zginęła studentka

03.12.09, 18:01
Ciekawe ile jeszcze czasu upłynie zanim inżynierowie tego kraju zaczną myśleć.
Jakiś idiota tak zaprojektował przejście dla pieszych obok AGH, że co jakiś
czas giną tam studenci!!! Dlaczego nie ma przejścia podziemnego takiego jak
obok Jubilatu??? Żeby przejść na drugą stronę obok AGH trzeba przechodzić
stopniowo przez 5 świateł!!! Jest to jedno z najczęściej uczęszczanych
przejść w Krakowie... Kilkaset osób co godzinę... Gratuluję "rozsądku"
ludziom, którzy przebudowywali aleje.
    • sabbina Re: zginęła studentka 03.12.09, 18:52
      żartujesz sobie ?

      są przejścia dla pieszych,
      są światła...

      a jak ktoś wchodzi na czerwonym - jego życie : jego sprawa

      .
      • naaameyy Re: zginęła studentka 03.12.09, 19:04
        To ty sobie chyba żartujesz!
        Tu nie chodziło o czerwone światło, to bezmyślność ludzi którzy to zaprojektowali.
      • marwika63 Re: zginęła studentka 03.12.09, 19:09
        To wcale nie jest śmieszne.
        • naaameyy Re: zginęła studentka 03.12.09, 19:18
          marwiko63 nikt się nie śmieje, tylko niektóre osoby (chodzi mi o sabbina) czasem
          bezmyślnie wtrącają w każdy wątek swoje trzy grosze.
          • rita100 Re: zginęła studentka 03.12.09, 19:51
            Macie rację, to skrzyżowanie jest bardzo niebezpieczne. Sama widziałam jak
            ludzie biegną, zmieniają kierunki, bo to albo na autobus albo na tramwaj się
            śpieszą.
            • krzychut Re: zginęła studentka 03.12.09, 19:55
              Tramwaj pod AGH?
              A jaka linia?
              • rita100 Re: zginęła studentka 03.12.09, 20:04
                krzychut napisał:

                > Tramwaj pod AGH?
                > A jaka linia?

                Oj, to sie zmyliłam tymi skrzyżowaniami. Bo też niebezpieczne jest to
                skrzyżowanie od Muzeum Narodowego. Też tam moi mili uważajcie.
    • dystansownik Re: zginęła studentka 03.12.09, 19:56
      Inżynierowie w tym kraju myślą, ale w większości przypadków mają tak związane
      ręce, że nic sensownego nie mogą zrealizować.

      Jak jest 5 świateł to znaczy, że są przejścia, a jak są przejścia, to znaczy, że
      da się przejść. To nie wina projektujących, że ktoś łamie przepisy.

      Co do pomysłu z przejściem podziemnym. Zapewne bardzo dobrze sprawdziłoby się w
      takim miejscu, bo ich głównym celem jest przeprowadzenie dużych ilości pieszych
      przez ulice o dużym natężeniu bez wstrzymywania ruchu.
      Problem tylko w tym kto za to zapłaci. Budowle mostowe i tunelowe należą do
      jednych z najdroższych rozwiązań. Tym bardziej, jeżeli prace miałyby być
      prowadzone bez zamykania drogi dla ruchu. AGH na pewno na to nie wyłoży kasy.
      Miasto też, bo już jest zadłużone na najbliższe kilkadziesiąt lat.

      Większość różnego rodzaju przejść zarówno podziemnych jak i kładek, zostało
      wybudowane albo jeszcze za komuny, albo ze współfinansowaniem z innego źródła
      niż budżet miasta.
      • rita100 Re: zginęła studentka 03.12.09, 20:06
        Fachowo to wyjaśniasz. Może potrzebna jest inicjatywa obywatelska w tej sprawie ?
        • naaameyy Re: zginęła studentka 03.12.09, 20:28
          Żeby naprawdę coś zmienić w takich najczęściej uczęszczanych przejściach to
          musiałoby naraz zginąć kilka lub kilkadziesiąt osób! bo dla władz i ludzi,
          którzy są za to odpowiedzialni pojedyncza śmierć człowieka w takich miejscach
          nic nie znaczy! Tylko, że ta śmierć powtarza się tam co jakiś czas... Przejście
          podziemne w tym miejscu naprawdę rozwiązałoby cały ten chaos jaki tam panuje.

          Dziękuję profesorowi AGH, który dał nam jaśniejsze spojrzenie na pewne sprawy.
      • al-kochol-8 Re: zginęła studentka 03.12.09, 21:00
        > To nie wina projektujących, że ktoś łamie przepisy.

        Przepisy powinny byc tak ustawione zeby nie dalo sie ich zlamac.
        Przejscia maja byc dla ludzi a nie ludzie dla przejsc.

        > Większość różnego rodzaju przejść zarówno podziemnych jak i
        kładek, zostało wybudowane albo jeszcze za komuny

        Wlasnie, ten wspolczesny kapitalizm to kłoda pod nogami i kula u
        nogi.
        • czerwony-ruski-pedal Re: zginęła studentka 03.12.09, 21:16
          przejścia podziemne mogli wybudować przed II wojną światową, przecież powinni
          przewidzieć że przed AGH będzie bardzo duży ruch w XXI w
          • naaameyy Re: zginęła studentka 03.12.09, 22:34
            oczywiście! najlepiej zamknąć oczy na wszystko i stwierdzić, że wszystko to dało
            się zrobić w Polsce tylko przed wojną.
            • brebankowe Re: zginęła studentka 04.12.09, 10:16
              A takie to proste:
              Wystarczy by mama wytresowała debila: na zielone idziemy a na czerwone nie.
              I to wszystko.A bajdurzenie, że "miasto", AGH powinno zrobić idiotodporne
              przejście podziemne lub podniebne jest następnym debilizmem. Każde skrzyżowanie
              ze światłami jest potencjalnym zagrożeniem dla nieuka, który nie wie, że na
              czerwone nie idziemy.

              A tak przy okazji: przejście jest dwubiegowe /dwa razy muszą się światła
              zmienić/ bo inaczej nie będzie funkcjonowała "zielona fala" i kierowcy będą
              pluli na ZDIK.
              • agysa Re: zginęła studentka 04.12.09, 11:06
                Ja przez to skrzyżowanie przechodziłam codziennie przez 5 lat. Było ok do
                momentu aż światła wyłączyli i jakiś debil mnie potrącił i zwiał.....:(
                Jak sygnalizacja działała nie miała problemu, trzeba było poczekać na zielone
                światło. Wiele razy widziałam studentów biegnących na czerwonym świetle bo im
                się śpieszy....
                Współczuję kierowcom, bo to dla nich tez nie lada wyczyn pokonać te skrzyżowanie
                i jeszcze uważać na latających debili na czerwonych światłach. Więc sobie też
                współczuję zwłaszcza, że teraz częściej tamtędy jeżdżę autem niż chodzę piechotą.
                • krzychut Re: zginęła studentka 04.12.09, 15:34
                  Twierdzicie z wysokości swoich foteli za kierownicą, że debile przechodzą na
                  czerwonym.
                  Rozumowanie prostaków, którzy przedwczoraj, po wieloletnim bieganiu "zu Fuss",
                  wsiedli do swych "matysiaków" lub innych "żelazek".
                  Czy wiecie jak było w tym wypadku?
                  A może jakiś debil kierowca myślał, że jeszcze zdąży przejechać mimo, że miał
                  już czerwone?
                  • brebankowe Re: zginęła studentka 04.12.09, 16:01
                    No ale Krzychucie tak nie było.
                    A na dodatek gdyby nie wbiegła to może dało by się ominąć ale gdy debil wbiega
                    na czerwonym to nawet prostak na zielonym nie wyhamuje, bo szans mu nie dali,
                    swojego matysiaka albo i innego żelazka.
                    • dystansownik Re: zginęła studentka 05.12.09, 11:57
                      Trudno jest "gdybać" w tym temacie. Jeśli chodzi o zagrożenia na drodze to w
                      takim samym stopniu występują one po stronie kierowców jak i pieszych.
                      Pieszym zarzuca się, że nagle wbiegają na jezdnię, albo na czerwonym na
                      przejście. Oczywiście, że to robią, sam się z takimi przypadkami spotkałem, choć
                      dość rzadko sam jeżdżę samochodem. Jest to ewidentna głupota, ale zwykle na nią
                      niewiele możemy poradzić.
                      Kierowcom się zarzuca, że przejeżdżają na czerwonym. To też prawda. Teoretycznie
                      już widząc żółte światło kierowca ma obowiązek się zatrzymać (jeśli nie
                      spowoduje to gwałtownego hamowania zagrażającego innym uczestnikom ruchu), a w
                      praktyce w takiej chwili połowa kierowców jeszcze dodaje gazu. Dlatego przy
                      projektowaniu sygnalizacji bierze się pod uwagę, że kierowcy do końca sygnału
                      żółtego mogą wjechać na skrzyżowanie, choć i tak jest to przybliżeniem, bo
                      dokładny wykres przepustowości podczas trwania cyklu sygnalizacji pokaże, że i
                      na czerwonym jeszcze ktoś wjedzie.
                      Tu pieszy musi się wykazać zdrowym rozsądkiem i nie iść ślepo na zielone. Czasem
                      właśnie różnego rodzaju środki bezpieczeństwa (jak sygnalizacja) obniżają naszą
                      czujność, sprawiają, że czujemy się bezpieczniej, i w efekcie narażają nas na
                      niebezpieczeństwo.

                      Sam kiedyś o mało nie zostałem przejechany na przejściu dla pieszych, na dodatek
                      idąc na zielonym. Spieszyłem się, błędnie wierzyłem, że mając zielone mogę
                      przejść bez obaw, a nie wziąłem pod uwagę, że jednocześnie zielone światło miał
                      lewoskręt z jednej z ulic. Kierowca najwyraźniej uznawał każdy zielony sygnał za
                      bezkolizyjny, bo nawet nie zwolnił przed zakrętem. Uskoczyłem w ostatniej
                      sekundzie, bo choć zaczął hamować, było na to już trochę za późno.
        • dystansownik Re: zginęła studentka 05.12.09, 11:41
          > Przepisy powinny byc tak ustawione zeby nie dalo sie ich zlamac.
          > Przejscia maja byc dla ludzi a nie ludzie dla przejsc.

          Teoretycznie jednym z zadań projektanta projektującego skrzyżowanie, jak i
          zresztą każdą inną budowlę, jest przewidywanie zachowań ludzi, przede wszystkim
          użytkowników, i zorganizowanie takich środków, które tym ludziom zapewnią
          bezpieczeństwo.
          Odbywa się to albo przez likwidację samego zagrożenia, albo poprzez
          uniemożliwienie lub utrudnienie ludziom realizacji tych zachowań.
          Przykładowo, jeśli robimy przejście dla pieszych, z jakiegoś powodu oddalone o
          kilkanaście czy kilkadziesiąt metrów od skrzyżowania, możemy się spodziewać, że
          część ludzi zdecyduje się przejść przez jezdnię i tak tuż koło skrzyżowania, aby
          uniknąć nadrabiania drogi i straty czasu. Co możemy w takim wypadu zrobić ?
          Robimy barierki między chodnikiem i jezdnią, które utrudnią przejście w
          niedozwolonym miejscu.

          Problem w tym, że nie zawsze jest możliwość zastosowania środków ograniczających
          pewne zachowania i czasem projektanci w ramach oszczędności zakładają w
          projektach, że ludzie myślą (w niektórych przypadkach może to być nawet słuszne).

          W opisanym przypadku, którego dotyczy ten temat, przejście podziemne wydaje się
          być idealnym rozwiązaniem likwidującym zagrożenie dla pieszych, ale jeśli
          projektant nie ma możliwości jego zastosowania, to robi co może. Czyli daje
          zwykłą sygnalizację świetlną i łudzi się, że może nie będzie za dużych problemów.

          > Wlasnie, ten wspolczesny kapitalizm to kłoda pod nogami i kula u
          > nogi.

          Kapitalizm nie jest zły. Problem tkwi w jego realizacji. Nie interesowałem się
          nigdy tym tematem, ale wątpię, żeby miasto miało konkretny plan reorganizacji
          struktury miasta, aby uczynić ją bezpieczniejszą. Póki co stosuje się tylko
          środki doraźne, w przypadkach w których już ewidentnie trzeba coś zrobić.
    • faryn.qat apel do kobitek 04.12.09, 16:24
      ja mam apel troszkę odbiegający od tematu ale zarazem w temacie

      czy Wy nie możecie troszkę uważać jak chodzicie i jeździcie?

      nie raz spotykam się z przypadkami "wychodzących" kobiet ze sklepu na ulicę, nie
      interesuje takiej nic, po prostu "dama" wychodzi, nie zwraca uwagi na innych

      za kierownicą podobnie... błąd na błędzie, kierunkowskaz w jedną stronę
      kierownica w drugą... zmiana pasa kiedy się podoba bez względu na linie ciągła
      bo "źle" się ustawiła na światłach o odkryła to dopiero jak stanęła przy samym
      świetle... no i multum takich rzeczy, jak nie dostosowanie prędkości do innych
      samochodów...

      ja rozumiem że "damy", że pierwszeństwo itd, no ale nie wszędzie jest na to
      miejsce... trzeba czasem się rozejrzeć i troszkę dostosować się do innych, do
      reszty społeczeństwa, żeby się jakoś razem lepiej żyło, sprawniej poruszało,
      było bezpieczniej i przewidywalniej... nie tylko swoje ego, feministki chyba o
      to walczą o równouprawnienie we wszystkim, więc może też o pewną racjonalność i
      poczucie odpowiedzialności za swoje "kroki" "jazdę", wiecznie inni nie będą
      uważali na Was, być może przykład tej studentki... to tak dla co poniektórych
      "dam" zwrócenie uwagi na ten problem

      oczywiście jest mi przykro że zgineła i współczuję rodzinie ;/
      • krzychut Re: apel do kobitek 04.12.09, 16:46
        Toś zapiał koguciku.
        Według raportu policji, w 2008 roku 78,1% wypadków spowodowali mężczyźni, 17,4%
        wypadków spowodowały kobiety, pozostałe 4,5% - brak danych.
        Coś mi się wydaje, że płomienny apel skierowałeś do niewłaściwej płci.
        Nie od dziś wiadomo, że kobiety jeżdżą bezpieczniej niż mężczyźni, mimo że wielu
        z nich, którym wydaje się, że dysponują temperamentem, umiejętnościami i
        samochodem Kubicy, strasznie wkurza "baba" za kierownicą.
        • rita100 Re: apel do kobitek 04.12.09, 17:27
          Mimo wszystko taki apel jest wskazany. Każdy na sobie wie jak czasami , życie
          bywa zabiegane, a głowa pełna od problemów, myślami jesteśmy w innym świecie i
          jedna nieuwaga - bądźmy jednak ostrożni bez względu na płeć.
          Ale możemy się ostrzegać, a życie pokazuje swoje......
          • peteen apel 04.12.09, 17:42
            może i wskazany - ale do wszystkich pieszych, a nie tylko białogłów...
            • agysa Re: apel 04.12.09, 18:35
              To ja jeszcze do rowerzystów aby w sklepie zakupili światełka do rowerku bo są
              takimi samymi użytkownikami dróg jak i kierowcy. Jak jedzie pajac na rowerze w
              nocy po ulicy i to jeszcze nieoświetlonej to jak mam Go zauważyć....a potem
              będzie, że baba za kierownicą.
              A tak to jeżdżę po Krakowie o rany nawet nie wiedziała, że aż tyle wyjdzie więc
              12 lat i jak na razie to jede debil wjechał mi w tyłek, bo myślał, że przeskoczę
              na żółtym a drugi pod urzędem jak cofał to od razu w bok.
              • adam.eu Uwaga na komórki 05.12.09, 08:11
                Piesi rozmawiający przez komórkę potrafią też niespodziewanie wejść na ulicę.
                Jak więc jako kierowcy kątem oka zobaczycie takiego, to potraktujcie go, jakby był pod wpływem chociażby alkoholu.

                A jeżeli chodzi o kierowców, to w Australii podobno przeprowadzono badania, wpływ komórki na wypadki.
                Znaleźli się ochotnicy, który zgodzili się na rejestrację rozmów telefonicznych.

                I co się okazało? W trakcie rozmowy przez komórkę jak i kilka minut po tej rozmowie był skokowy wzrost wypadków spowodowanych przez badaną grupę ochotników.

                Nawet jak się używa zestawów głośnomówiących, to też rozpraszana jest uwaga kierowcy.
                • brebankowe Apel do pieszych. 05.12.09, 11:21
                  Jeżeli już musicie przechodzić na czerwonym albo w miejscach całkowicie do tego
                  nie przydatnych to proszę przynajmniej nie wbiegać na jezdnię i nie robić tzw.
                  kangura: wejdzie - nie wejdzie, do przodu i znowu do tyłu. Wtedy kierowca za
                  cholerę nie wie czy jechać, czy rozjechać.
                  A zatrzymać się i przepuścić? Też nie bo skąd inny kierowca ma wiedzieć, że
                  przepuszczamy debila na czerwonym i ominie nas, przejeżdżając przechodnia.
                  Sprawa dotyczy w jednakowym stopniu kobiet, mężczyzn, starych i młodych.
                  Choć mnie najbardziej wkurzają damusie, które są panami szos i wszyscy muszą
                  uważać jak toto lezie.
                  • rita100 Re: Apel do pieszych. 05.12.09, 13:35
                    Jak widzę, stanowimy dobry i przykładny zespół bezpiecznego poruszania się po
                    drogach.
                    Komórki faktycznie też zakłócają uwagę na jezdni.

                    Jednak wydaje mi się , że największym niebezpieczeństwem na drogach jest
                    młodość, jej energia i poczucie takiej wolności, takiego szaleństwa. Młodość ma
                    swoje prawa i mniej patrzy się na niebezpieczeństwa, może brak strachu - bo i
                    ja jadąc szosą potrafiłam wymijać na linii ciągłej tajniaka milicjanta w aucie.
                    Kurcze blade, zaraz mnie zatrzymał swym czerwonym lizakiem i tak postraszył, że
                    uspokoiło mnie na długie lata.
        • czerwony-ruski-pedal Re: apel do kobitek 05.12.09, 21:27
          krzychut napisał:

          > Toś zapiał koguciku.
          > Według raportu policji, w 2008 roku 78,1% wypadków spowodowali mężczyźni, 17,4%
          > wypadków spowodowały kobiety, pozostałe 4,5% - brak danych
          kobiet i mężczyzn kierujących samochodami jest równo po 50%, jeśli nie to te procenty z raportu policji nic nie mówią
    • rodzina4 apelować to se można 05.12.09, 20:04
      a piesi i tak będę włazic na czerwonym, bo jest tysiące powodów, aby
      się spieszyć - a do tego źle ustawione sekwencje świateł wkurzają
      ludzi..

      Może lepiej przyjąć zasadę, że kierujący na przejściu zawsze
      powinien być czujny i czuć się tam raczej jak nie u siebie..tak samo
      zresztą jak rowerzysta jadący po chodniku (tam gdzie wolno
      oczywiście)

      Ciekawe, ale co by nie powiedzieć o Anglii np, to tam piesi
      permanentnie przechodzą na czerwonym. Z początku czułem się nieswojo
      stercząc samotnie w oczekiwaniu na zielone, ale jak przede mną na
      czerwonym przeszła para policjantów to przestałem mieć skrupuły.
      Inna sprawa, że speed limit - te 30 mil w mieście jest raczej
      przestrzegane, a i kierowcy jakby mniej nerwowi..

      A jako rowerzysta wkurzam się z kolei widząc, jak piesi mi włażą na
      oznakowaną drogę dla rowerów - a że lubię ostrą jazdę, to mam
      problem...
      • rita100 Re: apelować to se można 05.12.09, 23:53
        > A jako rowerzysta wkurzam się z kolei widząc, jak piesi mi włażą na
        > oznakowaną drogę dla rowerów - a że lubię ostrą jazdę, to mam
        > problem...

        O jenu, a ja ze strachu przed kierowcami aut, jadę na rowerze po chodniku. Tak
        wybieram trasę , by bezpiecznie chodnikami kołować.
        Nawet nie wiem czy wolno, ale zakazu nigdzie nie widziałam.
        • rodzina4 Re: apelować to se można 06.12.09, 06:21
          prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/356851,podczas_deszczu_rowerzysta_bedzie_mogl_jechac_po_chodniku.html
          • rita100 Re: apelować to se można 06.12.09, 17:47
            Dzięki, to już wiem.
            "Obecnie rowerzysta może poruszać się chodnikiem, gdy jego szerokość wynosi
            przynajmniej dwa metry, a droga obok zezwala na poruszanie się pojazdom z
            prędkością ponad 50 km/h."

            No i co dają apele - dziś znów w wiadomościach
            Trzy osoby zginęły w wypadku drogowym
            Ofiary wypadku to mieszkańcy Nowych Żukowic, mieli ok. 18-20 lat.
            krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,7335425,Trzy_osoby_zginely_w_wypadku_drogowym.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja