Gość: mc
IP: 213.134.166.*
05.10.09, 10:03
Policjanci sie staraja... moze teraz juz tak.
Jakies pol roku temu wracalem do mieszkania w bloku i zobaczylem ze jakis
samochod zaparkowal przed moim wjazdem do garazu. Pomyslalem ze moze ktos na
chwile tam stanal, bo musial cos szybko zalatwic i zaraz odjedzie. Niestety po
ok. pol godzinie bezowocnego czekania, zdecydowalem sie zadzwonic na policje.
Panowie przyjechali po nastepnych 30 minutach. W miedzyczasie oczywiscie
obfotografowalem zle zaparkowany samochod. Jakies 10 minut przed przyjazdem
policji pojawil sie wlasciciel samochodu i odjechal. Po pojawieniu sie na
miejscu zdarzenia policjanci stwierdzili, ze nic nie moga zrobic, pomimo, ze
mogli dostac zdjecia oraz zeznania kilku swiadkow. Stwierdzili, ze jesli chce
to moge pojechac na komisariat i tam zlozyc zeznania, bo oni nie maja takiej
mozliwosci, zeby "przesluchac" mnie i innych na miejscu. Z doswiadzczenia
wiem, ze na komisariacie spedzilbym w oczekiwaniu kolejne kilka godzin.
Dlatego zrezygnowalem szanujac czas pozostalych swiadkow i swoj, bo niestety
jest on cenniejszy niz kilkadziesiat zlotych mandatu dla buraka.
Ciesze sie, jesli teraz cos sie zmienilo w tej materii.