Dodaj do ulubionych

Prof. Cęckiewicz i krzesła

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 17:37
W piątkowej GW ukazał sie obszerny wywiad z P.Prof. W. Cęckiewiczem gdzie
znalazłem takie zdanie dot. konkursu na zagospodarowanie Pl. Boh.
Getta: "Żenującym przeżyciem był dla mnie udział w konkursie na projekt
zagospodarowania placu Boh. Getta. Okazało się ze jest to w rzeczywistości
przetarg, a ja i inni jurorzy-architekci pełniliśmy tylko rolę
rzezczoznawców, bez prawa głosu. Co to ma wspólnego z ideą konkursu
architektonicznego?"
Czy to znaczy że zwycięska praca wygrała bo jej autorzy dali najniższą cenę?
Obserwuj wątek
    • Gość: vizga ale przecież... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 18:29
      ...to nie pierwszy przypadek, nic nowego.Niestety.
      • Gość: a10 Re: ale przecież... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 18:48
        a może jurorzy mysleli że sędziują kolejny sarpowski konkurs studialny z
        którego nic nie wynika, a tu naraz się okazało, że to konkurs zgodny z ustawą o
        zamówieniach publicznych i nagrodzoną pracę trzeba zrealizować?
        • Gość: vizga ...a być może IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.04, 18:57
          tą opcję też należy wziąć pod uwagę.
    • Gość: kakaka Krzesło dla Prof. Cęckiewicza IP: *.pp.com.pl 24.04.04, 19:14
      Pan Profesor
      elegancko się zachowuje
      wobec młodszych "kolegów"
      nie ma co

      zdajesie
      władze dzielnicy też były niezadowolone ze zwycięskiego projektu

      kto to sobie wybrał?




      kto to sędziował
      • Gość: pardon errata Re: Krzesło dla Prof. Cęckiewicza IP: *.pp.com.pl 24.04.04, 19:16
        Pan Profesor
        elegancko się zachowuje
        wobec młodszych "kolegów"
        nie ma co

        zdajesie
        władze dzielnicy też były niezadowolone ze zwycięskiego projektu

        kto to sobie wybrał?
        bo ci co sędziowali
        to chyba nie
    • o13y szanowni panowie profesorowie 24.04.04, 20:42
      mogliby trochę zainteresować się stanem prawnym i ekonomicznym w jakim przyszło
      im tworzyć.
      Srodki na projekt daje budżet miejski, a więc on jako inwestor przeprowadza
      konkurs. Są to środki publiczne, a więc OBOWIĄZUJĄCA jest ustawa o zamówieniach
      publicznych.Lekturę tejże polecam wszystkim profesorom i SARP-owcom.Nie jest
      skomplikowana.Tamże wyraźnie jest powiedziane, że postępowanie poprzedzone jest
      konkursem.Zwycięska praca dostaje zamówienie (z publicznych pieniędzy).
      I nigdzie nie jest powiedziane, że jedynym kryterium jest cena (i prawie nigdy
      nie jest w tzw. zamówieniach publicznych).
      Argument o wybraniu taniochy pojawia się coraz częściej u architektów -
      zazdrośników. Podejrzewam, że żaden nie zadał sobie trudu przeczytania warunków
      konkursowych.
      A na marginesie (a parę znaczących konkursów z tzw. publicznych środków dane mi
      było oglądać), od zawsze prace konkursowe miały przedstawić wstępne koszty.Ale
      prawie nigdy nie przesądzały one o wyborze projektu do realizacji. No i w tych
      znanych mi duzych konkursach pies z kulawą nogą tychże założeń ekonomicznych
      nie egzekwował.Stąd realizacje różnych oper i filharmonii (tudzież kampusu UJ)
      ciągną się latami, bo koszty puchną w miarę realizacji projektu).
    • Gość: Piotr Lewicki Re: Prof. Cęckiewicz i krzesła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 00:34
      Dobry wieczór,

      Zabieram głos, bo wspólnie z Kazimierzem Łatakiem i zespołem uczestniczyliśmy w
      konkursie na zagospodarowanie Pl. Bohaterów Getta i otrzymaliśmy 1. nagrodę.

      Napisałem przed chwilą odpowiedź i gdzieś mi ją wcięło w eter. Spróbuję jeszcze
      raz, ale będzie mniej kwiecista, bo mi ręce opadły, kiedy tamta wsiąkła.

      Najpierw cena:
      a) zgodnie z warunkami konkursu, koszt realizacji miał się zmieścić w kwocie 4
      mln zł brutto razem z kosztem opracowania dokumentacji i nadzorem autorskim;
      b) kwotę wynagrodzenia za projekt należało wyliczyć w oparciu o cennik Izby
      Architektów;
      c) nigdzie w warunkach konkursu nie było napisane, że podane wartości kosztu
      realizacji i wynagrodzenia za projekt będą kryteriami oceny i punktacji prac
      konkursowych; z tego co wiem, nie były;
      d) my wyliczyliśmy następujące kwoty (brutto): ok. 3,6 mln zł realizacja, ok.
      180 tys. zł projekt, ok. 26 tys. nadzór - razem ok. 3,8 mln zł; kwoty te były
      podane na trzeciej planszy konkursowej i każdy, kto widział wystawę mógł je
      przeczytać;
      e) nie interesowałem się i nie znam wartości podanych przez konkurencyjne
      zespoły; nie wiem, czy były wyższe od naszych, czy niższe;

      Teraz spróbuję wyjaśnić, co prof. Cęckiewicz, który jest jednym z naszych
      uczelnianych mistrzów, miał na myśli. (Mam nadzieję, że profesor się nie
      oburzy, że zabieram głos w jego imieniu):
      a) komisja konkursowa liczyła 7 członków (w tym 4 architektów) - pracowników
      UMK;
      b) komisja powołała zespół ekspertów - 6 członków (sami architekci, w tym prof.
      Cęckiewicz);
      c) prawo głosu i wyboru mieli jedynie członkowie komisji, eksperci mogli
      jedynie wygłaszać opinie na temat poszczególnych prac konkursowych;
      d) nie wiem, dlaczego tylko pracownicy UMK mogli wybierać i głosować, a
      eksperci jedynie "opiniować" i nie wiem, czy to mądre czy głupie, dobre czy złe;
      e) sądzę, że stąd rozgoryczenie autorytetu, którego rola została ograniczona i
      któremu to rozgoryczeniu dał wyraz w wywiadzie, jakiego udzielił Gazecie
      Wyborczej;
      f) wiem natomiast, że prof. Cęckiewicz nie jest osobą małostkową i z faktu
      tegoż rozgoryczenia nie wynika jego stosunek do naszej nagrodzonej pracy i
      innych wyróżnionych; przypomnę wypowiedź profesora dla tej samej GW (Kraków,
      05.12.2003) w dniu werdyktu jury: "Mamy szansę uczynić coś niezwykle
      interesującego z tym najbardziej zaniedbanym miejskim placem".

      Pozdrowienia.

      PL
      • o13y Panie Piotrze 25.04.04, 15:09
        eksperci nie mieli prawa głosu, gdyż takie jest prawo. Ustawa o zamówieniach
        publicznych pozwala na czynny wybór tylko członkom komisji przetargowej- a ta
        musi się składać z przedstawicieli zamawiającego.Ale wolno im powołac ekspertów
        (co zrobiono).Ci zaś są właśnie po to, aby spojrzeć na rzecz, której dotyczy
        wybór fachowym okiem. Biorąc pod uwagę całość funkcjonowania ustawy jest to
        słuszne. We wcześniejszych latach , owszem komisje przetargowe nie musiały
        składać się jedynie z przedstawicieli zamawiającego. Widocznie prowadziło to do
        zbyt wielu nadużyć (rzeczona ustawa nowelizowana była wielokrotnie, jej
        funkcjonowanie "docierało się").
        Niestety, im większy autorytet w danej dziedzinie, tym mniejszą wykazuje chęć
        rozeznania się jakie są wpływy że tak powiem "zewnętrzne" . Wierzę, że profesor
        Cęckiewicz nie jest małostkowy, ale widocznie zbyt zamyka się w swojej
        specjalizacji a jego rozgoryczenie bierze się z nieznajomości rynkowego ABC.
        Niektóre autorytety tak mają , że są zdziwione, gdy prawo funkcjonuje i jeszcze
        ich obowiązuje :-)
        pozdrawiam
      • Gość: a10 Re: Prof. Cęckiewicz i krzesła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 15:36
        Szczerze mówiąc nie wiem o co w tym wszytkim chodzi i mam nadzieję że nie o
        pieniądze. Niepokoi mnie taka sytuacja, że w ważnym dla miasta konkursie
        została wyłoniona praca do realizacji, a w jakiś czas potem jeden z jurorów,
        autorytet i wybitny twórca architektury /bez ironii - zapewniam/ twierdzi że
        udział w pracach komisji był zenującym przeżyciem a on sam nie wiedział że to
        nie konkurs tylko przetarg. Taki fakt moze zaniepokoić podatników, za których
        pieniądze będzie projekt realizowany. Osobiście bym wolał zeby jury murem
        stało, za wybranym projektem bo to świadczyłoby o tym że z pełną świadomością i
        przekonaniem wybrali najlepszą ich zdaniem pracę. Nie musi się ona wszystkim
        podobac , ale w sztuce nie ma demokracji.
      • olek60 Re: Prof. Cęckiewicz i krzesła 25.04.04, 16:01
        Abstrachujac od walorow nagrodzonej pracy ktorej niestety nie znam:

        Kleska poczynan w Polsce jest brak przejrzystosci i idacej z nia w parze
        niepodwazalnej neutralnosci.

        Komisja ekspertow jest na pewno narzedziem ktore mozna uzyc konstruktywnie.
        Natomiast juz samo jej istnienie, przy uzyciu znanych nazwisk, daje
        automatycznie wierzytalnosc komisji glosujacej. Totez szkoda ze opinie
        ekspertow nie zostaly opoblikowane, byloby to bardziej fair w stosonku do
        laureatow i w stounku do ekspertow.

        Ja mam zasadniczo inne pytanie - dlaczego wladze miasta zdecydowaly na
        ozywienie wlasnie tego placu - wszak sa chyba w Krakowie piekniejsze, i takie
        ktore bardziej wplynelyby na ozywienie dzielnicy bezposrednio przylegajacej?

        Pozdrawiam,

        Olek




        • Gość: Piotr Lewicki o wyborze akurat tego placu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 18:07
          Dobry wieczór,

          Nie wiem, dlaczego władze miasta wybrały ten plac jako temat konkursu.
          Pewnie są w Krakowie piękniejsze place i pewnie takie, które mogłyby ożywić
          przyległe dzielnice w lepszy sposób.

          Ale ten jest wyjątkowo zdegradowany. I dlatego bez trudu wskazalibyśmy
          ładniejsze miejsca w Krakowie. A wygląda tak nie z powodu zniszczeń wojennych
          tylko naszego "wkładu cywilizacyjnego" w stare Podgórze.

          Ten plac - co może najistotniejsze dla jego niedawnej historii - symbolizuje
          początek ostatniej drogi jednej czwartej mieszkańców naszego miasta. Stąd
          zaczynały się wywózki, tutaj ci, którzy nie mogli nadążyć za kolumną żegnali
          się z bliskimi i ze światem. Nie wiem, czy jest inne miejsce w Krakowie, gdzie
          zginęła taka ilość ludzi.

          Przemianowanie dawnego Placu Zgody na Plac Bohaterów Getta było nabardziej
          żałosnym gestem, na jaki było nas stać. Zwłaszcza, jeżeli na środku tego placu
          pojawiła się zajezdnia autobusowa i szalet podziemny.

          Pozdrowienia.

          PL
          • olek60 Re: o wyborze akurat tego placu 25.04.04, 20:38
            Pane Piotrze,

            Dziekuje za odpowiedz, niespodziewanie wstrzasajaca -
            a wiec pytanie warto bylo zadac.

            Mysle ze tak szalety jak zajezdnia nie byly
            akcja wynikajaca ze zlej woli. Plac kojarzy mi sie z typem placu tranzytowego
            takze przez lokalizacje, totez mysle ze wplyw jego odnowy na okolice bedzie
            mniejszy jak gdzies indziej. Mam nadzieje ze sie myle, a moze wartaloby
            pomyslec jak polaczyc plac z ozywieniem bezposredniej okolicy?

            Gest jest piekny - Chcialabym jednakze by miasto pomyslalo o wylozeniu
            pieniedzy - mysle ze duzo mniejszych, w te place krakowskie ktorych
            uporzadkowanie pomoglo by maksymalnie ekonomii, czyli tym ktorzy tam zyja, i
            zachowalo istniejace a niszczejace piekno.



          • olek60 Re: o wyborze akurat tego placu 25.04.04, 21:07
            Panie Piotrze,

            Dziekuje za odpowiesz - niespodziewanie wstrzasajaca.
            Totez mysle ze pytanie warto bylo zadac.

            Nie sadze by szalety czy zajezdnia byly rezultatem
            zlej woli - plac sam kojarzy mi sie z typem placu tranzytowego -
            takze przez lokalizacje - typem mniej podatnym na to by wywrzec katalizatoraki
            wplyw na dzilenice. Mam nadzieje ze sie myle a to bardzo byc moze i ze juz
            pomyslano jak polaczyc odnowe placu z okolica.
            Gest jest napewno piekny a cel szczytny - chcialoby sie jednak by miasto
            wylozylo troche pieniedzy na te place krakowskie ktorych piekno coraz bardziej
            niszczeje.

            Pozdrawiam,

            Olek

            • olek60 Re: o wyborze akurat tego placu 25.04.04, 21:09
              przepraszam! Myslalem ze tekst me "zjadlo"

              O.
            • Gość: Piotr Lewicki Re: o wyborze akurat tego placu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 21:24
              Dobry wieczór,
              Trudno się nie zgodzić z Pańską argumentacją.
              Obawiam się, że nie "pomyślano jak połączyć odnowę placu z okolicą". Bo to, że
              Pan myśli, my myślimy, pewnie Główny Architekt Miasta myśli, może i inni, nie
              oznacza, że istnieje jakiś scenariusz, według którego wykona się następne
              ruchy, a na końcu tego scenariusza stare Podgórze będzie piękniejsze niż Stare
              Miasto. I nie sądzę, żeby gdzieś w UMK był jakiś lider - powiedziałbym manager,
              który zna mechanizmy ekonomiczne, które muszą zadziałać, żeby na po pewnym
              czasie fasady wokół były odnowione, a nowe budownictwo co najmniej na miarę
              istniejącego dziedzictwa. Bo nie jest to zadanie prezydenta miasta ani
              dyrektora wydziały architektury. Dlaczego kapitał pojawia się w innych rejonach
              miasta?
              A place niszczeją, bo jest bieda...
              Kiepski czas dla architektury.
              Pozdrowienia.
              PL
              • edgarpop Re: o wyborze akurat tego placu 26.04.04, 09:31
                Obserwujac ta dyskusyje która moim zdaniem powinna sie toczyc po kazdym tego
                rodzaju konkursie dopełniajac go tylko o nowe mysli przyszła mi ponownie pewna
                mysl wielkiego POlaka ,ktorego mamy zaszczyt w tym roku honorować nazywajac ten
                rok jego nazwiskiem :"Z faktu ,ze Mickiewicz byl wielki i Kopernik byl
                wielki ,nie wynika nic dla Kowalskiej z Zamościa i pana Malinowskiego z
                Targówka.Spróbujcie być sobą.Nie bójcie sie ,że w dzisiejszym świecie
                reprezentujecie kulturę narodu podrzednego .Ta podrzedność jest waszą siła."
                Myśle ,ze to jest kluczowe zdanie do sporów o tzw Kraków ,który to spor dotyczy
                tegoż czym Krakow był a czym powinien być.
                Ja sie ciesze ,ze np ten Konkurs wywołuje tyle kontrowersji ,ze nie jest powli
                to kolejny konkurs ,ktory ginie w masie ,ze wywołuje emocje.To po czesci tez
                swiadczy o tym ze moze stac sie czyms wiecej niz kolejnym miejscem bez emocji .
                To wszytko jednak wymaga wysiłku nie tylko takiego interesownego ale i
                calkowicie np non profit.Miejmy tego jednak swidomosc i od niej mozna takze
                zacząć.
                Srodowsko architektow Krakowskich od pewnego czasu ma taka dziwna "przypadłość"-
                oczy szeroko zamkniete-moim zdaniem brakuje spojnosci .Krytykownie jest jak
                najbardziej wskazane i pomocne tylko dlaczego czasami jad jaki sie wydobywa z
                krytyki jest czesto ostania rzecza jak wypływa z takiej wymiany .
                Dajmy czas na realizacje kilku ostanich konkursow w Krakowie ,projektancji
                powinni nam pokazac jak mozna to wybudowac a potem proponuje uczynic panel
                dyskusyjny i wtedy uczynic gest pochwały lub po prostu linczu w koncu to sa
                chirurdzy przestrzeni i ich dzialania beda na wieki .Tylko kogo to
                obchodzi ,nieprawdaż?
                • olek60 Re: Troche nie na temat - Marketing Krakowa 26.04.04, 18:12
                  Ja na pewno z ciekawoscia i zyczliwoscia bede czekac na realizacje tego
                  placu,szczegolnie po wymianie tych krotkich notek z autorem projektu. Zaluje
                  ze nie mozna planow zobaczyc na Sieci.

                  Co do roli prezydenta to mam inne mniemanie - jego rola to dbac o to jak miasto
                  bedzie sie rozwijac.

                  Na przyklad - pare lat Krakow byl celem turyzmu Japonczykow - Manggha jest
                  jakby koncowym wyrazem tej wzajemnej sympatii.
                  Niestety te dobre poczatki nie byly kontynuowane. Nikogo w Krakowie nie
                  obchodzi marketing w Japonii - wiem bo skarza sie mi znajomi Japonczycy ktory
                  zwiazali sie z Krakowem za czasow studiow. Jeszcze jedna stracona szansa.

                  • Gość: behemot Re: troche o marketingu - troche nie IP: *.nowy-sacz.sdi.tpnet.pl 28.04.04, 15:54
                    Szkoda ze miasto w okolicach placu Zgody nie planuje (przynajmniej a razie)
                    jakiejs spektakularnej inwestycji (typu opera, sala koncertowa, muzeum), ktora
                    podnioslaby prestiz, potencjalnie przeciez atrakcyjnej, okolicy. Sam plan
                    rewitalizacji Zablocia nie wystarczy zeby przyciagnac inwestorow a nawet
                    bnajpiekniejszy plac moze pozostac wyspa wsrod ogolnej bylejakosci. Mniej
                    wiecej tak jak Manngha na Debnikach, odcieta Wisla od
                    lewobrzeznej "turystycznej" czesci Krakowa.
                    • o13y Re: troche o marketingu - troche nie 28.04.04, 16:28
                      pomysłodawca kładki gdzieś w tych okolicach (przez Wisłę naturalnie) niestety
                      stracił był posadę jakiś czas temu :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka