Gość: Marcin
IP: *.pradnik-czerwony.sdi.tpnet.pl
02.05.02, 20:05
Witam.
Bylem dzisiaj (w tak pieknych okolicznosciach przyrody) na terenie
Ojcowskiego Parku Narodowego - w koncu to tylko rzut busem od Krakowa.
Wszystko bylo ladnie, piknie i milo poza jednym "wybrykiem" (chyba)
okolicznych mieszkancow - otoz przez teren parku plynie co najmniej
kilka strumieni i jak sie okazuje do tych teoretycznie czystych i
nieskazonych wod wpuszaczane sa fekalia z beczkowozu! Tak, tak -
wyglada to tak ze okolo 13 w rejonie krzyzowki Skala-Ojcow-Pieskowa
pojawia sie pewien pan na traktorku ciagnacy cuchnacy beczkowoz -
podjezdza nad brzeg Pradnika i cala zawartosc spuszcza wprost do
strumienia. Oczywiscie cala okolica (od krzyzowki po Ojcow) zostaje
doslownie "zagazowana" - cos potwornego! Po kilku godzinach
na tym samym brzegu mozna ujrzec rodzinki rozkoszujace sie pieknem
przyrody (grillowanie :)) - nie majace swiadomosci ze jeszcze "przed
chwila" goscily przed nimi przetwory trawienia...bleeee
KOSZMAR! czy to normalne praktyki na terenie parkow nardowych?
kto to widzial - nie dosc ze XXI to jeszcze u progu Unii....
uhuh! wstyd!
Marcin