Prawa kanarów

08.02.04, 13:27
Czy kanar ma prawo nie wypuścić pasażera z pojazdu, gdy ten nie ma
dokumentu? Ostatnio byłem świadkiem kontroli w okolicach Plazy. Kobieta,
która jechała na gapę i nie miała dokumentów, jak stwierdził kanar "musi z
nim jechac na pętlę"( a była to "14" w kierunku Huty, gdyz tam będzie
czekała policja. Czy pasażer nie może sobie zażyczyć żeby policja
przyjechała np. pod M1 i wysiaść z kanarem z tramu? Miałem raz podobna
sytuację, ale tak bardzo mi sie śpieszyło, że musiałem kanara wypchnąć z
tramwaju i wtedy pogadałem z nimi. I jeszcze jedno pytanko: czy to prawda,
że jak wyjdzie sie z pojazdu z kanarem to wtedy nic już kanar mi nie może
zrobić(w przypadku gdy nie mam dokumentu)? Jeśli ma ktoś jakiś link do
spisanych praw kanarów to byłbym wdzięczny>
    • Gość: Voith Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.02.04, 13:47
      z tego co pamiętam to ma prawo wyprosić pasazera bez biletu z pojazdu, tudzież zatrzymać pasażera w pojeździe do przyjazdu policji (poprzez prosbę do kierowcy, o nieotwieranie drzwi), natomiast siłą -0 trzymając Cię np. za rękaw zatrzymać Cię nie może

      wszystko powinno być w regulaminie MPK

      a jak sie nie ma dokumentu to wzywana jest policja i na policji sprawę się załatwia
      • endrju.ab11 Re: Prawa kanarów 08.02.04, 13:51
        rozumiem żeby kogoś wypuścili przy najbliższym komisariacie, ale tą kobietę
        spod Plazy chciał zatargać aż na pętlę czternastki !!!!!!!! (przecież to jazda
        przez pół miasta!) to już chyba lekka przesada!- tak mi sie wydaje
        • Gość: Voith Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.02.04, 13:58
          mam pytanko - na podstawie czego stwierdził że będzie tam policja? dzwonił po radiowóz tudzież prosił motormana żeby zawołał przez Alcatela?
          • Gość: eeeee Re: Prawa kanarów IP: 195.116.155.* 08.02.04, 15:28
            a ja tez mam pytanie:

            przeciez w polskiem prawie obowiazuje jakas kwota, do ktorej nie mam mowy o
            przestepstwie a jest to tylko wykroczenie, ktorym nie zajmuje sie policja; czy
            w takim razie nie nalezy po prostu olać z góry kanara bo i tak policja poza
            wylegitymowaniem nic gapowieczowi nie zrobi, bo kara za jazde na gape nie
            ptrzekracza tej ustawowej kwoty??

            ktos ma jakies sugestie albo doswiadczenia w tej sprawie? czy ktokolwiek za
            jazde na gape byl zabierany na policje?

            • Gość: SW wyjasniam :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 17:57
              z punktu widzenia praktyka.
              Kanar nie ma prawa sila zatrzymywac pasazera w znaczeniu stosowania srodkow
              przymusu bezposredniego jak i przemocy fizycznej. Natomiast kanar staje tak
              zeby to gapowicz musil go popychac w przypadku ucieczki. Czyli zastawia sie
              pasazera na siedzeniu, przy barierce itp.
              Trzeba oczywiscie zaznaczyc ze nie zatrzymuje sie niewiniątka tylko osobe ktora
              niezaplacila za bilet. Czytaliscie moze co robia taksowkarze w przypadku odmowy
              zaplaty za kurs? Kanary przy nich to aniołki.
              Jesli delikwent nie posiada zadnego dokumentu to sie z nim nie wysiada na
              przystanku. Jesli jest jakis papier poswiadczajacy tozsamosc - wtedy opuszczamy
              pojazd.
              Gdy pasazer jest bez dokumentow i jesli w poblizu jest jakis komisariat (vide:
              Biały Domek - bardzo czesto) to prosi sie bardzo grzecznie kierowce czy
              motorniczego o zatrzymanie sie tam i leci sie po policjanta ktory wyprowadza
              gapowicza na komisariat w celu sprawdzenia danych osobowych. Co juz musi byc
              chyba i tak niezlym wstydem dla osoby wyludzajacej przejazd. :)
              A jesli nie ma 'stacjonarnych' policjantow dzwoni sie na policje, prosi o
              przyjazd na koncowke w takim to a takim celu i policjanci maja obowiazek
              przyjechac.
              Zgodnie z regulaminem przewozowym pasazer w przypadku nie posiadania biletu ma
              _obowiazek_ okazania dokumentu tozsamosci kontrolerowi. Jak jemu nie pokaze, bo
              ma jakies obiekcje to niech sprobuje policjantowi nie pokazac. Juz niejeden sie
              na tym bardzo przejechal.
              Oczywiscie trzeba zaznaczyc ze w swietle prawa osoba bez biletu nie jest
              przestepca i przyjazd policji ma tylko na celu 'wyciagniecie' od takiej osoby
              jej danych osobowych w celu wystawienia kary za jazde bez biletu.
              Ale zeby rozwiac wszelkie watpliwosci - policja ma obowiazek w takich
              sytuacjach interweniowac.

              Pozdrawiam
              SW
              • Gość: J-23 Re: wyjasniam :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.04, 20:52
                To ja jeszcze zapytam.
                Czy prowadzący pojazd ma prawo do kontroli biletów?
                Jeśli tak to w praktyce czy nie jest to aby kłopotliwe i ...ryzykowne?

                Pozdrawiam
                J-23
                • Gość: Voith Re: wyjasniam :) IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.02.04, 21:01
                  Fass:
                  prowadzący ma prawo kontorlować bilety ale w momencie kiedy jest JEDEN na cały pojazd to nawet się tego nie podejmuje, zresztą - kto by się bawił w takie pierdoły, od tego jest firma kontrolerska
                  • Gość: SW Re: wyjasniam :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 21:22
                    I ciekawe ktory kierowca ma przy sobie bloczek z wezwaniami oraz oplaty
                    dodatkowe :)

                    pzdr
                    SW
                    • Gość: Voith Re: wyjasniam :) IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.02.04, 21:24
                      ale wiesz... na piwo zawsze by sie zaqrobiło... (żarcik ofkorz) :D
                      • Gość: mouset Re: wyjasniam :) IP: *.ghnet.pl / 62.233.214.* 08.02.04, 22:01
                        Albo kilka ciosów, znam sprawę np napadu na kierowcę 101ki
              • Gość: Locutus Re: wyjasniam :) IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 09.02.04, 01:49
                AFAIK, to kanar nie może nas siłą zatrzymać, co więcej, nie jest uprawniony do
                wylegitymowania - więc należy wiać jak najdalej :-)

                A policja chyba nie powinna, zgodnie z ustaną o ochronie danych osobowych,
                przekazywać owych danych nikomu z wyjątkiem prokuratury, o ile się orientuję w
                sprawie... :-]

                Pzdr.
                LOKI
                • Gość: Misiek K wyjasniam :))))) IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.02.04, 22:02
                  kanarek nie jest uprawniony do legitymowania, ani tym bardziej zatrzymywania
                  czyjegos dokumentu, w gruncie rzeczy to, ze wychodzac z wagonu trzyma czyjs
                  dowod osobisty jest bezprawne - zatrzymanie takiego dokumentu jest wykroczeniem
                  zgodnie z art. 55pkt2 ustawy o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych.

                  policja natomiast w toku swoich czynnosci moze ZAWSZE wylegitymowac
                  (art.15ust1pkt1 ustawy o Policji) i w razie nie zastosowania sie do tego
                  polecenia moze, w granicach ustawowych zastosowac srodki przymusu
                  bezposredniego (art.16ust1 i 2 ust. o Policji).
                  (na podstawie odrebnych przepisow takie uprawnienia maja takze inne organy -
                  straze miejskie i gminne, chyba SOK'isci)
                  ma rowniez Policja prawo korzystac i PRZETWARZAC do potrzeb postepowania dane
                  osobowe bez zgody a nawet wiedzy osoby zainteresowanej choc istotnie
                  udostepnianie tych danych moze nastapic wylacznie w celu scigania karnego -
                  art. 14 ust.4 i art.21 ust. o Policji.

                  jeszcze jedna kwestia, ktorej dotad nikt chyba nie poruszyl - przejazd bez
                  waznego biletu stanowi wyludzenie uslugi, samo nalozenie kary nie ma nic
                  wspolnego z ukaraniem w rozumieniu prawa wykroczen. Oplata podwyzszona nie
                  stanowi kary w rozumieniu art. 32 kodeksu karnego czy art. 18 k. wykroczen.
                  Jest o kara umowna, sankcja cywilnoprawna z tytulu niewykonania zobowiazania z
                  umowy przewozu przez pasazera. W przypadku przewoznika uprawnionego do
                  nakladania takich kar (jak PKP, PKS czy MPK) dopiero trzecie takie wyludzenie
                  stanowi wykroczenie szalbierstwa z art. 121 k. wykroczen. Wystepuje tu tzw
                  znamie "uporczywosci". Z polskiego na nasze - jesli kogos zlapia dwa razy i nie
                  zaplaci kary, to jak go zlapia za trzeci raz to ma pecha...
                  (w przypadku taxowy czy busa, ktore nie nakladaja takich kar umownych
                  wykroczeniem jest juz pierwsze wyludzenie).
                  • Gość: J-23 Re: wyjasniam :))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 22:48
                    Czy istnieje obowiązek posiadania przy sobie dokumentów stwierdzających
                    tożsamość?
                    Czy doprowadzony na komisariat przez kanarów ( brak ważnego biletu ) mogę być
                    dodatkowo ukarany przez policję za brak dokumentów?
                    • Gość: skafi Re: wyjasniam :))))) IP: *.droit.etu.univ-rennes1.fr 16.02.04, 15:22
                      obowiazek posiadania dokumentow obowiazuje tylko w tzw. "strefie
                      przygranicznej". Gdzie indziej nie ma takiego obowiazku.
                      • Gość: J-23 Re: wyjasniam :))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.04, 22:38
                        Pozdrowienia dla Polaka w dziwnie nietolerancyjnej świeckiej Francji...
                        • Gość: Locutus Świecki fundamentalizm IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 17.02.04, 06:11
                          We Francji to mamy do czynienia ze świeckim fundamentalizmem / fanatyzmem...
                          dzieje się dokładnie to samo, co np. w krajach arabskich - tyle że w drugą
                          stronę... :-/

                          TOLERANCJA TO PODSTAWA!

                          Pzdr.
                          LOKI
                          • Gość: skafi Re: Świecki fundamentalizm IP: *.droit.etu.univ-rennes1.fr 18.02.04, 12:51
                            To temat na dluzsza dyskusje (i raczej na innym forum), ale co do obsesji na
                            punkcie swieckosci we Francji, to stopniowo zmienilem zdanie.
                            Kazdy kraj ma swoja tradycje polityczna i jakies jej fundamenty. We Francji
                            swieckosc byla bardzo zdrowa reakcja na naduzycia kosciola z czasow przed
                            Wielka Rewolucja i od tego czasu to jest kanon ich myslenia.
                            Oni slowo "republika" rozumieja znacznie szrzej, niz my: "wspolne dobro"
                            oznacza, ze, aby wszystkim zylo sie lepiej, kazdy musi zrezygnowac z czesci
                            wlasnej wolnosci. Tymczasem u nas w wiekszosci umyslow panuje skrajny
                            indywidualizm. To wyraznie widac chocby na podstawie roznic w codziennym
                            zachowaniu. Nie ma co wartosciowac, po prostu inna tradycja.
                            Jesli chodzi o imigrantow (bo to ich problem glownie dotyczy) z ich
                            odmiennoscia kulturowa i religijna, to uwazam, ze wiekszosc spoleczenstwa ma
                            prawo, dajac im azyl i prawa socjalne, oczekiwac, ze dostosuja sie oni do
                            jakiegos minimum norm (np. czadoru zakazano w instytucjach panstwowych i tylko
                            tam) waznych dla tego spoleczenstwa. Tak jest wszedzie, tylko o inne normy
                            chodzi.
                            Podsumowujac, mnie francuska, wymuszona laickosc sie nie podoba, ale nie
                            odmawialbym Francuzom prawa, do podjecia takich srodkow. Zwlaszcza ze, niestety
                            taka jest prawda, to panstwo degenruje sie miedzy innymi za sprawa
                            niekontrolowanej imigracji.
                            • Gość: Locutus Re: Świecki fundamentalizm IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 19.02.04, 00:30
                              GdzieśTy w Polszcze indywidualizm widział? Ja widzę wyłącznie szarą masę...
                              indywidualiści (którzy, jak by na to nie patrzeć, zawsze byli motorem napędowym
                              wszelkiego postępu) to znakomita mniejszość...

                              ...ale ja sobie nie wyobrażam wyrzeczenia się swojej wolności - jest ona dla
                              mnie najważniejszą rzeczą w życiu...

                              Natomiast to, co się dzieje we Francji to jakaś paranoja - AFAIK konstytucja
                              francuska gwarantuje swobodę wyznawania religii - i powinna ją gwarantować w
                              sferze osobistej - nosząc symbole religijne nie naruszamy niczyjego dobra i
                              niczyich uczuć religijnych (czy też ich braku). Pokazujemy tylko własną
                              przynależność (a należy dodać, że niektóre symbole religijne są dla wyznawców
                              obowiązkowe)... co w tym złego? Uważam, że to co zrobiły władze francuskie jest
                              dość prymitywnym sposobem ograniczania ludzkiej wolności...

                              Na marginesie - warto poczytać, co mają do powiedzenia na ten temat polscy
                              sataniści ;-) www.satan.pl/3forum/3/3/66073/

                              Pozdrawiam!
                              LOKI
                              • Gość: skafi Re: Świecki fundamentalizm IP: *.droit.etu.univ-rennes1.fr 20.02.04, 13:58
                                Gość portalu: Locutus napisał(a):

                                > GdzieśTy w Polszcze indywidualizm widział? Ja widzę wyłącznie szarą masę...
                                > indywidualiści (którzy, jak by na to nie patrzeć, zawsze byli motorem
                                > napędowym wszelkiego postępu) to znakomita mniejszość...

                                Elitarysta z Ciebie (choc pewnie nie przyznasz sie do tego wprost). Dobrze -
                                takich tez potrzeba. Masz racje, co do szarej masy, o tyle ze wiekszosc ludzi
                                bezrefleksyjnie nasladuje innych. Ale, gdy Polakom przychodzi wyrazic, czego
                                chca, to, o ile to mozliwe, kazdy chce czego innego. Francuzi sa pod tym
                                wzgledem bardziej "zgrani", bardziej potrafia sie dopasowac. Nasza cecha bywa
                                przydatna, ich PRZEWAZNIE jest przydatna.
                                Indywidualistow potrzeba, ale nie w nadmiarze.

                                > ja sobie nie wyobrażam wyrzeczenia się swojej wolności - jest ona dla
                                > mnie najważniejszą rzeczą w życiu...

                                I chwala Ci za to, zreszta zgadzamy sie tu w 100%. Ale tak naprawde wolnosc
                                jest tak cenna i potrzebna, po to, by moc DOBROWOLNIE z jakiejs jej czesci
                                rezygnowac, tam, gdzie to jest potrzebne. A chyba zgodzisz sie, ze czasem jest
                                potrzebne. Ten kto tego nie potrafi, nie bedzie szczesliwy (w dodatku bedzie
                                egoistycznym dupkiem).

                                > konstytucja francuska gwarantuje swobodę wyznawania religii - i powinna ją
                                gwarantować w
                                > sferze osobistej - nosząc symbole religijne nie naruszamy niczyjego dobra i
                                > niczyich uczuć religijnych (czy też ich braku). Pokazujemy tylko własną
                                > przynależność ()... co w tym złego?

                                Posluze sie prostym przykladem: dlaczego ludzie w Polsce nie chdza nago po
                                ulicy (pominmy wzgledy praktyczne), choc pewnie niektorzy by mieli na to
                                ochote. Odpowiedz: bo taka jest "umowa spoleczna", akceptowana przez ogromna
                                wiekszosc. We Francji jest "umowa spoleczna" akceptowana przez zdecydowana
                                wiekszosc, ze instytucje panstwowe maja swiecki charakter. Ta ustawa wypelnia
                                trescia to umowe: okazywanie przynaleznosci jest w porzadku u nas, ale u nich
                                nie. Kwestia tradycji, tlumaczylem to w poprzednim poscie.

                                > a należy dodać, że niektóre symbole religijne są dla wyznawców
                                > obowiązkowe

                                W praktyce nie. Zaden madry imam, rabin, czy ksiadz nie powie, ze sa
                                obowiazkowe, gdy sa sprzeczne z prawem danego kraju (moze jest inaczej w jakis
                                mniej rozpowszechnionych wyznaniach).

                                > Uważam, że to co zrobiły władze francuskie jest
                                > dość prymitywnym sposobem ograniczania ludzkiej wolności...

                                Zgoda, ale ograniczeniem w niewielkim zakresie i w mysl glownej zasady ich
                                tradycji politycznej, a zatem moim zdaniem do przyjecia. Wracajac do
                                konstytucji: na pewno skarga w tej sprawie trafi do Conseil Constitutionel i
                                zobaczymy, co madre glowy wymysla. Ja stawiam, ze nie stwierdza sprzecznosci
                                (kostytucja mowi tez, e Francja jest panstwem swieckim).

                                Pozdr.!
                                • Gość: Locutus Re: Świecki fundamentalizm IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 21.02.04, 01:35
                                  A przyznam się wprost do elitaryzmu, co mi szkodzi... ROTFL

                                  Muszę przyznać, że Twoje argumenty poniekąd do mnie trafiły... muszę je
                                  przemyśleć na spokojne...

                                  Jedna rzecz mi jednak nie daje jednak spokoju - w Polsce wspomniany już zakaz
                                  chodzenia nago zarówno społecznie jak i prawnie (jakie grożą konsekwencje
                                  za "nieobyczajny wybryk" to może niech się nasz forumowy prawnik - Wielki
                                  Inkwizytor wypowie) obowiązywał po prostu zawsze. We Francji zaś, mimo że
                                  tradycja była świecka, zakaz jest swoistym novum. Jest bezspośrednim
                                  ograniczeniem ludzkiej swobody. Wygląda to tak, jakby do tej pory swoboda
                                  okazywania uczuć religijnych była okej, a nagle zaczęła komuś przeszkadzać. :-/

                                  Pozdrawiam.
                                  LOKI
                                  • Gość: skafi Re: Świecki fundamentalizm IP: *.droit.etu.univ-rennes1.fr 23.02.04, 12:00
                                    > A przyznam się wprost do elitaryzmu, co mi szkodzi...

                                    Jesli nie zamierzasz byc politykiem, czy jakims innym typem, ktory potrzebuje
                                    by duzo ludzio go lubialo (lubilo?), to nic nie szkodzi.

                                    > Muszę przyznać, że Twoje argumenty poniekąd do mnie trafiły... muszę je
                                    > przemyśleć na spokojne...

                                    Ja, jak juz pisalem, tez stopniowo zmienilem zdanie. Co nie znaczy, ze podoba
                                    mi sie nastawienie Francuzow, w tej sprawie; po prostu je rozumiem.

                                    > We Francji zaś, mimo że
                                    > tradycja była świecka, zakaz jest swoistym novum. Jest bezspośrednim
                                    > ograniczeniem ludzkiej swobody. Wygląda to tak, jakby do tej pory swoboda
                                    > okazywania uczuć religijnych była okej, a nagle zaczęła komuś przeszkadzać

                                    Dokladnie tak. A to dlatego, ze imigracja do Francji jest juz zjawiskiem
                                    masowym i praktycznie poza kontrola wladz. Obecnie maja ok. 10% muzulmanow i
                                    przybywa ich coraz szybciej. Sa dzielnice, gdzie nie ma praktycznie bialych
                                    (upraszczam, bo Arabowie, to rasa biala, ale wiesz, o co chodzi) i nie ma
                                    kobiet bez chust.
                                    I wiekszosci bialych Francuzow to sie nie podoba. Ustawa o zakazie syboli
                                    religijnych w szkolach jest ich zdaniem sposobem obrony tego, co francuskie.
                                    Z tego punktu widzenia wydaje sie czyms naprawde glupim, ale skad wiesz, co bys
                                    poczul, gdyby cale Azory zaludnili, powiedzmy, Hindusi, a Wole Duchacka
                                    Etiopczycy. Jazda Twoim 173 niewatpliwie nabralaby kolorytu ;)
                                    Nie posadzaj mnie o rasizm: jestem jego zawizietym przeciwnikiem w kazdej
                                    postaci. Ale patrzac na arabskie getta na przedmisciach Paryza (nie robilem
                                    tego zreszta zbyt czesto, bo to bardzo niebezpieczne zajecie) naprawde nie
                                    zyczylem sobie by u nas bylo podobnie. A predzej, czy pozniej przyjdzie sie na
                                    tym z problemem zmierzyc. Co powiedza Leppery i LPRy wiadomo, ale ciekawe jak
                                    zachowaja sie "ludzie cywilizowani"? A elitarysci?
                                    • Gość: Locutus Re: Świecki fundamentalizm IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 24.02.04, 01:55
                                      Ale, Skafi, na tej zasadzie w Stanach Zjednoczonych powinni kazać się wybielić
                                      wszystkim Murzynom, bo są mniejszością i rażą w oczy swoim kolorem skóry... no
                                      bez przesady - owe mniejszości powinny mieć prawo kultywacji własnej tradycji i
                                      religii POD WARUNKIEM, ŻE NIE BĘDZIE TO W SPOSÓB BEZPOŚREDNI SZKODZIŁO NIKOMU
                                      ANI URAŻAŁO NIKOGO. Myślę, że noszenie chusty na głowie nikogo nie krzywdzi,
                                      podobnie jak nie krzywdzi nikogo to, że punki noszą irokeza, pasiaki i
                                      wielobarwne glany i nikt im odgórnie nie zabrania noszenia takiego stroju ;-)

                                      Cały czas się zastanawiam, czy ważniejsza jest świecka tradycja, czy wolność
                                      osobista... i osobiście skłaniam się nadal ku drugiej z tych opcji ;-)

                                      Pzdr.
                                      LOKI
                                      • Gość: skafi Re: Świecki fundamentalizm IP: *.droit.etu.univ-rennes1.fr 24.02.04, 09:14
                                        Nie no, wiem. Ja tez bardzo nie lubie zakazow. Tylko, gdy to naprawde
                                        konieczne. Czy tutaj bylo konieczne, nie wiem. Ale jest tak: jesli masz chociaz
                                        troche przywiazania, czy chocby przyzwyczajenia, do wlasnego kraju, to ciezko
                                        patrzyc jak na twoich oczach zmienia sie on w znacznie mniej przyjemny kraj. We
                                        Francji tak jest w niektorych miejscach (generalnie to ciagle jest przeciez
                                        slodka Francja). Czy wolno, i na ile, z tym walczyc - to problem Francuzow.
                                        Nigdzie nie pisze, ze ich popieram, tylko ze rozumiem.
                                        Co do kwestii, co jest wazniejsze: tez wole wolnosc. Ale stwierdzenie, jak na
                                        poczatku dyskusji, ze we Francji zapanowal swiecki fundamentalizm, to o wiele
                                        za duzo (z tego, co widze zwykle zaczynasz od radykalnych wypowiedzi :) ).
                                        Niech sobie robia po swojemu, narzucanie im "naszego", sposobu myslenia
                                        pachnialoby "liberalistycznym fundamentalizmem". Swoja droga, to wynika stad
                                        bardzo ciekawe pytanie: od ktorego momentu mozna, w polityce miedzynarodowej,
                                        wtracac sie w sprawy innych, w imie uniwersalnych wartosci (zakladajac, ze
                                        takowe istnieja)?
                                        • Gość: Locutus LIBERTÉ, FRATERNITÉ, ÉGALITÉ IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 25.02.04, 00:41
                                          1. Zazwyczaj zaczynam od radykalnych wypowiedzi, bo podkręca to dyskusję i
                                          interlokutor bardziej się wysila z argumentami, co podnosi jej jakość ;-)
                                          2. Co do zmian kraju - to, że ktoś jest czarny, nosi burnus czy turban, albo
                                          irokeza na głowie i że modli się do Allacha, Wisznu, czy Odyna chyba nie jest
                                          problemem ze społecznego punktu widzenia, bo nie stwarza żadnego zagrożenia.
                                          AFAIK inne religie raczej, w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, nie mają
                                          zapędów misjonarskich ;-) Problem jest za to w przestępczości owych nacji - a
                                          to już powinno być bezwzględnie tępione... IMHO patrole w dziennicach arabskich
                                          powinny stać na rogu każdej ulicy i bezwzględnie pałować wszystkich
                                          rozbójników, kieszonkowców etc. W końcu by się nauczyli... podobny problem jest
                                          w Polsce z cyganami (romami)...
                                          3. Oczywiście, że nie mamy prawa WTRĄCAĆ się w politykę wewnętrzną Francji. Ale
                                          wolnego wyrażania opinii w tej sprawie nikt nam nie zabroni ;-)

                                          Pozdrawiam.
                                          LOKI
                  • Gość: eeeee czyli jak jest w koncu? IP: 195.116.155.* 18.02.04, 22:33
                    no czyli jak to jest w koncu?

                    nie dam sie wylegitymowac kanarowi, ten sprowadzi policjanta, ktoremu tez sie
                    nie wylegitymuje... to co wtedy? aresztuje mnie na jeden dzien czy jak? czy w
                    czasie aresztowania dostaje sie cieply posilek? ;-)
                    moze jakies zimne przekąski...nie wiem....

                    to ciekawe....
            • Gość: Misiek K Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.02.04, 21:25
              > przeciez w polskiem prawie obowiazuje jakas kwota, do ktorej nie mam mowy o
              > przestepstwie a jest to tylko wykroczenie,

              dokladnie 250 zeta

              >ktorym nie zajmuje sie policja;

              a kto Ci tak powiedzial???
              art. 17 kodeksu postepowania w sprawach o wykroczenia wyraznie stanowi ze to
              wlasnie Policja jest podstawowym organem uprawnionym do bycia oskarzycielem
              publicznym w sprawach o wykroczenia,
              dopiero na drugim miejscu sa wymienione inne organy, ktore w razie swojego
              uczestnictwa wylaczaja od udzialu policje

              czy
              > w takim razie nie nalezy po prostu olać z góry kanara bo i tak policja poza
              > wylegitymowaniem nic gapowieczowi nie zrobi, bo kara za jazde na gape nie
              > ptrzekracza tej ustawowej kwoty??

              to nie wysokosc kary stanowi o tym czy mamy do czynienia z wykroczeniem czy juz
              przestepstwem,
              a wysokosc szkody majatkowej poniesionej przez pokrzywdzonego w wyniku czynu
              zabronionego.

              • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 10.02.04, 04:19
                Gość portalu: Misiek K napisał(a):

                > to nie wysokosc kary stanowi o tym czy mamy do czynienia z wykroczeniem czy
                juz
                >
                > przestepstwem,
                > a wysokosc szkody majatkowej poniesionej przez pokrzywdzonego w wyniku czynu
                > zabronionego.
                >

                Szkoda majątkowa w wysokości 2,40... ja chyba się zesram ze śmiechu...
                Następnym razem, jak w kiosku mi się kobita pomyli o 10 groszy przy wydawaniu,
                to wezwę policję... ROTFL

                Pzdr.
                LOKI (kołami do góry)
                • Gość: Misiek K Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 10.02.04, 09:17
                  nie do konca rozumiem co Cie tak ubawilo?

                  akurat wykroczenia ze wzgledu na swoj z natury drobny charakter czesto maja
                  wlasnie taka postac,
                  co wiecej nie ma tutaj wystepujacej w strukturze przestepstwa klauzuli znikomej
                  szkodliwosci spolecznej, ktora wylacza w ogole zaistnienie przestepstwa.
                  tak wiec kazde czyn spelniajacy ustawowe znamiona i do tego zawiniony jest
                  wykroczeniem nie zaleznie jaka jest szkodliwosc spol (byleby w ogole byla).

                  a co do Twoich 10 gr - jak przepraszam chcialbys udowodnic poliji, a potem
                  sadowi grodzkiemu ze ta kobieta zrobila to w sposob zamierzony, dzialajac w
                  celu przywlasczenia sobie mienia w kwocie 10 gr??
                  • Gość: jaś wędrowniczek Re: Prawa kanarów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 10:10
                    DZIENNIK POLSKI (Z 10.02.2004)
                    dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/02.10/Krakow/d02/d02.html
                    Może oglądać każdy


                    PESEL dla kontrolera


                    Na legitymacjach niezbędnych do kupna imiennego miesięcznego biletu
                    komunikacji miejskiej mogą znajdować się wszelkie informacje o pasażerze,
                    jakie tylko przyjdą przewoźnikowi do głowy. Nie jest to sprzeczne z prawem,
                    podobnie jak to, że może je oglądać każdy kontroler MPK.

                    W październiku 2002 r. Adam K. zwrócił się do generalnego inspektora danych
                    osobowych ze skargą na Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie.
                    Miesięczne bilety imienne komunikacji miejskiej sprzedawano wówczas w formie
                    znaczka naklejanego na specjalną legitymację, na której znajdowało się m.in.
                    zdjęcie pasażera i jego PESEL. Adamowi K. nie spodobało się, że przy kontroli
                    biletów musi zaznajamiać kontrolera z tak szczegółowymi informacjami o sobie.

                    Według GIODO MPK nie złamało prawa. Przetwarzanie danych osobowych jest
                    dopuszczalne wtedy, gdy stanowi warunek realizacji umowy. Potwierdzeniem
                    zawarcia umowy przewozu są dokumenty przewozu, a to, czym one są i jak mają
                    wyglądać, określa przewoźnik. Kontroler zaś ma prawo badać dokumenty przewozu.

                    Adam K. odpowiedział, że w razie kontroli powinien okazywać bilet, a nie
                    legitymację. Ze względu na wszystkie informacje w niej zawarte, legitymacja
                    jest de facto dokumentem tożsamości, a do wystawiania takowych MPK nie ma
                    prawa. Kontroler może ustalać tożsamość gapowicza, a nie legalnego pasażera -
                    PESEL i wizerunek pasażera nie powinien go w ogóle obchodzić, bo nie są
                    niezbędne do stwierdzenia uiszczenia opłaty za przejazd.

                    Te argumenty jednak nie przekonały ani GIODO, który ponownie stwierdził
                    praworządność działań MPK, ani Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w
                    Warszawie, gdzie w końcu trafiła skarga Adama K. Sąd stwierdził, że zawarcie
                    umowy przewozu z MPK może potwierdzić albo bilet, albo spełnienie innych
                    warunków określonych przez przewoźnika. W tym pojęciu mieści się wyrobienie
                    legitymacji z danymi. Ogólne warunki przewozu zawierają informację o
                    konieczności posiadania legitymacji, co oznacza, że dokumentem przewozu jest
                    bilet (znaczek) wraz z legitymacją. Okazanie jej kontrolerowi nie jest
                    przetwarzaniem danych osobowych, bo kontrolerzy nie tworzą zbiorów danych z
                    legitymacji.

                    - Nie jest też prawdą, że pasażer nie wyraził zgody na przetwarzanie jego
                    danych. Zrobił to, zgłaszając się do MPK i wyrabiając legitymację. Poza tym
                    może jej nie okazać, choć konsekwencje, jakie wówczas poniesie, to zupełnie
                    inna historia - podsumowała sędzia Małgorzata Jaśkowska.

                    (JBR)


                    • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 11.02.04, 04:10
                      Ja się bardzo cieszę, że legitka MPK jest dokumentem tożsamości, bo z braku
                      dowodu (którego od roku mi się nie chce wyrobić) muszę właśnie ją pokazywać we
                      wszelkich knajpach, monopolach etc.

                      Na marginesie - do Miśka K - czy grożą jakieś kary za niewyrobienie dowodu w
                      ogóle? :-P Bo zdecydowanie mi się nie chce wystawać w kolejkach do urzędów ;-)

                      pzdr.
                      LOKI
                      • Gość: Misiek K Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 11.02.04, 09:30
                        > Na marginesie - do Miśka K - czy grożą jakieś kary za niewyrobienie dowodu w
                        > ogóle? :-P Bo zdecydowanie mi się nie chce wystawać w kolejkach do urzędów ;-)

                        "Kto uchyla się od obowiazku posiadania lub wymiany dowodu osobistego podlega
                        karze ograniczenia wolnosci do 1 miesiaca lub karze grzywny"
                        art. 55 pkt1 ust. o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych.
                        • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 12.02.04, 04:53
                          Przez jaki okres należy owego dowodu nie posiadać, żeby mogło to zostać
                          nazwane "uchylaniem się"?

                          Pzdr.
                          LOKI
                          • Gość: Misiek K Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.02.04, 22:38
                            widze Loki, ze jestes ciekawym przypadkiem
                            rowniez z prawnego punktu widzenia :)

                            ile? dokladnie nie pamietam,
                            "uchylanie sie" nie musi miec charakteru dlugotrwalego
                            • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 13.02.04, 06:52
                              Nie mam czasu ani ochoty wystawać po urzędach... ;-)
                              A świstek ten jak na razie do niczego mi nie jest potrzebny... zupełnie do
                              niczego...

                              Minęło już równe pół roku od mojej osiemnastki, ale składać papierów o dowód
                              nadal nie planuję ;-)

                              Pzdr.
                              LOKI
                              • Gość: Meg Re: Prawa kanarów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.04, 13:06
                                Przepraszam że się wtrącę w dyskusję ale Ty nie masz dowodu Loki? A co tam panu
                                barmanowi w knajpie pokazywałeś? Jakąś fałszywke? hehehe

                                A mówiąc poważnie to te kolejki wcale nie są takie długie. Musisz sobie tylko
                                pojechać w dobry dzień i o dobrej godzinie. Ale ja rozmumiem że Tobie się nawet
                                w takiej małej nie chce stać/siedzieć. Rany ale z Ciebie leń ;-D
                                Ale prędzej czy później dowód wyrobić musisz więc ja bym proponowała nie
                                zwlekać i przecierpieć to stanie w kolejce i nie zostawiać tego na później :-)
                                Ale to jest tylko taka mała przyjacielska rada ode mnie ;-)))

                                Pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie i Wielkiego Inkwizytora :-)
                                Meg


                                PS: Uwaga na czarne koty i drabiny hihihi


                                • Gość: J-23 Re: Prawa kanarów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.04, 18:15
                                  A czy np. komisja poborowa w 04.04 nie będzie tego dokumentu wymagać?
                                  Lepiej wyrobić " na luzie " niż potem latać i się denerwować.
                                  • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 14.02.04, 10:38
                                    1. Komisja poborowa to mnie może pocałować w dupeczkę... specjalnie dlań jej
                                    nie umyję ;-)
                                    2. Mam ją dopiero 16.04. I obawiam się, że najwcześniejszy wolny dzień będę
                                    miał również dopiero w kwietniu więc wcześniej nawet nie mam co marzyć o
                                    wyrabianiu dowodu...
                                    3. I tak mi się nie chce go wyrabiać... no ale muszę, bo w papierach na studia
                                    wymagana jest jego kserokopia... tak to bym nadal nie wyrabiał...
                                    4. A w knajpie czy w monopolu zawsze pokazuję legitymację do biletu okresowego
                                    MPK z numerem PESEL :-)

                                    Pzdr.
                                    LOKI (aspołeczny)
                                    • Gość: Meg Re: Prawa kanarów IP: *.pnet.com.pl 14.02.04, 10:53
                                      No Ty to faktycznie jestes aspoleczny Loki ;-D
                                      Ale i tak Cie uwielbiam :-)))


                                      Pozdrawiam
                                      Meg (probuje byc dla wszystkich dzisiaj mila, przychodzi mi to z trudem, ale
                                      staram sie :-)


                                      PS: Na tym cholernym komputerze nie ma polskich liter :-(
                                      • Gość: Voith Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 14.02.04, 14:39
                                        Loki... a wiesz ze teraz na dowód się czeka dwa miesiączki? możesz nie zdążyć :P
                                        • Gość: Meg Re: Prawa kanarów IP: *.pnet.com.pl 14.02.04, 15:13
                                          No to ja bym proponowała już stanąć w kolejce hehehe


                                          Pozdrawiam
                                          Meg

                                          • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 15.02.04, 08:38
                                            a to nie wyrabiam... ;-)

                                            Powiem, że zgubiłem czy jakoś tak... i nie wyrobię w ogóle - no bo na sranie mi
                                            taki świstek potrzebny?

                                            Pzdr.
                                            LOKI
                                            • Gość: Voith Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 16.02.04, 17:17
                                              ja wyrobiułem wcześniej, wiec udało sie w miesiąc, ale z prawem jazdy się już tak nie da zrobić <ściana> szlag mnie trafiaaaaaaaaaaaa
                  • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 11.02.04, 04:09
                    Wynajmę Ciebie jako adwokata, o Wielki Inkwizytorze ;-)

                    Pzdr.
                    LOKI
    • Gość: JarMark Re: Prawa kanarów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:46
      1) W przypadku, gdy pasażer jedzie bez biletu, pasażer ma przede wszytskim
      obowiązek zaplacić tzw. oplatę dodatkową za jazde bez biletu;


      2) oczywiście jeśli nie ma pieniędzy albo po prostu nie ma ochoty placić na
      miejscu, MUSI okazać (ale nie musi dawać do np. ręki kontrolerowi) dokument
      potwierdzający tożsamość (to wynika z art. 33a Prawa prezwozowego). Kontroler
      ma jednak prawo spisać pełne dane i nie powinno się tego utrudniać!

      3) jeśli pasażer nie ma takiego dokumetnu albo nie chce go okazać, czyli mówiąc
      krótko "bawi sie w kotka i myszkę" z kanarem - to kanar MA PRAWO (j.w.)
      poprosic Policje lub Straz Miejska o potwierdzenie tozsamości.

      4) Kontrola biletow odbywa sie wylącznie w pojeździe i nigdzie indziej.

      5) Powyższe oznacza, że kontroler nie ma obowiązku wychodzić z pasażerem na
      zewnątrz pojazdu, nawet jeśli pasażer wręczy dokument kontrolerowi. Oczywiście
      w większości przypadków, gdy kanar otrzyma dowód i pasażer prosi o wyjście na
      danym przystanku - kontrolezy się na to godzą. Pasażer może sobie wtedy
      uciekać... Dowód zostanie u kontrolera. Jak ktoś chce potem jeździć po swój
      dowód po Urzędach - nic nie stoi na przeszkodzie....

      6) Jeśli kontroler "zlapie" kogoś za jazde bez biletu - a pasazer mie ma lub
      nie okaze dokumetu tozsamosci na podstawie ktorego wypisuje kontroler wezwanie -
      musi się taki pasażer liczyć z ryzykiem że nie zostanie wypuszczony z pojazdu,
      bo tylko tam ma prawo kontroler kontrolować (nie na przystanku). Oznacza to, że
      sam sobie pasażer jest winien, że jedzie bez biletu i nie ma przy sobie dowodu.
      Musi się też pogodzić z faktem, że może jechać aż na pętlę i czekać na przyjazd
      policji;
      Dla tych którym się to nie podoba dam porównanie: wchodzi ktoś do sklepu i
      bierze sobie np. czekoladę i wychodzi ze sklepu. Kradzież czekolady nie jest
      przestępstwem tylko wykroczeniem - podlega podobnym sankcjom co jazda bez
      biletu (choć sama jazda bez biletu nie jest wykroczeniem). Czy też niektóryz z
      was będą oburzeni, że ten "złodziej czekolady" nie zostanie wypuszczony ze
      sklepu i poczeka sobie na Policję???? Czy naturalne będzie, że obsługa sklepu
      wypuści takiego "klienta" - może ma go jeszcze przeprosić??? Jak ktoś nie
      pilnuje biletu albo nie ma zamiaru płacić za przejazd - niech nie żąda prawa
      opuszczenia pojazdu i "puszczenia" płazem. Tak jak nie ma takiego prawa
      żądać "nasz" złodziej czekolady.

      7) NIKT nie ma obowiązku noszenia przy sobie żadnego dokumentu tożsamości. Dla
      swojego własnego doba warto go jednak mieć przy sobie. Dla porównania: nikt nie
      ma obowiązku nosić przy sobie gotówki, ale jak ktoś nie będzie miał przy sobie
      pieniędzy a zachce mu się np. jeść - nic nie kupi. I co - ma mieć wtedy
      pretensję do całego świata i sprzedawcy np. precli, że ten mu nie da precla
      skoro on zapomniał kasy wziąć ze sobą. Dla porównania (2) ktoś wsiada do
      samochodu i nie sprawdza ze konczy sie benzyna - auto stanie sobie w szczerym
      polu. Oczywiście wszyscy mają być winni temu tylko nie włąściciel samochodu???

      8) Policja ma obowiązek wylegitymować pasażera na prośbę kontrolerów - nie ma
      więc sensu kombinować, bo może się to skończyć np. trafieniem na komisariat lub
      też innymi nieprzyjemnościami. Naprawdę wybór należy do pasażera....

      9) Kanar który wypuści kogoś jadącego bez biletu z ppojazdu - a nie DOSTANIE DO
      RĘKI DOWODU OSOBISTEGO - musi się liczyć z tym, że pasażer sobie pójdzie
      w "siną dal". Wówczas kontroler nie ma prawa już zrobić nic .... dlatego nie ma
      obowiązku wypuścić nikogo z pojazdu.

      Pozdrawiam i czekam na dalsze ewentualne pytania.

      • Gość: Locutus Re: Prawa kanarów IP: *.lama.net.pl / 195.150.172.* 22.02.04, 00:19
        Tylko że kanat w myśl prawa polskiego nie ma prawa nikogo zatrzymać przemocą :->

        Pzdr.
        LOKI (zawsze mam bilet - przynajmniej w Krakowie)
      • Gość: Misiek K Re: Prawa kanarów IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.02.04, 19:00
        2) oczywiście jeśli nie ma pieniędzy albo po prostu nie ma ochoty placić na
        > miejscu, MUSI okazać (ale nie musi dawać do np. ręki kontrolerowi) dokument
        > potwierdzający tożsamość (to wynika z art. 33a Prawa prezwozowego). Kontroler
        > ma jednak prawo spisać pełne dane i nie powinno się tego utrudniać!
        >
        > 3) jeśli pasażer nie ma takiego dokumetnu albo nie chce go okazać, czyli
        mówiąc
        >
        > krótko "bawi sie w kotka i myszkę" z kanarem - to kanar MA PRAWO (j.w.)
        > poprosic Policje lub Straz Miejska o potwierdzenie tozsamości.

        wszystko slicznie tylko ze sam w sobie art33a pr przew nie rodzi jeszcze
        obowiazku po stronie policji. jest to jedynie uprawnienie kontrolera wynikajace
        ze stosunku obligacyjnego laczacego pasazera z przewoznikiem.
        obowiazek Policji wynika z innej podstawy prawnej - z art.14 ustawy o Policji,
        choc przyjmujac wykladnie literalna tegoz przepisu mialbym osobiscie powazne
        watpliwosci interpretacyjne...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja