praca w Krakowie

IP: 213.77.32.* 08.08.01, 15:01
Powiedzcie mi , czy to niemozliwe? Właśnie skończyłem studia wyższe, pracy
szukam od roku. Po drodze miałem jakies dorywcze prace, ale czas pomysleć o
czymś na stałe. Zresztą teraz odkąd utraciłem status studenta- jestem
nieopłacalny( kwestia płacenia podatku itp.)dla pracodawcy.
Byłem na kilku rozmowach:mam wykształcenie, znam dwa języki( niem i ang. )w
sposób komunikatywny, samochód, praktykę i zawsze okazywało się, że to za małe
kwalifikacje nawet do pracy, gdzie dawali mi tylko prowizję. Nie było co marzyć
o pracy na etat, minimalnej stałej pensji, telefonie czy samochodzie. Jeśli
dalej tak pójdzie bedę musiał wyjechać z kraju, a wcale tego niechcę, ale chce
tego mój kraj.
    • Gość: !!!!!!!! Re: praca w Krakowie IP: 10.205.11.* / 194.196.209.* 08.08.01, 16:29
      Troche wiecej wiary !!!Moze za malo sie starasz ! masz techniczne wyksztalcenie?
      • Gość: Mir Re: praca w Krakowie IP: 213.77.32.* 08.08.01, 19:33
        W tym problem, ze humanistyczne i wierz mi nie staram się za mało. Zapomniałem
        też o dawnych ambicjach, zalezy mi na pracy i umiem pracować.
        • Gość: Bankier Re: praca w Krakowie IP: *.bci.net.pl 08.08.01, 20:19
          Niestety ,przyszły takie francowate czasy.Sam kiedyś przyjąłbym Cię Mir,ale teraz
          muszę zwalniać. Na dodatek ten pomysł ze skróceniem czasu pracy też powoduje
          zwolnienia.Szukaj do upadu,prędzej czy później musi Ci się udać. Nie daj się
          .Powodzenia
          Dyrektor jednego z krakowskich banków
        • Gość: !!!!!!!! Re: praca w Krakowie IP: 10.205.11.* / 194.196.209.* 09.08.01, 13:09
          popieram Fufka!!! jak sie poddasz to nic z tego nie bedzie ! a jak bedziesz
          walczyl to wojne wygrasz!!!
    • Gość: Asph Re: praca w Krakowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.01, 21:28
      To jest smutna rzecz, ze ludzie z wyksztalceniem nie moga teraz dostac pracy.
      Znam to dobrze bo w moim srodowisku jest sporo takich osob. Mnie to na
      szczescie omija , ale tez ominelo mnie cos wczesniej. Mam 24 lata,wyzsze
      wyksztalcenie, biegle znam dwa jezyki, a do tego mam 9 letni staz pracy.
      Wyglada to dziwnie, ale od 1 klasy liceum zajmowala mnie praca w redakcji
      jednej z gazet. Najpierw staz, pozniej wspolpraca z dzialem miejskim, nastepnie
      z krajowym, kolejno 1/2 etatu, pozniej caly, a teraz od roku stanowisko
      redaktora wlasnego dzialu. Wymagalo wielu poswiecen. Nie bylo czasu, a czesto
      nawet sily bawic sie gdy rowiesnicy sie bawili. I wowczas zdarzalo mi sie
      zalowac. Ale teraz nie zaluje. Moi zanjomi i przyjaciele nagle znalezli sie na
      rynku pracy, nie moga jej dostac i borykaja sie z roznymi problemami. A ja mam
      swoja mala stabilizacje, ktora mi pozwala korzystac z zycia i nie martwic sie o
      finanse. Jest sporo ludzi takich jak ja i wlasnie na nich poluja pracodawcy,
      jednoczesnie zawyzajac ogolne wymagania Jednak zdecydowanie trzeba byc
      pracoholikiem zeby wytrwac w takiej strategii jaka z powodzeniem funkcjonuje w
      moim zyciu.
      • Gość: Fufek Re: praca w Krakowie IP: 192.168.0.* / 195.205.178.* 09.08.01, 11:30
        Jeśli rzeczywiście masz takie możliwości intelektualne o jakich piszesz, to
        naprawdę nie załamuj się, tylko szukaj nadal. Założę, się, że wreszcie coś
        znajdziesz. Ja też kiedyś byłem w sytuacji - na pozór beznadziejnej. I wszystko
        zmieniło się w ciągu kilku tygodni. W końcu nie zawsze pada deszcz. Czasami
        świeci słońce. I jeszcze jedno: w obecnym czasie pracodawcy mają naprawdę mocno
        związane ręce beznadziejnymi przepisami kodeksu pracy. Do tego dochodzi słaba
        koniunktura gospodarcza. Muszą zwalniać, a nie przyjmować. Wiem, bo sam
        ograniczyłem zatrudnienie w mojej firmie, mimo, iż pracy znalazłoby się dla
        większej liczby osób.
        • Gość: Gwiazdka Re: praca w Krakowie IP: *.*.*.* 31.01.02, 18:10
          Ja mialam szczescie, po liceum trafilam do firmy, gdzie skorzystalam z umowy
          absolwenckiej (info -Urzad Pracy). Pracuje juz ponad 3 lata, ale najgorsze jest
          to, ze taka praca to walka o przetrwanie. Kiedys bylo inaczej... Dzis kazdy
          siedzi po godzinach (nie majac dodatkowej kasy) i boi sie o stolek... bo co
          zrobisz bez wyplaty przy "takiej" sytuacji rynkowej? Wyganiaja nas na urlop, a
          kto pojdzie? Kazdy sie martwi, ze jak wroci to palcem...sobie nie trafi... Ale
          trzeba wierzyc... ja zaczynalam od zera. Nie chwalac sie, wiem ze jestem dobra
          choc nadal sie ucze, ale tego co osiagnelam(doswiadczenie) nie zamienilabym na
          nic innego... Nie posiadam wyzszego wyksztalcenia... Choc mam zamiar isc w tym
          kierunku, a nawet dalej... Pamietaj trzeba umiec siebie "sprzedac"... i miec
          wiare...
          Pozdrowienia i powodzenia...
Pełna wersja