jacek2222
17.05.11, 21:31
To jest właśnie kielecki PUP! Pracy tam też się nie zaczyna o 8, tylko później, bo Pani która piastuje bardzo potrzebne stanowisko pracy "wydawaczki numerków" musi jeszcze wypić kawę, poplotkować z koleżankami i zabić małego głoda serkiem DANIO! Raz byłem świadkiem takiej właśnie sytuacji!
Ba czasem w "budce z numerkami" siedzą aż 3 osoby?! Po co? Jedna wydaje numerki, a dwie nadzorują, żeby ta pierwsza się nie pomyliła. To coś ta wzór Komisji Kontroli Gier i Zakładów, która towarzyszyła każdemu losowaniu lotto w przeszłości...
Pracy wcale nie przybywa od zatrudniania kolejnych "urzędników", dlatego uważam że za dużo ludzi piastuje stołki w PUPie. Ale czego to się nie robi dla znajomych i rodziny!
9 maja byłem się "odhaczyć". Na korytarzu stoją 3 panie i prowadzą dyskusję. Mama z córką, ta ostatnia ok. 30tki żalą się pracownicy PUP że straciła pracę w wyniku redukcji etatów. Mama zna się z ową pracownicą PUPu i bez ogródek "jedzie" z tekstem: Oj macie tutaj tyle świetnych ofert, może znalazłabyś coś extra dla mojej córki?! ŻENADA, uprawiać prywatę na korytarzu przy innych petentach. Ja znajomości nie mam, więc super ofert pracy dla mnie nie było, następna wizyta 9 wrzesień:D