Dodaj do ulubionych

Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak...

IP: *.aspel.com.pl 26.10.09, 10:59
Pani Doktorantko,
Przede wszystkim nie należy nikomu dawać niczego za darmo, a tym bardziej dopłacać do "interesu" z własnej kieszeni, bo niestety mało kto taki czyn doceni, a w gorszym wypadku nie dość, że w późniejszym czasie dane osoby będą chciały więcej to będą jeszcze przekonane, że im się należy - i niestety dotyczy to nie tylko studentów.
Niestety wstyd trzeba przezwyciężyć :)
Przykładowo jeśli te "kartki" robi Pani na komputerze, a nie ręcznie to zawsze przecież można studentom dać na pendrive/maila już wersję elektroniczną - co prawda problem tutaj pojawia się taki, że jeśli na skserowaną kartkę zwróci uwagę powiedzmy 60-70% osób i coś z niej wyniesie, to z wersji elektronicznej coś wyniesie prawdopodobnie już (tak myślę) z 30-40% osób.
Ale z drugiej strony taki sposób przekazywania wiadomości które normalnie by się kserowało jak dla mnie jest dużo wygodniejsza i szybsza (a przede wszystkim i tańsza), co prawda niesie to za sobą problem w postaci ułatwienia robienia ściąg studentowi, który nie będzie musiał nawet przeglądnąć materiału podczas robienia ściągi, a tylko odpowiednio zmniejszy czcionki, ale i to można dość łatwo wyeliminować wprowadzając albo odpowiedzi ustne, albo zadając pytania z pogranicza działów, lub łączące działy, tak aby sama definicja nie wystarczyła.

Natomiast co do pieniędzy i chęci na to co można by było za nie mieć, a się nie ma - to praktycznie problem każdego człowieka bez względu na to ile zarabia, bo choćby taki milioner może stwierdzić, że jest mu źle bo nie ma na swojego własnego prywatnego samolotu, więc przestańmy narzekać i czerpmy szczęście z tego co mamy, a nie martwmy się o to czego nie mamy :)

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: AS Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: 195.116.120.* 26.10.09, 11:07
      Pani Doktorantko,

      Niech się Pani cieszy że ma Pani pracę, moja Żona "za własne
      pieniądze robi doktorat" i jest bez dochodów na moim utrzymaniu, jak
      na razie o pracy zarobkowej na uczelni może tylko pomarzyć, w jej
      przypadku wygląda to jak wolontariat.
      • Gość: timi Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 11:22
        O, dokładnie. Ja również napisałam doktorat "na własny rachunek",
        tylko, niestety, nie miałam żadnej osoby, która mogłaby pomóc
        mifinansowo. Koszt obrony: 8 000 (wzięłam kredyt), sama opłacałam
        ponadto wyjazdy na kwerendy biblioteczne (dwa wyjazdy zagraniczne po
        ok. 2 000 - dwa razy 10 dni w bardzo skromnych warunkach, jadłam
        głównie przywiezione z RP jedzenie i dużo chodziłam piechotą, ale
        literaturę zebrałam ;). Na pracę na uczelni (państwowy uniwersytet)
        również nie mam szans - nie mam odpowiednich ........ Chcę się nadal
        rozwijać i dlatego już wkrótce opuszczam nasz piękny kraj ......
        • Gość: so what Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.09, 14:07
          A jak czesto bywalaś na uczelni? Wiele doktoratów nie wymaga
          codziennej obecności? Wystarcz być 2 dni w tygodniu i styka. Resztę
          czasu można poświęcić na pracę zarobkową. Niestety nielegalną bo to
          uczelnia opłaca składki
          • Gość: ms Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: 85.222.87.* 30.10.09, 12:35
            można również i na legalną, proszę nie siać defetyzmu
    • Gość: Sejmsitułejszyn Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: 149.156.60.* 26.10.09, 11:09
      Proza życia i chyba idzie ku gorszemu, więcej obowiązków za mniej pieniędzy,
      no cóż ostatni gasi światło.
    • ponury_sceptyk Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... 26.10.09, 11:14
      Doskonale Ciebie rozumiem. Niestety wlasnie przytoczone przez Ciebie smutne
      fakty sprawily ze rzucilem w cholere doktorat i potencjalna "kariere" naukowa. W
      naszym kraju nie ma po prostu do tego warunkow. I podziwiam ludzi takich jak Ty,
      ktorzy maja w sobie tyle pasji i wytrwalosci, zeby sprobowac. Pozdrawiam i zycze
      powodzenia!
      • Gość: m Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 11:25
        Warto jeszcze zwrócić uwagę, że pozycja finansowa doktoranta w dużej
        mierze zależy od postawy promotora, ew. kierownika katedry
        (instytutu). Promotor może pomóc w uzyskaniu stypendium, kierownik
        katedry dofinansować wyjazd na konferencję.
    • Gość: Listekklonu Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 11:15
      Dlatego jeśli chce się robić poważną karierę naukową, trzeba wyjechać za
      granicę. Polskie uniwersytety zajmują się seryjną produkcją magistrów, a nie
      prawdziwą nauką. Aspekt finansowy to tylko jeden z problemów.
    • Gość: doktorant Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.chello.pl 26.10.09, 11:33
      też jestem doktorantem - sytuacja jest podobna... polecam obronić się jak
      najszybciej i w między czasie myśleć co innego poza nauką możesz robić. Co do
      studentów i dokładaniem z własnej kieszeni do wszystkiego to po prostu zacznij
      ich olewać - trudno skoro nikt nie docenia naszej pracy to nie ma po co się
      starać! nie jesteśmy siostrami miłosierdzia!! jak płaca taka praca!
      Polskie szkolnictwo wyższe upadnie, na uczelniach zostają najgorsi, którzy nie
      mają pomysłu co można robić innego w życiu (Ci dobrzy czasem też zostają ale
      stanowią mały procent i mają kogoś kto ich utrzymuje). Takie zjawisko nazywa
      się selekcją negatywną i nie wróży to dobrze...
      dodam że swoich poglądów nie biorę z sufitu mam ogromne międzynarodowe
      doświadczenie. Pracując w czołowych instytutach w Europie zobaczyłem jak to
      powinno wyglądać.
      pozdrawiam i broń doktorat jak najszybciej!
      • Gość: Ekonomista Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 11:58
        Gość portalu: doktorant napisał(a):

        >jak płaca taka praca!<

        A może odwrotnie. Jaka praca taka płaca.


        • Gość: qwerty Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 12:10
          Na uczelniach osiągnięcia dydaktyczne i naukowe nie mają żadnego
          znaczenia - ani dla awansu, ani dla uzyskania np. stypendium czy też
          grantu. Liczą się układy. Ktoś, kto nie pracuje w tzw. "nauce
          polskiej", nawet nie zdaje sobie sprawy, jak to "działa".
          • Gość: gość Tu bym oponował, liczą się układy, ale... IP: *.ists.pl 27.10.09, 08:26
            Jak masz osiągnięcia dydaktyczne czy naukowe - TO CIĘ BEDĄ NISZCZYLI.

            ZATEM SAM ODPOWIEDZ, CZY nie mają ŻADNEGO ZNACZENIA?

            Albo będziesz wspierał łajdaków - utytułowanych ignorantów z
            razwiedki albo ...żegnaj.
        • Gość: d Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.chello.pl 26.10.09, 12:18
          w Niemczech stypendium doktoranckie wynosi średnio 1000E. Licząc że w Polsce
          jest minimalnie taniej to uczciwa stawka wynosiłaby 3000zl. Ile jest naprawdę to
          szkoda nawet pisać - ale jak mówię znajomym ile dostaje doktorant w Polsce to
          głupieją bo nie wiedzą czy to tygodniowo czy na cały miesiąc...
      • Gość: p Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 12:06
        >Polskie szkolnictwo wyższe upadnie, na uczelniach zostają najgorsi,
        >którzy nie mają pomysłu co można robić innego w życiu (Ci dobrzy
        >czasem też zostają ale stanowią mały procent i mają kogoś kto ich
        >utrzymuje).

        nie zapominaj o dzieciach profesorów (u mnie to dokładnie 60 %
        doktorantów i doktorów) i innych "krewnych i znajomych" (dalsze 20 %
        doktorantów i doktorów w moim instytucie - ich rodzice osobiście
        znają dyrekcję i utrzymują z nią kontakty towarzysko-biznesowe)

        tak właśnie wybiera się młodą kadrę - przyszłość nauki polskiej
    • Gość: doktor Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.146.238.203.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.10.09, 12:55
      Mam 45 lat, Jestem dr hab. na najstarszej uczelni w Krakowie.
      Wydalem pare ksiązek, uzyskalem pare grantów KBN i Ministerstwa,
      niezgorszą pozycje naukowa. Od polowy miesiąca moja trzyosobowa
      rodzina (zona na urlopie wychowawczym) zyje za 50 zlotych dziennie.
      Nie chodzimy glodni ale kawiarnia na Kazimierzu odpada. Nie mam
      drugiego etatu, za to czas na czytanie ksiazek, pozyczonych w
      bibliotece.
      • azjatuchajbejowicz 50 złociszy/dzień 26.10.09, 18:32
        Chwalisz się, czy narzekasz?
    • klymenystra Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... 26.10.09, 12:57
      Ja tez jestem na doktoranckich - mam zamiar przetrwac te 4 lata, bo to, czym sie
      zajmuje, to moja pasja - ale nie wiem, czy bede chciala zostac na uczelni po
      doktoracie. Jesli warunki sie nie zmienia, to lepiej isc uczyc do liceum, bo z
      doktoratem nie trzeba robic stopni awansu, no i pensja jest wyzsza, a praca nie
      zabiera calego zycia osobistego. Zobaczymy, czy obecne debaty dadza jakies
      wymierne wyniki, czy znajda sie pieniadze i lepsze warunki - u nas na 30 osob na
      pierwszym roku, stypendium doktoranckie maja dwie osoby...
      • Gość: janusz Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: 93.159.143.* 27.10.09, 09:29
        rozczarowanie tak Twoje jak i innych wynika między innymi z tego, że
        wybierając zawód kierujecie się jego nazwą i tzw ogólną opinią o nim.
        Najpierw dowiedzcie się DOKŁADBIE co ma robić np. nauczyciel. Jakie ma
        obowiązki, płace itd., a dopiero wtedy podejmujcie decyzje. Unikniecie
        kolejnego rozczarowania. Przykład na nauczycielu ! po obliczeniu
        całorocznego czasu poświęconego na pracę tak w szkole jak i w domu oraz
        dni pracy obowiązujących wszystkich ludzi wyszło, ze ucząć fizyki średni
        czas pracy CODZIENNEJ to 8,45 godz. Ci co techniczni policzą sobie ile to
        godzin dzienne. Gdzie te niby wakacje i inne wolne dni? Gdzie czas
        na "normalne codzienne życie"? Mówię o nauczycielu sumiennym będącym w-
        ce dyr równocześnie uczącym właśnie fizyki w średniej wielkości gimnazjum.
        Życzę powodzenia ))
    • Gość: zomb Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.ghnet.pl 26.10.09, 12:59
      Bez urazy ale studia doktoranckie to poprostu 3 stopien ksztalcenia. Dla
      dobrych studentow jest darmowy. Wiec nie rozumiem skad placz doktorantow, ze
      malo zarabiaja? To nie jest wasza praca zawodowa tylko przygotowanie do
      zawodu, Powinniscie dziekowac podatnikom ze robicie ten stopnien za darmo. A
      to, ze macie zajecia ze studentami? Te kilka godzin w tygodniu? Jestem
      nauczycielem i jak wiekszosc studentow filologii odbebnilam praktyki w liceum,
      po kilkadziesiat godz. Nikt nam za to nie placil. Kompletnie nie rozumiem
      problemu. Wiekszosc moich znajomych robiacych dr to ludzie na normalnym etacie
      robiacych dr oprocz normalnej pracy. Ciesz sie, ze w ogole uczelnia cie
      zatrudnila.
      • Gość: z Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 13:12
        Doktoranci, którzy planują, że po doktoracie będą szukać pracy poza
        uczelnią, niech się nie łudzą, że doktorat ułatwi im znalezienie
        atrakcyjnej pracy. Zobaczycie, jak przełożeni i inni pracownicy,
        posiadający tytuł magistra,"doceniają" doktorów.
        • klymenystra Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... 26.10.09, 13:18
          No coz, nie ludze sie, ze dr przed nazwiskiem sprawi, ze pracodawcy padna mi do
          nog :) Na szczescie chce uczyc - sa licea, ktore bardzo chetnie zatrudniaja
          doktorow.
          • Gość: z Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 13:24
            To fajnie, że akurat w Twoim przypadku doktorat ma znaczenie. Ja
            codziennie doświadczam zawiści i obawy, że mój doktorat zagraża
            pozycji mojego bezpośredniego przełożonego. :(
      • klymenystra Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... 26.10.09, 13:17
        To powiedz mi, prosze, kto zatrudni na etat doktoranta jezykoznawstwa, ktory nie
        dosc, ze co jakis czas ma zjazdy i prowadzi zajecia, to jeszcze jezdzi na
        konferencje, robi badania i inne takie? Nawet szkoly jezykowe nie chca
        zatrudniac na umowe o prace. Uczelnie powinny miec swiadomosc, ze jesli ktos sie
        poswieca PRACY naukowej, to w wielu przypadkach zamyka mu to droge do pracy na
        etat - praca naukowa to tez praca - powinna byc platna.

        Kilka godzin pracy na uczelni za darmo - ok. Jak praktyki. Problem w tym, ze
        czasem sie jednak doktorantow zatrudnia - na jedna trzecia albo czwarta etatu.
        Przygotowanie zajec (plus te, ktore sie odbebnia za darmo) zajmuje troche czasu
        - a zarabia sie np 500 zl miesiecznie. Jak sie z tego utrzymac? Do konca zycia
        mieszkac na garnuszku rodzicow?
      • Gość: t Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: 139.191.142.* 26.10.09, 13:49
        Tia. Dlatego mamy takich dr jakich mamy. Bo zamiast sie skupic na badaniach
        naukowych, musza pracowac w firmie zeby miec co jesc.

        Niektorzy ludzie nigdy nie zrozumieja po co ta cala praca naukowa. Dla nich to
        czyste marnotrawienie czasu. Wiecej pozytku z machania lopata, nie?
      • Gość: Drogownik Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.wil.pk.edu.pl 26.10.09, 14:59
        I tak, i nie. Zależy od uczelni. Na jednej dostaniesz etat asystenta
        i możesz robić doktorat, na drugiej jesteś doktorantem, bez etatu,
        ubezpieczenia itp. a obowiązki te same. Ba! Nawet czasem nie ma
        gwarancji zatrudnienia po doktoracie :)

        "Odbębniłam praktyki w liceum" ... pozostawię bez komentarza

        A większość moich znajomych nie jest Chińczykami. Jaki z tego
        wniosek?
    • Gość: t Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: 139.191.142.* 26.10.09, 13:41
      Smutne, ale prawdziwe.

      Wlasnie zaczalem studia doktoranckie. Cale szczescie jestem teraz w osrodku
      naukowym zagranica i bede robic wszystko, zeby tutaj zostac na dluzej. Kocham
      moj kraj, ale nie daje mi mozliwosci godziwego zycia.
    • Gość: Anka Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.chello.pl 26.10.09, 14:09
      100% prawdy.
      • Gość: doktor bezrobotny Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.ghnet.pl 26.10.09, 14:31
        Niech sie autorka textu cieszy, ze ma prace. W marcu skonczylem doktorat za
        wlasne i rodziny pieniadze. Na dobra sprawe (prace zlozylem ja jesieni ubieglego
        roku) rok jestem na bezrobociu i niestety nie widze mozliwosci zmiany tego
        statusu. Albo ze za male kwalifikacje albo ze za duze, w kazdym razie zaluje, ze
        chcialem cos dac temu krajowi, temu miastu, cos sie nauczyc, zdobyc wiedze i ja
        przekazac innym. Nauka polska, a zwlaszcza nauki huamnistyczne to kompletne DNO.
        • Gość: gość Skoro Twoje miejsce zajmują ... IP: *.ists.pl 27.10.09, 08:14
          Skoro Twoje miejsce zajmują agenci z tytułami profesorów z nadania,
          to się nie dziw.

          Lustracji nie było, to profesorami są dzisiaj jacyś ignoranci z
          nadania, po prostu bydło z agentury, związane z rozmaitymi służbami,
          głównie z razwiedką.

          Zrobili sobie matecznik z uczelni wyższych. Kiedyś trepy "uczyły"
          przysposobienia obronnego, dzisiaj "uczą" wszystkiego.

          I to państwo śmierdzące zasyfiałym truchłem płaci tym trepom.

          Wyjście: uciekać z tego zasyfałego kraju o odorze trupiego truchła
          złodziejsko-agenturalnego gdzie pieprz rośnie.

          Twoje kwaluifikacje docenią na całym świecie, podszkolić angielski i
          w nogi.
    • Gość: jk Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.centertel.pl 26.10.09, 15:36
      Nie chcę Pani martwić, ale po habilitacji wcale nie jest lepiej. Mam 37 lat,
      habilitowałam się w wieku 34 z przedmiotu, w którym habilitacja w takim wieku
      to rzadkość. Książki kupuję za własne, wyjazdy do biblioteki planuję w
      miejsca, gdzie mam znajomych (na szczęście i w Londynie i w Rzymie), stypendia
      dostaję tylko zagraniczne, bo w Polsce nikt się na materii nie zna. Problemy
      te same, mimo że teoretycznie to my, nienawistni wszystkim profesorowie,
      konsumujemy wszystkie dobra świata akademickiego. A w zamian za wykład na
      poziomie światowym słyszę (cytuję) 'wyjaśniła Ci chociaż, co to ta transcośtam?'
    • tbarbasz Remedium 26.10.09, 15:38
      Wolna przeróbka przeboju Maryli Rodowicz z moich studenckich czasów:
      Wsiąść do pociągu odpowiedniego, zadbać o paszport, zadbać o bilet!
      Ściskając w ręku pakiet "zielonych" patrzyć, jak Polska zostaje w tyle...

      Dziś możliwości pracy w wielu krajach Europy są otwarte, a i poza Europą też
      można coś atrakcyjnego znaleźć. Najgorzej mają humaniści, ale jak się
      postarają to i oni dają radę.
      Polska nigdy nie ceniła wiedzy. Może przez II Wojną, ale i to niepewne. Po
      Wojnie "Nie matura, lecz chęć szczera!" Potem adiunkt zarabiał równowartość 27
      USD miesięcznie (wiem z autopsji w latach osiemdziesiątych). A dziś? Komu jest
      potrzebny doktor? Chyba tylko do prowadzenia w zastępstwie wykładów na
      "Akademii Czegoś Tam".
      O pracy dla Polski zapomnijcie - Polska załatwi Was skutecznie, jak wielu,
      którym się chciało (Karpiński i inni). To typowe "polskie piekło" - diabły nie
      muszą pilnować kotła! Jak odniesiecie sukces za granicą Ojczyzna Was pewnie
      uszanuje - ale dopiero wtedy!
      Ja szczerze żałuję, że nie wyjechałem (zatrzymały mnie względy rodzinne). Ale
      jeśli możecie uczcie się języków - i wyjeżdżajcie. Tylko ostatni niech nie
      zapomni zgasić światła!
      • Gość: gosc Re: Remedium IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.09, 20:26
        > Jak odniesiecie sukces za granicą Ojczyzna Was pewnie
        > uszanuje - ale dopiero wtedy!

        Tu bym polemizował. Zawsze mogą zastrzelić (Narutowicz) albo zacząć wieszać psy
        (Wolszczan). W każdym razie lepiej nie wracać :)
        • Gość: gość portalu Re: Upie... wszystko, jak Wolszczana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 03:48
          Wspominasz Wolszczana, a ja chciałbym wspomnieć wielu, wielu tych którzy są dużo więksi niż Wolszczan ale nic o nich się w Polsce nie wie, bo nigdy nie wrócili i się nie utorzsamiali nigdy publicznie z Polską.

          Czy potrafi ktoś w polsce podać nazwisko największego współcześnie żyjącego fizyka, wielokrotnie nominowanego no nagrody Nobla? Jest to twórca nowoczesnej teorii pomiaru kwantowego, który położył podwaliny pod informatykę kwantową, jego nazwisko jest w polsce nieznane poza gronem specjalistów.
          • Gość: (gość portalu) faux pas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 03:58
            Wybaczcie byka i gramatykę, jest 4 nad ranem =)
          • Gość: gosc Re: Upie... wszystko, jak Wolszczana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 08:05
            > Czy potrafi ktoś w polsce podać nazwisko największego współcześnie żyjącego fiz
            > yka, wielokrotnie nominowanego no nagrody Nobla? Jest to twórca nowoczesnej teo
            > rii pomiaru kwantowego, który położył podwaliny pod informatykę kwantową, jego
            > nazwisko jest w polsce nieznane poza gronem specjalistów.

            Nie bardzo wiem, kogo masz na myśli. Do stworzenia informatyki kwantowej nie
            była potrzebna żadna "nowa teoria pomiaru" (a co to takiego? ktoś nagle
            rozwiązał paradoks kota?) - wszystko opiera się na mechanice Schroedingera i
            Heisenberga, i to w bardzo prostych jej zastosowaniach - wystarczy "szkolny"
            model spinu 1/2 na wektorach C^2 :)
            Oczywiście gorzej z realizacją, ale to już problemy techniczne...
          • Gość: ms Re: Upie... wszystko, jak Wolszczana IP: 85.222.87.* 30.10.09, 12:05
            informacje o nominatach do nagrody Nobla są tajne przez pół wieku, więc
            pomińmy ten aspekt jako nieistotny poza gronem specjalistów. Ja się nie
            znam na tej społeczności, czy chodzi ci o pana W.H.Z.?
            • Gość: ms Re: Upie... wszystko, jak Wolszczana IP: 85.222.87.* 30.10.09, 12:11
              nie no na pewno chodzi o WHZ.

              Oczywiście nie slyszałem o gosciu wczesniej, tylko wyszukalem w sieci -
              nie bylo trudno
            • Gość: ms Re: Upie... wszystko, jak Wolszczana IP: 85.222.87.* 30.10.09, 12:14
              o samych jego wynikach slyszalem/czytalem, ale nawet jesli przy okazji
              o tym mowili kto i kiedy co odkryl, to sorry winnetou ale nie trzymam
              tego w swojej pamieci operacyjnej
        • Gość: gość Jakie wieszanie psów, naiwniaku! IP: *.ists.pl 27.10.09, 08:19
          Donosił na takich jak Ty, to mu wymościli miejsce za granicą.

          Całkiem taki głupi nie był, ale to żaden przykład naukowca.

          Ot intrygant, donosiciel... Mały człowieczek. Pełno takich, kiepski
          sobie autorytet wybrałeś...

          Przez takich Wolszczanów jest jak jest - czyli ten kraj śmierdzi
          trupim truchłem.
      • Gość: Xxx Bardzo słusznie!!! Doktor jest w Polsce zerem!!! IP: *.ists.pl 27.10.09, 06:12
        Cwaniaczki z układów tzw. profesorowie z awansu - totalne głąby
        kapuściane, złodzieje i agenci - to jest dzisiejsze wyższe
        szkolnictwo polskie. Do tego dochodzą talmudyczni prywaciarze w
        uczelniach prywatnych robiący kasę na biedakach w zamian dają zero
        wiedzy. Prywatne uczelnie w ogóle nie dbają o kadrę, starają się
        płacić nędznie, co to jest pensja 1000 zł dzisiaj? A nawet na te
        1000 zł doktor nie ma szans na etat, tylko jakieś godziny zlecone.
        Publikacje się nie liczą a profesorowie z awansu często oszukują.
        Np. na pewnej uczelni "sportowej" w Krakowie pracuje facet, który
        nie ma wiedzy magistra a ma tytuł profesora. Podaje sobie mnóstwo
        monografii a nie ma praktycznie nic. Ma jakieś "recenzje" cudzych
        prac i w słowniku nauki polskiej podaje te cudze recenzje jako
        włąsny dorobek. Ale facet jest kryty, bo koledzy z tej samej parafii
        PZPR wprost z peerelu. Mafia trzyma się mocno i sama się wybiera do
        ciał kolegialnych z rażącym naruszaniem prawa, gdyż bardzo wielu z
        nich dawno potraciło bierne prawa wyborcze...ALE SĄ W
        AGENTURZE...Dopóki tacy ludzie będą tutaj rzadzić, to wiać stąd byle
        dalej!!!
    • Gość: Kapelunio Listy. Naukowiec z folwarku projesora IP: *.2.20.195.pp.com.pl 26.10.09, 17:23
      Wypasione naukowe elity rządzą i potrzebują wypasu dla tłuszczem ociekających
      protonów i maszyny śmichu z CERN. Wyrobnicy za grosze pracujcie, aż wam garb
      urośnie! Pozdrowienia do galaktyku Kucan a fe!
    • Gość: byly-doktorant Bylem, przezylem, wyjechalem, nie wracam IP: *.156.120.226.ptr.us.xo.net 26.10.09, 21:32
      Bylem doktorantem na polskiej uczelni i przezylem to, o czym pisze autorka
      artykulu. Wiedzialem, ze mam trzy wyjscia: (1) zostac na polskiej uczelni,
      probowac jak sie da i moze do czegos dojsc naukowo, ale w wiekszosci zmarnowac
      czas; (2) rzucic nauke w diably i wykorzystac swoja wiedze techniczna
      bezposrednio na rynku; (3) wyjechac i tam sie realizowac. Wybralem trzecia i
      nie zaluje. Nie tylko mialem dostep do scislej czolowki profesorow,
      publikacji, konferencji i sprzetu, ale tez moglem sie sprawdzic i wiem na ile
      mnie stac. Co wiecej, po ukonczeniu doktoratu, mialem do wyboru nie tylko
      pozostanie na uczelni i kariere scisle akademicka, ale takze nauke jak
      najbardziej praktyczna, w prywatnej firmie, ktora ma dzial R&D z prawdziwego
      zdarzenia.

      Czy myslalem o powrocie do Polski albo ze bardziej heroicznie byloby probowac
      przezwyciezac trudnosci we wlasnym kraju? Myslalem, ale list z urzedu
      skarbowego po doktoracie bardzo szybko mnie otrzezwil
    • joliefemme Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... 26.10.09, 22:29
      Jestem studentką i żal ściska serce, kiedy widzę tych biednych wykładowców,
      którzy zamiast skupić się na prawdziwej nauce zastanawiają się, jak utrzymać
      rodzinę. Chyba nie o to chodzi w nauce.. Mam do czynienia ze wspaniałą kadrą,
      ich wiedza jest naprawdę olśniewająca i widać ich troskę o nauczanie na Uni.
      Nie wiem, czy płatne studia rozwiążą sytuację, wtedy nauka okaże się elitarnym
      ekscesem. Biedniejsi nie pozwolą sobie na rozwój, co doprowadzi do pozostania
      w niższej warstwie...
    • tbarbasz A może... 27.10.09, 12:25
      A może tak naprawdę to nikt naukowców już nie potrzebuje? Na co komu jakiś
      supercollider (w Texasie gotowe już tunele zalewa woda, Europa się jeszcze
      broni, bo jest bardziej "socjalistyczna" i "demokratycznie centralistyczna").
      Może wizja Lema "Mli, mli po wiek wieków" z "Powrotu z gwiazd" jest słuszna?
      No bo na co komu wiedza? Wystarczy bardzo mała liczebnie superkadra, która
      przygotuje dla ludu (z pomocą komputerów) nowe samochody, nowe DVD i
      telewizory i inne tam takie gadżety + nieco celebrytów (do "Podrygów z
      Gwiazdami") i gladiatorów (skórokopów lub wmordęlejów). Tego tak naprawdę
      pragnie lud! Na Księżycu już byliśmy - demokracja nie da już na to kasy. Na
      krótką metę można postraszyć (globalne ocieplenie lub jakaś zabłąkana
      planetoida czy superwulkan) i w ten sposób zdobyć środki na badania...
      Z lemowskimi "Humami" jeszcze gorzej - "Słowacki nie chce zachwycić Gałkiewicza".
      Papier (magister, doktor, doktor habilitowany...) może się przydać - dodaje
      prestiżu w ludzkim stadzie. Ale wiedza? A po co ona komu? Intelektualista może
      się przydać gawiedzi tylko do lania go w mordę (Dawaj gramotnyje już
      braliśmy). Co innego taki piłkarz czy bokser! Lud kocha igrzyska - a nie
      uszanuje kół Archimedesa...
    • sisigma Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... 27.10.09, 14:34
      Ot, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Kolejka się ustawiła do narzekań (jak
      zwykle, może na tym polega forum? Kto się jeszcze chce zdołować - to
      zapraszamy!) i wylewania żółci. Tylko czemu nie rzucicie tego w cholerę, nie
      wyjedziecie do tego zagranicznego eldorado (tam przecież pieniążki, ukłony i
      hołdy czekają na zaiste wielkich naukowców, niedocenionych i wręcz
      prześladowanych w ojczystym kraju)? A czy ktokolwiek zrobil cokolwiek żeby
      było lepiej? Niech zgadnę: NIE DA SIĘ?

      Uważam, że jeśli zdrowy dorosły człowiek z z wyższym wykształceniem, dr i etc
      nie jest w stanie zarobić na swoje godziwe utrzymanie to coś jest nie tak.
      Chyba najbardziej z nim samym. Czy nie wiecie skąd się pieniądze biorą? Czy
      gdzieś je dają za to że "wy piękni"? Wszędzie się trzeba orobić - na złotwóki,
      na euro, na dolary. I wszędzie można doświadczyć goryczy wykorzystania i
      porażki.

      Sama jestem doktorantką. Utrzymuję się ze stypendiów. To nie żadna tajemnica,
      że wychodzi około 1200 na miesiąc. Sama to wybrałam, to była moja decyzja nikt
      mi nie kazał. Pracowałam wcześniej w kilku firmach i administracji oraz w
      organizacji pozarządowej. Wiem jak to wygląda. Wiem że po prostu wszędzie jest
      ciężko i nigdzie nie głaszczą po główce. Pozostały mi kontakty i korzystne
      "fuchy" które daja mi sensowne pieniądze i często wiele satysfakcji. Ale w tej
      chwili koncentruję się na swoim życiu naukowym. Zrezygnowałam nawet z "fuch".
      Zajęcia ze studentami sa dla mnie najbardziej przyjemną częscią tego zawodu.
      Robię to najlepiej jak potrafię bo nie umiem inaczej. Nie studenci są winni,
      że mi mało albo nawet wcale uczelnia nie pałci. Wymagam od nich tego samego
      czego od siebie. Owszem w każdej grupie zdarzają się dziewczyny lepiej ubrane
      ode mnie. Ale im tez pieniądze w ogródku nie rosną - dostają je od rodziców
      lub ciułają na stypendiach, kredytach stud. i dorywczych pracach często
      całkiem "niefajnych". Wiem że zawsze będzie ktoś bogatszy ode mnie i zawsze
      będą towary, na które mnie nie będzie stać. Każda kobieta bez względu na
      rozmiar swojej szafy nie ma się w co ubrac. Ot taki urok. Całe szczęście dobry
      wygląd nie zalezy tylko i wyłącznie od zasobnosci portfela ale przede
      wszystkim od gustu i pomysłowości, co zresztą widać równiez na studentkach,
      które wymieniają się ciuchami z siostrą, zaglądają do ciuchlandów i czekaja na
      wyprzedaże a potem "zadają szyku" naprawdę oryginalnym i ciekawym strojem,
      często nie gorszej jakości niż to co kupione w Solarze.

      Cieszę się, że moje dobre samopoczucie nie zależy od kawy na Kazimierzu, ale
      gdyby zależało - pożyczyłabym nawet te 12,50 (kto w ogóle wymyślił te cenę?),
      żeby mieć dobry humor i nie zawracać nikomu głowy tak głupim problemem jak
      ten. Na konferencjach bywam, najczęściej za swoje więc staram się negocjować
      wysokość opłat konferencyjnych, nie sypiam w hotelach, nie dopłacam za
      bankiet. Nie uwłacza mi zabranie swoich kanapek, zamiast korzystania z
      drogiego cateringu. Zapewniam że da się. Myślę, że jak juz coś genialnego
      odkryję to będą mnie zapraszac za darmo, albo nawet mi płacić. Ale na razie po
      prostu się uczę - w tym zawodzie ścieżka kariery jest mało wdzięczna i
      przyjemna. Bywam w kinie, chodzę po górach, czasem kupię jakąś książkę i z tej
      biedy która mi z doktoranckiego stypendium z oczy zaglada nie mam ich już
      gdzie trzymać :) Doktorat traktuję jako etap po którym będzie mi łatwiej pod
      wieloma względami. Bo wiem po co to robię. I nie czekam na gotowe, az się ktos
      nade mną zlituje.

      Poza swoim czubkiem nosa staram się widzieć świat dokoła - a tam mnóstwo ludzi
      którzy są naprawdę biedni i skrzywdzeni przez los, a jakoś nie narzekają,
      często wprost przeciwnie - dodają radości i nadziei całemu swojemu otoczeniu.
      Nie jest łatwo być doktorantką, pracować w Polsce na uczelni - ale kto
      obiecał, że będzie łatwo? A komu jest łatwo?
      Jedno na pewno jest łatwo - narzekać.
      • fan_pani_minister Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... 27.10.09, 18:10
        Jedno krótkie pytanko? A masz rodzinę na utrzymaniu? Ja też nie narzekałem póki
        byłem sam...
        • tbarbasz Diagnoza - prawidłowa: 28.10.09, 08:52
          fan_pani_minister napisał:

          Jedno krótkie pytanko? A masz rodzinę na utrzymaniu? Ja też nie narzekałem póki
          byłem sam...


          Bardzo słuszna uwaga.
          ...i z innego postu:
          ambitną pracę na polskiej uczelni od 8 do 19 (jedynie 5-dni w tygodniu) jako
          "urlop".
          Kiedyś wydawało mi się to nie możliwe ale można pracować dwa razy dłużej.
          Pieniądze są marne, ale mimo to po miesiącu zostaje kilkaset dolarów w kieszeni.
          Różnica leży głównie w tym - że ma się warunki do pracy.

          I ta także trafia w samo sedno!

          Ja właśnie z obu powyższych powodów, kilka lat po doktoracie zdecydowałem się
          odejść z uczelni i "wziąć sprawę w swoje ręce" - choć do dziś prowadzę
          zaproszone wykłady na UJ i PK...
      • Gość: Irysek Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.toya.net.pl 27.10.09, 22:24
        Gratuluję postawy. Ciekawe na jak długo starczy Pani optymizmu. Dobra mina do
        złej gry - to też jest jakaś opcja... Ale po co tak żyć?

        Pracuję jako asystent w państwowym uniwersytecie. Pozbywam się złudzeń każdego
        dnia. Mój pogląd na sprawę jest zbieżny z autorką listu oraz podobnymi wpisami.
        Spada prestiż wiedzy, a nauką w tym kraju to już nikt, poza niektórymi
        naukowcami, nie przejmuje się wcale. Dlatego nie dziwi pozycja tego kraju na
        świecie...
        • Gość: serinus Re: Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 11:01
          Zgadzam się w pełnej rozciągłości. Cała tzw. nauka i system szkolnictwa
          idzie na dno. Sądząc choćby po większości powyższych komentarzy do listu,
          studia doktoranckie to 3 etap studiów i to zaocznych. Nastąpiła inflacja
          stopni naukowych i z pewnością można stwierdzić, że dzisiejszy magister to
          abiturient sprzed 30 lat, a doktor to magister.
          Nie wyobrażam sobie nauczania na kilku etatach, w międzyczasie robienia
          fuch i jednoczesnego prowadzenia badań do doktoratu. Ciekawe ile z
          aktualnie pisanych doktoratów będzie nadawało się do publikacji a ile na
          regałową, dolną półkę. Nie myślę tu o lokalnych, uczelnianych periodykach,
          tylko niezależnych międzynarodowych czasopismach.
    • Gość: po_doktoracie Listy. Naukowiec, kosmita, dziwak... IP: *.unl.edu 28.10.09, 03:42
      To teraz wyobraź sobie, że ja siedząc na mało znaczącym uniwersytecie w USA, wspominam ambitną pracę na polskiej uczelni od 8 do 19 (jedynie 5-dni w tygodniu) jako "urlop".
      Kiedyś wydawało mi się to nie możliwe ale można pracować dwa razy dłużej. Pieniądze są marne, ale mimo to po miesiącu zostaje kilkaset dolarów w kieszeni. Różnica leży głównie w tym - że ma się warunki do pracy. A co za tym idzie zdobycie 25-30 łącznego IF rocznie jest wykonalne.
      • Gość: imd wnioski sisigma IP: 82.177.125.* 31.10.09, 21:50
        Dla Pani "sisigma" odpowiedź mam nastepującą: naprawdę nie o to
        chodzi w nauce by przetrwać. To nie powinien być jakiś cholerny
        survival z wypełnianiem wniosków, zrzekaniem się praw autorskich na
        rzecz uczelni, klęczeniem przed sekretariatem, by umowę wypełniono
        jak należy, błaganiem szefa instytutu by poprał wniosek o urlop
        naukowy i szukaniem godzin w prywatnych szkołach, czy na studiach
        podyplomowych, by było z czego z rodziną przeżyć. Pomimo
        swej 'wieloetatowości" nauczyciele wyzszych uczelni nie wożą się
        bentleyami. A czy można przetrwać, jak pani proponuje? Można. Cała
        nasza "nauka" tak czy inaczej funkcjonuje. Jakie są efekty? WIDAĆ,
        nie trzeba robic doktoratu by potrafic wyciągać wnioski - jak ma
        Pani z tym trudności, to moze warto poświęcic chwilkę na refleksję:
        Dlaczego nie rozumiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka