Dodaj do ulubionych

Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie N...

IP: *.ip.netia.com.pl 26.01.13, 23:27
HAHAHA!W 100% zgadzam się z biednymi i poszkodowanymi "degustatorami".
Niestety widać,że gdy hotelowa restauracja nie jest firmowana nazwiskiem Szefa M.Glaca Rubinstein radzi sobie dobrze tylko z wygórowanymi cenami i groteskowym wystrojem!
Obserwuj wątek
    • Gość: Krakauer Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.13, 08:29
      Tak. Ta restauracje omijam. Bywalec.
      • Gość: Janka Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie IP: *.play-internet.pl 27.01.13, 22:38
        Bywalec omijający restauracje to chyba oksymoron?:)
    • Gość: mebe Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie N... IP: 89.76.244.* 27.01.13, 10:28
      Ja dodam, ze organizowałam w Rubinsteinie przyjęcie weselne w 2009 roku i zanim zdecydowałam się, to przyszłam pewnego dnia z moim narzeczonym, żeby przetestować dania. Wszystko było bardzo ładnie przystrojone, eleganckie, ale same dania...takie przyzwoite, ale bez rewelacji... Mimo wszystko wybraliśmy R. i już na samym przyjęciu wszystko nam baaaardzo smakowało, wszystko było pyszne - być może inny kucharz? W każdym razie byłam bardzo zadowolona...
      • misself Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie 28.01.13, 09:55
        Gość portalu: mebe napisał(a):

        > Ja dodam, ze organizowałam w Rubinsteinie przyjęcie weselne w 2009 roku i zanim
        > zdecydowałam się, to przyszłam pewnego dnia z moim narzeczonym, żeby przetesto
        > wać dania. Wszystko było bardzo ładnie przystrojone, eleganckie, ale same dania
        > ...takie przyzwoite, ale bez rewelacji... Mimo wszystko wybraliśmy R. i już na
        > samym przyjęciu wszystko nam baaaardzo smakowało, wszystko było pyszne - być mo
        > że inny kucharz? W każdym razie byłam bardzo zadowolona...

        1. Trudno oczekiwać, że przez prawie 4 lata na kuchni będą pracować te same osoby. W branży gastronomicznej jest duża rotacja.
        2. Mało logiczna wydaje mi się Twoja wypowiedź - przetestowaliście dania, były eleganckie, ale bez rewelacji, a już potem na samym przyjęciu było "pyszne" i "baaaardzo smakowało"? Czyli sugerujesz, że testowe menu jest mniej smaczne niż to podawane gościom? Czyli pan Nowicki jadł testowe? Coś tu nie gra :-)
    • Gość: graal Twoją panią od polskiego krew musi zalewać, IP: *.143.pxs.pl 27.01.13, 10:44
      gdy Ciebie czyta, Nowicki. A w Rubinsteinie można czasem spotkać niejaką Jaworowicz, pijaną w trzy d..., bo to jej ulubiona miejscówka e Krakowie. Widok bezcenny.
    • Gość: abra Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie N... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.13, 12:24
      Szanowny Panie Nowicki!
      Tym razem to ja wraz z Towarzyszącą osobą udałam się ( nie pierwszy zresztą raz) śladem Pana rekomendacji i trafiliśmy "pełni nadziei" do chińskiej restauracji, której dania opisywał Pan tak znakomicie w swoim" felietonie". Ponieważ z reguły nasze opinie są zbieżne miałam nadzieję że tu, zgodnie z Pana oceną zjemy dania co najmniej zbliżone do tych, które jedliśmy z Towarzyszącą osobą w Chinach. Niestety nasza kolacja okazała się być pomyłką. Dla tych, którzy w Chinach bywali i jadali wystrój nie odbiega od standardów chińskich jadłodajni, Ale to co najważniejsze - czyli Smaki niestety zawiodły i z wzorcami nie miały wiele wspólnego.
      Trafiłam również do smakowitego Rubinstein'a i znowu nasze opinie się całkowicie rozminęły. Oczywiście za wyjątkiem opinii dotyczącej ilości klientów. Być może ja i Towarzysząca mi osoba wolimy restauracje ciche, wręcz puste, które gwarem nie przytłaczają Smaku. Nie są to wszak miejsca dla tłumów turystów, których przyciągają tłumy autochtonów- co świadczyć ma jakoby o jakości dań. Dla mnie Rubinstein to restauracja w której się bywa - ale rzeczywiście nie jest to Historia dla wszystkich.
      Z poważaniem - stała czytelniczka wraz z Towarzysząca osobą
      • kissmygrass Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie 27.01.13, 12:38
        Gość portalu: abra napisał(a):

        > trafiliśmy "pełni nadziei" do chińskiej restauracji,
        > której dania opisywał Pan tak znakomicie w swoim" felietonie".

        O ile mnie pamięć nie zawodzi, to autor opisywał rzeczoną restaurację w lipcu 2012, czyli wieki temu (w polskich restauracyjnych realiach).
        • Gość: abra Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.13, 13:44
          Styczeń br - polecam do poczytania

          cjg.gazeta.pl/CJG_Krakow/1,104364,13175198,Wielkie_zarcie__Rachunek_sumienia__Podsumowanie_roku.html
          Zresztą to bez znaczenia , pół roku to też nie historia - nawet w polskich realiach
          • kissmygrass Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie 27.01.13, 14:16
            Gość portalu: abra napisał(a):

            > Zresztą to bez znaczenia , pół roku to też nie historia - nawet w polskich real
            > iach

            Historia, historia. Były miejsca, które i w trzy miesiące potrafiły się popsuć, a co niektóre nawet zamknąć.
          • kissmygrass Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie 27.01.13, 14:17
            Jak już sięgamy do źródeł, to jednak lipiec...
            cjg.gazeta.pl/CJG_Krakow/1,104364,12123701,China_City_Restaurant__Prawdziwy_Chinczyk__Wielkie.html
            • Gość: abra Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.13, 14:57
              Ale rekomendacja w styczniu po właśnie pół roku...
              Istotą "problemu" jest historia - historia jak widać różna dla różnych osób. I oczywiście ich Towarzyszących osób - ale to może taka chwilowa utrata czujności?
              Pozdrawiam i idę na obiad
      • jop Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie 27.01.13, 17:17
        >Być może ja i Towarzysząca mi osoba wolimy restauracje ciche, wręcz puste, które gwarem >nie przytłaczają Smaku.

        Znaczy Takie, Gdzie Przerób Żaden, Czyli Żarcie z Zamrażarki albo Odgrzewane z Przedwczoraj?

        Pogratulować.
        • Gość: graal Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie IP: *.143.pxs.pl 27.01.13, 18:41
          Jop, nie kumasz? Ten kolo ma płacone za każde słowo, więc p...pić, tylko po to, żeby coś p...lić.
    • Gość: god Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie N... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.13, 17:36

      przeczytalem czesc. Wstyd mi, za to czytanie. Teraz mam w glowie idiotyczne mysli zupelnie mi niepotrzebne
    • Gość: gosc Rubinstein. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.13, 21:05
      Szanowny Panie Nowicki,

      Z przykrością muszę stwierdzić, że bardzo mnie Pan rozczarował niniejszą recencją. Odwiedziłem restaurację Rubinstein wielokrotnie. Właściwie każdy pobyt w Krakowie nieodzownie łączy się z wizytą w tym cudownym zakątku krakowskiego Kazimierza. To magiczne miejsce zawsze powoduje uśmiech na mojej twarzy, a dla zawsze doskonałych potraw z „rubinsteinowskiej” kuchni mógłbym przyjeżdżać codziennie. Tymbardziej dziwi mnie wielość niedociągnięc jakie Pan opisuje, gdyż tylu mankamentów ja nie dopatrzyłem się jak dotąd w żadnej restauracji…

      Co do cytowanego hasła, z którym Pan tak stanowczo nie chce się zgodzić, odniosę się krótko. Podczas ostatniej wizyty w Rubinsteinie, mieliśmy zaszczyt usiąść zaledwie dwa stoliki od księcia Monako Alberta II. Odpowiedz na pytanie czy tam tworzy się historia wydaje się pozostawać wobec powyższego bezsporna. Co do rekomendacji restaruracji, bez urazy Panie Nowicki, pozostane wierny doradcom księcia.

      Z wyrazami szacunku
      Czytelnik Gazety.pl
    • Gość: szewczyk dratewka Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie N... IP: *.ip.netia.com.pl 27.01.13, 21:25
      Łoooo, ale "Czytelnik Gazety.pl" pojechał piarową gadką :) Jest moc.
      • Gość: Anna Leszczyńska Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie IP: *.239.spine.pl 27.01.13, 22:55
        Dziwna to dla mnie recenzja, bo byłam w Rubinsteinie wiele razy i nigdy się na jedzeniu nie przejechałam. Przyznam, że sama bym tam pewnie nie trafiła, bo wolę mniej "zobowiązujący" design, jednak zdarzyła mi się w R biznesowa kolacja, przy okazji której miałam możliwość spróbowania tamtejszej kuchni po raz pierwszy. I tak, od jakiś dwóch lat, to jedno z moich ulubionych miejsc na Kazimierzu obok Zazie, The Olive Tree i Edo. Owszem często jest pusto, obsługa też bywa specyficzna (właściwie jeden taki rzutki pan):D ale dla jedzenia warto. Niesamowite zupy-kremy: grzybowa, dyniowa z chrupiącymi paseczkami z pora i pomidorowo-pomarańczowy krem (mój numer jeden). Mięsa też zawsze super. Opisywaną kaczkę jadłam dwa razy i zarówno pierwszy jaki i drugi raz rozpływała się w ustach. Super wspominam policzki cielęce na pęczku w sosie z białego wina albo z jakiegoś sera, do dzisiaj próbuję odtworzyć w domu ten sos - na razie bez powodzenia :D Desery jadłam dwa razy może, zawsze ślicznie podane, ale przyznam że już ich nie pamiętam, bo to właśnie mięso i zupy zapadają stamtąd najbardziej w pamięć.
        Co do cen, to dania główne w cenach typowych dla kuchni hotelowych, a ceny zup, moim zdaniem są w do zaakceptowania - zwłaszcza, że te kremy są na tyle sycące, że nie raz nie dwa zdarzało mi się wpaść tam wyłącznie na zupę.

        Zastanawiam się skąd taka a nie inna opinia pana Nowickiego, skoro Rubinstein karmi tak dobrze. Nie dalej jak miesiąc temu wraz z przyjaciółmi wybrałam się do opisanej w superlatywach Restauracji u Szperlinga z daniami regionalnymi i nic poza miłą lokalizacją się nie zgadzało z recenzją - kluseczki zeschnięte i twarde, mięso bez smaku, kwaśnica to jakieś popłuczyny zupy, a fizoły, których wszyscy byliśmy najbardziej ciekawi, to po prostu fasolowa z mikro kawałkami śliwek. Zamówiliśmy mnóstwo dań, bo miała być uczta, a zamiast tego była tylko konsternacja. Dodatkowo kelnerka zgasiła nam w sali światło, by zmobilizować nas do wyjścia :D

        Do tej pory ufnie podążałam za wskazówkami pana Nowickiego, bo lubię jego cięty język i na ogół nie mylił się w swych ocenach, jednak po wpadce z Restauracją u Szperlinga i abstrakcyjnej, jak dla mnie, ocenie Rubinsteina, którego tak lubię, czas na nabranie lekkiego dystansu do Wielkiego Żarcia.

        Pozdrowienia dla krakowskich Smakoszy!
        • Gość: graal Re: Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie IP: *.143.pxs.pl 28.01.13, 08:08
          Nowicki wodolejca po prostu plecie trzy po trzy, żeby wierszówkę wyrobić. A ponieważ nie ma nic konstruktywnego do powiedzenia, to wychodzi mu breja jak w miskach pokazywanych przez WC-kolesia w hawajskich koszulach. I nie "od jakiś dwóch lat", tylko "od jakichś dwóch lat".
    • Gość: Janka Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie N... IP: *.play-internet.pl 27.01.13, 22:24
      Ja również nie mogę zgodzić się w całości z opinią pana Nowickiego! w Rubinsteinie byłam kilka razy, po raz pierwszy kilka lat temu na koncercie (sala pękała w szwach) a ostatni raz miesiąc temu. Jakoś nigdy nie udało mi się trafić na pustą salę (ale może to zależy od pory dnia). W restauracji widziałam kilka znanych osób. Jedzenie zawsze było dobre, a obsługa miła i kompetentna. Zgodzę się co do cen - faktycznie nie są niskie, ale dania są warte swojej ceny, przynajmniej ja zawsze takie zamawiałam. Co do wystroju - faktycznie ostatnio jest trochę dziwne, jakoś tak nie do końca wystrój pasuje do krakowskiego Kazimierza... i można by darować sobie skaładanie papierowych serwetek w wachlarz. Ale pomimo to pewnie odwiedze ponownie tę restaurację!
    • Gość: bywalec Rubinstein. Obiad historyczny. Wielkie żarcie N... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.02.13, 03:47
      Panie Nowicki, bo szanownym Pana nie nazwę.

      Czytając wielokrotnie Pana różne recenzje powiem krótko. Czyta się je bardzo fajnie, są interesujące, z poczuciem humoru i za to gratulacje, natomiast Pana recenzje kulinarne przestają mieć przełożenie na kuchnie. Niestety. Restauracje które Pan opisuje jako doskonałe są denne i niestety działa to też w drugą stronę. Tym razem dostało się Rubinsteinowi, ciekawe kto będzie następny? Dla mnie w każdym razie kuchnia Rubinstein jednak coś sobą prezentuje. Nie będę jej wychwalał bo nie w tym cel ale żeby tak skrytykować? Ujmuje mnie to ponieważ nasza firma organizowała tam kolację wigilijną i było pysznie. Obsługa wzorowa, a restauracja pełna.
      Panu Panie Nowicki życzę ,aby dzień kiedy wybierze się Pan aby "zbesztać" kolejną znakomitą restaurację był dniem, kiedy zacznie Pan dla siebie i swojej damy gotować w domu. Być może to sprowadzi Pana na ziemię a nam czytelnikom zaoszczędzi czytania podobnych bzdur które Pan nazywa recenzją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka