Dodaj do ulubionych

Lekcja dyplomacji...

IP: 67.71.84.* 12.12.05, 19:56
Na szczescie w Polsce zmienila sie ekipa sprawujaca rzady i dzis juz mozna
Polakom powiedziec kilka cierpkich slow bez ogrodek...malo tego, taki list
zawierajacy tresci krytyczne zostanie upubliczniony.
Wyciagajmy wnioski z wypowiedzi dyplomatow i bierzmy przyklad jak zabiegac o
swoje.To tyle tytulem wstepu....
_____________________________________________________________________________

Samolubnym blokowaniem działań premiera Tony'ego Blaira nazwał polski
sprzeciw wobec brytyjskiego projektu budżetu Unii Europejskiej na lata 2007-
2013 brytyjski ambasador w Polsce Charles Crawford.

Obraźliwy wobec Polski e-mail brytyjskiego ambasadora został ujawniony
wczoraj przez londyński dziennik "Sunday Times". Stało się to na dzień przed
dzisiejszym konsultacyjnym spotkaniem ministrów spraw zagranicznych Unii
Europejskiej w sprawie ustalenia ostatecznej propozycji budżetu.
"Brytyjski dyplomata mówi prawdę o Europie" - pod takim tytułem
londyński "Sunday Times" zamieścił wczoraj informację o - jak określiła
gazeta - "mało dyplomatycznym" liście akredytowanego w Polsce ambasadora
Wielkiej Brytanii Charlesa Crawforda. Gazeta dotarła do e-maila wysłanego
przez dyplomatę w zeszłym tygodniu do Kim Daroch, doradcy premiera Tony'ego
Blaira ds. europejskich, oraz Nicoli Brewer, kierującej biurem ds. unijnych w
brytyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W liście ambasador w Warszawie
szydzi z prezydenta Francji Jacques'a Chiraca i Polaków w związku
z "samolubnym blokowaniem działań Blaira, mających prowadzić do zachowania
twarzy w kwestii europejskiego budżetu". W opinii gazety, ton listu może
okazać się kłopotliwy dla samego Blaira w czasie bliskiego unijnego
szczytu. "Crawford twierdzi, że Wielka Brytania stworzyła więcej miejsc pracy
dla Polaków w Brytanii niż rząd Polski od czasu wejścia 10 nowych państw do
UE w zeszłym roku. Przedstawia też wymyśloną scenę, gdy Blair lub Straw mówią
nowym krajom członkowskim, że Wielka Brytania chce im pomóc mimo
ich 'arogancji i niewdzięczności'"
- pisze "Sunday Times".
Niektórzy polscy politycy zareagowali na wiadomość o e-mailu brytyjskiego
ambasadora z niedowierzaniem. Eurodeputowany Adam Bielan z Prawa i
Sprawiedliwości początkowo kwestionował prawdziwość maila. Stwierdził
jedynie, że jego autor powinien wstydzić się, bo był świadkiem spotkania
premiera Kazimierza Marcinkiewicza z Blairem, które rozpoczęło się od
podziękowań dla Brytyjczyków za otwarcie rynku pracy. Jan Rokita z PO,
zdradzając niedowierzanie, stwierdził, że gdyby to, co zawiera e-mail
ambasadora, było prawdą, to polityka brytyjska byłaby niemądra. Członkowie
polskiego rządu nie komentowali wczorajszych doniesień "Sunday Timesa".
Crawford, uznawszy, że "sprawa budżetu UE ciągnie się już zbyt długo",
zaproponował w skandalicznym e-mailu projekt przemówienia dla ministra spraw
zagranicznych Jacka Strawa albo brytyjskiego premiera na przyszłotygodniowy
szczyt UE. "Jeśli chodzi o nowe kraje członkowskie UE, lubimy was tak bardzo,
że proponujemy wam w budżecie przekazanie nowych, ogromnych funduszy, na
skalę, która da waszym społeczeństwom największy od 1000 lat impuls do
działania. (...) W odróżnieniu od większości pozostałych starych krajów UE
otworzyliśmy nasz rynek pracy. W minionym roku Rząd Jej Królewskiej Mości
stworzył więcej miejsc pracy dla Polaków niż polski rząd. Do tej pory żaden z
was, a także ani jedna gazeta w choćby jednej z waszych stolic nie wyraziła
słowa wdzięczności albo uznania dla stanowiska Wielkiej Brytanii w tych
sprawach. (...) Jeżeli ktoś powie 'nie', zakończymy obrady. Unia pogrąży się
w bałaganie rocznych budżetów. Zasadniczo to nam pasuje - będziemy płacić
mniej, a rabat pozostanie w 100 proc. nienaruszony. Moje notowania pójdą do
góry. Pomimo niegrzeczności i niewdzięczności nowych krajów UE my w Londynie
chcemy im pomóc. Więc jeżeli porozumienie budżetowe upadnie, podejmiemy
działania na własną rękę" - czytamy w przygotowanym przez
Crawforda "projekcie przemówienia" dla Blaira. Ambasador zaproponował też
m.in. postawienie na stole obrad dziecinnego budzika - który, jak dodał
ambasador, może zresztą sam dostarczyć - ograniczającego czas wystąpień.
Delegacje miałyby godzinę na przyjęcie brytyjskich propozycji.
Crawford przygotował też projekt komunikatu prasowego na temat brytyjskiej
pomocy dla nowych krajów UE. Rząd Wielkiej Brytanii miałby zaoferować dużą
część pieniędzy ze swego rabatu - 5 mld funtów, z którego gotów był
zrezygnować w ramach propozycji porozumienia budżetowego na utworzenie
nowego "strategicznego europejskiego funduszu rozwoju" dla nowych krajów UE.
Fundusz miałby m.in. wspomóc naukę języka angielskiego w polskich
szkołach: "Premierze Marcinkiewicz, prosił mnie pan ostatnio o pomoc w nauce
języka angielskiego w polskich szkołach - wykorzystajcie na to 100 mln z tego
funduszu, tak by każde dziecko uczyło się angielskiego; możecie oszczędzić
pieniądze, likwidując lekcje francuskiego i niemieckiego!" - miałby
powiedzieć brytyjski premier.
Zdaniem gazety, e-mail ambasadora jest wyrazem frustracji brytyjskiego rządu
związanych ze stanowiskiem Polski i Francji w kwestii proponowanego przez
Londyn budżetu. Poproszony przez "Sunday Timesa" o skomentowanie treści
listu, Crawford najpierw odmówił komentarza, a następnie wyjaśnił, iż miał to
być jedynie żart i ma nadzieję, że nikt nie poczuł się urażony. W jego
obronie wystąpił też minister spraw zagranicznych Jack Straw, który
powiedział gazecie, że Charles Crawford jest doskonałym dyplomatą. - Jestem
zadowolony, że ma tak silne poczucie humoru i od czasu do czasu je
wykorzystuje - powiedział cynicznie szef dyplomacji brytyjskiej.
KWM, PAP

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka