Dodaj do ulubionych

List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke

    • Gość: henio Roskilde Festival jest poza miastem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.12, 14:18
      Właśnie z powodu hałasu takie festiwale w cywilizowanych krajach organizuje się poza miastem. Roskilde festival w Danii odbywa się 30km od Kopenhagi. Woodstock w Stanach był na farmie 69km do najbliższego miasta i mimo to było na nim pół miliona uczestników. Czas może zrobić tak samo również w Krakowie.
    • Gość: Zdzisek Dzięki ci wietrze, że nie wiałeś w moim kierunku IP: 195.150.64.* 12.08.12, 14:36
      Dzięki temu sobotę miałem spokojną. Z lekiem myślę o dzisiejszym wieczorze. (3,5km od epicentrum) Też jestem zwolennikiem takich koncertów za miastem. Wtedy unikniemy sytuacji, że 5000 osób bawi się kosztem spokoju 50000. Powinny być też umiejętnie nagłośnione. Teraz nie potrafią dobrze nagłośnić nawet koncertu jazzowego. Na rynku pod ratuszem kiedyś grał Stańko. Było kilka razy za głośno, dźwięk zlewał się w jeden huk i był przesterowany. Co za idioci pracują w tej branży? Czy normą musi być że im gorsza muzyka tym głośniej ją należy odtwarzać? Może zrobić tak, że po 22 muzycy grają bez prądu. Wtedy usłyszymy ile są warci.
      • Gość: Edward Re: Dzięki ci wietrze, że nie wiałeś w moim kieru IP: *.dynamic.chello.pl 12.08.12, 15:42
        nie pamiętam kiedy byłem na poprawnie nagłośnionym koncercie w Polsce. Po prostu jak większości dziedzin w polsce fachowców nie ma. Tłumowi to nie przeszkadza. Tłum kupi każdą chałę.
    • portobello_belle List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke 12.08.12, 16:50
      Hehe, wczoraj naprawdę się niosło, bo ja ze swojego mieszkania na Bronowicach (3 piętro, okna na wschód) wyraźnie słyszałam Killersów :) Nie to, żeby mi to przeszkadzało - bo chciałam iść na festiwal, ale się rozchorowałam, także fajnie było usłyszeć znajome kawałki leżąc w łóżku. Ale -skoro koncert było słychać niemal 8km dalej, to rozumiem, że bliżej mogło być naprawdę głośno. Mimo wszystko bez przesady, to nie zdarza się codziennie. Wrażliwym proponuję zatyczki do uszu na te parę nocy w roku i już.
      • Gość: kasia Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.12, 20:37
        Lubiącym głośną muzykę proponuję zakup stereofonicznych słuchawek :). Najlepiej dousznych. Wtedy wszyscy będą zadowoleni.

        Dlaczego ja mam kupować stopery gdy Ty chcesz imprezować? Dlaczego mam ponosić koszt Twojej rozrywki? Nie pamiętam, żebyś dołożyła mi do piwa jak byłam w pubie... :)
        • portobello_belle Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke 12.08.12, 23:31
          Jeśli doświadczasz wyjścia do pubu jedynie raz w roku, to wiesz co? Skoro jest to dla Ciebie wyjątkowa atrakcja i tak rzadko masz okazję to piwo wypić, to - co byś się lepiej bawiła - nawet Ci je postawię ;-)
          A tak na poważnie i nawiązując do pozostałych postów - to rzeczywiście, na takich Wyspach koncerty trwają do 23 i finito, co mi osobiście bardzo pasuje, bo lubię wcześnie zaczynać i takoż kończyć, aby w niedzielę mieć rano siłę pójść jeszcze na rower, a nie odsypiać do 16. W każdym razie, idea festiwalu w lecie (abstrahując od pogody), który de facto rozkręca się po zmroku, jest według mnie średnia - znacznie bardziej przemawia do mnie coś a'la mini-metalfest na którym w 2009 byłam w Dublinie (Marlay Park, czyli w mieście), kiedy to rozkład jazdy był następujący:
          Mastodon 3pm
          Thin Lizzy 4.15pm
          Alice in Chains 5.45 pm
          Avenged Sevenfold 7.15 pm
          Metallica 8.45pm
          a ponieważ pogoda (o dziwo) sprzyjała, to można było się rozłożyć z piwem na słoneczku i enjoyować muzę.
          Występ zaczynający się o 23 osobiście uważam za nieporozumienie, bo do tego czasu człowiek siedzący na festiwalu od 16 jest już albo mocno zrobiony, albo zmęczony, albo jedno i drugie.
          To wszystko jednak nie zmienia faktu, że niektórzy chyba trochę przesadzają. Miasto rządzi się swoimi prawami, sama mieszkam blisko kościoła i jeszcze nie przyszło mi do głowy, żeby słać do gazety listy skarżąc się na to, że o 7:30 co weekend budzą mnie cholerne dzwony... chociaż... kurcze, dopiero do mnie dotarło, jak bardzo mam przerąbane! Wy nie możecie spać raz do roku, a ja co weekend! Pędzę pisać skargę ;-)
    • Gość: Ania Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.dynamic.chello.pl 12.08.12, 18:48
      Na Alejach ludzie mieszkają bo chca snobistycznie w centrum miasta, przyjedz do mnie na Dywizjonu i spróbuj przetrwac tę noc, załszcza jak nie lubisz amerykankich raperów. To nie jest polskie narzekanie, to brak szacunku dla mojego prawa do spokoju. A poza tym ta Pani wyraznie piszę, ze chce krocej a nie ze w ogole jest przeciw.
      • Gość: smok Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.187.239.53.ip.abpl.pl 12.08.12, 19:46
        Czy organizatorzy nie potrafią tak ustawić nagłośnienia,by nie wylatywały szyby z okien?
        A co prócz łomotu słyszą uczestnicy "koncertów"?
        Dlaczego miasto zezwala na tego rodzaju imprezy w terenie zabudowanym?
        Dlaczego,kiedy tak wszyscy dbają o ekologię ,nie przestrzega się limitu emitowanych decybeli?
        Taki limit jest ustalony ustawowo,ale dlaczego się go nie stosuje do tzw. imprez masowych?
        Piszę to zmuszony słuchać łomotu,którego słuchać nie chcę,a mieszkam ok. 2 kilometrów od miejsca "festiwalu".
        • Gość: henio Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.12, 20:32
          To jest dobre pytanie do Urzędu Miasta a być może również czyżyńskich radnych... Policja też powinna sprawdzić, czy organizatorzy mają wszystkie wymagane zezwolenia wraz z podanymi dozwolonymi natężeniami dzwięku.
    • stefankawalec List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke 12.08.12, 20:08
      Zgadzam się z autorką. Mieszkałem swojego czasu na Ugorku. I niestety załapałem się na mimowolne uczestnictwo w festiwalu. I podobnie jak autorce nie przeszkadza mi rodzaj muzyki czy natężenie dźwięku. Problemem są godziny. Nie twierdzę, że taka impreza musi się kończyć punkt 22-ga. Można by grać do północy. Ale o trzeciej rano jakikolwiek tak głośna muzyka, choćby była moją ulubioną, po prostu irytuje.
      • Gość: asa Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.ghnet.pl 12.08.12, 21:28
        W sumie co z tego, że nie przeszkadza Pani rodzaj muzyki, jak przeszkadza muzyka w ogóle? To się dzieje raz do roku.
      • Gość: mmm Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.08.12, 16:58
        o północy. zabawne. proszę jeszcze napisać petycję do Boga o zmianę czasu zachodzenia słońca na wcześniejsza, żeby te koncerty miały odpowiednią oprawę. Oraz pytam, czy kupując mieszkanie nie wiedzieli Państwo w jakiej ono jest lokalizacji?
    • ps66ps A nasz stadion miejski... 12.08.12, 20:17
      Przepraszam ale szlag mnie trafia- dlaczego takie imprezy nie są organizowane właśnie na jednym (mniejsze) bądź drugim (większe) stadionie, który miał być wielofunkcyjnym? Przecież miasto wydało na nie ogromne pieniądze a za chwilę ich operatorzy będą płakać, że nie przynoszą zysku. Dlaczego na Wiśle wieje nudą? Przecież ten Coke mógłby tam właśnie się odbyć. To samo z Selectorem. Infrastruktura budowana pod obsługę imprez masowych- czyż nie? W zasadzie co drugi weekend powinna odbywać tam się mega impreza, która przyniesie duży zysk zarówno operatorowi jak i miastu. A może się czepiam?
      • Gość: henio Re: A nasz stadion miejski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.12, 20:42
        Myślę, że trafiłeś w sedno problemu. Takie pytanie należy zadać Urzędowi Miasta i /lub radnym. Krakowskie Biuro Festiwalowe też może znać odpowiedź. UM może odpowiedzieć, że na Czyżynach "jest taniej". Tzn. tak naprawdę, część kosztów jest przenoszona na mieszkańców, którym odbiera się ustawowo zagwarantowane prawo do ciszy nocnej.

        Nawet jak imprezy odbywają się na Czyżynach, to powinny się kończyć o 22ej.
        • tymon99 Re: A nasz stadion miejski... 12.08.12, 21:43
          Gość portalu: henio napisał(a):

          > ustawowo zagwarantowane prawo do ciszy nocnej

          a w której, niby, ustawie coś takiego miałoby figurować?
          • Gość: henio Re: A nasz stadion miejski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.12, 23:37
            Google jest twoim przyjacielem.

            Prawo o ochronie środowiska, Dz. U. z 2006 r. Nr 129, poz. 902, z późn. zm. Szczegółowe poziomy są podane w rozporządzeniu ministra ochrony środowiska Dz.U.07.120.826.
            www.abc.com.pl/du-akt/-/akt/dz-u-07-120-826
            Poziom hałasu w nocy to LAeq N w tabeli 1.

            Dobre podsumowanie pod kątem m.in. Krakowa jest na:
            www.krakow.pios.gov.pl/publikacje/raporty/raport07/3_halas.pdf
            • tymon99 Re: A nasz stadion miejski... 13.08.12, 08:40
              oprócz wujka gógla jeszcze trzeba mieć trochę w głowie, bo inaczej wkleja się linki nie na temat.
      • Gość: hehe Re: A nasz stadion miejski... IP: *.aster.pl 12.08.12, 21:44
        ps66ps napisał:

        > Przepraszam ale szlag mnie trafia- dlaczego takie imprezy nie są organizowane w
        > łaśnie na jednym (mniejsze) bądź drugim (większe) stadionie,


        No właśnie, wtedy hałas mieliby mieszkańcy Focha i Piastowskiej. Byle nie u mnie.

        Zapraszam na wieś, nocne wycie psów i koguty o 4.30 rano.
    • Gość: kola List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.toya.net.pl 12.08.12, 20:42
      Wow
    • Gość: jju List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.centertel.pl 12.08.12, 20:44
      Fajnie było!
    • elizabeth81 Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke 12.08.12, 22:23
      5 lat temu pamiętam ten festiwal... Rihana grała, mieszkałam przy Ułanów i z wielką przyjemnością wysłuchałam koncertu za darmo. Trwało to do 3 rano, a ja miałam kilkudniowego synka.... spał jak zabity :P. Jutro kończy 5 lat... ale zlecialo.
    • Gość: pqb Wszechogarniający... WIELKI SYF w Krakufku IP: *.ghnet.pl 12.08.12, 22:32
      Towarzysz Majchrowski w komitywie z Platformerskim biznesem hotelowo-alkoholowo-burdelowym zrobił z mojego Krakowa jeden wielki TANDETNY DOM UCIECH.

      Na Sławkowskiej, Floriańskiej i Szewskiej nie żyją już normalni ludzie, wymarli lub uciekli. W drugim pierścieniu Starego Miasta także jest już fatalnie. Idiotyczne hosteliki z pijanymi Angolami, których sportem jest łamanie lusterek i skakanie po maskach samochodów.

      Jakiego turystę sciąga krakufek ? Ano takiego co chce piwa, wódki, do burdelu.
      Pod nich funkcjonuje miasto - a jakie ma z tego zyski ? A niewiele bo znaczna część dochodów barów, restauracji, dyskotek, właścicieli apartamentów itp jest ukrywana i nie opodatkowana jak należy. O burdelach nie wspomnę, o dragach także !

      Jakiego studenta wychowuje krakufek ? Takiego co nie widział Damy z gronostajem, ani nie wie który to kościół "na skałce" ale wie gdzie tanio dostać trawsko.

      Festival Coke jest super. Odkąd zmienili formułę z technobadziewia na coś bardziej rockowego jestem za.
      Nie zdawałem sobie sprawy, że aż tak przeszkadza mieszkańcom.
      Jeśli tak się dzieje - to przecież można rozpisać ramówkę do 22.00. Jeśli nie , no to niestety trzeba wynieść go gdzieś dalej.

      pqb

    • Gość: Tomek szczyt małostkowości IP: *.dynamic.chello.pl 12.08.12, 22:44
      Też mieszkam na Ugorku,
      też nie słucham takiej muzyki,
      ale nie jęczę, bo festiwal jest raz w roku i gdzieś musi być.
      Narzekanie to Polski sport narodowy, ale Krakusy są w nim mistrzami kraju...
    • Gość: benevolo łomot krakowianom mily IP: *.ghnet.pl 12.08.12, 23:48
      z wypowiedzi na niniejszym forum wynika, ze wielu zwolenników łomotu uważa, iż hałas jest nieodzownym atrybutem miejskości. Oczywiście jest to pogląd całkowicie fałszywy. Można się o tym przekonać będąc w jakimkolwiek dużym mieście światowym. Są tam tzw. lepsze i gorsze dzielnice. W lepszych dzielnicach dba się o ciszę nadzwyczaj rygorystycznie, w gorszych znacznie mniej. Co więcej, dzielnice uchodzą za gorsze m.in. wówczas, jeśli są hałaśliwe. Naiwnością jest wiara, że Kraków promuje się tolerując monstrualny hałas w dzielnicy mieszkaniowej w środku nocy. Cudzoziemiec z cywilizowanego kraju pomyśli sobie co najwyżej, że Kraków, to jeden wielki "hot quarter" czyli dzielnica burdeli, którego mieszkańcy zajmują się generalnie jakimś nie wymagającym snu, nocnym procederem a nie normalną, dzienną pracą. Gdyby jakimś cudem prof. Majchrowski został merem Paryża i zorganizował nocny festiwal muzyczny z meganaglośnieniem np. na Polach Marsowych, uznany by został za osobę niepoczytalną. Takie "numery" mają rzesze zwolenników w Krakowie, bo większość z nich ma tego rodzaju "odpowiedzialną" i "dobrze" płatną pracę, że zawsze gdzieś się mogą zdrzemnąć w ciągu dnia.
      • Gość: pqb Re: łomot - lemingom - mily ;))) IP: *.ghnet.pl 13.08.12, 00:13
        Piszesz w 100 procentach trafnie : "wielu (...) uważa, iż hałas jest nieodzownym atrybutem miejskości."

        Tych "wielu" to wielkomiejskie wyjadacze w ... pierwszym pokoleniu ;)))))))
        Piją czianti, obnoszą się swoim samsungiem lub iFonem i epatują znajomymi z fejsa ;)

        Zresztą tu macie więcej :
        teoriazycia.blogspot.com/2012/07/alfabet-leminga-robert-mazurek.html
        • Gość: pqb Re: łomot - lemingom - mily ;))) IP: *.ip.netia.com.pl 13.08.12, 09:39
          Aaaaa ! No i podatki płacą nie do krakowskiego US.
    • Gość: sbtr Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.dynamic.chello.pl 13.08.12, 05:50
      a moze by tak nie narzekac choc raz? byloby fajnie.
      to sa tylko dwa dni w roku, wiec naprawde bez przesady. glowne kocnerty koncza sia na glownej scene o 0.30 w nocy, potem ledwo co da sie uslyszec ze sceny w namiocie. wiec bez przesady prosze panstwa...
      • Gość: benevolo to dlaczego sam narzekasz? IP: *.ghnet.pl 13.08.12, 08:56
        Więc nie narzekaj na tych, którzy nie są zachwyceni nocnymi halasami urządzonymi w środku dzielnicy mieszkaniowej i przeszkadzającymi ludziom spać. Zalożę się, że ty akurat masz szansę wyspać się w ciągu dnia bo zapewne nie jesteś np.:
        - chirurgiem, który od rana operuje w szpitalu
        - nie jesteś też kierowcą autobusu
        -ani studentem, który rano zdaje naprawdę trudny i ważny egzamin
        - ani naukowcem, ani projektantem,
        -ani aktorem wkuwającym po nocach dużą rolę
        -ani nawet muzykiem z filharmonii
        Wykonujesz taką pracę, która pozwala ci bawić się całą noc bez widocznych konsekwencji.
        Mimo wszystko postaraj sie wyobrazić sobie sytuację ludzi, którzy z powodu szampańskiej zabawy rzeszy ludzi de facto bezrobotnych ryzykują nieudaną operację lub wypadek uliczny lub niezdany egzamin, niewykonany w terminie projekt itd.
        Jeśli starczy ci wyobraźni, to pomyśl, że w którymś z mieszkań wystawionych na łomot leży ktoś ciężko chory, a w innych mieszkaniach płaczą, bo nie potrafią zasnąć w hałasie małe dzieci.
        Tylko dwa dni lomotu, powiadasz?
        Wielu z was, bezrobotnych zabawowiczów radzi na tym forum aby ludzie, którzy w nocy chcą spać wyprowadzili się na wieś bo tam jest cicho. Kogo na to stać finansowo i organizacyjnie - już to zrobił i tam, na wsi płaci swoje podatki. Ale miasto długo nie pociągnie jeśli jego głównymi lokatorami zostaliby bezrobotni, którym noc miesza się z dniem a świątek z piątkiem i zamiast płacić podatki pobierają zasiłki. Więc należałoby się trochę szacunku i ciszy nocnej dla tych, którzy to miasto de facto utrzymują swoją pracą, nieprawdaż?
        Ja nie oczekuję zrozumienia ze strony zabawowiczów, ale że prof. Majchrowski tak oczywistych rzeczy nie pojmuje...
    • Gość: gość portalu List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.12, 08:30
      Mieszkam w mieście a chcę mieć jak na wsi...

      Takie coś się leczy.
    • Gość: Ala Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.dynamic.chello.pl 13.08.12, 09:07
      Nie zabieraj głosu prosty chłopie.Całe noce balangujecie,a we dnie śpicie.To nie wy pracujecie i wstajecie wcześnie rano do pracy.W pustej głowie macie ;picie,ćpanie .Nie masz żadnych celów popić i się rozerwać,więc najlepiej zamknij się i pośpij.
    • Gość: lemon Re: List. Wszechogarniająca kakofonia. Trwa Coke IP: *.ghnet.pl 13.08.12, 11:56
      no jasne, zawsze są się znajdzie ktoś komu jest gorzej, standardy należy ustawiać wzwyż, to, że na alejach jest głośniej nie ma znaczenia. Możemy się porównywać do krajów trzeciego świata od razu i ustalić, że skoro mamy zajebiście w porównaniu do nich to siedzmy na dupach i tyle...
      Druga sprawa to podwójne standardy, jedna impreza kończy się o 23 odłączeniem prądu podczas występu, inna może trwać do 3-4.
      Hałas roztacza się znacznie dalej niż wspomniane bloki obok lotniska, a da się temu zapobiegać. Kiedy na błoniach był koncert Celine Dion organizatorzy potrafili zbudować takie bariery, żeby gawiedz bez biletów na błoniach nic nie słyszała.
    • Gość: ABBtka W Płaszowie IP: *.2.pxs.pl 13.08.12, 15:32
      Mieszkam w Płaszowie, po drugiej stronie Wisły i u nas dokładnie słychac było cały ten łomot (zarówno muzykę, jak i dudniące niemiłosiernie basy). Współczuję tym, któzy mieszkają bliżej, bo to musiało być nie do wytrzymainia.


      Nie rozumiem dlaczego miasto w ogóle nie liczy się z mieszkańcami.
      Nie rozumiem dlaczego dofinansowuje takie hałaśliwe koncerty dla małolatów (a np. na piękny Festiwal Muzyki Cerkiewnej w tym roku brakło kasy i został odwołany, choć zawsze jest ogromne zainteresowanie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka