Gość: qwe
IP: *.aine.pl
26.03.05, 21:30
W okolicach ulicy Płaszowskiej mieszkam od sześciu lat. Od sześciu również
lat jestem zmuszony jeździć żałosną wręcz, jeśli chodzi o nawierzchnię, ulicą
Płaszowską. Remont tej ulicy, dzięki wspaniołomyślności kierownictwa ZDiK,
sprowadzał się do "entego" z kolei łatania dziur w nawierzchni. Chyba rok temu
wyremontowono kawałek ulicy zostawiając jednak jakiś 200-300 metrowy kawełek
od strony ulicy Saskiej. Pozostała część...
Mam pytanie do Pana Dyrektora ZDiK: Szanowny Panie, czy zechciałby Pan
ujawnić miejsce swojego zamieszkania? Mam bowiem straszne przekonanie, że
ulice w Pana okolicy są w przyzwoitej jakości i nie musi Pan każdego dnia 300
metrowy odcinek przemierzać z prędkością 20 km/h. Myślę również, że brakuje
Panu kompetencji jeżeli od sześciu lat (a być może dłużej) nie potrafi Pan
sobie poradzić z taką ulicą. Może gdyby Panska żona niszczyła Pański samochód
na dziurach się tam znajdujących, zechiałby Pan łaskawie wymienić, powtarzam:
WYMIENIĆ, nawierzchnię na tym odcinku. Marnowanie pieniędzy podatników, w tym
moich też, na wylewanie kolejnych litrów smoły w dziury, niczego nie zmienia.
Dlaego z okazji świąt: niech Pan się zastanowi czy gdzie indziej nie czuł by
sia Pan lepiej. Pozdrawiam.