trudny2002
04.03.05, 10:32
To śmiertelność pacjentów kardiologii w latach siedemdziesiątych i
osiemdziesiatych.
To też ilość procentów alkoholu w napojach do spozywania których przyznaje
sie pan prof. Religa.
...
I co z tego, ze pił?
Pewnie jeśli ma ochotę i dziś sie napije. I dobrze.Tylko jeśli można, to
proszę aby został dalej tym kim jest, a nie chciał być prezydentem.
Religa jest badziej potrzebny jako kardiochirurg, tym bardziej, ze procent
śmiertelności zmienił się...
A jako Prezydent ...a zresztą co mnie to obchodzi
trudny