wynick
17.06.12, 10:27
Nie widziałem dziś na ulicach Krakowa żadnego oflagowanego samochodu a tak dużo radośnie trzepotało chorągiewkami w ostatnich dniach...
Zacytuję satyryka: "Ja wiedziałem, że tak będzie"
Niczego dobrego nie spodziewałem się po drużynie prowadzonej przez prymitywnego analfabetę i firmowanej przez mafijną organizację dowodzoną przez kiedyś świetnego napastnika, niestety kolejnego prymitywa.
Jako człowiek starej daty pamiętam WM 1974 w RFN.
W rozgrywkach grupowych 15.06.1974 Polska zgniotła Argentynę 3:2, 19.06. 1974 spacerkiem rozwaliła Haiti 7:0, przed ostatnim meczem dziennikarscy durnie, jakich nigdy nie brakuje, spekulowali czy nasza drużyna mając zapewnione wyjście z grupy, nie ułatwi awansu Włochom. Tymczasem 23.06.1974 nasi rozwalili ich 2:1 po przepięknych bramkach Deyny i Szarmacha i wicemistrzowie świata pojechali do domu.
W następnej fazie Polacy wygrali ze Szwecją 1:0 , z Jugosławią 2:1 i zatrzymali ich dopiero późniejsi mistrzowie świata Niemcy, na zalanym wodą boisku, dosyć szczęśliwie wygrywając 1:0. Po meczu, publiczność na stadionie we Frankfurcie kilkanaście minut biła na stojąco brawo Polakom, dziękując im za wspaniałą grę. Dzisiaj "nie kto inny jak Szpakowski" nazywa to "stendik owejszyn".
Na pożegnanie nasi pokonali w meczu o trzecie miejsce Brazylię 1:0.
Zwróćcie uwagę jakie drużyny mieli na rozkłądzie nasi piłkarze, za których przed mistrzostwami mało kto dawał pięć groszy.
Kazimierz Górski nie był erudytą podobnie jak Smuda, ale to jedyne co ich łączy. Miał za to charyzmę, świetny sztab współpracowników i potrafił zmotywować drużynę aby grała ofensywnie i bez kompleksów. Właśnie tą ofensywną grą i brakiem kunktatorstwa na boisku zaskoczyliśmy większość przeciwników.
A dzisiaj: media i "znafcy" pieją z zachwytu nad remisami z Grecją czy Rosją, wmawia się piłkarzom, że to wspaniałe osiągnięcie. Przecież ci chłopcy przestali wierzyć, że cokolwiek potrafią i mieli spętane nogi.
Dodatkowo jakiś gieniuś od przygotowania fizycznego, trzy tygodnie przed turniejem zaaplikował im ćwiczenia siłowe zamiast dać chłopakom odpocząć , nabrać świeżości i głodu piłki.
Już widzę triumfującą minę pewnego, ongiś wspaniałego bramkarza, dzisiaj niestety oszalałego z nienawiści błazna.