Dodaj do ulubionych

Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa

    • zjedz_mnie Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa 19.02.11, 19:20
      Zauważyłam, że od wejścia ustawy antynikotynowej (notabene powtórzonej z 1997r również nie respektowanej) coraz wiecej osób pali w miejscach publicznych, a zwłaszcza na ulicach. Z panami ze straży miejskiej i z panami z policji w tej sprawie nie można dojść do porozumienia, próba zgłoszenia takich sytuacji jest groźna w zasadzie dla osoby, która chce by respektowano prawo. To jej grożą szykany i ostracyzm.
      I żeby nie było, że nie rozumiem palaczy, bo sama lubię pyścić dymka. Jednak skoro nie wolno palić to znaczy, że nie wolno. Ja rozumiem ten nasz polski duch buntu, że nawet po alkoholu ludzie wsiadają za kierownicę. Ale pilnowania prawa, które ktoś łamie do kogoś należy. Jak widać powołanym od tego ludziom prawo owo leży.
      • Gość: zv Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 20.02.11, 17:52
        Zauważyłam, że od wejścia ustawy antynikotynowej (notabene powtórzonej z 1997r również nie respektowanej) coraz wiecej osób pali w miejscach publicznych, a zwłaszcza na ulicach.
        Palenie na ulicach póki co jest legalne, więc w czym problem. Palić nie można na przystankach i w pobliżu szkól, na terenach przyszpitalnych itp, ALE NA ULICY MAM PRAWO PALIĆ ILE MI SIĘ PODOBA.
        • Gość: Margherita Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.11, 23:39
          Na ulicach palą dziwki. Normali ludzie palą w kawiarniach. To kretyńskie lewo (prawem sie tego nazwać nie da) wymusza na normalnych ludziach zachowania rodem z marginesu społecznego.
          • Gość: normalna Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.11, 19:05
            Jeżeli chodzi o żeńską część populacji, to tylko dziwki palą, miejsce nieistotne. Normalni ludzie nie palą w ogóle.
    • Gość: hmymy Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.legnica.vectranet.pl 19.02.11, 19:50
      to ci co to zgłaszali tacy biedni że nikt nie miał komórki z aparatem? fota palącym gościom, fota palącej barmance - przynajmniej mieli by dowód na poparcie swoich słów, a jeśli było ich parę osób to raczej jak mówią że nie zamknięta impreza to manager lokalu nie powinien mieć już 100% wiarygodności, powinni byli wejść do środka i rozpytać w lokalu gości czy rzeczywiście impreza zamknięta - jeśli nie - pociągnąć tego managera cwaniaczka do odpowiedzialności... pewnie kolejny wykształcony przez wykop jak się migać. a za barem 100 niepalących studentek chętnie stanie.
    • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Ciekawe czy ci, ktorzy mowia o "donoszeniu" maja IP: 109.202.224.* 19.02.11, 19:58
      swiadomosc ze takie myslenie bierze sie z komunizmu, kiedy to informowanie wladzy o "wykroczeniach" innych rzeczywiscie mialo sie prawo sie zle kojarzyc...
    • Gość: krakauer :) IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 20:11
      ale ta sytuacja jest polska ... to czysta polska w pigułce, polskie przepis - po polsku przez polaków solidarnie olewany, przy biernej postawie równie głęboko w d. mających ten przepis i polaków - oficjalnych strażników prawa przez tych polaków w tym przez palaczy i właścicieli pubu opłacanych :) Za to kocham ten kraj i uważam że jest najwspanialszy we wszechświecie ! nikt i nic nie podważy polskiego ustroju i naszego stosunku do prawa i praworządności.
      Jeszcze Polska nie zginęła !
      Niech żyje Rzeczpospolita !
      niech żyje Kraków
      niech żyje Straż Miejska !
      • Gość: nilka co tam przepisy, co tam zasady- IP: *.kielce.hypnet.pl 19.02.11, 21:23
        Polacy to debeściaki, nic nie muszą! Nawet ci mundurowi!
    • Gość: krakowska jak to mówią - nadgorliwość gorsza od faszyzmu ;P IP: *.182.122.72.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.02.11, 20:37
      j.w.
    • ponury_swiniarz I bardzo dobrze szanowna faszystko 19.02.11, 21:06
      Nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu ale nareszcie moge po raz pierwszy pochwalic straz miejska za to ze poprostu olala sprawe. Dostala pani drinka za darmo i jeszcze biadoli. Uwaga, bo to moze byc uznane przez urzad skarbowy ze korzysc i jeszcze bedzie pani musiala od tego podatek zaprlacic :)
      • Gość: duddson Re: I bardzo dobrze szanowna faszystko IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 21:43
        Odpowiedź typowego zaściankowego polaczka... nie wychylaj się, nie kabluj, nie podskakuj, idź z tłumem. Przez taki element właśnie nie mam w Polsce społeczeństwa a raczej zbieraninę zakompleksionych i zastraszonych ludzików.
        • ponury_swiniarz Re: I bardzo dobrze szanowna faszystko 20.02.11, 00:57
          Z powodu glupiego i faszystowskiego prawa wyjechalem stad i nie mam zamiaru wracac. Gdyby nie fakt ze za zrzeczenie sie obywatelstwa trzeba bulic jak za woly, pisac zyciorysy i dostarczac papiery, o ktore nie chce mi sie wystepowac do urzedow, to bym sie zrzekl. Budujcie sobie spoleczenstwo nakazami i zakazami, komuna widac niczego was nie nauczyla.
        • Gość: cv Re: I bardzo dobrze szanowna faszystko IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 20.02.11, 18:05
          Mam mieszane uczucia jeżeli chodzi o tzw kapowanie. Zgłoszenie wandalizmu, malujących graficiarzy, nagminnego niesprzątania odchodów psich itp to właściwe zjawiska, ale jak się pije w knajpie i kabluje bo barman zapali to przesada. Do baru się chodzi nie dla zdrowia ale aby się "zmęczyć". Jak mi się knajpa nie podoba to idę do innej. Większość barmanów pali i piję (znam ich wielu) większość klientów też pali (to że pija to oczywiste), może nie w każdej knajpie, ale w takich gdzie się siedzi do rana to już tak. Coś o tym wiem bo chodzę do knajp gdzie się wychodzi o 6 rano i później i o tej porze to często olewają przepis o niepaleniu i koło 5 rano prawie wszyscy palą, włącznie z barmanami/barmankami. I bardzo dobrze. W pewnych miejscach powinno się przestrzegać przepisów "zdrowotnych" ale są miejsca gdzie, zwłaszcza nad ranem, nie chodzą ludzie przewrażliwieni na punkcie zdrowia. Ida tam niszczyć swoją wątrobę, płuca i olewać społeczne konwenanse, i powinni mieć do tego prawo.
      • Gość: as Re: I bardzo dobrze szanowna faszystko IP: *.nsystem.pl 19.02.11, 22:55
        w takim razie zyjemy w jakims chorym kraju jesli takie zachowanie strazy jest normalne...
        • ponury_swiniarz Re: I bardzo dobrze szanowna faszystko 20.02.11, 01:01
          zyjemy w chorym kraju, w ktorym panuje chore prawo. Czasem nawet ograny, ktore stoja na jego strazy widza jego idiotyzm.
          • Gość: antytotalitarysta Re: I bardzo dobrze szanowna faszystko IP: 93.159.164.* 20.02.11, 10:57
            ja też mam dość tego kraju obytelskich ORMOwców. IPN sobie powołali żeby napiętnować obywateli a teraz na wyścigi nie tylko kablują ale jeszcze równie głupie regulacje stanowią. Szkoda że Bareja nie żyje. Miałby drugą młodość!
      • Gość: Ewa Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 12:14
        Ciekawe czy kiedy ktos chcialby Ci zgwalcic kobiete to znalazlby sie jakis nadgorliwy konfident, ktory chcialby o tym doniesc.
        • ponury_swiniarz Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 13:05
          No anurat konfident nic by tu nie pomogl bo zanim przyjechalaby policja to i kobieta i ja bylibysmy zgwalceni. Akurat przed gwaltem trzeba sie bronic bezposrednio. A skoro juz porownujemy sytuacje ekstremalne to ciekawe czy nalezysz to tych legalistow, o ktorych pisze pan Gross - prawo nakazywalo wydawac Zydow Niemcom, wiec wydawali. Teraz palacze sa troche jak Zydzi, nie robia nic zlego a sa ofiarami nagonki.
          • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 13:18
            Ciekawe porównanie. Ale Żydzi nie naruszali prawa innych.
            Kiedy idę do knajpy chcę w spokoju posiedzieć, porozmawiać czy napić się piwa.
            I nie życzę sobie żeby ktoś mi dymił i smrodził ubranie, mimo że tego nie może robić.
            Nie pozwolę nikomu psuć mojego zdrowia trującym dymem. Jeśli ktoś chce dymić i truć się, może to robić na zewnątrz lub w wyznaczonym miejscu.
            Dlatego sam postąpiłbym podobnie jak ta dziewczyna, a w przypadku takiej reakcji sprawa trafiłaby do komendanta SM.
            • ponury_swiniarz Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 14:03
              Czyli jesli w knajpie nie podaja alkoholu to naruszaja twoje prawa do picia piwa a jesli jest za glosno to naruszaja towje prawa do spokojnej rozmowy. Zrozum, ze knajpy oferuja pewna usluge i jesli ci ona nie odpowiada to jej nie kupujesz. Ja nie chodze do warzywniaka kupowac mieso.
              • hrubygazda Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 15:01
                po pierwsze jestem ciekaw gdzie wyjechałeś z tego "chorego" kraju bo takie regulacje prawne funkcjonują juz w każdym NORMALNYM kraju , Po drugie jeżeli palisz to trujesz innych wiec nie porównuj tego do picia piwa na przykład. Chcesz się truć proszę bardzo ale nie narażaj innych
                • ponury_swiniarz Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 15:11
                  No jak sie nie ma argumentow to zaraz sie pisze ze 'w kazdym normalnym' lub 'w kazdym cywilizowanym'. Ja akurat mieszkam w Anglii, tutaj tez wprowadzono to glupie prawo ale lokale sprytnie je obchodza. W tutejszych palarniach panuje troche jakby klimat prohibicji (tyle ze calkowicie legalnej). Austria, kraj wysoce cywilizowany nie zakazuje palenia w knajpach. W Niemczech w wiekszosci knajp (a nawet w pracy) mozna palic. Wiec nie pisze 'w kazdym normalnym' bo norma jest wzgledna.
                  • Gość: ? Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 109.202.224.* 20.02.11, 16:06
                    Studiowalem w Anglii przez parę lat i nigdy tego nie zauważyłem. Wręcz przeciwnie- odkąd wszedł w życie zakaz, w żadnym budynku nie widziałem żeby ktoś palił. Na czym według Ciebie to "sprytne obchodzenie" polega?
                    • ponury_swiniarz Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 18:14
                      www.howtospendit.com/#/articles/3745-feature-a-fume-with-a-view
                • Gość: zv Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 20.02.11, 18:20
                  Nie w każdym. Owszem w Europie tak ale są wyjątki. W Niemczech zależy gdzie, ale w sumie można, na Węgrzech też, można palić w knajpach w Bułgarii, w Belgi też (ale nie w restauracjach), w Czechach w puby mogą zdecydować czy są dla palących czy nie. W USA wszystko zależy od stanu. W wielu nie wolno ale np w Indianie nawet w restauracjach wolno. A w Krakowie o 5, 6 rano w knajpach gdzie się chodzi na "dożynki", prawie wszyscy palą choć to nielegalne. Barmani też.
              • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 15:11
                Udajesz tylko ignoranta czy nim jesteś? Twoje argumenty, polegające na dziecinnym odwracaniu kota ogonem są absurdalne i nijak się mają do istoty tematu, a tylko pokazują Twoją bezradność. Wysil swój umysł, to nie jest aż takie trudne do zrozumienia.

                Nie mówimy o oczekiwaniu lub żądaniu czegoś, gdzie tego nie powinno być (choć nikt nie zabroni sprzedawcy w warzywniaku sprzedawać mięsa, jeśli spełni wymogi sanitarne).
                Twoja argumentacja wskazuje, że nie miałeś zajęć z logiki i trzeba Ci tłumaczyć jak dziecku, więc po kolei włożymy do główki co należy.

                Jeśli w knajpie nie podają alkoholu a wisiałby nakaz (!) sprzedaży (co jest absurdalne jak Twój przykład), to odmowa naruszałaby moje prawo do kupna. Podobnie gdyby wisiał zakaz głośnej muzyki czy rozmów (absurd), to również naruszałoby to moje prawo do spokojnej rozmowy w takim lokalu (wybrałam go, bo musi tam być cicho).
                W problematycznym klubie, o którym trwa dyskusja jest zakaz palenia, co krótko mówiąc oznacza, że idąc tam mogę oczekiwać braku dymu tytoniowego.

                Zgadzam się z Tobą, że knajpy oferują ludziom pewną usługę - możliwość spędzenia tam czasu, kupna czegoś w barze, rozmowy i wszystkiego co nie jest zakazane lub narusza spokój innych. Dlatego tam właśnie chodzę i wymagam, by ten poziom usługi był respektowany.
                Jeśli Ci to nie odpowiada to nie musisz tam chodzić i jej kupować (możesz palić w domu).
                Dlatego osoba chcąca palić w knajpie, gdzie wisi zakaz (czyli gwarancja czystego powietrza), podobnie jak ktoś kto ma tiki plucia na innych lub wymachiwania ręką, szturchając wszystkich dookoła, powinien się spodziewać, że zostanie wyproszony z lokalu za zakłócanie spokoju innych.
                Jeśli idę do lokalu, gdzie nie wolno wprowadzać psów to oczekuję, że żaden burek mnie lub mojej rodziny nie będzie lizał czy gryzł. Podobnie w Kościołach czy muzeach, gdzie wisi zakaz fotografowania, nie powinno się robić zdjęć i nikt nie mówi tym, którzy nie ich robią żeby tam nie chodzili.

                Pozdrawiam i polecam zajęcia z logiki :-)
                • ponury_swiniarz Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 15:18
                  Tyle ze panstwo moze sobie wprowadzac nakazy i zakazy jakie chce. Jesli sie z tym zgadzasz, ok. Ja sie nie zgadzam i je lamie. Jakby co, zaplace mandat (stac mnie) ale nie mam zamiaru przestrzegac glupich przepisow. Uwazasz ze panstwo powinno dyktowac prywatnym ludziom co i jak maja robic w sytuacjach, w ktorych kazdy dorosly czlowiek moze sam podjac decycje? Np. ide do knajpy gdzie pala lub ide do kawiarni gdzie nie pala? Ja bedac studentem wiedzialem gdzie chodzic zeby nie smierdziec dymem, lub zeby nie dostac w morde (byly w Kraku knajpy, gdzie bylo to gwarantowane) i mimo ze mordobicie jest nielegalne, jako dorosly czlowiek moglem sam podjac decyzje a nie dzwonic na straz miejska czy policje. A jak wlasciciel jednej z takich knajp skapowal sie wreszcie ze ma zla slawe wydal w cholere pieniedzy na ochrone i zmiane wizerunku. Dlaczego kwestii palenia nie pozostawiono rynkowi? 50-lat komuny robi swoje.
                  • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 16:44
                    Widzę, że nie tylko zajęcia z logiki ale i wiedzy o społeczeństwie by się przydały :-)
                    Cóż, korepetycji nie udzielam, ale przyjmijmy, że dziś mogę Ci udzielić darmowej lekcji.
                    Otóż należałoby zacząć od pojęć Państwo i Społeczeństwo - polecam Wikipedię.
                    Przynależność do danego społeczeństwa to korzyści, ale też obowiązki i zasady.
                    Państwo poprzez swoje instytucje powinno (i to czyni) wprowadzać nakazy, zakazy i organizować życie społeczne, tak by panował ład i porządek.
                    Dlatego w imię dobra ogółu państwo powinno "dyktować prywatnym ludziom" tudzież ustalać granice swobody ich działania, tak aby obywatele nie szkodzili sobie nawzajem.
                    Inaczej wszyscy by się nawzajem okradali, mordowali, gwałcili i bili, bo każdy by działał według swoich zasad i jak to określiłeś sam podejmował decyzje dobre dla siebie (a niekoniecznie dla innych).
                    Jeśli chce się być członkiem danej społeczności, należy przestrzegać jej zasad. Oczywiście zawsze możesz mieszkać samotnie na wyspie, w rezerwacie lub jak Amisze w Stanach minimalizując wpływ restrykcji, bądź też kontestować prawo, ale zawsze będziesz musiał się liczyć z konsekwencjami.

                    W demokracji prawo stanowi większość (poprzez swoich reprezentantów), dzięki czemu nie jest ono idealne, ale zapewnia reguły uznawane przez tę większość.
                    W średniowieczu gdyby pan lub później szlachcic kazał Ci coś zrobić, a Ty miałbyś inne zdanie, to mógł Ci obciąć głowę, bo to było jego prawo.

                    Ponieważ 2/3 Polaków nie pali, mają oni prawo żądać by w lokalach, w których przebywają i gdzie jest zakaz palenia, nie było dymu i by nie musieli się nim truć.
                    Państwo nie dyktuje Ci co masz robić, ale daje wybór - możesz iść do knajpy gdzie można palić, możesz iść do takiej gdzie jest zakaz i nie palić lub palić na zewnątrz albo palić w domu.
                    Prezentowane przez Ciebie podejście do prawa na zasadzie "nie bo nie" jest infantylne.
                    I choć można unikać miejsc, gdzie ktoś może Cię pobić czy okraść, to nie można przecież zamknąć się w domu, bo wszędzie coś Ci się może stać. Od tego jest właśnie prawo żeby to złodziej czy dresiarz bał się konsekwencji kradzieży czy pobicia, a nie Ty jego.
                    Osobną kwestią jest skuteczność jego egzekwowania przez służby, co widać na przykładzie tej dziewczyny, ale mimo to należy przestrzegać i korzystać z prawa, a nie być tchórzem.
                    Niestety masz rację, że 50 lat komuny zrobiło swoje, stąd świadomość społeczna i stosunek do prawa takie a nie inne.
                    • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 20.02.11, 17:42
                      bzdura; szlachcic nie mógł łba uciąć - feudalizm to jednak nie niewolnictwo - ograniczało go tzw. prawo boże,
                      te piękne cytaty którymi wymachujesz to prawie czysty Carl Schmitt - glowny ideolog prawa nazistów. Pogratulowac wzorców.
                      nie wiem kto tu ma spaczony stosunek do prawa - 50 lat totalitarnego systemu gdzie "władza dla dobra poddanych mogła wydawać dowolne, nawet najberdziej debilne nakazy i zakazy" zrobiło w niektórych mózgownicach swoje....
                      • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 18:49
                        Po pierwsze nie wiem gdzie Ty widzisz cytaty, bo ja takowych nie użyłam (co najwyżej kilka wyrażeń od kolegi interlokutora).
                        Po drugie chodziło mi o drastyczniejsze kary za nieposłuszeństwo, od kar cielesnych po śmierć w skrajnych przypadkach - np. biskup św. Stanisław ścięty przez Bolesława.
                        Jeśli uważasz, że przestrzeganie ustanowionego prawa i korzystanie z praw obywatelskich jest oznaką nazizmu to współczuję i to chyba nie ja mam coś z głową.
                        Gdy ktoś mnie pobije, okradnie lub potrąci na pasach to nie omieszkam w sądzie walczyć o karę i odszkodowanie. Dlaczego mam spuszczać głowę jak tchórz i gdy ktoś mi napluje w twarz udawać, że pada deszcz?
                        Spójrz na Stany, gdzie za brak informacji o śliskiej podłodze można żądać setek tysięcy odszkodowania i to nie jest nazizm, tylko świadomość swoich praw i korzystanie z nich (co prawda tam jest to przegięcie w drugą stronę).
                        W innych krajach, gdzie jest podobny zakaz jakoś komunizmu nie było, a mentalność jest inna.
                        W Singapurze kary za śmiecenie są tak wysokie, że nikt nie kiepi na chodnik, ale oni cieszą się z tego, że jest czysto. Polacy zaś to zawistni malkontenci, którzy ciągle narzekają i myślą co by tu ukraść, przykombinować i oszukać by postawić na swoim.
                        • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 20.02.11, 19:21
                          obawiam się, że nigdy w stanach nie byłaś - to duży kraj a w kazdym stanie inny system do tego inny wzorzec - common law. o którym więc mówimy? w Singapurze też pewnie nie - to też common law (ex british crown colony) i za co innego oraz na innych zasadach tam grozi tak wysoka kara. Tam zakazny/nakazy ustawowe są inaczej traktowane niż w tym tępym pozytywistycznym, postotalitarnym obozie, który ledwo wylazł z totalitaryzmu już się weń stacza...
                          wyładowywanie frustracji przez skarżypycenie - że nie wspomnę o idiotyźmie tego rodzaju "zakazu"
                          był taki iwerszyk Tuwima "straszni mieszczanie" - polecam lekturę
                          • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 20:09
                            Nie oceniaj jeśli nie masz pewności, bo być może sam siedzisz tylko przed kompem.
                            W Singapurze jeszcze nie byłam, ale mieszkałam w Kalifornii. Wiem zatem jak tam działa prawo i policja. I wiem doskonale o prawie stanowym, ale nie chciałam wchodzić na tak głęboki poziom szczegółowości bo można by esej napisać, a i tak co niektórzy komentujący większości by nie zrozumieli.
                            Co do skarżypycenia - jeśli domaganie się respektowania prawa tak nazywasz to (idąc za wypowiedziami niektórych) nie życzę Ci by ktoś pobił lub zgwałcił bliską Ci osobę, bo wtedy może się okazać, że żaden świadek nie będzie chciał być skarżypytą i nie będzie donosił na bandytów. Pomyśl o tym...
                            • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 20.02.11, 20:39
                              argumentacj debilna - róznica miedzy kategoriami tych zachowań. nie będę robił komentarzy o rosyjskim móżdżku choć mógłbym.... obawiam się poważnie, ze bycie gastarbeiterem w Malibu nie pomaga zapoznać się z kalifornijskim prawem zbyt dobrze...
                              • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 22:35
                                Przykręć pan ognia bo woda się w czajniku gotuje i para Ci bucha spod denka...
                                Poza tym zaplujesz sobie z nerwów ekran i głupio będzie wyglądał :-)
                                A najlepiej zamilcz bo kolejne gruboskórne wypowiedzi, a raczej ubliżające oskarżenia tylko potwierdzają jakże płytką jesteś osobą nikczemnego pokroju.
                                Pamiętaj że ocenia się innych swoją miarą, zatem "rosyjski móżdżek", "gastarbeiter" - ciekawe czego jeszcze się o Tobie dowiemy prosty człowieku.
                                Kalifornii najwyraźniej zazdrościsz bo pojechałam tam głównie pozwiedzać, a w Malibu, Newport czy Laguna Beach kąpałam się w morzu.
                                • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 20.02.11, 23:56
                                  a ja myślalem, że studiowałaś przepisy administracyjno-policyjne....
                                  tak, niewąpliwie w oceanie mozna rozwazać o zakazie palenia... a rekiny nie chciały się połaszczyć?
                                  kto powinien redukować populację serferów i pływaków bo inaczej zakazuja palenia i skarżypycą....
                                  • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 21.02.11, 00:57
                                    Widzę, że - jak to mówią - rura trochę zmiękła bo i język się poprawił.
                                    A może wody z czajnika trochę wyparowało i przestała się gotować pod beretem...
                                    Ale poziomu dyskusji interlokutorowi to bynajmniej nie podniosło.
                                    A ponieważ nie zamierzam się zniżać do tego żenującego poziomu rynsztoka, wyzwisk i absurdalnych teorii nikczemnej osoby, która z uporem maniaka próbuje chyba tylko sobie udowodnić, że ma rację (a wokół są sami najeźdźcy, naziści, rosyjscy agenci i konfidenci) - pozwolę sobie zakończyć. Jak to mówią, mądry wie kiedy głupszemu ustąpić.
                                    Ubawił mnie Pan po pachy, rozumiem chęć dowartościowania się, skoro w życiu nie wyszło tak jak innym, ale kilka ostatnich wypowiedzi obnażyło jakże prostym jest Pan człowiekiem.

                                    Pozdrawiam
                                    Proszę uważać na agentów z Rosji, szpicli, kosmitów i konfidentów, którzy czają się na polu.
                                    • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 21.02.11, 07:26
                                      sama uważaj na język - bo pierwsza zaczęłaś. i pamiętaj, jak się ma warsiawskie numery, to jest obcym i okupantem - dla was to zagranica! więc z Rosyjskiej guberni Galicji nie pouczaj!
                    • Gość: zv Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 20.02.11, 18:29
                      2/3 Polaków nie pali ale wśród bywalców knajp, i to nie jakiś tak klubów z potańcówkami, ale knajp gdzie się chodzi pić do rana, i zwłaszcza nad ranem to z 80% pali. Zanim wprowadzono zakaz to w Dekafencji koło 6 rano praktycznie wszyscy palili, może się tam znalazło parę procent co nie paliło. Oczywiście w ciągu dnia inaczej to wyglądało, w innych knajpach podobnie. Ale w knajpach gdzie ludzie piją do białego rana po godzinie 4 rzadko kiedy są niepalący.
                    • ponury_swiniarz Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 18:43
                      No tyle sie rozpisalas a wogole sie nie odnioslas do tematu. Podobno demokracja to rzedy wiekszosci z poszanowaniem praw mniejszosci. Ale prawa mniejszosci szanujemy tylko wtedy kiedy nam pasuje co nie?
                      • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 19:04
                        Za dużo czytania, co? Jak się do szkoły nie chodziło to teraz problem to wszystko ogarnąć.
                        Ty za to się odniosłeś do tematu pisząc o warzywniakach i mięsie, bo brakło argumentów.
                        Wyłożyłam Ci to łopatologicznie, licząc że zrozumiesz.

                        Oczywiście demokracja to rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości - ale w granicach ustanowionego prawa. Nie można kierowcom wyścigowym pozwolić ścigać się na ulicach (od tego są tory), tak jak złodziejom, którzy są mniejszością społeczeństwa pozwalać okradać do woli innych obywateli.
                        • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 20.02.11, 19:24
                          a tak przy okazji: warszawska mentalność tym się własnie charkteryzuje, że nahajem i..... 150 wspólnej ojczyzny z carskim imperium robi swoje....
                          ale od cesarskiej Galicyji z takimi zagrywkami WARA! nie jesteście u siebie i radzę o tym ZAWSZE pamiętać!
                          • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 20:19
                            Oto jak łatwo poznać prostaka - kiedy brak mu argumentów to się gotuje i czerwieni jak burak i dyskusję kieruje na pochodzenie, oceniając po pozorach, chociaż pojęcia nie ma skąd są.
                            W Warszawie jestem trzeci rok i nie zamierzam tu zostać, a do swojego Krakowa wracam co miesiąc.
                            Chłopie słoma Ci z butów wystaje, więc wracaj do stajni doić krowy i gnój wynosić (bo pewnie jesteś chłopkiem małorolnym spod Krakowa, który za Krakusa się uważa), a nie prowadzić dyskusje na forum, bo do tego trzeba mieć głowę, a nie czajnik :-)
                            • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 20.02.11, 20:36
                              może mi słoma z butów wystaje ale radzę pamietać, zę przybysz z warszawy jest tylko okupantem i okupantowi się wysługuje. więc jest gościem tak jak w Kalifornii. zatem nie będąc u siebie powinien milczeć!
                              • Gość: Ewa Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: *.acn.waw.pl 20.02.11, 22:43
                                Hahaha, bawisz mnie i pewnie wielu innych czytających swoją płytką retoryką, którą tylko wyjątkowo ograniczony umysł może z siebie wypluć.
                                Ale cóż, tacy też mają prawo istnieć, korzystać z internetu i gotować się wściekając z niemocy wymyślenia racjonalnych kontrargumentów.

                                Ja do Krakowa wracam, a nie przybywam bo to moje miasto.
                                Ty za to koło prawdziwego Krakusa nawet nie stałeś, bo słownictwo i retoryka wsią zalatuje na kilometr. Poza tym Krakowianie potrafią dyskutować inteligentnie ważąc słowa i mają zasady, których Tobie ewidentnie brakuje. Być może jesteś z Nowej Huty, a to by wyjaśniało robotniczą, ograniczoną mentalność i ubogie słownictwo.
                                • Gość: antytotalitarysta Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 93.159.164.* 21.02.11, 00:01
                                  to ze wsi czy z Huty? a moze z Kombinatu? grunt, ze nie ze wsi warsiawa w Kongresówce - to dopiero obciach byłby....
                                  a intelygentne dyskusje o kolorowych serialach to sobie daruję (i kto to widział by w krakowie nazywac kogo per: krakowianin? - tożto warsiawska obrazliwa gwara... tu są krakauerzy)
                                  straszna jest ta Rosja oj straszna - po kiego grzyba ktoś nas im podporządkował?
                                  • Gość: Stefan Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? IP: 77.236.26.* 24.02.11, 11:24
                                    Pozwolę sobie uściślić:

                                    Warszawiacy, całkiem błędnie, mówią na nas "krakowiacy" (analogicznie do warszawiacy). Jest to błędne, gdyz krakowiak, to przedstawiciel folkloru podkrakowskiego, w czapce rogatywce z pawim piórem.

                                    Natomiast w Krakowie mieszkają zarówno krakowianie (osoby stale zamieszkujące nasze miasto) oraz Krakusi (tak, z dużej) i są to przedstawiciele tradycyjnie krakowskich rodów (niektórzy twierdzą, że do tego potrzebne jest dobrych kilka pokoleń), zwani czsami krakauerami. Stąd, w zasadzie, każdy Krakus jest krakowianinem, ale nie odwrotnie.

                                    Gość portalu: antytotalitarysta napisał(a):

                                    > to ze wsi czy z Huty? a moze z Kombinatu? grunt, ze nie ze wsi warsiawa w Kongr
                                    > esówce - to dopiero obciach byłby....
                                    > a intelygentne dyskusje o kolorowych serialach to sobie daruję (i kto to widzia
                                    > ł by w krakowie nazywac kogo per: krakowianin? - tożto warsiawska obrazliwa gwa
                                    > ra... tu są krakauerzy)
                                    > straszna jest ta Rosja oj straszna - po kiego grzyba ktoś nas im podporządkował
                                    > ?

                        • ponury_swiniarz Ewko Ewko. 21.02.11, 14:35
                          > Za dużo czytania, co? Jak się do szkoły nie chodziło to teraz problem to wszyst
                          > ko ogarnąć.

                          'Oto jak łatwo poznać prostaka - kiedy brak mu argumentów to się gotuje i czerwieni jak burak i dyskusję kieruje na pochodzenie, oceniając po pozorach, chociaż pojęcia nie ma skąd są (i co studiowali)'

                          Jesli nie rozumiesz ze warzywniak, smartszop czy kino to taki sam prywatny biznes wlasciciela jak knajpa i ze to wlasiciciel w normalnym kraju decyduje o uslugach a klient swoimi pieniedzmi decyduje czy wlasciciel dobrze trafil i panstwo naprawde nie musi tutaj interweniowac, to nie mamy o czym dyskutowac. Proponuje przeczytac pare ksiazek o zasadach wolnego rynku, z czego najbardziej przystepna i dosyc krotka jest 'Wolny Wybor' Miltona Friedmana, a potem mozemy sobie porozmawiac. A co do tych wszystkich 'lekcji' o zyciu w faszystowskim spoleczenstwie, przeslij mi materialy, znajda takie samo zastosowanie co trybuna ludu za komuny.
                    • dixtar74 Re: Nadgorliwosc czy praworzadnosc? 20.02.11, 21:27
                      W sumie trudno się z Tobą nie zgodzić za wyjątkiem stwierdzenia o możliwości wyboru knajpy dla palących lub nie. Otóż w pełni się zgadzam, że pewne normy, czy też reguły społeczne, winny być przestrzegane, bo inaczej - celowo trywializuję - możemy powracać na drzewo. Niemniej, ustawa o zakazie palenia winna być - w moim przekonaniu - "przyjazna" zarówno dla palaczy, jak i dla tych, którzy nie chcą wdychać dymu. Tzn. pozostawiać obywatelom jakieś prawo wyboru, np. tworzymy knajpy TYLKO dla niepalących oraz dla takich, którym dym nie przeszkadza. Żeby było sprawiedliwie, wrzućmy wyższe opłaty za koncesję dla tych ostatnich. Możesz wybierać: truję się albo nie.
                      Tymczasem, nie ma tutaj z czym szaleć. Bo, powiedzmy, że wynajmujesz pod lokal pomieszczenie 40 metrowe. Fajnie. Możesz zatem sobie stworzyć jakąś salkę dla palących i niech się trują. Jak masz knajpkę "mała dziupla" - guzik zrobisz. A tu, niestety, uzależnienia lubią iść w parze i mnóstwo palaczy to także amatorzy browara.
                      I w tym kontekście rozumiem NIEKTÓRE głosy krytyczne na tym forum. Ludzie, najzwyczajniej, odnoszą orwellowskie wrażenie, że ktoś, decydując co jest dla nich "dobre", faktycznie dopuszcza się pewnej manipulacji. Papierosy od dłuższego czasu są "modnie" na NIE, a przecież istnieje mnóstwo innych rzeczy, które - gdybyśmy pragnęli pokusić się o dywagacje - są ("zdrowotnie") tym bardziej na NIE. Np. ja, ilekroć zdarza mi się słyszeć o wielce zgubnych skutkach palenia, truciu przypadkowych osób, a W SZCZEGÓLNOŚCI domniemanych kosztach mojego przyszłego leczenia, zaraz sobie "przypominam" o akcyzie - z wpływów której "żyją" też NIEPALĄCY. "Przypominam" sobie również o nałogowych alkoholikach (w dużym skrócie: opieka medyczna, kosztowne badania - tomograf, EEG - opieka psychologiczno-psychiatryczna, odtruwanie), o osobach otyłych (zawał, cukrzyca, nadciśnienie), narkomanach (detoks, odwyk, ponoszenie wspólnych kosztów za aspołeczne zachowania - kradzieże, rozboje, odsiadki), namiętnych słuchaczach na max MP3 (aparaty słuchowe w przyszłości), amatorach różnych sportów ekstremalnych - i zawsze się zastanawiam, kiedy znajdzie się taka ustawa, która wszystkim zabroni wszystkiego i zweryfikuje JEDEN TYP człowieka, będący odpowiednikiem niegdysiejszego ideału "aryjskiego pochodzenia".
                      Bo nie sztuką jest zakazywać, nawet jeśli sprawa idzie o "najwyższe ideały" (nie mam tutaj na myśli kodeksu karnego ani cywilnego). Ja mogę odważnie twierdzić, że nie będę płaciła za jakiegoś prosiaka, który jada fast-foody, a potem mi będzie czerpał ze składki na NFZ. Bo to (mówię o fast foodach) nie jest zdrowe. Można natomiast stworzyć ustawę umożliwiającą czerpanie opłat dodatkowych za leczenie osób otyłych, które z nieprzymuszonej woli upasły się jak świnie, podobnie, jak można w przyszłości żądać finansowego dodatku od poszkodowanych narciarzy, którzy potłukli czerep jeżdżąc bez kasku.
                      Ale NA LITOŚĆ! dajmyż ludziom jakąś możliwość wyboru! Przynajmniej w sferze, w której chodzi o wykroczenia.
                    • Gość: wqef Ewo, jesteś niczym kilo gwoździ... IP: *.cdma.centertel.pl 21.02.11, 09:08
                      Wiesz pewnie, JAKIE jest kilo gwoździ.
                      Będzie bez "korepetycji", istnieją przypadki beznadziejne, które należny eksterminować.
                      • Gość: antytotalitarysta "Zgodnie z prawem karą za protesty jest śmierć" IP: 93.159.164.* 22.02.11, 18:05
                        zwolennikom przestrzegania ustanowionych przez jedynie-słuszną-władzę przepisów cytat ten dedykują i pytanko:
                        Kto jest autorem tego cytatu?:
                        a) Wielki Prezes (wiadomo kto)
                        b) jego wierny Minister - Mr Zero?
                        c) dzielny płk Kadafi
                        d) ewka?
    • Gość: maciej0227 Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.adsl.inetia.pl 19.02.11, 21:14
      I bardzo dobrze zrobili. Kluby są po to żeby się bawić w tym pić i palić, restauracje ok rozumiem jedzienie i picie (zakaz palenia), ale trzeba być durniem żeby dzwonić na straż miejską w takiej sprawie, u mnie w miejscowości straż miejska sama by zapaliła i zgasiła peta na nosie autora tekstu, ale w sumie to nie wiem bo oni nie przyjmują zgłoszeń po 18 bo kończą pracę xD
      • Gość: AM Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.acn.waw.pl 19.02.11, 22:29
        Niechby spróbowali zgasić u mnie na nosie...
        Następnego dnia dostaliby wezwanie do sądu :-)
        Uwielbiam korzystać z przysługującego mi prawa i je egzekwować od różnych durni
      • Gość: klubiarz Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.11, 11:03
        Gość portalu: maciej0227 napisał(a):

        > I bardzo dobrze zrobili. Kluby są po to żeby się bawić w tym pić i palić,

        sikać i robić pod siebie, rzygać na innych, itd. Grunt to dobra zabawa!!!

        Palenie to czynność fizjologiczna podobna do oddawania moczu. Jest nieprzyjemna dla otoczenia i pozostawia po sobie smród. Dlatego - podobnie jak publiczne oddawanie moczu - zostanie niedługo całkowicie zakazane (poza miejscami odosobnienia). Ja wiem, że w Średniowieczu ludzie oddawali mocz wprost na ulicy, a dzisiaj bez żenady palą na tejże ulicy - jednak to nie argument, że mamy tak robić zawsze.
    • Gość: jasio Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.11, 21:26
      jak zwykle o straży miejskiej to musi być źle. totalny upadek tej formacji, nikt tam juz nad niczym nie panuje, zero skuteczności,same afery i nieudolność
    • Gość: notenjakmutampalik Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.centertel.pl 19.02.11, 22:39
      ty rozrabiaczko jedna, ty alkoholiczko jedna, ty wścibska awanturnico jedna, co tobie do tego, że ktoś sobie palił papierosa, lepiej zauważ, ile głodnych dzieci jest niedożywionych w polskich szkołach, zamiast włóczyć się po knajpach zajęłabyś się lepiej zabiedzonymi dziećmi, albo pojechałabyś wykopywać studnie w Sudanie, to by ci się odechciało balangowania i awanturowania się! I to do tego w porządnych, uczciwych krkowskich restauracjach i lokalach z wyszynkiem, do których uczęszcza prawdziwa młodzież, a nie tacy rozrabiacy jak ty, pewnie z pisu jeszcze na dodatek jesteś, ty zaślepiona i jątrząca pisówko moherowa!
    • Gość: owlasnie Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.centertel.pl 19.02.11, 22:45
      O właśnie, jeszcze za darmo sie nachlałaś wódy i jeszcze podaj, co to za knajpa, bo u nas we wiosce w knajpie to kto nie skacze ten pedzio, znaczy kto nie jara ten kapuje, znaczy donosi, a może ci nie chcieli dać szluga, to weź sie do roboty to sobie zarobisz na szlugi i gorzałę, ty leniwa kobieto, łapówkaro wstrętna!
    • Gość: NEMO Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika bo to nieuk ! IP: *.blast.pl 19.02.11, 23:02
      Miałem do czynienia z takim panem i stwierdzam że to strata czasu i nerwów. Niech pilnuja porzadku na ulicach ! bo tylko sie do tego nadają !
    • orangewhatever Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero 20.02.11, 00:39
      następnym razem radzę poprosić strażników o wylegitymowanie się i postraszyć skargą - w sporej części przypadków to działa.
    • Gość: monk idiota jestes i maluczki zakompleksiony stworek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.11, 08:29
      ciekawe,gnomie,czy tez tak przestrzegasz prawa jak biją ludzi na przystanku, okradaja w tramwaju, szarpią na ulicy albo gonią z nożem....Tez tak kozakujesz?? Czy moze łeb spuszczasz i uciekasz jak najdalej zeby tez nie "zarobic",pieprzony STRÓŻU PRAWA.
    • Gość: mieszkaniec Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.11, 08:49
      Dlaczego nie podano nazwy lokalu. Jest wskazówka, żeby go omijać.
      Po drugie dziennikarz powinien odbyć rozmowę z komendantem SM i podać w artykule jego wyjaśnienia.
      • Gość: zv Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 20.02.11, 18:37
        Jak dla mnie to wskazówka aby tam chodzić. W ogóle to durne prawo. Właściciel powinien decydować czy wolno u niego w lokalu palić czy nie. Przed zakazem były knajpy dla niepalących, kto chciał tam chodził. Na przystankach nie palę (oddalam się), w restauracjach też ni (nawet jak wolno, tzn jak było wolno) sam bym zwrócił uwagę palącemu pod wiatą, ale w barze? Ok, jakaś knajpka gdzie się przychodzi na lampkę wina, pogadać niech i będzie zakaz palenia, ale tam gdzie się idzie pić i to dużo i do rana, taki zakaz to absurd. z tego co widzę i tak nieprzestrzegany.
    • Gość: qwerty Naprawde straszne, wspolczuje autorowi tego listu. IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.11, 09:39
      To jest wiadomosc dnia, a moze miesiaca. Chodzmy dzisiaj wieczorem z pochodniami pod ta knajpe a pozniej przejdziemy pod siedzibe strazy miejskiej, po drodze kamienujac, kazdego kto przypala sobie papieroska.
    • Gość: poko Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.11, 09:50
      Zawsze się znajdzie jakiś upierdliwy kandydat na ORMOwca co to czepia się wszystkiego....
    • Gość: ali Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.radioalfa.pl 20.02.11, 10:21
      Szanowni autorzy listu.

      Czyżbyście się spodziewali pomocy od SM? Przecież oni to tylko blokady na koła potrafią zakładać i mandaty za "papierek po cukierku" wlepiać. A respektowanie przestrzegania prawa, hmmm... A co to "prawo"?
    • Gość: GRX Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.sferanet.pl 20.02.11, 10:23
      Miałem Podobne zajście w bielskim Klubie WAGA.
      Niestety była to noc sylwestrowa i paliły nie tylko wybrane osoby ale praktycznie 80% ludzi.
      Oczywiście tabliczki "zakaz palenia" wisiały....
      Sprawdziłem nawet bilet i drzwi czy jest informacja że będzie to impreza dla palących...
      Skutek ostateczny był taki że imprezę Sylwestrową skończyłem o 00.20 i wróciłem do domu zniemaczony i wqrwiony.
      Nie ma to jak stracić "stałego klienta" w obecnych czasach.
      Moja noga tam już więcej nie postanie.
      Pozdrawiam.
      • ponury_swiniarz Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero 20.02.11, 13:11
        Rozumiem, ze wczesniej byl to klub dla niepalacych dlatego byles stalym klientem. Po nocy sylwestrowej byles tak uburzony ze w twoim lokalu palono, ze stracili stalego klienta.
      • Gość: zv Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 20.02.11, 18:41
        Skoro paliło 80% to dowodzi, ze taki zakaz jest bezsensowny. O mniejszości trzeba dbać, w szkołach, urzędach ale w miejscach gdzie się idzie dobrowolnie, to organicznie przyjemności większości bo kilku osobą coś nie pasuje to czysty egoizm.
      • Gość: zv Re: Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papiero IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 20.02.11, 18:43
        Stały klient? Lepiej stracić 20% wymagających klientów czy 80% palących, którzy notabene zazwyczaj więcej piją, wydają.
    • Gość: hmmmmm Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.nsystem.pl 20.02.11, 10:56
      mam dziwne wrażenie, że ten list "od czytelnika" to zwykła prowokacja GW, aby podkręcić dyskusję na kontrowersyjny temat ... ale może się mylę, pozdrawiam i bez komentarza ...
    • Gość: kuba Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.11, 11:01
      LEPIEJ WOGÓLE NIE WZYWAJ STRAZNIKA BO I TAK CI NIE POMOGA,NIE ZAŁATWIA SPRAWY A MOZE JESZCZE UKARZA ZA TO,ZE IM PRZESZKADZASZ W CIEZKIEJ PRACY!!!!! DRAMAT<DRAMAT<DRAMAT
    • Gość: ja Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.52.374a.static.theplanet.com 20.02.11, 11:32
      Skutki zakazu palenia są coraz bardziej widoczne i dolegliwe:

      palacze wychodzą przed budynki i zadymiają ulice.

      Nie da się przejsc po chodniku bez wdychania - biernego - dymu na całej długości chodnika. Dawniej siedzieli sobie w palarniach i zadymiali siebie, teraz zadymiają przchodniów.

      Dzieci widza palaczy i za x lat smielej sięgną po pety. Dotąd palacze byli ukryci w budynkach.

      Palacze na świezym powietrzu się podwentyluja a innych zaczadzą. palacze będa zdrowsi niz dotąd, a niepalący chorsi.

      Zakaz będzie mieć złe skutki zdrowotne i społeczne.
      • Gość: monk chorsi??!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.11, 11:44
        ahahahahahaha
        hehehehehehe
        uhuhuhuhuhuhu
        yhyhyhyhyhyhy
        • Gość: ja Re: chorsi??!! IP: *.52.374a.static.theplanet.com 20.02.11, 18:23
          Gość portalu: monk napisał(a):

          > ahahahahahaha


          Biedactwo. To był dowcip językowy - chory,chorszy,trup.

    • ebe4 Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa 20.02.11, 12:18
      Bo podobno nie Wiedza jak karać. Śmieszne
      • zgr-edo [...] 20.02.11, 13:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: jelenie Naprawdę uwierzyliście w bajki o UE ? IP: *.ists.pl 20.02.11, 14:11
      Tylko ceny będa takie jak tam !
    • Gość: sebi Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.11, 16:20
      donosicielom powinni robić zdjęcia i taką gablotę mieć przed lokalem z fotkami oraz zakaz wstępu
    • Gość: Mirek Listy. Lepiej nie wzywaj strażnika do papierosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.11, 16:37
      1. Autorko artykułu, Pani Ewo W., czy jest pani o coś oskarżona, że nie podpisała się pani pełnym nazwiskiem?

      2. Mam dla pani kilka tematów na następne artykuły:

      - kierowcy jeżdżący powyżej dopuszczalnej prędkości na drogach,
      - śnieg na chodnikach przyczyną utrudnień w poruszaniu się pieszych,
      - wpływ zanieczyszczenia środowiska na nasze zdrowie,
      - dlaczego wielu Polaków przeklina?

      Pozdrawiam panią i życzę wielu innych równie udanych artykułów. Cała moja klasa jest zbulwersowana postawą osób wymienionych w pani artykule. Jestesmy pani fanami. Następnym razem proszę napisać o ludziach którzy piją w miejscu publicznym. Też jesteśmy tym zgorszeni, przynajmniej ja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka