Dodaj do ulubionych

osiedlowy knajping

IP: 62.111.139.* 16.03.05, 15:33
Witam wszystkich
Na tym forum przedstawiane będą opinine na temat osiedlowych knajp z okolic
Kozłówka, Piasków, Woli Duchackiej, Prokocimia, Bieżanowa.
Obserwuj wątek
    • Gość: propedro Re: osiedlowy knajping - Odeon IP: 62.111.139.* 16.03.05, 15:42
      Lokal znajduje sie przy ul. Nowosądeckiej. Dla postronnego obywatela
      przejeżdzającego tamtędy trmwajem, autobusem czy samochodem, jest to typowo
      dresiarski punkt spotkań, gdzie normalny człowiek raczej nie powiniene sie
      zblizać. HMMM po wizycie w tym lokalu muszę powiedzieć iż powyższe stwierdzenie
      ma w sobie trochę prawdy. Lokal Odeon, który nadmienię, ostanio został psedo
      przemianowany na club jazzowy (bu ha ha), mimo nieznacznych zmian w wyglądzie
      wciąz pozostaje miejsem dresiarskim, speluniastym. Wizyta tam nie należy do
      nalepszych. Ostani remont bezwątpienia polepszył to co było tam dotychczas, ale
      relikty 100 procentowo dresiarskiej atmosfery pozostały.
      (w skali 1-10)
      - wystrój - 4 (totalna mieszanka, plakaty gwiazd jazzu mieszają sie z
      automatami do gry, i obskurnymi nalepkami "klientów nietrzeżwych nie
      obsługujemy"... ehhh szkoda słow)
      - atmosfera - 2 (niezbyt miłe dresowe towarzystwo tam przebywa, zdarzają sie
      też ludzie z przypadku którzy z musu poszli tam bo innego bliżej miesa nie było)

      • Gość: Qubiks Re: osiedlowy knajping - Odeon IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:12
        Już dawno nie bawiłam sie tak krótko jak tego wieczoru.Był czwartek zmęczona
        codzienną rutyna miałam ochotę wyskoczyć gdzieś, do bliżej nieokreślonego
        miejsca.Do głowy wpadła mi jednak dziwna myśl,zapytanie "znowu na rynek" i tu
        pojawiły się dwie sprzeczne myśli chęć pojścia gdzieś oraz niechęć do pójscia
        do klubu na rynke czy kazimierz.Powinnam zostać w domu , a może jednak nie.
        Znajomi nagle zaproponowali spacerek i odwiedzenie paru knajp
        znajdujacych sie w okolicy(to jest kożłówek, prokocim).Bardzo dziwne, ale
        zareagowałam bardzo entuzjastycznie na ta propozycje.Wyruszyliśmy w
        poszukiwaniu spelunki gdzie moglibyśmy sobie siąść i kulturalnie wypić
        piwko.Wkońcu dotarlismy do lokalu bliżej niedookreslonego przeze mnie(nazwy nie
        pamiętam), wiem tylko ,że znajdował się na ulicy Ściegienego, choć i tego nie
        jestem pewna.Kiedy znalexliśmy się na miejscu ogarneła mnie nagle obawa przed
        wejściem do środka.Dużo bowiem słyszy sie o różnych dresiarskich bijatykach w
        miejscach podobnych do tego do, którego zamierzaliśmy wejść.Jednak
        wkoncuznależlismy się w środku.Nie wiem czemu odruchowo, spusciłam oczy i
        patrząc się w ziemię przeszłam do kolejnej sali nie zwracając kompletnie uwagi
        na to kto był w środku.Jedynie moje oczu na początku skupiły się na barze,
        który stanowiła deska i zlewozmywak, na którym stały brudne kufle i te
        czyste,popielniczki itd.Drudga sala była całkowicie pusta, siedliśmy w niej i
        dopijając piwko, rozmawialismy spoglądjąc na brudną drewnianą boazerie, na
        której znajdowały się jeszcze pozostałości po sylwestrze, a to był koniec
        lutego.Zastanawiałam się jak to się dzieje, że ludzie w takim lokalu
        przesiadują pomimo panujących wewnatrz warunków nadal.Kolejnym przystankiem
        naszego spacerku był "HusajN"...
        • Gość: propedro Re: osiedlowy knajping - :"na rogu" IP: 62.111.139.* 17.03.05, 18:38
          Ta knajpa o której opowiadasz Qubiks nazywa sie "Na rogu" , czy jest na ul.
          ściegiennego hmmm nie wiem. ale jesli ściegiennego to przecznica od
          Bierzanowskiej to tak. Ja o tym lokalu mogę powiedzieć trzy rzeczy. Po
          pierwsze jest w nim kur... zimno. Po drugie mimo iż jest 6 pip z róznego
          rodzajami piwa to żadnego z tych piw nie ma w sprzedaży. Po trzecie ogródek
          wygląda zachęcająco,i trzeba go z explorować w sezonie letnim
    • Gość: propedro Re: osiedlowy knajping - Czardasz IP: 62.111.139.* 16.03.05, 15:50
      ehhhh ten czardasz. Czas zatrzymał sie tam jakieś 25 lat temu. Głęboki PRL w
      każdym calu !. sztuczne kwiaty, czerwone obrusy, barmanka w fartuchl, cicha
      muzyczka z radia, ciemne światło, pajęczyny i kurz wszędzie.... i choć brzmi to
      dość nie ciekawie to osobiście stwierdzam ze spośród wszystkich osiedlowych
      lokali jakie z explorowałem Czardasz to jedyny który ma swój klimat. Tam
      wszystko jest prawdziwe, Czardasz poprostu jest jaki jest. Nie próbuje sie tam
      stwarzać pozorów ze ma to być coś innego. Szkoda tylko ze zapewwne powyższe nie
      jest zamierzonym działeniem właściciela a jedynie dziełem przypadku...
      W Czardaszu jest cicho i spokojnie. przy barze siedzi zawsze kilku w miarę
      przyzowitych ale jednak meneli, przy stolikach w samotności siedzą zaś
      podejrzane ale nie szkodliwe typy;. Od czsu do czsu wejdzie jakiś odmieniec ,
      zaświruje najnowszym modelem komury, siądzie zamówi coś, miedzy czasie załtawi
      masę interesów (przynajmniej tak sie zachowuje) i wyjdzie. Toaleta....nic dodać
      nic ująć , tez zatrzymała sie w czasie jak reszta lokalu. Co do jedzenia to sie
      nie wypowiadam, bałem sie czegoś spróbować.
      Generalnie polecam ten lokal, wizyta w nim to ciekawe doznanie
    • Gość: Bassman Re: osiedlowy knajping IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 16:07
      W dobie trendu na clubbing, majac dosc wypozowanych ludzi którzy chodza do
      klubów po to by sie pokazac i wylansowac. Postanowilem wraz z gronem
      najlepszych znajomych wprowadzic ozywienie do mojego zycia imprezowo
      rozrywkowego. Poniewaz mieszkam na peryferiach miasta chcialme sprawdzic jak
      wyglada nocne zecie w tej czesci miasta. Pierwsze skojazenia jekie mialem z
      tutejszymi lokalami to brud syf i ubustwo dotego pijaństwo i dresiarstwo ale
      nie pozostalo mi nic innego jak sprwdzic co w Trawie piszczy. Na poczatke
      postanowilismy zwiedzic dobrze znany nam lokal jakim jest Czardasz na ulicy
      Wolskiej, pamietalem go dosc dobrze z czasów licealnych, no coz po wejsciu do
      lokalu zalwazylem ze nic przez ten szereg lat sie nie zmienilo te same stare
      stoly ta sama brudna toaleta no i w koncu te same twarze ale po pierwszym szoku
      zadomowilem sie w tym lokalu jak nigdzie indziej w miescie moze przez to ze nie
      bylo tam tych wszystkich lanserów no nie wiem, w kazdym razie bylem w tym
      lokalu jeszcze pare razy i za kazdym razem po poczatkowym szoku doznawalem tego
      uczucia domowej milej atmosfery wiem ze wiekszosc ludzi po wejscu zaraz by
      wyszla ale nam wlasnie chodzil o takie dosc extremalne doznania. Po wizycie w
      Czardaszu postanowilem zaczac zwiedzac tutejsze lokale od tych najgorszych po
      te calkiem przyjemne by sprawdzic gdzie czuje sie najlepiej a gdzie najgorzej.
      O kolejnych knajpach napisze w kolejnych postach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka