johnny-kalesony
12.09.11, 10:03
Istotnie - wczorajszy koncert był wielkim wydarzeniem na skalę międzynarodową.
Niemniej jednak przypisywanie głównej w nim roli Greenwoodowi uważam za bardzo mocne nadużycie. Bohaterem wczorajszego koncertu był bowiem nie kto inny, jak legendarny Steve Reich - jeden z wielkiej czwórki amerykańskich awangardystów. Kompozytor, którego trzy utwory wczoraj wieczorem wykonano.
Nota bene - romans tego środowiska kompozytorów z muzyką o korzeniach rokendrolowych nie jest niczym nowym. Już latach 60' z grupą Velvet Underground (a szczególnie z Johnem Cale'm) współpracowali wszak La Monte Young i John Cage ...
Pozdrawiam
Keep Rockin'