Gość: Ian_Curtis
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.08.05, 10:07
Pojazd kaczka
autorki:
Dominika Jaśkowiak
Małgorzata Frydrych
Wieś Chomiatyczki. Od kilku tygodni głośnym wydarzeniem jest tu rzekome zderzenie kaczki z samochodem.
Kaczka uszkodziła samochód nauczycielki. Zrobiła to wzbijając się w powietrze znad pobliskiego stawu, a potem - lecąc nad drogą. Właścicielka kaczki, pani Marzena, nie poczuwa się do winy. – Jak ta pani nauczycielka przyszła do mnie na podwórko, to nie wiedziałam, o co chodzi, więc przytaknęłam, że tak, że te kaczki są moje – opowiada. – Ale uderzenie w samochód było silne, jakby kto młotem uderzył. Moje kaczka tu nie zawiniła. Wszystkie moje kaczki mają poucinane lotki i nie fruwają.
Sąd grodzki uznał jednak winę pani Marzeny i nakazał jej wypłatę odszkodowania. A już całkowicie zaskoczyło panią Marzenę pismo, jakie otrzymała z inspektoratu PZU. W tym piśmie – mającym jak najbardziej charakter urzędowy – uznano panią Marzenę za "właścicielkę pojazdu KACZKA o numerze rejestracyjnym KACZKA". Reporterka używając ukrytej kamery udaje się do siedziby ubezpieczycie a i próbuje dociec, jak w ważnym, bo przecież oficjalnym piśmie, mogło dojść do takiego lapsusu. – Koledze wskoczyła ta KACZKA komputerowo – tłumaczy jeden z urzędników i przyznaje, że tak zredagowane zawiadomienie do rąk adresatki trafić nie powinno.
Pani Marzena z pomocą reporterek próbuje jeszcze dociec, jakiej szkody narobiła jej kaczka ( jeśli narobiła...), udaje w tym celu do inspektoratu PZU, a tu niespodzianka – nie może, okazuje się, wejrzeć w dokumentację zdarzenia. – Panie kierowniku, jest pan kolejną osobą, która mnie zbywa, bo jestem prostą wiejską kobieta – mówi do urzędnika kobieta i urażona opuszcza jego gabinet.
Gospodyni z Chomiatyczek jest przekonana o swojej niewinności i niewinności swoich kaczek. Złożyła odwołanie od wyroku sądu grodzkiego. Sprawa jest w toku.
ww2.tvp.pl/558,20050823238501.strona