Dodaj do ulubionych

Pamiętacie to?

IP: *.poldim.pl 30.01.05, 20:05
Będę pilnował, żeby nie zapomniano zasług wielkiego fundatora 4-rech szaletów
po 120 tysięcy każdy, oraz niedoszłego i przeszłego budowniczego slumsów w
róznych częsciach Krakowa (Borkowska, Marczyńskiego).

Tekst na temat podejrzeń dotyczących m.in. ludzi z otoczenia Jacka
Majchrowskiego. Proszę się nie wpisywać. Nie oczekuję komentarzy.

Tekst z gazety wyborczej z 2003 roku:

Afera łapówkarska w Krakowie - historia


Michał Olszewski, Wojciech Czuchnowski 04-05-2003 , ostatnia aktualizacja 04-
05-2003 19:39

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie propozycji korupcyjnej, jaką w
imieniu
prezydenta miasta miał złożyć kandydatowi na stanowisko szefa krakowskich
cmentarzy znany krakowski przedsiębiorca.

"Jeśli macie państwo problem, o którym chcielibyście ze mną porozmawiać -
zawsze jestem blisko Was" - pisał w swojej ulotce wyborczej przedsiębiorca
Zbigniew B. Teraz sam Zbigniew B. ma problem. Czy stał zbyt blisko prezydenta
Jacka Majchrowskiego? Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie propozycji
korupcyjnej, jaką - powołując się na prezydenta - B. miał złożyć byłemu
dyrektorowi magistratu Zbigniewowi Fijakowi.

Pismo Fijaka trafiło do prokuratury w Wielki Piątek, a śledztwo zostało
wszczęte w zeszłą środę. Prokuratorzy nie udzielają żadnych
informacji. "Gazecie" Zbigniew Fijak mówi, że opisuje tam szczegóły rozmowy
ze
znanym przedsiębiorcą pogrzebowym. Do spotkania doszło w połowie stycznia.
Według doniesienia, przedsiębiorca - powołując się na swoje bliskie
znajomości
z prezydentem Jackiem Majchrowskim - zaproponował Fijakowi objęcie posady
dyrektora Zarządu Cmentarzy Komunalnych. W zamian za to Fijak miał
sprywatyzować część usług pogrzebowych na terenie cmentarzy i umożliwić
wygranie przetargu firmie Zbigniewa B. Część zysków z działalności B. (ok. 1
mln zł rocznie) trafiałaby na specjalne konto, założone na poczet reelekcji
obecnie urzędującego prezydenta.

Nalegał, żeby nie rozdmuchiwać

Tuż po rozmowie z B. Fijak poinformował o propozycji dyrektora magistratu
Andrzeja Kuliga. Ten zorganizował konfrontację Fijaka z prezydentem. -
Słuchając drugi raz Fijaka, miałem wrażenie, że usłyszałem dwie różne wersje -

przypomina sobie dyrektor Kulig. - Podczas spotkania ze mną Fijak był
konkretny. Kiedy rozmawiał z prezydentem, zdawał się bagatelizować całą
sprawę.
Nalegał nawet, żeby nie rozdmuchiwać problemu.

Podobną wersję zdarzeń przedstawia prezydent: - Fijak twierdził wręcz, że
moja
rozmowa z B. nie ma sensu.

Zbigniew Fijak jest oburzony tymi relacjami, twierdzi, że opowiadał o
wszystkich szczegółach i prosił o podjęcie zdecydowanych działań.

Potworna kalumnia

Ze Zbigniewem B. spotkaliśmy się w ubiegły poniedziałek. Sprawiał wrażenie
bardzo zdenerwowanego. Twierdził, że o aferze dowiaduje się od nas. - Owszem,
na początku roku spotkałem się z Fijakiem, ale nie składałem mu korupcyjnych
propozycji! To potworna kalumnia, prowokacja wymierzona w prezydenta! Fijak
jest człowiekiem chorym - mówił.

Zbigniew B. zaprzecza też informacjom, że niedługo po spotkaniu z Fijakiem
rozmawiał o tej sprawie z prezydentem Majchrowskim. Tymczasem zarówno
prezydent, jak i dyrektor magistratu potwierdzają, że taka rozmowa miała
miejsce. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że podczas niej padły bardzo ostre
słowa, ale prezydent opisuje spotkanie ze Zbigniewem B. ostrożniej: - Owszem,
zapytałem pana B., czy składał taką propozycję. Zaprzeczył. To nie była
rozmowa
dyscyplinująca - opowiada.

Stracił umiar

Zbigniew B. jest dobrze znany nie tylko w świecie przedsiębiorców
pogrzebowych.
Był jednym z najaktywniejszych członków Ponadpartyjnego Komitetu
Wyborczego "Przyjazny Kraków", z ramienia którego startował obecny prezydent.
Zajmował się logistyką, ale też organizował pieniądze na kampanię od
prywatnych
przedsiębiorców. Razem ze swoją żoną figuruje na liście
darczyńców "Przyjaznego
Krakowa" - komitetowi udostępnił sprzęt biurowy i sfinansował rozmowy
telefoniczne. B. również wziął udział w wyborach samorządowych, ale bez
skutku,
chociaż startował z pierwszego miejsca listy. - Typowy człowiek od
wszystkiego -
charakteryzuje krótko Andrzej Kulig. - Bardzo obrotny, szalenie pracowity,
znakomity organizator. A przy tym oddany sprawie. Można było na niego liczyć
o
każdej porze dnia i nocy. Niestety, w pewnym momencie stracił umiar.
Zapomniał,
gdzie jest jego miejsce w szeregu.

Zarówno prezydent Majchrowski, jak i dyrektor Kulig przyznają, że wcześniej
również otrzymywali informacje dotyczące powoływania się przez Zbigniewa B.
na
wpływy w magistracie (z takimi skargami do władz miasta zwróciło się dwoje
przedsiębiorców pogrzebowych). Nie traktowali ich jednak poważnie. - Dlaczego
po rozmowie z Fijakiem nie skierowałem sprawy do prokuratury? Nie widziałem
takiej potrzeby. Nie sądziłem, że trzeba iść dalej, tym bardziej że odkąd
zostałem prezydentem, na znajomości ze mną powołuje się dużo osób - odpowiada
Jacek Majchrowski.

Czy Zbigniew B. odniósł po wyborach jakieś korzyści ze wspierania zwycięskiej
ekipy? Na pewno jego firma zwyciężyła w miejskim przetargu na wywóz zwłok z
ulic, ale jak zapewnia dyrektor Kulig, B. rzeczywiście złożył najlepszą
ofertę.
Jego żona, prowadząca sklep z alkoholem, po wyborach weszła w skład miejskiej
komisji ds. problemów alkoholowych. Komisja przyznaje m.in. koncesje na
sprzedaż alkoholu.

W najbliższym czasie krakowska prokuratura przesłucha świadków. Przesłuchanie
Zbigniewa Fijaka trwało pięć godzin. Zbigniew B. zapowiada, że zaskarży
byłego
dyrektora magistratu do sądu. Twierdzi również, że na swoją obronę ma kilka
niezbitych dowodów, w tym osobiste, o których na razie nie chce mówić.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka