mateusz06
11.05.02, 18:15
Tak można delikatnie określić to, co działo się na mieście dzięki "maratonowi".
Sprawcy tego zamieszania powinni zostać straceni :-). Jeszcze nigdy nir
jechałem tak długo ze Starowiślnej na Most Grunwaldzki. A to co działo się koło
Kościoła Garnizonowego przypominało wojnę w Saigonie. Nie mówiąc już o totalnym
zamęcie na Rynku, ciągłym bałaganie komunikacyjnym spowodowanym nieco
spóźnionymi uczestnikami biegu przecinającymi najważniejsze arterie miasto.
Słowem - makabra. Po raz kolejny okazało się, że nasze miasto nie jest
dostatecznie przygotowane do tego typu imprez. Aż boję się pomyśleć jak będzie
wyglądała jutrzejsza (czyt: niedzielna) procesja Na Skałkę...