Dodaj do ulubionych

Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chciał bym

06.05.04, 19:16
Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chciał bym tam mieszkać - wolę
spokojną i pozbawioną zaułków Nową Hutę).

1 aktualny przykład:

(nie chce mi się szukać starych)


dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.06/Krakow/b4/b4.html



Ktokolwiek widział...


Policja sporządziła portrety pamięciowe trzech mężczyzn, mogących mieć
związek z zabójstwem 23-letniego mieszkańca Krakowa. Jego zmasakrowane ciało
odkryto 16 grudnia ub. roku w domku jednorodzinnym przy ul. Królowej Jadwigi,
w którym wynajmował mieszkanie. Prawdopodobnie zginął poprzedniej nocy.

Wydział Kryminalny Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie prosi o kontakt
wszystkie osoby, które mają jakieś informacje w tej sprawie. Całodobowa
infolinia: 0-800-131-333. (EK)
Obserwuj wątek
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 07.05.04, 18:09
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2060259.html


      Nastoletni dealerzy narkotykowi staną przed sądem






      ire 06-05-2004, ostatnia aktualizacja 06-05-2004 20:38

      Student krakowskiej uczelni i czterech uczniów szkół ponadpodstawowych są wśród
      11 oskarżonych o handel i posiadanie narkotyków

      Krakowska prokuratura wymieniła 60 zarzutów w akcie oskarżenia, który w tym
      tygodniu trafił do sądu. Nie obejmują one dwunastej osoby, której sprawę z
      racji młodego wieku przekazano do sądu rodzinnego. Na trop dealerów policja
      wpadła podczas przypadkowej kontroli drogowej. W przeszukanym aucie, które
      prowadził jeden z oskarżonych, odkryto narkotykowy schowek. Dalsze śledztwo
      doprowadziło do młodych ludzi (w tym jednej dziewczyny), którzy handlowali
      środkami odurzającymi w podkrakowskich dyskotekach. Niektórzy tygodniowo
      sprzedawali tam do 120 tabletek ecstasy (po sześć złotych sztuka).

      Narkohandel trwał co najmniej od czerwca do grudnia zeszłego roku. Jak ustaliła
      prokuratura, oskarżeni również włamywali się do aut, a raz ukradli paliwo na
      stacji benzynowej. Większość nie przyznała się do winy.

      • krakus_z_importu Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 07.05.04, 19:27
        Za to w NH tak bezpiecznie...
        • Gość: krakus Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: w3cache.* / 81.219.246.* 13.06.04, 15:17
          Z IMPORTU TO CO 2 JEST BO RODOWICI TO SIEDZĄ NA KAZIMIERZU BRUDNI
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.05.04, 18:03
      ehh. w Nowej Hucie to mamy spokój. Nie ma takich problemów :)


      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.17/Krakow/02/02.html


      Student przedawkował


      Młody mężczyzna, którego w niedzielę nad ranem znaleziono w pobliżu klubu
      Rotunda, mimo 40-minutowej reanimacji zmarł. Według policji, 21-letni student z
      Podkarpacia przedawkował narkotyki i jest to najpoważniejsza ofiara
      tegorocznych krakowskich juwenaliów.

      Wzmocnione siły z oddziałów prewencji i kompanii patrolowej ochraniające
      trwające od czwartku imprezy w rejonie akademików oraz centrum miasta, nie
      zanotowały zbyt wielu przypadków łamania prawa. Raczej dochodziło do zakłócania
      ciszy nocnej niż zagrożenia zamieszkami, takimi do jakich doszło w Łodzi.
      Niestety, jest śmiertelna ofiara tegorocznych juwenaliów - student jednej z
      uczelni przedawkował środki psychoaktywne i zmarł - mimo interwencji pogotowia
      oraz lekarzy ze Szpitala im. Narutowicza.

      21-latka znaleźli przed godz. 4 rano ochroniarze klubu Rotunda przy ul.
      Oleandry. Mężczyzna leżał nieprzytomny na ziemi z raną twarzy. Najpierw policja
      podejrzewała, że został pobity. Ta hipoteza zmieniła się, po przeszukaniu jego
      kieszeni, gdzie znaleziono pastylkę ecstasy, niewielkie ilości haszyszu i lufkę
      do palenia marihuany. - Poza tym w czasie badania krwi ofiary stwierdzono w
      niej oprócz alkoholu sporą zawartość środków odurzających - usłyszeliśmy od
      policji.

      Potwierdziły się zatem obawy funkcjonariuszy ze specjalnej grupy
      antynarkotykowej krakowskiej komendy, że ostatnie dni będą dla wielu
      uczestników juwenaliów okazją do zakupu i używania substancji psychoaktynych.
      Tym bardziej że według informacji policji coraz częściej w czasie studenckich
      imprez miejsce kufli piwa zastępują toasty wznoszone szklanką wody i pastylką
      ecstasy, a czasami jest to "ścieżka" przyjmowanej przez nos amfetaminy czy
      wypalenie skręta marihuany. - Ten towar jest już niewiele droższy od alkoholu,
      ale - zdaniem jego nabywców - o wiele atrakcyjniejszy, stąd też gwałtowny w
      ostatnich miesiącach wzrost liczby narkotykowych zatruć wśród studentów czy
      uczniów szkół średnich - twierdzi funkcjonariusz sekcji kryminalnej Komendy
      Miejskiej policji w Krakowie. (MADE)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.05.04, 18:04
      Niebezpieczna kamienica


      brrr - ludzie, gdzie Wy mieszkacie. Ale syf :)


      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.17/Krakow/05/05.html


      - Zaczynamy się obawiać o własne bezpieczeństwo. Do tej pory ta zaniedbana
      kamienica tylko szpeciła naszą ulicę, teraz może się stać pijacką meliną bądź
      zarzewiem pożaru - skarżą się mieszkańcy budynków sąsiadujących z kamienicą
      przy ul. Limanowskiego 45.

      Odpadający płatami tynk, odrapane drzwi, nieprzezroczyste od brudu szyby - tak
      wygląda narożna kamienica stojąca u wylotu ulicy Tarnowskiego. Do tej pory była
      jedynie wątpliwą ozdobą zabudowań sąsiadujących ze Wzgórzem Lassoty, teraz
      jednak może stanowić również zagrożenie dla bezpieczeństwa. Opuszczony budynek
      nie jest w żaden sposób zabezpieczony - przez otwartą bramę można dostać się do
      wnętrza kamienicy, na wszystkie piętra, a także na podwórko. Od kilku dni przez
      otwarte na oścież okna od strony ul. Tarnowskiego można wejść do położonego na
      parterze mieszkania, w którym pozostały jeszcze meble po ostatnich lokatorach.

      Otwarte drzwi i okna kamienicy są zaproszeniem dla złodziei, wandali,
      urządzających pijackie libacje osób, a także dzieci, dla których puste
      pomieszczenia są atrakcyjniejszym miejscem gonitw niż pobliski plac zabaw. - W
      piątek otrzymaliśmy zgłoszenie o biegających po dachu dzieciach i natychmiast
      wysłaliśmy tam patrol - powiedział nam dyżurny Straży Miejskiej. - Strażnicy
      nikogo na terenie budynku nie zastali, ale na pobliskim chodniku znaleźli
      kawałeczki rozbitej dachówki. Kamienica jest rzeczywiście otwarta, zaniedbana,
      przez okna z powybijanymi szybami można wejść do środka. Będziemy próbowali
      dotrzeć do właściciela i zobligować go do większej dbałości o budynek.

      Ponieważ - jak wynika z danych operatu ewidencji gruntów i budynków Wydziału
      Geodezji UMK - właścicielem budynku jest osoba prywatna, Straż Miejska nie może
      zamknąć kamienicy - zakładając np. w drzwiach i oknach zamki. Jedyne, co jest w
      stanie zapewnić, to wzmożone patrole okolicy.

      Po naszej interwencji u administratora budynku - przed kamienicą w ciągu
      godziny pojawili się pracownicy firmy administrującej. - Wezwaliśmy policję i
      zabezpieczyliśmy wejścia do kamienicy, zabijając drzwi i okna deskami -
      powiedział nam przedstawiciel firmy. Nadal jednak pozostaje nierozwiązany
      problem złego stanu budynku - pod narożnym balkonem, z którego obsypuje się
      tynk, strach przechodzić. - Rzeczywiście, kamienica nie jest w dobrym stanie i
      z tego powodu wykwaterowano z niej mieszkańców - powiedziano nam w Zarządzie
      Budynków Komunalnych. - Mogę natomiast uspokoić, że nie stanowi zagrożenia dla
      przechodniów, co dokumentują przeglądy techniczne, które jako zarządca, zgodnie
      z ustawą o prawie budowlanym, jesteśmy zobowiązani przeprowadzać.

      Ciekawy architektonicznie, o dużej kubaturze budynek położony w atrakcyjnym
      terenie, jest łakomym kąskiem zarówno dla miasta, jak i prywatnych inwestorów.
      Sytuacja jednak wygląda na patową - miasto nie będzie inwestować w kapitalny
      remont prywatnej własności, nie może też wystawić budynku na przetarg. Jedynym
      rozwiązaniem jest wszczęcie postępowania dotyczącego przejęcia nieruchomości,
      jednak takie sprawy mogą się ciągnąć latami, są żmudne i często kończą się
      niczym. (MS)
      • Gość: Niestalynick. Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 22:37
        No nie przesadzajcie z tym niebezpieczeństwem w Krakowie. W N. Hucie przez
        chodzenie w gumiakach jest jeszcze więcej wypadków i jakoś tego nie widzicie. A
        bitki na noże ?, a napady rabunkowe i pobicia ?, a palenie łąk ?, a zadżganie
        młodego człowieka nożem ?, a spalenie teatru ?, a awantury i burdy pijackie ?,
        a itd, itd. itd. Trochę skromnośći i obiektywizmu.
        • peteen Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.05.04, 09:20
          spalenie teatru ?
          czyżbyś nawet to planował w ramach prowokacji ?
          • Gość: Niestalynick. Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 10:43
            Biedny miś, nigdy nie wiesz o co chodzi jak to niewygodne z twoim programem
            dywersyjnego działania na forum. Ciekawe kto ci za to płaci?. Powiedz, ach
            powiedz misiu !!!.
            • peteen Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.05.04, 11:33
              a co, dalej marzysz o podpalaniu i pałowaniu ?
              to jakaś osesja, ubolku...
              • Gość: Niestalynick. Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 11:43
                Misiu, ty chory jesteś, masz obsesje i halucynacje. Coś mocno do tej pory
                musiało ci się odbić(może na plecach) z tamtych czasów. Proponuję znany szpital
                dr.Babińskiego.
                • peteen Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.05.04, 12:18
                  idź se coś podpalić, ubolku, tylko uważaj, żebyś się w nocy nie zesikał...
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 17.05.04, 23:10
      A w Nowej Hucie sielankowo :)

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2078936.html





      Ochroniarze Justusa w Krakowie napadli na mężczyznę






      Fot. Krzysztof Karolczyk / AG




      Michał Olszewski, Ireneusz Dańko 17-05-2004, ostatnia aktualizacja 17-05-2004
      21:29

      Czapki kominiarki, rajd po nocnych ulicach Krakowa, napad na mężczyznę: to nie
      scenariusz filmu sensacyjnego. W ten sposób sprawiedliwość w mieście wymierza
      firma ochroniarska Justus.



      Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. Świadkami byli
      przypadkowi przechodnie, którzy powiadomili o nim "Gazetę". - Nie mogliśmy w to
      uwierzyć. Na ulicę św. Jana obok Muzeum Czartoryskich wjechały z piskiem trzy
      lanosy Justusa. Wysypało się z nich 12 mężczyzn, część w kominiarkach, jeden
      trzymał w ręku duży pojemnik z gazem. Otoczyli trzech mężczyzn i kobietę,
      którzy spokojnie szli od strony Rynku - opowiada świadek. - Jeden z mężczyzn na
      dzień dobry dostał w twarz. Gdyby nie przytomność umysłu jego kolegi, który
      wyciągnął komórkę i zaczął krzyczeć, że dzwoni na policję, pobiliby całą
      czwórkę. Ale przestraszyli się policji, wsiedli w auta i błyskawicznie uciekli.

      Udało nam się dotrzeć do mężczyzny, którego uderzono. To Łukasz, który nieco
      wcześniej próbował dostać się do klubu Gorączka ochranianego przez Justusa.
      Przyznaje, że doszło do awantury. - Nie chcieli mnie wpuścić do środka.
      Wywiązała się ostra wymiana zdań, już wtedy uderzył mnie jeden ochroniarz -
      twierdzi. - Ale po kłótni przed klubem zrezygnowałem z zabawy. Razem z
      przyjaciółmi postanowiliśmy wracać do domu.

      Łukasz nie wie, jak to się stało, że ochroniarze znali trasę powrotu całej
      czwórki. Wie natomiast, że gdyby nie strach przed policją, nie poprzestaliby na
      jednym ciosie. - Najwyraźniej chcieli pobić wszystkich - potwierdza świadek.

      Policja odnotowała, że w nocy z niedzieli na poniedziałek na miejscu zdarzenia
      pojawił się radiowóz wezwany przez zaatakowanych. Nikogo jednak nie zatrzymano,
      jedynie spisano obecne na miejscu osoby. - W rejonie Starego Miasta bywa do
      kilkudziesięciu tego typu zajść. Skoro znamy nazwiska wszystkich uczestników i
      świadków, to nie ma potrzeby nikogo zatrzymywać - powiedział "Gazecie" podinsp.
      Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji. Jak zaznaczył, pobity mężczyzna
      dotychczas nie złożył oficjalnego zawiadomienia. Mimo to wszczęto
      dochodzenie "w kierunku uszkodzenia ciała" przez pracowników ochrony. Żona
      pobitego rozpoznała ochroniarza, który miał uderzyć jej męża w klubie. Wskazany
      mężczyzna zaprzecza. Tłumaczy, że jedynie wyprowadzał awanturnika.

      Do chwili zamknięcia numeru nie udało się nam uzyskać komentarza zarządu firmy
      ochroniarskiej. - Jeżeli to prawda, to jestem zszokowany - wydusił jedynie Adam
      Wilk, członek zarządu firmy.





      Justus i jemu podobne jednostki są w mieście potrzebne. Policja nie upilnuje
      porządku we wszystkich knajpach i dyskotekach. Nikt rozsądny nie poda w
      wątpliwość sensowności istnienia firm ochroniarskich. Z mniejszym lub większym
      trudem dbają one, by knajpy nie zmieniały się w rzeźnie.

      Ale Justus to firma szczególna. Zmieniła się w miejską armię, w ekipę
      umięśnionych, agresywnych nadgorliwców. Kilkakrotnie miałem okazję obserwować
      interwencje w ich wykonaniu. Chłopcy aż rwali się do wymierzania
      sprawiedliwości. Że nie wspomnę o częstych zabawach typu przejazd na pełnym
      gazie wokół Rynku albo ul. Szewską. Wystarczy spojrzeć na dumnych pracowników
      Justusa z lotnych patroli, by zrozumieć, że bardzo im w smak wykonywany zawód i
      poczucie władzy. Mundur, mocne buty, szybkie auto - czy to nie wspaniałe
      narzędzia do bezkarnego porządkowania świata po swojemu?

      Trudno oczekiwać, że Justus zatrudniać będzie ludzi o świetlanych życiorysach,
      że uda się uniknąć interwencji w knajpach. Jednak sytuacja, w której pracownicy
      tej firmy próbują urządzić na ulicy lincz, jest zwykłym skandalem. Da się
      znaleźć kilka podobnych firm w Krakowie, które w procesie rekrutacji wybierają
      ludzi jednocześnie umięśnionych i myślących. Tej drugiej umiejętności
      pracownikom Justusa najwyraźniej brakuje.

      Michał Olszewski
      • Gość: shac Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 14:42
        kraków roi się od wielu świrów ..zapytacie skąd wiem ?..bo przuyjechalem do
        mojego najlepszego qmpla na juvenalia..mieliśmy się zajebiście zabawić ...po
        wspominać stare czasy...i wyciagłem jeszcze mojego kuzyna razem z nami..i
        trafiło nam się na świra...i mój kuzyn został ugodzony nożem w brzuch, a moj
        qmpel został pięć razy ugodzony ..w tym jedna rana uszkodziła płuca i doslownie
        milimetry brakowało a mój qmpel by już niechodził bo prawie do kręgoslupa
        doszlo!ja wyszedłerm z tego bez szwanku ..ale nie wiem czy to dobrze czy
        źle ...dobrze że z nimi już lepiej...nie duzo brakowało..
        • Gość: "Zajebisty". Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 16:22
          Chcieliście się zabawić "zajebiście", to zabawiliście się "zajebiście". Dla
          lubiących zabawiać się "zajebiście" to było "zajebiste". Czy po tej
          zabawie "zajebistej" będziesz się chciał jeszcze zabawić "zajebiście"?. Czy
          znasz jeszcze jakieś inne określenia zabawy "zajebistej" jako "zajebistą"?.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.05.04, 18:27
      Ale syf :)

      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.18/Krakow/23/23.html



      Zamalują rasistowskie


      Można zgłaszać hasła i symbole na murach


      - Będziemy zamalowywać napisy rasistowskie, neonazistowskie, ksenofobiczne -
      wymieniają przedstawiciele Stowarzyszenia "NIGDY WIĘCEJ", które wraz z Centrum
      Edukacji Kulturowej i Ekologicznej organizuje akcję "Zamalować Kraków". Na
      początek, 5 czerwca, obejmie ona przejścia podziemne i przyczółki mostów, które
      są w gestii Zarządu Dróg i Komunikacji. Natomiast w październiku zamalowywane
      będą napisy wandali na blokach, kamienicach - organizatorzy apelują teraz o
      podawanie adresów tak wysmarowanych budynków.

      Projekt "Zamalować Kraków" ma na celu pozbycie się z murów budynków, ogrodzeń,
      mostów - haseł i symboli odwołujących się do treści faszystowskich i
      rasistowskich, pobudzających nienawiść do poszczególnych wyznań czy przekonań.
      Organizatorzy nie interesują się napisami będącymi odbiciem ścierania się
      sympatii kibiców dla klubów piłkarskich - chyba że pojawia się pośród nich
      określenie "jude gang" lub wykorzystywana jest gwiazda Dawida. - Gdy będziemy
      zamalowywać rasistowskie napisy w przejściach podziemnych i na mostach,
      zamalujemy także inne, jeśli będą na tej samej ścianie - tak umówili się ze
      ZDiK przedstawiciele krakowskiego oddziału Stowarzyszenia "NIGDY WIĘCEJ".

      Obecnie tworzony jest bank napisów do zamalowania. Każdy może przekazać
      informację o napisach i symbolach (np. swastyka czy krzyż celtycki - krzyż w
      kółku, jak celownik, który jest znakiem nienawiści rasowej) znajdujących się w
      jego okolicy. Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem tel. 633-35-31 w godz. 8 -
      20, stosowny formularz będzie też dostępny w Internecie na stronie
      www.zamalowackrakow.wgw.pl. Należy podać adres i co jest napisane (narysowane),
      można też załączyć zdjęcie cyfrowe. Organizatorzy muszą zebrać informacje m.in.
      co do tego, jakie kolory farby będą potrzebne (na farby jest sponsor). Przed
      przeprowadzeniem akcji porozumieją się też z administratorami obiektów dla
      uzyskania ich zgody. - To administratorzy powinni zajmować się usuwaniem takich
      napisów, ale ponieważ nie dopełniają tego obowiązku - zrobimy to my - mówi
      przedstawiciel stowarzyszenia.

      "NIGDY WIĘCEJ" zajmuje się zapobieganiem przejawom skrajnie nacjonalistycznych
      poglądów, krzewieniem tolerancji. Ma już na swoim koncie m.in. akcję "Muzyka
      przeciwko rasizmowi" czy "Wykopać rasizm ze stadionów". (MM)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.05.04, 18:29
      brrrr

      co się na tym świecie wyprawia...


      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.18/Krakow/25/25.html


      Zostawił ślady


      Prokuratura Rejonowa dla Krakowa Śródmieścia skierowała do sądu akt oskarżenia
      przeciwko Michałowi B., oskarżonemu o włamanie do mieszkania zajmowanego przez
      amerykańskiego studenta. Ujęcie włamywacza było możliwe dzięki śladom
      pozostawionym na miejscu zdarzenia.

      Według prokuratury do włamania doszło we wrześniu 2003 roku. Sprawca wyważył
      drzwi, gdy lokator przebywał na uczelni. Z mieszkania skradziono sprzęt
      elektroniczny o łącznej wartości 8 tys. zł. Początkowo czynności procesowe nie
      doprowadziły do ustalenia włamywacza, dlatego też postępowanie zostało umorzone
      z powodu niewykrycia sprawcy.

      Jak powiedziała "Dziennikowi" prok. Mirosława Kalinowska-Zajdak, rzeczniczka
      krakowskiej Prokuratury Okręgowej, na miejscu zdarzenia zabezpieczono jednak
      ślady daktyloskopijne, które później trafiły do centralnej bazy, co w efekcie
      pozwoliło zidentyfikować sprawcę włamania. W związku z tym w marcu br.
      prokuratura podjęła umorzone dochodzenie.

      Opinia daktyloskopijna potwierdziła, że zabezpieczone na miejscu ślady zostawił
      Michał B., który wcześniej notowany był za inne przestępstwo. Prokuratura
      postawiła mu zarzut włamania. (STRZ)



    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 18.05.04, 23:44
      ale oszołomstwo - brrr

      dzicz - perła młodzieży polskiej :(



      u nas w Nowej Hucie się to nie zdaża




      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2081180.html



      Zniszczenia taboru MPK w czasie juwenaliów






      jk 18-05-2004, ostatnia aktualizacja 18-05-2004 22:27

      Skradzione kasowniki i gaśnice, wybite szyby, lampy - tak się bawiła młodzież
      studencka w czasie juwenaliów. MPK wyceniła swoje straty na ponad 9 tys. zł

      Trwające trzy dni studenckie święto okazało się nie tylko zabawą.

      - Niestety, niszczono nasz tabor i sprzęt - mówi Bożena Pękala, rzecznik MPK,
      które podsumowało już wszystkie straty. Przykładowo: wynajęty specjalnie dla
      studentów ikarus do zajezdni wrócił w opłakanym stanie - skradziono z niego lub
      zniszczono kasowniki, uszkodzono szyby i lampy. W trakcie jazdy studenci
      wychodzili nawet na dach autobusu, skąd musiała ich ściągać firma ochroniarska.
      W jadącą ul. Dominikańską "ósemką" rzucono butelką po piwie, ale na szczęście
      szyba czołowa była na tyle wytrzymała, że pękła, ale nie została rozbita. W
      autobusie linii nocnej na rondzie Matecznego o godz. 3.04 po otwarciu klapy
      silnika zerwano przewód paliwa. Na przystanku "Szwedzka" powybijano szyby, a z
      tramwaju linii 22 skradziono gaśnicę. To nie wszystko - zniknęły nawet
      przyciski z autobusu na pl. Centralnym, pomalowano sprejem wnętrza wielu
      pojazdów, a z autobusu Solaris skradziono klapkę awaryjnego otwierania drzwi.

      - Naprawa będzie nas kosztować 9371 zł - podaje rzeczniczka MPK.
      • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 19.05.04, 00:10
        "elyty", od których mamy się uczyć ;)





        miasta.gazeta.pl/krakow/1,35797,2074909.html


        Ryk elity - Michał Olszewski o zachowaniu uczestników Juwenaliów



        ZOBACZ TAKŻE


        • Śmiertelna ofiara krakowskich juwenaliów (16-05-04, 19:52)
        • Juwenalia - jak zwykle (14-05-04, 21:50)







        Michał Olszewski 14-05-2004, ostatnia aktualizacja 14-05-2004 21:56

        Co roku powtarza się identyczna historia: studenci przychodzą na Rynek, zgodnie
        z wielowiekową tradycją. Zamieniają bramy kamienic w pisuary, bawią się,
        rozbijając butelki o bruk lub artykułując mało skomplikowane hasła. Rynek tonie
        w śmieciach, za sprzątanie których organizatorzy, zgodnie z tradycją, nie
        płacą. Urząd miasta wydaje zezwolenie na imprezę, włodarze, którzy przekazują
        klucze studentom, udają, że świetnie się bawią. Niech się młodzież wyhula,
        nadchodzi w końcu wyczerpująca sesja, elita musi odreagować. A elita zachowuje
        się jak bydło i przynosi na Rynek stadionowe zwyczaje. Warto byłoby zresztą
        prześledzić, jak z roku na rok uczelniane przyśpiewki coraz bardziej
        przypominają piosenki z trybun.

        Bardzo ciekawi mnie, czy organizatorzy juwenaliów na Rynku (są to ludzie
        doświadczeni i obyci w tego typu zdarzeniach) zdają sobie sprawę, że idea
        zabawy w centrum miasta przeżywa wyraźny kryzys. Że przestają się liczyć
        stroje, pomysły, dowcipy, zawody między uczelniami, a na pierwszy plan wychodzą
        zupełnie inne akcenty. Że nie chodzi o nic innego, jak o zalanie pały na środku
        Rynku, tanią prowokację i wydobycie z gardeł nieskoordynowanych ryków. I w
        końcu, że cała ta otoczka - scena, zespoły, przekazanie kluczy - to jedynie
        pretekst, niezbędne uzasadnienie dla zamiany centrum miasta w śmietnisko.
        Najważniejszy jest odpowiedni poziom alkoholu we krwi.

        Nie mam nic przeciwko juwenaliom i pijaństwu zakończonemu pomrocznością jasną.
        Prawie każdy lubi czasem urwać się z łańcucha i studenci nie są tu żadnym
        wyjątkiem. Ale czy naprawdę niezbędny jest do tego Rynek? Elito, czy nie możesz
        sprowadzać się do parteru w innych, mniej eksponowanych okolicach? Czy nie
        przyjemniej jest upić się nad Rudawą albo na miasteczku i wypróżnić w intymnych
        krzaczkach?

        A jeżeli naprawdę nie możesz obyć się bez Sukiennic i Ratusza - może mogłabyś
        brudzić trochę mniej?
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 19.05.04, 00:01
      Wstyd mi za Kraków. Ale zaścianek (czy ktoś zaproponowałby nam jakieś lepsze
      sąsiedztwo? - please ;) . To obecne, źle wpływa na naszą Nowohucką młodzież.)

      Jednak Hutnik - to ma najspokojniejszych kibiców



      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35797,2066555.html



      Anty pedał front - jak kibice zjednoczyli się przeciw Marszowi Tolerancji



      ZOBACZ TAKŻE


      • Śledztwo w sprawie homofobów (10-05-04, 21:19)







      Michał Olszewski 10-05-2004, ostatnia aktualizacja 10-05-2004 21:23

      Wśród gradu komentarzy i ocen piątkowych bijatyk na Starym Mieście komentatorom
      umyka niezwykle pozytywny aspekt całej awantury: oto bowiem bijatyka była
      przełomowym momentem w Świętej Wojnie, jaką wiodą od wielu lat między sobą
      pseudokibice Wisły i Cracovii. Victoria!
      czytaj dalej »
      r e k l a m a




      W końcu zjednoczeni, animozje na bok! Pod Wawelem doszło do połączenia sił w
      jakże słusznej i szczytnej sprawie: Biała Gwiazda razem z Pasami pogoniły
      wreszcie pedałów i lesby. Bandyci z obu stron Błoń ramię w ramię pokazali, że
      marzy im się miasto czyste, bez śmieci o odmiennych poglądach czy, uchowaj
      panie, preferencji seksualnych. I opowiadają o tym z dumą na internetowych
      forach swoich ukochanych klubów.

      Temat wywołał falę zrozumiałych emocji wcześniej. "Już jutro marsz zboczeńców,
      a na forum cisza. Czyżby Pasiacy tolerowali tę zarazę?" - pyta dramatycznie
      forumowicz o przydługim nicku Anty pedał front. "Ja proponuję się wybrać i im
      dojebać" - ripostuje po dwóch minutach inny forumowicz. "Jakby mnie taki pedał
      dotknął, to tylko w ryj" - niejasno stawia sprawę fan Wisły, bo nie wiadomo,
      czy pedał może kibica w ryj dotknąć, czy też za dotknięcie powinien dostać w
      ryj. Można się domyślać, że chodzi o to drugie.

      Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów. Już po fakcie wśród internetowych
      anegdot o tym, jak to prowadzący demonstrację o mało co nie został skatowany na
      Wiślnej i musiał uciekać do sklepu (tchórz, nie chciał w pojedynkę walczyć z
      bandytami), pojawiają się reprymendy i napomnienia. Bo owszem, niejaki WisłaKrK
      cieszy się na forum Cracovii, że obie gwardie stanęły ramię w ramię, czytając
      jednak wpisy na forum Pasów, wyraźnie widzi, że fani Cracovii są mniej
      antypedalsko nastawieni niż kibice Białej Gwiazdy. Jest to dla niego faktem
      bolesnym, ale też napawającym radością - od razu widać bowiem, którzy kibice
      przyjmują właściwszą postawę moralną.

      Wśród głosów pojawiających się w internetowych Hyde Parkach dominuje duma, że
      krakowscy hoolsi przeciwstawili się politycznej poprawności, która w prostej
      linii wiedzie do pozwolenia na adopcję dzieci przez homoseksualne pary,
      zoofilii i sodomii.

      "Jestem, można powiedzieć, faszystowsko nastawiony do homoseksualistów" -
      przyznaje na forum Wisły z zadumą niejaki Duff. I trafia w samo sedno, jakby
      rzucał celnie kamieniem w ryj przebrzydłego pedała. Tej refleksji zabrakło
      większości członków Anty pedał frontu. A nawet gdyby się pojawiła - cóż złego w
      faszyzmie, skoro tak pięknie jednoczy zwaśnione siły?
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 26.05.04, 19:18
      nieźle

      Ale macie młodzież w tym Krakowie :)


      2:1 dla Krakowa (Kraków prowadzi w liczbie nielegalnych strzelców :) )



      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2091758.html


      Ostrzelana ulica i plac zabaw w Krakowie




      Ire 25-05-2004, ostatnia aktualizacja 25-05-2004 21:38

      Trzy osoby ranne to wyniku ostrzału piaskownicy, klatki schodowej i ulicy w
      Krakowie. Wśród zatrzymanych jest dwóch nastolatków, którzy strzelali do
      przypadkowych osób z wiatrówki

      czytaj dalej »
      r e k l a m a





      - Te zdarzenia w żaden sposób się nie łączą. Co najwyżej można mówić o rosnącej
      frustracji wśród ludzi - komentuje strzelecką serię podinspektor Dariusz Nowak,
      rzecznik małopolskiej policji.

      W ostatnich dniach strzały padły w Prokocimiu, Nowej Hucie i na Dąbiu.


      Większość ofiar przypadkiem stała się celem domorosłych snajperów.

      _______________________________
      (Dąbie [GW zapomniała dopisać] [i gdzie dokładniej?]) Ostatni ranni to 38-letni
      rowerzysta i nastolatek. Obaj w poniedziałek po południu zostali trafieni
      śrutem w udo i brzuch. Rany okazały się niegroźne. Policja ustaliła, że
      strzelało dwóch 16-latków z okna na trzecim piętrze jednego z okolicznych
      bloków. Dla zabawy urządzili sobie polowanie na przechodniów. Ich bronią była
      niezabezpieczona wiatrówka wujka, którą ten kupił na targu. Nie miał żadnego
      pozwolenia. Specjaliści ds. kryminalistyki muszą teraz sprawdzić, czy strzelano
      z broni pneumatycznej, na którą trzeba uzyskać zgodę policji. Na razie
      prowadzący dochodzenie wystąpili o ukaranie strzelców przez sąd ds. nieletnich.
      _________________________________
      (Nowa Huta [gdzie dokładniej?]) Niecelne, na szczęście, strzały oddał w zeszły
      piątek wieczorem 43-letni mieszkaniec Nowej Huty. Celował z okna swojego
      mieszkania do dzieci w piaskownicy. Maluchy słyszały świst śrutu nad głowami. Z
      początku nie wiedziały, co się dzieje. Uciekły dopiero, kiedy zobaczyły lufę
      wymierzoną w swoim kierunku. O zdarzeniu dopiero we wtorek dowiedziała się
      policji. Mężczyzna nie trafił jednak do aresztu, lecz pod obserwację
      psychiatryczną w szpitalu. Zdaniem policji na wiatrówkę, z której strzelał, nie
      musiał mieć zezwolenia.
      ____________________________________
      (Nowy Bieżanów [a nie Prokocim]) Najgroźniejszy postrzał w ubiegły czwartek
      odniósł mieszkaniec ulicy Heleny w Prokocimiu. 52-letni sąsiad obrzucił go
      najpierw ziemniakami z balkonu. Podczas sprzeczki na klatce schodowej wyciągnął
      pistolet sportowy i wypalił. Kula przeszyła na wylot udo ofiary. Obaj mężczyźni
      byli od dawna skonfliktowani. Starszy obecnie przebywa w areszcie. Należy do
      strzeleckiego klubu i posiada zezwolenie na rewolwer typu Taurus, z którego
      oddał strzał. W jego mieszkaniu znaleziono w sumie kilkaset sztuk amunicji, w
      tym część nielegalnej. Przechowywał również strzelający długopis.
      • stalynick DP - to się nazywa rzetelna informacja :) 26.05.04, 19:49
        DP - to się nazywa rzetelna informacja, gazety, która ma redaktorów na
        miejscu :)


        Wychodzi na to że dla GW Dąbie to to samo co Dębniki :P
        A Prokocim to to samo co Bieżanów :)

        Ci nastolatkowie strzelali dwa kroki od Wawelu na ulicy Szwedzkiej (osiedle
        Podwawelskie).
        Następnym razem może Ci zacni ziomale postrzelają sobie z wawelu w dół? :)
        To na pewno jakiś spisek Nowohucian ;). Nie może to być przecież, aby
        strzelały "porządne" dzieci "yntelygentnych" rodziców z serca "Krakowa" :)



        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.26/Krakow/02/02.html



        Snajperzy i rewolwerowcy


        Wystrzałowy długopis


        W ostatnich dniach krakowska policja zatrzymała aż cztery osoby strzelające z
        broni do innych osób. Mieszkaniec Nowej Huty mierzył z wiatrówki do dzieci
        bawiących się w piaskownicy, dwaj gimnazjaliści na os. Podwawelskim strzelali
        do przechodniów, a lokator w Nowym Bieżanowie ranił sąsiada w udo ze sportowego
        pistoletu.

        Mimo że coraz więcej osób decyduje się nie przedłużać zezwoleń na posiadanie
        broni ze względu na koszty obowiązkowych badań lekarskich, nadal w domowych
        arsenałach jest wiele sztuk pistoletów i karabinów, przede wszystkim tych
        pneumatycznych. Niestety, ostatnie wydarzenia w mieście potwierdzają, że często
        mają do niej dostęp osoby nieletnie i niezrównoważone psychicznie.

        Mieszkaniec os. Na Stoku z okna swego mieszkania najpierw mierzył do dzieci
        bawiących się w pobliżu. Następnie oddał kilka strzałów, na szczęście
        niecelnych. Wtedy dzieci uciekły z miejsca zdarzenia. Ponieważ jeden ze
        świadków zauważył w jednym z okien lufę, policjanci z VII komisariatu
        zatrzymali "snajpera". - To 43-letni mieszkaniec tego osiedla, znaleźliśmy u
        niego wiatrówkę, na którą nie trzeba żadnego zezwolenia - mówi nadkomisarz
        Jerzy Szczepaniak, szef VII komisariatu. - Mężczyzna nie potrafił wyjaśnić,
        dlaczego strzelał do dzieci. Dlatego po konsultacji lekarskiej został
        odwieziony do Szpitala Neuropsychiatrycznego im. Babińskiego.

        Z kolei dwaj 16-letni uczniowie dwóch krakowskich gimnazjów, podejrzani o
        ostrzeliwanie przechodniów przy ul. Szwedzkiej, trafili na razie do policyjnej
        izby dziecka. Najpierw celując z pożyczonego od znajomego karabinu
        pneumatycznego trafili w udo jadącego na rowerze mężczyznę. Zaraz potem, w taki
        sam sposób, ale tym razem w brzuch, został ugodzony 16-latek.

        Policjantom udało się szybko ustalić mieszkanie, z którego oddano strzały i
        zatrzymano w nim uczniów III klasy gimnazjum. Znaleziono przy nich wiatrówkę
        slawia oraz pudełko ze śrutami. Obu zarzucono, podobnie jak zatrzymanemu w
        Nowej Hucie, narażenie innych osób na uszczerbek na życiu i zdrowiu, za co
        grozi do 3 lat więzienia.

        Niestety, takich zdarzeń z użyciem broni, niemających nic wspólnego z
        gangsterskimi porachunkami, jest w ostatnim czasie w Krakowie wiele. Kilka dni
        temu na ul. Heleny jeden z mieszkańców najpierw rzucał ziemniakami w kierunku
        sąsiada wyprowadzającego psa, a kiedy ten usiłował wyjaśnić powody takiego
        zachowania, postrzelił go z rewoleru w udo. Ranny trafił do szpitala. - W
        mieszkaniu 52-letniego mężczyzny policjanci znaleźli rewolwer sportowy oraz
        amunicję, na którą nie posiadał zezwolenia - mówi podinspektor Dariusz Nowak,
        rzecznik prasowy małopolskiej policji. - Poza tym w mieszkaniu znaleziono tzw.
        broń ukrytą - długopis, z którego można oddawać strzały. Prawdopodobnie
        zatrzymanemu zostanie przedstawiony zarzut uszkodzenia ciała i nielegalnego
        posiadania amunicji.

        Zarekwirowane przez policję karabinki i rewolwer trafią teraz do ekspertyzy.
        Chodzi o ustalenie jej typu - gdyż obecnie dość skomplikowane przepisy
        zaliczają np. broń pneumatyczną do dwóch grup, w zależności od siły wyrzutu
        pocisku. - Większość wiatrówek mieści się w grupie pierwszej i nie jest na nią
        wymagane zezwolenie ani nawet rejestracja. Posiadanie mocniejszych jednostek,
        których siła kinetyczna przekracza 17 kilodżuli, trzeba u nas rejestrować -
        tłumaczy młodszy inspektor Leszek Szopa, naczelnik Wydziału Postępowań
        Administracyjnych Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. (MADE)
    • stalynick Nawet nienarodzone dzieci są zagrożone 26.05.04, 21:08
      zgroza :(


      Nie ma to jak szpital Żeromskiego w Nowej Hucie. A nie jakiś tam
      uniwersykorupcyjniecki :)





      miasta.gazeta.pl/krakow/1,39245,2084089.html



      Przyłapano lekarkę biorącą łapówki




      Iwona Hajnosz 20-05-2004, ostatnia aktualizacja 20-05-2004 23:42

      Lekarka przyjęła łapówkę za wykonanie cesarskiego cięcia i sfałszowała
      dokumentację medyczną. Pieniędzmi miała się podzielić z innymi pracownikami
      szpitala.
      czytaj dalej »
      r e k l a m a




      Sprawę ujawniło w czwartek Radio Kraków. Na antenie mogliśmy wysłuchać, jak
      pani doktor ustala z ojcem dziecka cenę zabiegu. Oto historia rodziny: kobieta -
      nazwijmy ją pani Ala - ma już dwoje dzieci, które rodziła w sposób naturalny.
      Spodziewa się trzeciego, zaczyna szukać dobrego lekarza, który by tę ciążę
      poprowadził. Najpierw trafia do szpitala, skąd zostaje od razu odesłana do
      prywatnego gabinetu pani ginekolog. Za pierwszą wizytę płaci 140 zł. Podczas
      niej wspomina, że może lepiej by było, żeby ten poród odbył się poprzez
      cesarskie cięcie. Lekarka opiekuje się nią aż do porodu. Gdy przychodzi
      właściwy czas, małżonkowie jadą do Szpitala Uniwersyteckiego. Pani Ala trafia
      na trakt porodowy, a mąż właśnie dowiaduje się, że ma zapłacić 1600 zł za
      zabieg.

      - Wtedy przychodzi opowiedzieć nam swoją historię - mówi Krzysztof Górlicki,
      dziennikarz radiowy. Podczas kolejnej rozmowy w szpitalu ma już ukryty
      mikrofon. Nagrywa moment przekazywania łapówki. Lekarka bierze 400 zł, bo tylko
      tyle mężczyźnie udało się zebrać w jeden dzień. Resztę miał dopłacić później.

      Zdarzenie miało miejsce przed trzema miesiącami, ale dopiero teraz rodzina - w
      obawie o zdrowie matki i dziecka - zgodziła się je ujawnić.

      Choć podczas audycji radiowej nie podano imienia ani nazwiska lekarki, w
      Szpitalu Uniwersyteckim nie było tajemnicą, o kogo chodzi. Wszyscy rozpoznali
      jej głos, zwłaszcza w klinice ginekologiczno-położniczej, gdzie pracuje.

      Władze Szpitala Uniwersyteckiego zapowiadają ostrą reakcję. - Wszyscy nasi
      lekarze doskonale wiedzą, że za takie czyny grozi dyscyplinarne zwolnienie z
      pracy. I w taki właśnie sposób straci pracę ta lekarka. I to już dzisiaj -
      zapowiada prof. Andrzej Zięba, dyrektor krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego.
      Przypomina, że pracuje w nim 800 lekarzy. Zamierza też zbadać, czy prawdziwe
      były twierdzenia lekarki, że bierze taką kwotę, bo musi opłacić też innych
      pracowników szpitala, którzy byli przy zabiegu.

      Oprócz przyjęcia łapówki lekarka dopuściła się też innego przestępstwa:
      sfałszowała dokumentację medyczną, tak by przypadek pani Ali kwalifikował się
      do cesarskiego cięcia. Jest to operacja nieobojętna dla zdrowia matki i
      dziecka, powinna być wykonywana tylko wtedy, gdy tego wymaga sytuacja, czyli ze
      wskazań medycznych.

      Ojciec dziecka dziś ma w prokuraturze złożyć doniesienie o korupcji.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 27.05.04, 18:05
      Przykład idzie z góry :) (oj - z bardzo wysokiej) (w sumie z tej, która powinna
      mnie za takie przewinienie ukarać, gdybym jechał po pijanemu i wyrządził komuś
      szkodę)


      Strach chodzić po ulicach w tym Krakowie (Prokurator prowadzi po pijanemu - to
      powstaje pytanie "kto nie?") :)


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2094982.html



      Pijana prokurator






      jk 26-05-2004, ostatnia aktualizacja 26-05-2004 20:37

      Uszkodzone auto i złamana ręka to nie jedyne skutki majowej kolizji, którą pod
      Wieliczką spowodowała krakowska prokurator. Badanie na alkomacie ujawniło, że
      kobieta kierowała samochodem pod wpływem alkoholu, gdy uderzyła w ogrodzenie
      przydrożnej posesji. W związku z tym została zawieszona w czynnościach
      służbowych, a prokurator okręgowy wystąpił o wszczęcie postępowania
      dyscyplinarnego. Niezależnie toczy się postępowanie karne.
    • to.ya Malownicza wyliczanka 27.05.04, 19:57
      Malownicza wyliczanka

      Wolność w głowach zaszumiała
      Byle dureń zęby szczerzy
      Krążą czarne scenariusze
      Niby stada nietoperzy
      Hulaj dusza bez kontusza
      Ale wciąż przy karabeli
      Atakujmy co się rusza
      To wezwanie naszych elit

      Siedzi diabeł na cmentarzu
      Trzyma ogon w kałamarzu
      Tak uroczo na kanapach
      Politycy sobie gwarzą
      Nic że w różnych punktach ziemi
      Plują ogniem paszcze armat
      Nas obroni bez problemu
      Świeżo katolicka armia

      Głosiciele nowej wiary
      Ogłaszają różne dziwy
      Kup człowieku lepszą pralkę
      A poczujesz się szczęśliwy
      I koniecznie wiadro proszku
      Który w mig jak z bata strzelił
      Przy okazji prania koszul
      Jeszcze duszę ci wybieli

      Pan redaktor ze stolicy
      Zadał ważnych pytań szereg
      Czy na przykład Michał Anioł
      Byłby dziś copywriterem
      I czy zamiast kuć w marmurze
      Albo też malować freski
      Stukałby na komputerze
      Reklamowe makabreski

      Płynie sobie rzeka forsy
      Nieprzerwanie i cichutko
      Nastolatka opowiada
      Jak została prostytutką
      Historyjka pospolita
      Takie oto piękne czasy
      Ojciec pijak brat bandyta
      Matka ciągle nie ma kasy

      Historyczne zawijasy
      Wykreślają wszyscy święci
      Za komuny było lepiej
      To najprostszy test pamięci
      Obcy wszystko tu wykupią
      Nam przypadną podłe role
      Po co było walczyć głupio
      O mrożoną Coca-colę

      Jeszcze Polska nie zginęła
      Ryknął facet na przystanku
      Potem z trudem wybełkotał
      Malowniczą wyliczankę
      Wszyscy kradną dookoła
      Wszędzie bydło i hołota
      Trzeba orła i sokoła
      By wyciągnąć ludzi z błota

      Na spotkaniu monarchistów
      Wiatr historii się rozhulał
      Co tam panie parlamenty
      Wybierzemy sobie króla
      Damy berło i koronę
      I garnitur od Cardina
      Wszystko już postanowione
      Innej drogi bracia nie ma

      Ksiądz wygłosił taką mowę
      Że anieli osłupieli
      Mają teraz o czym gadać
      Od niedzieli do niedzieli
      Dobry Bóg zapłakał w chmurach
      Nad głupotą swego służki
      Znowu będzie awantura
      Święty Piotr go tu nie wpuści

      Coś dziwnego się zrobiło
      Ni to jarmark ni kabaret
      Nie ma dnia bez wiadomości
      Że ktoś znowu przebrał miarę
      A jedyny z tego morał
      Baju baju będziesz w raju
      Baw się dalej do oporu
      Najwspanialszy w świecie kraju

      Baw się dalej!

      (Leszek Wójtowicz)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 31.05.04, 18:26
      Strach się bać (żeby tak w biały dzień na najjaśniejszym placu Europy? ;) )


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2102486.html


      Bandyci złapani dzięki wideomonitoringowi



      Ireneusz Dańko 30-05-2004, ostatnia aktualizacja 30-05-2004 22:01

      Sześciu bandytów wpadło w ręce policji i straży miejskiej dzięki kamerom
      monitorującym centrum Krakowa.

      Zatrzymani to młodzi krakowianie. W nocy z piątku na sobotę dyżurny policjant,
      obsługujący kamery w Rynku Głównym i okolicach, obserwował ich, jak szli ulicą
      Szewską. Koło teatru Bagatela nagle ruszyli w kierunku dwóch również młodych
      mężczyzn. Gdy ich dopadli, zaczęli bić i kopać. Bandyci zadawali ciosy jeszcze
      wtedy, gdy ofiary leżały już na ziemi. Trwało to nie dłużej niż kilkanaście
      sekund. Po ich upływie napastnicy rzucili się do ucieczki w kierunku Rynku.

      Nie wiedzieli, że byli cały czas obserwowani przez kamery. Dzięki temu za
      rogiem Szewskiej i Rynku natknęli się na policjantów i strażników miejskich,
      zaalarmowanych przez dyżurnego. Jak ustaliła policja, napaść była zemstą za to,
      że wcześniej dwaj pobici ujęli się za zaczepianą kasjerką w sklepie.
    • Gość: asternos Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.06.04, 11:28
      Krakow jest trzecim najwiekszym miastem w Polsce i zawsze w tego typu osrodkach
      miejskich beda sie zdarzaly wykroczenia tego typu, niestety. Lodz i Warszawa,
      a nawet mniejszy od nas Poznan i Wroclaw tez je maja.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 13.06.04, 01:50
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.13/Krakow/11/11.html


      Młodzi rozbójnicy


      Przytrzymali, przeszukali


      Krakowski sąd tymczasowo aresztował trzech młodych mężczyzn podejrzanych o
      dokonanie rozbojów. Grozi im kara do 10 lat więzienia.

      Łukasz K., Paweł R. i Rafał D. oraz nieletnia Anna K., której sprawą zajmie się
      Sąd Rodzinny i Nieletnich, w centrum miasta zaatakowali dwójkę młodych
      mężczyzn, używając wobec nich przemocy. Napastnicy, przytrzymując za ręce,
      przeszukali kieszenie pokrzywdzonych, po czym zabrali znalezione przy nich
      przedmioty. Łupem sprawców były drobne pieniądze, zegarki, kurtka, srebrna
      biżuteria o łącznej wartości ok. 640 zł. Wśród pokrzywdzonych są dwie osoby
      małoletnie.

      Funkcjonariusze policji zatrzymali napastników, a kiedy doprowadzano ich do
      komisariatu policji, pokrzywdzeni zostali rozpoznani i wskazani przez dwóch
      innych pokrzywdzonych, na których szkodę dokonali tego samego dnia podobnych
      przestępstw. (STRZ)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 13.06.04, 01:53
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.11/Krakow/02/02.html

      Raniony nożem


      - Około godziny 18 syn wyszedł do apteki po lekarstwo. Kilkanaście minut
      później odebrałem w domu telefon - dzwonił syn. Powiedział, że został
      napadnięty (u zbiegu ul. Bojki i Wysłouchów) i schronił się w jednym z bloków -
      opowiada mieszkaniec Kurdwanowa.

      Chłopak był z kolegą, gdy nagle zostali otoczeni przez czterech młodych ludzi. -
      Podobno chodziło o to, że ten nasz rejon to jest "Wisły", a tamci byli
      za "Cracovią", więc to wystarczyło. Pretekst jest zresztą bez znaczenia, bo w
      tym rejonie cały czas coś się dzieje. Bójki między bandami można oglądać z
      okien i ludzie często boją się wyjść z domu. Mój syn dostał nożem w plecy. Nic
      nie chcieli mu zabrać, prawdopodobnie chcieli tylko kogoś pobić - dodaje ojciec
      rannego.

      - Gdy otrzymaliśmy sygnał o tym zdarzeniu (pobiciu i zranieniu w klatkę
      piersiową) - wysłany został patrol policji; prowadzona była również penetracja
      terenu, ale nie natrafiono na osoby mogące odpowiadać podanemu (bardzo
      ogólnemu) rysopisowi napastników - informuje podkomisarz Sylwia Bober, z
      zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

      - Syn zdał właśnie maturę i mieliśmy to świętować. A teraz leży w szpitalu, ma
      przebite płuco - mówi ojciec chłopaka. - Spółdzielnia mieszkaniowa chciała,
      byśmy płacili 8 złotych miesięcznie za ochronę terenu, ale większość osób się
      nie zgodziła. To, co się dzieje w tej okolicy, nie powinno być sprawą ochrony,
      lecz policji. A ja nie przypominam sobie, żebym widział tu policjantów na
      pieszym patrolu, czasami można zobaczyć przejeżdżający radiowóz. A przecież od
      dawna wiadomo, że te osiedla są niebezpieczne - dodaje mieszkaniec osiedla.

      - Ponieważ ranny był w szpitalu - jeszcze nie został przesłuchany. Na razie
      wiemy m.in., że napastnicy byli w strojach sportowych; będą badane wszystkie
      okoliczności tego zdarzenia - mówi Sylwia Bober. (J.ŚW)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 16.06.04, 19:44
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.16/Krakow/09/09.html



      Bitka w tramwaju


      - To była prawdopodobnie awantura między pasażerami, a nasz motorniczy został
      pobity, gdy interweniował. Na szczęście nie doznał poważniejszych obrażeń -
      powiedziano nam w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Do zdarzenia
      doszło na ul. Lubicz, w tramwaju linii 10.

      Motorniczy poinformował o zajściu patrol Straży Miejskiej - podano rysopis i
      kierunek, w którym uciekli dwaj młodzieńcy. Wkrótce obu napastników ujęto;
      trzeba było ich obezwładnić, p czym skuto ich kajdankami i przewieziono do
      komisariatu. (J.ŚW)
    • stalynick Boże 19.06.04, 15:33
      Przeciętny spokojny i uczciwy mieszkaniec Nowej Huty (a przede wszystkim taki
      młody) nie może się czuć bezpiecznie w tym pieprzonym Krakowie (Prądnik
      Czerwony to przecież Kraków a nie Nowa Huta)


      PS
      Dobrze, że GW zbadała dokładnie informację i nie zrobiła takiej wtopy jak Onet
      (który napisał, że Prądnik Czerwony jest w Nowej Hucie)

      Onet jest w ogóle Cięty na Nową Hutę (grrrrr. pamiętam jeden artukuł i im go
      nie wybaczę)

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2139113.html



      Śmiertelne pobicie przy Dobrego Pasterza






      lko, PAP 19-06-2004, ostatnia aktualizacja 19-06-2004 12:32

      17-letni mieszkaniec Nowej Huty zginął rano w Krakowie pobity przez grupę
      chuliganów. Policja otrzymała zgłoszenie o napaści kilku osób na chłopca.
      Kolega zabitego ratował się ucieczką.

      Do tragedii doszło tuż przed godz. 7 rano w sobotę w rejonie Czerwonego
      Pradnika. Dwaj nastolatkowie wracali do domu, gdy zostali napadnięci przez
      grupę nie znanych sobie chuliganów.

      - Z pierwszych ustaleń wynika, że na 17-latka wracającego z kolegą napadło
      kilka osób. Koledze udało się uciec i zawiadomić policję. Kiedy przyjechaliśmy,
      na miejscu była już karetka pogotowia. Lekarz stwierdził zgon - mówi podkom.
      Sylwia Bober-Jasnoch z zespołu prasowego małopolskiej policji.

      Przyczyny zgonu 17-latka ustali sekcja zwłok. Policja bada okoliczności
      zdarzenia.
      • stalynick dodam jeszcze link do Onetu i Interii 19.06.04, 15:37
        Ale się skompromitowali pisząc, że to w Nowej Hucie (widać od razu intencje
        tego co napisali - "co złe to NH")
        Wystarczy poczytać komentarze

        info.onet.pl/938649,11,item.html
        www.rmf.fm/wiadomosci/index.html?id=70110
        • stalynick wiem dlaczego 19.06.04, 15:42
          A już wszystko wiem, dlaczego takie zamieszanie w związku z nazwą miejsca.

          Bo wystarczyło napisać że stało się to dwa kroki od Parku Wodnego i
          Multikina!!! ("cicho sza - nie podawać tej informacji bo klienci się
          przestraszą")
          • Gość: ds Re: A CO NA TO STATYSTYKI? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 11:05

            www.bip.krakow.pl/bip/polityka/raport/bezpieczenstwo/?id=8&pt=Komenda%20Miejska%20Policji%20w%20Krakowie
            STARY PODZIAŁ
            przestępstwa rok 2002

            ŚRÓDMIEŚCIE 16499
            PODGÓRZE 11293
            NOWA HUTA 9797
            KROWODRZA 8689

            przestępstwa rok 2001
            ŚRÓDMIEŚCIE 14307
            PODGÓRZE 11261
            NOWA HUTA 9241
            KROWODRZA 8390

            JEDNAK TO CENTRUM KRAKOWA NAJNIEBEZPIECZNE
            • stalynick Re: A CO NA TO STATYSTYKI? 22.06.04, 18:48
              Dzięki. Już myślałem, sądząc po tytule (pprzed otworzeniem Twojego postu), że
              to kolejny jakiś zacietrzewiony Krakus nienawidzący Nowej Huty (poddający się
              stereotypowej opinii) wyskoczy i mnie tu zacznie wyzywać.
              Dzięki za to zestawienie.

              Ja dodam jeszcze, że w Dzienniku Polskim (w wersji papierowej) z dnia 20
              czerwca 2004 (niedziela) można było przeczytać, iż tego samego dnia, w którym
              wydażył się ów incydent na Prądniku Czerwonym (zabójstwo 17 latka) odnotowano
              również napaść na ulicy Czarnowiejskiej w sercu Krakowa.
              "Nie był to jedyny napad wczorajszej nocy. Na ul. Czarnowiejskiej dwaj inni
              sprawcy zaatakowali młodego mężczyznę. W ruch poszły pięści i posypały się
              kopniaki. Potem bandyci przeszukali portfel pobitego. Zabrali 10 zł, bo tylko
              tyle tam znaleźli. - o napadzie zostaliśmy powiadomieni przez pobitego
              mężczyznę". Za napasć grozi im do 12 lat więzienia.



              PS
              Jak widać, gazety (poza moim ukochanym Dziennikiem Polskim) traktują incydenty
              w Krakowie wybiórczo i kiedy dzieje sie coś w Nowej Hucie to od razu robią z
              tego aferę.
              A gdzie podziewa się owe przytoczone przez przedmówcę (Ciebie) 50 000 innych
              rozbojów?
              O nich się nie pisze.
              Gdyby pisać - to ludzie by sie z domów nie ruszyli (zwłaszcza - jak widać - w
              Śródmieściu).

              Nie lubię gazet - wszystko co robią to tylko: "by się egzemplarz sprzedał". Jak
              jest za dużo newsów, to pewne się omija. A kiedy jest ich mało - to nawet
              niegroźna w skutkach bójka dwóch uczniów w szkole jest tematem "pierwsza klasa".

              Myślę, że gdyby owe pobicie nie stało się na Czarnowiejskiej, a w Nowej Hucie -
              to od razu zrobiono by z tego "czytaka".
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 24.06.04, 22:06



      Ach Ci studenci i śródmieście... :)

      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.24/Krakow/05/05.html







      ZACZĘLI OD GOŁĘBIA. Za pobicie odpowiedzą przed sądem trzej studenci
      krakowskich uczelni, zatrzymani na Plantach przez policjantów I Komisariatu.
      Idący Plantami młodzi ludzie najpierw usiłowali kopnąć gołębia. Gdy
      przechodzień zwrócił im uwagę - zaczęli rzucać w niego butelkami po alkoholu.
      Byli jednak tak pijani, że nie trafili; rozzłoszczeni podbiegli więc do niego,
      przewrócili go i zaczęli kopać. Po kilku minutach wszyscy zostali ujęci przez
      wezwany patrol policji. (wes)

      OBEZWŁADNIONY I ZAKUTY. Na Plantach przy Siennej funkcjonariusze Straży
      Miejskiej zauważyli młodego mężczyznę, zmierzającego z nożem w ręku w kierunku
      innego mężczyzny - narodowości arabskiej. Gdy krzyknęli w jego stronę, by
      rzucił nóż, ten odwrócił się i ruszył z nożem w ręku w kierunku strażników. 21-
      letni agresor został więc obezwładniony pałką tonfa i zakuty w kajdanki. Przy
      obywatelu Algierii także znaleziono nóż. Obu mężczyzn przewieziono do
      komisariatu policji przy ul. Szerokiej. (wes)
    • garg_ul Chcesz wiedzieć dlaczego?? 25.06.04, 08:46
      No więc właśnie dlatego:
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2144177.html
      Może w NH mieszka więcej zbójów, bo jest to największa dzielnica. A może to się
      tylko wydaje.

      Śródmieście jest niebezpieczne, bo żaden bandyta nie szuka kasy tam, gdzie jej
      nie ma, tylko tam gdzie jest. Proste. Ale to nie emeryci mieszkający w centrum
      napadają i kradną. Dlatego właśnie.

      _________________________________
      Bądź altruistą - szanuj egoizm innych!

      Wirusy - bo gdzieś się muszę
      reklamować ;o
      • Gość: ds Re: Chcesz wiedzieć dlaczego?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.04, 17:09
        Koleś statystyk nie podważysz, boli? ze to centrum jest gangsterskie?
        nawet jak byś liczyl ilosc przestępstw na jeden metr kwadratowy,czy na ilość
        drzew i tak wypada ze to śródmiescie.
        • garg_ul Re: Chcesz wiedzieć dlaczego?? 09.07.04, 20:17
          A co tu jest do podważania. Naucz się czytać chłopcze, a potem napadaj na
          człowieka. I nie mów do mnie koleś.

          _________________________________
          Bądź altruistą - szanuj egoizm innych!

          Wirusy - bo gdzieś się muszę
          reklamować ;o
      • stalynick Re: Chcesz wiedzieć dlaczego?? 29.06.04, 20:15
        garg_ul napisał:

        > No więc właśnie dlatego:
        > miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2144177.html



        link nie działa :(
        • garg_ul Re: Chcesz wiedzieć dlaczego?? 09.07.04, 20:21
          Mnie działał ;P Już nie chodzi, bo poszło do archiwum niestety. Tekst był o
          tych dwóch bandytach, na marginesie mieszkańcach Nowej Huty, którzy pobili na
          śmierć 17-latka.

          I zwracam jeszcze raz ogólnie uwagę, że ja się nie powołuję na statystyki, bo
          nie są one miarodajne, jeśli się ich nie interpretuje: mogli tego nastolatka
          zamordować w środku miasta, ale czy to by zmieniło fakt, że są z NH?? To po
          pierwsze - a po drugie, jeszcze raz zwracam uwagę, że to, że w NH mieszka dużo
          zbirów, bo to jest duża dzielnica, w niczym jej nie uwłacza. Ale bronić się
          przed tym powinno inaczej niż napastowaniem w postach...

          _________________________________
          Bądź altruistą - szanuj egoizm innych!

          Wirusy - bo gdzieś się muszę
          reklamować ;o
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 29.06.04, 19:54
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2153373.html




      Rozbito grupę wymuszającą haracze



      Zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się wymuszaniem haraczy od
      właścicieli lokali, pubów, agencji towarzyskich i całodobowych sklepów z
      alkoholem w Krakowie rozbili policjanci z Centralnego Biura Śledczego -
      poinformował w poniedziałek rzecznik małopolskiej policji podinspektor Dariusz
      Nowak.

      - W ostatnim czasie zatrzymano i aresztowano sześciu mężczyzn stanowiących
      trzon grupy, w tym jej skarbnika. Są to osoby w wieku od 25 do ponad 40 lat, w
      przeszłości kilku z nich było karanych za przestępstwa kryminalne - powiedział
      Nowak.

      Przy wymuszaniu haraczy stosowane były groźby spalenia lokalu lub wysadzenia go
      w powietrze. Grupa pobierała stałe opłaty w wysokości 3-4 tys. zł miesięcznie,
      a w przypadku agencji towarzyskich również darmowo korzystała z ich usług.

      Według Nowaka, postawione zarzuty obejmują ostatnie pięć lat. Sprawa jest
      prowadzona pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 29.06.04, 20:02
      Zapomniałem dodać, że ulica Królowej Jadwigi leży w sercu, tak zachwalanej,
      Woli Justowskiej :)
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 29.06.04, 20:12

      (to może być pułapka ;) - bo 125 ma dość ciekawą trasę sięgającą aż pod szpital
      Rydygiera w.... )


      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/06.28/Krakow/12/12.html






      2 bójki; ucierpiał kierowca


      Niebezpieczne autobusy


      Wczoraj, około godziny 7, doszło do awantury w autobusie linii 125; jak się
      doliczono - w pewnej chwili w bijatyce wewnątrz pojazdu brało udział około 10
      młodych ludzi (być może kibiców). O bójce powiadomiono policję, ale nim patrol
      mundurowych zdołał dotrzeć - młodzieńcy już się rozpierzchli.

      Do kolejnej bójki doszło (również w niedzielę) godzinę później - w autobusie
      linii 103 - w rejonie ronda Grunwaldzkiego. W tej awanturze ucierpiał jednak
      m.in. kierowca autobusu.
    • stalynick Re: Ależ w tym Krakowie niebezpiecznie (nie chcia 03.07.04, 21:11

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2162636.html






      Badania poczucia bezpieczeństwa uczniów i nauczycieli przeprowadzono w
      dzielnicach III i IV






      Aneta Cyrnek 02-07-2004, ostatnia aktualizacja 02-07-2004 21:26

      Fala, kradzieże i propozycje kupna narkotyków to największe zagrożenia w
      szkołach - wynika z badań przeprowadzonych w dzielnicach III i IV

      Badania przeprowadzono na zlecenie III komisariatu policji we wszystkich
      placówkach dzielnicy III i IV. 402 nauczycieli i 1827 uczniów zapytano o
      zagrożenia na terenie ich szkół i osiedli.

      W szkole najbardziej niebezpiecznymi miejscami okazały się: toalety, korytarze,
      brama wejściowa i boiska sportowe. Tam uczniowie najczęściej spotykają się z
      agresją słowną, paleniem papierosów, niszczeniem mienia szkoły, piciem alkoholu
      przez uczniów i kradzieżami.

      Aż 32 proc. uczniów przyznało, że było ofiarą fali, czyli znęcania się
      starszych nad młodszymi (prawie 20 proc. dotknęła ona co najmniej dwa razy)
      oraz kradzieży (22 proc.). Uczniowie boją się też propozycji zakupu narkotyków
      (18,5 proc.) czy gróźb pobicia (12,6 proc.).

      Zaskoczeniem jest fakt, że ponad 21 proc. nikomu nie mówi o niebezpiecznych
      wydarzeniach. - To dlatego, że często są i ofiarami i sprawcami - tłumaczy
      komendant III komisariatu nadkomisarz Krzysztof Popiołek. Uczniowie największym
      zaufaniem darzą swoich przyjaciół (o zdarzeniach opowiada im około 40 proc.),
      najmniejszym zaś policję (około 3 proc).

      W sumie jednak poziom poczucia bezpieczeństwa w szkołach jest wysoki - 70 proc.
      uczniów nie boi się nikogo.

      Jak walczyć z zagrożeniami? Według nauczycieli najskuteczniejsze są metody
      represyjne takie jak monitoring szkół (uważa tak ponad 31 proc.) oraz karanie
      uczniów (ponad 20 proc.). Nie doceniają natomiast roli programów
      profilaktycznych i edukacyjnych.

      - Będziemy to zmieniać - zapowiada Popiołek. - Po analizie wyników badań
      przygotowaliśmy raporty dla szkół ze szczegółową diagnozą problemów, które
      występują na jej terenie. Dla dyrekcji, nauczycieli i uczniów organizujemy
      spotkania, na których się dowiedzą, jak mogą sobie z nimi poradzić. Poza tym
      wiemy już, które miejsca są najbardziej niebezpieczne, i wysyłamy tam dodatkowe
      patrole policyjne.



      Dla Gazety

      Paweł Sularz, przewodniczący Dzielnicy III

      Rada Dzielnicy III w 2005 r. zakończy akcję zakładania monitoringu we
      wszystkich szkołach. Staramy się również promować sport, organizując m.in
      turnieje piłki nożnej, siatkówki czy biegi przełajowe. Wspomagamy też
      organizacje pozarządowe zajmujące się opieką trudnej młodzieży, np świetlice
      środowiskowe.

      Dla Gazety

      Katarzyna Matusik, przewodnicząca Rady Dzielnicy IV

      Dla dzieci i młodzieży mamy inną propozycję niż monitoring. Od wakacji
      zaczynamy modernizację boisk szkolnych, które będą dostępne dla wszystkich. Na
      początek przy Szkołach Podstawowych nr 119 i 107. Przekazujemy też pieniądze
      dla instytucji pozarządowych na organizację kolonii, turniejów sportowych czy
      obchodów dnia dziecka

      not. AC

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka