Gość: Krakfan
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
29.03.02, 15:37
Czytałem wcześniejsze wątki na temat rozwoju Krakowa i nie sposób się nie
zgodzić z niektórymi wypowiedziami.
Wydaje mi się, że Kraków nie potrafi stworzyć silnego, alternatywnego dla
Warszawy centrum decyzyjnego. Powód może być taki, że mobilność gospodarcza
Krakowa jest dużo mniejsza niż stolicy.
Jednak myślę, że wpływa na to także mentalność wielu mieszkańców (zwłaszcza
ortodoksyjnych Krakowian). Myślą sobie: "Dobrze jest, jak jest, życie w mieście
się jakoś toczy, nie potrzeba tu wielkich rewolucji. No nie chcemy być przecież
drugą Warszawą, w której liczy się przede wszystkim kariera i kasa. Zabytki są,
turyści przyjeżdżają, więc o co chodzi?".
Dobrze, zgadzam się, ale nie chodzi tutaj o żadną rewolucję, ale tylko o pewne
ożywienie gospodarcze i kulturalne. Trzeba wszystko robić, aby przyciągnąć
do tego miasta jak najwięcej firm (zwłaszcza dużych). Bank BPH, Philip Morris,
Pliva to trochę za mało.
Równie słabo jest z rynkiem medialnym. Czy w Krakowie jest jakaś ogólnopolska
gazeta opiniotwórcza jak np.: "Wprost" w Poznaniu? "Przekrój" wyniósł się do
Warszawy, RMF też jakoś stał się mało "krakowski". Nie najgorzej może wypadają
TV Kraków i Radio Kraków, ale trzeba pamiętać, że to media publiczne z centralą
w Warszawie, a nie "czysto" krakowskie i tylko od widzimisię centrali
warszawskiej zależy, jak będą prosperowały.
Co do kultury to też nie jest najlepiej. Jak już wcześniej ktoś napisał,
Piwnica pod Baranami to nie wszystko. Ostatnio wszystkie największe premiery
filmowe czy koncerty odbywają się oczywiście w Warszawie. Czy nasz krakowski
"światek" artystyczny tego nie widzi? Międzynarodowy Festiwal Filmów
Reklamowych, przedstawienie w teatrze czy parę wystaw to naprawdę za mało
jak na miasto o takim potencjale kulturalnym. Przecież Kraków mógłby być
prawdziwym centrum kulturalnym Polski, a Warszawie zostawić przodownictwo
w dziedzinie gospodarki. A tak np.: największe festiwale filmów fabularnych
w Polsce odbywają się w innych miastach, tylko nie u nas. Z koncertami muzyki
rozrywkowej też nie jest najlepiej, tylko się słyszy w kółko Spodek i Spodek...
(inna sprawa, że nie ma gdzie tego zorganizować, może sytuację polepszy
wybudowanie Centrum Koncertowo-Kongresowego). Rynek Główny, jeden
z najpiękniejszych placów Europy też nie jest do końca wykorzystany. Jakoś
wrocławianom udało się sprowadzić do swojego miasta Placido Domingo (u nas
byłby problem, bo podobno na Rynek nie powinny wjeżdżać ciężkie wozy
transmisyjne ze względu na stan płyt).
Ze sportem też nie jest zbyt różowo. Kieszonkowy stadion Wisły i równie
miniaturowa (w porównaniu np.: do Hali Ludowej we Wrocławiu) hala Wisły to na
pewno nie są obiekty godne takiego miasta jak Kraków.
No, najlepiej wypadamy w dziedzinie zabytków. Tu przewagę nad całą Polską mamy
miażdżącą i jest to niepodważalne. Jeżeli chodzi o poziom kształcenia i kadrę
naukową również jesteśmy moim zdaniem (może jestem zarozumiały i wiele osób
się ze mną nie zgodzi) najlepsi w Polsce. Także port lotniczy w Balicach,
drugi po Okęciu, to również wielki plus - czynnik wpływający na rozwój
gospodarczy. Huta Sendzimira, gdyby została wyciągnięta z dna, jest także
wielką szansą dla Krakowa.
Wiem, że niektórzy mnie tu uznają za zrzędzącą na każdym kroku babę, ale jak
każdy mam prawo do wyrażenia swojej opinii na ten ważny i kontrowersyjny
temat.
Pozdrawiam wszystkich Forumowiczów, szczególnie tych z Krakowa.
Ps. Jestem zatwardziałym Krakusem, ale trochę krytyki nigdy nie zaszkodzi.