Szkolne absurdy

IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 30.05.02, 22:52
No właśnie, czy absurdy. Chodzi mi o prowadzenie zeszytu, wiadomo musi być. Ale
czy zeszyt jest dla ucznia czy dla nauczyciela. Dlaczego najważniejsze jest
staranne pismo, równe literki i podkreślone kolorowym flamastrem tematy lekcji.
Dlaczego dla nauczyciela to jest najważniejsze a zeszyt który służy po prostu
do notowania wiadomości jest be. Dlaczego w ogóle ocenia się zeszyt. Rozumiem
zadania, ale sam zeszyt. W pierwszych klasach w szkole ocenia się pismo, ale w
starszych? I ocena z zeszytu wpływa na ogólną ocenę a chyba ważniejsze jest co
uczeń ma w głowie. Peteen, Ty uczyłeś w szkole jak Ty się na to zapatrujesz?

I druga sprawa to noszenie ekwipunku szkolnego w kilku torbach. Rozumiem, że
wrzucenie wszystkiego do plecaka jest najwygodniejsze, ale czasem przybory
plastyczne lub strój na WF czy drugie śniadanie się nie mieści. I wtedy
pozostaje druga torba. Spotkaliście się z zakazem noszenia takich dodatkowych
siatek pod groźbą obniżenia zachowania? Bo ja tak i jestem tym zbulwersowana.
Czego to szkoła nie wymyśli żeby sobie dodać powagi!
    • Gość: bonzaj Re: Szkolne absurdy IP: *.krakow.pl 30.05.02, 22:56
      Z zeszytem to miałęm tylko kłopoty w podtawówce i ti tylko przez pierwsze 4
      lata bo potem to już samowolka...
      Co do ekwipunku to równieżnie miałem takiego problemu...W podstawówce mieliśmy
      szfki na stroje sportowe i tam teżzostawiałęm niektóre rzeczy...
      A tyeraz to nie nosze do szkoły nic oprócz kilku zeszytów i ewentualnie jakieś
      książki
    • tomcrac Re: Szkolne absurdy 30.05.02, 23:02
      Absurdalne.. tyle co mam do napisania :-) W podstawowce po pismie nauczycielki wrozyly mi doktorat, wiec gdyby ocenialy pismo to siedzialbym do tej pory w 7 klasie podstawowki :-)
    • Gość: PROKOCIM Re: Szkolne absurdy IP: *.client.attbi.com 30.05.02, 23:02
      Pamietam jak chodzilem do 61 na Prostej. Ladne zeszyty, pieknie oprawione i
      piekne wyrazne pismo. Sposob pisowni tez byl preferowany, pionowy albo
      pochylony w prawo. Jeden chlopak pochylal w lewo i zawsze sie go czepiali.
      Czesto przepisywalem zeszyty w domu bo na lekcji lubilem pisac moimi skrotami
      ale pozniej trzeba bylo miec ladny zeszyt na pokaz. brrrrrrrr
      Kazali nam przebierac buty przy wejsciu do szkoly wiec musialem tachac worek z
      butami do przebrania. I tak nic nie zmienialem, w worku mialem takie same buty
      jak na nogach.
    • Gość: peteen Re: Szkolne absurdy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.02, 23:11
      ja uczyłem 1,5 roku i to w liceum, i to 16 lat temu, wiesz co ja im mogłem ?...
      zresztą, ja uczyłem języka i tylko to mnie rajcowało !
      no, ale ładne dziewczyny zawsze miały pół stopnia wyżej !!!
      :)))
    • Gość: Zbigniew Marginesy IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 30.05.02, 23:40
      Gość portalu: kathy38 napisał(a):

      > No właśnie, czy absurdy. Chodzi mi o prowadzenie zeszytu, wiadomo musi być. Ale
      >
      > czy zeszyt jest dla ucznia czy dla nauczyciela. Dlaczego najważniejsze jest
      > staranne pismo, równe literki i podkreślone kolorowym flamastrem tematy lekcji.
      >
      > Dlaczego dla nauczyciela to jest najważniejsze a zeszyt który służy po prostu
      > do notowania wiadomości jest be. Dlaczego w ogóle ocenia się zeszyt. Rozumiem
      > zadania, ale sam zeszyt. W pierwszych klasach w szkole ocenia się pismo, ale w
      > starszych? I ocena z zeszytu wpływa na ogólną ocenę a chyba ważniejsze jest co
      > uczeń ma w głowie. Peteen, Ty uczyłeś w szkole jak Ty się na to zapatrujesz?
      >
      > I druga sprawa to noszenie ekwipunku szkolnego w kilku torbach. Rozumiem, że
      > wrzucenie wszystkiego do plecaka jest najwygodniejsze, ale czasem przybory
      > plastyczne lub strój na WF czy drugie śniadanie się nie mieści. I wtedy
      > pozostaje druga torba. Spotkaliście się z zakazem noszenia takich dodatkowych
      > siatek pod groźbą obniżenia zachowania? Bo ja tak i jestem tym zbulwersowana.
      > Czego to szkoła nie wymyśli żeby sobie dodać powagi!

      Pamętam jak w podstawówce trzeba było robić długopisem marginesy n chyba 2 cm na
      każdej stronie. Na datę oczywiście, później już drukowali z marginesami:)))
      • yogy Re: Marginesy 31.05.02, 10:03
        Ja (z polskiego) jak mam zeszyt bez marginesu, to sam sobie go muszę dorysować.
        Co do butów - robię tak jak napisał PROKOCIM:-). Co innego jeżeli chodzi o
        plecak...czasami waży tyle, że się pod jego ciężarem uginam:-).
      • dora5 Re: Marginesy 31.05.02, 17:49
        a ja sobie robiłam dwie dziurki cyrklem przez cały zeszyt.Rysowane marginesy
        sie wtedy nie rozłaziły, he!
        Dora
    • kuba203 Re: Szkolne absurdy 31.05.02, 12:28
      To debilne, kretyńskie i bezsensowne, tyle mogę napisać.
      Kathy, a do której klasy chodzi Twoja córka?
    • Gość: Carrot Re: Szkolne absurdy IP: *.debica.sdi.tpnet.pl 31.05.02, 14:42
      Moja żona uczy języka w podstawówce i gimnazjum. Na pierwszej lekcji w szóstej
      klasie powiedzała dzieciakom, że zeszyty są dla nich, nie dla niej, więc nie
      zamierza ich kontrolować, czy ładnie piszą. Mają po prostu UMIEĆ.
      Na pierwszej wywiadówce moja żona została poproszona do tejże klasy - rodzice
      mieli PRETENSJE, że pani nie sprawdza zeszytów!!! I że nie ocenia tychże
      zeszytów urody!
      Tak to rodzice konserwują absurdy...
      • kuba203 Re: Szkolne absurdy 31.05.02, 21:23
        Tak, bo pewnie dzieci nic nie umiały, ale zeszyty miały ładne...
        Większość nauczycieli robi tak, jak Twoja żona, ale zdarzają się też idioci,
        dla których charakter pisma w zeszycie jest rozstrzygający co do oceny na
        koniec roku (dodam dla porządku, że moje pismo nie budziło niczyich zastrzeżeń
        nigdy).
        • Gość: bonzaj Re: Szkolne absurdy IP: *.krakow.pl 31.05.02, 21:30
          Ja bym chciał żeby mnie sprawdzali zeszyt...to by była taka ocena za nic...
          • mikolaj7 Re: Szkolne absurdy 31.05.02, 21:41
            Gość portalu: bonzaj napisał(a):

            > Ja bym chciał żeby mnie sprawdzali zeszyt...to by była taka ocena za nic...

            no... u mnie w liceum nie sprawdzaja :(

            tzn. tylko, czy zadanie z czegos jest i lekcja cala albo
            chociaz bez bledow, i tyle. nawet juz chcialem wciskac
            nauczycielce od niemieckiego, bo jako jeden z niewielu mam
            duzo tam napisane (notabene polowa to z dodatkowego
            niemieckiego, kilka poziomow wyzej, wiec moze bym na niej
            jakies wrazenie zrobil :-)
            • kuba203 Re: Szkolne absurdy 31.05.02, 22:08
              No ocenę za nic to bym też chciał, ale mimo wszystko uważam, że to
              niesprawiedliwe, oceniać ludzi po charakterze pisma.
    • Gość: kathy38 Re: Szkolne absurdy IP: *.chello.pl / *.chello.pl 23.11.02, 00:58
Inne wątki na temat:
Pełna wersja