Gość: była uczennica V LO takie straszne? IP: *.gambit.net.pl 24.09.09, 09:38 Sznowni Państwo, Piąty Zakład opuściłam już sześć lat temu, trudno mi więc wyrokować na temat sytuacji aktualnej. List niedosypiającej uczennicy zmusza mnie jednak do zabrania głosu. Piątka zawsze była szkołą specyficzną, przeznaczoną dla indywidualistów, ludzi z pasją, których nie trzeba prowadzić za rękę, a jedynie wskazać kierunek, w jakim mają iść, aby się rozwijać. Dyrektor Pietras niewątpliwie ma rację mówiąc, że zawsze był w niej jakiś odsetek frustratów. Ludzi, którzy z gwiazd gimnazjów, a za moich czasów - podstawówek, zmieniali się w zwykłych przeciętniaków. Ambicje niestety im zostawały, uczyli się coraz więcej, byli coraz bardziej zestresowani, zmęczeni i tym sposobem rzeczywiście nie osiągali nic poza systematycznym niszczeniem własnego zdrowia. Nie stanowili oni jednak nigdy większości! Zarówno ja, jak i wielu moich kolegów, starszych i młodszych, przez szkołę przeszło bez najmniejszych problemów. Jedni nauczyciele byli gorsi, inni lepsi - jak wszędzie. Sama w klasie humanistycznej najwięcej czasu spędzałam nad biologią i wcale nie uważam, żeby było to znowu takie okropne. Wręcz przeciwnie - lubiłam to i cieszyłam się, że mam możliwość swoje zainteresowania poszerzyć. Ci, którzy nie lubili, nie mieli po prostu najwyższej oceny, od czego świat się, jak widać, nie zawalił. Szkoła nauczyła mnie, że nie oceny są w edukacji ważne, ale szansa na rozwój i pasja. Jeżeli dla kogokolwiek główną motywacją do zdobywania wiedzy są oceny, medale, czy inne nagrody, to powinien czym prędzej nastawienie zmienić. Dyrektor Pitras zawsze powtarzał nam to do znudzenia. Nikt w Piątce nie musiał być genialny we wszystkim, wystarczyło, że przejawiał zdolności w jednym kierunku i chciał coś robić. Nie było wtedy żadnego problemu z czasem na przygotowanie do konkursów. Zwolnienia z lekcji pisał mi w takich przepadkach wychowawca. Na polskim też nikt lektur z nami nie omawiał. Nasza polonistka, niewątpliwie osoba nagmiennie wywołująca powiew paniki nad uczniowskimi głowami, nigdy nie zniżyłaby się do poziomu opowiadania nam, o czym jest książka. Do sprawdzianów uczyliśmy się z Historii Literatury Polskiej PWN, pozycji zasadniczo akademickiej, dzięki czemu potem na studiach kilkusetstronicowe kobyły nie stanowiły dla mnie niczego nowego i umiałam szybko wyłuskać z nich rzeczy naprawdę istotne. Oczywiście można powiedzieć, że to za dużo dla licealistów. Jednak, jeśli ktoś nie daje sobie rady, nie ma przymusu uczenia się właśnie w Piątce. Mamy w Krakowie ten luksus, że w liceach można przebierać jak w ulęgałkach. Warunki trzeba umieć dostosować do swoich możliwości. W warunkach Piątego Zakładu należy mieć te możliwości ogromne, niewątpliwie. I co w tym złego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan V LO takie straszne? IP: *.autocom.pl 24.09.09, 09:38 Jestem absolwentem "Piątki" sprzed 20 lat. To były jeszcze czasy dyrektora Stefanowa, choć Pietras był już prominentną postacią, lubianym i szanowanym belfrem. To co zapamiętałem z "Piątki", to fakt, że szkoła NIE PRZESZKADZAŁA w nauce. Nauczyciele byli lepsi lub gorsi - pamiętam kilku, którzy bardzo dali się we znaki i to wcale nie tym, że byli wymagający. Zajęcia w szkole bardzo mi przypominały późniejsze studia: Nauczyciel robił wykład, wskazywał kierunki, a potem (w zasadzie) była sesja egzaminacyjna w styczniu i maju/czerwcu. Inaczej mówiąc: przez cały semestr trzeba się było uczyć (wiele samemu, bo nie było pruskiego nadzoru nad odrobionymi zadaniami), czasem były jakieś sprawdziany czy odpytywanie, ale przeważnie zapowiedziane, a i tak ostatecznie liczyło się to co na koniec semestru uczeń umiał. I takie podejście znakomicie przystosowało mnie do studiów (za granicą). Potem na podyplomowych studiach na AE oczom nie wierzyłem, bo moje doświadczenie z "Piątki" było bardziej dojrzałym podejściem do zdobywania wiedzy, niż to czego oczekiwała od nas AE (na PODYPLOMOWYCH!!!) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a V LO takie straszne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 09:43 Witam. Skończyłam "Piątke" 9 lat temu. Lata tam spędzone wspominam wspaniale. Nie było wcale wyścigu szczurów, nauczyciele byli różni, jedni lepsi jedni gorsi, ale wykładali dobrze. Wysypiałam się tyle ile trzeba. Wcale nie musiałam się uczyć tak jak pisze autorka listu. Uczniowie w klasie byli różni - część zakuwała non stop i może oni nie wspominają tej szkoły bardzo dobrze. Ale druga część imprezowała, chodziła na wagary, miała zajęcia sportowe. I nie mieliśmy przez to niesamowitych, niemożliwych do przejścia zaległości. To kwestia dopasowania się do środowiska. Nie wyobrażam sobie co autorka listu pocznie na studiach, jak przekona się co to naprawdę znaczy nauka. Na podsumowanie dodam: 11 osób z mojej klasy dostało się na medycynę, 3 na farmację, 1 stosunki międzynarodowe, 3 AGH - informatyka, robotyka. Pojedyncze osoby Akademia Ekonomiczna, inne kierunki UJ. Ogólnie wszyscy dostali się na studia bez problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: republika pani Olga Szpunar jak zwykle stronniczo IP: *.zax.pl 24.09.09, 09:47 W pani Oldze Szpunar znowu odżyła niechęć do piątki. Rzuciła się na list uczennicy jak wygłodzony sęp. W artykule powyżej zamieściła wszystkie niepochlebne opinie internautów i ani jednego pozytywnego choć tych pozytywnych było kilkanaście razy więcej. Jeśli w szkole jest kilkuset uczniów to musi się znaleźć paru niezadowolonych - to zwykła statystyka. Jeśli na opinii tych paru niezadowolonych buduje się opinię o szkole to jest to przekłamanie. Mam nadzieję, że w myśl tej samej zasady pani Olga Szpunar buduje opinię o sobie i uzna mój wpis za podstawę do wydania opinii na swój własny temat:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gegor V LO takie straszne? IP: 77.236.0.* 24.09.09, 09:51 Chodziłam do piątego liceum równocześnie uprawiając wyczynowo sport i mając czas na spotkania z przyjaciółmi. Zdałam maturę i dostałam się na studia na chemię na UJ na 3 miejscu, nie mając korepetycji(mimo że byłam w klasie ogólnej). Nie bardzo rozumiem wypowiedzi o tym że "piątka" jest straszna... Może wystarczy zdać sobie sprawę że nie można mieć szóstek z wszystkich przedmiotów. Bo po co?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xav arogancki bufonowaty ton dyrektora... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 09:56 może wyniki ma, ale pogarda i lekceważenie z jakim się wypowiada są dla mnie zdumiewające. Zaznaczam: nia jestem uczniem V LO, ani nie mam tam znajomych. Jestem zwykłym czytelnikiem, którego poraża taka bufonada. Odpowiedz Link Zgłoś
konikdrewniany07 V LO takie straszne? 24.09.09, 10:06 jak zwykle - święte oburzenie i bełkot - komuna w głowach nieźle niektórym namieszała - ma być RÓWNO, i oczywiście ma to być równanie w dół !!!! a ja chciałem przypomnieć jedno - NIKT NIE MUSI CHODZIĆ DO PIĄTEGO ZAKŁADU JEŚLI NIE CHCE, bez problemu można iść do innej szkoły piątka jest super dla ambitnych i otwartych Odpowiedz Link Zgłoś
lucusia3 Re: V LO takie straszne? 24.09.09, 23:41 > piątka jest super dla ambitnych i otwartych. Tak mówi Dyrektor. Taka jest indoktrynacja. Niestety to nie zawsze prawda. Ale często. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka V LO takie straszne? IP: 213.229.35.* 24.09.09, 10:09 8 czy 9 lat temu byla podobna afera, rowniez z udzialem prasy. Szkoda, że znowu coś takiego ma miejsce. Poczatki w piatce moze i sa trudne ale wszystko jest do przejscia. Radze sfrustrowanej uczennicy wiecej odpoczywac i miec wiecej dystansu do siebie. powodzenia!:) Panie Dyrektorze- tak trzymac!!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: socjopatka Re: V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 10:38 e tam, jakas zadufana 5tka XLO Rządzi :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kangur V LO takie straszne? IP: 149.156.56.* 24.09.09, 10:38 Wszystko co pisze ta dziewczyna to ŚWIĘTA PRAWDA. To bezkompromisowy wyścig szczurów, bezduszni nauczyciele, licza sie tylko ci, którzy są olimpijczykami, a reszta - tworzy tłum. Rozmawiając z nuaczycielem o wynikach nauki uczniów, swoich dzieci, mamy wrażenie, że nie wiedzą o kim mówią, dla nich uczniowie to jedna wielka masa, mylą oceny, a gdy chciałam sie dowiedzieć jakie sa przyczyny braków i jak dzicku pomóc, usłyszałam - nie sie uczy. Jak długo ma sie uczyc - 48 godzin na dobę? KOSZMARNA SZKOŁA DLA ZWYKŁYCH LUDZI!!! Odpowiedz Link Zgłoś
republika.republika Re: V LO takie straszne? 24.09.09, 10:44 Gość portalu: kangur napisał(a): > > gdy chciałam sie dowiedzieć jakie > sa przyczyny braków i jak dzicku pomóc, usłyszałam - nie sie uczy. > Jak długo ma sie uczyc - 48 godzin na dobę? KOSZMARNA SZKOŁA DLA > ZWYKŁYCH LUDZI!!! to szkoła dla niezwykłych ludzi, trzeba było przenieść dziecko do innej jeśli nie potrafiło sobie tutaj poradzić i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
fb_e V LO takie straszne? 24.09.09, 11:02 Skończyłam piątkę 6 lat temu, w klasie mat-fiz UJ. W mojej klasie było 3/4 olimpijczyków, w tym laureaci olimpiad ogolnoświatowych. (rzeczywiście mogło to być nieco frustrujące) Ale co przede wszystkim wyróżnia V LO, to dawana uczniom samodzielność, o wiele większa niż w innych liceach, a nawet na niektórych kierunkach studiów. W piątce nigdy nie MUSIAŁAM się uczyć - w zasadzie, uczyłam się o wiele mniej od moich znajomych z innych szkół. Za to były gigantyczne możliwości zdobycia wiedzy, i to dalece wykraczającej poza program LO, jeżeli tylko ktoś chciał. Owszem, nieraz siedziałam w szkole do 20, bo chodziłam na rozmaite zajęcia pozalekcyjne, a czasami uczyłam się do 4 nad ranem - bo zaczęłam o 23, a temat mnie zainteresował i postanowiłam go jednak zgłębić. W inne dni za to nawet nie otwierałam torby (nawet aby zamienić zeszyty na inne). Może miałam mniejszą wiedzę (np. nigdy nie nauczyłam się w którym kraju jest wydobywane najwięcej węgla, a w którym hoduje się najwięcej bydła), ale mnóstwo rzeczy, których się uczyłam, pamiętam do dziś, i prawie wszystko mi się przydało. Po mat-fizie dostałam się bez żadnych problemów na psychologię, a dorabiałam na studiach korepetycjami z matematyki i fizyki, bo okazało się, że moja wiedza wyniesiona z liceum aż nadto wystarczy aby uczyć osoby z klas ogólnych. Ale rzeczywiście, w mojej klasie były osoby, które uczyły się po 6-8 dziennie - często było to winą presji rodziców na dobre oceny. A w naszej klasie było tak, że oceny odzwierciedlały krzywą Gaussa w skali klasy - czyli większość miała tróje i czwórki. Ale potem na koniec zwykle była możliwość poprawiania i można było dostać ocenę nie wynikającą wcale ze średniej, za to bardziej porównywalną z ocenami uczniów innych szkół. W skrócie, jeśli ktoś oczekuje po piątce, iż zostanie w niej czegoś nauczony, to się bardzo zawiedzie. Jeśli chce nauczyć się czegoś - dobrze trafił. Oczywiście jak chyba wszystko, i ta szkoła miała swoje wady, nie wszystkie przedmioty były prowadzone dobrze (szczególnie te nie związane z profilem), nie wszyscy nauczyciele "pasowali" wszystkim uczniom i na odwrót. Generalnie jednak z perspektywy czasu wspominam liceum bardzo dobrze - i nie zamieniłabym go na inne. Pozdrawiam Dyrektora i wszystkich Absolwentów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babcia Ja was nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 11:06 Gdyby to był jedyna szkoła w mieście, to trzeba byłoby się nad problemem pochylić, ale przecież Kraków to wielkie miasto akademickie. Jest wiele liceów, może jak jest tak źle, to trzeba przenieść się tam, gdzie będzie łatwiej? Po co się męczyć? Świadectwo maturalne z każedj szkoły tak samo się liczy w dostępie na studia. Nie jest ważne, jaką kończysz szkołę - masz umieć i już. A jak stać was na korepetycje, to może zbierajcie się po kilka osób i zamias w szkole uczcie się prywatnie - prawo polskie przewiduje nauke w domu z zaliczaniem wiedzy raz w semestrze w wybranej szkole :) Zamiast narzekać, coś ze sobą zróbcie. A szkoły dla szczególnie uzdolnionych nie należy ruszać - ci najlepsi z najlepszych też muszą mieć szansę pogłębiania wiedzy, a nie tylko pomagania słabszym, co jest wprawdzie bardzo szlachetne, ale mało rozwijające Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bibi Re: Ja was nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 11:16 I jeśli można dodać: a jeśli dziecko ma problemy - ze stopniami, z rówieśnikami czy z nauczycielami - to może zaoferujcie mu pomoc w domu, a nie miejcie pretensji do dyrektora, że on nie rozwiązuje problemów ani nie spełnia marzeń wszystkich naszych dzieci... Brakuje mi jakoś w tej dyskusji wątku dotyczącego roli rodziców - zamiast pogadać z mamą albo tatą dziewczyna pisze list do gazety? Dla mnie jest on dramatyczny ze względu na adresata... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka V LO V LO takie straszne? IP: *.chello.pl 24.09.09, 11:13 Kończyłam V LO jeszcze za Dyrektora Stefanowa, pan Pietras był wówczas młodym fizykiem, zresztą bardzo lubianym, zwłaszcza przez dziewczyny. Byłam laureatką olimpiady, a miałam czas na imprezy, zajęcia sportowe, itd. atmosfera w szkole była raczej "luźna", choć niewątpliwie twórcza. Myślę,że opisany problem nie dotyczy tylko " piątki", lecz większości liceów, a przyczyny tkwią głównie w nieprzemyślanej reformie, która spowodowała, że po gimnazjach młodzież trafia do szkół średnich niedouczona( uczę w liceum, po 8 klasie podstawówki uczniowie umieli dużo więcej), a w liceum trzeba nie tylko te zaległości nadrabiać, ale realizować w 3 lata praktycznie ten sam program, który dawniej był przewidziany na 4. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: V-zakladowicz V LO takie straszne? IP: *.chello.pl 24.09.09, 11:28 Dyr. Pietras mowi po prosztu prawde bez mydlenia oczu - przy duzej szkole zawsze znajdzie sie kilku frustratow a artykul to proba gonienia sensacji. Skonczylem V LO i wspominam te 4 lata jako jeden z najlepszych okresow w zyciu - wspaniala atmosfera, wspaniali ludzie, a i czas byl na wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ironiczny A ja skończyłem dobre krakowskie liceum - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 11:32 nie 'piątkę', z matury powyżej 90%, poszedłem na studia, a tu klops - pozbyli się mnie po pierwszej sesji. Czy jak napiszę równie poruszający list do GW, to obsmarują również mój kierunek i uczelnie? Odpowiedz Link Zgłoś
wu67er tylko, jeśli trafisz w guścik p.Szpunar... 24.09.09, 11:44 ...bo widzisz, dziwnym trafem GW jest krytyczna wobec VLO, a nie szkół, które kończyła p.Szpunar albo uczyły/uczą tam jej koleżanki... ciekawe, dlaczego, przecież to tak obiektywna dziennikarka..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba O korepetycjach IP: *.trzebinia.mm.pl 24.09.09, 11:45 Też byłem najlepszy gimnazjum, i na początku mat-fizu LO (klasy nieuniwersyteckiej) miałem tróję. Żadnych korepetycji nie brałem, wyszedłem na 4, i 92 % z roszerzonej matury. O dostaniu się na każde studia na których matematyka brana jest pod uwagę wspominać nie muszę, o tym że było lżej na I roku, bo takiego "eska" (całki) bałem się mniej niż inni. V LO jest ostatnią szkołą gdzie korepetycje są potrzebne. Szkoła przygotowuje do samodzielnej pracy na studiach. Ja po pójściu do V LO zrezygnowałem (ze względów finansowych) z prywatnego angielskiego i skutek był taki, że we współpracy z prof. po 2 latach zdałem CAE na wysoką ocenę (byłem na poziomie FCE jak wchodziłem do liceum). Trochę pokory, i samodzielnej pracy, to nie przedszkole. Jeżeli ktoś sobie nie radzi w klasie uniwersyteckiej (no sama nazwa mówi - tam nauka ma być tak jak na studiach, nie jak w przedszkolu!) drzwi do klas nieuniwersyteckich (w takiej byłem) są otwarte. Co do korepetycji, trochę samodzielnej pracy, ustalenie priorytetów (mając jako nauczyciela nie-kierunkowego przedmiotu wykładowcę UJ to z DOPustu trzeba się czasem cieszyć), trochę pokory i można sobie poradzić. Co do tłoku w klasach, jest wszędzie. Czy uważacie, że osobom np. przepisującym się, czy tym którzy z przyczyn obiektywnych nie mogli wziąć udziału w I rekrutacji trzeba odmówić, bo komuś się nie chce usiąść nad książką samemu?! Nonsens. Pełne poparcie dla dyr. Pietrasa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola V LO takie straszne? IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.09, 11:56 6 lat temu skończyłam Nowodworek, maturę z chemii zdałam na 6, dostałam się na ścisłe studia bez rekrutacji, też je skończyłam. bywało trudno, trochę się czasem trzeba było pouczyć, ale bez przesady :) kumaty uczeń, który ma jako tako inteligencji sobie na luzie poradzi. imprezowaliśmy co tydzień a w tygodniu też. Przerost ambicji a brak umiejętności - przykre ale prawdziwe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolVent V LO takie straszne? IP: 62.121.129.* 24.09.09, 11:59 Ojcze Dyrektorze !!! Tak trzymać. V zakład był jest i będzie najlepszą budą w mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: w. V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 12:11 Piękną nagonkę urządziła sobie Wyborcza... Wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd! Rękami i nogami podpisuję się pod tym co powiedział Dyrektor Pietras. Po przeanalizowaniu każdego zdania 10-ty raz dalej nie mogę dostrzec w jego słowach nic aroganckiego. Opinia dosyć ostra i wyrażona bez owijania w bawełnę, ale niestety taka jest rzeczywistość! Piątka jest szkołą ukierunkowaną na ludzi wybitnych i utalentowanych. A wyznacznikiem wybitności bynajmniej nie są "olimpiady" gimnazjalne (z całym szacunkiem, ale z olimpiadą naprawdę mają one niewiele wspólnego... Jak można nazwać "olimpiadą matematyczną" konkurs, który w przeważającej części składa się z testu wyboru?! I jeszcze do tego nie jest ogólnopolski?!). To, że nasza tajemnicza uczennica zdobyła laury w kilku takich konkursach, tak naprawdę nie wiele znaczy... Kończyłam klasę mat-fiz w Piątce 2 lata temu, w klasie miałam ok 15 laureatów i finalistów gimnazjalnego konkursu matematycznego, i co? W liceum laureatami olimpiady zostały 4 osoby! Niestety, żeby osiągnąć coś w prawdziwych olimpiadach, trzeba być naprawdę utalentowanym i umieć poświęcić inne przedmioty kosztem tego jednego. Co nie oznacza, że nie można mieć życia prywatnego! Olimpijczycy też mają swoje "pozanaukowe" zainteresowania, też imprezują (nawet więcej niż przeciętni uczniowie;)), chodzą w góry, jeżdżą na wycieczki... A jeżeli ktoś zakuwa całymi dniami i nocami, rezygnuje z życia prywatnego i nie udaje mu się nic osiągnąć w żadnej olimpiadzie to znaczy, że po prostu nie ma talentu i kropka. I nie jest to winą szkoły, dyrektora, ani nauczycieli! Ale ludzie nie-wybitni też do Piątki przychodzą i większość z nich bardzo dobrze się w tej szkole odnajduje. Nie czują się zaszczuci, pomijani ani gorzej traktowani! Nie przypominam sobie, żebym przez 3 lata swojej nauki tam spotkała się z gorszym traktowaniem nie-olimpijczyków! Jeżeli jakiś nauczyciel odpuszczał z danego przedmiotu, to już całej klasie, a nie "wybrańcom". Dzięki temu w klasie mat-fiz mogliśmy się koncentrować tylko na matematyce, fizyce i informatyce, zamiast zawracać sobie głowę chemią, biologią czy historią. Co nie znaczy, że pozostałe przedmioty zupełnie nas nie obchodziły!!! Realizowaliśmy z nich normalny program, pisaliśmy kartkówki i sprawdziany, odpowiadaliśmy. Ale przynajmniej ze strony nauczyciela nie było czuć takiej presji, nie było podejścia "to mój przedmiot jest najważniejszy". I za to właśnie cenię Piątkę. Za to, że (może to zabrzmi nieco patetycznie...) pozwoliła mi rozwinąć skrzydła i poświęcić się temu co zawsze mnie najbardziej interesowało. Idąc na studia matematyczne, nie miałam żadnych wątpliwości, że to dobry wybór. I co więcej, dzięki temu, że w Piątce nauka matematyki nie była nastawiona tylko na maturę, nie miałam na studiach do tej pory żadnych problemów z nauką. Wyniosłam z liceum nie tylko samą wiedzę, ale też umiejętność logicznego myślenia, przeprowadzania skomplikowanych dowodów, i przede wszystkim dzikie zainteresowanie matematyką! Tak naprawdę w Piątce czują się źle tylko ludzie "nad-ambitni". Tacy, którzy kończąc gimnazjum mają nie wiadomo jakie pojęcie o swoich umiejętnościach. Piątka uczy pokory! Uczy tego, że nie zawsze jesteś najlepszy. Że czasem jest lepiej po prostu "wrzucić na luz". Że nie warto brać udziału w wyścigu szczurów, tylko zająć się tym co Cię interesuje, nie oglądając się na innych. Jeżeli komuś brak pokory i nie umie sobie uświadomić takich rzeczy, to faktycznie Piątka nie jest dla niego! A Dyrektorowi Pietrasowi mówię za wszystko stokrotne DZIĘKUJĘ! Wątpię, żebym w jakiejkolwiek innej szkole mogła mieć tak dobre warunki do rozwijania swoich zainteresowań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent krk lo V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 12:15 V LO to naprawde bardzo dobre liceum ale fakt jest taki ze jednak Ci ludzie znajduja czas na imprezowanie w weekendy i rozne ciekawe inicjatywy, ktorymi sie zajmuja. Dyrektor Pietras widac ze wiedzial z kim ma do czynienia o czym swiadczy ton jego odpowiedzi. Panią redaktor Szpunar juz wszyscy w Krakowie znaja i jej historie z liceum wiec jedynie moge współczuć V LO jesli "przyczepi" sie do tego liceum i bedzie je oczerniac jak to do tej pory robila z II LO im. Sobieskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PMB Re: V LO takie straszne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 12:29 Już się raz przyczepiła. Jakieś siedem czy osiem lat temu. Sporej części ówczesnych "augustianów" na dźwięk tego nazwiska wciąż się nóż w kieszeni sam otwiera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojoj Re: V LO takie straszne? IP: *.33-151.iol.it 24.09.09, 12:38 Przykro mi czytać ten artyuł i oczerniające komentarze. Moim skromnym zdaniem postawa panny z klasy algorytmicznej reprezentuje typową postawę "kujona". Sama uczę się aktualnie w tym liceum, jestem w klasie maturalnej i uważam, że nauczyciele robią wszystko, co w ich mocy, żeby piątkowiczom matury poszły jak najlepiej. Na początku nauki w liceum deklaruje się profil klasy, w jakiej chce się uczyć. Jeśli wybiera się algorytmy, powinno się wiedzieć, że przedmiotem kierunkowym będzie matematyka, a nie polski i lekcje czytania ze zrozumieniem dla ubogich humanistycznie (a sprawnych w przedmiotach ścisłych)czy streszczania lektur. Jest to niedojrzałość emocjonalna, niestety dotyczy ona wielu uczniów w naszej szkole, ale nie wszystkich. Niektórzy (nieliczni) potrafią pogodzić przyjemne z pożytecznym, naukę z zabawą- sama do takich należę, a nie mam zatrważających wyników w nauce. Współczuję ludziom- tak, trzeba ich nazwać po imieniu- "kujonom", którzy marnują najlepsze chwile swojego życia nad książkami, a nie nad zawieraniem nowych znajomości i cieszenia się chwilą. Dziwię się tym robotom. Tekst panny z VLO nadaje się zdecydowanie bardziej do pamiętnika rozżalonej nastolatki, a nie do gazety. PIETRAS is the best! Dla obcych jego ton, może wydawać się arogancki, ale uczniowie znają genialne podejście do uczniów, sarkazm wypowiedzi i niezastąpione, ironiczne poczucie humoru tego znakomitego dyrektora. :) pozdrawiam "normlanych" piątkowiczów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fortznbras Re: V LO takie straszne? IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.09, 23:54 Fifi, co Ty masz wspólnego z piątką ?! Wysmażony Twój elaborat myli w sobie i łaczy CAŁE dziesięciolecia !!! Ala- Zosia, jako gwiazda szkolnych imprez ?! I wyprawy profesora Eminowicza ? Wszak to dwie różne epoki !!! Emin robił swe wyprawy za komuny, to i Twoje opisy jak najbardziej pasowały do tych czasów. By odwiedzić w Londynie to co trzeba, czy np Ojca Swietego trzeba bylo mocno krecic, a Ala to inna epoka i opisujesz bajki na jej temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek W. Re: V LO takie straszne? IP: *.cityconnect.pl 25.09.09, 00:31 Chodziłem do V w latach 1997-2001. Wtedy też chodziła tam "Zosia"; a kilka osób z mojej klasy pojechało na jakąś wyprawę (Norwegia? nie pamiętam) z prof. Eminowiczem. On chyba organizował te wyprawy przez jakieś 40 lat :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fifi V LO takie straszne? IP: *.mesl.com 24.09.09, 12:31 Ja rowniez jestem absolwentka 'piatki' (matura 2000) i chcialabym sie podzielic kilkoma refleksjami. Pamietam, ze przez caly okres liceum bylam bardzo rozczarowana sposobem prowadzenia w niej zajec (ciezko to nazwac nauczaniem). Mnostwo lekcji sie nie odbywalo, nauczyciele albo dyktowali nam interpretacje wierszy do zeszytu (pani, ktorej sugerowano przeprowadzke na Madagaskar) lub tez przeciwnie- twierdzili, ze trzymanie sie programu nauczania sprawdza sie jedynie w przedszkolu, przeznaczajac zajecia na dyskusje na tematu 'biezace', omawianie sztuk teatralnych, nowosci kinowych czy ksiazek z poza kanonu (pan od 'mocnych tekstow'). Jako uczen musialam wypracowac sobie zwyczaj samodzielnego uczenia sie i sledzenia programu. Bylo to meczace i narzekalam na to, majac zawsze poczucie, ze 'jak na te szkole to powinnam wiedziec wiecej' a 5-tki przychodza mi zbyt latwo. Gdy jednak ukonczylam liceum i skonfontowalam swoja wiedze z uczniami z innych szkol, okazywalo sie, ze maja oni tylko 'wrazenie' posiadania wiedzy. Jednym slowem: system ten, przynajmniej dla mnie, sie sprawdzil. Co do Pana Pietrasa, to niestety nie mam o nim dobrego zdania. Czlowiek ten, wszakze okazywal szacunek i to posuniety az do granic dobrego smak, ale tylko niektorym uczniom. Dziwnym zbiegiem okolicznosci, byly to przewaznie dzieci wplywowych Krakowian. Wyjatkiem bylo 'padanie do nozek' uczennicy, ktora wkrotce po 'niemal-oskarowej' roli Zosi w 'Panu Tadeuszu' zostala okrzyknieta przez Pana Pietrasa 'artystka' i uswietniala swoim spiewem, a przede wszystkim obecnoscia, kazda szkolna impreze. Tak, to byl wyjatek- Alicaja Bachleda nie jest krakowianka. Zachowanie dyrektora nieprzyjemnie kontrastowalo z nieskrywana niechecia i jakby pogarda do 'szarego ucznia'. Niejednokrotnie nazywal moich kolegow z klasy 'pajacami'czy 'klaunami'. Podobnie zachowywal sie ceniony i powszechnie wielbiony, sedziwy Pan E. Oprocz niewatpliwej pasji jaka byla historia, posiadal inna- podroze, zwane 'wyprawami'. Zapadla mi w pamiec jego wypowiedz, podczas ktorej uswiadamial nas, ze osoba, ktora pozyska sponsora wyprawy, moze byc pewna wysokiej oceny na swiadectwie. Na komentarz 'szaraka', ze trudno bedzie znalezc sponsora, pan E. odpowiedzial lekcewazaco: 'Synku, nie opowiadaj, ze nie masz ciotki lub wujka, ktory jest dyrektorem banku!'. To niestety nie byl zart. Synowie i cory 'elity krakowskiej' tworzyli osobna kategorie uczniow. Czesto magicznym zrzadzeniem losu ich oceny na swiadectwie byly kilka stopni wyzsze od ich ocen zbieranych przez caly semestr, lecz o tych 'cudach' nikt glosno nie mowil. Wszechogarniajaca aura V Zakladu, ktora bylismy przesiaknieci utwierdzala nas w przekonaniu, ze 'ONI' maja racje i sugerowala, zeby nie pytac ile te cuda kosztuja. Moja konkluzja jest nastepujaca: podczas nauki w V liceum przyswoilam sobie bardzo duzo informacji, jednak ciezko mi ocenic jaka w tym zasluga nauczycieli. Opuszczajac mury liceum pozbylam sie tych rozterek, jednak pozostalo nieprzyjemne wspomnienie wielu niejasnych ukladow pomiedzy uczniami a nauczycielami, oraz wspierajacego je stanowiska dyrektora. Moim zdaniem V LO wpaja zle wzorce i demoralizuje. Pokazuje, ze uczen bardzo zdolny swoja praca moze osiagnac bardzo wiele, natomiast uczen bogaty osiaga jeszcze wiecej i to duzo szybciej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: V LO takie straszne? IP: *.chello.pl 24.09.09, 12:41 Nie wiem jak w "piątce' jest obecnie, ale 20 lat temu nie czułam się absolutnie dyskryminowana pomimo braku "pochodzenia", natomiast kilka osób ze znanych krakowskich rodzin musiało pożegnać się ze szkołą, gdyż po prostu nie chciało im się uczyć, w tej sytuacji nazwisko im nie pomogło Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fifi Re: V LO takie straszne? IP: *.mesl.com 24.09.09, 12:56 Moje informacje rowniez moga byc przestarzale- szkole skonczylam, jak pisalam, w 2000. Az strach pomyslec co tam sie musi dziac teraz... U nas dzieci bogatych rodzicow mialy bez porownania latwiej. Przytocze przyklad: koniec roku, lekcja rosyjskiego. Nauczycielka wymienia tematy, ktore uczen MUSI zdac, aby otrzymac promocje do nastepnej klasy. Chlopak, ktory ma tylko dwoje i paly z odpowiedzi i opuszal sprawdziany pyta bezczelnie: 'Pani profesor a co moge zrobic, poza uczeniem sie, zeby zdac?'. Klasa wybuchla smiechem, nauczycielka stala zazenowaniem. Chlopak nie pojawil sie na nastepnej lekcji, kiedy mial byc pytany, jednak na koniec roku mial trojke. Takie cudenka sie dzialy! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
fb_e Re: V LO takie straszne? 24.09.09, 14:12 Rzeczywiście poziom materialny uczniów V lo dość mocno odbiegał od tego z np. mojej podstawówki. Nauczycielka informatyki była dość mocno zdziwiona, gdy powiedziałam (10 lat temu), że nie mam w domu komputera i nie ma opcji, żebym go w najbliższym czasie miała. Z drugiej strony mogłam do woli korzystać z sal informatycznych szkoły, więc nigdy nie miałam problemu ze zrobieniem zadań, które dostępu do komputera wymagały (a także graniem w gry, przeglądaniem stron i innymi rzeczami, które normalny użytkownik komputera robi w domu - choć nie wiem jak z porno, nie sprawdzałam ;P). W sumie nie czułam się dyskryminowana ani przez nauczycieli, ani przez znajomych. Inna sprawa, że słyszałam od uczniów klas ogólnych (szczególnie tych z dodatkowej, ostatniej klasy rocznika), że u nich jest inaczej, i to zarówno od tych bogatych, jak i biednych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olo Re: V LO takie straszne? IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.09, 23:58 Nie, frustracja z kilku epok i to w jednym dwutysiecznym roku :)))) Eminowicz na emeryturze uczy wzorcow ze swych lat walki z komun /doslownie/ a Pietras pada do nozek Ali Bachledzie Curus. Co jeszcze przebije te brednie :)))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RODZIC V LO takie straszne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 12:36 Jestem ojcem dziecka chodzącego do V. 1.Po pierwsze od wczoraj trwa nagonka na to dziecko , ktore ośmieliło się powiedzieć włąsne zdanie. Jeżdżą po niej nauczyciele na czele z Panem Dyrektorem 2.Moje dziecko uczył Pan Pietras fizyki. Beznadziejny nauczyciel. Całą klasa brała korepetycje. Na ten temat panuje zmowa milczenia , bo dyrektor jest bogiem 3.Moje dziecko zasypia na stojąco bo traw atmosfera wyścigu. Jasne że najłatwiej powiedzieć , ze wszyscy są frustratami, nieukami i maja przerost ambicji. W V LO zapomniano co to znaczy WYCHOWYWAĆ , co to znaczy nauczać a nie gonić kijem . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodzic1 Re: V LO takie straszne? IP: 81.21.200.* 24.09.09, 13:04 Też jestem rodzicem aktualnego ucznia "Piątego Zakładu" :). Nie chce mi się wierzyć w tzw. nagonkę w V za wypowiadanie własnego zdania. Z tego co widzę to dzieci tam mają właśnie wielką wolność w wypowiadaniu własnego zdania i realizowaniu własnych pasji. Szkoła wyraźnie im w tym pomaga. Moje dziecko też czasami "zasypia na stojąco", ale raczej z przyczyn towarzyskich :). I jeszcze jedno, dla mnie najważniejsze: nikt na całym forum nawet słowem nie pisze na temat roli Rodziny w całej tej sprawie. Od WYCHOWYWANIE jest przede wszystkim Rodzina, a nie szkoła. Gdzie we wszystkich problemach tej dziewczyny są jej Rodzice? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tey Re: V LO takie straszne? IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.09, 00:07 Panie Rodzic bądź pan Łaskaw nie wypisywać tych kalumni, bo to są gołosłowne oskarżenia. NIE POTWIERDZAM jako ojciec dwójki dzieci - uczniów tej szkoły ani JEDNEJ LITERKI TEGO OBRZYDLIWEGO PAMFLETU< KTÓRY PAN TU UMIEŚCIŁ> WSTYD I POMYŁKA ŻEŚ PAN SIĘ ZNALAZŁ W GRONIE NAS RODZICÓW ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eso Re: V LO takie straszne? IP: *.net.autocom.pl 24.09.09, 12:38 histeria kujona jak nic ale żeby od razu cały artykuł robić, teraz dziecko wejdzie na forum i się poplacze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olgierd V LO takie straszne? IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.09, 12:47 Reguła wszystkich anonimowych dyskusji na tzw "forach" to oglednie mówiąc wypisywanie bzdur. Tak jak to , że arogancją jest nazywanie Piątki "zakładem" . Ta śmieszna tradycja wprowadzona została przez dyrektora Potoczka, blisko pół wieku temu i całe pokolenia piątkowiczów się tym szczycą i śmieją z tego. Frustratem jest ten komu się to nie podoba. Głupoty wypisują Ci , co Piątce zarzucają jakiś koszmarny wyścig szczurów. Bzdura ! Jedyna szkoła ucząca się na I zmianę, nauczyciele z reguły uzupełniający nadprogramowymi zajęciami brak jednego roku nauki, poza swoim pensum /opłaconą pracą !/ Fantastyczna atmosfera, którą nie mogą się poszczycić "konkurencyjne " szkoły. To tu się ucieka, gdy "cisnienie" w pewnej niedalekie szkole przekracza granice. Pietras arogant ? Co za idiotyzm, wystarczy spotkać się z KAZYM obecnym i przeszłym rocznikiem piątkowiczów, by usłyszeć coś KOMPLETNIE innego. Pani Redaktor Szpunar od lat uwielbia polowania na Piątkę, ciekawe czemu, jakoś nigdy to się nie udaje - bo sami uczniowie te go typu ARTY sumuja, suchej nitki nie zostawiając na delikwentach i dziennikarzach. Moze i teraz tak bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fifi Re: V LO takie straszne? IP: *.mesl.com 24.09.09, 13:04 Olgierd, prosze, przeczytaj moje dwa powyzsze wpisy i powiedz, czy nie spotkales sie z podobnymi praktykami. Pan Pietras nie jest wedlug Ciebie arogantem? A rozmawiales z nim kiedys w bardziej kameralnych warunkach, czy tylko sluchales na apelach i podczas uroczytosci, gdzie slodzil Turnauom i Bachledom? I nie wie o przekretach, do ktorych dochodzi w jego szkole? To mialam na mysli piszac, ze 'wspiera' te wszystkie mechanizmy. Podrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olgierd Re: V LO takie straszne? IP: *.adsl.inetia.pl 25.09.09, 00:15 No i wylazło szydło z worka ! Teraz juz fifi wiem dobrze z kim mam tu na forum do czynienia pod Twoim nickiem ..."fifi" Heh, to mieszanie epok, o całe dziesięciolecia, te aluzje do "przekrętów" .....Tiaaa, cała szkoła dudniła o "aferze" wywołanej przez pewną sfrustrowaną intrygantkę, co to "wypuszcza" uczniów i dziennikarzy. Pięknie , iscie czekistowska czujność ! Wala w Piątkę , Pietrasa, Emina !!!!!! Eeech, EOT ! SZkoda słów ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nina V LO takie straszne? IP: *.comarch.com 24.09.09, 12:59 Po co się tam pchają skoro jest tak źle? Pchają się bo myślą że pod renomę szkoły podepną się bez własnej pracy. Liczą że jak opowiedzą że ukończyli "piątkę w krakowie" to wszyscy padną na kolana i przyjmą ich na studia/ do pracy za sam ten fakt. Jak się komuś nie podoba to niech zmieni szkołę Odpowiedz Link Zgłoś