Dodaj do ulubionych

Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. J...

    • Gość: Danz Ze starówką to Wolnym Mieście to samo IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.10.12, 09:00
      Tu mamy Stare Miasto, to dla turystów, ale administracyjnie to Główne Miasto.
      Jak ktoś się kiedyś pytał o starówkę to odpowiadałem że u nas nie ma :)
      Ok, byłem młody i lubiłem się popisywać, teraz mi za to głupio. Ale nie raz bawiły mnie miny turystów gdy ich informowałem o braku starówki.
      Teraz jestem w Wawie, muszę jednak powiedzieć że takiego "skąd jesteś" nigdy nie widziałem. Ja w różnych miejscach pracowałem gdzie 90% z młodych to przyjezdni. Ale cały czas skąd i skąd. W Gdańsku każdy był traktowany tak samo, trochę mnie więc to dziwi
      • Gość: Poetria Re: Ze starówką to Wolnym Mieście to samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 14:35
        To prawda, mieszkam na Dąbiu i zawsze mówię 'idę do miasta'. Starówki nie ma. Jest po prostu miasto. I wiadomo, że to centrum.
        Na Dąbiu był kiedyś lasek znany z carmen macaronicum Kochanowskiego.
    • Gość: Prażan Co Was pogodzi...już wiem! IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 09:03
      Napiszę tu takie zdanie:Warszawa jest najfajniejszym miastem w Polsce!
      I teraz,niezależnie skąd jesteście,lub tylko się Wam wydaje,że ztamtąd jesteście-wszyscy możecie zacząć się trząść ze złości.
      Nic tak nie jednoczy jak wspólny "wróg",no nie?
      Aha,ja jestem z Pragi-to nie jest Warszawa :-)
      • Gość: Hier ist Galizien! Ale to Rosja na pewno! IP: 193.239.37.* 28.10.12, 09:38
        Rosja jest piękna - nie tylko ta zaczynająca się koło Małogoszczy.... Te bezkresne stepy, Petersburg - Wenecja Północy.... Warszawa też piękna jest - jak cały ten piękny kraj...
      • pandoraxxx Praskie, to nie warsiawskie ;> 28.10.12, 12:56
        Praskie, to nie warsiawskie ;p Usłyszałam kiedyś od taksówkarza z 'właściwej strony Wisły'... A z całej Wawy, to Prag(i)ę najbardziej lubię, bo taka 'staropodgórska' (Stare Podgórze = dzielnica Krakowa; tam się wychowałam), podwórkowa z podniszczonymi kamienicami, wyziewami piwnicznymi - to mi pasuje :D
    • Gość: krakus Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.noc.fibertech.net.pl 28.10.12, 09:05
      Oczywiście, że Rynek to nie Starówka. STARÓWKA to nazwa starego miasta w Warszawie!
      To tak jakby krytykować warszawian, że nie chcą, żeby zamek warszawski nazywać Wawelem!
      Obwarzanków z Rynku nie jadam, bo sa drogie i niedobre... W Carrefourze nie kupuję, bo mam pod bokiem Stary Kleparz (wcale nie bazar na Polnej!)
      Reszta argumentów niedouczonego dziennikarza to bzdety
      Czyli : "Idze, idze bajtloku!"
      • htoft Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa 28.10.12, 19:34
        Wszystko to prawda (z wyjątkiem ceny obwarzanków: czy 1.3 zł to faktycznie drogo? Dla krakowianina z pewnością tak). Problem jednak nie w tym, co prawdą jest, a co nie, a w tym, jak się ją egzekwuje. Krakowianie bardzo złośliwie i agresywnie poprawiają rzekome błędy językowe nieuświadomionych przybyszów (np. że niby ,,mieszkam w Hucie" jest jedyną poprawną formą). Człowiek kulturalny i bez kompleksów po prostu zbyłby taki (niby) błąd milczeniem, a nie wymądrzałby się.
      • scandic Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa 29.10.12, 00:47
        //Oczywiście, że Rynek to nie Starówka. STARÓWKA to nazwa starego miasta w Warszawie!//
        Byłem setki razy w Wawie i zapewniam, że w Warszawie nie ma żadnej starówki... bo chyba nie macie na myśli tych 2 uliczek na krzyż przy Zamku Królewskim?

      • Gość: taka sobie kobieta Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: *.dynamic.chello.pl 29.10.12, 19:41
        Zamek w Warszawie nazywa sie Zamkiem Królewskim w Warszawie, nie Zamkiem Warszawskim...
    • Gość: mark Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 09:29
      Jednym słowem Krakowianie muszą być strasznie zakompleksieni skoro zwracają uwagę na takie pierdoły...
      • Gość: es Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.tbcn.telia.com 28.10.12, 09:39
        Przeczytalam i tzw artykul, i komentarze. Niezbyt to smieszne ale gdyby zmienic pare szczegolow moznaby bylo przypuszczac ze dotyczy to Poznania i poznaniakow.
      • Gość: M Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.multi-play.net.pl 28.10.12, 09:53
        Pierdoły? Jak nie będą zwracać to niedługo będą mieli Starówkę...
    • Gość: m CZEGO w Krakowie nie wypada! IP: *.toya.net.pl 28.10.12, 09:31
      Na litość boską, zatrudnijcie w końcu na tym pieprzonym portalu jakąś korektę!!!
      • Gość: jaja Re: CZEGO w Krakowie nie wypada! IP: *.ists.pl 28.10.12, 13:56
        recht! :)
    • je-basia Mądrości z Nowej Huty 28.10.12, 09:38
      Jeśli rzeczywiście tak jest, to Krakowianie mają poważne problemy ze swoją tożsamością. Albo ten student, autor "Poradnika". Zbiorowisko kompleksów małopolskich. Podpisano: Prowincjuszka, Dawna Pensjonartka z Zadupia Małego, Dojarka z PGR-owskiej obory, gdzie produkowano łoscypki na użytek Panów Krakowskich... etc...etc...
      • wojtek37k dlaczego .... ? 28.10.12, 09:47
        Dyskusja dotyczy treści bloga , treść bloga dotyczy Krakowa , czemu tak często piszą tu
        niektórzy o Warszawie i warszawce . Czyżby jakiś kompleks małego rozumku ;)
        • Gość: es Re: dlaczego .... ? IP: *.tbcn.telia.com 28.10.12, 10:56
          Mylisz sie - problem dotyczy polskich przywar, kompleksow, oglednie mowiac glupoty. Mozna dyskutowac nad przyczynami ale bardziej konstruktywne bylyby jak najszybsze zmiany mentalnosci. W innym przypadku Polska bedzie staczala sie do europejskiego kata gdzie tylko tania sila robocza, wodka i latwe dziewuchy.
          • wojtek37k Re: dlaczego .... ? 28.10.12, 11:27
            Rzeczywiście ktoś zakompleksiony , widzi dookoła same kompleksy rodaków .
            Nie sądzę aby kiedykolwiek Polska stała się tylko i wyłącznie dostawcą taniej
            siły roboczej . Sam nie czuję się tanią siłą roboczą , nie mam kompleksów .
            Inny aspekt wybijający z dyskusji to wydumana elitarności krakusów/krakauerów/krakowian ,
            jeśli tam żyje elita wykształcona ludzi mądrych , to czemu to miejce żyje tylko
            z turystyki . Gdzie te firmy prywatne zakładane przez elitarnych wykształconych
            miejscowych , dające prace innym , gdzie te inwestycje z zysku wypracowanego
            przez tą elitę krakowską ...... inicjatywa tych elitarnych , to zakup samochodu i
            taksometru do niego ;)
            • Gość: es Re: dlaczego .... ? IP: *.tbcn.telia.com 28.10.12, 12:36
              Logika sie klania: z jednej strony zarzucasz mi kompleksy a z drugiej strony potwierdzasz tylko to co napisalam. Oczywiscie nie wszyscy Polacy sa tania sila robocza. Ale pokaz mi w Polsce inkubatory, klustery czy srodki badawczo rozwojowe ktore znacza cos w swiecie lub chociazby w Europie? Osrodki ktore sa wiodacymi albo chociazby dzialaja na zasadzie partnerskiej. W zeszlym roku p.senator Kruk z Poznania plakal nad faktem ze w miescie nie powstala zadna nowa fabryka (sic!). Fabryka! Pokaz mi w Polsce osrodki NanoTech, BioTech, CleanTech, Life Science, do ktorych przyjezdzaliby badacze i naukowcy z calego swiata. Poziom polskich uczelni? Polska klasa kreatywna? Wolne zarty. Oczywiscie, sa Polacy ktorzy robia kariery na zachodzie, sama znam wielu. Ale kariery oni robia pomimo a nie dzieki swoim studiom w Polsce.
              Z drugiej strony tym co zostali na miejscu nie jestes w stanie wytlumaczyc przyczyn upadku kraju i staczania sie po rowni pochylej. Dlatego tez powodem do "dumy" i pokryciem kompleksow (ktore jednak gryza od srodka) sa wlasnie peany na czesc swego miasta, ponizanie "innych", obnoszenie sie z roznymi atrybutami bogactwa (lub ich kopiami), goryfikowaniem przeszlosci, machanie choragwiami i wywijanie szabelkami, you name it.
              I tak sie kreci, spiralnie w dol. A Europa ucieka...
              • je-basia przywary i kompleksy 28.10.12, 14:26
                Kochani! Ani krakowiacy (i górale) nie są gorsi, ani lepsi od innych. każdy ma swoje zalety i przywary. średnia jest średnią, obojętnie jakbyś wywijał nią zostanie. gorzej - jeśli wykonacie test T-Studenta, który wam wykaże, że średnie wychylenie od średniej przekracza wszelkie normy. A więc nacjonalizm, jakaś lokalna duma narodowa - (co to za zasługa osobnicza, że się jestg dzieś tam urodzonym - np. w Krakowie - bo o tym tu mowa - jedan palant z drugim szczyci sią tym, że się gdzieś tam urodził... a reszta to gawiedź z plebsu...
                Proszą Państwa ja piszą tu o tolerancji wobec drugiego człowieka... nawet wobec tego z prowincji, który będąc w Krakowie zapyta o... starówkę...już kiedyś słyszeliście to słowo...? Tolerancja. Klucz do współżycia i sukcesu. Socjalne słowo. Nawet krakowski artysta i intelektualista żyje z tego, że plebs go czyta (taki jak ja z obory). Bo jak nie będzie plebslu i sami intelektualiści i artyści, to on, ten artysta, nie będzie przed kim miał się chełpić...
              • wojtek37k Re: dlaczego .... ? 28.10.12, 17:45
                Nic nie potwierdzam , czytać trzeba ze zrozumieniem .....
                W swoim poście poruszyłem dwie kwestie , jedna jest odpowiedzią na Twoją bzdurę zakompleksioną pt Polacy tania siła robocza .
                Druga kwestia dotyczy Krakusów jako inteligenckiej elity tego kraju ...... praca w przeważającym sektorze turystyki , w jakimś miejscu , nie czyni z nikogo jeszcze taniej siły roboczej , zaprzecza tylko elitarności społeczeństwa z tego miejsca ...... elita daje prace , a nie jest zatrudniana . Człowiek wykształcony (elitarny) powinien kształtować otoczenie dookoła siebie , a nie tylko bezboleśnie wpasowywać się w nie , nie tworząc nic nowego .
                • Gość: es Re: dlaczego .... ? IP: *.tbcn.telia.com 28.10.12, 20:16
                  Oczywiscie ze Polacy sa tania sila robocza - chyba nie chcesz mi wmowic ze robotnik w polskim WV czy Skanii zarabia tyle co robotnik niemiecki czy szwedzki, Polak zatrdniony w Skanska PL zarabia o wiele mniej niz budowlaniec w Skanska SE czy US. Porownaj zarobki w polskich fabrykach z zachodnimi. A i lekarze czy inzynierowie zarabiaja o wiele mniej w Polsce. Po prostu jezeli jakakolwiek firma tzw zachodnia lokuje swoja produkcje w PL to tylko ze wzgledu na tania prace. No i indolencje zwiazkow zawodowych.
                  Wiekszosc ludzi emigrujacych za chlebem tez zarabia gorzej niz tuziemcy na tych samych stanowiskach. Mowie oczywiscie o tych ktorzy nie wyjezdzaja swiadomie, z jezykiem i kwalifikacjami ktore uzupelniaja na miejscu.
                  A jak sam mowisz Krakow zarabia na turystyce. A na czym ma zarabiac? Kto ma inwestowac w HighT jezeli nie ma zaplecza: lokalowego, nie ma infrastruktury, nie ma szkolnictwa, nie ma kultury, nie ma ludzi-specjalistow, w kazdej dziedzinie. Procesjami i holota pilkarska nigdzie sie nie zajdzie, juz nawet tzw trzeci swiat PL przegania. Gdzie emigruja za chlebem Portugalczycy? Do Angolii, Cap Verde, Mozambiku i Brazyli. Gdzie jada Hiszpanie? Do Argentyny. Jakos nikt nie szuka raju w PL!
                  I dlatego rosna te dziwaczne wyobrazenia o sobie, swojej historii, swojej wyjatkowosci. Krakow, W-wa, Gdansk to wszystko tak samo patrzy z pogarda na "innych" co to im brudza i zapaskudzaja. No bo gdyby nie ci inni to by dopiero nam bylo wspaniale.
                  A psychologowanie o moich kompleksach wez sobie i......, wykropkowalam.
    • pis_to_pic Prawo na UJ 28.10.12, 09:51
      Jest tylko jeden problem, studia prawnicze na UJ już dawno stały się karykaturą przekazywania wiedzy. Uczelnia przyjmuje tylu studentów ile się da patrząc przez pryzmat pieniędzy, wykłady w auli na 400 osób do której i tak nie mieszczą się wszyscy.. itd. Ale jest lans jak z Applem. Tylko koniec końców zatrudnienia brak.
    • babcia.klozetova Re: małozabawny zakompleksiony głuptasek 28.10.12, 09:58
      Gość portalu: xczcec napisał(a):

      > wysrał blogaska i rżnie gwiazdora

      Ty z Krakowa, oczywiście? ;-D
    • black-emissary Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 28.10.12, 10:00
      Jestem z Krakowa "z dziada pradziada", skończyłam jedno z TYCH TRZECH (a konkretniej to to najlepsze! ;)), nic nie mam do krakowian napływowych ani późniejszych rozliczeń, ale z tą "Starówką" to prawda najprawdziwsza, tak o naszym Rynku mówić po prostu NIE WOLNO!
      • Gość: martadewu Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 21:09
        No nie wiem czy "najlepsze". Za moich czasów, jak chodziłam do liceum, to mówiło się o samobójstwach ludzi z Nowodworka, ostracyzmie i wielkim mobbingu... Mówiło wśród bliskich znajomych, którzy mieli znajomych. Jak to w Krk. Każdy kogoś zna kto zna kogoś, komu się to przytrafiło.
        Szczerze mówiąc, współczuliśmy im....
    • Gość: dd Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 10:03
      i na tym właśnie polega prowincjonalizm,że można się dowartościować,z braku innych powodów,miejscem urodzenia,w tym wypadku w Krakowie.Miejscem urodzenia,na które nie miało się żadnego wpływu i nie jest ono żadnym efektem własnych osiągnięć.
    • Gość: Spod Krakowa Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: 193.239.37.* 28.10.12, 10:12
      To może trochę z innej beczki - coś o przyjezdnych studentach:
      A ja bym się tak bardzo nie powoływał na tych studentów, których wiedzę weryfikuje życie już przy pierwszym zatrudnieniu. Fakt, ambicje i wymagania dość wysokie, wręcz na europejskim poziomie tylko właśnie z tą wiedzą coś nie tak. Nie oszukujmy się, że większość tych studentów to lenie i pijaki wzorujące się na bohaterach filmów z za oceanu, co zamiast nocami czytać książki i pogłębiać wiedzę kierunkową - pogłębiają butelki i nie tylko. A najbardziej mnie śmieszy, jak przyjeżdżają z głębokiej wsi, gdzie rano karmili świniaki, a pod wieczór grabili siano po sianokosach, a w mieście - to wielkie państwo -opalają się na błoniach, jeżdżą na rolkach i uprawiają biegi ale na święta i tak zostają w Krakowie, byle na wsi matce i ojcu nie pomóc przy świniobiciu lub myciu okien. No bo jak tu umyć matce okno, skoro żel z paznokci poodpada? No i po tym właśnie poznać to zacne towarzystwo (co potem broni się rękoma i nogami żeby na wieś już nigdy nie wracać) - cham żywemu nie przepuści, zawistny i po trupach do celu tyle że tylko swojego celu. Pełno takich na ulicach, nieuprzejmy, zadufany w sobie, zawsze ma rację i pewnym krokiem kroczy po ulicach Krakowa rozpychając się łokciami na boki - bo mu wolno, bo ojciec świniaka sprzedał, byleby tylko syn mógł w mieście studiować, tyle, że z tej modnej, dopiero zakupionej teczki coś uparcie wystaje - a wiecie co? No właśnie - gumiaki z tą słomą, co ostatnio w oborze spod krowy odgarniał, jak to ongiś jeszcze na wsi mieszkał. A jak już tu przyjechał, to niechże po studiach wraca na tą swoją wieś, a nie tworzy nowego, chamskiego społeczeństwa, zamieszkującego ciasne kawalerki ale z ambicjami europejskimi. Niech nie chodzi na dwór, bo każdy wie, ze Krakowianie mieszkają na dworze i wychodzą czasami na pole, za to wieś aby zobaczyć Kraków musi wybrać się na dwór właśnie. Więc fora ze dwora wieśniaki. Czuć Was na każdym kroku, w autobusach i tramwajach, a nawet na ulicy - czuć bo Wam ta słoma wciąż się do butów klei.
      P.S. Oczywiście są i wyjątki wśród tych studentów, co mają poukładane w głowie. Ale to niezbyt często.
      • Gość: żufnindża Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.10.12, 11:51
        Drugi raz już ten elaborat wklejasz, boli cię coś?
        • Gość: świnia spod Krakow Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: 193.239.37.* 28.10.12, 12:29
          Tak, strasznie boli mnie to, że ludzie tak się dają podpuszczać.
    • Gość: Mr. Pink Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.toya.net.pl 28.10.12, 10:13
      Krakowiacy to marni kierowcy. Jeżdżę po Łodzi na rowerze i ponad połowa z samochodów które mnie wyprzedzają prawie na styk ma rejestrację zaczynającą się na "K".
      • Gość: Marta Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: *.multi-play.net.pl 28.10.12, 16:10
        Może za wąskie drogi macie? ;-)
        K to cale małopolskie. Zwróć uwagę jak jeżdżą KR a jak KWA, KMY etc, może zobaczysz różnicę bo z moich obserwacji widać ...
    • Gość: śmieję się z nich Wkurzam ich bo jestem przyjezdny i się dorobiłem IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.10.12, 10:20
      Przyjechałem z Tarnowa, na ostatniej hossie nieruchomościowej dorobiłem się kupując tanio i sprzedając drogo. Generalnie w młodym wieku wyprowadziłem się pod Kraków do nowego domu. Żyje nam się na luzie, nie mam kredytu, duża działka, dzieci.
      Ale nie wspominam (moja żona również) o tym często krakusom w pracy bo wiem że ich szlag trafia... oni przeważnie na kredytach, wciśnięci przez rodziców do urzędów, kiepskawo, generalnie. Wywyższają się że urodzili się w krk ale na nic więcej ich nie stać...

      Powiem tak - krakus jest zadufany, myśli że jest pępkiem świata. A popatrzmy na to miasto - stare, śmierdzące, ze słabą gospodarką, pełne pyłu...nic spejcalnego. Inne miasta odjeżdzają, nie wspominając o Warszawie (10 razy więcej powierzchni biurowej !!!). To stąd ich porażki bo wydaje im się że nie muszą o nic walczyć bo oni "som z krakowa" więc się należy... Śmiechu warte. Inne miasta to wiedzą i wykorzystuję .
      • Gość: kropelka Re: Wkurzam ich bo jestem przyjezdny i się dorobi IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 16:46
        skoro taki tragiczny jest Kraków, taka fantastyczna Warszawa, to po jasną cholerę tu siedzisz, płacisz podatki do krakowskiego budżetu, płać do tarnowskiego albo i do warszawskiego, płakać po Tobie nie będziemy, cwaniaczku!
      • Gość: Martadewu Re: Wkurzam ich bo jestem przyjezdny i się dorobi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 21:21
        a ja myślę, że Tarnówek ma kompleks Krakowa.
        Mój tata urodził się tam i wyjechał najpierw w świat, a potem na studia na AGH, jego brat został.
        Zawsze na spotkaniach rodzinnych na Mickiewicza u dziadka był przekąs i przechwałki - żeby zbić krakowskie osiągnięcia.
        Bo wiesz, "Falklanady" to jednak nie Stare Miasto.....
        A potem i tak wujek wysłał wszystkie swoje dzieci do Krakowa (u nas pomieszkiwało kuzynostwo) na studia, i sam tutaj jeździ i dokształca się na Politechnice, wnuki dogląda. I zawsze, do dzisiaj, czuć u niego to "competition" z moim starym, że on i jego dzieci to też "prawie" Krk, tylko trochę "późniejsi"....
        ale wiesz, urodzić się tu, liceum skończyć... To jest co innego. Inaczej to takie "prawie"....
        A w Tarnowie kredytów nie biora? dajże spokój!
      • Gość: martadewu Re: Wkurzam ich bo jestem przyjezdny i się dorobi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 21:24
        Ach, i jeszcze jedno - a dlaczego nie stworzyłeś swojego "raju" w domku po Warszawą, tylko pod tym "zapyziałym" krakówkiem? Hmmm? :-)
    • Gość: RK Krakau IP: *.w92-132.abo.wanadoo.fr 28.10.12, 10:25
      Mieszkalem kiedys z taka krakauerka w Nowym Jorku. Zarozumiala, ktora zjadla wszystkie rozumy, "rzadko sie mylila", antysemitka nie bedaca w stanie zyc w zwiazku w cudzoziemcem. Obiezyswiat, ktory nie znosil zapachow mojej chinszczyzny czy innych egzotycznych dan. Nie dosc ze miala nazwisko o brzmieniu arabskim, to jeszcze na dodatek urodzila sie i wychowala sie w Nowej Hucie a jej rodzice przywedrowali tam z okolic Rzeszowa. Czyli kwintesencja krakowianki. Ciagle poprawiala moja polszczyzne bo tylko ludzie z Krakowa mowia poprawnie ( a co to jest poprawnosc? Jezyk jest zywa jednostka i jego bogactwo objawia sie w roznego rodzaju dialektach). Gdy skonczyla niewiele znaczacy Baruch College i nie mogla znalezc pracy poza restauracja gdzie serwowano lunch dla biznesmenow na gornym Manhattanie, jako nielegalna emigrantka bez zielonej karty wrocila do swojego stolecznego Krakowa, czyli do Nowej Huty.
      • Gość: riva Re: Krakau IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 11:26
        masz jakis problem z Nowa Huta ? Taka sama stoleczna jak Biezanow, Kurdwanow, Pradnik, itp itd. Tumana mozna spotkac wszedzie, w Nowym Jorku tez.
        • Gość: RK Re: Krakau IP: *.w92-132.abo.wanadoo.fr 28.10.12, 13:55
          Nie, wrecz przeciwnie. Mam za to problem z ludzmi, ktorzy oceniaja innych na podstawie miejsca urodzenia, przynaleznosci etnicznej, zawartosci konta bankowego, czy tez w jakiej mieszkaja dzielnicy i gdzie kupuja ciuchy. Nie cierpie rowniez nowobogackich ludzi, ktorym wystaje sloma z butow i dowartosciowuja sie ponizajac innych, robia zakupy w drogich sklepach, jak wspomniana przeze mnie krakauerka, ktora chodzila do Saks Fifth Avenue, mimo ze nie stac ja bylo na to. Oczywiscie, takich ludzi w NYC nie brakuje, bo jest pelne przyjezdnych, ktorzy dowartosciowuja sie, nazywajac innych "bridge and tunnel" po paru miesiacach od zamieszkania tam, i uwazajacych NYC za najlepsze miasto na swiecie (bo malo podrozuja i nie znaja swiata poza wlasnym podworkiem). A w Polsce takich ludzi nie brakuje, bo jestesmy spoleczenstwem klasowowym i w pewnym sensie feudalnym. Daleko nam do takich krajow jak Niemcy czy krajow skandynawskich (chociaz i tu istnieje dyskryminacja emigrantow, jak n.p. Turkow). Nie mamy szacunku do siebie nawzajem i problematyka poruszona w tym artykule odzwierciedla nasza ogolnopolska mentalnosc.
          • Gość: kropelka Re: Krakau IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 16:49
            Mam za to problem z ludzmi, ktorzy oceniaja innych na po
            > dstawie miejsca urodzenia,

            A Ty, pisząc o Krakauerce, oczywiście nie oceniałeś jej pod względem urodzenia, człowieku, czytasz czasem co piszesz?
    • Gość: sadawswd Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.ghnet.pl 28.10.12, 10:26
      Błagam!!!!!! Krakusy z ich mentalnością to niestety przykład idealny PROWINCJONALIZMU. Kraków jest mieściną a nie żadną STOLICĄ KULTURY, jest zapyziałą, brzydką, zaniedbaną mieścinką. Ludzie mieszkający tutaj mają ogromne EGO z tym, że tak naprawdę nie mają być z czego dumni:

      1. miasto nie ma szczególnych zabytków w skali europejskiej
      2. jest zaniedbane - nawet Rynek i jego kamienice są po prostu ohydnie brudne
      3. wszędzie jest pełne małych, okropnych reklam - pozbawionych gustu, obliczonych na preferencje estetyczne ludzi ze wsi
      4. miasto nie ma ANI 1 nowej inwestycji architektonicznej, która mogłaby się stać nowym symbolem tego miasta za 10-20 lat
      5. ludzie są nieprzyjaźni i wrodzy - dobitny przykład kibiców i ich walk
      6. ulice są brudne i śmierdzące
      7. rozrywka? - galeria handlowa... tak, tak to nam oferuje Kraków. wybór 1 z 1000 knajp nie stanowi dla mnie rozrywki - w Krakowie można się urżnąć nic więcej
      8 kultura? powiecie Mocak, Bunkier, Opera, Teatr Stary... a ja wam powiem,że jak chcecie być czymś więcej niż zapyziałym miasteczkiem to niestety nie wystarczy
      9 chodniki - w tym mieście można się po prostu zabić chodząc po nich - są dziurawe, krzywe, po prostu niebezpieczne i ohydne
      10 Rynek?? - to jeden wielki, wiejski, dożynkowy kram - okropne budy wystawiane przy każdej okazji, śmierdzące g... i szczyną dorożki - to nazywacie swoją dumą?????


      • Gość: Warsiawianka Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.10.12, 12:13
        z wiekszością się zgodze, ale punkt 1 to jednak na wyrost. Może Kraków nie ma krzywej wieży, koloseum, czy czegoś tam jeszcze, ale sama archtektura jest naprawde fajna, rynek itd. Owszem syf, ale samo w sobie jest ok
      • Gość: Poetria Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 14:48
        Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa no comment:

        1. miasto nie ma szczególnych zabytków w skali europejskiej
    • bogda35 Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? 28.10.12, 10:29
      takie poczucie "swojskości i obcości " jest chyba w Polsce powszechne - no,może poza t.zw.Ziemiami Odzyskanymi - gdzie wszyscy sa w ko ncu ":Nie stąd" a ponadto 8o% pochodzi z dworów szlacheckich a reszta to inteligencja kresowa ,czyli sa wszyscy klasa jakby wyzsza. Najbardziej wyobcowani i z najwiekszym poczuciem wyzszości sa oczywiscie warszawiacy- wszedzie "na prowincji" wymagajacy specjalnych względów ( ja poza kolejka bo jestem z Warszawy) ,klasycznym przykładem ich pogardy dla "prowincji" sa wpisy "po co to metro na Pragę? żeby ta dzicz z drugiej strony Wisły miała ułatwienie w dostaniu sie do serca Warszawy?" bywałam często w Warszawie bo miałam nieszczęście miec tam dyrekcje - nie zdarzyła sie uprzejma reakcja za strony przechodniów, kierowców.Mieszkam na Podhalu zaledwie 6o lat i wciąz jestem "nie stąd" .Dlaczego krakusi mieliby byc inni ? po prostu jestesmy takim niezyczliwym ,nieco chamskim spoleczenstwem z ambicjami do wywyzszania sie i pretensjami "szlacheckimi".Ktos sie przyzna że jest ze wsi ? za Boga .
      • andrzej.pilat Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa 28.10.12, 12:02
        Ja pochodzę z Chodlika a mieszkam od kilkudziesięciu lat w Zimnej Dziurze.
    • onefoks Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? 28.10.12, 10:30
      nie dziwo że nazywa się to małapolska
    • gnom_opluwacz Fiu-fiu 28.10.12, 10:33
      A to wylazły uprzedzenia antykrakowskie przy tej okazji. Co prawda to tylko sieć, więc napinacz na napinaczu, ale mimo wszystko...
    • catch222 Krakow-miasto dla ludzi z maskami i butla tlenu 28.10.12, 10:47
      Wg ostatnich badan Krakowiaczek to najbardziej zasmrodzone miasto w Europie w kategorii miast ponizej miliona.Tam bezkarnie dla zdrowia mozna spedzic gora dobe.I na tyle przyjezdzam czasami pod Wawel.Jaki jest wplyw miliardow drobin ze spalanych smieci w dolinie Krakowa nie wiem,ale podejrzewam,ze wlasnie one decyduja o najwyzszym poziomie samozadowolenia tutejszego plemienia.Bardzo dobre samopoczucie nie koresponduje jednak z osiagnieciami.Te sa ostatnio coraz bardziej mikre.Juz Wroclaw i Gdansk sa znacznie wyzej w roznych kategoriach gremiow statystycznych.
      Dam Wam rade,zalosne Krakusy z zadzieranym nosem:nigdy nikomu nie mowcie skad jestescie.To bowiem absolutnie nie jest istotne.W Nowym Jorku spotykam czesto roznych ludzi z zapadlych wioseczek w Andach lub nawet z bylych PGR-ow na Mazurach.Wygladaja lepiej jak miejscowi od pokolen.Bo wiedza skad wyszli i dbaja o kazdy swoj krok.At last but not least:musicie cos szybko zrobic na rzecz Krakowa,aby powoli i nieublaganie przesuwal sie w dol tabeli najwazniejszych miast RP.Na poczatku spusccie z siebie troche powietrza.I wiecej powsciagliwosci sytuacyjnej.Po tym poznaje prawdziwych gerojow...po skromnosci wlasnie.A tej nie zauwazylem bylem w bylym krolewskim miescie u nikogo.
    • Gość: REFTEFT4E Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.ghnet.pl 28.10.12, 10:59
      Kraków NIE JEST EN VOGUE! Mieszkać i pochodzić z Krakowa nie jest powodem do dumy. To miasto coraz bardziej staje się synonimem zacofania, źle rozumianego prowincjonalizmu, polskiej "megalomani bez powodu", brudu, myślenia w kategoriach kustosza muzeum, do którego ostatni gość zawitał dekadę temu. Miasta EN VOGUE to WROCŁAW, GDAŃSK, WARSZAWA. SORRY KRAKOWIE JESTEŚ ZWYKŁYM, BRZYDKIM, KOŁTUŃSKIM WIEŚNIAKIEM. Z KAŻDYM DNIEM CORAZ BARDZIEJ NIM SIĘ STAJESZ. NIE MASZ TOŻSAMOŚCI, NIE MASZ POMYSŁU NA SIEBIE, KULTYWUJESZ MARTWE TRADYCJE I MÓWISZ JAK WIEKOWA ZRZĘDA.
      • Gość: Tosia Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.10.12, 11:55
        dokladnie. Kiedys Kraków kojarzył mi sie własnie z zabytkami, jakąs kulturą, a teraz co najwyzej kulturta niższa, buta i zacofaniem. Mnie sie oberwało od Krakusów tylko dlatego, ze urodziłam sie tam gdzie sie urodziłam- w znienawidzonym przez nich miescie. Co ztego , ze 5 minut wczesniej fajnie sie z nimi rozmawialo. Na ulicy nikt mi nie pomógł, jak szukałam pomocy. Być moze miałam pecha, ale spotkałam osoby z Krakowa, które sie wywyższały, oszukiwały - naciągali na kasę. Nie dziękuję. We Wrocku to mnie nie spotkało, ani np. w Gdańsku. Nawet Warszawa nie jest taka zła. Gorzej niz w Kraku jest chyba tylko w Zakopcu.
        • Gość: Hier ist Galizien! Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: 193.239.37.* 29.10.12, 07:33
          trzeba było nie wjeżdżać na warszawskich numerach do Krakowa - tu jest Galicja i radzę o tym pamiętać. Ja się respektuje faktu, że jest się w obcym kraju a nie przestrzega jego zwyczajów - tak się kończy, że nikt nie pomoże.
    • feelhot A pszepraszam bo nie srosumiałem, czy ktoś mógłby 28.10.12, 11:04
      mi wyjaśnić o czym jest ten łartykuł i po co jest zdjecie jagód na nim? A co do Krakowa to przecież nie napisał niczego nieprawdziwego. Ja Kraków lubie i mi sie podoba, ale nigdy bym tam nie chciał mieszkać/i to z zupełnie innych powodów niż nie chciałbym mieszkać w porażającej Wawce/. Miasto jest piekne, ale ludzie tam mieszkający-oprócz studentów i "nietutejszych" to o 10gr by cie w łyżce wody utopili. W ogóle jakoś źle na Krakusów reaguje, za to wspaniali ludzie są w Katowicach, zawszemi sie tam miło z ludźmi gadało. Jednak moja miłość do Londynu nigdy nie zaginie-kocham to miasto, atmosfere i wszystko. Tylko dlaczego nie ma metra z Wrocka do Londynu i czemu Wrocek nie może być 7-mą strefą Londynu??:((
      Pozdro z Twilight Zone:)
      • Gość: polska północna starówka IP: *.28.ftth.classcom.pl 28.10.12, 11:21
        Co do STARÓWKI: "Co najmniej od połowy XX wieku wyraz ten - jako rzeczownik pospolity - używany jest rzadziej także w odniesieniu do zabytkowych dzielnic innych miast[2]. Określenie to jest odrzucane przez część mieszkańców niektórych miast jako im obce (np. w Gdańsku[4] czy Krakowie[5])."
        pl.wikipedia.org/wiki/Stare_miasto
        Czyli: w Krakowie Starówki nie ma, ale odsyłanie zagubionych turystów wyłącznie do Warszawy świadczy o Waszych baaaardzo wąskich horyzontach, kochani Krakusi. Nie moglibyście czasem wysłać ich do Wrocławia czy Torunia? :D
        • feelhot Kochanie-ale co ty mi o starówkach wypisujesz? 28.10.12, 11:31
          Ja pytałem co ma ktoś do jagód i po co to zdjecie oraz co obznacza? I nie jestem Krakusem:))xD
    • Gość: mi Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.pools.arcor-ip.net 28.10.12, 11:18
      Kiedys mi ktos probowal wmowic, ze nie mam racji nazywajac jagody jagodami, bo to borowki(chociaz ja takiej nazwy tych jagod w zyciu nie slyszalam, ani nie widzialam wzadnym przepisie).

      Krakus jakis musial byc.
    • Gość: heheheh Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: 193.239.37.* 28.10.12, 11:25
      To może trochę z innej beczki - coś o przyjezdnych studentach:
      A ja bym się tak bardzo nie powoływał na tych studentów, których wiedzę weryfikuje życie już przy pierwszym zatrudnieniu. Fakt, ambicje i wymagania dość wysokie, wręcz na europejskim poziomie tylko właśnie z tą wiedzą coś nie tak. Nie oszukujmy się, że większość tych studentów to lenie i pijaki wzorujące się na bohaterach filmów z za oceanu, co zamiast nocami czytać książki i pogłębiać wiedzę kierunkową - pogłębiają butelki i nie tylko. A najbardziej mnie śmieszy, jak przyjeżdżają z głębokiej wsi, gdzie rano karmili świniaki, a pod wieczór grabili siano po sianokosach, a w mieście - to wielkie państwo -opalają się na błoniach, jeżdżą na rolkach i uprawiają biegi ale na święta i tak zostają w Krakowie, byle na wsi matce i ojcu nie pomóc przy świniobiciu lub myciu okien. No bo jak tu umyć matce okno, skoro żel z paznokci poodpada? No i po tym właśnie poznać to zacne towarzystwo (co potem broni się rękoma i nogami żeby na wieś już nigdy nie wracać) - cham żywemu nie przepuści, zawistny i po trupach do celu tyle że tylko swojego celu. Pełno takich na ulicach, nieuprzejmy, zadufany w sobie, zawsze ma rację i pewnym krokiem kroczy po ulicach Krakowa rozpychając się łokciami na boki - bo mu wolno, bo ojciec świniaka sprzedał, byleby tylko syn mógł w mieście studiować, tyle, że z tej modnej, dopiero zakupionej teczki coś uparcie wystaje - a wiecie co? No właśnie - gumiaki z tą słomą, co ostatnio w oborze spod krowy odgarniał, jak to ongiś jeszcze na wsi mieszkał. A jak już tu przyjechał, to niechże po studiach wraca na tą swoją wieś, a nie tworzy nowego, chamskiego społeczeństwa, zamieszkującego ciasne kawalerki ale z ambicjami europejskimi. Niech nie chodzi na dwór, bo każdy wie, ze Krakowianie mieszkają na dworze i wychodzą czasami na pole, za to wieś aby zobaczyć Kraków musi wybrać się na dwór właśnie. Więc fora ze dwora wieśniaki. Czuć Was na każdym kroku, w autobusach i tramwajach, a nawet na ulicy - czuć bo Wam ta słoma wciąż się do butów klei.
      P.S. Oczywiście są i wyjątki wśród tych studentów, co mają poukładane w głowie. Ale to niezbyt często.
    • Gość: prowincjusz Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.ip.netia.com.pl 28.10.12, 11:26
      A swoim zgredostwie Centuś nie napisał ? >:-O W tym ich Centusiowie przerost formy czasem nade treściom bo co to my nie jesteśmy mamy smoka i tylko smoczyca poszła w świat dawno temu bo z takim zgredkiem nie wytrzymała co nawet na dziurawe reformy nie chciał dać ;) i miernych dziennkiarzy co na każdym kroku sąsiadą zza miedzy chcą dogryzać jak np. nieszczęsny artykuł "O wyzwoleniu Miechowa spod niewoli kieleckiej" i wiele innych by się przywar tak chołbionego przez się ludu znalazło a wszystkiemu się Adaś obsrywany na rynku przez ptaszki przygląda. ;-p
    • Gość: M UJ to nie jest "Jagiellonka" IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 11:41
      Jagiellonka to Biblioteka Jagiellońska
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka