Dodaj do ulubionych

Jedzenie chipsów w kinie

17.06.02, 11:04
Nie wiem, czy jestem odosobniony w swej irytacji, ale dostaję szału gdy ktoś
przychodzi do kina po to, żeby w czasie filmu przez cały czas obżerać się
chipsami i szeleścić torebkami na całą salę. Można się było spodziewać, że ten
barbarzyński zwyczaj rozpleni się w multipleksach, ale ostatnio ze zgrozą
zauważam że dosięgnął nawet szacowne kino "Mikro".
Obserwuj wątek
    • Gość: peteen Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 11:07
      nie jesteś odosobniony, mnie też to niemożebnie wpienia...
      • krzychut Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 11:15
        Dlatego, między innymi, nie lubię chodzic do kina.
        Co z takim fanem czipsów czy kukurydzy można zrobić? Wychowywać go, skoro nie
        zrobili tego rodzice po prostu mi się nie chce. Powinien reagować personel
        kina, jeśli ma ono jeszcze jakieś ambicje, poza sprzedażą popcornu.
        • m.in Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 11:30
          jedynym sposobem na pozbycie sie wszechobecnego szeleszczenia żarełkiem w kinie
          jest szeleszczenie samemu :((( sprawdziłem :((( działa :)))
          póki co nic nie przebiło gościa, o którym kiedys pisał ktoś z GW, który spożył
          w Aneksie sałatke sledziową...
    • kathy38 Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 11:31
      Odkąd sięgam pamięcią zawsze w kinie się coś jadło – kiedyś były to paluszki
      teraz chipsy i popcorn. Nienawidzę jedzenia w kinie. Jest to dla mnie brak
      kultury i brak szacunku dla innych, którzy przyszli do kina dla filmu. Jestem
      złą matką bo nie chcę dać dziecku pieniędzy na colę i kukurydzę na seans do
      Multikina i nie wzruszają mnie błagania "wszyscy będą kupować". Uważam że
      kultury należy uczyć i dawać właściwy przykład postępowania.

      A tak poza tematem to najbardziej wkurzające co mnie w kinie spotkało to
      komentarze osoby mi towarzyszącej "ale głupi film" rzucane co 5 minut na
      komedii na której płakałam ze śmiechu.
      • Gość: Joseph Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 17.06.02, 11:35
        Jeszcze chyba gorszy jest gatunek, który roboczo nazywam "Lucjan Szołajski",
        który na zagranicznych filmach z napisami czyta je słabiej wykształconym
        czytelniczo kolegom (cechy charakterystyczne - wiek 7-12 lat, płeć męska,
        preferowany posiłek popcorm i cocacola).
        • m.in Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 11:40
          siedziałem kiedyś w Atlantic'u. babce trzy rzedy przede mna zadzwoniła komórka.
          cóż, zdarza się. ona jednak zamist odrzucic połączenie odebrała rozmowę:
          czesc, jestem w kinie... nooo... aha... a co słychać?... nudny film.... jeszcze
          godzina... dobra, to gdzie się spotkamy?... Sławek będzie?.... wiesz, no nie
          wiem...
          i tak dalej...
    • Gość: Lynch Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: 213.25.22.* 17.06.02, 11:36
      Dobrym wyjściem jest chodzenie na filmy, na które chodzi mało osób. Byłem w
      Multikinie na "Mullholland Drive". Wielka sala, około ośmiu czy dziesięciu osób
      na widowni. Nikt nie dogadywał, nikt nie siorbał. Super było.
    • Gość: peteen A może by tak... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 12:15
      wprowadzić ten piekny zwyczaj do teatrów ? czipsy, kukurydza, komórki,
      komentarze na bieżąco... zaczyna mi się podobać !!!!!
      :)))
      • m.in Re: A może by tak... 17.06.02, 12:18
        nie ograniczajmy się: są jeszcze kościoły, muzea, opery, filharmonie...
        • Gość: Joseph Re: A może by tak... IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 17.06.02, 12:29
          ...śluby, pogrzeby, pilotowanie samolotów, operacje na otwartym sercu...
          • kathy38 Re: A może by tak... 17.06.02, 12:36
            Albo w studiu radiowym. Pozwólmy redaktorom coś przekąszać. Między jednym
            słowem a drugim.
            • m.in Re: A może by tak... 17.06.02, 12:39
              Redaktor Jeneralski powinien jeśc chipsy a Pieńkowska kukurydzę. Miller mógłby
              w czasie przemówień siorbać kolę, najlepiej w zagranicznym parlamencie
              • kilroy_was_here Re: A może by tak... 17.06.02, 15:34
                Śmiejcie, się, śmiejcie, a TO się rozprzestrzenia, i któregoś dnia te wizje
                obleką się w ciało.
                • m.in Re: A może by tak... 17.06.02, 15:36
                  kilroy_was_here napisał(a):
                  któregoś dnia te wizje obleką się w ciało.

                  i tak wielu "dziennikarzy" ma wadę wymowy i/lub niewyćwiczona dykcję
                  jak bedą mieli przekąski to będą mieli tez alibi :)

            • Gość: Joseph Re: A może by tak... IP: *.interkom.pl / *.interkom.pl 17.06.02, 12:40
              kathy38 napisał(a):

              > Albo w studiu radiowym. Pozwólmy redaktorom coś przekąszać. Między jednym
              > słowem a drugim.

              Lepiej w telewizji, bo przynajmniej będzie widać w której ze stacji pracownikom
              najlepiej się powodzi.

    • Gość: mtq Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 14:31
      Kto mi wytłumaczy, dlaczego osoby w wieku 14-16 lat
      chodzą do kina z siateczką? A w siateczce wiadomo co...
      • m.in Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 14:33
        ja nie wiem, nie zauważyłem, ale może dlatego, ze chodze do kina w godzinach
        kiedy osobników znacznie młodszych jest mało...
        • Gość: peteen Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 15:02
          ja wiem po co chodziłem do kina mając 16 lat i kupując wraz z moja dziewczyną
          bilety w ostatnim rzędze... ale siatka ? co ma do tego siatka ?!
          :)))
          • m.in Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 15:08
            pierwszy też nie gorszy :)
            siatka przeszkadza, pląta sie między nogami i w ogóle...
            a tak, co by tradycyjnie zboczyć z tematu :)
            dlaczego siatka? kiedyś w zamierzchłych nawet dla archeologów czasach
            używaliśmy "siatek" czyli zrobionych z plastiku "mini sieci rybackich"
            wykończonych gumą na uszach. nadzwyczaj dobrze komponowało sie w nich mleko w
            butelce. teraz takich peerelowskich cudeniek sie nie używa. są tylko plastikowe
            torebki. to są teraz siatki? czy może młodzież podbiera rodzicom
            prawdziwe "siatki" i nosi w nich to "cos" o czym pisze szanowny kolega?
            • Gość: mtq Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 15:23
              m.in napisał(a):

              > pierwszy też nie gorszy :)
              > siatka przeszkadza, pląta sie między nogami i w ogóle...


              Sorry - czasem bywają wypchane kieszenie :-) Tzn. lewa,
              prawa, dolna, górna, u spodni, wewnętrzna...
    • t.t Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 14:50
      Nie jesteś odosobniony... Ja również dostaję szału, gdy ktoś "umila" mi
      oglądanie filmy szelestem popcornu. Właśnie z tego powodu zrezygnowałem z ogl
      ądania filmów w multikinie, mimo bardzo wysokiej jakości obrazu i dzwięku.
      Multikino wprowadziło też sprzedaż piwa, co dodatkowo pogarsza sytuację.
      Podczas mojej ostatniej wizycie w multikinie wpieniłem się do tego stopnia, że
      zabrałem gościowi torbę z popcornem - najpierw zaniemówił z wrażenia, potem
      chciał mnie bić a następnie wyszedł z sali... No i do końca filmu nikt w
      pobliżu nie szeleścił:)
      T
      • Gość: viking73 Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: 149.156.184.* 17.06.02, 15:05
        Ja jeszcze nie stosuję tak drastycznych środków, ale wczoraj gdy wchodząc na
        salę zauważyłem dwójkę małolatów z dwiema paczkami chipsów i butelką pepsi w
        dłoni to "bez obciachu" poprosiłem ich, żeby nie jedli przez cały seans. Wobec
        nich poskutkowało, ale niestety w drugim rogu sali jacyś inni rozsądni
        urządzili sobie wyżerkę...
    • Gość: Zbigniew Ja jem i piję w kinie :)) IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 16:19
      Jak byłem parę razy w Multikinie to sobie kupiłem cole i popcorn i w trakcie
      filmu zajadałem.
      Ale film był rozrywkowy (np Shrek) i nigdy nie szeleściłem opakowaniami po
      chipsach, w takich "amerykańskich" kinach już tak jest cola i popcorn do
      jedzenia :))
      Jak wybieram się na ambitny film to jadę do ARS-u na Stare Miasto i tam nic nie
      jem podczas seansu :))

      Pozdrawiam
      • Gość: peteen Re: Ja jem i piję w kinie :)) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 17:15
        czyli dzielisz na lepszych i gorszych, oj, nieładnie, nieładnie...
        nie pójdziemy razem do kina
        chociaż świetna z ciebie zbysina
        :)))
        • muzaaa Re: Ja jem i piję w kinie :)) 17.06.02, 17:34
          W amerykanskich kinach jedzenie popcornu i picie coli jest prawie ze
          obowiazkowe:) Jak juz gdzies pisalam, nie mozna wnosic na sale nic czego nie
          kupiles w kinowym sklepiku. Czyli dostepne jest nachios (hej Mikolaj:)),
          popcorn, napoje i roznego rodzaju slodycze. Cena tego jest nieraz rowna cenie
          biletu za film, oni po prostu zarabiaja pieniadze. Mnie zupelnie nie
          przeszkadza jezeli ktos je w kinie, smieje sie czy czasami cos powie. Moze
          dlatego ze nigdy nie siedze ramie w ramie z takim delikwentem, albo sama lubie
          czuc sie swobodnie i moja tolerancja jest na tyle duza gdyz oczekuje podobnej.
          To juz nie te czasy:) Niezle kino mozna sobie teraz zrobic w domu. Wiec Ci co
          nie lubie siedziec z motlochem na sali niech zainwestuja w kino domowe:)).
          • mikolaj7 Re: Ja jem i piję w kinie :)) 17.06.02, 17:48
            muzaaa napisał(a):

            > W amerykanskich kinach jedzenie popcornu i picie coli jest prawie ze
            > obowiazkowe:) Jak juz gdzies pisalam, nie mozna wnosic na sale nic czego nie
            > kupiles w kinowym sklepiku. Czyli dostepne jest nachios (hej Mikolaj:)),

            faajnie, ja to uwielbiam, glownie dlatego, ze w Krakowie
            jest praktycznie niedostepne (mowie o porzadnym, nie
            zwykle chipsy np. lays)... moze w jednym miejscu, ale za
            chyba za duze pieniadze, no albo u mojego kolegi jak mu
            ktos przywiezie ze stanow... teraz mial nam kumpel
            przywiezc, ale okazalo sie, ze nie moze opuscic stanow
            przez pazdziernikiem (kretynizm!) :-(


            > popcorn, napoje i roznego rodzaju slodycze. Cena tego jest nieraz rowna cenie
            > biletu za film, oni po prostu zarabiaja pieniadze. Mnie zupelnie nie
            > przeszkadza jezeli ktos je w kinie, smieje sie czy czasami cos powie. Moze
            > dlatego ze nigdy nie siedze ramie w ramie z takim delikwentem, albo sama lubie
            > czuc sie swobodnie i moja tolerancja jest na tyle duza gdyz oczekuje podobnej.

            dokladnie, dokladnie. wczoraj znowu bylem na star wars i
            jakos mi nie przeszkadzalo, ze co chwila sie ktos smial na
            drugim koncu sali. a jedzacych nawet nie slyszalem (ja
            bylem akurat bez zarcia i specjalnie nie cierpialem :-)
            • muzaaa Re: Nachos 17.06.02, 17:57
              Ale taka paczka nachos jest wielka i napompowana powietrzem. Zajmuje duzo
              powierzchni, a wozic niewiele to chyba nie bylbys usatysfakcjonowany:). Jaki
              rodzaj lubisz? Ja nachos nie jadam i juz stracilam orientacje w tym co jest na
              rynku tutejszym, sa rozne smaki i rodzaje.
              Tak mysle, ze jak zaczne sie pakowac zobacze czy starczy mi miejsca na nachos
              dla kolegi z forum, ale co sie stanie jak nie starczy? Bedziesz roczarowany jak
              Ci powiem ze bede miec dla Ciebie i pozniej nie bede miec...
              • mikolaj7 Re: Nachos 17.06.02, 19:19
                muzaaa napisał(a):

                > Ale taka paczka nachos jest wielka i napompowana powietrzem. Zajmuje duzo
                > powierzchni, a wozic niewiele to chyba nie bylbys usatysfakcjonowany:). Jaki
                > rodzaj lubisz? Ja nachos nie jadam i juz stracilam orientacje w tym co jest na
                > rynku tutejszym, sa rozne smaki i rodzaje.
                > Tak mysle, ze jak zaczne sie pakowac zobacze czy starczy mi miejsca na nachos
                > dla kolegi z forum, ale co sie stanie jak nie starczy? Bedziesz roczarowany jak
                >
                > Ci powiem ze bede miec dla Ciebie i pozniej nie bede miec...

                eee nie bede miec takich problemow :-)))

                licza sie dobre checi i tyle, zreszta jak moglbym miec do
                Ciebie o cos zal? nie da rady :-)))

                ale o konkretac (tzn. smaku) chyba w tej chwili sie nie
                wypowiem, to wymaga konsultacji ;-)
        • Gość: Zbigniew Re: Ja jem i piję w kinie :)) IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 21:02
          Gość portalu: peteen napisał(a):

          > czyli dzielisz na lepszych i gorszych, oj, nieładnie, nieładnie...

          Co lepszych czy gorszych?

          > nie pójdziemy razem do kina
          > chociaż świetna z ciebie zbysina
          > :)))

          Nie to nie :( :) Chociaż mogę obiecać że w Twojej obecności nie zjem niczego :))
          A szczerze to wydaje mi się że umiem się zachować w kinie jak idę na ambitny i
          ciekawy film nieczego nie żrem i nie pijem tylko oglądam.
          A jak jem na innych firlmach to cichutko i bez szeleszczenia:)
          • mikolaj7 Re: Ja jem i piję w kinie :)) 17.06.02, 21:50
            Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

            > Gość portalu: peteen napisał(a):
            >
            > > czyli dzielisz na lepszych i gorszych, oj, nieładnie, nieładnie...
            >
            > Co lepszych czy gorszych?
            >
            > > nie pójdziemy razem do kina
            > > chociaż świetna z ciebie zbysina
            > > :)))
            >
            > Nie to nie :( :) Chociaż mogę obiecać że w Twojej obecności nie zjem niczego :)
            > )
            > A szczerze to wydaje mi się że umiem się zachować w kinie jak idę na ambitny i
            > ciekawy film nieczego nie żrem i nie pijem tylko oglądam.
            > A jak jem na innych firlmach to cichutko i bez szeleszczenia:)

            kazdy tak mowi :D

            ale tu juz chyba raczej chodzi o ilosc tego jedzenia. jak
            widze caly plecak wypchany zarciem za pol stowy to sie
            zastanawiam na czym swiat stoi. ale popcorn, cola i lizak to
            wlasciwie czemu nie? po 20 minutach nic juz nie ma :-)
      • mikolaj7 Re: Ja jem i piję w kinie :)) 17.06.02, 17:40
        Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

        > Jak byłem parę razy w Multikinie to sobie kupiłem cole i popcorn i w trakcie
        > filmu zajadałem.
        > Ale film był rozrywkowy (np Shrek) i nigdy nie szeleściłem opakowaniami po
        > chipsach, w takich "amerykańskich" kinach już tak jest cola i popcorn do
        > jedzenia :))
        > Jak wybieram się na ambitny film to jadę do ARS-u na Stare Miasto i tam nic nie
        >
        > jem podczas seansu :))

        no wreszcie ktos mowi za mnie :D

        przyznaje sie bez bicia - ja tez jem w kinie i jest mi z tym
        dobrze !

        ale na moje usprawiedliwienie dodam, ze zwykle chodze do
        kina popoludniu, nie na np. larsa von triera, czy lyncha, ale
        zwykle popularne filmy (LotR, SW etc) i specjalnie nie
        wyrozniam sie od reszty. wieczorem trudno jest jesc cos w
        kinie - to nie pora na zapychanie sie popcornem.

        inna sprawa, ze nie zabieram ze soba 'zapasow' na dwie i pol
        godziny, ostatnio wrecz odstawilem popcorn po pol godzinie
        i wywalilem calosc potem do kosza.

        aha i moi rodzice tez baardzo nie pochwalaja jedzenia w
        kinie :-)

        zapominacie tez, ze w niektorych kinach nie wolno w ogole
        jesc.
        • lili do vikinga !!! 17.06.02, 18:20
          O rany, wiem kim jestes!!!
          To pewnie ty w Mikro na Moulin Rogue tak strasznie wierciles sie i obrzucales
          miazdzacym wzrokiem (po ciemku) cala widownie (ktora jadla).Mnie tez sie
          dostalo,bo jadlam sezamki-to z rozpaczy,bo film byl koszmarny.
          Sorry,ale mi bardziej przeszkadzaja wiercacy sie i podskakujacy na fotelu
          okularnicy dwa rzedy przede mna,niz ktos kto sobie troche poszelesci.Kino to
          nie kosciol,a Moulin Rogue nie Obywatel Kane...
          Straszny sztywniak z ciebie !
          • Gość: peteen Re: do vikinga !!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 18:51
            no to sobie nagrabiłaś...
            ja też jestem okularnikiem
            mnie też wdynia ciamkanie podczas seansu
            ja też lubię chodzić do mikro

            wiecie, raz w życiu wyszedłem z kina w trakcie seansu, film był gorszy niz moja
            determinacja - I NIE SIĘGNĄŁEM WTEDY PO ŻADNE CHOLERNE SEZAMKI !!!!!!!
            :))) peteen vel sztywniak alias hanka ordonówna
            • mikolaj7 Re: do vikinga !!! 17.06.02, 19:16
              Gość portalu: peteen napisał(a):

              > no to sobie nagrabiłaś...
              > ja też jestem okularnikiem
              > mnie też wdynia ciamkanie podczas seansu
              > ja też lubię chodzić do mikro

              no to ktos z postu wyzej ma przerypane... moze wtedy to
              byles Ty? :-)


              >
              > wiecie, raz w życiu wyszedłem z kina w trakcie seansu, film był gorszy niz moja
              >
              > determinacja - I NIE SIĘGNĄŁEM WTEDY PO ŻADNE CHOLERNE SEZAMKI !!!!!!!

              jej, jej, ktos Cie naprawde wpienil :-)

              co to byl za film? ja nigdy nie wyszedlem w srodku filmu...


              > :))) peteen vel sztywniak

              hehe, no nie da sie ukryc ;-)
              • muzaaa Re: :)) 17.06.02, 20:27
                A zdarzylo sie komus kiedys zasnac na seansie jakiegos nudnego filmu?:). Mnie
                sie zdarzylo raz w zyciu, byl to jakis sf, tytul cos z wrotami w tytule (albo
                brama sama nie wiem). Po prostu bylam w szoku jak sie obudzilam:)
                • Gość: peteen Re: :)) :(( IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 21:11
                  stargate... czytałem jako lektor dla dzieci w kinie z 20 razy, do zarzygania
                  jeden krok, jeden jedyny krok, nic więcej...
                  ja przysnąłem, ale nabity jak car-puszka, na seansie ognistego podmuchu na
                  manhattanie ( i wcale mi nie wstyd )
                  :)))
                  • mikolaj7 Re: :)) :(( 17.06.02, 21:37
                    Gość portalu: peteen napisał(a):

                    > stargate... czytałem jako lektor dla dzieci w kinie z 20 razy, do zarzygania
                    > jeden krok, jeden jedyny krok, nic więcej...

                    Stargate to dobre sf. zarowno film jak i serial. dosc
                    nowatorski i wcale nie jakis przyglupawy. solidne kino, choc
                    moze glownie dla fanow sf. czasem mi sie myli z poczatkiem
                    'piatego elementu'...

                    ja myslalem, ze Muzieee chodzilo o 'dziewiate wrota' - ja na
                    tym chyba przysnalem. koncowka (ostatnie sceny, juz po
                    wywolywaniach roznych dziwnych rzeczy) jest dosc slaba.
                    same efekty specjalne, zadnych konkretow, troche jak w
                    Cubie.
                    • Gość: PROKOCIM Re: :)) :(( IP: *.client.attbi.com 17.06.02, 21:40
                      mikolaj7 napisał(a):

                      > Gość portalu: peteen napisał(a):
                      >
                      > > stargate... czytałem jako lektor dla dzieci w kinie z 20 razy, do zarzygan
                      > ia
                      > > jeden krok, jeden jedyny krok, nic więcej...
                      >
                      > Stargate to dobre sf. zarowno film jak i serial. dosc
                      > nowatorski i wcale nie jakis przyglupawy. solidne kino, choc
                      > moze glownie dla fanow sf. czasem mi sie myli z poczatkiem
                      > 'piatego elementu'...
                      >
                      > ja myslalem, ze Muzieee chodzilo o 'dziewiate wrota' - ja na
                      > tym chyba przysnalem. koncowka (ostatnie sceny, juz po
                      > wywolywaniach roznych dziwnych rzeczy) jest dosc slaba.
                      > same efekty specjalne, zadnych konkretow, troche jak w
                      > Cubie.

                      Tez lubie Stargate ale tylko film.
                      Jesli chodzi o serial to wiesz kim byl glowny bohater zanim zaczal grac w filmach?
                      • mikolaj7 Re: :)) :(( 17.06.02, 21:45
                        Gość portalu: PROKOCIM napisał(a):

                        > mikolaj7 napisał(a):
                        >
                        > > Gość portalu: peteen napisał(a):
                        > >
                        > > > stargate... czytałem jako lektor dla dzieci w kinie z 20 razy, do zar
                        > zygan
                        > > ia
                        > > > jeden krok, jeden jedyny krok, nic więcej...
                        > >
                        > > Stargate to dobre sf. zarowno film jak i serial. dosc
                        > > nowatorski i wcale nie jakis przyglupawy. solidne kino, choc
                        > > moze glownie dla fanow sf. czasem mi sie myli z poczatkiem
                        > > 'piatego elementu'...
                        > >
                        > > ja myslalem, ze Muzieee chodzilo o 'dziewiate wrota' - ja na
                        > > tym chyba przysnalem. koncowka (ostatnie sceny, juz po
                        > > wywolywaniach roznych dziwnych rzeczy) jest dosc slaba.
                        > > same efekty specjalne, zadnych konkretow, troche jak w
                        > > Cubie.
                        >
                        > Tez lubie Stargate ale tylko film.
                        > Jesli chodzi o serial to wiesz kim byl glowny bohater zanim zaczal grac w filma
                        > ch?

                        mowisz o mcgyverze? nie bardzo chyba wiem kim byl...
                        • Gość: PROKOCIM Re: :)) :(( IP: *.client.attbi.com 17.06.02, 21:49
                          Gral w hokeja. Jesli dobrze pamietam to gral w slawetnej druzynie usa, ktora w
                          1980 roku zdobyla zloty medal na igrzyskach pokonujac niezwyciezonych sowietow.
                          • mikolaj7 Re: :)) :(( 17.06.02, 21:54
                            Gość portalu: PROKOCIM napisał(a):

                            > Gral w hokeja. Jesli dobrze pamietam to gral w slawetnej druzynie usa, ktora w
                            > 1980 roku zdobyla zloty medal na igrzyskach pokonujac niezwyciezonych sowietow.

                            serio? dean anderson byl mistrzem olimpisjkim? no, no,
                            zaskoczyles mnie :-)
                            • Gość: PROKOCIM Re: :)) :(( IP: *.client.attbi.com 17.06.02, 21:58
                              mikolaj7 napisał(a):

                              > Gość portalu: PROKOCIM napisał(a):
                              >
                              > > Gral w hokeja. Jesli dobrze pamietam to gral w slawetnej druzynie usa, kto
                              > ra w
                              > > 1980 roku zdobyla zloty medal na igrzyskach pokonujac niezwyciezonych sowi
                              > etow.
                              >
                              > serio? dean anderson byl mistrzem olimpisjkim? no, no,
                              > zaskoczyles mnie :-)

                              Byl, i byl bardzo popularny w tamtych czasach. Po skonczeniu kariery sportowej
                              dostal propozycje do filmu.
                • kriss.forum Re: :)) 17.06.02, 21:40
                  muzaaa napisał(a):

                  > A zdarzylo sie komus kiedys zasnac na seansie jakiegos nudnego filmu?:). Mnie
                  > sie zdarzylo raz w zyciu, byl to jakis sf, tytul cos z wrotami w tytule (albo
                  > brama sama nie wiem). Po prostu bylam w szoku jak sie obudzilam:)

                  Mnie to wkurza maksymalnie. Jest to tylko i wyłącznie wina amerykańskich filmów w
                  których pojawia się scena która ma miejsce w kinie - ludzie zapatrzeni w ekran
                  jak w obrazek, którzy są jakby w transie. W lewej ręce cola, w drudiej
                  kukurydza... Dla mnie to szczyt wieśniactwa (ale chciałbym zaznaczyć że co innego
                  jest jak ktoś se zje małą paczkę czipsów [i po cichu] a co innego jak się
                  delikwent zaopatruje na 2-godzinny seans jak na cały miesiąc). Przyjmowanie
                  jakichś durnych wzorców. Obowiązkowe: jak kino to czipsy i cola. Stereotyp.

                  Pozdrawiam,
                  Kriss.
                  • mikolaj7 Re: :)) 17.06.02, 21:47
                    kriss.forum napisał(a):

                    > muzaaa napisał(a):
                    >
                    > > A zdarzylo sie komus kiedys zasnac na seansie jakiegos nudnego filmu?:). M
                    > nie
                    > > sie zdarzylo raz w zyciu, byl to jakis sf, tytul cos z wrotami w tytule (a
                    > lbo
                    > > brama sama nie wiem). Po prostu bylam w szoku jak sie obudzilam:)
                    >
                    > Mnie to wkurza maksymalnie. Jest to tylko i wyłącznie wina amerykańskich filmów
                    > w
                    > których pojawia się scena która ma miejsce w kinie - ludzie zapatrzeni w ekran
                    > jak w obrazek, którzy są jakby w transie. W lewej ręce cola, w drudiej
                    > kukurydza... Dla mnie to szczyt wieśniactwa (ale chciałbym zaznaczyć że co inne
                    > go
                    > jest jak ktoś se zje małą paczkę czipsów [i po cichu]

                    a skad wiesz, ze po cichu? :D


                    a co innego jak się
                    > delikwent zaopatruje na 2-godzinny seans jak na cały miesiąc). Przyjmowanie
                    > jakichś durnych wzorców. Obowiązkowe: jak kino to czipsy i cola. Stereotyp.

                    ale przyznaj, ze sam tez kupujesz sobie czasem popcorn,
                    czy co tam innego do kina :-)
                    • kriss.forum Re: :)) 17.06.02, 22:47
                      mikolaj7 napisał(a):

                      > ale przyznaj, ze sam tez kupujesz sobie czasem popcorn,
                      > czy co tam innego do kina :-)

                      Nie, natomiast zwykle mam przy sobie coś do picia, ale żarcia nigdy nie konsumuję
                      w kinie bo od tego jest restauracja , speluna, piccerja albo własny dom. Czemu
                      akurat jesz POPCORN i to w KINIE? Czemu nie masz w zwyczaju jedzenia np. HOTDOGA
                      w AUTOBUSIE albo DRAŻETEK w TRAMWAJU? Bo nie ma takiego "zwyczaju", czyli
                      przekalkowanych durnych amerykańskich zachowań tak jak to ma miejsce z POPCORNEM
                      w KINIE. Tak oni robią, taka jest moda, tak "wypada" więc tak robisz :)
                      A ja takie (ale tylko takie) "wypada" i mam głęboko w nosie :)

                      Pozdrawiam,
                      Kriss.
                      • mikolaj7 Re: :)) 18.06.02, 11:44
                        kriss.forum napisał(a):

                        > mikolaj7 napisał(a):
                        >
                        > > ale przyznaj, ze sam tez kupujesz sobie czasem popcorn,
                        > > czy co tam innego do kina :-)
                        >
                        > Nie, natomiast zwykle mam przy sobie coś do picia, ale żarcia nigdy nie konsumu
                        > ję
                        > w kinie bo od tego jest restauracja , speluna, piccerja albo własny dom. Czemu
                        > akurat jesz POPCORN i to w KINIE? Czemu nie masz w zwyczaju jedzenia np. HOTDOG
                        > A
                        > w AUTOBUSIE albo DRAŻETEK w TRAMWAJU? Bo nie ma takiego "zwyczaju", czyli
                        > przekalkowanych durnych amerykańskich zachowań tak jak to ma miejsce z POPCORNE
                        > M
                        > w KINIE. Tak oni robią, taka jest moda, tak "wypada" więc tak robisz :)
                        > A ja takie (ale tylko takie) "wypada" i mam głęboko w nosie :)

                        wiesz, nie wierze :P

                        no, ale ja hotdogow i drazetek nie konsumuje w ogole :-)

                        a czasem w kinie (bo nie zawsze) lubie sie zrownac
                        poziomem z kultura hamerykanska :-)
                • kriss.forum Re: :)) 17.06.02, 21:51
                  muzaaa napisał(a):

                  > A zdarzylo sie komus kiedys zasnac na seansie jakiegos nudnego filmu?:). Mnie
                  > sie zdarzylo raz w zyciu, byl to jakis sf, tytul cos z wrotami w tytule (albo
                  > brama sama nie wiem). Po prostu bylam w szoku jak sie obudzilam:)

                  Sorry za to powyżej :) To miało być w innym miejscu :)
                  A zasypianie podczas filmu to hobby mojej Mamy. Nieważne czy w domu, czy w kinie,
                  np. na "Golden Eye". No ale wszystkim się chwaliła, że nie zasnęła na U-571 który
                  jest kozackim filmem (wbrew tym wszystkim recenzjom w gazetach pisanych przez
                  jakichś zagrzybiałych dziadków - domorosłych "recenzentów" - którzy się nie
                  znają na rzeczy).

                  Pozdrawiam,
                  Kriss.
          • viking73 Re: do vikinga !!! 18.06.02, 10:59
            Nie noszę okularów. "Moulin Rouge" nie widziałem. Ale ostatnio
            oglądałem "Memento" (bardzo dobre) i "Kroniki portowe" (specjalnie mnie nie
            zachwyciły) i zawsze ktoś w czasie filmu szeleścił chipsami. Nie słyszałem jęku
            zachwytu ani oklasków aprobaty wśród tych, którzy nie jedli...
    • kriss.forum Re: Jedzenie chipsów w kinie 17.06.02, 21:46
      viking73 napisał(a):

      > Nie wiem, czy jestem odosobniony w swej irytacji, ale dostaję szału gdy ktoś
      > przychodzi do kina po to, żeby w czasie filmu przez cały czas obżerać się
      > chipsami i szeleścić torebkami na całą salę. Można się było spodziewać, że ten
      > barbarzyński zwyczaj rozpleni się w multipleksach, ale ostatnio ze zgrozą
      > zauważam że dosięgnął nawet szacowne kino "Mikro".

      muzaaa napisał(a):

      > A zdarzylo sie komus kiedys zasnac na seansie jakiegos nudnego filmu?:). Mnie
      > sie zdarzylo raz w zyciu, byl to jakis sf, tytul cos z wrotami w tytule (albo
      > brama sama nie wiem). Po prostu bylam w szoku jak sie obudzilam:)

      Mnie to wkurza maksymalnie. Jest to tylko i wyłącznie wina amerykańskich filmów w
      których pojawia się scena która ma miejsce w kinie - ludzie zapatrzeni w ekran
      jak w obrazek, którzy są jakby w transie. W lewej ręce cola, w drudiej
      kukurydza... Dla mnie to szczyt wieśniactwa (ale chciałbym zaznaczyć że co innego
      jest jak ktoś se zje małą paczkę czipsów [i po cichu] a co innego jak się
      delikwent zaopatruje na 2-godzinny seans jak na cały miesiąc). Przyjmowanie
      jakichś durnych wzorców. Obowiązkowe: jak kino to czipsy i cola. Stereotyp.

      Pozdrawiam,
      Kriss.
      • muzaaa Re: Spanie w kinie 17.06.02, 22:14
        Zasnelam wlasnie na Stargate...
        • Gość: peteen Re: Spanie w kinie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.02, 22:19
          wiedziałem od początku
          miki, proszę, nie bredź: dziewiąte wrota - film sf, małom nie popuścił ze
          śmiechu...
          :)))
          • kathy38 Re: Spanie w kinie 17.06.02, 22:58
            I mnie się zdarzył taki grzech. Przysnęłam sobie a film był ambitny, czarno-
            biały, jakieś studium psychologiczne i nawet nie pamiętam tytułu. Kino gdzie to
            wszystko miało miejsce pamiętam, a jakże, to była Warszawa. Zwiedzałyśmy z
            koleżanką od rana miasto i w planie ujęłyśmy również wypad do kina. My byłyśmy
            zmęczone a film nudny więc obie zupełnie niezależnie padłyśmy w objęcia
            Morfeusza. Ale przyznaję się że stało się to tylko raz. Bo kto to słyszał żeby
            w kinie spać.
          • mikolaj7 Re: Spanie w kinie 18.06.02, 11:47
            Gość portalu: peteen napisał(a):

            > wiedziałem od początku
            > miki, proszę, nie bredź: dziewiąte wrota - film sf, małom nie popuścił ze
            > śmiechu...

            a co wg Ciebie to jest ? horror ? komedia ?

            sf to bardzo szeroki gatunek, wejdzie star trek, stargate,
            alien, star wars, terminator, blade runner, dzien, w ktorym
            stanela ziemia... a na pierwszy rzut oka te filmy nie sa
            specjalnie spokrewnione.
            • Gość: peteen Re: Spanie w kinie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 14:19
              no, skoro nie kumasz dalej...
              romek jest twórcą gatunku tzw. thrillera satanistycznego ( niektórzy mówią
              wręcz o horrorze, ale z nimi pozwolę sobie się nie zgodzić, mimo pewnych
              symptomów w dziecku rosemary ), dziewiąte wrota są właśnie o tym ( nam chodzi o
              odgłos paszczą ! )
              wszystkie pozostałe filmy są naturalnie związane gatunkiem sf ( a dlaczego,
              mimo różnić w treści, obrazie, filozofii, to powinieneś wiedzieć sam ! )
              postawisz pyfo, to ci strzelę parę bezpłatnych wykładów...
              • mikolaj7 Re: Spanie w kinie 18.06.02, 14:30
                Gość portalu: peteen napisał(a):

                > no, skoro nie kumasz dalej...

                Peteenku, czego niby nie kumam? powiedz mi co to jest za
                gatunek wg Ciebie. mowimy o Stargate, no nie?


                > romek jest twórcą gatunku tzw. thrillera satanistycznego ( niektórzy mówią
                > wręcz o horrorze, ale z nimi pozwolę sobie się nie zgodzić, mimo pewnych
                > symptomów w dziecku rosemary ), dziewiąte wrota są właśnie o tym ( nam chodzi o
                >
                > odgłos paszczą ! )

                czemu ja pisze o stargate, a Ty o dziewatych wroatch ?


                > wszystkie pozostałe filmy są naturalnie związane gatunkiem sf ( a dlaczego,
                > mimo różnić w treści, obrazie, filozofii, to powinieneś wiedzieć sam ! )

                wiem, przeciez nie napisalem, ze nie wiem !


                > postawisz pyfo, to ci strzelę parę bezpłatnych wykładów...

                jasne, ale o czym ? cyba sie lekko niezrozumielismy...
                • Gość: peteen Re: Spanie w kinie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 14:36
                  qźva, muzaaa pisała o filmie sf z wrotami w tytule, a ty na to
                  zapodałeś: "myślałem, że muzie chodzi o dziewiąte wrota ", czy naprawdę nie
                  znasz treści swoich wcześniejszych postów ???
                  • mikolaj7 Re: Spanie w kinie 18.06.02, 15:02
                    Gość portalu: peteen napisał(a):

                    > qźva, muzaaa pisała o filmie sf z wrotami w tytule, a ty na to
                    > zapodałeś: "myślałem, że muzie chodzi o dziewiąte wrota ", czy naprawdę nie
                    > znasz treści swoich wcześniejszych postów ???

                    moglbym spytac o to samo - wyzej wprost napisalem, ze
                    stargate to sf, nie myle jeszcze dziewaiatych wrot z sf !!!

                    i sie nie denerwuj tak :-)
    • Gość: mtq Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 22:40
      Jak już mówimy o kinach, to trzeba powiedzieć, że
      chipsami nie wolno szelścić choćby dlatego, że można
      stracić jakiś śmieszny moment (niekoniecznie na
      komedii). Kiedyś w kinie Warszawa na jakimśtam filmie sf
      astronauci weszli na porzucony w kosmosie statek
      kosmiczny (czy jakos tak) i lektor czyta wypowiedź: "Nie
      wykryto żadnych mini-orgazmów". Oczywiście całe kino
      ryknęło i nie mogło się uspokoić. A szkoda by było wtedy
      tego nie wysłyszeć.
      • muzaaa Re: Jedzenie chipsów w kinie 18.06.02, 01:06
        Wszystkie szeleszczace opakowania chipsow, cukierkow itp. nalezy otworzyc z
        halasem przed seansem i ulozyc w wygodnej pozycji do wyjmowania zawartosci.
        Ja nie moge:)) ale maja niektorzy problemy...
        Czy szeleszczenie w kinie jest naprawde tak powaznym dylematem w Polsce
        obecnej? Co tam sie porobilo przez ten czas jak mnie nie bylo?
        A byl ktos kiedys w kinie samochodowym? Tam to glosnik sobie do auta wsadzasz i
        mozesz robic co chcesz. Jesc chinszczyzne, palic, pic i sie calowac...
    • antyarchiwizacja Re: Jedzenie chipsów w kinie 09.02.03, 23:43
      --
      Post przeciwko archiwizacji najciekawszych w?tków Forum Kraków !
    • Gość: Gatsby Re: Jedzenie chipsów w kinie IP: *.chello.pl 10.02.03, 00:37
      z dokładnie tego samego powodu mam mieszane uczucia, kiedy oglądam amerykańskie
      turnieje tenisowe. na trybunach prawie wszyscy coś żrą! chipsy, popcorn,
      hamburger, cocacola, ew. guma do żucia. nogi obute w trampki na barierce,
      wiadro (dosłownie) jakiegoś świństwa na kolanach i szamamy popijając z butli
      colę. nie wiem, czy to tylko mój wymysł, ale czasem wydaje mi się, że
      Amerykańce mają od tego ciągłego przeżuwania jakieś większe gęby - zwłaszcza
      nastolatki. jak taki/taka powie "yeah" to wydaje się, że pięść można zmieścić;)

      P.S. mtq, świetny pomysł hehe:)
      • viking73 Re: Jedzenie chipsów w kinie 10.02.03, 11:02
        Jakie to miłe zobaczyć swój PIERWSZY wątek znowu na PIERWSZEJ stronie. To już
        prawie osiem miesięcy na forum. Ech, łza się w oku kręci;)
        • kuba203 Re: Jedzenie chipsów w kinie 10.02.03, 12:40
          viking73 napisał:

          > To już
          > prawie osiem miesięcy na forum. Ech, łza się w oku kręci;)

          Gratulacje, ja mam za tydzień rocznicę :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka