Gość: Kaśka
IP: *.tele2.pl
31.07.02, 11:18
Tak jestem wściekła. Wracałam właśnie z pracy, z całą moją miesięczną
wypłatą. Odbieram ją osobiście, bo prof. Belka nieco przeholował.
Pilnowałm plecaka, jak oka w głowie. Może rzecywiście trochę się zagdałam z
koleżanką, ale mój plecak był pod ciągłą moją kontrolą, tak mi się
przynajmniej wydawało. Niestety, tłok, ścisk zamęt, jaki panował w
tramwaju.... i niestety mój portfel zniknął nie wiadomo gdzie, najpewniej w
kieszeni jakiegoś... A niech tam nie będę mimo wszystko się wyżywać.
To wydarzenie skłoniło mnie do reflesji: Czy kogoś jeszcze w tym kraju, gdzie
wiekszość to katolicy, obchodzi przykazanie Dekalogu: NIE KRADNIJ?
Czy w czasach rozwoju kapitalizmu i demokracji nie zostało zakopane głęboko
pod ziemią?
Jak to widzicie, czy dla Was jest ono istotne??
Czy to przykazanie nie zawiera tego całego aspektu kradzieży?
Czy postępuję dobrze, kiedy na targu kupuję płytę przegraną z oryginalnej,
która kosztuje mnie jedną czwartą tej oryginalnej.
Gdy mnie na to nie stać idę na targ i kupuję podrabiane dżinsy, żeby mieć w
czym chodzić.
To przecież wszystko to jest kradzież, gdyby nie było odbiorców, jej by nie
było.