Dodaj do ulubionych

Lustracja po krakowsku - komentarz Seweryna Blu...

IP: 192.168.2.* / *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 00:33
Ale sobie Rokita wybrał fachmana, Jemu chodzi tylko o dostęp do teczek, takie
zadanie. Jasiu na ttym dostępie sie trochę wspioł, to i fijak byc chciał.
Obserwuj wątek
    • Gość: zainteresowany Akademia Pedagogiczna IP: *.ds3.agh.edu.pl 06.01.05, 00:48
      Możę by ktoś zlustrował władze Akademii Pedagogicznej?? Ciekawe jakie rzeczy by
      pochychodziły... Przydałaby sie miotła na tej czerwonej uczelni... pozdrawiam
      • Gość: wiesio Re: Akademia Pedagogiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 01:24
        No to już! Nazwiska, adresy, telefony! Jak coś wiesz, nie trzymaj dla siebie.
        Po twoim adresie widac, że korzystasz z sieci AGH. Nigdy się tej firmie nie
        przyjrzałeś? To jest dopiero kuźnia kadr - i dla PRL i dla Najjasniejszej
        Pomrocznej! Jedź równo, nie żałuj sobie! Co ci się w "czerwonej uczelni nie
        podoba"? Pan rektor? Prorektorzy? Kierowca? Sprzątaczki? Ładuj, nie czekaj! Ale
        o AGH nie zapominaj...
    • Gość: m [...] IP: *.crowley.pl 06.01.05, 00:54
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Obleśna GW! [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 01:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • m635 "...trzęsą się portki pętakom" 06.01.05, 01:57
      Aż miło patrzeć na ten blady strach wśród agentury i ich popleczników
      (szczególnie tych z dwóch redakcji :-)))
      Daremne żale. Długo się wam udawało bronić dostępu do teczek ludziom spoza
      swojego kręgu. Wtedy, kiedy samozwańcza komisja historyków (Michnik, Ajnenkiel
      i Holzer) do woli trzepała teczki agentury zbierając haki na przeciwników (być
      może również czyszcząc co się da) to Blumsztajnom i Kozłowskim w to graj. Wtedy
      kiedy dostęp do swoich teczek uzyskali pokrzywdzeni zaczął się rwetes. Przecież
      to wiedza tylko dla wybranych!
      Tak, tak, panowie - wieje wiatr historii. Nie zatrzymacie tego. Dowiemy się
      wkrótce kto z waszych "moralnych autorytetów", "niezłomnych redaktorów"
      oraz "architektów Okrągłego Stołu" był zwyczajnym, podszytym tchórzem, nędznym,
      podłym donosicielem kapującym za pieniądze. Takim jak wasz (do dziś!)
      przyjaciel i redakcyjny kolega.

      A na marginesie, dla odtrutki po Blumsztajnie może trochę Wildsteina:

      Jawność jako manipulacja

      Józefa Henelowa, Krzysztof Kozłowski i Janusz Onyszkiewicz wystąpili do prezesa
      IPN Leona Kieresa o zmianę procedury udostępniania akt. Innymi słowy chcą, aby
      prezes IPN samowolnie zmienił ustawę. Istniejąca nie nakłada na pokrzywdzonego,
      któremu na jego życzenie odtajniono nazwiska agentów, ograniczeń w ich
      upublicznianiu.

      Sygnatariusze listu mówią na temat możliwości manipulacji teczkami. Nie
      zauważają, że upublicznienie ich kończy manipulację i uniemożliwia szantaż.
      Ciekawe, że nie zdaje sobie z tego sprawy były szef MSW, który miał dostęp do
      teczek. Widocznie uznaje on, że wiedza na ten temat właściwa jest dla niego i
      jego politycznych kolegów, ale dla społeczeństwa jest niezdrowa.

      Sygnatariusze listu, członkowie UW, uznają, że ujawnienie zawartości teczek
      może być politycznym chwytem. Oczywiście zarezerwowanie wiedzy na temat
      zawartości teczek dla polityków wybranych chwytem politycznym być nie może.
      Rzecznik rządu Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska twierdziła, że minister
      Kozłowski powiadomił ją, że jego poprzednik, Czesław Kiszczak, wyniósł jej
      teczkę z ministerstwa. On sam przyznaje, że zniknęły wówczas dokumenty
      dotyczące różnych działaczy "Solidarności". Dlaczego nie dopełnił swoich
      obowiązków i nie wystąpił przeciw sprawcom tego typu działań? Dlaczego nie
      powiadomił o nich opinii publicznej? Czy nie wiedział, że były przestępstwem?
      Czy nie rozumiał, że akta takie wynoszono w jakimś celu?

      Nie, tym minister wówczas się nie zajmował. Teraz natomiast za swój obowiązek
      moralny uznaje przeciwstawienie się "dzikiej lustracji". Tak ujawnienie agentów
      nazywa on i jego polityczni sojusznicy. Jawność może przecież posłużyć
      określonym politykom. Zachowanie zawartości teczek do wiadomości wybranych -
      jak można wnosić z listu - nie będzie niosło za sobą żadnych konsekwencji.
      Zwłaszcza jeśli tymi wybranymi będzie Krzysztof Kozłowski i jego koledzy.

      Bronisław Wildstein
      • Gość: as zupelna racja! IP: *.ing.uj.edu.pl 10.01.05, 19:58
        Widac nerwowosc w szeregach tzw. "sily rozumu" a raczej od poczatku -"sily
        strachu". Teraz widac jakie byly podstawy "humanitarnego" stanowiska panow i
        pan z UW, GP, "TP" i okolic co do lustracji... po prostu wlasne teczki TW.
        • Gość: m "...Pogarda dla szpiclów katów tchórzy..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 03:13
          "niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
          dla szpiclów katów tchórzy
          (...)
          i nie przebaczaj
          zaiste nie w twojej mocy
          przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie"
          Z. Herbert
    • gaia80 Re: Lustracja po krakowsku - komentarz Seweryna B 06.01.05, 06:33
      www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&pf=1&id=417

      W Dzienniku Polskim B. Wildstein mówi: 'Należy też pamiętać, że istniała
      symbioza pomiędzy kierownictwem partyjnym a tajnymi służbami. Ich
      funkcjonariusze byli z reguły bezwzględnie posłuszni poleceniom kierownictwa
      PZPR'. Gdy o tym zapomnimy i pominiemy akta, czy inne przekazy poleceń to ta
      historia będzie bardzo niepełna a nawet zafałszowana.
      Nie da się poznać zachowań, ekologii jednego organizmu
      symbiotycznego bez poznania drugiego - kosymbionta. Ma to szczególne znaczenie
      dla poznania takiej symbiozy w strukturze uczelni, która ma odegrać zasadniczą
      rolę w odbezpieczeniu akt bezpieki....


      oprócz ujawnienia akt bezpieki potrzebne jest ujawnienie akt esbeckich
      symbiontów oraz relacje, opinie, dochodzenia osób żyjących. Historia opracowana
      wybiórczo będzie mało wiarygodna. Teraźniejszość winna być kluczem do poznania
      przeszłości. Teraźniejsze wybiórcze niszczenie starych akt, tworzenie nowych,
      aresztowanie akt niewygodnych, niekonfrontowanie ´papieru´ z człowiekiem
      prowadzi do stanu takiego, że ´papierowy´ kat może być rzeczywistą ofiarą, a
      ´papierowa´ ofiara rzeczywistym katem.
    • Gość: Ma Leszka kanalia cenzorzy działają - prawda kole w oczy IP: *.crowley.pl 06.01.05, 12:42
      Usuwane są już posty, w których nie było żadnych wulgaryzmów. Cóż, widać
      szefostwo dba o swoich przyjaciół-kapusiów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka