Dodaj do ulubionych

Minister o pośle Miodowiczu: "Walczył w słuszny...

23.08.13, 20:48
hahahaha
Regionowi to się za specjalnie nie przysłużył poseł Miodowicz.
Krajowi również.

Walka to chyba za duże słowo.
Obserwuj wątek
    • Gość: Picu picu Re: Minister o pośle Miodowiczu: "Walczył w słusz IP: *.free.aero2.net.pl 23.08.13, 22:40
      Picu picu mój szlachcicu
      • Gość: widać Re: Minister o pośle Miodowiczu: "Walczył w słusz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.13, 23:02
        jakie wy solidaruchy macie standardy etyczne."uczył najwyższych standardów państwa jako zobowiązania etycznego". Jarucka sie kłania.
    • Gość: czytacz Błazenada IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 24.08.13, 09:14
      Umarł człowiek, należy mu się szacunek, ale nie dla jego pracy, braku efektów czy dokonań !
      jak można tak dwulicowo - jedna opinia dla nas plebsu, druga na użytek środowiska, partii.

      Co zrobił płk. dla regionu, dla Buska ? Wsadził na stołek wojewodzki sąsiadkę?
      W niczym nie pomagał. skłócał szeregi w PO, zapomniano o wojenkach ?

      Trochę ogłady.rzetelności też.
      • Gość: widz Re: Błazenada IP: *.dynamic.chello.pl 24.08.13, 13:47
        No, ale p. Jarucka to całkiem niebrzydka kobieta, jak ją zapamietano.
        • Gość: blask Re: Błazenada IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 25.08.13, 10:18
          Prymitywne działania, konfliktowanie ludzi, indywidualista, nie cierpiący ludzi, jaki z niego polityk ?
          opamiętajcie sie.
          Kłótnie o siedzibę partii w Kielcach to co ? Biuro, o przewodzenie w regionie ? Kpiny !
          • Gość: vv Re: Błazenada IP: *.starachowice.vectranet.pl 25.08.13, 18:07
            wsza i tyle
            • Gość: ala Re: Błazenada IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.13, 21:44
              Jak większość anarchistów z Krakowa a Sciślej z Nowej Huty.
              • Gość: ian Re: Błazenada IP: *.adsl.inetia.pl 25.08.13, 21:49
                Do Nowej Huty trafiała biedota z kieleckiego np.Miodowicze i inni. A potem kąsali rękę władzy ludowej która zrobiła z nich przynajmniej wykwalifikowanych robotników, nauczyła jeść widelcem i nożem dała szanse na wykształcenie ich dzieci. Teraz ta biedota takiej szansy nie ma.
                • Gość: Andrzej Re: Błazenada IP: *.icpnet.pl 27.08.13, 02:03
                  Jesteście żałośni , to był bardzo zacny człowiek, jestem dumny, ze miałem przyjemność i zaszczyt Go poznać , to człowiek który tworzył nasza historie .
                  Dziękuje Kostku, ze byłeś w moim życiu
                  • Gość: ciekawy Re: Błazenada IP: *.adsl.inetia.pl 27.08.13, 21:59
                    Nikt nie neguje szlachetności Śp. K. Miodowicza. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie . Dziwi mnie jednak to,że wielu Jego partyjnych kumpli popierających aborcje i związki jednopłciowe będzie miała czelność brać udział we Mszy Św. pogrzebowej. Czy to jest normalne? Jeśli ktoś jasno deklaruję swoje ateistyczne poglądy w tej kwestii, to powinienem być konsekwentny. Sam wybrał, że nie ma prawa wstępu do Kościoła na Mszę Świętą, chyba, że deklaruję zmianę swojego postępowania. Czy osoby w bezczelny sposób wojujące z Kościołem mają moralne prawo uczestnictwa we Mszy świętej? Wg mnie ich miejsce jest poza Kościołem. Sami wybrali to miejsce. A co z panem co nie zamierza klękać przed księdzem? Też wejdzie do Kościoła? Po co odstawiać cyrk i szopkę i udawać kogoś innego niż się rzeczywiście jest.
                    • Gość: . Re: Błazenada IP: *.dynamic.chello.pl 27.08.13, 23:18
                      Kościół jest dla wszystkich i nie tobie oceniać, kto tam może wejść.
                      Nie wiem też, dlaczego wypowiadasz się w imieniu Boga. Jeśli masz problem boskości, musisz się udać do lekarza.. I to jak najszybciej.
                  • Gość: perun Re: Błazenada IP: *.free.aero2.net.pl 27.08.13, 23:06
                    I tak go wszyscy zapamiętają z afery jaruckiej.
                    • Gość: b Re: Błazenada IP: *.dynamic.chello.pl 27.08.13, 23:24
                      Zmarł CZŁOWIEK. Nie wiem, co się z nami, Polakami, porobiło, że nawet w obliczu śmierci nie umiemy się zachować. Wyciszyć. Uszanować czyjeś odejście, żal bliskich, pustkę w życiu społecznym. Śmierć to przecież brak kogoś ważnego...

                      Niezależnie od tego, co kto myśli/myślał o małej i wielkiej polityce, każdy powinien mieć chyba odrobinę przyzwoitości. Takiej normalnej, ludzkiej. Zwłaszcza w obliczu śmierci ta przyzwoitość powinna się ujawnić i trwać- choćby przez parę dni..

                      Poseł Miodowicz może nie był posłem billboardowym i dożynkowym, może ocena Jego postępowania nie zawsze była jednoznaczna, ale ON naprawdę pracował i był za tę pracę szanowany. Był posłem przez wiele lat. Teraz wiele osób chce Go pożegnać.

                      Uszanujmy to.

                      Proszę.
                      • Gość: regionalista Re: Błazenada IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 28.08.13, 11:51
                        Szacunek dla człowieka tak,ale nie dla tego co robił, a już co zrobił lub czego nie zrobił a miał możliwości ?
                        Służby specjalne, kontrwywiad, tworzył czy tylko chwile pracował ? Czy za Jarucka tez należy chwalić ?
                        Za przewracanie strukturami PO w regionie ? Za odcinanie się od innych członków partii , osobne biuro poselskie ? Nawiedzony singiel.
                        Jakie ma dokonania dla regionu ? Żadne !!!
                        Ludzie miejcie trochę dystansu!
                    • Gość: . "Tytan pracy" IP: *.dynamic.chello.pl 28.08.13, 11:01
                      "Kiedy po koniec PRL-u jego ojciec był zaprzysięgłym komunistą i prominentnym działaczem partii – członkiem Politbiura PZPR oraz szefem reżimowych związków zawodowych, on na całego działał w opozycji. I to tej uchodzącej za radykalną, bo w Ruchu Wolność i Pokój.
                      Potem, już w wolnej Polsce, wszedł w skład komisji weryfikującej funkcjonariuszy resortu spraw wewnętrznych pod kątem ich ewentualnego przyjęcia do służb specjalnych demokratycznego już państwa. Wtedy – wraz z kilkoma przyjaciółmi z opozycji – uznał z kolei, że dla dobra III RP należy wykorzystać doświadczenie przynajmniej niektórych z nich i udzielić swoim niedawnym przeciwnikom kredytu zaufania. Obyło się więc, zwłaszcza w strukturach wywiadu, bez rewolucyjnej czystki, dzięki czemu polskie służby – po kilku brawurowych operacjach – zyskały rychło uznanie w branży oraz status rzeczywistego sojusznika na Zachodzie.

                      Zresztą równie nieoczywiste było samo jego zaangażowanie w reformowanie ministerstwa spraw wewnętrznych. Antykomunistyczna opozycja, a już WiP w szczególności, siłą rzeczy miały w swej tradycji silne wątki anarchistyczne. Tymczasem teraz trzeba było budować struktury silnego państwa – w tym tak drażliwe i dotąd znienawidzone służby specjalne.

                      Krzysztof Kozłowski, wtedy człowiek Tadeusza Mazowieckiego na ul. Rakowieckiej, wielekroć wspominał, że bynajmniej nie miał wielu chętnych do tej roboty. Z tym większym szacunkiem mówił o tych kilkudziesięciu chłopcach z WiP-u, którzy wiosną 1990 roku zgodzili się mu pomóc. Obok Piotra Niemczyka, Bartłomieja Sienkiewicza czy Wojciecha Brochwicza wymieniał zawsze Kostka Miodowicza.

                      Co więcej, to ten świeżo upieczony podporucznik (bo taki stopień miał początkowo Miodowicz) zająć się miał także stworzeniem całkiem nowego w polskich warunkach pionu: tzw. Biura Analiz. „Biały” wywiad – czyli diagnozy sytuacji sporządzane przez UOP na podstawie dostępnych publicznie źródeł (medialnych, naukowych itp.) okazały się z czasem – w połączeniu z informacjami uzyskami drogą operacyjną – istotną pomocą w podejmowaniu decyzji przez kolejne ekipy rządzące.

                      A kilka miesięcy później, w listopadzie 1990 roku, Miodowiczowi przyszło stanąć na czele Zarządu Kontrwywiadu – kluczowego przecież dla bezpieczeństwa kraju zwłaszcza wobec wciąż niepewnych wieści z Moskwy i oznak zagrożenia terroryzmem. O rutynowej aktywności rozmaitych wywiadów nie wspominając.

                      Przesiąkł Firmą na całego. Funkcjonariusze opowiadali o nim jako o tytanie pracy, a do rangi anegdot przeszedł używany przez niego żargon. Kiedy swego czasu miałem okazję długo rozmawiać z jednym z oficerów wywiadu o PRL-owskim jeszcze rodowodzie i z nim właśnie o Urzędzie Ochrony Państwa, to ów „stary” funkcjonariusz mówił dużo bardziej ludzkim językiem niż „nowy”, jakim był Miodowicz.

                      Kategorią najważniejszą stało się dla niego państwo – oraz dobro Firmy. Pewnie dlatego został w niej nawet wtedy, kiedy szefem resortu został Antoni Macierewicz, choć nie było im politycznie czy towarzysko po drodze. Na dobro państwa oraz profesjonalizm oficerów wywiadu i kontrwywiadu powoływał się też, gdy jednym głosem z Andrzejem Milczanowskim mówił o związkach Józefa Oleksego z KGB.

                      Potem opuścił budynki na Rakowieckiej i trafił do gmachu na Wiejskiej. Ale jasne było, że dla niego samego to już nie to samo. Co najmniej dziwne było jego zaangażowanie w nagłośnienie wątpliwych rewelacji Anny Jaruckiej, asystentki kandydującego na prezydenta Włodzimierza Cimoszewicza.

                      Ze służb – a może też ze swojej wspinaczkowej pasji: w młodości miał na koncie m.in. wejście na Elbrus i parę zdobytych w ekstremalnym stylu trudnych przejść w Alpach i Tatrach – pozostała mu też inna cecha: lojalność. Także wobec swoich kolegów z opozycji i Firmy właśnie. Lecz i oni jej dowiedli, ogłaszając choćby – gdy już był ciężko chory – dramatyczny apel o oddawanie dla niego krwi. Mieli go – słusznie – za jednego z odważnych założycieli wolnego państwa."

                      Więcej pod adresem www.polityka.pl/kraj/1553115,1,konstanty-miodowicz-1951---2013.read

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka