Dodaj do ulubionych

kobieta na skraju załamania nerwowego

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.02.02, 23:32
Nie mogę już!!! Wiem już jak to jest kiedy wali się małżeństwo i nic nie można zrobić! Co będzie
potem? Cała się trzęsę! Jak mam się zachować? Czy już wszystko stracone? Najgorsze, że trzeźwo
zdaję sobie z tego sprawę i jestem zmęczona całą tą chorą sytuacją, ale to już chyba nieuchronne...
Co się robi w takiej sytuacji???Na siłę ratuje związek, czy spokojną rozmową doprowadza do
kulturalnego końca? Po prostu nie chce się już nic................
Obserwuj wątek
    • Gość: Gapcio Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 02:38
      Nic na siłę.W zeszłym roku rozpadł się mój wieloletni związek.Poradzisz sobie
      na pewno.Spokojna rozmowa ,to w tej sytuacji najlepsze rozwiązanie,nie ratuj
      na siłę czegoś czego już nie ma.Pozdrawiam .
      • Gość: MICHAL Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.skane.se 01.03.02, 04:16
        Czas wyleczy wszystkie rany.Mnie potrzeba bylo 5 lat, aby wyjsc z szoku.
        Jezeli masz mozliwosc to wyjedz np do Stanow i tam popracuj.
    • Gość: facet Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.02, 12:09
      Jako mężczyzna dam ci radę - weź odwet, to strasznie mobilizuje. Poza tym nie
      zawsze zdrada jest zdradą- czasem bez pójścia do łóżka z kochanką można
      zdradzić i zranić boleśniej, a niby wszystko w porządku i facet ma czyste
      sumienie, że przecież nikogo nie zdradził.
    • Gość: Elka Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.tnt2.penrith.au.da.uu.net 01.03.02, 12:25
      Absolutnie nie zalamuj sie.Tamci maja racje , po co ratowac cos czego nie ma.
      Spokojna rozmowa tez duzo nie da. Jesli facet nie dorosl do zwizku to nigdy nie
      dorosnie. Potraktuj to jako o k a z j e do nowego zycia. Wez kubel i wypelnij
      go woda. Wloz reke do wody a potem sprawdz czy w wodzie jest dziura. Tak ci
      bedzie brakowalo twego fatalnego partnera. Poczatkowo bedzie Ci gorzko za
      zmarnowany czas ale potem zobaczysz jaka bedziesz szczesliwa, szczeggolnie
      kiedy spotkasz kogos odpowiedniego i od nowa pokochasz.A to przyjdzie ,
      zobaczysz.A nie marnuj ani minutki z tego krotkiego zycia na kogos kto pewnie
      Cie nie docenia.
      • Gość: rita Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 20:25
        Czy macie dzieci ? - to zmieniło by sytuacje i myślę że porady byłyby inne.
      • nessus Re: Elka 10.03.02, 15:15
        Wspaniale podsumowanie.Ladnie piszesz i masz racje.Domyslam sie ze nie jestes
        sama a Twoj szczesliwiec wierny jak przyslowiowy "pies".
    • efka Re: kobieta na skraju załamania nerwowego 02.03.02, 00:27
      A przyczyny? Czy banalna zdrada, czy może coś poważniejszego?
      • Gość: good son Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.02, 01:38
        Efka, czy istnieje jakieś kryterium, na podstawie którego oddzielasz banalne zdrady od niebanalnych, czy
        wszystkie zdrady są z definicji banalne?
        Tadek
        • efka Re: kobieta na skraju załamania nerwowego 07.03.02, 23:34
          Gość portalu: good son napisał(a):

          > Efka, czy istnieje jakieś kryterium, na podstawie którego oddzielasz banalne zd
          > rady od niebanalnych, czy
          > wszystkie zdrady są z definicji banalne?
          > Tadek

          Istnieje. Zdrada banalna nie wymaga definicji, ta niebanalna może rozegrać się w
          czasie np. dyskusji nad matematycznym problemem przy pełnym audytorium. To taki
          intelektualny orgazm, przy którym wysiadają bezpieczniki. I właściwie, ciągiem
          dalszym niebanalnej bywa najczęściej banalna! Nazywam to syndromem "sesji
          naukowej".
          witaj - efka.
          • Gość: good son Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 00:09
            Jestem tradycjonalistą albo minimalistą, nie zalezy mi, by posiąść duszę kobiety i nie wnikam w takie subtelności.
            Może właśnie dlatego dla mnie pojęcie zdrady wyczerpuje się w tym, co nazywasz zdradą banalną. Czy Twój
            głos wyraża tylko Twoje poglądy, czy też tak właśnie postrzega sprawę płeć piękna? "Misiaczku, cóż z tego, że
            oddałam mu ciało, skoro moja dusza należy tylko do Ciebie!" To tłumaczyłoby wiele nieporozumień pomiędzy XY
            i XX.
            Nieraz zdarza mi się dyskutować problemy matematyczne, również z kobietami, ale przyjemność płynąca z takiej
            dyskusji zdecydowanie NIE ma charakteru seksualnego. Rzekłbym wręcz, że jeżeli jestem przy okazji
            zainteresowany wdziękami danej damy, to wartość intelektualna dysputy zdecydowanie na tym cierpi.
            Najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet, kłaniam się nisko.
            • efka Re: kobieta na skraju załamania nerwowego 08.03.02, 19:15
              Gość portalu: good son napisał(a):

              > Nieraz zdarza mi się dyskutować problemy matematyczne, również z kobietami, ale
              > przyjemność płynąca z takiej
              > dyskusji zdecydowanie NIE ma charakteru seksualnego. Rzekłbym wręcz, że jeżeli
              > jestem przy okazji
              > zainteresowany wdziękami danej damy, to wartość intelektualna dysputy zdecydowa
              > nie na tym cierpi.
              > Najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet, kłaniam się nisko.

              Miło mi - jestem chyba trochę nietypową kobietą, bo nie wyobrażam sobie żadnego,
              powtarzam żadnego kontaktu fizycznego z facetem, który nie stworzy spięć
              intelektualnych. Co oczywiście nie oznacza, że każda intelektualna przygoda musi
              się zakończyć "zdradą banalną". Zresztą mój związek jest przykładem takiej
              obustronnej intelektualnej fascynacji. Trudno to ująć w ramy klasyki XX/XY.
              • Gość: good son Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.02, 00:23
                Cieszę się więc, że akurat 8 marca mogłem sparafrazować pewnego jugosłowiańskiego filmowca i zakrzyknąć:
                "spotkałem nawet szczęśliwą kobietę!" Nie bardzo wiem natomiast, czym miałaby być klasyka związków XX/XY;
                ośmielę się twierdzić, że niczego takiego nie ma. Jak to powiedział Tołstoj? Wszystkie szczęśliwe pary są do
                siebie podobne, każda nieszczęśliwa jest natomiast nieszczęśliwa na swój własny sposób? To zresztą dobre
                słowa na podsumowanie tego wątku.
      • nessus Re: efka 10.03.02, 15:13
        Jest trudno dostrzec Twoj intelektualny srodek jesli zdrade nazywasz "banalna"
        i sadzisz ze w malzenstwie poza zdrada moze byc cos gorszego.
        • Gość: good son Re: efka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 23:07
          nessus napisał(a):

          > Jest trudno dostrzec Twoj intelektualny srodek jesli zdrade nazywasz "banalna"
          > i sadzisz ze w malzenstwie poza zdrada moze byc cos gorszego.

          Oczywiscie, ze nie moze! Np. powiedzmy, ze jedno z malzonkow zamorduje drugie, zarznie dzieci i pojdzie sobie albo
          popelni samobojstwo. Ale nie zdradzi, prawda? Zawsze cos - kochal/a az do smierci. Czy moze istniec bardziej
          intymny zwiazek niz ten pomiedzy zabojca a jego ofiara? Na swoj sposob to najmocniejsze potwierdzenie i deklaracja
          wiernosci. Nic gorszego niz zdrada!
    • Gość: facet Re: kobieta na skraju załamania nerwowego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.02, 07:55
      Jedna kwestia jest nie wyjasniona-
      - stan posiadania (dzieci, dom, mieszkanie)

      Mężczyźni są konformistami, leniami i wygodniccy zarazem, zatem wolą sprawdzone
      już zdobyte terytorium, choć od czasu do czasu lubią zapuścić się w nieznane
      rewiry, głównie w celu potwierdzenia swej męskości. Próba zapuszczenia korzeni
      na nowym terytorium, w dodatku podległym i zdominowanym przez inną (być może
      atrakcyjniejszą) samicę jest tyleż kuszące, co ryzykowne.

      Jeżeli ta druga kusi lepszym standardem życia, w wolnym tłumaczeniu - dobrą
      kasą, to możesz być spokojna- prędzej czy później wróci skruszony, bo rywalka
      nie będzie chciała mieć utzymanka lecz żywiciela.
      • nessus Re: kobieta na do facet 10.03.02, 15:06
        "pierdolisz" facet jak maly kazio po piwie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka