Dodaj do ulubionych

Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi...

IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 09:14
Wszyscy wiedzą o problemie komunikacyjnym a miasto wydaje pieniądze na kolejny miejski stadion dla garstki kiboli i chuliganów. Ktoś za takie zarządzanie miejską kasą powinien glośno beknąć!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: jan Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.11, 09:14
      No. A spróbujcie dojechać na Marszowiec. Wielkie osiedle coraz bardziej sie rozwijaające. Jeden autobus na godzinę. I jak tu nie jeździć samochodem
      • Gość: Olek Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.11, 11:38
        Marszowiec to inna gmina...Jak się chce mieszkać na wsi to trzeba się godzić z utrudnieniami.
    • Gość: fsdf Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.11, 09:33
      Biała plama - Swoszowice.
      • Gość: mieszkaniec Nie przesadzaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.11, 09:42
        > Biała plama - Swoszowice.

        Swoszowice mają niezłe połączenia autobusowe do Borku Fałęckiego (poza okresem wakacji samo #214 i #145 mają łącznie około 4 kursów na godzinę - co jak na rejony nie ukrywajmy peryferyjne jest częstotliwością jakiej można zazdrościć), a z niego 4 (3 w wakacje) linie tramwajowe sprawnie jadące w różne rejony Krakowa.
        Ok, przydałoby się może więcej kursów do Kurdwanowa - ale "białą plamą" bym Swoszowic nie nazywał.
    • Gość: stara baba Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 09:37
      Miasto dba o zdrowie swoich mieszkańców!! Wozić się wam zachciewa?? A od czego są nogi, chodzić piechotą, bo to tylko wyjdzie na zdrowie!!!! Albo jak już dojedziecie do pętli, to chodźcie sobie tam i z powrotem na przystanku w oczekiwaniu na następny środek lokomocji. Ruch to zdrowie!! Starzy niech siedzą w domach, tak jak by ich nie było, młodzi z dziećmi chodzić na piechotę pchając ciężkie niekiedy wózki z dziećmi i zakupami, wzmacniacie tym tylko swoje mięśnie, poprawiacie zatem kondycję. Brawo władze miasta!!!!!!
    • Gość: krakauer Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 09:39
      Miasto teraz się dopiero obudziło, że nie nadąża z komunikacją???????????? Kto jet we władzach??? Nieuki, nie potrafiący logicznie myśleć i kojarzyć?????
    • Gość: majcher Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 09:41
      Jasne, podnieslismy ceny biletów, wiec zmiany moga juz poczekac.
      Pff.

    • Gość: c Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.11, 09:52
      Dla mnie to jest logiczne! Słaba komunikacja miejska, którą na dodatek trzeba utrzymywać, powoduje, że spora grupa mieszkańców nie ma alternatywy i wybiera własny samochód który musi potem zaparkować w poszerzonych i podrożonych strefach P1, P2 itd. Dla kasy miasta czysty biznes...
    • Gość: rozwój_miasta Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.nsystem.pl 16.08.11, 10:00
      za czym nie nadąża?
    • Gość: . wystarczy metro IP: *.play-internet.pl 16.08.11, 10:02
    • Gość: balusz Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.multi-play.net.pl 16.08.11, 10:08
      A pan dziennikarz żurawik przy tej kulejącej komunikacji proponuje rozszerzenie strefy płatnego parkowania.
      Schizofrenik ?
    • Gość: asd Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem mi... IP: *.esrf.eu 16.08.11, 11:05
      Kraków rozrósł się do takich rozmiarów, że według mnie jego rozwój przy obecnej komunikacji może szybko zostać zatrzymany. A wszystko przez wydłużający się czas dojazdu. Z jednej strony mamy zakaz bardzo wysokich budynków, więc miasto szybko powiększa swoją powierzchnie. Przyznaję, że nie jest jeszcze tak bardo źle, ale komfortowo też nie jest. Jestem zwolennikiem rozwoju szybkiej komunikacji w Krakowie tzn. kolejowych połączeń aglomeracyjnych oraz metra. Pierwsze przynajmniej częściowo mogły by rozładować ruch z niektórych rejonów miasta i okolic. Jeśli chodzi o drugie, to zdaje sobie sprawę o jak wielkim przedsięwzięciu mówię, ale warto wspomnieć, że głośny o metrze mówi się we Wrocławiu. Po za tym metra są różne, można pomyśleć co się bardziej opłacało i co będzie realne do zrealizowania. Czy małe kolejki metra bez konduktora jak w Tuluzie, czy duże wagony tak jak w Warszawie lub Mediolanie, a może coś mieszanego jak Sbahn w Hamburgu? Warto o tym pomyśleć, bo za kilka lat, żeby dostać się do centrum trzeba będzie poświęcić znacznie więcej czasu.
    • Gość: Jan Winnicki Zgłaszam białą plamę IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 12:53
      Rynek Główny! Żądam! Tak właśnie ŻĄDAM przywrócenia trakcji wąskotorowej na Rynek Główny. Przecież stamtąd trzeba iść kilkaset metrów na jakikolwiek przystanek! To jest skandal! Ja chcę nyski z okolic Kościoła Mariackiego! Nawet za Niemca w Krakowie było lepiej niż teraz. Co tam peryferia! Co tam jakieś Kuźnice! Rynek to biała plama!
      • Gość: meadow Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.ghnet.pl 16.08.11, 13:07
        idiota
        • Gość: Jan Winnicki Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 22:28
          A ja Jasiek.
        • Gość: l Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.gemini.net.pl 17.08.11, 18:20
          Gość portalu: meadow napisał(a):

          > idiota

          Ironii, pacanie, nie czytasz?
          Za trudne?
          • Gość: meadow Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.ghnet.pl 17.08.11, 19:41
            to była właśnie reakcja na tą pseudo-ironię
            • Gość: l Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.gemini.net.pl 18.08.11, 14:41
              Reakcja pokazująca albo niezrozumienie, że to ironia, albo przywiązanie do idiotycznych poglądów, przez tego ironistę wykpiwanych.
              • Gość: meadow Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.ghnet.pl 18.08.11, 16:31
                Niestety ten ironista jest regularnym trollem - do tego sam poddany ironii nie wykazuje dla niej zrozumienia, stąd lepiej pisać doń w skrócie - per idiota. Reakcja ta sama.
                • Gość: wika Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.60.citypartner.pl 18.08.11, 18:04
                  No. niestety (dla Jaśka) zgadza się :))
                • Gość: Jan Winnicki Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.dynamic.chello.pl 18.08.11, 22:39
                  Pisz sobie, że trolluję, ale merytoryczną wiedzą nt. komunikacji po prostu do pięt mi nie dorastasz. A nazywając kogoś idiotą wystawiasz świadectwo samej/samemu sobie.
                  • Gość: meadow Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.ghnet.pl 19.08.11, 01:14
                    No wiadomo w koncu etatowy forumowy bojownik zikitu nie?
      • Gość: BiBi Re: Zgłaszam białą plamę IP: *.fdk.abpl.pl 16.08.11, 16:26
        Dobrze napisane, przywrocic tranwaj na Rynku Głównym. ŻĄDAMY
    • Gość: kmac Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 14:17
      Wytłumaczcie jeszcze co mogę sobie zrobić z biletem 15 minutowym.
      Przecież czasami rozkład ma się do rzeczywistości jak piernik do wiatraka.
      Mam w 'menu' 12 minut na 5 przystanków, a po 10 stania w korku na Kapelanka wiem już że szybciej byłoby na piechotę.

      Wpadają kanarki i co?
      • Gość: sad Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 14:54
        a to jest jakiś wymóg kupowania 15-minutowych ? 15 minut to 15 minut, wiesz że nie zdąrzysz przejechać to wysiadasz, kup sobie godzinny jak wiesz że są korki.
      • Gość: stara baba Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 15:08
        Kanarek MUSI respektować rozkładowy czas przejazdu. Nikogo nie powinny obchodzić korki w mieście, czas przejazdu określa rozkład jazdy i kanar też musi się do niego stosować. MPK jest dla ludzi, a nie ludzie dla MPK. W każdym sądzie, ukarany przez kanara za niezgodną z rozkładem jazdę środkiem lokomocji, pasażer wygra.
        • Gość: kmac Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 16:08
          Zgoda, nie powinny, ale czy jest na to jakis papier?
          Uchwala albo kawalek regulaminu MPK?
          • Gość: stara baba Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 16:30
            Przecież rozkład jazdy do czegoś zobowiązuje, jest po to, aby go respektować. MPK MUSI go przestrzegać!!!!!!! Tak jak pasażer MUSI mieć ważny bilet, tak MPK musi wywiązać się z umowy, jaką zawarł z pasażerem w momencie zaistnienia podróży.
            • Gość: kmac Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 16:41
              Ajnoł, pytam tylko czy jest to gdzieś oficjalnie napisane czy zależy od dobrej woli kanara (ktorej jak wiadomo nie mają w nadmiarze)
            • Gość: Jan Winnicki Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 22:34
              Ale brednie. Korki drogowe nie są z winy MPK. A to głównie opóźnia pojazdy zbiorkomu. Nie kupujesz biletów z punktu A do punktu B tylko na określony czas. Czas mija - dziękuję - albo kasuj następny albo wysiądź przed upływem ważności biletów. A jak nie umiesz korzystać z czasowych - kasuj jednorazowe albo kup sobie miesięczny.
        • astrum-on-line Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem 16.08.11, 20:51
          Gość portalu: stara baba napisał(a):

          > MPK jest dla ludzi, a nie ludzie dla MPK.

          Jakoś mam wrażenie, że jednak jest na odwrót. Albo nawet nie, nie możemy powiedzieć, że to my jesteśmy dla nich. My jesteśmy jakimiś zawracaczami głowy, przeszkadzającymi i ZIKITowi i Urzędowi Miasta. Roszczenia mamy, czegoś tam się domagamy i takie inne wredne pomysły mamy. Jakby nas nie było, to dopiero by im się fajnie pracowało. Według prawa Parkinsona wystarczy 50 urzędników, żeby sobie sami pracę zapewnili. Petenci już nie są potrzebni. I niestety to widać. Niektóre instytucje żyją zupełnie swoim życiem. W jakiejś innej rzeczywistości niż reszta ludzi.
        • Gość: Jan Winnicki Re: Krakowska komunikacja nie nadąża za rozwojem IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 22:30
          Bzdura. Godzina to godzina. 90 minut to dokładnie 90 minut. I kontroler ma to głęboko w D czy jest korek, czy nie. Kończy się czas - kasuj następny. Jak wprowadzą bilety wieloprzystankowe - wtedy tak będzie. Póki są czasowe - jako takie mają być repektowane.
    • Gość: bzzyk Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 14:22
      Gorzej to dopiero będzie, takie - między wieloma - są skutki bezładnego, niekontrolowanego rozwoju miasta.
      • Gość: BiBi Re: Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.fdk.abpl.pl 16.08.11, 16:27
        I to jest świeta prawda.
    • Gość: Adam, NH najlepiej skomunikowana jest Nowa Huta, a ci co IP: *.emitel.pl 16.08.11, 14:50
      kupili mieszkania od deweloperków na zadupiu niech płaczą...
    • Gość: sad Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 14:57
      1.5 godziny to do centrum sie jedzie z pogranicza miasta, to nie socjalizm żeby każdy miał po równo, albo płaci sie dużo w centrum albo mało na zadupiu, nie da sie mieć wszystkiego - przykro mi. Ja nie płacze że do pracy w sobote mam jeden autobus na godzine a mieszkam 3 km od "centrum", zawsze można zmienić prace/miejsce zamieszkania jak wielkim problemem jest dojazd. Miasto nie ma obowiązku zapewnienia wszystkim mieszkańcom Krakowa dojazdu na rynek w 15 minut.
      • Gość: weta Re: Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 10:10
        Ano nie ma. Jest w tym wszystkim tylko jeden problem i pokażę ci go na moim przykładzie.
        Nauczona, a własciwie nauczeni jesteśmy poruszać się komunikacją miejską - przez wiele lat mieszkaliśmy w kraju, w którym ona bardzo dobrze funkcjonuje.

        Wrócilismy do Krakowa. Też tak chcieliśmy, a tu nic. Nic to znaczy jeden autobus na godzinę w dzień powszedni i to zatłoczony do granic mozliwości. Kupiłam dodatkowe auto.
        Wszystkie sensowne szkoły średnie są po drugiej stronie Wisły (mieszkamy na Klinach), więc za chwilę kupiłam synowi drugie auto (już trzecie w rodzinie!).
        Teraz drugi syn zdał egzamin - więc w ciągu najblizszych 2-3 dni pojawi się czwarte auto.
        Zaznaczam, że trzy z nich są kupione WYŁĄCZNIE z powodu niewydolności komunikacji miejskiej. Nam wystarczyłoby jedno - rodzinne.

        I teraz uważaj, bo to może być trudne.

        1. Miasto musi budować nowe drogi i rozwiązania komunikacyjne, bo trzy samochody to nie jeden - a takich jak ja jest więcej. U wszystkich moich sąsiadów jest taka sama sytuacja.
        2. Nowe miejsca parkingowe.
        3. Nie wspomnę, że ropę naftową też tzreba kupować. U nas nie rośnie.

        Mnie stać na kupno i utrzymanie nawet pięciu samochodów. Nie mam problemu. Problem będzie mieć miasto. A przypominam, że nie wszyscy mogą i CHCĄ (!!!) mieszkać w centrum.
        Dziękuję
        • kr_kr Nie kłam. 18.08.11, 11:46
          > Wrócilismy do Krakowa. Też tak chcieliśmy, a tu nic. Nic to znaczy jeden autobus
          > na godzinę
          w dzień powszedni i to zatłoczony do granic mozliwości. Kupiłam
          > dodatkowe auto.

          Nie kłam.
          Nawet jeżeli mieszkasz na Kliny Zacisze to masz #116 który od 4:59 do 22:24 ma co najmniej dwa kursy na godzinę (i to w rozkładzie "wakacyjnym"). W okresie poza wakacyjnym masz jeszcze #451 do Borku (wiem, że niewiele kursów, ale jak dołożysz to tym bardziej nieprawdziwe jest stwierdzenie "jeden autobus raz na godzinę").
          Jeżeli mieszkasz w starej części osiedla Kliny to owszem, masz (ciut) gorzej - ale znów pisanie że jest "jeden autobus raz na godzinę" jest kłamstwem. Bo poza jednym-dwoma przypadkami gdzie odstępy wynoszą po 40-45 minut również nawet w wakacje do 20:00 masz po dwa kursy na godzinę. Do tego pozostaje Ci opcja podejścia kilkuset metrów na Borkowską, gdzie masz #116.

          Nie, bynajmniej nie twierdzę, że że jest to ilość całkowicie wystarczająca. Nie znam na tyle sytuacji w tym rejonie, aby przesądzać czy to ilość wystarczająca, czy nie. Można protestować przeciwko obcięciu kursów linii #116 do Łagiewnik. Można narzekać, że maksymalny odstęp między kursami w wakacje poza szczytem wynoszący 38 minut to za dużo.
          Ale nie można kłamać, że jest jeden autobus jeżdżący raz na godzinę w dni powszednie. Bo takie stwierdzenie oznaczałoby, że od rana do wieczora nie jeździ częściej niż co 60 minut. A to jest kłamstwem.

          PS. Co do kwestii samochodów: jest opcja dojazdu do Borku Fałęckiego, pozostawieniu na parkingu i jazda tramwajem do centrum. Wbrew pozorom jest to sposób chyba coraz popularniejszy.
          • Gość: weta Nie kłamię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 12:35
            Zła wola, głupota, ślepota czy obowiązki pracownika miejskiej słuzby odpowiedzialnej za komunikację?

            Proszę sprawdzić sobie rozkład jazdy autobusu linii 151 w soboty i niedziele, jak równiez w dzień powszedni w godzinach popołudniowych i porannych .
            Godziny odjazdów (dzień powszedni!!) przepisane z rozkładu jazdy opublikowanego w internecie na oficjalnej stronie MPK: rozklady.mpk.krakow.pl/
            8. 35
            9. 20
            10.30
            Pózniej trochę lepiej, ale po 19 tragedia.
            19. 35
            20. 37
            21. 43
            22.26, 22. 56
            W środku nic. I kto tu kłamie??? rozklady.mpk.krakow.pl/

            W soboty przerwy sięgają nawet 1,5 godziny.

            > Ale nie można kłamać, że jest jeden autobus jeżdżący [b]raz na godzinę[/
            > b] w dni powszednie. Bo takie stwierdzenie oznaczałoby, że od rana do wieczora
            > nie jeździ częściej niż co 60 minut. A to jest kłamstwem. Prawdą za to jest, że w dni powszednie w ciągu kilku godzin jeździ jeden autobus na godzinę.

            Nigdzie, ale to nigdzie nie napisałam, że "od rana do wieczora" jeździ jeden autobus na godzinę. Ktoś tu czytać nie umie a innym insynuuje kłamstwo. Faktem jest, że w ciągu kilku godzin w dniu powszednim kursuje JEDEN autobus na godzinę.

            Mieszkam na starych Klinach,. Mam dość daleko do linii 1167 a samo przejście od czasu jak miasto zbudowało tam bloki komunalne jest mało bezpieczne a na pewno nieprzyjemne. Jak mam drałować szczególnie wieczorem do 116 czy wysyłać tam dzieci, to wolę kupić wszystkim auta i niech się miasto martwi.

            Co do kwestii samochodów: jest opcja dojazdu do Borku Fałęckiego, pozostawi
            > eniu na parkingu i jazda tramwajem do centrum. Wbrew pozorom jest to sposób chy
            > ba coraz popularniejszy.

            Gdzie w Borku Fałęckim mogę na parkingu zostawić auto?

            Zrobienie zakupów na placyku jest koszmarem, bo nie ma gdzie zakarkować.
            Po drugie, jeżeli mam CODZIENNIE dojeżdzać do Borku o to, aby następnie komunikacją miejską przemieścić się do miasto - to za takie rozwiązanie dziękuję.
            Trzy dodatkowe auta utrzymuję po to, aby nimi dojeżdżać do pracy, szkoły i na studia. Nie mam ochoty dodatkowo płacić za nietanią komunikację miejską.
            Gdzie sens, gdzie logika??
            • misself Re: Nie kłamię 18.08.11, 12:54
              Gość portalu: weta napisał(a):
              > Mieszkam na starych Klinach,. Mam dość daleko do linii 1167 a samo przejście od
              > czasu jak miasto zbudowało tam bloki komunalne jest mało bezpieczne a na pewno
              > nieprzyjemne. Jak mam drałować szczególnie wieczorem do 116 czy wysyłać tam d
              > zieci, to wolę kupić wszystkim auta i niech się miasto martwi.

              Nie bardzo widzę powiązanie między wysyłaniem gdziekolwiek dzieci a kupowaniem im samochodów. O ile mi wiadomo, prowadzić samochód można dopiero po 18 urodzinach - a wtedy już się nie jest dzieckiem i można przejść obok bloku komunalnego...

              Zresztą same bloki komunalne są chyba demonizowane. Mieszkam obok takowego i nie zauważyłam, żeby na osiedlu było z tego powodu niebezpiecznie.
              • Gość: weta Re: Nie kłamię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 13:21
                Dzieckiem swoich rodziców jest się do śmierci. Moje dzieci są pełnoletnie, więc prawo prowadzenia samochodu mają.

                >>Zresztą same bloki komunalne są chyba demonizowane. Mieszkam obok takowego i ni
                > e zauważyłam, żeby na osiedlu było z tego powodu niebezpiecznie.

                ja też do pewnego momentu tak uważałam, ale teraz poglad mi się zmienił. I co za tym idzie trasa codziennych spacerów z psem. Choziaż do bojaźliwych nie należę. To nie bloki są niebezpieczne. Większość, znakomita większość ich mieszkańców niczym się nie rózni od mieszkańców każdego innego bloku. Wystarczy za to jeden czy dwóch trudnych, żeby trzymać się z daleka tych miejsc.

            • kr_kr Re: Nie kłamię 18.08.11, 13:14
              > Zła wola, głupota, ślepota czy obowiązki pracownika miejskiej słuzby odpowiedzi
              > alnej za komunikację?

              Wytykając kłamstwa wypisywane na forach byłem już uznawany za bankiera, developera, sklepikarza, kierowcę, lekarza, prawnika - ale za "prcownika służby miejskiej" to chyba jeszcze nie.

              > Proszę sprawdzić sobie rozkład jazdy autobusu linii 151 w soboty i niedziele, j
              > ak równiez w dzień powszedni w godzinach popołudniowych i porannych .
              > Godziny odjazdów (dzień powszedni!!)
              > 8. 35
              > 9. 20
              > 10.30

              To pewnie jakiś specjalny rozkład widzisz, bo u mnie wyświetla się jeszcze 10:00.
              Ale to pewnie jakieś zwidy mam - bo przecież Ty "nie kłamiesz".

              > Nigdzie, ale to nigdzie nie napisałam, że "od rana do wieczora" jeździ jeden au
              > tobus na godzinę.

              No tak. Przecież napisałaś "w dni powszednie".
              Czytający powinni się domyślić, że nie chodzi Ci o generalną zasadę, że "jeździ jeden raz na godzinę", ale że raz rano ma taki odstęp i kilka wieczorem. I to w rozkładzie wakacyjnym.
              Bo oczywiście synowie do szkół jeżdżą w wakacje, więc nie możesz analizować normalnego rozkładu, tylko ten okrojony wakacyjny.

              > Mieszkam na starych Klinach,

              No popatrz ... to skąd niby w drugim wątku piszesz o drogich mieszkaniach na Klinach Borkowskich? Wiem! One pewnie dlatego są drogie, że znajdują się w rejonie "niebezpiecznych mieszkań komunalnych".

              > Gdzie w Borku Fałęckim mogę na parkingu zostawić auto?

              CH Zakopianka od strony Zakopiańskiej (przy wiadukcie). Od razu odpowiem: tak, regulamin tego nie zabrania. Choć jak przejście 500 metrów do #116 przez Park Maćka i Dorotki to zbyt daleko, to pewnie mi napiszesz, że parking 200 metrów od przystanku to "za daleko".

              > Po drugie, jeżeli mam CODZIENNIE dojeżdzać do Borku o to, aby następnie komunik
              > acją miejską przemieścić się do miasto - to za takie rozwiązanie dziękuję.

              A niby co w systemie P+R jest złego? Niby się chwalisz, że mieszkałaś w kraju gdzie normą jest jeżdżenie komunikacją miejską - a takiego systemu nie znasz?

              > Trzy dodatkowe auta utrzymuję po to, aby nimi dojeżdżać do pracy, szkoły i na s
              > tudia. Nie mam ochoty dodatkowo płacić za nietanią komunikację miejską.
              > Gdzie sens, gdzie logika??

              Sens jest w tym, że mając dojechać do szkoły/uczelni położonej w centrum samochodem może się okazać, że szybciej i taniej jest zrobić właśnie tak: do tramwaju samochodem, do centrum tramwajem. A jeżeli nawet bilet na całą sieć na cały semestr za 184 złote jest "nietani" - to powiedz mi, ile przez te kilka miesięcy wyniesie Cię koszt samego paliwa na dłuższą drogę?
              Mniej?
              Jakoś mi się nie chce wierzyć.

              A tak na marginesie: testowano ostatnio przejazd autobusu do południowych rejonów osiedla Kliny (pod Opatkowice) - jest więc szansa na nową linię. Ale widząc Twoje wypieranie faktów to nawet jak powstanie to będziesz (sobie) udowadniać, że jeździ bez sensu.
              • Gość: weta Re: Nie kłamię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 13:46
                1. >>>No popatrz ... to skąd niby w drugim wątku piszesz o drogich mieszkaniach na Klinach 1. Borkowskich? Wiem! One pewnie dlatego są drogie, że znajdują się w rejonie "niebezpiecznych mieszkań komunalnych"<<<.

                Stare Kliny to potoczna nazwa Klinów Borkowskich. Nowe Kliny to Kliny Zacisze, czyli rejon ulic Bartla i to nowe osiedle przy Borkowskiej. W czym piszę nieprawdę?
                Mieszkam w głebi starych klinów. A ponad 500 metrów mam do najbliższego przystanku na Fortecznej. Wybacz, ja nie mieszkam na przystanku os. Kliny.

                2. Nie bardzo sobie wyobrażam zostawiania auta no parkingu przed marketem i drałowania na tramwaj, bo mi się zwyczajnie nie chce. Co również nie zmienia faktu, że jest to rozwiazanie droższe, niż korzystanie tylko z auta czy tylko z komunikacji miejskiej. Muszę utrzymywać auto i kupować bilety na komunikację.
                Kupując dom w mieście zapłaciłam więcej, żeby miec dostęp do komunikacji miejskiej. Gdybym przeprowadziła się do Libertowa czy do Gaju - trudno musiałabym się z tym pogodzić. \
                Nie chwalę się, że mieszkam gdziekolwiek - to tak gwoli wyjaśnienia - ale tam mieszkając w mieście, mogłam się po nim w miarę sprawnie przemieszczać w całości komunikacją miejską. Tutaj musze mieć jeszcze po samochodzie na głowe. To w takim razie ja bardzo dziękuję za taką komunnikację. Mogę jej nie zauważać. System P+R jest super, ale nie do końca w tej sytuacji. Kupować trzy dodatkowe auta, żeby dojeżdzać 4 km do parkingu pod Zakopianką!! No wbacz:-))
                Może i P+R jest rozwiązaniem tańszym niż cały czas jazda własnym autem, ale skoro i tak muszę kupić auto, to taka oszczędność "na benzynę" mnie nie rusza. Nie zauważam tego.

                Fakt, nie zauwazyłam autobusu o 10.00, co nie zmienia sprawya ani o jotę, ponieważ, żeby wydostać się z osiedla rano i wieczorem w dzień powszedni (o sobocie nie wspomnę) trzeba mieć sporo samozaparcia.


                • kr_kr Re: Nie kłamię 18.08.11, 14:58
                  Gość portalu: weta napisał(a):

                  > 1. >>>No popatrz ... to skąd niby w drugim wątku piszesz o drogich
                  > mieszkaniach na Klinach 1. Borkowskich? Wiem! One pewnie dlatego są drogie, że
                  > znajdują się w rejonie "niebezpiecznych mieszkań komunalnych"<<<.
                  >
                  > Stare Kliny to potoczna nazwa Klinów Borkowskich. Nowe Kliny to Kliny Zacisze,
                  > czyli rejon ulic Bartla i to nowe osiedle przy Borkowskiej.

                  Widać pojęcia którymi od kilkunastu lat się posługiwałem na określenie tych rejonów są nieprawdziwe.
                  Bo od zawsze Kliny to były po prostu Kliny.
                  Potem powstały Kliny Zacisze.
                  Z określeniem Kliny Borkowskie spotkałem się pierwszy raz gdy budowano osiedla przy Borkowskiej. Wówczas też pojecie Kliny przeewoluowało w Stare Kliny. Dla odróżnienia od Kliny Zacisze i Kliny Borkowskie.

                  > Mieszkam w głebi starych klinów. A ponad 500 metrów mam do najbliższego przysta
                  > nku na Fortecznej. Wybacz, ja nie mieszkam na przystanku os. Kliny.

                  Czyli według Ciebie od przystanku Forteczna do Borkowska jest "nawet" 1,5 km. Bo skoro do Borkowskiej masz "może nawet 2km" ...
                  I to jest oczywiście prawda. Szczera niczym nie zakłamana prawda.

                  > 2. Nie bardzo sobie wyobrażam zostawiania auta no parkingu przed marketem i dra
                  > łowania na tramwaj, bo mi się zwyczajnie nie chce.

                  No właśnie: nie chce Ci się. Przecież dokładnie to napisałem: nie che Ci się przejść 200 metrów.

                  > Co również nie zmienia faktu, że jest to rozwiazanie droższe, niż korzystanie tylko z auta
                  > czy tylko z komunikacji miejskiej.
                  > Muszę utrzymywać auto i kupować bilety na komunikację.

                  Nie musisz. Chcesz.

                  > Kupując dom w mieście zapłaciłam więcej, żeby miec dostęp do komunikacji miejskiej.

                  My również kupując dom w mieście wychodziliśmy z takiego założenia. Tyle tylko, że kupując dom w dzielnicy domów jednorodzinnych nie oczekiwaliśmy częstotliwości komunikacji takiej, jak na gęsto zabudowanych blokowiskach.

                  > Tutaj musze mieć jeszcze po samochodzie na głowe.

                  Napisałaś już: nie musisz - chcesz. Na dowód tego próbujesz z wyjątków budować generalną zasadę.

                  > To w takim razie ja bardzo dziękuję za taką komunnikację. Mogę jej nie zauważać.

                  Racja - Ty jej nie zauważasz. Nie patrzysz na normalny rozkład, tylko wakacyjny. A i z niego wybierasz sobie jeden - dwa wycinki, żeby udowodnić swoją z góry podjętą teorię.

                  > System P+R jest super, ale nie do końca w tej sytuacji. Kupować trzy dodatkowe auta,
                  > żeby dojeżdzać 4 km do parkingu pod Zakopianką!! No wbacz:-))

                  Skoro wszyscy jeździcie o 9:00 i w związku z tym nie możecie dojechać bo akurat około 9:00 jest jedyna czterdziestopięcio minutowa luka - to po co Wam cztery auta? Można jechać jednym :D
                  No tak. Bo jak będziecie wracać o różnych porach to Twoje pełnoletnie dzieci zadzwonią do Ciebie z pętli "mamusiu bo deszcz pada".
                  Żenada ...

                  > Może i P+R jest rozwiązaniem tańszym niż cały czas jazda własnym autem, ale sko
                  > ro i tak muszę kupić auto,

                  Nie musisz: chcesz. Sama to wielokrotnie przyznałaś.

                  > Fakt, nie zauwazyłam autobusu o 10.00, co nie zmienia sprawya ani o jotę,

                  Zmienia o tyle, że pokazuje Twoje podejście. Wybrać co pasuje do teorii, resztę odrzucić.
                  • Gość: ordo-eq Re: Nie kłamię IP: *.ghnet.pl 18.08.11, 16:40
                    Ja w sumie podobnie się pożegnałem z mpk tylko w zestawieniu 2 samochody + motor. Z czego ten ostatni jest i tak najfajniejszym rozwiązaniem :) Chrzanić Mpk.
                  • Gość: tez krakuska Re: Nie kłamię IP: *.dynamic.chello.pl 23.08.11, 20:06
                    kr-kr jest 100% krakusem.Wszystko wie lepiej,nigdy nie przyzna ci racji i kocha szukac dziury w całym.W żadnym miejscu poza tym miastem nie mógłby funkcjonowac bo z jego tokiem "myslenia" mieszkańcy by go zaj...i
                    Ależ jestes meczacy chłopie.........
                    • kr_kr Re: Nie kłamię 23.08.11, 20:37
                      Gość portalu: tez krakuska napisał(a):

                      > kr-kr jest 100% krakusem.Wszystko wie lepiej,nigdy nie przyzna ci racji

                      Jeżeli ktoś twierdzi, że 2 i 2 jest pięć - to na pewno nie przyznam mu racji. Jeżeli twierdzi, że autobus jeżdżący o 9:30, 10:00, 10:30, 11:00, 11:35 (i tak dalej) jeździ co godzinę - to też nie przyznam mu racji. Jeżeli ktoś napisze, że z Borku do centrum tramwaj jedzie dobrze ponad pół godziny - to najpierw mogę zapytać, co pod pojęciem "centrum" rozumie. Bo jeżeli Stare Miasto - to też nie przyznam racji.
                      Trudno żeby wbrew faktom przyznawać rację kłamstwu.
    • Gość: Yogi Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 16.08.11, 15:13
      Nie mylmy blokowisk z rozwojem. Jezeli by blokowiska były wyznacznikiem rozwoju oznaczałoby że za PRL rozwój był większy bo budowało się więcej.
      • Gość: bzzyk Re: Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 15:39
        Teraz wyznacznikiem są tzw. apartamentowce, hotele i banki. Powodzenia.
    • Gość: d[-_-]b Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 15:31
      Przesiądzcie sie na motocykle - zapomnicie o korkach ;)
      • Gość: bzzyk Re: Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 15:37
        Taaaa, zapomnisz o korach dopóki jakiś śpieszący się kierowca nie "rozsmaruje" Cię na jezdni. Potem już nie będziesz musiała się spieszyć. Próbowałem, przez miesiąc. To propozycja dla ludzi o skłonnościach masochistycznych.
        • Gość: jot23 Re: Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 15:52
          Jeżeli kupuje się mieszkanie na peryferiach komunikacyjnych to trzeba być mega optymistą że miasto wybuduje w stosunkowo krótkim czasie linię tramwajową/autobusową/dobre drogi itp. I dlatego te mieszkania są po prostu tańsze niż w miejscach dobrze skomunikowanych.
    • Gość: stara baba Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 17:21
      Przecież to jest jasne,wynika z definicji umowy: pasażer zawiera umowę z MPK i do dotrzymania umowy zobowiązane są obie strony. Pasażer przez posiadanie ważnego biletu, MPK przez dowiezienie pasażera w określonym czasie. Jeśli umowa miałaby być dotrzymana tylko przez jedną stronę, a druga mogłaby się wypiąć na tę umowę, byłoby to zwykłym oszustwem. Wiem, że nasze państwo nas oszukuje na każdym kroku, więc już do tego przywykliśmy, nie mniej jednak powinniśmy działać zgodnie z definicją umowy. Jeśli sami pozwolimy sobie na takie traktowanie, to potem może być tylko gorzej!!!
      • Gość: pasażer Z kim zawiera umowę?? IP: *.adsl.inetia.pl 16.08.11, 19:19
        > Przecież to jest jasne,wynika z definicji umowy: pasażer zawiera umowę z MPK

        Weź portfel.
        Wyjmij bilet.
        Może być zwykły, może być KKM.

        Czy tam gdziekolwiek masz napisane Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne i/lub umowa z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym?
        Nie?
        No to na jakiej podstawie uważasz, że kasując bilet Komunikacji Miejskiej w Krakowie zawierasz z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym w Krakowie jakąkolwiek umowę?

        Umowę zawierasz z Miastem Krakowem, MPK jest jedynie wykonawcą tej umowy.
        Kupując i kasując bilet przyjmujesz do wiadomości i akceptujesz Uchwałę Rady Miasta Krakowa dotycząca biletów - w tym również zasady obowiązywania. Skoro więc mowa jest, że obwiązuje przez X minut od momentu skasowania - to obowiązuje przez X minut.
        Kropka.
        Możesz to zaakceptować lub nie korzystać.
        • Gość: Jan Winnicki Re: Z kim zawiera umowę?? IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 22:36
          Sprostujmy. Umowę zawiera się z przewoźnikiem a nie jego zleceniodawcą. Zgodnie z prawem przewozowym.
          Z resztą się zgadzam.
      • Gość: l Re: Miasto się rozwija, komunikacja nie nadąża IP: *.gemini.net.pl 17.08.11, 18:23
        "stara baba", ale bredzisz...
    • Gość: xyz Wszyscy na wszystko narzekają. Ale nikt nie IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.11, 17:53
      przyznaje się, że głosował na Majchrowskiego. Nie uczycie się na błędach czyli poprzedniej kadencji więc to są konsekwencje waszego wyboru.
      • Gość: uhu Re: Wszyscy na wszystko narzekają. Ale nikt nie IP: *.adsl.inetia.pl 17.08.11, 17:43
        Tak, tak, Kracik to by nam wszystko wybudował, ale jakoś jako Wojewoda nie potrafił ani kawałka obwodnicy dla Krakowa załatwić. Gdyby został prezydentem, to cuda panie, cuda by w Krakowie zrobił. Naiwny jesteś.
    • Gość: Ideaaaaaaaaaaaa Jak nie bedzie dobrej komunikacji to nie bedzie.. IP: 89.174.106.* 16.08.11, 19:40
      ROZWOJU W KRAKOWIE. Proszę radnych o zastanowienie, bo inaczej Kraków bedzie nazwany Krakówkiem.
    • Gość: maciej Pan prezydent kandyduje na senatora.... IP: *.ip.netia.com.pl 16.08.11, 20:06
      a w mieście bałagan...
      Po co myśmy wybrali tego gościa??? żeby sobie z urzedu prezydenta miasta zrobil trampoline do kariery w Warszawce???
      Komunikacja nie dziala, remonty sie nie koncza, budzet sie nie dopina, miasto jest na krawedzi bankructwa. grozi nam zarzad komisaryczny???
      czy to dlatego Prezydent Majchrowski ucieka na posadke senatora do Wwy???
    • Gość: ola zgłaszam najwiekszą czarną dziurę w krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.11, 12:59
      to ZIKIT i Magistrat - jest to czarna dziura w ktorej znikają nasze podatki
    • Gość: ola majfrowski- nie glosowac na niego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.11, 13:02
      niech wyjedzie do sosnowca tam skad pochodzi i na dzialce pod blokiem uprawia szczaw
      • Gość: dziad Re: majfrowski- nie glosowac na niego IP: *.dynamic.chello.pl 17.08.11, 16:43
        I niech zbiera z ulic psie kupy, bo w Krakowie najlepiej chyba to mu się udało!!!
    • Gość: gość portalu Przecież każdy widzi co kupuje IP: *.connected.pl 18.08.11, 11:25
      Przecież kupując mieszkanie na obrzeżach miasta masz je taniej, ale coś za coś - przecież to nie problem przed zakupem sprawdzić, czy coś tam dojeżdża. Ale nie, kupię mieszkanie a potem o la boga przecież tu nie ma MPK. To kup mieszkanie w centrum! A, że droższe - cóż - widocznie coś w tym jest.

      To nie tak, że z moich pieniędzy ma być budowana linia tramwajowa do osiedli oddalonych o 10 km od centrum, tylko po to, żeby deweloper mógł zarobić.

      To analogiczna sytuacja do tej, jeśli ktoś kupuje tanią działkę przy lotnisku i później narzeka na hałas samolotów. Życie.
      • Gość: weta Re: Przecież każdy widzi co kupuje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 11:52
        Kliny Borkowskie nie są tanie - to po pierwsze.
        I skąd założenie, że Ci, którzy tu mieszkają nie płacą podatków? Jestem przekonana, że płacą więcej, ponieważ w tym kraju nie ma podatku pogłównego tylko dochodowy. A miasto i tak więcej wydaje na "obsługę" centrum niż na peryferia - wniosek: to mieszkańcy peryferiów zrzucają się na ciebie.

        Mieszkam na Klinach. Przeprowadziłam się z Centrum ze świadomością, że dojazd do Rynku zajmie mi znacznie dłużej niż dotychczas. Co nie oznacza, że zaakceptuję jeden autobus na godzinę.
        W konsekwencji. Obecnie z domu mam 4 samochody, gdy w zupełności wystarczałby nam jeden.
        Ale nie mam zamiaru wystawać w Borku na autobus w warunkach urągających wszystkiemu. Mnie stać i wcale mnie to nie boli. Za to zaboli miasto:

        1. Miasto musi budować nowe drogi i rozwiązania komunikacyjne, bo trzy samochody to nie jeden - a takich jak ja jest więcej. U wszystkich moich sąsiadów jest taka sama sytuacja.
        2. Nowe miejsca parkingowe. W centrum!!! - u siebie parkuję na własnej posesji.
        3. Nie wspomnę, że ropę naftową też trzeba kupować. U nas nie rośnie.

        Na peryferiach kupują ludzie, którzy mają ograniczone środki na zakup, mają w planach ciekawsze wydatki lub chcą mieć spokój. Biorą pod uwagę wydłużenie czasu dojazdu, to oczywiste. Co innego jednak wydłużenie czasu dojazdu a co innego jeden autobus na godzinę.
        Dziękuję
        • kr_kr A Ty dalej kłamiesz ... 18.08.11, 12:34
          Ba, brniesz w kłamstwo jeszcze bardziej:

          > Kliny Borkowskie nie są tanie - to po pierwsze.

          Kliny Borkowskie to przystanek Borkowska.

          Kłamstwo numer 1:

          > jeden autobus

          Ulica Borkowska to nawet w wakacje dwie linie autobusowe.

          Kłamstwo numer 2:

          > na godzinę.

          Nawet samo #116 kursuje częściej - w szczycie co 10-15 minut.

          Ja Cię w sumie nawet rozumiem. Trzeba przecież jakoś sobie udowodnić, że no nie da się, po prostu nie da korzystać z tej komunikacji.
          Ale czym innym jest udowadnianie sobie tego opierając się na faktach (czas, przesiadki) - to można zrozumieć i przyjąć, że ktoś woli z tego powodu jechać samochodem. Przyznam się szczerze - jeszcze rok temu podobnie wmawiałem to sobie, po czym jak spróbowałem to okazało się, że ani ten czas nie jest tak zły, ani te przesiadki nie takie tragiczne.
          Czym innym jest natomiast tworzenie i wmawianie innym fikcji (jeden autobus raz na godzinę). Zwłaszcza wówczas, gdy sprawdzenie takiego kłamstwa nie zajmie więcej niż 5 minut.
          • Gość: weta Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 13:06
            Po pierwsze: Kliny Borkowskie to osiedle ograniczone ulicami Zakopiańska, Zawiła, Borkowska i autostradą - a nie wyłacznie ulica Borkowska. Ulica Borkowska ogranicza to dość duże osiedle z jednej strony a nie osiedle ogranicza się do jednej ulicy - to zasadnicza różnica.
            Do scisłosci przystanek Os. Kliny jest w głebi osiedla. Ja mam do przystanku na ulicy Borkowskiej dość daleko. Nie sprawdzałam, ale na pewno ponad 1,5 km, może 2 km.

            Po drugie: Ile jest autobusów i w jakich godzinach mozna sprawdzić na stronie: rozklady.mpk.krakow.pl/
            Nie pracuję w urzędzie i moje godziny pracy to nie 8-16, zajęcia w szkołach i na uczelni kończą się dość późno a tu pustynia. Teatr, kino czy zakupy można sobie przecież odpuścić ;-)
            Powrót do domu po 19 i wydostanie się z osiedla rano graniczy z koszmarem. Weekendy odpadają, bo łatwiej trafić w totka niż na autobus. W weekendy siedzi się w domu.

            Czym innym jest natomiast tworzenie i wmawianie innym fikcji (jeden auto
            > bus raz na godzinę). Zwłaszcza wówczas, gdy sprawdzenie takiego kłamstwa nie za
            > jmie więcej niż 5 minut.

            Można sprawdzić na stronie: rozklady.mpk.krakow.pl/ Proszę bardzo, ale nie patrzymy na środek dnia, bo ja wtedy pracuję a młodzież szkolna teoretycznie siedzi w szkole.

            A najlepiej to przejechać do Borku (to nie Kliny :-)) na pentlę, żeby również spawdzić w jakich warunkach się oczekuje na autobus. I w jakich warunkach podróżuje się tym autobusem.

            Próbowałam jeździć komunikacją miejską. Jestem do tego przyzwyvzajona przez lata mieszkania w bardzo dużym mieście za granicą. Jest to wygodne z wielu względów. Ale się wyleczyłam. Dość skutecznie, chociażby telefonami w stylu "Mamo uciekł mi autobus, następny za godzinę a tu leje". I sama wiem, że nie ma się gdzie schować. Bo warunki na dużej pętli przesiadkowej są koszmarne. Z domu mogę sobie wyjść o określonej godzinie, to nie problem. Problelem za to jest gdy muszę godzinę czy nawet pół godziny czekać na autobus w deszczu.
            Nie oczekuję, że mi ktoś do domu przeprowadzo metro. Nie oczekuję szofera w liberii, ale poniżej pewnego standardu nie zejdę. Nie chce mi się. i nie muszę.


            • kr_kr Re: A Ty dalej kłamiesz ... 18.08.11, 13:46
              Gość portalu: weta napisał(a):

              > Po pierwsze: Kliny Borkowskie to osiedle ograniczone ulicami Zakopiańska
              > , Zawiła, Borkowska i autostradą - a nie wyłacznie ulica Borkowska. Ulica Borko
              > wska ogranicza to dość duże osiedle z jednej strony a nie osiedle ogranicza się
              > do jednej ulicy - to zasadnicza różnica.

              Od lat do dziś wydawało mi się, że obszar ograniczony tymi ulicami określa się po prostu mianem "Kliny", ewentualnie "Stare Kliny".
              Zaś określenie "Kliny Borkowskie" to nowe osiedla na zachód od Borkowskiej.

              > Do scisłosci przystanek Os. Kliny jest w głebi osiedla. Ja mam do przystanku na
              > ulicy Borkowskiej dość daleko.

              Doskonale znam trasę linii #151. Doskonale znam układ przystanków. Dość dobrze - i to bez sprawdzania w internecie - kojarzę jego normalny, niewakacyjny rozkład. Dlatego wiem, że piszesz bzdury.

              > Nie sprawdzałam, ale na pewno ponad 1,5 km, może 2 km.

              To sprawdź. Bo jeżeli do Borkowskiej masz mieć aż 2 kilometry, to do przystanku Os. Kliny musiałabyś mieć z 1,5km. A to by zapewne oznaczało, że bliżej masz do przystanków na Zakopiańskiej.

              > Po drugie: Ile jest autobusów i w jakich godzinach mozna sprawdzić na stronie: rozklady.mpk.krakow.pl/

              Wiem gdzie sprawdzać, wiem jak czytać rozkłady. W drugim wątku udowodniłaś, że tej umiejętności nie posiadasz (#151 według Ciebie z osiedla Kliny jedzie o 9:20 i potem dopiero o 10:30 - pewnie jak jest na rozkładzie '00' to dla Ciebie nie istnieje)

              > Nie pracuję w urzędzie i moje godziny pracy to nie 8-16, zajęcia w szkołach i n
              > a uczelni kończą się dość późno a tu pustynia. Teatr, kino czy zakupy można sob
              > ie przecież odpuścić ;-)

              Stać Cię na cztery samochody, a nie stać na okazjonalny powrót do domu taksówką?
              Dziwne ...
              Nas stać pewnie dlatego, że mamy "tylko" dwa :D

              > Powrót do domu po 19 i wydostanie się z osiedla rano graniczy z koszmarem.

              Rano? A tak, wiem - chodzi Ci o tę jedną jedyną lukę między 8:35 a 9:20. Co prawda to nie godzina, tylko 45 minut i tylko jedna, i zapewne tylko w wakacje - ale przecież można użyć jako argumentu, że nie można na uczelnię dojechać.

              > Weekendy odpadają, bo łatwiej trafić w totka niż na autobus.
              > W weekendy siedzi się w domu.

              Jak ktoś chce, to siedzi w domu. Jak nie chce to kupuje za 12zł bilet weekendowy rodzinny, zostawia samochód przy pętli i jeździ gdzie chce.

              > Można sprawdzić na stronie: rozklady.mpk.krakow.pl/ Proszę bardzo, ale nie patrzymy na środek dnia, bo ja wtedy pracuję a młodzież szkolna teoretycznie siedzi w szkole.

              To na co mamy patrzyć? Na tę jedną, jedyną lukę rano w rozkładzie wakacyjnym?

              > A najlepiej to przejechać do Borku (to nie Kliny :-)) na pentlę, żeby również s
              > pawdzić w jakich warunkach się oczekuje na autobus. I w jakich warunkach podró
              > żuje się tym autobusem.

              Ooooo ... widzisz. Zaczynasz pisać o faktach.
              Tak, jeżeli masz czekać na pętli to oczekiwanie do najfajniejszych nie należy.
              Ale i tak jest lepiej - po trwającej jakiś czas wojnie udało się chyba MPK zdyscyplinować kierowców do podjeżdżania na przystanki zgodnie z regulaminem (czyli bezzwłocznie po dokonaniu zmian kierunku).

              > Próbowałam jeździć komunikacją miejską. Jestem do tego przyzwyvzajona przez lat
              > a mieszkania w bardzo dużym mieście za granicą. Jest to wygodne z wielu względó
              > w. Ale się wyleczyłam. Dość skutecznie, chociażby telefonami w stylu "Mamo ucie
              > kł mi autobus, następny za godzinę a tu leje".

              Każdy powód jest dobry, żeby (sobie) udowadniać, że nie da się. No po prostu nie ma takiej możliwości. Można w tym celu analizować okrojone wakacyjne rozkłady. Można podpierać się jednym w ciągu roku wypadkiem, który odciął Borek. Można dwoma w roku telefonami "mamo nie chce mi się iść z #201".
              Tak. Każdy powód jest dobry.

              > I sama wiem, że nie ma się gdzie schować.

              Rozumiem że parasola jeszcze nie wynaleziono, a wiata jest tylko wytworem mojej wyobraźni - wytworem tak silnym, że aż ulegającym materializacji na zdjęciach satelitarnych.

              > Problelem za to jest gdy muszę
              > godzinę czy nawet pół godziny czekać na autobus w deszczu.

              Propozycji na schowanie się przed deszczem (przyjmuję do wiadomości, że wiata mi się śniła) podpowiadał Ci nie będę, bo i tak uznasz je za bezsensowne - Ty nie chcesz robić czegoś innego, nie chcesz się chować przed deszczem. Chcesz stać na pustej wysepce i demonstracyjnie moknąć. Bo cokolwiek innego mogłoby zaburzyć Twoją jedynie słuszną tezę że "nie da się".

              > Nie oczekuję, że mi ktoś do domu przeprowadzo metro. Nie oczekuję szofera w lib
              > erii, ale poniżej pewnego standardu nie zejdę. Nie chce mi się. i nie muszę.

              Ok.
              To pisz że nie chcesz jeździć komunikacją miejską.
              A nie buduj zasady z wakacyjnych wyjątków.
              • Gość: weta Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 14:00
                .Bredzisz.

                Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o czym piszesz, wiedziałbyś jak wygląda wiata w Borku. I kto ja "obsiaduje".
                I jak często w Borku na petli nie ma nawet taksówki.
                Kończę dyskuję, bo ja w przeciwieństawie do ciebie pracuję, a nie żyję z zasiłku.

                I w wakacje również żyję, a nie tylko czekam az mi zmieną rozkład na "normalny".
                • kr_kr Re: A Ty dalej kłamiesz ... 18.08.11, 15:12
                  Gość portalu: weta napisał(a):

                  > .Bredzisz.

                  I kto to mówi :D

                  > Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o czym piszesz, wiedziałbyś jak wygląda wiata
                  > w Borku. I kto ja "obsiaduje".

                  I jak rozumiem nie ma innej możliwości spędzenia tego czasu na całej pętli. Choćby w sklepie spożywczym czy w Galerii Solvay (o kurcze, podpowiedziałem sposób ukrycia się przed deszczem).

                  > I jak często w Borku na petli nie ma nawet taksówki.

                  Na cztery samochody Cię stać, na cztery komórki już nie żeby taksówkę zamówić - ok, przyjmuję do wiadomości.

                  > Kończę dyskuję, bo ja w przeciwieństawie do ciebie pracuję, a nie żyję z zasiłku.

                  Łał! Brakło argumentów, to napiszesz "w przeciwieństwie do ciebie nie żyję z zasiłku".
                  No normalnie nie wiem - śmiać się, czy płakać?

                  A z dyskusji uciekasz, bo nie jesteś w stanie obronić swoich fantazji na temat komunikacji.

                  > I w wakacje również żyję, a nie tylko czekam az mi zmieną rozkład na "normalny"

                  A Twoje dzieci do szkół chodzą i na uczelnie ...
                  • Gość: weta Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 19:48
                    Z tego co pamietam, między wiatą w Borku a Solvayem jest spory kawałek. Nie widzę specjalnego sensu, żeby latać tam i spowrotem. Sklepy na petli są mało przyjemne do wysiadywania tam godzinami. Znam przyjemniejsze miejsca. Uwierz mi. poza tym szkoda mi czasu. Mojego i innych.
                    Z tym, że trzeba tam byłoby wysiadywać codziennie, bo w rozkładzie niewakacyjnym wcale popołudniami lepiej nie jest.

                    Stać mnie i na pięć samochodów - bo widzę, że cie to martwi. Nie martw się:-) Wolę kupić samochód, a nie wystawać godzinami. Stać mnie na kaprysy:-)

                    Zamówienie taksówki oznacza konieczność odczekania kolejne kilkanaście minut. Taksówka z Borku to koszt około 15-20 zł. Niby nie dużo, ale niemal codziennie to już sie liczy.

                    Wyjad do miasta to nie suma niedzielna i stadami nie chodzimy. Wychodzimy i wracamy o róznych porach.

                    Prawda jest oczywista i czytelna dla każdego, kto wejdzie na stronę interentową z rozkładem jazdy - rozkład jest dziurawy jak ser. Moja pomyłka niczego nie zmienia.

                    A że to nie tylko moje zdanie, widać na mojej ulicy. Zwykle jak któreś młode z sasiedztwa zrobi prawo jazdy - pojawia się kolejny samochód. Zcyli coś jest na rzeczy.
                    Żegnam





                    • kr_kr Re: A Ty dalej kłamiesz ... 18.08.11, 21:44
                      Gość portalu: weta napisał(a):

                      > Z tego co pamietam, między wiatą w Borku a Solvayem jest spory kawałek. Nie wid
                      > zę specjalnego sensu, żeby latać tam i spowrotem.

                      Osoba mająca trzycyfrowy iloraz inteligencji potrafi nosić przy sobie rozpiskę z godzinami odjazdu. I nie musi latać tam i z powrotem.

                      > Znam przyjemniejsze miejsca. Uwierz mi. poza tym szkoda mi czasu. Mojego i innych.

                      Mnie też szkoda tracić czas na stanie w korkach - dlatego sprawnie dojeżdżam do Borku samochodem, a dalej jadę wygodnym tramwajem wykorzystując skutecznie ten czas.

                      > Z tym, że trzeba tam byłoby wysiadywać codziennie, bo w rozkładzie niewakacyjnym
                      > wcale popołudniami lepiej nie jest.

                      Dla mnie godzina 19:00 to już nie popołudnie, ale wieczór - no ale widać ja się nie znam.
                      To raz.
                      Dwa: zsynchronizowanie sobie wyjazdu z centrum tak, aby autobus "nie uciekł" również nie wymaga jakichś specjalnych uzdolnień - wystarczy otworzyć odpowiednią stronę i wpisać przystanek początkowy i końcowy.
                      No chyba że chcesz demonstracyjnie siedzieć pod wiatą na Borku.
                      To tak, można "odpowiednio" się w to wpasować.

                      A nawet jak Ci ucieknie autobus to pozostaje jeszcze opcja Borek->Judyma i podejść piechotą przez Judyma. Nawet do przystanku Forteczna jest to raptem kilometr. Na Kostrzewskiego w sumie tyle samo. Bez pośpiechu - 15 minut. Nie ma "bloków komunalnych", są chodniki.

                      Wiem, wiem - nie po to masz trzy samochody, żeby chodzić piechotą. Na starość przesiądziesz się od razu z samochodu na wózek inwalidzki, bo nieużywane nogi całkowicie odmówią posłuszeństwa.

                      > Stać mnie i na pięć samochodów - bo widzę, że cie to martwi. Nie martw się:-)

                      Potrzebujesz się dowartościować, że wmawiasz sobie że mnie to martwi? Sami mamy dwa, mam znajomych, co mają po kilkanaście - ot tak, do kolekcji.
                      Więc pięć nie robi na mnie żadnego wrażenia. Miej sobie i piętnaście zmienianych co dwa lata nówek z salonu - tylko nie wymyślaj fikcji dla uzasadnienia potrzeby ich posiadania.

                      > Wolę kupić samochód, a nie wystawać godzinami. Stać mnie na kaprysy:-)

                      Ciągle te godziny ...
                      Wybacz, jako osoba która mieszkała kiedyś na trasie linii #151 nie wierzę w te ciągnące się godzinami oczekiwania na autobus.

                      > Zamówienie taksówki oznacza konieczność odczekania kolejne kilkanaście minut.

                      Nie no, ok - przecież nie musisz korzystać z tych, co stoją pod Apteką, a zapisanie telefonu do sieci z postoju pod Carrefourem może nic nie dać - bo akurat raz w roku nic nie będzie czekało i będziesz miała kolejny argument: nawet taksówek nie ma.

                      > Taksówka z Borku to koszt około 15-20 zł. Niby nie dużo, ale niemal codziennie
                      > to już sie liczy.

                      Niemal codziennie? Niemal codziennie nie potrafisz tak dojechać, żeby nie spóźnić się na autobus?
                      Może faktycznie za wiele wymagam ...
                      Ale tak z zupełnie innej strony patrząc: 15-20 dziennie, to 300-400 miesięcznie. 3600-4800 rocznie.
                      Pomijając wszystkie koszty gotówkowe (paliwo, przeglądy, naprawy, ubezpieczenia) to sam spadek wartości przyzwoitego auta w ciągu roku jest większy.

                      > Wyjad do miasta to nie suma niedzielna i stadami nie chodzimy. Wychodzimy i wra
                      > camy o róznych porach.

                      No ale przecież nie możecie wyjechać rano, bo autobus jeździ co godzinę? A jak już masz udowodnione to nawet w rozkładzie wakacyjnym masz nie dość, że nie godzinę ale 45 minut, to jeszcze jest to tylko jeden taki odstęp. Więc chyba jednak jeździcie stadem.

                      > Prawda jest oczywista i czytelna dla każdego, kto wejdzie na stronę interentową
                      > z rozkładem jazdy - rozkład jest dziurawy jak ser. Moja pomyłka niczego nie zm
                      > ienia.

                      Tak. Prawda jest oczywista i czytelna dla każdego: posługując się okrojonym rozkładem wakacyjnym próbujesz wszystkim wmawiać, że z tak kursującym autobusem syn nie może dojechać do szkoły. Więc musi mieć swój własny i osobisty samochód.

                      > A że to nie tylko moje zdanie, widać na mojej ulicy. Zwykle jak któreś młode z
                      > sasiedztwa zrobi prawo jazdy - pojawia się kolejny samochód. Zcyli coś jest na
                      > rzeczy.

                      Jest.
                      Chcesz/chcą/chcecie jeździć autem.
                      Tylko trzeba mieć odwagę cywilną żeby powiedzieć: tak, ja jeżdżę samochodem bo CHCĘ nim jeździć.
                      A nie wymyślać fikcję która ma to uzasadnić.
                      • Gość: ordo-eq Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.ghnet.pl 19.08.11, 01:25
                        A coś Ty się przyczepił do laski z tymi pouczeniami jak żyć? Kaznodzieja jaki? Jak woli jeździć samochodem to jej sprawa. Gdyby rozkład był dla niej wystarczający pewnie by jeździła mpk - acz widać nie jest. A ty tutaj niby się zasłaniasz wyfiukanymi tekstami, że niby może robić co chce ale ryjesz pełną mordą po jej sposobie podróżowania, udowadniając że to co robi jest złe, be, fe, a kysz - vide tekst o wózku inwalidzki.
                        Chcesz jeździć po ludziach? Jeźdź. Tylko miej odwagę cywilną przyznać, że po prostu to lubisz, a nie zasłaniaj się moralizatorskim tonem.
                        • kr_kr Re: A Ty dalej kłamiesz ... 19.08.11, 10:45
                          Gość portalu: ordo-eq napisał(a):

                          > A coś Ty się przyczepił do laski z tymi pouczeniami jak żyć?

                          Bo kłamie.
                          Zmyśla "fakty".
                          A jak się je obali - to wypisuje kolejne bzdury.
                      • Gość: stara baba Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.dynamic.chello.pl 19.08.11, 09:01
                        Miły człowieku, nie widzisz, że ludzie chcieliby w tym kraju normalności??? Przecież sprawna komunikacja to nic nadzwyczajnego, to w świecie jest sprawą zwyczajną, nie podlegającą dyskusjom. Gdzie buduje się domy mieszkalne, tam buduje się drogi, infrastrukturę, komunikację. Widać, niektórzy z nas są przyzwyczajeni do prymitywnych warunków, w jakich żyje się w trzecim świecie, ale powinniśmy dążyć do lepszych warunków życia a tymczasem staczamy się do czwartego świata. A to wszystko przez złe zarządzanie kasą miejską. Najpierw chleb a potem igrzyska, nigdy na odwrót (tymczasem tu najpierw stadiony a potem, potem, potem reszta....)
                        • kr_kr Re: A Ty dalej kłamiesz ... 19.08.11, 10:42
                          Miła stara babo :)

                          Nigdzie nie kwestionuję faktu, że sprawna komunikacja to nic nadzwyczajnego.
                          Może wspomniałem, a jeżeli nie to mogę napisać teraz: do komunikacji w Krakowie można się przyczepiać. Tylko nie można dla tych celów wymyślać faktów.
                          W przypadku szeroko pojętego osiedla Kliny można np. przyczepić się - moim zdaniem - bezsensownego skrócenia #116 do Łagiewnik. Można znaleźć dziesiątki innych rzeczy, do których można się przyczepić.
                          Tylko nie można tworzyć fikcji. A jeżeli ktoś pisze, że ma jeden autobus jeżdżący co godzinę i w związku z tym dziecko nie może do szkoły dojechać - to gdy ma na myśli #151 to jest to fikcja. A już od czasów Churchilla wszyscy wiedzą, że nie można rzucać ot tak sobie wyssanych z palca liczb (jeden, co jedną godzinę) - bo ktoś może sprawdzić.
                          A tu po sprawdzeniu wychodzi że to jest niestety fikcja. Bo - raz, że jest to rozkład wakacyjny (więc dziecko do szkoły według niego nie jeździ), dwa - "jeździ co godzinę" można byłoby przyjąć, gdyby przynajmniej przez większość dnia jeździł "co godzinę" - a tu jest raptem jedna (i tak krótsza) luka rano i dopiero wieczorem zaczyna się bryndza.

                          > Gdzie buduje się domy mieszkalne, tam buduje się drogi, infrastrukturę, komunikację.

                          Oczywiście że tak. Tylko wiesz na czym polega problem? Stare Kliny jeżeli nawet się jeszcze dogęszczają, to w minimalnym stopniu i chyba tylko domami jednorodzinnymi. Miejscem, które rzeczywiście ostro się zabudowuje to okolice ul. Borkowskiej - pamiętam jeszcze mieszkając w okolicy, jak była to po prostu zielona polana. I akurat #116 był jakiś czas temu wzmacniany. Zresztą #151 też - tyle tylko, że wcześniej (w 2000 roku o ile pamiętam jeździł tylko w dni powszednie).

                          > Widać, niektórzy z nas są przyzwyczajeni do prymitywnych warunków,
                          > w jakich żyje się w trzecim świecie, ale powinniśmy dążyć do lepszych warunków życia
                          > a tymczasem staczamy się do czwartego świata.

                          Być może moja ocena jest nieobiektywna, ale widząc komunikację miejską w Krakowie na przestrzeni wielu lat (a pamięcią sięgam do czasów, gdy po Krakowie jeździły jeszcze linie mikrobusowe obsługiwane nyskami - startowały z przystanku na linii A-B) widzę, jak wiele się w niej zmienia. I są to zmiany na lepsze.

                          Żonglowanie hasłami o trzecim czy czwartym świecie świadczy jedynie o tym, że nie ma się pojęcia jak on naprawdę wygląda. I poza próbą zdyskredytowania nic nie wnosi do dyskusji.

                          I tak na koniec - naprawdę uważasz, że w takim np. Berlinie (gdzie ilość samochodów na 1000 mieszkańców jest co najmniej o połowę mniejsza niż w Krakowie) na każde najmniejsze
                          osiedle domków jednorodzinnych kursuje autobus co 15 minut, przy czym trasy i przystanki gwarantują, że do drzwi dowolnego domu jest mniej niż 500 metrów?

                          > A to wszystko przez złe zarządzanie kasą miejską. Najpierw chleb a potem igrzyska,
                          > nigdy na odwrót (tymczasem tu najpierw stadiony a potem, potem, potem reszta....)

                          Na koniec miła zgoda - tak, też uważam, że kasa miejska powinna być inaczej wydawana.
                          • Gość: stara baba Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.dynamic.chello.pl 19.08.11, 13:32
                            Miły kr_kr, powinniśmy dążyć (oczywiście w sposób uczciwy) do polepszenia warunków życia w naszym mieście, nie ważne czy mieszka się na Klinach, czy Kuźnicy Kołłątajowskiej lub Os. Gotyk. Wszędzie powinny być znośne warunki życia, począwszy od koniecznej infrastruktury, poprzez komunikację, na na obiektach związanych z kulturą i sportem (dla tylko części społeczeństwa) skończywszy. Trzeba również szanować starych ludzi, którzy z różnych względów są zdani tylko na komunikację miejską jak również matki z małymi dziećmi w wózkach. W wydawaniu miejskiej kasy powinny być priorytety, na początku to co konieczne, potem to co możliwe. Ot, proza życia.

                          • Gość: weta Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.11, 14:43
                            Podajesz za przykład Berlin, ja Berlina nie znam, ale za to bardzo dobrze wiem, jak jest w Londynie. Mieszkałam na osiedlu dość daleko oddalonym od centrum, na które dojeżdżała kolejka miejska - bardzo wygodne rozwiązanie. Kolejka kursowała bardzo często, ale nie w tym rzecz. Gdy mąż wynajął dom i przekazał entuzjastyczne informacje o lokalizacji, łatwości dojazdu do pracy itp, oświadczyłam, że człowiek oszalał. Ja z dziećmi, wtedy jeszcze mało samodzielnymi, do miasta co chwilę jeździć nie będę.

                            Okazało się, że bynajmniej nie było takiej potrzeby, bo w najbliższej okolicy było wszystko, co do życia potrzebne. Szkoły, sklepy, przychodnie, wszelkie możliwe zajecia dla dzieci i dorosłych, baseny, kino, niezły teatr i bógwoico.
                            W zasadzie nie było potrzeby jeździć do miasta, no chyba, że do pracy;-)

                            Na Klinach nie ma prawie nic. Niezła podobno podstawówka i kilka sklepów z takim sobie wyborem. Nie ma nawet gimnazjum (przypominam: obowiązkowego) - syn musiał dojeżdżać do centrum, często lekcje kończyły sie koło albo i po 19.00.
                            Nie ma żadnych form aktywności dla dzieci i młodzieży o dorosłych nie wspomnę. Basen najbliżej w Skawinie lub Skotnikach. Nic. Pustynia.

                            Piszesz, że 19.00 dla Ciebie to wieczór i siedzi się w domu. Powiedz to dyrekcjom lepszych liceów czy nawet gimnazjów. Zobacz, kiedy kończą sie lekcje. Na studiach tez zajęcia nie trwają od 8-15. Ale to trzeba było chociazby zacząć studia, żeby o tym wiedzieć.
                            O zajęciach dodatkowych nie wspomnę, ponieważ zajęcia z rysunku syn kończył oo 21.00 - czyli pewnie twoim zdaniem nad ranem.

                            Jeżeli pracuje się od 8-16, a póżniej sensem życia jest siedzenie przed kompem lub telewizorem z puszką piwa - to i owszem piwo na osiedlu jest a telewizja odbiera bez przeszkód. Jeżeli chcesz korzystać z życia w mieście, które co nieco oferuje, nie masz szans bez własnego transportu. Przypominam, że w naszym klimacie pół roku jest raczej trudne i przymusowe spacery nie zawsze są pożądane.

                            Nie wiem, jak było kiedyś i mało mnie to obchodzi. Ja dojeżdżałam do szkoły kilkadziesiąt kilometrów, zwykle okazjami. Przeżyłam i nawet nie uznawałam tego za jakąś szczególną krzywdę. Tyle że teraz mam większe wymagania i jeżeli miasto ich nie spełnia, spełniam sobie je sama.
                            Dziękuję


                            • kr_kr Re: A Ty dalej kłamiesz ... 19.08.11, 22:07
                              Gość portalu: weta napisał(a):

                              > Podajesz za przykład Berlin, ja Berlina nie znam, ale za to bardzo dobrze wiem,
                              > jak jest w Londynie.

                              Londyn: 7,7 miliona mieszkańców, wraz z aglomeracją: 15 milionów. Powierzchnia: 1572 km2
                              Kraków: 0,77 miliona mieszkańców. Powierzchnia 326 km2

                              Dostrzegasz różnicę?

                              > Na Klinach nie ma prawie nic. Niezła podobno podstawówka i kilka sklepów z takim
                              > sobie wyborem. Nie ma nawet gimnazjum (przypominam: obowiązkowego) - syn musiał
                              > dojeżdżać do centrum, często lekcje kończyły sie koło albo i po 19.00.
                              > Nie ma żadnych form aktywności dla dzieci i młodzieży o dorosłych nie wspomnę.
                              > Basen najbliżej w Skawinie lub Skotnikach. Nic. Pustynia.

                              No. Jest nawet ulica Pustynna :D
                              A tak poważnie: czy ktoś Cię zmusił do mieszkania właśnie tu? Trzeba było kupić tam, gdzie "wszystko jest". Np. w Skotnikach. Albo kamienicę na Studenckiej.

                              > Piszesz, że 19.00 dla Ciebie to wieczór i siedzi się w domu.

                              I znów kłamiesz:

                              kr_kr 18.08.11, 21:44
                              Dla mnie godzina 19:00 to już nie popołudnie, ale wieczór - no ale widać ja się nie znam.

                              Tylko czy mnie jeszcze dziwi, że kłamiesz? Nie, nie dziwi - bo przecież musisz dopasować moje wypowiedzi do swojej fikcji. Fakty nie pasują do teorii? Tym gorzej dla faktów. Wszystko co nie pasuje przekręcić, zniekształcić. Zbudować obraz mojej osoby pasujący do tej teorii - bez studiów, na zasiłku itp, itd. Bo przecież niemożliwe jest, żeby ktoś mógł odnieść sukces zawodowy i dorobić się tu w Polsce (bez pracy jak Ty na emigracji), niemożliwe jest żeby w ciągu dnia nawet pracując mieć czas na czytanie i pisanie na forum (Ty przecież nie możesz pisać, bo musisz wracać do pracy), niemożliwe jest żeby ktoś nie zazdrościł tego że masz trzy samochody i kupujesz czwarty itp, itd.

                              Coraz bardziej brakuje Ci argumentów, więc co post na ślepo walisz ad persona.
                              Po mnie to spływa, a takimi odzywkami wystawiasz jedynie sobie świadectwo.
                              Do dyskusji nic nowego nie wnosisz, wijesz się wokół jednego i tego samego kłamstwa z samego początku ...
                              Dla mnie EOT
                              • Gość: weta Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.11, 23:43
                                Człowieku, wyluzuj. Bo ci żyłka pęknie i będzie nieszczęście.

                                Cały czas jedziesz mi ad personam (używając obcych słów, dobrze jeszcze wiedzieć jak się je pisze:-)) i to jest w porządku?

                                Może pora, żebyś się dowiedział, że w pracy za granicą nie ma nic hańbiącego, a nawet jest pewna grupa specjalistów, których macierzyste firmy wysyłają do pracy w centrali. Tacy są :-)) Nie chodzi o dorobienie, ale o nowe wyzwania, sprawdzenie się, awans. Fakt, do tego trzeba być rzeczywiście bardzo dobrym:-)

                                >>Londyn: 7,7 miliona mieszkańców, wraz z aglomeracją: 15 milionów. Powierzchnia: 1572 km2. Kraków: 0,77 miliona mieszkańców. Powierzchnia 326 km2. Dostrzegasz różnicę?<<

                                Dostrzegam. I co? A ty miedzy Krakowem a Berlinem nie widzisz?

                                >>Piszesz, że 19.00 dla Ciebie to wieczór i siedzi się w domu.
                                I znów kłamiesz: >>

                                A pojęcie ironii, to ty znasz?

                                Kończąc dyskusję:
                                Przyczepiłeś się mnie jak rzep psiego ogona, argumentując w karkołomny sposób, że kłamię. Niby jak?? Może twierdząc, że połączenie osiedla z miastem komunikacją miejską jest co najmniej niewystarczające? Przecież to nie tylko moja opinia! Każdy mieszkaniec zmuszony do korzystania z MPK i taksówkarz z tego rejonu to przyzna. Wokół jednego drobnego przeoczenia, które w żaden sposób nie zmienia sytuacji, stworzyłeś całą teorię. Mania prześladowcza? A w soboty autobusy jeżdżą nawet do 1,5 a nawet co 2 godziny; w soboty ludzie też żyją, pracują, mają jakieś zajęcia, muszą dostać się do miasta. To też jest twoim zdaniem normalne? Sprawny człowiek może teoretycznie przejść taki kawałek, ale co jeżeli ma problemy z poruszaniem się, spieszy się, cokolwiek?

                                Awanturujesz się o granice osiedla i nazwę – nawet w akcie notarialnym zakupu domu mam Kliny Borkowskie, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie w tej dyskusji.

                                Wyliczasz mi, ile mam do przystanku na Borkowskiej. Sama nie wiem. Sprawdzę przy okazji. Raczej więcej niż półtora kilometra. Ile więcej? Nie istotne. Dla mnie za daleko, żeby codziennie chodzić. Spacery to ja sobie mogę uprawiać według własnego widzimisie, a nie z odgórnego nakazu zarządu komunikacji miejskiej. Wolę pospacerować z psem, zamiast mam drałować z torbami przez pół osiedla. No trudno, tak mam i to się szybko nie zmieni.

                                Argumentację, że można, korzystając z rozkładu jazdy, dostosować plan zająć do czasu odjazdu, jest ci najmniej kuriozalna. Tak sobie można wracać z knajpy, nie ze szkoły. Pozostawię to bez komentarza.

                                Żegnam.


                                • eminey Re: A Ty dalej kłamiesz ... 22.08.11, 14:45
                                  To ja moze podepne sie pod pytanie: dlaczego zamieszkalas wlasnie tam?

                                  Nie ma tam basenow, teatrow, szkol, do pracy daleko, kiepska komunikacja.
                                  Czy poza cena i faktem, ze w Krakowie, cos decydowalo?

                                  Secondo.
                                  Nie bardzo rozumiem te argumentacje - choc powszechna u przyjezdnych - dlaczego wszystkiego zada sie od miasta, a od dewelopera niczego.
                                  Tak, doslownie niczego. Domy budowane w pospiechu, z najtanszych materialow, w miejscach, do ktorych nie da sie dostac (na wielu skrzyzowan na Klinach przegubowy autobus sie nie zmiesci - co ogranicza komunikacje... czy woz strazacki wszedzie dojedzie?). Dojazd do jakiegokolwiek miejsca w Krakowie zalezy od korkow na Zakopianskiej.

                                  Ale oczywiscie to MIASTO musi zbudowac szkoly, drogi, poprawic komunikacje.
                                  Ba, musi tez - co zostalo wspomniane wczesniej - zbudowac parkingi.
                                  Niestety, z postow wczesniejszych wnioskuje, ze chodzi raczej o parkingi pod uczelniami, czy miejscem pracy - bo te przy petlach sa be.

                                  Najlepiej przyjechac do miasta, kupic mieszkanie w srodku niczego i zadac...
                                  Tak, placisz podatki...z pewnoscia wieksze, niz ci, ktorzy tu mieszkaja cale zycie - dlatego Ci sie nalezy, prawda?

                                  Prosba ode mnie - wylicz ile tych podatkow zaplacilas i ile drog mozna za to zbudowac, albo autobus wozokilometow przejechac.
                                  Chetnie poczytam.
                                  • Gość: meadow Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.ghnet.pl 22.08.11, 19:27
                                    Oho patriota lokalny. Ja niestety pochodzę z Krakowa. Piszę - niestety - , bo później się muszę wstydzić za takie jak Twój wpisy rodzimych krakusów, wypominających innym napływowość, a to właśnie przy tego typu zarzutach wychodzi dopiero wsiurowatość i szpagatowa yntelygencya.
                                    • eminey Re: A Ty dalej kłamiesz ... 22.08.11, 20:36
                                      Twoje osobiste odczucia dotyczace mojej osoby srednio mnie interesuja.
                                      Jesli masz niepochamowana potrzebe napisania o tym gdzies, polecam wlasna sciane.

                                      Jezeli zas masz uwagi, do tego, co napisalem - to chetnie przeczytam.
                                  • Gość: weta Re: A Ty dalej kłamiesz ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.11, 23:59
                                    >>Nie bardzo rozumiem te argumentacje - choc powszechna u przyjezdnych - dlaczego
                                    > wszystkiego zada sie od miasta, a od dewelopera niczego. (…)
                                    > Ale oczywiscie to MIASTO musi zbudowac szkoly, drogi, poprawic komunikacje.

                                    Komunikacja miejska to zadanie miasta. To miasto zleca, decyduje dokąd, jaki i jak często autobus ma kursować, MPK jest jedynie wykonawcą. Żaden deweloper nie ma w statucie dowożenia ludzi ani do pracy, ani do domu. Żądanie, że deweloper będzie sponsorował?, utrzymywał?, czy w jakikolwiek inny sposób decydował o komunikacji miejskiej jest co najmniej kuriozalne. A na pewno świadczy o totalnej nieznajomości prawa i realiów. Również budowa szkół to zadanie miasta, a nie dewelopera. To miasto otrzymuje na ten cel kasę z budżetu i odpowiada za realizację programu edukacji.

                                    Co do tego, co miasto musi a czego nie musi:
                                    Zakładając, że miasto chce się rozwijać – bez tego staje się nieuchronnie skansenem – musi budować infrastrukturę. Wyjścia nie ma. Nie robi tego dla przyjemności „przyjezdnych”, ale dla siebie. Poza tym w mieście, najczęściej po studiach, zostają najbardziej ambitne, rzutkie i wykształcone osoby, ponieważ muszą „przyjąć” się w obcym i często wrogim środowisku (jak niestety widać to po powyższej wypowiedzi). Im najczęściej nikt nic nie daje. Nie ma mieszkań po przodkach, układów i znajomości. Miasto z nich korzysta, dając niewiele. Z mieszkań socjalnych i innej pomocy społecznej ze względu na brak meldunku korzystać nie mogą ;-)

                                    Nie oczekuję bynajmniej, że miasto mi na Klinach wybuduje dobre szkoły średnie (lubię mieć wybór ;-), baseny, kina i inne cuda – takich oczekiwań nie mam nawet wobec Londynu. Oczekuję jedynie, że pozwoli mi skorzystać z tej infrastruktury miejskiej, która już jest. Skoro nie mam do niej dostępu, ponieważ czas dojazdu jest nieakceptowany – radzę sobie sama, kupując auto. Miasto w takim wypadku musi rozwijać sieć dróg, bo te, które już są, wiecznie się korkują. Ale czy to moja wina?
                                    Warto, włączając się w dyskusję, wiedzieć o co w niej chodzi. kr_kr zarzucił mi, że w Berlinie jest znacznie mniej samochoda na głowę niż w Krakowie, więc wyjaśniłam mu na przykładzie Londynu z czego to wynika. W Londynie mieliśmy na początku dwa, po czym szybko pozbyliśmy się jednego. Nie był potrzebny.

                                    >>(na wielu skrzyzowan na Klinach przegubowy autobus sie nie zmiesci>>

                                    Daj Boże, żeby wszystkie ulice w Krakowie miały taką szerokość jak Forteczna, Zawiszy czy Judyma – po których autobus już jeździ i żadnego zaklinowanego egzemplarza nie widziałam. Obawiam się, że uliczka przed moim domem (prywatna i wybudowana na terenie i z pieniędzy mieszkańców ulicy) jest szersza niż większość ulic w obrębie starego Krakowa, zamieszkałego oczywiście przez Prawdziwych Krakusów. Nie chcę specjalnego autobusu pod dom, wystarczy żeby z rozsądną częstotliwością kursowała 151. Nie musi być przegubowiec, byle częściej. Zauważ, nie oczekuję nawet bezpośredniego połączenia z miastem.

                                    > Najlepiej przyjechac do miasta, kupic mieszkanie w srodku niczego i zadac...

                                    Kupowanie mieszkań przez przyjezdnych (skąd wiesz, że jestem przyjezdna?) jest co najmniej nietaktem, jeżeli nie przestępstwem. Powinno być ustawowo zakazane. Mieszkania należy dziedziczyć po babci czy innej cioci. Babcia żadnego mieszkania co prawda nie kupiła; najczęściej uwłaszczyła się na cudzym majątku, wykupując go od miasta z 95-proc. bonifikatą, ale sam fakt dziedziczenia świadczy o Tutejszości wnuczka i daje mu automatycznie prawo do wypowiadania się na temat przyszłości miasta ;-))

                                    > To ja moze podepne sie pod pytanie: dlaczego zamieszkalas wlasnie tam?

                                    Cicho, spokojnie, dużo terenów zielonych, niezłe skomunikowanie z innymi częściami miasta (oczywiście własnym transportem), dobry stosunek jakość/cena, sympatyczni i życzliwi sąsiedzi :-)). Ale najważniejszym powodem ucieczki z miasta jest widok, jaki roztacza się w pogodny dzień z Góry Borkowskiej – czapa smogu nad Krakowem. A odkąd założyłam, że nie ma co liczyć na MPK, nawet się nie denerwuję.

                                    >>Prosba ode mnie - wylicz ile tych podatkow zaplacilas i ile drog mozna za to zb
                                    > udowac, albo autobus wozokilometow przejechac.
                                    > Chetnie poczytam.

                                    Myślę, że niestety sporo.
                                    • kr_kr A Ty dalej kłamiesz ... 23.08.11, 11:55
                                      Było EOT, ale nie mogę nie sprostować ewidentnego kłamstwa względem moich wypowiedzi:

                                      > Warto, włączając się w dyskusję, wiedzieć o co w niej chodzi. kr_kr zarzucił mi
                                      > , że w Berlinie jest znacznie mniej samochoda na głowę niż w Krakowie, więc wyj
                                      > aśniłam mu na przykładzie Londynu z czego to wynika.

                                      Zarzut:
                                      kr_kr 18.08.11, 11:46

                                      Nie kłam.
                                      (...)Jeżeli mieszkasz w starej części osiedla Kliny to owszem, masz (ciut) gorzej - ale znów pisanie że jest "jeden autobus raz na godzinę" jest kłamstwem. Bo poza jednym-dwoma przypadkami gdzie odstępy wynoszą po 40-45 minut również nawet w wakacje do 20:00 masz po dwa kursy na godzinę.


                                      Berlin:
                                      kr_kr 19.08.11, 10:42
                                      Miła stara babo :)
                                      (...)
                                      I tak na koniec - naprawdę uważasz, że w takim np. Berlinie (gdzie ilość samochodów na 1000 mieszkańców jest co najmniej o połowę mniejsza niż w Krakowie) na każde najmniejsze osiedle domków jednorodzinnych kursuje autobus co 15 minut, przy czym trasy i przystanki gwarantują, że do drzwi dowolnego domu jest mniej niż 500 metrów?

                                      "stara baba" to nick innej osoby uczestniczącej w dyskusji do której skierowałem zapytanie.

                                      Pozostawiam bez komentarza ...
        • Gość: gość portalu Re: Przecież każdy widzi co kupuje IP: *.connected.pl 18.08.11, 13:00
          'przecież płacę podatki' - w ten sposob sobie mozna wszystko udowodnic. Placisz. Być może. Ale większość mieszkańców nowych osiedli nie płaci, bo nie ma kiedy się przemeldować.

          W dodatku to ze placisz podatki nie oznacza z marszu, ze bedziesz mial autobus, tramwaj, metro, asfalt, plac zabaw i co rano jeszcze mleko i cieple bulki pod dom.

          Życie jest inne, i duzo prostsze:

          mieszkasz w centrum - masz bliżej i szybciej
          mieszkasz na obrzeżach - nikt nie kazal Ci sie tam wprowadzac, a siłą rzeczy masz dalej i trudniej

          Nie da się łączyć 'spokoju i sielanki' peryferii z 'dostępnością komunikacyjna' centr.
          • Gość: weta Re: Przecież każdy widzi co kupuje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.11, 13:13
            kliny Borkowskie to nie nowe osiedle. Wręcz jedno ze starszych. Owszem teraz się rozbudowuje, ale to chyba nie oznacza, żeby tym ludziom utrudniać życie.

            Kiedyś Ktoś Bardzo Ważny na prosbę mieszkańców o jakieś sensowne połączenie do Miasta (na osiedlu nie ma nawet gimnazjum) odpowiedział, że cytuję: na Klinach mieszkają bogaci ludzie, to moga sobie kupić samochody. No to kupują ;-) Nawet trzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka