Dodaj do ulubionych

filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna??

IP: *.sistbg.net / 80.51.252.* 09.02.05, 22:17
witam!!!czy ktos z wac wie jak wyglada romowa kwalifikacyjna na filologie
ukrainska na UJ?? jak sie do niej przygotowac??na co zwacac uwage?? jezeli
macie jakies wskazowki to bardzo prosze o odpowiedz!!! bardzo mi zalezy na
tym aby sie tam dostac!!! dziekuje z gory za odpowiedz : )
Obserwuj wątek
    • Gość: m Re: filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.02.05, 14:59
      Dlaczego chcesz studiowac wlasnie fil. ukrainska?
      • kari21 Re: filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna 12.02.05, 10:07
        od dawna mam sentyment do Ukrainy do tamtejszej klutury, do wspaniałych
        terenów ,do ludzi- których poznałam wprawdzie w Polsce lecz zdecydowanie
        wyraźna w nich była ukrainska "dusza" : ),studiując filologię ukraińska
        poznałabym bliżej tajemniczą dla mnie jak do tej pory Ukrainę, najbardziej
        zależy mi na nauce języka, bo potocznie mówiąc język to klucz do wszytkiego w
        tym przypadku jest kluczem do poznania tego kraju. drzemie cos w tym kraju co
        zwraca moją uwagę ku niemu, chciałabym go poznać od podszewki : )
        • o.madzia Re: filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna 03.03.05, 08:36
          Wejdż sbie na to:
          www.rubl.uj.edu.pl/index.php?id=0*1*studia*2*s01g*3*idk*3*idks*m*m2*4*fui
          tam są wszystkie informacje o tym, czego się do egzaminu nauczyć. Nie jest
          specjalnie trudny. Zazwyczaj jst nie wiecej niż 2 kandydatów na 1 miejsce. Na
          wstępie musisz umotywować wybór kierunku - ten punkt jest po prostu po to, żeby
          delikwent się "rozgadał". Wystarczą 4-5 zdań - tylko nie takich banałów o tym,
          że trzeba znac kulturę swoich sąsiadów. W komisji jest ok. 5 osób (+
          przedstawiciel studentów). Wcześniej przygotowujesz sobie pytania z zestawu i o
          nich mówisz. Więc nauczyć się ich na pamięc chyba nie jest problemem. Ważna jest
          też: kultura wypowiedzi, strój (żadnych sukienek na ramiączkach choćby w lipcu
          vbyło +40. Część komisji to konserwatywni wykładowcy po 50.) - w sumie chcesz
          studiować na najstarszej uczelni w Polsce... Tylko wiedz, ze to "Filologia
          ukraińska" a nie szkoła języka ukraińskiego. Poczytaj sobie też program studiów
          dla I roku
          www.rubl.uj.edu.pl/index.php?id=0*1*studia*2*s01g*3*fr_passu*3*stusu*m*m1*4*ko1
          pojawiające się tam "30 godzin" - odnośnie przedmiotów tzn. 1,5h w tygodniu
          (jakby 2h lekcyjne). Skoro języka jest tam 240=30 X 8 w roku czyli 4h
          tygodniowo. Czy to wystarczy, żeby się go nauczyć? Poza językiem są jeszcze inne
          przedmioty. Poczytaj sobie na ich stronie, czy na pewno jest to to, o co ci
          chodzi...
          chcesz wiedzieć coś jeszcze? Pytaj. Albo poluj na "Dni otwarte UJ" - będzie
          stoisko Instytutu - zawsze można popytać studentów, którzy będą ten kierunek
          reklamować...
          • Gość: polonistka Re: filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 10:20
            Sentyment sentymentem, ale lepiej się zastanów, co później masz po takich
            studiach.Krótko mówiąc, co z pracą. Też wybrałam z sentymentu. Bezrobotna
            polonistka.
            • Gość: bęc Re: filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 14:08
              już nie przesadzajcie. Gdyby wszyscy zaczęli wybierać kierunki kasotwórcze to
              na świecie byliby sami prawnicy i ekonomiści
              • Gość: polonistka Re: filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 16:05
                Jasne. A tak mamy rusycystów sprzedających w supermarkiecie (znam), polonistów -
                motorniczych (też znam), mam nawet kolegę po AGH (ceramika, hutnictwo)- pracuje
                w sklepie meblowym również w weekendy za 760 zł netto. Kariera jak cholera. A
                mój kumpel z podstawówki skończył technikum, na studia to już mu sie nie
                chciało, bo strata czasu. I co- dobrze chłopak kombinował. Teraz ma zakład
                blacharski, auta zmienia przynajmniej dwa razy w roku i żyje jak lord. I niech
                ktoś mi powie, że wybór zawodu to sentymenty. Hobby fajna rzecz zawsze można je
                mieć.
                • Gość: bęc Re: filologia ukrainska UJ-rozmowa kwalifikacyjna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 20:17
                  Rozumiem twoją histerię ale nikt nikogo nie zmusza do studiowania, jeżeli chce
                  pójść na takie a nie inne studia to trzeba takiej osobie pomóc, a nie ją
                  straszyć.
                  • Gość: o.madzia droga polonistko! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 21:25
                    Szkoła jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Nie wiem kim jest rusycysta, którego
                    znasz, ale ja wybierając studia myślałam o tym, żeby były ciekawe i mało
                    popularne. Ile się wtedy nasłuchałam od blizszych i dalszych znajomych o
                    "studiowaniu ruskiego". W 1999 ukończyłam filologię rosyjską, w 2003 obroniłam
                    doktorat, a teraz jestem asystentem i myślę nad tematem habilitacji. Realizuję
                    się w tym co robię, może nie zarabiam jak wspomniany przez ciebie blacharz, ale
                    tyle ile mam w zupełności mi wystarcza. Grunt to zadowolenie z siebie. A z
                    twoich wypowiedzi wynika, że twój życiowy wybór cię rozczarował. Cóż jesteśmy
                    dorośli więc ponośmy konsekwencje swych wyborów.
                    • Gość: polonistka Re: droga polonistko! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 21:39
                      Nie rozczarował mnie mój wybór, chociaż denerwuje mnie ciągłe dorabianie na
                      prawo i lewo. A doktorat też mam (obrona 1998 - skoro się już licytujemy)i
                      właśnie odbyłam interesującą rozmowę z byłym juz studentem. Był w kilku
                      szkołach i tylko w dwóch jego podanie jest w pierwszj dziesiątce. Pamiętaj
                      droga koleżanko, że nie każdy pisze później doktorat i może zostać na uczelni,
                      choćby dla tego, że nie są one z gumy. Przyznasz też zapewne, że pensje
                      asystenckie to wstyd i przykro człowiekowi, kiedy patrzy na tych mniej
                      wykształconych, którzy nie maja problemu, by przeżyć od 1 do 1.
                      • o.madzia Re: droga polonistko! 04.03.05, 19:27
                        Może mnie się w życiu wyjątkowo udało?
                        Moim zamiarem nie było licytowanie się z tobą na doktoraty (ja miałam do tego
                        jeszcze stypendium ;-)), choć przyznam, że dziwi mnie twój brak pracy. Wydawało
                        mi się tylko, że jeśli ktoś chce zostać na uczelni (a z mojego roku i rocznika
                        poprzedzającego i następującego na studiach liczącego każdy po 60-kilka osób na
                        początku) na uczelni chciały pozostać (tyle deklarowało to wszem i wobec i
                        dokładało należytych ku temu starań) 2 osoby. I dla tych dwóch akurat znalazło
                        się miejsce...
                        Pensje astenckie nie są głodowymi, jeśli zważyć ile w naszym kraju ludzie
                        statystycznie zarabiają. Poza tym etat asystencki to 210 godzin, które można
                        sobie rozłożyć w dwa dni. Oczywiście trzeba się przygotowywać do zajęć,
                        sprawdzać prace, egzaminować, pisać swoje teksty - ale na to mam dowolne 24h w
                        ciągu dnia. Ja daję sobie radę ze wszystkim (oraz mężem i 1,5 rocznym dzieckiem)
                        a na "drobne wydatki" dorabiam sobie (i tak na prawdę to ta druga praca sama
                        mnie znalazła). Może więc w twoim odczuciu mam za małe wymagania, ale finansowo
                        radzę sobie świetnie. Poza tym, że "pieniądze to nie wszystko".

                        ps.

                        Czy ty się choć czasem uśmiechasz?
                        • Gość: polonistka Re: droga polonistko! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 20:47
                          Stypendium też miałam i to rządowe - zagraniczne (2 -letnie). Zapewne stąd ten
                          pesymizm, bo wiem jak na zachodzie szanuje się ludzi młodych, którzy coś chcą...
                          Też parcuję na uczelni, ale są to godziny zlecone w PWSZ, gdzie jeszcze muszę
                          dojechać do innego miasta. Jak to stwierdziła moja pani promotor: "Może pomóc
                          pani w uzyskaniu etatu u nas nagły zgon." Zatem czytam nekrologi - to w ramach
                          czarnego humoru, abyś nie myślała, że się nie uśmiecham. Pozdowienia dla męża i
                          dla Ciebie oczywiści.
                          • o.madzia Re: droga polonistko! 04.03.05, 21:05
                            W takim razie po co było wracać z rządowego stypendium?

                            I nie zabijaj nadziei w młodych adeptach? Może im się uda. Na tyle, na ile to
                            docenią.

                            Pozdrawiam.
                            • Gość: polonistka Re: droga polonistko! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 21:25
                              A mamę, która wymaga opieki oddam do domu starców?
                              • Gość: polonistaka Re: droga polonistko! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 21:34
                                Nie przypominam sobie bym komuś coś odradzała, czy zniechęcała. Ja tylko
                                zachęcam i gorąco namawiam do zastanowienia się "chłodnego" nad wyborem
                                kierunku studiów. I to tyle...
                                A co do stypendium to chyba jesteśmy jedynym państwem w tej galaktyce, które
                                daje duże pieniądze doktorantom (nie płaciłam za nic - akademik gratis, 3
                                posiłki dziennie gratis i jeszcze tzw. kieszonkowe)przez 2 lata (policz ile to
                                kasy?!), a później nie ma im nic do zaoferowania. Poza układami, znajomościami
                                i losem (myślę tutaj o lekturze nekrologów). Tak więc, by zakończyć naszą
                                dyskusię miałaś droga koleżanko szczęście i nadal szczerze Ci go życzę.
                  • Gość: polonistka odp.dla bęc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 21:46
                    Ja tylko mam dosyć lamentujących studentów i wiecznych pytań, telefonów itp.
                    • Gość: kari21 do madzi IP: *.sistbg.net / 80.51.252.* 06.03.05, 13:31
                      dziekuje za wsazowki jestem zaskoczona gdyz powoli tracilam nadzije na
                      odpowiedz po dwutygodniowym czekaniu. ciesze sie rowniez ze nawiazala sie
                      dyskusja na temat zyciwoych wyborow : ) gdyby kazdy determinowal swoje decyzje
                      otaczajcymi warunkami to pewnie na swiecie byliby nieszczesliwi ludzie-
                      sfrustrowani nierozwinietymi zainteresowaniami.
                      dziekuje i pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka