Gość: kubapowiatowy
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
06.05.05, 13:42
… a trzeci w naszym światłym Dzienniku Polskim. Ja bardzo przepraszam, ale
tego kwiatka nie wolno przeoczyć, dlatego ośmielam się go zacytować w
całości.
---------------------------------
Tomasz Domalewski „Jazda stąd”. Z cyklu „Kręcąc przełącznikiem TV” - Dziennik
Polski, Nr 105, z 6 maja 2005 roku.
---------------------------------
Diabli człowieka biorą nie tylko wtedy, gdy na ekranie ogląda jakieś
prymitywne wprawki. Podobne uczucia ogarniają, gdy robi się ludziom wodę z
mózgu, piszą o telewizji. Czasem fakty są mało ważne, ważne jest, czy
telewizja spełnia oczekiwania polityczne prasowego wydawcy.
Środowa "Gazeta Wyborcza" nie zostawiła suchej nitki na "Lekkiej jeździe"
prowadzonej w l Programie TVP przez dziennikarzy "Wprost" Igora Zalewskiego i
Roberta Mazurka. Sam przed kilkoma tygodniami napisałem, że ci nowi autorzy
TVP szukają swego miejsca na antenie i że zdarzają się wpadki, ale "Wyborcza.
chce ośmieszyć nielubianych przez nią publicystów za wszelką cenę,
natychmiast i spowodować zniknięcie ich z ekranu.
W sprawie programu Mazurka i Zalewskiego dociekliwi reporterzy gazety
chcieli przesłuchać prezesa TVP, zaatakowali dyrektora I Programu, powołali
się na opinię z znanej z obiektywizmu szefowej KRRiTV Danuty Waniek
Chyba jeszcze nigdy programowi telewizyjnemu o charakterze rozrywkowym nie
poświęcono tam tyle miejsca. Pół drugiej strony gazety zajęło odowadnianie,
że Mazurek i Zalewski to zwykłe prostaki pobierające z kasy TVP wiele
pieniędzy. Przed laty podobna metodę stosowano wobec Wojciecha Cejrowskiego,
który już wtedy kpiąc z uwielbianych wówczas przez Gazetę Wyborczą lewicowych
polityków, przedstawiał ich jako ideologicznych kanciarzy i biznesowych
szulerów. Po prawie 20 latach widać dość dobrze, jak dalece miał Cejrowski
rację. Niestety, to Cejrowskiego na zamówienie „Wyborczej” z telewizji
publicznej przepędzono, a prawdziwych kanciarzy z wizji nikt nie ruszył.
Zarzuca się dziś Zalewskiemu I Mazurkowi tandetę, reklamiarstwio
tygodnika „Wprost”, w którym na co dzień pracują, obniżenie tzw. oglądalności
telewizyjnej, powołując się przy tym na pozytywny przypadek Kuby
Wojewódzkiego ponoć przysparzającego Polsatowi widzów. Jeśli Wojewódzki jest
większym intelektualistom od autorów „Wprost” i właśnie jego metody
zabiegania o telewidzów należy wychwalac, to strach pomyśleć o następnych
etapach tych zabiegów. Pytanie postawione niegdyś przed kamerami przez
Krzysztofa Ibisza pewnej aktorce o to, czy zdarzyło jej się kiedyś usnąć pod
partnerem, wydaje się myślą przewodnią podobnych starań o liczebność widowni.
„Wyborczej” nie przeszkadzała jednostronność i prymitywizm polityczny
Andrzeja Kwiatkowskiego, nie przeszkadza jej stałe reklamowanie na antenie
tygodnika przez Piotra Najsztuba, co i Jackowi Żakowskiemu się zdarza. Nie
przeszkadza, bo to ludzie wyćwiczeni kiedyś w „Wyborczej”, a teraz mają
rozsławiać linię gazety na innych frontach. Im wolno. Mazurkowi i Zalewskiemu
nie. I słusznie. Jeżeli nie wiedzieli, gdzie uczyć się dziennikarstwa, to
niech teraz na wiele nie liczą.