Dodaj do ulubionych

I ty możesz zostać ofiarą psychiatrii sądowej

IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 08.10.04, 22:50
Poniżej zamieszczam wystąpienie posła Zbigniewa Nowaka do Europejskiego
Komitetu do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Poniżającemu Traktowaniu albo
Karaniu. Jest to dalszy ciąg sprawy przestępstw psychiatrycznych,
dokonywanych w zmowie przez psychiatrów, sędziów i prokuratorów, związanych
na ogół dawnymi układami esbeckimi.

Pińczów, 2004-10-06

Zbigniew NOWAK
ul. 1 Maja 15
28-400 Pińczów

Europejski Komitet do Spraw Zapobiegania Torturom oraz
Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu
w Strasburgu

Szanowni Państwo, Członkowie Wysokiego Komitetu!

Jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwracam się do Państwa z
uprzejmą prośbą o rozważenie możliwości przeprowadzenia kontroli w
Specjalistycznym Psychiatrycznym Zespole Opieki Zdrowotnej im. prof.
Antoniego Kępińskiego w Jarosławiu, ul. Kościuszki 18.

Problematykę osób, wobec których orzeczono środek zabezpieczający określony w
art. 94 polskiego kodeksu karnego w postaci umieszczenia w szpitalu
psychiatrycznym, podjąłem dwa lata temu na prośbę wyborców. Kwestia ta
zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłem zgłębić wiedzę w przedmiocie
opiniowania sądowo - psychiatrycznego, a także osób przebywających na tzw.
internacji. W tym celu kierowałem pisma do Ministerstwa Sprawiedliwości,
Rzecznika Praw Obywatelskich, szpitali psychiatrycznych, jednostek
prokuratur. Uczestniczyłem w konferencjach polskich specjalistów z zakresu
psychiatrii, nawiązywałem kontakt z autorytetami w tej dziedzinie.
Informacje uzyskane przeze mnie były zatrważające.

Patologie występują nie tylko w opiniowaniu sądowo - psychiatrycznym, ale
również w orzecznictwie sądów w przedmiocie zastosowania środków
zabezpieczających. Podnieść bowiem należy, że polskie prawo karne przewiduje
możliwość orzeczenia środka w przypadku sprawcy, który w momencie popełnienia
czynu zabronionego był niepoczytalny oraz istnieje uzasadnione
prawdopodobieństwo popełnienia przez niego takiego czynu, który cechuje się
dużym ładunkiem społecznej szkodliwości.

Tymczasem internacji jest stosowana wobec sprawców takich przestępstw, jak
np. znieważenie funkcjonariusza publicznego, pomówienie, fałszywe zeznania
itp. Zdarzają się również sytuacje, w których środek ten jest orzekany wobec
osób podnoszących zarzut przyjmowania korzyści finansowych czy też osobistych
przez funkcjonariuszy organów wymiaru sprawiedliwości. Jak wyraził się jeden
z sędziów w swym orzeczeniu "takie zachowanie jednoznacznie godzi w podstawy
wymiaru sprawiedliwości".

Ministerstwo Sprawiedliwości, w odpowiedzi na moją prośbę o sporządzenie
wykazu osób przebywających w zakładach psychiatrycznych, podało mi jedynie
ich liczbę - 888.
Zwróciłem się więc do poszczególnych Prokuratur Apelacyjnych, z których
zestawień wynika, że liczba ta jest przynajmniej dwukrotnie wyższa. Jedynie
Prokuratura Apelacyjna w Warszawie odmówiła przekazania wykazu z terenu
objętego jej właściwością powołując się na znaczne obciążenia wynikające z
bieżącej pracy oraz brak kadry.

Po uzyskaniu wiedzy o poważnych nieprawidłowościach mających miejsce w SPZOZ
w Jarosławiu poprosiłem Dyrektora tegoż szpitala o udzielenie mi informacji w
przedmiocie osób przebywających na oddziale podsądnym, tj. podania liczby
osadzonych oraz kwalifikacji prawnej czynu, w kontekście którego orzeczono
internacji. Ten jednak nie przychylił się do mojego wniosku tłumacząc, iż
takim działaniem może narazić pacjentów na naruszenie ich dóbr osobistych.

Pragnę również dodać, iż szpital w Jarosławiu nadzorowany jest przez Wydział
Penitencjarny w Przemyślu, gdzie pracuje jeden! sędzia w wieku 70. lat. Do
obowiązków służbowych tego sędziego należą wszystkie sprawy z zakresu
wykonywania kar, tj. nadzór nad wszystkimi zakładami karnymi, aresztami
śledczymi z całej właściwości byłego Sądu Okręgowego w Przemyślu.

Szanowni Państwo!

Sytuacja w polskich szpitalach psychiatrycznych jest tragiczna, zarówno w
części, gdzie umieszczenie następuje w drodze Ustawy o ochronie zdrowia
psychicznego, jak również w drodze internacji, mającej miejsce jedynie w
kontekście popełnienia czynu zabronionego,. Wobec lekarzy - psychiatrów toczy
się masa postępowań karnych dotyczących wydawanych opinii i zaświadczeń.
Rzecznik Praw Obywatelskich - Pan prof. Andrzej Zoll, w związku z
przedłożonym mu wykazem postępowań przygotowawczych, umorzonych z powodu
niepoczytalności sprawcy, weryfikuje orzeczenia sądowe wydane w przedmiocie
zastosowania internacji i istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyniki tej
weryfikacji będą katastrofalne.
Można założyć, że kilka setek sprawców zostało umieszczonych w zakładach
psychiatrycznych w ramach orzeczonego środka zabezpieczającego na podstawie
bezprawnej decyzji sądu, opierającej się na nieprawdziwej lub wręcz
sfałszowanej opinii psychiatrycznej, która została wystawiona w jedynie w
celu "unicestwienia" osoby domagającej się swoich praw procesowych,
awizującej korupcję lub też będącej adwersarzem wpływowej osoby.

W świetle powyższego proszę o skontrolowanie SPZOZ w Jarosławiu Posiadam
bowiem informację, iż Komitet przeprowadził kontrolę w Przemyślu, Jarosław
zaś leży w odległości ok. 30 km od tego miejsca. Celowym byłoby również
objęcie kontrolą placówki w Gnieźnie k/ Poznania.

Nadto proszę Wysoki Komitet o uzyskanie od polskich władz penitencjarnych
wykazu osób ( sygnatur ) osadzonych na internacji oraz przeprowadzenie jego
analizy na okoliczność ustalenia, w kontekście jakiego czynu nastąpiło
osadzenie oraz jak długo trwa pobyt. Istotny materiał o nieprawidłowościach w
orzekaniu sądowo- psychiatrycznym posiada Rzecznik Praw Obywatelskich – Pan
prof. Andrzej Zoll.

Z wyrazami szacunku
Zbigniew NOWAK
Obserwuj wątek
    • Gość: Jakub Re: I ty możesz zostać ofiarą psychiatrii sądowej IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 08.10.04, 23:02
      Poniżej zamieszczam komunikat Posła Zbigniewa Nowaka dotyczący jego wystąpienia
      w sprawie przeprowadzenia kontroli, mającej wykryć przypadki bezprawnego
      przetrzymywania zdrowych osób w szpitalach psychiatrycznych z mocy
      przestępczych orzeczeń sądowych.

      Zbigniew NOWAK
      ul. 1 Maja 15
      28-400 Pińczów

      Szanowni Państwo!

      Niniejszym informuje, że w związku z przyjazdem do Polski w najbliższych
      tygodniach przedstawicieli w/w Komitetu celem przeprowadzenia lustracji
      polskich zakładów karnych na okoliczność przestrzegania przez Polskę
      postanowień Konwencji o Ochronie Praw Człowieka, oraz w związku z tym, że
      dyrektor szpitala psychiatrycznego w Jarosławiu odmawia wydania jakichkolwiek
      informacji co do warunków, ilości osadzonych, jak również czynów w związku z
      którymi nastąpiła internacji, zmuszony zostałem do zwrócenia się do Rady Europy
      z wnioskiem o przeprowadzenia wizytacji tego szpitala.

      Zasadnym jest też przeprowadzenie takiej samej wizytacji w szpitalu w Gnieźnie.
      W obydwu szpitalach przebywają osoby, co do których zastosowanie środka
      zabezpieczającego w postaci internacji było wg mnie bezprawne. Z posiadanych
      przeze mnie wykazów, uzyskanych z innych źródeł, wynika, że np. w szpitalu w
      Jarosławiu przebywają osoby za groźby karalne, umieszczone w tym szpitalu w
      roku 1994, lub przestępstwa podatkowo celne od roku 1998.

      Bardzo często polskie organy wymiaru sprawiedliwości internują domniemanych
      sprawców czynów, które zostały im wcześniej zarzucone przez policjantów lub
      innych urzędników. Działania te noszą znamiona "unicestwiania osób
      niewygodnych"

      Z poważaniem
      Zbigniew NOWAK
      • Gość: posel nowak Re: I ty możesz zostać ofiarą psychiatrii sądowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 02:44
        Panie Jakubie!

        Szok! Moge wiedziec gdzie pan uzyskal kopie tych dokumentow?

        Pozdrawiam
      • Gość: J23 Re: I ty możesz zostać ofiarą psychiatrii sądowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.24, 23:36
        Witam mam pytanie moja żona jest w szpitalu psychiatrycznym sądownie miała zarzuty groźby karalne i zniszczenie mienia ona jest chora psychicznie ale zastanawiam się czy ludzie nie wykorzystali jej choroby i nad wyraz nie skoloryzowsli fakty aby ona się tam znalazła co zrobić aby nie soedziła tam resztę życia.
    • Gość: poseł nowak juz wiem...Panie Jakubie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 03:27
      jest ok!
    • Gość: Jakub Skala problemu IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 09.10.04, 10:46
      Z listu posła Nowaka wynika, że kilkaset, może nawet do tysiąca zdrowych osób
      może siedzieć wbrew swojej woli w zamkniętych szpitalach - zakładach
      psychiatrycznych i być przerabianych na wariatów. Ludzi zdrowych, a wsadzonych
      podstępem np. przez prokuratorskie skierowanie na badania psychiatryczne lub
      także przestępcze orzeczenie sądowe.
      Mnie się wydawało, że ten proceder ma dużo mniejszą skalę. Ale chyba jednak
      zbyt wielu przestępców pracuje jako prokuratorzy i sędziowie, a także jako
      lekarze psychiatrzy.
      • Gość: posel nowak Re: Skala problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 11:19
        W zakładach psychiatrycznych sedza przede wszytskim:

        groby karalne
        czyny okolo urzednicze ( zniewazanie funkcjonariusza, utrudnianie czynnosci,
        pomowienia, zniewzenia, czasmi policjacji atakuja zarzutem czynnej napasci na
        nich, sa tez falszywe zeznania, ale co dziwne w kontekscie pomowienia,
        falszywego osakrzenia lub niby nieprawdziwego zawiadomienia- jak u mnie,
        czasami zniewaga zwyklem osoby itd )

        Jest cała masa art 207 kk, czyli znecania sie nad rodzina. Ja znam conajmniej 5
        przypadków, gdzie dobrze istosunkowane zony wysłały lub nadal chcawysłac mężów
        na interacje, bo rozwod wtedy szybki, pewny i bez winy. Takie nr np robi Konski
        i Skarzysko)

        Niedlugo bedzie w internecie wykaz sygnatur takich postepowan


        • Gość: aniolek Re: Skala problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 16:08
          Panie Posle, slyszalam, ze trzeba jednak byc bardzo dobrze ustosunkowana:)
          zona, tzn. nalezy sie rozniez blisko zaprzyjaznic z prokuratorem, by sie pozbyc
          meza w taki wlasnie sposob.
          • Gość: posel nowak Re: Skala problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:31
            Zgadza sie! Jeden przypadek z Chełma dotyczy kuratorki sadowej a w Skarzysku
            wystraczy byc tylko kochanka policjanta, ktory ma nastepnie przelozenie na
            rozne dalsze uklady.

            Uwazam, ze wazniejszym jest jednak przelozenie na psychiatre, bo to od niego
            wszystko zalezy
            • Gość: poncjusz Re: jeszcze są biegli patomorfolodzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:08
              Są i inne "specjalności" lekarskie - patomorfolog- siedzi sobie taki na
              Sniadeckiego i przychodzi jakaś biedna żona lub jej ojciec - kolega
              pataomorfologa np. ginekolog z MSWiA i może za podanie ręki załatwić ciężkie
              pobicie dla córki z gwałtem i nasieniem męża włącznie( które ta zbierze do
              szklaneczki poprzedniej upojnej nocy spędzonej z mężem - nie łykać drogie panie
              - wypluwać!!!) A dla siebie jakieś naruszenie nietykalności... Absurd? Schiza?
              NIE ! Takie tylko moje autorskie doznania życiowe...
              • Gość: posel nowak Re: jeszcze są biegli patomorfolodzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 00:29
                ...jest taki jeden z Buska Zdroju,niejaki S., co to nikomu nie zaszkodzi nie
                pomorze ( denatowi), ale opinie zawsze lewa wystawi. Kiedys nawet stracil wpis
                na liste bieglych
                • Gość: poncjusz Re: jeszcze są biegli patomorfolodzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 02:35
                  nie ... to taki z Kielc co to już stary jest córka też chciała wrobić męża w
                  207k.k. i wogóle to ma koleś problemy po kieliszku czy po "kubeczku"...
                • Gość: Wojciech Czaplicki Re: jeszcze są biegli patomorfolodzy... IP: 213.25.91.* 15.10.04, 14:15
                  Pewna pani komorniczka z Warszawy (Dorota G.-S., rewir III) w swoich pismach
                  procesowych zażądała, aby poszkodowanego przez siebie człowieka skierowano na
                  badania psychiatryczne. Winą człowieka było to, że miał nazwisko i imie takie
                  same jak jakiś dłużnik i że pozwał do sądu panią komornik do sądu o
                  odszkodowanie (wiedziała bowiem, że pomyliła osoby a pomimo to usiłowała
                  wyegzekwować urojony dług).
                  W tym przypadku zarówno sąd jak i prokuratura zareagowały prawidłowo i przeszły
                  do porządku dziennego nad pismami komorniczki. Niestety dotychczas komorniczka
                  nie została jeszcze ukarana ani za to idiotyczne żądanie, ani za powiadomienie
                  prokuratury o rzekomym przestępstwie.

                  Wojciech Czaplicki
                  kumie@poczta.onet.pl
          • Gość: posel Wiemy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:36
            Acha! Z tego co pamientam, to w PR w kielcach jest sobie taki pan prokurator G.
            co to prywatnie do jednej "pokrzywdzonej" dzwaniał a meza do psychiatry dzwonił.

            To jeden ze tej spolki prokuratorskiej S@S and prokurator H. (z USA ),
            co to dzis problemy w Krakowie maja.

            Temu mezowi sie jednak udało bo sam lekarzem jest...

            zgadlem?
            • Gość: aniolek Re: Wiemy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:50
              A ile podatnik zaplacil za te prywate? Bardzo mnie interesuje, na co
              przeznaczane sa moje pieniadze. Na jakies prywatne przymierza psychiatryczno-
              prokuratorskie?
              • Gość: posel nowak Re: Wiemy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:53
                Mozemy sie jedynie pocieszyc,ze ju widac koniec tych numerow.
                • Gość: aniolek Re: Wiemy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:59
                  Ciezko mi w to uwierzyc... ze wzgledu na "ustosunkowanie" zainteresowanych:).
            • Gość: poncjusz Re: Wiemy... ale nie do konca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 18:52
              Nie do końca... Udało mi się, bo "inteligentnie" udało mi się wyłapać błędy Pana
              Prokuratora G. Poza tym niech Pan pamięta, że ojcem mojej byłej żony jest bardzo
              znany i ceniony ginekolog ze szpitala MSWiA - zna wszystkie kobiety w tym
              resorcie, bo nie trudno się domyśleć, że są mu wdzięczne za rozwiązanie
              "problemów" wakacyjnych własnych, ich córek, przyjaciółek, koleżanek i babć ( no
              może te babcie to przesada...). Jak wieść niesie najbardziej znany,bo skrobał
              dużo i często, a ceniony, bo skrobał najdrożej. Że własnej córce wnuka wyskrobał
              ( nie własnymi rękom lecz kolegów ) to jeszcze tajemnica ale mam k.... żal o to
              do niego. Na pochybel sk....om! Może ktoś wie ile teraz bierze Dr K. za skrobankę?
        • Gość: poncjusz Re: Skala problemu... akta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:01
          No to muszę podać Panu syg. moich akt... nie przez forum. SMS? Mail?
          Mało jednak słychać dla przeciętnych ludzi, że kielecka prokuratura to bagno i
          że tam trzeba granatem a nie petycjami podziałać - znamy tych lizusów od A do Z.
          • Gość: Poncjusz Cisza... Mecz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:10
            Co tam Panie Pośle za cisza??? A rozumiem mecz dzisiaj nasi grają - są tak samo
            udani jak nasi prokuratorzy.

            A idę też pogapić się w TV.
            Pozdrawiam Aniołka...
          • Gość: volupte Re: Skala problemu... akta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:16
            To jest jakas opowiesc science-fiction? Bo az mi skora scierpla.
            • Gość: Poncjusz Re: re re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 00:29
              Niestety to nie sc-fi tylko moje gówno...
              • Gość: volupte Re: re re IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 09:34
                To Ci wspolczuje. Bo brzmi nierealistycznie. Przyszlo mi do glowy, ze majac
                odpowiednio ustawionych znajomych mozna z czlowieka zrobic wariata i zniszczyc
                mu zycie, a wszystko to w majestacie prawa. Cos mi to przypomina. To takie
                metody typowo radzieckie... Panstwa radzieckiego juz nie ma, a ludzie zostali:)
                • Gość: posel nowak ale to sie zmieni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 10:09
                  Najgorsze jest to, ze kiedys mozna było wynajac adwokata, niektorzy bronili
                  nawet dla ideii, dziś wszyscy odmawiają, bo to czy tamto- boją sie, nie chca
                  psuc sobie ukladu, bronic jednego z honorem, nawet za duze pieniadze, a nie
                  miec innego, bo klient oczekuje, zeby mecenas mial dostep do sądu. Adwokat
                  ktory sie postawi nie ma co liczyc na przychylność w "ukladzie" bo zostanie
                  izolowany.

                  Tak bylo w mojej sprawie przeciwko pani Sz. Pan mec Porzonny i 15 innych w
                  Kielcach odmowiło mi przyjecia zlecenia, w tym Kossowski i Nowak. Z Rafałem
                  Nowakiem było tak, ze jako super uczciwego adwokata, dobrego kolege z Kielc
                  polecił mi adwokat Wozniak z Lodzi.

                  Pan Nowak wysłuchał i powiedział - NIE! Kossowski podobnie- panie Nowak pani
                  Sz. to moja aplikantka a ja jestem przyjacielem domu tej rodziny

          • Gość: Jakub Re: Skala problemu... akta IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 09.10.04, 22:14
            Z pewnością poseł pojawi się i odpowie. Teraz ma sobotę wieczór, a trudno, żeby
            dyżurował całą dobę w internecie. :) Tak mi się wydaje.
            Na stronie sejmowej podany jest e-mail do posła Nowaka, mogę go więc tu
            przekopiować: pos4268@sejm.pl
            Dostępne są też telefony do biura poselskiego w Pińczowie, ale chyba lepiej e-
            mailem przesłać informację.
            Pozdrawiam
            • Gość: posel nowak Re: Skala problemu... akta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 23:26
              pos4268@sejm.pl

              znaczy

              zbigniew.nowak@sejm.pl
              • Gość: poncjusz Re: Skala problemu... akta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 00:31
                dentista@interia.pl
                Pochwa...
    • kobylybbb A mnie się podoba 10.10.04, 16:53
      Pan Doktor Kupiecki :)
      • Gość: posel nowak Re: A mnie się podoba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 17:22
        Mozna wiedziec- dlaczego?
        • kobylybbb Re: A mnie się podoba 10.10.04, 17:27
          Gość portalu: posel nowak napisał(a):
          > Mozna wiedziec- dlaczego?

          Bo nikt Go nie aresztował, a dał alibi kilku szubrawcom :)
          • Gość: posel nowak Re: A mnie się podoba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 19:23
            ...jeszcze nie aresztował!
    • kobylybbb Panie Pośle pozwolę sobie przytoczyć 10.10.04, 19:11
      Pańskie wystąpienie na 80 posiedzeniu Sejmu w dniu 21.07.2004r.

      Panie Marszałku! Na wstępie chciałbym podziękować Prezydium Sejmu za to, że
      zmieniło porządek obrad z godz. 18 - co było jakimś precedensem, ponieważ
      wszyscy posłowie mieli możliwość wypowiadania się przed godz. 16 - wyraziło
      zgodę i dzisiaj o godz. 13 mogę wypowiedzieć się co do przyczyn mojego
      zachowania.
      Panie Marszałku Wysoka Izbo! Szanowni Wyborcy! Wniosek złożony przez Sąd
      Rejonowy w Pińczowie, a dotyczący wyrażenia przez Wysoki Sejm zgody na
      doprowadzenie mojej osoby do tegoż sądu, nie był konieczny. Tym samym wcale nie
      musiał zajmować cennego czasu Wysokiej Izby. Stałoby się tak, gdyby z jednej
      strony tenże sąd, a konkretnie sędzia Jolanta Jędrszczyk chciała przestrzegać
      mojego, niezbywalnego, gwarantowanego przez Konstytucję Rzeczypospolitej
      Polskiej prawa do obiektywnego, bezstronnego, a tym samym uczciwego procesu, z
      drugiej zaś strony złożony za pośrednictwem ministra sprawiedliwości Wysokiej
      Izbie wniosek został zrozumiany zarówno przez prokuratora generalnego pana
      Grzegorza Kurczuka, jak i byłego szefa Kancelarii Sejmu pana Krzysztofa
      Czeszejko-Sochackiego - jak by nie było, Wysoka Izbo, z zawodu adwokata. Pan
      adwokat, szef kancelarii Wysokiej Izby, mógł, a nawet powinien, zanim przekazał
      ten wniosek szanownemu Prezydium Sejmu, zwrócić uwagę na to, że moje zachowanie
      jest zewsząd zasadne, ponieważ to właśnie sąd w sposób oczywisty narusza moje
      podstawowe prawo człowieka, tym samym zachodzi konieczność zwrócenia sędziemu w
      trybie ustawy o ustroju sądów powszechnych uwagi. Dlaczego?
      Wysoka Izbo! Ponieważ sąd naruszał przez ponad rok zasadę bezpośredniości w
      procesie karnym. Tego działania nie zauważył nikt w Sejmie, w komisji
      regulaminowej też. Rozumiem, że Sejm nie jest od pilnowania praw człowieka -
      przepraszam za ironię - mimo że my wszyscy jako posłowie ślubowaliśmy: ˝Ślubuję
      uroczyście jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej (...) strzec dobra
      obywateli, przestrzegać porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej˝.
      Panie Marszałku Borowski! Czyż ja nie jestem obywatelem naszego kraju? Czyż
      prawo do uczciwego procesu nie jest moim dobrem? Dlaczego pan nie interweniował
      w mojej sprawie jako posła? Nie zrobił tego też sprawujący nad sądami
      administracyjnymi nadzór pan minister Kurczuk. Takie zachowanie spowodowało, że
      naruszający przepisy i zasady procesowe pińczowski sąd działał do tej pory w
      sposób absolutnie bezkarny. W tej sprawie pytam pana posła Kurczuka, dlaczego
      dopuszczał do łamania konwencji praw człowieka. Tak więc, zamiast rozstrzygać
      ten wniosek tu i teraz w Sejmie, wszystkie osoby po drodze, mające lub muszące
      mieć świadomość naruszania prawa przez sąd, miały obowiązek zwrócić się do
      ministra sprawiedliwości, aby ten, sprawujący konstytucyjny nadzór nad sądami,
      zechciał przy pomocy stosownej ustawy spowodować choćby lustrację tego procesu.
      Pytam się: Dlaczego ministerstwo dopuszcza do tak rażącej obrazy przepisów
      prawa procesowego? Jeżeli to się dzieje w stosunku do posła na Sejm, to co ma
      powiedzieć tych 7 tys. osób, które na wyrok cywilny muszą czekać ponad 5 lat, a
      niekiedy 40?
      Wysoka Izbo! Jeżeli widzę, że niezawisły, niby bezstronny sąd w sposób
      demonstracyjny i oczywisty łamie moje przyrodzone, niezbywalne prawo do obrony,
      do uczciwego procesu, to nie pozostaje mi absolutnie nic, jak tylko odmówić
      uczestnictwa w takim procesie. Co też z pełną świadomością wszelkich
      konsekwencji płynących z takiego zachowania zrobiłem.
      Szanowni Państwo Posłowie! Aby zrozumieć, co jest przyczyną takiego
      zachowania pińczowskiego sądu, muszę, co z przykrością robię, zapoznać Wysoką
      Izbę z genezą oskarżenia mojej osoby przez prokuraturę w Kielcach.
      W roku 1998, działając jako prezes łódzkiej spółki prawa handlowego,
      prowadzącej działalność znacznych rozmiarów, postanowiłem w imieniu i na rzecz
      tegoż podmiotu zakupić od syndyka masy upadłości OSM w Pińczowie były zakład
      mleczarski położony również w Pińczowie. Według rzetelnej wyceny obiekt ten
      przedstawia znaczną, idącą w miliony wartość odtworzeniową. To ogromny, 4-
      hektarowy zakład. Oddany ostatecznie w 1977 r. do użytku. Nie byłoby problemu,
      ponieważ była to transakcja jakich wiele na rynku nieruchomości. Ta transakcja
      ma jednak to do siebie, że z jednej strony byłem ja, zwykły, uczciwy
      przedsiębiorca, z drugiej zaś syndyk mleczarni pani Agnieszka Szufel-Figurska,
      córka dziekana Izby Adwokackiej w Kielcach - adwokata Stanisława Szufla.
      Konkurentem do zakupu w ramach tego ogłoszonego na niby przetargu był tym razem
      zastępca dziekana Szufla mecenas Jan Zawartka. Rzeczoznawcą wynajętym przez
      syndyka do wyceny sprzedawanego obiektu był biegły sądowy. Całość działalności
      nadzorował Sąd Rejonowy w Kielcach, a ostatnio nadzór nad syndykiem sprawuje
      słynny sędzia Adamczyk, ten sam, który, nie mając źródłowych akt, w jeden dzień
      od złożenia wniosku o upadłość Huty Ostrowiec ją ogłosił. Jak wszyscy wiemy, za
      upadłością tejże huty stoi nie kto inny jak znany polityk Jerzy Jaskiernia. To
      nikt inny jak tylko córka dziekana w Kielcach doprowadziła do postawienia mi
      wszystkich zarzutów - jest ich ok. 20.
      Osobą, która sporządziła akt notarialny na zakup tej nieruchomości, był
      notariusz Janusz Putowski, były przewodniczący sekcji upadłościowej tegoż Sądu.
      Jakby tego było mało, to dodaję, że to właśnie pan Putowski w 1996 r. ogłaszał
      upadłość tejże mleczarni i to on wyznaczył młodą panią adwokat na syndyka. Na
      obsługę przez tego notariusza, mimo że to ja płaciłem za sporządzenie aktu
      notarialnego, musiałem wyrazić zgodę, ponieważ grożono mi, że transakcja
      zostanie zerwana z mojej winy, a ponieważ zapłaciłem w znacznej wysokości
      wadium, nie chciałem ryzykować jego utraty.
      Takich transakcji, gdzie pan sędzia ogłaszał upadłość, przydzielał
      określonemu syndykowi zarząd mieniem upadłym, po czym syndyk odwdzięczał się
      sędziemu notariuszowi, jest co najmniej siedem. Większość uwłaszczonych za
      bezcen majątkiem upadłych zakładów, firm to koledzy posła Długosza.
      Co za piękny układ! Rączka rączkę myje! Tutaj nadmienię, że ojciec pani
      syndyk, adwokat Stanisław Szufel, to haus-adwokat pana posła Henryka Długosza,
      podobnie zresztą jak notariusz Janusz Putowski, obsługujący wszystkie
      transakcje, tworzenie spółek, jak również lipne upadłości firm pana posła. Pan
      Putowski, to według mnie nadworny notariusz całego czerwonego wojewódzkiego
      układu w Kielcach.
      Jak obecnie widać, a nie byłem tego w roku 1998 świadomy, nadziałem się na
      doborowy układ kieleckiej gospodarczo-politycznej, urzędowej lokalnej elity. I
      to by nie miało większego znaczenia, gdyby nie to, że ten obiekt byłej
      mleczarni, największy w Kieleckiem, miał iść za 300 tys. zł dla wicedziekana
      Izby Adwokackiej, jak teraz wiadomo - kolegi ojca pani syndyk.
      Te 300 tys. konkurencja miała z PFRON-u, a więc obiekt był praktycznie za
      darmo. Miało więc towarzystwo o co walczyć. Nie byłoby tu większego problemu,
      gdyby nie fakt, że Nowak przeczytał ogłoszenie w prasie codziennej i też
      wyraził swoją ofertę.
      Wysoka Izbo! Tu się zaczęły moje prawdziwe kłopoty. To była pierwotna
      przyczyna postawienia mi przez prokuraturę w Kielcach, ˝zblatowaną˝ różnymi
      układami z posłem Henrykiem Długoszem, w sposób taśmowy prawie 20 zarzutów.
      Przychodząc z zewnątrz, oferując znacznie więcej niż konkurencja, wygrałem
      przetarg i mogłem podpisać umowę. Zanim jednak doszło do podpisania aktu
      notarialnego, okazało się, że cała ogrodzona nieruchomość stanowiąca były
      zakład mleczarski, posadowiona jest na innych działkach, aniżeli wynikało to z
      przedłożonego operatu szacunkowego, a co za tym idzie - z ogłoszenia prasowego.
      Ponieważ do sprzedaży stały działki, które nie były własnością masy upadłości
      zarządzanej przez syndyka, a nadto leżące poza ogrodzeniem, spowodowało to u
      s
      • kobylybbb Re: Panie Pośle pozwolę sobie przytoczyć cd. 10.10.04, 19:15
        Ponieważ do sprzedaży stały działki, które nie były własnością masy upadłości
        zarządzanej przez syndyka, a nadto leżące poza ogrodzeniem, spowodowało to u
        syndyka interwencje prawowitych właścicieli, co zmusiło panią syndyk do
        zlecenia biegłemu rzeczoznawcy dokonania ponownej analizy gruntów zalegających
        pod mleczarnią. Biegły to uczynił.
        Tu stała się rzecz kuriozalna: biegły, który za pierwszym razem, powiedzmy,
        pomylił się lub był nierzetelny, przy sporządzaniu korekty również ponoć się
        pomylił. Polegało to na tym, że w części opisowej operatu szacunkowego, gdzie w
        bardzo dokładny sposób, zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 7 lipca
        1998 r. w sprawie szczegółowych zasad wyceny nieruchomości oraz zasad i trybu
        sporządzania operatu szacunkowego, powinna znaleźć się w formie pisemnej
        informacja mówiąca o stanie faktycznym i prawnym nieruchomości oraz zawierająca
        wszelkie informacje niezbędne do ustalenia sposobu postępowania i wniosków
        rzeczoznawcy majątkowego dotyczących określenia wartości nieruchomości,
        zatajono działki o nieuregulowanym statusie własnościowym. Rzeczoznawca przy
        sporządzaniu korekty operatu szacunkowego, który powinien być sporządzony
        zgodnie z zasadą szczególnej staranności, w szczególności w zakresie
        wskazywania podstaw prawnych dokonanych czynności, rozwiązań merytorycznych,
        przedstawienia toku obliczeń, wyniku końcowego, zawartych w operacie wniosków
        oraz ich uzasadnienia, posługując się przy tym wyciągiem - uwaga - z Rejestru
        Gruntów, stwierdził, że nie był on świadomy faktycznego stanu prawnego.
        Zarówno syndyk, sędzia, jak i rzeczoznawca, poinformowani przez Stanisława
        Szumilasa, byłego likwidatora tejże mleczarni, o konieczności sprostowania
        operatu i poprawnego oznaczenia ilości oraz numeracji działek, dokonując
        zgodnie z jego sugestiami korekty, do dziś twierdzą, że nie byli świadomi
        nieuregulowanego statusu nieruchomości gruntowych.
        Syndyk, czynny adwokat, zobowiązany do szczególnej staranności zawodowej,
        twierdzi, że de facto nie wie, z jakiego powodu zleciła korektę wyceny. Błędną
        korektę wyceny zaakceptował również sędzia komisarz, który w oparciu o tak
        poprawioną wycenę wydał sprostowane postanowienie. Postanowienie to, podobnie
        jak operat, było poświadczeniem nieprawdy.
        Wysoka Izbo! Te cztery grupy zawodowe: adwokat, syndyk, sędzia oraz
        rzeczoznawca, nie mogą się mylić do tego stopnia, a już na pewno nie wtedy, gdy
        ktoś zwraca im uwagę na błędy, i nie mogą twierdzić, że nadal nie wiedzą, co
        sprzedają.
        Dowodem na to, że adwokat Agnieszka Szufel-Figurska dokonała na mojej
        osobie i firmie oszustwa, jest fakt, że z operatu szacunkowego, który stał się
        integralną częścią aktu notarialnego, usunęła ona ostatnią stronę, zawierającą
        kopie mapy geodezyjnej. Gdyby ta mapa nie została usunięta, w akcie notarialnym
        do dziś - pomimo braku opisu stanu prawnego i faktycznego - byłaby przynajmniej
        ta lakoniczna informacja o dodatkowych 3 tys. metrów o nieuregulowanej
        własności.
        Usunięcie z operatu szacunkowego stanowi, samo w sobie, czyn zabroniony,
        ścigany z mocy art. 276 Kodeksu karnego. Oczywiście usunięcia dokonano w wersji
        operatu przekazanej notariuszowi, a nie w dwóch innych, przekazanych sędziemu
        komisarzowi w celu wydania postanowień. Operaty dla sędziego zawierały mapę i
        dlatego sędzia komisarz nie może twierdzić, że nie miał on świadomości tego, a
        już na pewno adwokat, który ma trzy operaty - dwa z mapami, jeden z usuniętym
        przez siebie dokumentem - nie może twierdzić, że nie wie, z jakiego powodu
        dopuścił się przestępstwa zdekompletowania wyceny.
        Wysoka Izbo! Z powodu wyżej określonego w roku 1999 i 2000 złożyłem do
        Prokuratury Rejonowej w Kielcach zawiadomienie w sprawie osób: syndyka, czyli
        adwokata, a także notariusza, sędziego, rzeczoznawcy, o czynie oszustwa z art.
        286 K.k. i poświadczenia nieprawdy oraz zdekompletowania rzeczonej wyceny - z
        art. 271. Czym to się skończyło? Oczywiście umorzeniem postępowań, prowadzonych
        do końca przez znajomych pana dziekana ORA, i to jedynie postępowań w sprawie,
        ale nigdy przeciwko tym osobom.
        Od samego początku, z tego powodu, iż z obiektywnego punktu widzenia nie
        jest zagwarantowany bezstronny osąd podnoszonych przeze mnie zarzutów i nie
        można się też spodziewać, że taka elita świata prawniczego zostanie czy nawet
        będzie mogła zostać oskarżona o wyżej wymienione przestępstwa w Kielcach,
        wnosiłem o wyłączenie lokalnej prokuratury. Nigdy do tego nie doszło!
        Jest jeszcze jedna bardzo ważna okoliczność, która obciąża sprawców tego
        oszustwa. Otóż w czasie podpisywania aktu notarialnego był załączony, do stosu
        dokumentów do ich parafowania w prawnym górnym rogu, osobny dokument, właśnie
        kopia mapy. Ja, uchylając - szczególnie podczas parafowania ostatnich stron
        operatu - rąbka każdej kartki, obok podpisu syndyka złożyłem mój podpis.
        Powtarzam: złożyłem go w prawym górnym rogu, obok parafki syndyka. Na podstawie
        mojej parafki złożonej na dokumencie z mapą, który syndyk przechowywała w
        jednej kopii, w swoim biurze, do momentu złożenia przeze mnie zawiadomienia,
        twierdzi ona teraz, że jedyną osobą, która znała prawdziwy stan faktyczny
        nieruchomości, jestem ja. O, zgrozo! Jeżeli taka jest logika prokuratury, to
        pytam: Na jaką okoliczność syndyk usunęła z operatu kopie mapy? Na jaką
        okoliczność i w jakim celu, nawet jeżeli nie w sposób podstępny, uzyskała ona
        ode mnie w prawym górnym rogu, obok swojej, moją parafkę? I w końcu na jaką
        okoliczność przechowywała przez ponad rok kopie mapy z moim podpisem? Jeżeli
        robiła to na okoliczność dowiedzenia mi, że byłem świadom istnienia kolejnych
        działek gruntu, to przede wszystkim oczywiste jest dla każdego z nas, że ona
        też o tym wiedziała.
        To, co jest oczywiste dla każdego z nas, nie jest do zrozumienia przez
        panią adwokat, a co za tym idzie, odwołanych z dniem 1 lipca 2004 r.
        prokuratorów rejonowych w Kielcach.
        Pikanterii całej sprawie dodaje to, że obok mnie, w czasie podpisywania
        aktu notarialnego, znajdował się, wraz ze swoim synem, aplikantem radcowskim,
        adwokat Józef Tyszkiewicz, który w moim imieniu, jak później zeznał, żądał
        przedłożenia mapy geodezyjnej do celów prawnych. Żądał jej, ale jej nie
        otrzymał, bo syndyk stwierdziła, że operat szacunkowy, w tym korekta wyceny,
        postanowienia sądu, wypis z księgi wieczystej są wystarczającymi dowodami na
        to, ile w ramach ogrodzonej, wycenianej i sprzedawanej nieruchomości znajduje
        się działek. Uwierzyliśmy tym ludziom - to w końcu adwokat, notariusz, były
        sędzia, no i była też skorygowana wycena, tak samo postanowienia. Nie mogło być
        żadnego błędu. Żeby im nie uwierzyć, trzeba by było mieć urojenia. Ja ich nigdy
        nie miałem, Wysoka Izbo, dlatego też nie zakładałem, że mam w wypadku takich
        ludzi do czynienia z oszustami.
        Wysoka Izbo! Po umorzeniu postępowań prowadzonych w wyniku moich
        zawiadomień w sprawie wyżej wymienionych osób, jak wcześniej wspomniałem,
        wszczęto wobec mnie postępowanie karne. Następnie na przestrzeni od maja do
        września 2001 r. postawiono mi prawie dwadzieścia zarzutów. Mówiły one o:
        zawiadomieniu o niepopełnionym przestępstwie; fałszywym oskarżeniu pani
        adwokat; fałszywych zeznaniach. Zarzuty leciały jak z rękawa. Kuriozalne jest
        to, że tak samo jak ja zeznawał adwokat Józef Tyszkiewicz oraz Stanisław
        Szumilas, to jest likwidator mleczarni, który jako pierwszy zwrócił syndykowi
        uwagę na konieczność sprostowania operatu szacunkowego, jednocześnie twierdzący
        w zeznaniach, że po przekazaniu syndykowi tej informacji syndyk zakazała mu
        informowania o nieuregulowanych działkach kupującego, to jest mnie.
        Pomimo że syndyk twierdzi, że nie wiedziała o dodatkowych działkach,
        notariusz i obecny przy podpisywaniu aktu inny, zaufany pracownik twierdzą w
        swych zeznaniach, że syndyk dała mi do podpisania kopie mapy. Ale jednocześni
        • kobylybbb Panie Pośle pozwolę sobie przytoczyć cd. 10.10.04, 19:20
          Ale jednocześnie nie wiedziała, na jaką okoliczność to czyni. A więc przy całej
          masie sprzecznych zeznań strony przeciwnej tylko ja zostałem oskarżony o wyżej
          wymienione czyny. Pomimo że Stanisław Szumilas oraz adwokat Tyszkiewicz
          zeznawali w identyczny sposób, prokuratura założyła, że tylko ja fałszywie
          zeznawałem.
          Wysoka Izbo! Jakby tego było mało, następnie postanowiono mi dołożyć
          kolejny zarzut - ten, o który jestem obecnie oskarżony przed pińczowskim sądem,
          czyli zarzut zawiadomienia komendy powiatowej w Pińczowie o niepopełnionym
          przestępstwie. To jest jedyny zarzut, jaki pozostał z prawie dwudziestu
          postawionych mi przez prokuraturę w Kielcach zarzutów.
          Geneza tego zarzutu jest następująca. W dniu 16 czerwca 2000 r., gdy
          przebywałem u siebie, w zakładzie w Pińczowie, przyszedł do mnie - przepraszam
          za kolokwializm - złomiarz, który wcześniej kupował ode mnie złom. Twierdził,
          że chce pożyczyć na weksel 500 zł, bo właśnie gdzieś w okolicy znalazł ofertę
          sprzedaży starego poloneza. Nalegał, więc mu je pożyczyłem, przy czym
          ustaliliśmy, że odda je za parę dni. Tak się stało. W dniu 20 czerwca, w tym
          słynnym dniu, przyszedł do mnie ponownie i stwierdził, że chce dokonać zwrotu
          długu. Odebrałem od niego należną mi sumę. Krótko po tym oświadczył, że 500 zł
          pożyczył, aby dać policjantom łapówkę. Zapytałem więc moich podwładnych - co
          potwierdzają - czy potwierdzą to, co słyszeli. Po potwierdzeniu gotowości
          złożenia zeznań przed policją zadzwoniłem do komendanta policji w Pińczowie i
          poinformowałem go - uwaga! - że powinien przysłać na ulicę Zachodnią 7
          funkcjonariuszy, bo są tu osoby, które słyszały wyżej wymienioną opowieść.
          Wysoka Izbo, przytoczyłem tę sytuację, a nie mówiłem, że jacyś konkretni
          policjanci wzięli łapówkę. I tak to stoi w aktach. Skutkiem tego było to, że
          faktycznie w kilkanaście minut później przybyli policjanci, którzy zamiast
          przepytać w mojej obecności strony na okoliczność tego, co słyszały, poprosili
          je do innego pomieszczenia i tam rozpytali.
          Ja, telefonując, nie mówiłem, że jakiś konkretny policjant wziął łapówkę.
          Przepraszam za to powtórzenie, bo już wcześniej to powiedziałem.
          Następnie przybyli wcześniej policjanci oddalili się do komendy, informując
          przed tym, że prawdopodobnie będzie jakieś śledztwo w tej sprawie.
          Po tym, jak policjanci opuścili mój zakład, Józef Boś, wspomniany złomiarz,
          stwierdził, że musiał dać łapówkę, ponieważ przy samochodzie marki Star, którym
          przybył w celu oddania pożyczki, ma numery rejestracyjne od całkiem innego
          samochodu, a tym samym samochód, którym przyjechał, nie ma rejestracji,
          ubezpieczenia oraz przeglądu technicznego, a więc nie jest dopuszczony do
          ruchu. Wiedząc, że taki samochód, przypominający raczej wrak ciężarówki aniżeli
          sprawny samochód, nie może uczestniczyć w ruchu, ponieważ używanie takiego
          samochodu zagraża życiu innych uczestników ruchu drogowego i jest kolejnym
          przestępstwem, postanowiłem i tym razem wezwać policję. Przybyli na miejsce
          zdarzenia funkcjonariusze policji drogowej, po przeprowadzeniu oględzin tegoż
          samochodu, stwierdzili, że faktycznie przypięte do samochodu tablice
          rejestracyjne pochodzą od innego samochodu. Po tym, jak potwierdzono, że
          kierowca naruszył art. 97 Kodeksu wykroczeń - chodzi o brak dopuszczenia do
          ruchu, brak OC itd. - pińczowscy policjanci zakwalifikowali ten czyn jako
          wykroczenie z art. 95 Kodeksu wykroczeń, a to jest nieposiadanie w danym
          momencie przy sobie wymaganych dokumentów, np. prawa jazdy, za co jest kara do
          250 zł. Jednak istota czynu sprawcy Józefa Bosia leżała gdzie indziej. Józef
          Boś nie miał ani w domu, ani przy sobie żadnych dokumentów na ten pojazd,
          upoważniających do poruszania się nim w ruchu drogowym. A w takim wypadku
          zagrożenie jest, Wysoka Izbo, następujące: kara 5 tys. zł dla sądu grodzkiego,
          3 tys. 500 dla funduszu gwarantowanych świadczeń oraz konieczność odholowania
          samochodu do miejscowości oddalonej o 20 km, czyli jakieś kolejne 1 tys. zł.
          Dlaczego więc kolejni policjanci darowali takie wysokie koszty osobie, która
          mnie obciąża? W odpowiedzi policja w Pińczowie twierdzi, że sprawca tego
          wykroczenia nie przyjechał do mnie z ulicy, lecz stał u mnie w zakładzie od
          dłuższego czasu. Panie komendancie, to jest kpina!
          Abstrahuję od domniemania przyjęcia korzyści przez tego czy tamtego
          policjanta w dniu 16 czerwca, ale tu powstaje kolejne pytanie: Dlaczego w dniu
          20 czerwca, to jest podczas interwencji związanej z brakiem uprawnień,
          policjanci pińczowscy odstąpili do właściwej kwalifikacji wykroczenia, wyrazili
          zgodę na używanie na drogach publicznych nieubezpieczonego pojazdu, a tym samym
          dopuścili się, według mnie, kolejnego niedopełnienia obowiązków służbowych,
          powodując również zagrożenie dla innych uczestników ruchu publicznego?
          Wysoka Izbo! Może nie da się bez zeznań Józefa Bosia udowodnić policjantom
          przyjęcia korzyści majątkowej, ale to, że kolejni policjanci darowali mu,
          używając niewłaściwej kwalifikacji, prawie 10 tys. zł kosztów, jest bezsporne.
          Nadto Józef Boś zeznał, że w dniu przekazania domniemanej łapówki w Pińczowie
          poruszał się tym samym samochodem na identycznych zasadach. Czyżby policjanci z
          Pińczowa nie potrafili zapamiętać, że raz numery rejestracyjne XYZ wożone są
          samochodem z czerwoną szoferką, a innym - z zieloną?
          Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, o które jestem obecnie oskarżony,
          wpłynęło 6 miesięcy od zaistnienia czynu i dwa miesiące po tym, jak zacząłem
          wydawać lokalną gazetę, w której opisywałem w sposób krytyczny działalność
          policji pińczowskiej. Jedynym świadkiem całego pozostałego obecnie oskarżenia
          jest osoba złomiarza, a więc ta sama, która przekazała mi informacje o łapówce.
          Świadek, który swoimi zeznaniami mógłby mnie odciążyć, będzie zeznawał
          jednocześnie na swoją niekorzyść.
          Wysoka Izbo! Czy my tu w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej mamy w to
          uwierzyć, że Józef Boś, nie chcąc wyjawić dotąd prawdy na temat celu pożyczki,
          jest wiarygodnym świadkiem? Zresztą powtarzam, jedynym świadkiem, który zezna:
          Wysoki Sądzie, potwierdzam, że to, co Nowak powiedział policjantom, jest
          prawdą, a tym samym proszę mnie oskarżyć o przekazanie łapówki policjantom.
          Wysoka Izbo! Nie musimy w to wierzyć, ponieważ w czerwcu 2000 r.
          Prokuratura Rejonowa w Kielcach akurat ten zarzut, z braku cech czynu
          zabronionego, umorzyła. Uzasadnienie: Boś nie jest wiarygodnym świadkiem i nie
          można mu dać wiary, zaś inni świadkowie zeznają na korzyść Nowaka. Dla pewności
          dodam, że to postępowanie było umarzane aż dwa razy. Dlaczego więc prokuratorom
          się odwidziało, co się stało w Kielcach, że na krótko przed wyborami
          postanowili mi jednak dołożyć i oskarżyć? Powód jest prosty - wciąż pisałem
          skargi na bezprawne umorzenia w sprawie dotyczącej oszukania mojej osoby przez
          kwiat kieleckiej palestry, na to, że prokurator Jerzy Piwko, ten odwołany,
          ukręca sprawy. Krótko potem zostałem posłem na Sejm. Z tego też powodu
          napisanie aktu oskarżenia nie było możliwe. Sprawę zawieszono. W dniu 4 grudnia
          2001 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że postępowania przygotowawcze, w
          których podejrzanemu postawiono zarzuty zanim doszło do objęcia mandatu posła,
          mogą być prowadzone dalej, ponieważ nie są objęte immunitetem. Tym samym
          postępowanie zostało odwieszone.
          Zanim jednak doszło do zawieszenia, postanowiono zaraz na początku
          postępowania przygotowawczego wyrobić mi negatywną opinię sądowo-
          psychiatryczną, z której wynika, że cierpię na paranoję. Opinia jest
          sporządzona w trybie ambulatoryjnym w zaledwie 5 minut, a jej celem zapewne
          była chęć spowodowania przez zainteresowane osoby, aby moje pisma i skargi były
          odkładane bez konieczności ich czytania ad acta, a sprawców oszustwa nigdy nie
          dopadła odpowiedzialność karna oraz cywilna. Ta opinia jest absolutnie
          nieprawdziwa, Wysoka Izbo, szanowni
          • kobylybbb Panie Pośle pozwolę sobie przytoczyć cd. 10.10.04, 19:22
            Wysoka Izbo, szanowni wyborcy. W związku z tym natychmiast po tym, jak odbyłem
            konsultacje w tej sprawie z prof. psychiatrii z Bydgoskiej Akademii Medycznej,
            złożyłem wniosek dowodowy, w którym domagałem się powołania w trybie art. 192
            K.p.k. kolejnego zespołu biegłych. Nigdy, ale to nigdy nie wyrażono na to zgody.
            Wysoka Izbo! To właśnie ta opinia psychiatryczna była przedmiotem
            bezprawnej dystrybucji prowadzonej przez posła Henryka Długosza wśród posłów.
            To ta sama opinia, która - jak stwierdza prokuratura w Tarnobrzegu w innym
            postępowaniu, proszę państwa - została w przestępczy, powtarzam: w przestępczy
            sposób ujawniona bądź to przez prokuratorów, bądź też biegłych psychiatrów. To
            ta sama opinia, za której ujawnienie z akt postępowania przygotowawczego
            obecnie przed sądem w Warszawie odpowiada dziennikarka tygodnika ˝Nie˝ Dorota
            P. To ta sama opinia, co do której zeznała ona w sprawie przeciwko sobie, że
            prokuratorzy nieoficjalnie potwierdzili zgodność opinii posiadanej przez
            redakcję z oryginałem opinii w aktach.
            Wysoka Izbo! Panie Prokuratorze Krajowy! Kto tu jest przestępcą? Kto tu
            powinien stać przed sądem? Ja czy osoby, które w drodze przestępstw chcą mnie
            zniszczyć, zniszczyć moją reputację? Faktem jest to, że prokuratura w
            Tarnobrzegu stwierdziła zaistnienie przestępstwa ze strony prokuratury.
            Postępowanie to umorzono z powodu niewykrycia sprawcy. Niemniej jednak
            przestępstwo w prokuraturze kieleckiej zaistniało. Wszystkie zarzuty, w
            kontekście których byłem badany, a więc wobec których stwierdzono u mnie
            urojenia, zostały umorzone. Uwaga - z braku znamion czynu zabronionego. Mam na
            myśli dzień dzisiejszy. To oznacza, że, po pierwsze, nigdy zarzucanych mi
            hurtowo czynów nie popełniłem, a tym samym wydana opinia z jednej strony jest
            bezprzedmiotowa, zaś z drugiej, jest po prostu zwykłą brednią, która została
            napisana na zamówienie. Jak można mieć urojenia w kontekście zebranego
            materiału dowodowego, kiedy podnoszone zarzuty nie są czynami zabronionymi,
            ponieważ nigdy ich nie popełniono? Obok tej opinii wystawionej mi odnośnie do
            większości zarzutów, tej bezprzedmiotowej, wystawiono bez mojej wiedzy, a nawet
            przebadania mojej osoby, do ostatniego czynu, o który w tej chwili jestem
            oskarżony, to jest o telefonowanie w dniu 16, kolejną opinię, uzupełniającą. Ta
            opinia dotyczy czynu, w kontekście którego obecnie stoję przed sądem.
            Nie byłoby kłopotu, gdyby nie to, że właśnie ta opinia z mocy prawa, Wysoki
            Sądzie, szanowni wyborcy, jest nieważna, ponieważ została wystawiona w trybie
            art. 202 Kodeksu postępowania karnego, który to przepis wymaga dwóch podpisów.
            Na załączonej do akt opinii sprawy w Pińczowie znajduje się jedynie jeden
            podpis lekarza. Nie widzieli tego prokurator w Kielcach, prokurator w
            Tarnobrzegu, prokuratorzy nadzoru z Krakowa i Rzeszowa, a nawet prokuratorzy
            Prokuratury Krajowej - pewnie poseł Wassermann, bo wtedy kierował Prokuraturą
            Krajową - kiedy badali na wstępnym etapie zasadność wnoszonego aktu oskarżenia.
            I teraz najważniejsze. Akt oskarżenia został wniesiony w marcu zeszłego
            roku. Od tamtego czasu wnoszę do sądu w Pińczowie, aby zechciał wezwać na
            rozprawę główną wszystkich trzech autorów opinii - dwóch lekarzy psychiatrów
            oraz psychologa. Do marca tego roku sąd w sposób konsekwentny odmawiał wezwania
            biegłych.
            Wysoka Izbo! Każdy, jaki taki znawca prawa karnego procesowego wie, że
            świadek zeznający w sposób istotny w trakcie postępowania przygotowawczego, ba,
            świadek oskarżenia, w tym w szczególności biegły sądowy, który wydał opinię, na
            bazie której został sporządzony akt oskarżenia, musi się stawić na rozprawie
            głównej, ponieważ jest to bezwzględna przesłanka do uchylenia wyroku w drugiej
            instancji. Do momentu złożenia przez sąd w Pińczowie w marcu tego roku wniosku,
            który jest przedmiotem mojego obecnego wystąpienia, pińczowscy sędziowie nie
            dopuszczali takiej myśli. Na początku kwietnia, tuż przed posiedzeniem Sejmu w
            dniu 6 kwietnia, a więc zanim wniosek trafił do Prezydium Sejmu, rozdzwoniła
            się u mnie komórka. Kto i w jakiej sprawie dzwonił do mnie? Dzwonił do mnie pan
            dyrektor departamentu sądów, były mieszkaniec Pińczowa, chciał zrobić przysługę
            sądowi, następnie minister sprawiedliwości pan Wołek. Obaj panowie prosili mnie
            o to, abym w dniu 6 kwietnia przyszedł na termin rozprawy w Pińczowie,
            zapewniając mnie jednocześnie, że obecność biegłych sądowych jest obowiązkowa i
            zapewniona. Z obydwu rozmów wynikało, że moje wystąpienie w Sejmie jest
            niewskazane. Minister Kurczuk stwierdził nawet, że mi pomógł, ponieważ to on
            zablokował od marca do maja przekazanie wniosku o uchylenie immunitetu
            formalnego do Sejmu. Dziękuję, panie były ministrze. Nigdy o to nie wnosiłem i
            nie było to moim życzeniem.
            W dniu 6 kwietnia o godz. 9 rano stawiłem się, zgodnie z danym ministrowi
            Wołkowi i panu dyrektorowi Departamentu Sądów Powszechnych Ministerstwa
            Sprawiedliwości przyrzeczeniem, na rozprawie w Pińczowie, licząc, że będzie on
            tym razem przestrzegał prawa procesowego i zasady bezpośredniości. Na termin
            faktycznie zostali wezwani zostali biegli, którzy wystawili mi opinię. Jednakże
            o godz. 9 rano, po wywołaniu stron, biegli nie byli obecni. Sąd szybko
            przeszedł do sprawdzania obecności, po czym polecił prokuratorowi odczytanie
            aktu oskarżenia. W tym momencie zauważyłem, że sędzia referent Jolanta
            Jędrszczyk chce mnie po prostu oszukać. Wiedząc, że biegli zostali wezwani, nie
            sprawdziła ich obecności i nie wyjaśniła też powodów ich nieobecności. Na moje
            pytanie, kiedy stawią się biegli, padła odpowiedź - na końcu terminu.
            Zaprotestowałem i poprosiłem wysoki sąd, aby telefonicznie wezwał biegłych
            znajdujących się jakieś 15 minut jazdy od Pińczowa, czyli w szpitalu w
            Morawicy. Sąd powiedział: nie, będą na końcu terminu. Ja w związku z tym
            kilkakrotnie próbowałem wnosić do sądu, aby przerwać posiedzenie sądu na 30
            minut i wezwać biegłych. Podnosiłem, że stoję przed sądem w związku z art. 31 §
            2, czyli rzeczona ograniczona niby poczytalność, tempore criminis, dlatego
            niezbędne, konieczne jest przesłuchanie w pierwszej kolejności biegłych,
            ponieważ ten status nie jest potwierdzony opinią z dwoma podpisami. Sąd nadal
            mówił - nie. Nalegał na prokuratora na odczytanie aktu oskarżenia.
            W związku z powyższym poinformowałem sąd, że naruszone są moje prawa do
            uczciwego procesu, zasada bezpośredniości i skorzystam z przysługującego mi
            immunitetu formalnego. Sąd nadal nalegał na prokuratora na odczytanie aktu
            oskarżenia, co, jeżeliby nastąpiło, spowodowałoby możliwość prowadzenia przez
            sąd zaocznego procesu, bez mojego udziału. Na to się nie zgodziłem i nie godzę.
            Dlatego też oddaliłem się na korytarz znajdujący się tuż przy sali. Sąd nie
            wezwał biegłych, lecz pozwolił wszystkim obecnym oddalić się do domu. Ja
            również dopiero wtedy, Wysoka Izbo, oddaliłem się od sali sądowej.
            Następnie prezes sądu w korespondencji kierowanej do mnie wyznaczyła dwa
            kolejne terminy, zapewniając mnie, że tym razem to biegli się stawią na pewno
            na rozprawie głównej. Biegli w reakcji na takie zachowanie sądu wystosowali
            wniosek, w którym wnieśli o ich wyłączenie, o zgrozo, argumentując to tym, że
            co nuż jako poseł na Sejm w innych przypadkach, w których oni opiniują,
            podnoszę wobec nich wątpliwości.
            Wysoka Izbo! To nie jest powód, żeby nie chcieć lub nie móc się
            wypowiedzieć co do wydanej w 2001 r. przez siebie opinii. Taki sam pogląd
            wyraził sąd w Pińczowie, odrzucając w międzyczasie wniosek o ich wyłączenie.
            Można powiedzieć, że teraz ich obecność jest w miarę zapewniona, jednakże
            rozpatrywany tu wniosek zaszedł po prostu za daleko. Stąd brak mojej gotowości
            do stawienia się w sądzie, zanim ten wniosek nie zostanie tu przez Wysoki Sejm
            rozstrzygnięty.
            Wysoka Izbo! Ci sami biegli postępują w taki sam sposób w innych spraw
            • kobylybbb Panie Pośle pozwolę sobie przytoczyć cd. 10.10.04, 19:24
              Wysoka Izbo! Ci sami biegli postępują w taki sam sposób w innych sprawach, w
              których w jeszcze krótszym czasie dorabiali osobom skarżącym się na przykład na
              niewykonywanie przez władze samorządowe prawomocnych, opatrzonych klauzulą
              wykonalności, wyroków pełną paranoję, kierując ich w ten sposób, niezgodny z
              art. 94 Kodeksu karnego, na tak zwaną detencję psychiatryczną, co dosłownie
              oznacza zamknięcie kogoś na czas nieokreślony w zakładzie psychiatrycznym bez
              udowadniania sprawcy pomówienia.
              Panowie Kupiecki, Musiał & spółka to osoby, wobec których prokuratura w
              Nowej Hucie obecnie prowadzi postępowania przygotowawcze, ponieważ wydawali oni
              gangsterom opinie sądowo-psychiatryczne, które niektórym prawie 10 lat
              pozwalały unikać odsiadywania kary pozbawienia wolności. To taki sam proceder,
              Wysoka Izbo, jak obecnie na Dolnym Śląsku. Tylko pytanie: Ile mają panowie w
              kieszeniach w Kielcach?
              Wysoka Izbo! Nalegam na stawiennictwo biegłych, ponieważ nalegam na danie
              im możliwości poddania mnie kolejnym badaniom sądowo-psychiatrycznym, na
              których przeprowadzenie do tej pory nikt się nie godził, a których wynik na
              pewno spowoduje zweryfikowanie nieprawdziwej, niekorzystnej dla mnie, opinii.
              Biegli nie chcą się pod przysięgą wypowiedzieć w sądzie, ponieważ wiedzą, że
              ich obecność na sali sądowej wiąże się z koniecznością składania fałszywych
              zeznań, w szczególności: jak doszło do wystawienia tej opinii, kto ich namawiał
              do jej wydania, jak doszło do jej przestępczego..., a przede wszystkim dlaczego
              wydali opinię zaoczną opatrzoną jednym podpisem.
              To ciężkie pytania. Szczególnie kłopotliwe mogą być zeznania dotyczące
              znajomości z posłem Henrykiem Długoszem, jak już wspomniałem, posiadaczem, a
              zarazem dystrybutorem, bezprawnie, w sposób przestępczy otrzymanej opinii,
              osobą, której, obecnie upadłe, firmy Suprimex oraz Edam w sposób ˝ustawiony˝
              wykonywały w szpitalu w Morawicy w roku 2000 zlecenia remontowe, to znaczy w
              tym czasie, w którym mnie sporządzano opinię. To są po prostu koledzy.
              Już będę bardzo szybko zmierzał do końca, proszę państwa. Nalegam na
              kolejne badania, bo uważam, że w sprawie telefonowania na komendę w Pińczowie w
              dniu 16 czerwca, a więc w kwestii obecnego zarzutu, nie da mi się udowodnić tak
              zwanego zamiaru bezpośredniego, a to jest niestety warunek konieczny, żebym
              został skazany. Mianowicie: Będąc wezwany zaraz po zdarzeniu na pierwsze
              przesłuchanie - o tym nie ma tu mowy w tym wniosku - odmówiłem protokolarnego
              złożenia zawiadomienia o popełnionym przestępstwie lub choćby o jego
              domniemaniu, ponieważ - jak wyjaśniłem na samym początku w złożonym do akt
              oświadczeniu (mam na myśli tego prokuratorsko-policyjnego) - moim celem było
              jedynie wskazanie podczas rozmowy telefonicznej komendantowi Policji w
              Pińczowie osób, które miały powtórzyć fakt opowiadania przez Józefa Bosia o
              przekazaniu przez niego bliżej nieokreślonym policjantom korzyści majątkowej.
              Do dziś nie jestem tego pewny. Zamiast tego oczywiste jest to, że wezwani do
              drugiej interwencji funkcjonariusze policji drogowej w dniu 20 czerwca
              odstąpili z niezrozumiałych - a może jednak, Wysoka Izbo, zrozumiałych -
              powodów od właściwej kwalifikacji popełnionego przez sprawcę wykroczenia, tym
              samym ratując go przed koniecznością zapłaty prawie 10 tys. zł.
              Wysoka Izbo! Na koniec chciałbym poinformować, że całe to pierwotne
              oskarżenie zostało tak zbudowane, że do akt postępowania przeciwko mnie użyto
              jedynie kopii mojego zawiadomienia, moich zeznań, decyzji o umorzeniu
              postępowania źródłowego. Gdzie zeznania strony przeciwnej, wspomnianych
              prawników, wyjątkowo ze sobą sprzeczne? Gdzie zeznania świadków na moją
              korzyść, w tym mojego adwokata?
              Tak selektywnie skonstruowany materiał dowodowy w żaden sposób nie pozwalał
              na postawienie mi zarzutów, a już na pewno nie na skierowanie mnie na badania
              psychiatryczne. Cały materiał dowodowy z momentu postawienia mi prawie 20
              zarzutów w maju 2001 r. to kilka stron, jak wspomniałem, z pierwotnych
              postępowań, gdy całość zeznań, w tym tych dla mnie korzystnych, to circa 400
              stron.
              Prokurator się dopuścił wobec mnie fałszywego oskarżenia, nie dopełnił
              obowiązków służbowych i przekroczył uprawnienia. W związku z powyższym obecnie
              Prokuratura Rejonowa w Muszynie prowadzi w sprawie prokuratora Mariusza
              Olszewskiego postępowanie przygotowawcze.
              Wskazane przeze mnie w ostatnich kilku latach bardzo poważne uchybienia w
              działalności Prokuratury Rejonowej w Kielcach spowodowały, że kierownictwo
              tejże jednostki zostało z dniem 1 lipca, jak wspomniałem, odwołane. Obecnie
              panowie Piwko i Heidenrach pracują w Wydziale Sądowym Prokuratury Okręgowej,
              pilnując terminów na rozprawach odwoławczych. Nie zasługują na takie zaufanie,
              żeby sami mogli prowadzić śledztwa.
              Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu wniosła według mnie ostatni zarzut
              tudzież utrzymała, można powiedzieć, najłagodniejszy, bo nie wypadało jej
              umorzyć wszystkiego, co postawiono mi w Kielcach. Zresztą po umorzeniu tych
              wszystkich zarzutów pani syndyk zaczęła pomawiać prokuraturę w Tarnobrzegu, że
              zamiast mnie oskarżać, to robi mi za obrońcę (którego do dzisiaj nie mam, bo
              nie mogę wynająć adwokata przeciwko dziekanowi Izby Adwokackiej w Kielcach). A
              więc: że zamiast mnie oskarżać robi mi za obrońcę. Ta pewnie, nie chcąc już
              tego słuchać, postanowiła mi utrzymać ostatni zarzut - jak już wspomniałem
              wcześniej, dwa razy umorzony - do oceny sądu w Pińczowie. Dobrze więc się
              stało, że ten ostatni zarzut jest obecnie badany przez sąd w Pińczowie, bo
              gdyby nie to, straciłbym pewnie raz na zawsze procesową możliwość wyprostowania
              dorobionej mi na zamówienie opinii.
              Wysoka Izbo! Nie oczekuję od Wysokiego Sejmu uchylenia mojego immunitetu
              formalnego, czyli zgody na doprowadzenie, dotyczy to bowiem jedynie zgody na
              doprowadzenie mojej osoby na rozprawę sądową. Oczywiste jest dla mnie, że muszę
              się na tę sprawę stawić. Zrobię to dobrowolnie, jak to zrobiłem w dniu 6
              kwietnia. Dałem temu wyraz w dniu 6 kwietnia tego roku, stawiając się na
              wyznaczony termin. Dlatego też Wysoka Izba nie będzie przeze mnie zmuszana do
              głosowania nad wnioskiem pińczowskiego sądu, tym bardziej, że byłoby to
              głosowanie nad bezprawiem uprawianym przez tenże sąd, a bez wcześniejszego
              zwrócenia się przez organy Sejmu do ministra sprawiedliwości o wyjaśnienie
              powodów takiego stanu rzeczy byłoby dla mnie postawieniem tychże organów w złym
              świetle.
              W związku z powyższym składam na ręce pana marszałka stosowne oświadczenie,
              w którym zrzekam się immunitetu formalnego, deklarując nieodwołalnie, że z tym
              momentem będę się stawiał dobrowolnie, bez stosowania najmniejszego przymusu,
              na każde wezwanie pińczowskiego sądu, jak i sądu odwoławczego w Kielcach,
              jeżeli zajdzie taka konieczność.
              Proszę jednak pana marszałka o to, aby zwrócono się do ministra w celu
              wyjaśnienia, dlaczego sąd w Pińczowie narusza konwencję praw człowieka - prawo
              do rzetelnego i uczciwego procesu.
              Wysoka Izbo! To już naprawdę dwie kartki, grubo zapisane. Jestem osobą
              prawą, zawsze stałem do dyspozycji wymiaru sprawiedliwości, robiłem to często i
              w sposób odważny, nawet wtedy, gdy w Łodzi 10 lat temu - o tym wie i jest
              świetnie poinformowany prokurator Olejnik, ponieważ jest to łódzki prokurator -
              ryzykując życie i zdrowie, zeznawałem przeciwko protoplastom najważniejszym
              łódzkich gangów.
              Składałem wiele celnych zawiadomień, które doprowadzały do aktów
              oskarżenia, wydawania skazujących wyroków, aresztowania sprawców. Na przykład:
              To z mojego zawiadomienia - przepraszam za nieskromność - został aresztowany
              Kazimierz Grabek. To ja się przyczyniłem do ujawnienia zakazu importu żelatyny
              na sfałszowanych dokumentach w rządzie Jerzego Buzka w 1992 r. To po części z
              mojego zawiadomienia, dokonanego w roku 2000, zamierza się postawić obec
              • kobylybbb Panie Pośle pozwolę sobie przytoczyć cd. 10.10.04, 19:25
                To po części z mojego zawiadomienia, dokonanego w roku 2000, zamierza się
                postawić obecnie zarzuty posłowi Pęczakowi o 10 mln dla Grabka.
                Wysoka Izbo! Można by te przykłady mnożyć. Nie o to tu chodzi. Chciałbym
                jednakże przybliżyć moje podejście do uczciwego państwa i pokazać, że pomimo
                mnogości zawiadomień od 10 lat z dużym efektem, nigdy, ale to nigdy, nie
                posądzono mnie, poza Kielcami, o fałszywe zawiadomienie.
                W Kielcach było to możliwe, ponieważ każdy wie, jaka jest Polska powiatowa,
                jakie kliki, sitwy i koterie rządzą lokalnymi społecznościami, jak duże jest
                ryzyko podjęcia z nimi konfrontacji. Chciałbym dodać, że kielecki układ mógł
                powstać między innymi z tego powodu, że to właśnie prokurator Zbigniew
                Wassermann doprowadził do spetryfikowania go jako prokurator nadzorujący z
                Krakowa Kielce.
                Daremny był w roku 2001 mój, prowadzony przed wrotami Ministerstwa
                Sprawiedliwości, 45-dniowy protest głodowy, którym próbowałem jedynie
                spowodować to, żeby sprawy przeciwko lokalnej elicie prawniczej nie były
                prowadzone w Kielcach. Panowie Kaczyński i Wassermann, opuszczając gmach
                ministerstwa limuzynami, zawsze odwracali głowy. Gdyby nie ich bezczynność, nie
                byłoby tej sprawy tutaj. Zamiast rzeczowych działań ze strony Prokuratury
                Krajowej i zdekapitowania kieleckiego układu próbowano dopuścić się zbrodni
                sądowej i doprowadzić do mojego unicestwienia.
                Na absolutny koniec pozwalam sobie pogratulować tym wszystkim posłom
                wnioskodawcom, którym z powodów typowo superpopulistycznych marzy się usuwanie
                z parlamentu ˝przestępców˝, przeciwników politycznych, którzy popełnili
                przestępstwa takie jak: pomówienie z art. 212, groźba karalna, znieważenie np.
                funkcjonariusza, utrudnianie czynności policyjnych na drodze i tak jak ja
                fałszywe oskarżenie.
                Przy każdym z tych ˝gumowych˝ czynów, jakkolwiek nie patrzeć - umyślnych,
                przy paru ustawionych świadkach, o co w naszym kraju, proszę państwa, nie jest
                trudno, bo za flaszkę można kupić wszystko - mam na myśli takich lokalnych
                świadków - a w Pińczowie nawet w ciągu miesiąca od uchylenia immunitetu, temat
                zostanie załatwiony.
                Można też wykorzystać dobrze funkcjonujący w Polsce patent radzieckiej
                psychuszki, zamykając kogoś w trybie art. 94 Kodeksu karnego w psychiatryku,
                np. za pomówienie. Wysoka Izbo, to niestety zdarza się w naszej ojczyźnie i
                miejmy na to oczy otwarte. Dziękuję państwu, dziękuję osobom słuchającym w
                telewizji.
                Panie marszałku, za chwilę złożę oświadczenie o zrzeczeniu się immunitetu
                formalnego. (Oklaski)
    • kobylybbb Ot taki link 10.10.04, 21:39
      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1024471
      • Gość: posel nowak a tak wyglada prawda o Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 22:10
        Za kilka tygodni bedzie raport Polityki na temat zamykania ludzi na internacji
        psychiatrycznej. Dobiega konca prowadzona przezemnie inwentaryzacja tego
        zjawiska.

        To bedzie prawdziwe trzesienie ziemi w wymiarze sprawiedliwosci.


        Podobna akcja ma miejsce w sluzbach celnych, gdzie dostalem wykaz okolo
        300 sledztw dotyczacych przekroczenia uprawnien, falszowania dokumentow,
        poswiadczania nieprawdy oraz łapówke.

        ...i tak jest obecnie !

        300 sledztw w sprawie celnikow
        300 sledztw w sprawie gniacych akt w sadach i prokuraturach
        300 akt zagubionych jedynie w PR Srodmiescie Warszawa
        200 akt na poczatek zagubionych w Kielcach teraz okolo 50 spraw
        70 akt zagineło w SR w Kielcach w 2000 -2001
        300 sledztw mafi paliwowej, teraz bedzie mafia gazowa ( polityka ten tydzien )
        Słuzby skarbowe doprowadzaja do tysiecy przedawnien sciagalnosci podatków i
        karalnosci tych czynów
        Od jutra jest granda z Agencja Rozwoju Przemysłu na ca 2 mld zł

        Nie chce sie sprawdzic oswiadczen majatkowych sluzb skarbowych, celnych,
        administracji centralnej, w tym przedostatniej kadencji, sedziów i
        prokuratorów, podbnie policyjne, poselskie sa robione po łebkach jak
        posła Peczaka.

        Obecnie MSWiA, w zwiazku z moja interpelacja sciaga z 2500 gmin,
        360 powiatów, kilkunastu miast grodzkich wykaz dzialalnosci geodetow
        i architektów w przedmiocie łaczenia pracu urzednika z działalnoscia
        gospodarcza. To tez bedzie trzesienie ziemi!

        Oswiadczenia i tak beda sprawdzone co do jednego! Juz teraz wyobrazam sobie,
        co bedzie jak zbada sie oswiadczenia celników i sluzb, kiedy juz teraz na
        7 tys celników akty oskarzenia dotycza kilkuset z nich
    • kobylybbb I taki link 11.10.04, 10:22
      kiosk.onet.pl/1138371,1,7,237,druk.html
      • Gość: posel nowak znam tekst z Gazety Polskiej IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 11.10.04, 10:56
        fragmenty tego tekstu powstaly przy mojej wspolpracy
        • Gość: volupte Re: znam tekst z Gazety Polskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 17:49
          Panie Posle, przeczytalam tekst Panskiego wystapienia nie tylko z przerazeniem,
          ale przede wszystkim z gorzka refleksja. Jak mozna bylo dopuscic do powstania
          az tak silnej struktury mafijnej w Polsce?
          • Gość: poseł nowak Re: znam tekst z Gazety Polskiej IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 11.10.04, 18:49
            To jest smutna ale najprawdziwsza prawda, nic nie zostało przeklamane, zresta
            działania tych ludzi nie dotyczyły tylko mnie.

            Blacharz, Mieczysław Betkowski ze Slowika, tez został oszukany przez braci
            Janusza Putowskiego.

            Jeszcze raz powtorze! Pan notarusz Putowski, to nadworny notariusz czerwonego
            układu w Kielcach.

            W latach 90 oglaszał upadłości firm, teraz działa na zlecenie Długosza, dzielił
            Chemar, a ostatnio adwokatowi Robakowi z OStrowca, syndykowi pewnej upadłej
            firmy zrobił akt notarialny ktorego nikt inny nie chciał zrobić

            Zakładam sie, ze wczesniej czy pozniej ten układ padnie
            • Gość: volupte Re: znam tekst z Gazety Polskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:04
              Oby mial Pan racje.
    • Gość: Jakub Błędy w opiniowaniu sądowo-psychiatrycznym IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 11:42
      "Błędy w opiniowaniu sądowo-psychiatrycznym - analiza zjawiska." to tytuł
      referatu Janusza Heitzmana z Zakładu Patologii Społecznej Katedry Psychiatrii
      Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
      Referat został wygłoszony na Polsko-Niemieckiej Konferencji Naukowo-
      Szkoleniowej "Psychiatria Sądowa w Niemczech i w Polsce" - Szczecin, 17-
      18.10.2003r.
      (W konferencji brał udział, jeśli się nie mylę, poseł Zbigniew Nowak.)

      Oto teza wstępna referatu:

      Na problemy związane z poziomem merytorycznym wydawanych opinii sądowo-
      psychiatrycznych, środowisko biegłych psychiatrów zwracało wielokrotnie uwagę w
      czasie konferencji szkoleniowych Sekcji Psychiatrii Sądowej Polskiego
      Towarzystwa Psychiatrycznego.
      Zagadnienie to stało się równie ważne poza środowiskiem biegłych, gdzie analizy
      opinii dokonywane przez naukowców - prawników, jak i opinia społeczna, wskazują
      coraz częściej na złą jakość opinii, ich nierzetelność i nieuczciwość. Rodzi to
      słuszne podejrzenia, że mechanizmy mające gwarantować bezstronność, uczciwość,
      wysoki poziom etyczny i wysoką wiedzę fachową, jaką winni cechować się biegli,
      są niewystarczające, a założenie, że biegłym psychiatrą sądowym może być każdy
      lekarz posiadający dokument potwierdzający uzyskanie specjalizacji z zakresu
      psychiatrii, budzi bardzo poważne wątpliwości.
      • Gość: posel nowak Re: Błędy w opiniowaniu sądowo-psychiatrycznym IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 12.10.04, 16:19
        Panie drogi Jakubie!
        Ten facet był w tym czasie dla mnie super ok, poodbnie jak dr Mysliwiec ze
        szpitala w Rybniku ( konfrencja w Popowie w maju 2003 ), dzis jednak ani jedno
        ani drugie na moje zaufanie nie zasługują.

        Mysliwiec z Rybnika ma postepowania w PO w Opolu, Heitzamnn zaś opiniuje
        na zlecenie PO w Opolu ca 200 przypadków wydanych w Rybniku lewych opinii.

        Jego problem polega na tym, ze proboje kombinowąc na rzecz tych Rybnika,
        a mianowicie dr Mysliwiec dr Baranowskiego, Koruchta i Hansla.

        Pan dr sam bedzie miał popstepowanie w sprawie ujawniania tajemnicy sledztwa
        podczas ostetniej konferencji w Warszawie, gdzie opowiadał, co ustalił do
        sprawy w Opolu

        Działalność tych ludzi wg mnie jest jakaś zasłoną dymną

        • Gość: Jakub Re: Błędy w opiniowaniu sądowo-psychiatrycznym IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 18:56
          Życie jest pełne uroku, Panie Pośle. Im bliżej końca kadencji eseldowiczów, tym
          więcej mają do ukrycia. Stąd moda na zasłony dymne.
    • Gość: Jakub Czwartek, TVN godz. 17:50 "Zdrowi w psychiatryku" IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 12.10.04, 19:02
      W najbliższy czwartek w telewizji TVN o godzinie 17:50 w cyklu "Rozmowy w toku"
      ma być podjęty temat z zakresu "psychiatrii radzieckiej" - o ludziach zdrowych,
      zamykanych wbrew ich woli w zakładach psychiatrycznych.
      • Gość: posel nowak Znowu nasi psychiatrzy w akcji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 20:17
        miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2336753.html

        Sprawa dotyczy tym razem tez dr Telesnickiego z Aresztu Sledczego w Krakowie

        Ten facet był trzy lata asystentem spolecznym posła AWS, obecnie LPR, Ryszarda
        Kedry, daotkowo w tym czasie był scigany listem gonczym
        • Gość: x Re: Znowu nasi psychiatrzy w akcji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 23:41
          x
      • Gość: Jakub Czwartek, TVN godz. 17:50 "Zdrowi w psychiatryku" IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 22:06
        W najbliższy czwartek w telewizji TVN o godzinie 17:50 w cyklu "Rozmowy w toku"
        ma być podjęty temat z zakresu "psychiatrii radzieckiej" - o ludziach zdrowych,
        zamykanych wbrew ich woli w zakładach psychiatrycznych.
        • Gość: posel nowak Re: Czwartek, TVN godz. 17:50 "Zdrowi w psychiatr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 23:34
          Drogi Jakubie!

          Program bedzie cienki! To powtorzenie w jednym przypadku programu uwaga, bedzie
          w nim niejaka Dobrosielska z Chmielnika. Musiał zamkmał ja na 9 dni, a sad nie
          wezwał jej na roprawe z UoOZP

          Lepszy materiał bedzie niedługo w Polityce
          • Gość: Jakub Re: Czwartek, TVN godz. 17:50 "Zdrowi w psychiatr IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 06:36
            Zobaczymy, co było w Chmielniku i co popełnił Musiał.
            Ocenimy, czy Musiał jest groźny dla otoczenia.
    • Gość: Jakub Oglądajmy dziś TVN 17:50 o zdrowych zamkniętych IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 06:41
      Ocenimy, czy lekarz Musiał jest wariatem czy przestępcą, czy jest groźny dla
      otoczenia i czy należy odizolować go od społeczeństwa.
      • Gość: posel nowak Re: Oglądajmy dziś TVN 17:50 o zdrowych zamknięty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 07:28
        Wg mnie trzeba go odizolowac
        • Gość: Jakub Re: Oglądajmy dziś TVN 17:50 o zdrowych zamknięty IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 07:49
          Ocenimy! Osądzimy! :))
          • Gość: Jakub Dziś TVN 17:50 o zdrowych zamkniętych n/t IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 14:58
            • Gość: Jakub No i co sądzicie? IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 20:33
              Jaki to przypadek?
              • Gość: konsultant Re: No i co sądzicie? IP: *.bilcza.sdi.tpnet.pl 15.10.04, 08:03
                To jest przypadek medyczny. Poseł Nowak nałgał. (jak zwykle)
                • Gość: posel nowak Re: No i co sądzicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 21:14
                  Kto jest przypadek medyczny? Która osoba?
    • kobylybbb ED 19.10.2004r. 19.10.04, 11:36
      Linia obrony

      Psychiatra czeka na decyzję
      Na początku listopada miną trzy miesiące od chwili aresztowania psychiatry
      Tadeusza S., kierownika Poradni Zdrowia Psychicznego w Kielcach. Lekarz został
      tymczasowo aresztowany za wypisanie fałszywego oświadczenia o stanie zdrowia
      dla korzyści majątkowych. Przebywa obecnie w areszcie w Krakowie.
      - Śledztwo zbliża się do końca - informuje Elżbieta Doniec, prokurator z
      Prokuratury Rejonowej w Nowej Hucie. - Cały czas sprawdzana jest linia obrony
      podejrzanego, bo oczywiście broni się i wyjaśnia dlaczego dopuścił się takiego
      zachowania. Sprawdzane są też opinie, jakie wydawał ten psychiatra, jego
      powiązania z innymi lekarzami, czekamy również na opinie biegłych w tej
      sprawie.
      Prokurator Doniec na razie nie może powiedzieć, czy lekarzowi psychiatrze
      zostanie przedłużony areszt tymczasowy o kolejne trzy miesiące. - Jeszcze tego
      nie wiemy. Decyzja zostanie podjęta lada dzień, na pewno do końca października -
      tłumaczy. - Istnieje jednak duża szansa na to, że śledztwo zostanie całkiem
      zakończone i skierujemy akt oskarżenia do sądu.
      Na decyzję prokuratury czeka też Teresa Czernecka, dyrektor Wojewódzkiego
      Specjalistycznego Zespołu Opieki Neuropsychiatrycznej w Kielcach, w którym
      psychiatra był zatrudniony. - Na razie lekarz, z racji tego, że przebywa w
      areszcie, ma usprawiedliwioną nieobecność w pracy - wyjaśnia dyrektor. -
      Czekamy na oficjalne zawiadomienie z prokuratury. Jeśli będzie miał przedłużony
      areszt na kolejne trzy miesiące, wtedy najprawdopodobniej zostanie zwolniony z
      pracy.
      Dopiero wówczas dyrektorka będzie mogła powołać nowego kierownika Poradni
      Zdrowia Psychicznego w Kielcach. Na razie jego obowiązki pełni lekarz
      psychiatra Bożena Wójcicka. - Nie chciałabym teraz mówić, czy zostanie wybrana
      nowa osoba na kierownika poradni, czy też na stałe zostanie nim doktor
      Wójcicka - mówi dyrektor. Dodaje, że to, co się stało w placówce, niczemu
      dobremu nie służy, zrodziło się mnóstwo plotek i problemów. A co będzie, gdy
      psychiatra wróci do domu i będzie czekał na sprawę sądową? - Wtedy teoretycznie
      mógłby wrócić do pracy. Będziemy zastanawiać się z naszym prawnikiem jak
      rozwiązać ten problem. Z drugiej strony nie bez znaczenia są względy moralno-
      etyczne. Za wzięcie łapówki można kogoś zwolnić dyscyplinarnie.
      Dyrektor Czernecka uważa, że cała sprawa jest dość skomplikowana. Gdyby teraz
      zwolniła lekarza z pracy, a on zostałby w sądzie uniewinniony, to wtedy mógłby
      odwołać się do Sądu Pracy i wygrać sprawę. Wówczas musiałaby go przyjąć na
      dawne stanowisko.
      Iwona ROJEK
      • Gość: As Re: ED 19.10.2004r. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 23:32
        W moim przekonaniu lekarz ma za zadanie pomagac ludziom. Sa to tylko wyjatki
        potwierdzajce regole. Czy mam rozumiec ,ze w razie koniecznosci udzilenia
        pomocy psychaiatrycznej kieroac ludzi do Ciebie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka