Dodaj do ulubionych

Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat

IP: *.chello.pl 13.01.10, 16:32
Strategia obcinania budżetów instytucją kultury i inwestowania tych pieniędzy
w spektakularne (ale nie przynoszące żadnego trwałego skutku) festiwale będzie
miało katastrofalne skutki, które jednak odczujemy dopiero za kilka lat kiedy
Kraków nie tylko straci szanse na konkurowanie z Warszawą (te już, przez swoją
krótkowzroczną politykę stracił) ale z Wrocławiem, Łodzią czy Poznaniem.

Krakowskie Biuro Festiwalowe i Berkowicz trwonią pieniądze na prawo i lewo (na
przykład Art Boom, bezsensowny Screen Festival , itd itp) a instytucje które
rzeczywiście starają się budować jakąś wartość od podstaw ledwo funkcjonują -
nie mówiąc o sferze NGO ,która w Krakowie wspierana jest w minimalnym stopniu.

Obserwuj wątek
    • Gość: krakauer Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.chello.pl 13.01.10, 18:04
      wiemy że gazeta jest wybiórcza i stronnicza, ale ten artyk. przekracza granice
      dobrego smaku, co więcej nie wiem czy jego indolencja przekracza
      niekompetencję osoby która go popełniła czy też napisał go uczeń 4 tej klasy
      szkoły podstawowej w Supraślu z całym szacyunkiem dla tego pieknego miasteczka
      ! Skandal i wstyd. Najlepiej napiszcie jeszcze że kraków to kulturalna
      pustynia i że się wyludnia.
      • Gość: lajkoniQlajlaj Re: Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: 172.28.252.* 14.01.10, 15:25
        jak merytorycznie i ile konkretnych argumentow udowadniajacych
        autorowi indolencje - hehe! ”gratuluje” ci forumowiczow gazeto;)
        lajkoniQlajlaj
    • Gość: Gosc Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.10, 18:11
      Budżet KBF wynosi chyba więcej niż budżet wszystkich Domów Kultury w Krakowie,
      a przeciez bez przygotowanych odbiorów, te wszystkie festiwale organizowane
      przez KBF trafią tylko do turystów z kasą i znudzonych sponsorów i urzeników,
      ktorzy dostają bilety za darmo. To nie jest tworzenie kultury dla mieszkańców.
      Jak się ma taką kasę, jak KBF, to może sobie dowolne festiwale robić, tylko
      czy jest to faktycznie sukces, że udało się kogos sprowadzić? Płacisz - masz.
      Niech, ktoś wreszcie poda ile biletow się SPRZEDAŁO na Opera Rara, a ile rozdano.
    • Gość: Groblin Kultura i magistrat to żenada IP: *.2.20.195.pp.com.pl 13.01.10, 18:44
      Tu jest pies pogrzebany, ze na stadiony prywatnych włąścicieli, którzy robią
      sobie dobrze widać gołym okiem poszła kasa i oby się okazało,że miasto tym
      czymś zarządza.Reszta to kloce posadzone pod Wawelem i demolka unikatowego na
      skalę europejska miasta.To kultura o jakiej żaden wizjoner nie śnił! Trzeba
      było czasu smuty i układów aby trzęsące się główki o dziurawych gaciach 10 lat
      temu jarały kasę!robiły co chciały i dla kurażu szambo wianki i inne dla
      meneli pokazywali!
      • Gość: Krakowiak Re: Kultura i magistrat to żenada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 19:49
        Niestety Krakowska kultura leci w rankingach na łeb i szyję. Pieniądze wydawane
        bez żadnego programu i sensu. Gdzie jakieś badania , gdzie budowanie marki
        Krakowa? Berkowicz z ferajną bawi się dobrze. Darmowe bileciki dla znajomków.
        Prezydent ma darmową kampanię i jakoś się kręci. Jaki jest sens finansowania KBF
        skoro można zlecać organizacje festiwali doświadczonym i profesjonalnym
        agencjom. Kto odpowie jaki jest koszt działalności utrzymania KBF tego molocha?
        Może się okazać że za te pieniądze można by zrobić dwa Światowe Festiwale! Ale
        gdzie będą pracować dzieci prominentów z UMK? Myślę że po wyborach Berkowicz
        zniknie tylko czy będzie się dało odrobić stracony czas?
        • Gość: gość Re: Kultura i magistrat to żenada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 11:48
          Jak miło, że gazeta nareszcie zauważyła ten problem, wielką dysproporcję w
          finansowaniu KBF i pozostałych instytucji kultury w mieście.
    • Gość: gosc Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.chello.pl 13.01.10, 21:31
      Panie kozik niech pan wezmie kozik i dziabnie sie nie bedzie pan wiecej
      wypisywal bzdur.
    • Gość: wmg koncert Kravitz'a IP: 62.233.211.* 13.01.10, 21:36
      Zarzuty co do nagłośnienia koncert Kravitz'a są wyssane z palca. Nagłośnienie
      było absolutnie profesjonalne, no ale jak stoi się za wałem albo przed
      drzwiami Jubilata to pewnie nie najlepiej słychać. Niech pan redaktor podpowie
      jak w zakolu Wisły lepiej nagłośnić koncert dla stu tysięcy widzów...
    • Gość: emily Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.chello.pl 13.01.10, 22:37
      Oh, jakos te głosy powyżej brzmią tak podobnie, jakby jedna osoba je pisała... ;))

      Ale do rzeczy kochani. Wykazywanie, ze lepiej niz w festiwale jest inwestowac
      w domy kultury albo ngo-sy jest wyzwaniem dobrym dla idioty. Domy kuktury i
      NGO mają inne funkcje, inne cele, są finansowane z innych źródeł. Wszystkie
      niedowarzone panie na etacikach róznych maści fundacyjek niniejszym serdecznie
      pozdrawiam ;))

      6 zmysłów jest programem ok. Rzecz w tym, że:
      1. kazdy festiwal - poza muzycznymi i poronioną cokolwiek OffCamerą - ma za
      mały budżet
      2. kazdy planowany jest za późno i w pośpiechu
      3. żaden festiwal - poza... i tu uzupełnij - nie ma gwarancji, że bedzie
      kontynuowany.

      Z tego wynika nieodłącznie, że zadna z obiecujących imprez nie ma szans na
      pokazanie, czym mogłaby być, gdyby urzednicy kierowali się w swych decyzjach
      długofalowymi efektami tego rodzaju imprez, a nie krótkowzrocznymi
      interesikami tu i teraz. Rzecz nie rozbija sie rzecz jasna o żadnego
      konkretnego urzędnika - wot, specyfika małego, lekko prześmierdującego
      stęchlizną miasta. Szkoda, chocby z uwagi na te niedorobione panienki, które
      tak ochoczo podchywtują wersje "bo we wrocławiu jest lepiej, a kraków do
      żadnej kultury...". Zabić 6 zmysłów mozna zawsze, pytanie - co dalej? Pierogi?
      NGO-sy ratujące swiat za pomocą kursów samoobrony dla dzieci i kalek? Domy
      kultury i lekcje szachów dla studentów 3 wieku? Zaiste, kulturalne oblicze
      tego miasta wzbogaci sie na tych propozyjcach stukrotnie...
      • Gość: watakata Re: Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.chello.pl 14.01.10, 00:46
        Nie chodzi o inwestowanie w domy kultury tylko o tworzenie prężnych, silnych
        instytucji, które są w stanie produkować wartość na miejscu a nie tylko za duże
        pieniądze ją importować (vide festiwale). Takich jak TR, teatr Warlikowskiego
        czy MSN w Warszawie , Wro we Wrocławiu, nowe Muzeum Sztuki w Łodzi - w Krakowie
        niczego takiego nie ma.

        Bunkier ledwo zipie - wszystko wskazuje na to że nowe Muzeum na Zabłociu będzie
        wyglądało tak samo. W Muzeum Narodowym nic się nie dzieje (owszem zdarzają się
        dobre wystawy ale kulturotwórczy ferment na poziomie zero).

        Ngo'sy to osobna kwestia - ale przykład Warszawy znowu pokazuje że inwestycje w
        tą sferę przynoszą bardzo konkretne owoce - czy w Krakowie ktokolwiek zbliża się
        poziomem do projektów robionych przez Fudacje Laury Palmer, Bęc Zmianę, Open Art
        Projects, Rastra , FGF, Ćhłodną, Piktogram itd?

        Owszem kilka instytucji się zbliża - Miesiąc Fotografii, Unsound, Ha!Art, Teatr
        Nowy i tak dalej - tradycyjnie jednak nie dostawali oni od miasta ani grosza
        (oprócz Unsoundu ostatnio).

        Nie mam liczb pod ręką - ale jest olbrzymia różnica w wydatkach na kulturalne
        Ngo'sy w Krakowie i w Warszawie (a liczbach absolutnych i w relacji do całego
        budżetu kulturalnego).

        W Warszawie wprowadzono konsultacje społeczne i przejrzyste procedury przy
        podziale pieniędzy na kulturę - już przynosi to wymierne kożyści i zatrzęsienie
        dobrych projektów - w Krakowie żądzi "widzi-mi-się" Berkowicza, który zrobił
        parę świetnych rzeczy ale na wszystkim się nie zna i popełnił już masę knotów
        (Artboom, screen festiwal, Off Camera, kłótnia o festiwale literackie itd) z
        czego nie wyciągnięto żadnych wniosków - a chodzi o miliony publicznych
        (naszych) złotowek wyrzucone w błoto.

        W tym czasie obcina się budżety instytucji w których ludzie od lat,
        konsekwentnie realizują może mniej spektakularny, ale napewno wartościwy program
        (Bunkier).

        A na to że będą kontynuowane mają gwarancje wydarzenia które zostały stworzone
        przez czyjąś czystą pasję a nie urzędnicze widzimisię - Miesiąc Fotografii,
        Unsound, Literacke festiwalu Ha!Artu i różne inne imprezy które doskonale
        poradzą sobie bez dotacji z miasta , bo od lat świetnie to robią.

        Pierwsza edycja Unsoundu to był jeden koncert w Re na którym było 30 osób - moze
        trzeba wspierać w zarodku różne tego typu przedsięwzięcia (co kosztuje
        stosunkowo niewiele) i po lilku latach zbierać tego owoce (to robi teraz
        Warszawa) a nie płacić miliony żeby odgórnie tworzyć naciagnięte wydarzenia
        (ArtBoom, OffCamera).

        Ale największym grzechem obecnej ekipy jest myślenie o kulturze jako wabiku
        mającym ściągnąć do Krakowa turystów. Jeżeli ktoś potrzebuje dobrego
        kontrprzykładu to niech przeanalizuje dokładnie program MSN w warszawie i
        zobaczy na ile różnych sposobów kultura może być przydatna w rozwiązywaniu
        problemów naszej rzeczywistości.

    • Gość: rene Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.n4u.abpl.pl 14.01.10, 00:05
      Po części zgadzam się z emily. Zwłaszcza co do domów kultury, które są
      dokładnie takimi samymi tworami jak KBF. Jedyna różnica to znacząco mniejszy
      budżet domów kultury. Cała siła kultury Krakowa polegała zawsze na
      niesterowalnch centralnie, oddolnych inicjatwach, na mieszkających w tym
      mieście artystach,na magiczności tego miejsca, specyficznej atmosferze
      wolności. Pare lat temu powołano Biuro Kraków 2000, które miało być tylko
      okazyjnym tworem ale oczywiście państwowe posadki trzeba było zachować więc
      zostało na zawsze i zmieniło tylko nazwę. Pani Gilarska fundowała nam Festiwal
      Pierogów, Pan Prezydent rzeźby Mitoraja, a Pan Berkowicz, który pierwotnie był
      pracownikiem tego biura został dzięki lansowi Gazety pełnomocnikiem ds.
      kultury. Na polu kultury w Krakowie zrobił sobie prywatny folwark, lansując
      bez żenady głównie swoją osobę za pomocą finansowanch z naszych podatków tzw.
      6 zmysłów. Są to festiwale, których albo był autorem albo te, które
      bezpośrednio popierał. Część z nich na pewno jest wartościowa i robiona z
      dużym rozmachem ale to przecież jest oczywiste jeśli dysponuje się tak dużym
      budżetem i jeśli kasuje się z pozycji państwowego urzędnika konkurencję. Tak
      jak kiedyś dzięki wielkim dotacjom wbiła się politycznie na dyrektora
      instytutu filmowego Pani Odorowicz(dawniej organizator Studenckiego Festiwalu
      Pisenki w Krakowie)tak teraz lansuje szereko własną osobę pan Berowicz, który
      musi zapewnić sobie ewentualne miękkie londowanie. I tak można zadać sobie
      ptanie, co wtedy z festiwalem 6 zmysłów, jak znowu zmieni się dyr. KBF lub
      pełnomocnik ds. kultury? Przyjdzie kolejna osoba z nowymi wizjami i pomysłami,
      które zacznie znowu wprowadzać w myśl centaralnego planowania? I zaczniemy
      znowu wszstko od nowa? Czy gazeta znów się zaangażuje jeśli to będzie po jej
      myśli i zapoda swoją mantrę, że Wrocław jest i tak lepszy?
      • Gość: Glis Re: Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 14.01.10, 06:10
        Znaczna część osób biorących udział w tej dyskusji stara się powiedzieć,że jest
        źle bo coś się dzieje, że szkoda pieniędzy a wszystkie wydarzenia powinny być
        zrobione społecznie,że lepiej dać kasę na ciepłe posadki w kulturze,że jest w
        mieście człowiek który się wybija/pan Berkowicz/i może zrobić karierę a to
        bardzo źle,że prezydent zaprasza z plakatów a nie powinien i jeszcze wiele
        nonsensów.Myślę,że jest to wypadkowa myślenia wielu mieszkańców którzy żyją
        sprawami chodników,kursami autobusów,dziurą w drodze itp.bardzo przyziemnymi
        sprawami.Dla nich tworzenie międzynarodowego wizerunku Krakowa to jakaś
        abstrakcja, nic nie dające działanie.Czy Ci Państwo myślą,że inwestorzy
        podejmują decyzje o lokowaniu kapitału w Krakowie bo tam nie ma żadnej dziury w
        chodniku, pełne są domy kultury... Nie, podejmują decyzje gdy widzą,że miasto
        się rozwija,tętni życiem,jest celem wypraw turystycznych ludzi majętnych,posiada
        bazę naukową i klimat dla dobrego życia.Panie redaktorze,Pańskim celem jest
        wspieranie rozwoju tego miasta a nie wyszukiwanie na siłę tematów do negacji
        działań i ludzi którzy je podejmują.Dobrze,że to robią i niech robią kariery dla
        dobra naszego miasta,a ponadto polecam śledzenie czołowych gazet prasy
        zagranicznej i ich komentarzy do znacznej części Krakowskich Festiwali.
        • Gość: gosc Re: Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 12:01
          KBF sie odezwał. Widziałeś atrakcyjne miasto bez silnych instytucji kultury?
          Budujące markę na festiwalach? konkurujące w 6 różnych dyscyplinach
          jednocześnie? Ja nie. A instytucje w Krakowie ledwie zipią. Przeciętny
          zagraniczny turysta odwiedza nas wtedy, gdy dostanie urlop lub kupi tanie bilety
          do KRK. Jak ma szczęście to trafi na jakiś festiwal, jak ma dużo szczęścia to
          nawet bilet kupi. Przez całą resztę roku turysta zastaje to, co oferują
          instytucje kultury.
        • Gość: lajkoniQlajlaj Re: Kultura 2009 - sześć zmysłów i magistrat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.10, 14:14
          trudno za kogos odpowiadac, ale jakos nigdzie nie zauwazylem, zeby
          autor tekstu mial zale o kariere pana B... raczej o to, ze za duzo w
          jego - i niemilosciwie nam panujacego Jacka M - dzialaniach jest
          polityki, a za malo rzetelnego planowania i elastycznego
          dostosowywania sie do realiow... i z tym sie zgadzam, bo o ile
          poczatkowo kasa na projekty KBF byla kasa dodatkowa, o tyle teraz -
          w czasie kryzysu - trzeba sie bieda dzielic... i niejednemu do glowy
          zapewne przychodzi: gdyby tych 6Z nie bylo, to i naszych
          problemow... co raczej bujda jest, bo wtedy ta kasa poszlaby na cos
          innego, a w kulturze i tak by cieto... zreszta wydaje mi sie, ze
          kiedys pelnomocnik B byl jakos blizej instytucji kultury i
          przynajmniej czasem o nie walczyl, a teraz stal sie kims w rodzaju
          rzecznika prezydenta M (a przeciez to stanowisko jest juz
          obsadzone;))
          lajkoniQlajlaj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka