Dodaj do ulubionych

"psow wyprowadzac nie wolno"

26.08.05, 13:06
Powiedzcie mi co znacza te tabliczki jesli psy sa wyprowadzane na trawe pod blokami a wlasciciele psow sie nie przejmuja slownymi uwagami! co robic??????
Obserwuj wątek
    • ruczaj.x Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 26.08.05, 13:29
      1. Dokumentacja fotograficzna - i ostrzeżenie, że jak jeszcze raz go tutaj zobaczysz to przekażesz sprawę do straży miejskiej, po kilku mandatach powinien być spokój.

      2. Hammurabi:) Oko za oko, wycieraczka za trawnik ;D żartuje, taki filmik mi się przypomniał :) chociaż w ostateczności ;)
      nie, nie, żartuje oczywiście :D

      3. Dosyć skuteczne jest też naklejenie na drzwiach wejściowych do klatki informacji:
      "Uprzejmie proszę pana 'takiego a takiego' o nie pozostawianie psich odchodów na trawniku przy budynku nr x."

      wygląda ostro, ale czasem inaczej się nie da
      • arimide Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 26.08.05, 14:41
        tak zrobie bo u mnie pod blokiem jest facet ktory notorycznie wyprowadza psa i moje uwagi kwituje wzruszeniem ramionami
        • solowjow Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 10.09.05, 18:44
          a, przepraszam bardzo, czy to jest Twoja ziemia - ta po blokiem?
          Bo jeśli tak, to powinieneś ją ogrodzić. Ale chyba nie, prawda?
      • przemkowa.b Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 26.08.05, 19:40
        Hmmm..."Dzień Świra", co?
        Tak poważnie: myślę, że pomysł ze zdjęciami jest świetny.:))) Na widok
        człowieka z aparatem będą wiać:)
        • arcus_caelestis Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 26.08.05, 20:09
          Czy "karane" fotką będzie konkretne załatwianie psich potzreb na trawnikach
          przed blokami, czy juz za samo przjście tamtędy jest sie na cenzurowanym? Jeśli
          to pierwsze jestem za :) Jesli to drugie to - moge tylko wykonac ten sam gest
          co większość ludzi jak widzi że sprzatam po moim pupilu : znaczaco pukam sie w
          czoło.
          • arimide Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 26.08.05, 21:00
            u mnie pod blokiem pieski nie tylko przechodza ale zostawiaja duzo wiecej....i powiem sczerze nigdy nie widzilam wlasciciela sprzatajacego po swoim pupilu a takiemu bym pogratulowala dobrego smaku i zrozumienia innych!!!!Tych ktorzy nie maja pieskow ale zawsze wleza w jakas psia niespodzianke!!!!!!
            • ruczaj.x Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 26.08.05, 22:28
              to może bardzie dokumentacje filmową, w sumie już każdy nowy aparat ma takie możliwości, wiem wiem... troszkę Misio-Rejs się kłania... ale co tam, liczy się skuteczność
            • solowjow Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 10.09.05, 18:45
              psy górą!!
          • balsamum_vigor Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 10.09.05, 18:47
            o i tu sie zgadzam - wychodze ze swoim psem, sprzatam po niz zawsze, naprawde zawsze a np. ostatnio mnie pani opieprzyla, ze pies spaceruje po trawniku pewnie zaraz zanieczysci, na co pokazalem jej, ze na takie cos to mam reklamowke - ale wymyslila, ze zaraz sie wysika,

            bylo to na drodze do przystanku na osiedlu europejskim, gdzie jest juz ladnie wydeptana sciezka - ktora ta pani sobie spokojnie poszla,
            • magueen Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 10.09.05, 19:37
              balsamum_vigor napisał:

              > o i tu sie zgadzam - wychodze ze swoim psem, sprzatam po niz zawsze, naprawde
              z
              > awsze a np. ostatnio mnie pani opieprzyla, ze pies spaceruje po trawniku
              pewnie
              > zaraz zanieczysci, na co pokazalem jej, ze na takie cos to mam reklamowke - al
              > e wymyslila, ze zaraz sie wysika,

              Bo na taka okazje trzeba miec zawsze w zanadrzu bibulke ;)
              Nie probowales opieprzyc pani w rewanzu, ze jak wchodzi na trawnik to napewno
              zaraz sie wysika?
              • balsamum_vigor Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 11.09.05, 08:47
                a widzisz - tak samo sie zapytala moja luba czy ja w rewanzu takze opieprzylem :) niestety - chyba umysl za wolno zadzialal :)

                eee tam bibulke - niektorzy byliby zadowoleni gdyby moj pies z cewnikiem chyba lazil
                • amb25 Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 12:16
                  Ja nie widziałam, żeby ktoś u mnie na osiedlu sprzątał po swoim pupilu.
                  I w rozumiem oburzenie tych ktróym to nie odpowiada.
                  • arimide Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 12:46
                    U mnie tez NIKT nie sprzata!!!!
                    • ruczaj.x Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 13:00
                      No cóż jak żyje nie widziałem by ktokolwiek sprzątał po swoim piesku.

                      Pewnie jak by ludzie sprzątali to nie byłoby problemu, a tak ciężko puścić dzieciaka na trawnik, co za fajne nie jest, chyba.
                      (szczególnie w kontekście ilości placów zabaw na takiej np. Obozowej)
                    • balsamum_vigor Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 13:53
                      podoba mi sie zaakcentowanie slowa "nikt" - to, ze jeszcze nie widzialas to nie znaczy, ze tak robia wszyscy

                      Rozumiem ludzi ktorzy sie wkurzaja na srajace psy - bo to absolutnie normalne, tez tego nie znosze. Chodzilo mi tylko o ludzi, ktorzy jak sie im pokaze, ze sie sprzata to wymysla cokolwiek aby ich bylo na wierzchu ...
                      • ruczaj.x Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 14:15
                        > Rozumiem ludzi ktorzy sie wkurzaja na srajace psy - bo to absolutnie normalne,
                        > tez tego nie znosze. Chodzilo mi tylko o ludzi, ktorzy jak sie im pokaze, ze si
                        > e sprzata to wymysla cokolwiek aby ich bylo na wierzchu ...

                        To już tylko zostaje spojrzenie z wyraźnym politowaniem, zaakcentowane kilkukrotnym puknięciem palcem wskazującym w centralną część własnego czoła ;)
                      • arimide Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 14:16
                        ja nie twierdze ze tak robia wszyscy, ja tylko pisze ze widze codziennie tlumy z psami, ktore zobia co musza tam gdzie chca, a ich wlasciciele sie nawet za pieskami nie ogladaja tylko ciagna te biedactwa na smyczy zeby szybciej szly z trawniczkow przeznaczonych dzieciom do zabawy
                        • balsamum_vigor Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 15:28
                          no coz - zgadzam sie z Toba - ja tez nie widze ludzi, ktorzy sprzataja po psie - ale mam nadzieje, ze zacznie sie to zmieniac
              • pinkdotr Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 14:47
                Czyli mówiąc krótko: kupa na trawniku nie jest OK i trzeba sprzątnąć ale siki
                są w porządku?

                Otóż dla mnie nie są. Ostatnio pobawiłem się w czyn społeczny i posiałem trochę
                trawy przed swoim blokiem uzupełniając braki zieleni. Zastanawiałem się
                dlaczego w jednym miejscu trawa ciągle usycha. Przyjrzałem się i już wiem
                dlaczego. Leje tam większość psów z naszego osiedla. Jest to najbliższy kawałek
                trawy od wyjścia z betonowego dziedzińca i większość właścicieli czworonogów
                dalej się z nimi nie fatyguje. Co lepsze - zimą niektórzy nawet nie wychodzą za
                ten dziedziniec - dochodzą do najbliższej górki śniegu zmieniając jej kolor na
                żółty. Tak więc wracając do trawnika - ja z jednej jego strony poświęcam swój
                czas, kupuje nasiona, podlewam w suche dni, żeby coś wyrosło a z drugiej
                sikające psy niszczą to, co wyrosło wcześniej.

                Uważam, że rozwiązaniem problemów psich odchodów byłyby wyznaczone, ogrodzone
                wybiegi do załatwiania się przez zwierzęta utrzymywane z podatków od
                właścicieli. No ale skoro na naszych super zaprojektowanych osiedlach nie ma
                miejsca na wystarczającą ilość miejsc parkingowych, na place zabaw, to na taki
                przybytek tym bardziej go nie będzie i psy będą dalej brudzić i niszczyć te
                skrawki zieleni, które mamy. No i już widzę to oburzenie w związku z pomysłem
                podatku.

                pinkdotR
                • balsamum_vigor Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 15:27
                  Coz - troche mi to pachnie utopia takie specjalne wybiegi dla wlascicieli psow - chociaz powiem Ci, ze byloby to dosyc dobre rozwiazanie. Wiesz podatek za psa i tak sie placi.

                  Ale teraz mi powiedz - to co mam zapieprzac jeszcze ze sloiczkiem za psem ? staram sie po prostu aby pies jak juz ma sie wysikac to robil to na polach, ktorych jest sporo przed mieszkaniem - niestety czasami sie tez zdarza, ze sie wysika na trawniku. Gorzej jest, ze mam suke i jak sika to nogi nie podnosi - przez co wielu przechodniom od razu sie podnosi cisnienie :)
                  • amb25 Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 15:38
                    To wcale nie jest utopia.
                    Np. w Finlandii to norma a za wypuszczenie psa bez smyczy (są specjalne wybiegi
                    dla psów z "ubikacją") czy sikanie poza wyznaczonym placem - mandat. I ludzie
                    sie do tego stosują!
                    W Polsce widziałam "ubikacje dla psów" - niewielki placyk wypełniony piaskiem
                    (coś w rodzaju piaskownicy) np. w Parku Kultury w Chorzowie (park przy
                    stadionie śląskim)- niektórzy z nich korzystali (zdecydowana mniejszość).
                    W Krakowie - niby mieście kultury - nie zauważyłam takiego miejsca.
                    • balsamum_vigor Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 16:34
                      o widzisz - czlowiek uczy sie przez cale zycie :)
                    • solowjow do amb25 14.09.05, 18:04
                      Polska to nie Finlandia. Tutaj jest brudno i niebezpiecznie. A Tobie radzę,
                      żebyś wracajac wieczorem z imprezy spotkał/a sympatycznego sąsiada z pieskiem,
                      a nie bandę agresywnych huliganów. Proponuję najpierw zająć się poważnymi
                      problemami, a potem dopiero przyczepić do biednych psów i ich właścicieli.
                      Ciekaw jestem, czy równie ochoczo - i odważnie - walczysz z mijającymi Cię
                      dresiarzami, jeżeli zdarzy im się upuścić na ziemię butelkę (czy cokolwiek
                      innego. Czy mijającej Cię grupie wyrostków również zwracasz uwagę na różnice
                      pomiędzy Polską a Finlandią? Sądzę, że nie. Najlepiej jest walczyc z tymi,
                      którzy nie stwarzają zagrozenia, prawda? T
                      • amb25 Re: do amb25 15.09.05, 08:48
                        Masz rację miły sąsiad z pieskiem zagrożenia nie stwarza. Ale np. jego
                        rotwailer czy owczarek niemiecki biegający wolno i bez kagańca zagrożenie takie
                        stwarza. I jak dla mnie jest ono bardzo realne, bardziej niż dresiarze o
                        których piszesz. Bo kiedyś pogryzł już mnie pies takiego "miłego" sąsiada.
                        Oczywiście pies był bardzo "łagodny".
                        I również masz rację twierdząc, że Polska to nie Finlandia. Tutaj jest brudno i
                        niebezpiecznie i sądząc po Twoim poście nigdy to się nie zmieni, bo jeśli mamy
                        takich obywateli..... bród i smród rozkładających się psich kup (i nie tylko),
                        ludzkich odchodów na dworcu itp. będzie nam towarzyszył do końca naszych dni.
                        • solowjow Re: do amb25 18.09.05, 00:45
                          Tak skupiłaś się na obelgach, że zapomniałaś odpowiedzieć na moje
                          pytanie.Powtarzam je wiec w wersji bardziej rozbudowanej: czy zracasz uwagę na
                          wszystkie objawy niewłasciwego zachowania? Czy tylko wybiórczo?
                          A na to, jakim jestem obywatelem - nie narzekam. Nie smiecę na ulicach, nikogo
                          nie biję, nie kradnę, itp. itd. Więc mnie nie obrażaj.
                          Po prostu nie przekonują mnie Twoje argumenty. Tyle.
                          A swoją drogą - jakie Ty musisz mieć złe układy z sąsiadami, skoro nie możesz
                          jednemu z drugim po prostu powiedzieć, zeby w Twojej obecności trzymali swoje
                          psy na smyczy. Dziwne.
                          • amb25 Re: do amb25 19.09.05, 09:01
                            Uważasz, że skupiłam się na obelgach? Jeśli był tam jakiś zarzut pod twoim
                            adresem to był jeden (ostanie zdanie). A zdań było kilka. Jeśli jest
                            to "skupianie" się na obelgach to kałnia Ci się rozumienie znaczenia słów.
                            Tonem Towjego wpisu, także poprzedniego to raczej ja mogłam poczuć się urażona.
                            Bo to nie była tylko negacja moich poglądów.

                            Na pytania bez sensu z reguły nie odpowiadam, ale skoro tego nie rumiesz i
                            odpowiedzi się domagasz oto ona: jesli coś mi nie odpowiada tak, że nie mogę
                            tego znieść to zwracam uwagę, no chyba, że mogę oberwać, bo w końcu jestem
                            słabą kobietą. Logiczne, prawda - prosty rachunek zysku i strat. Pewnie wiele
                            osób tak robi, także Ty. Dopytywałeś się o dresiarzy - raz tylko zwróciłam
                            uwagę dresiarzom (było ich czterech) ale o dziwo zroumieli i nawet pomogli mi
                            potem wysiąść z wózkiem z tramwaju. No i raz pokłóciłam się ze złodziejem
                            (zresztą nie był sam) ale była to moja wina, bo widziałam, że ma ochotę na moją
                            torebkę i trochę go sprowokowałam. Najpierw oczywiście upewniłam się, że
                            jestem bezpieczna i niczego nie stracę. Generalnie jednak zostawiam dresiarzy
                            i innych tego typu w spokoju, a ale tak jak pisałam w poprzednim poście
                            dresiarzy u nas jest niewielu i rzadko mam "przyjemność" ich spotykać.

                            W innym poście napisałeś (mam nadzieję, że się nie pomyliłam że to Ty), że
                            Finlandia to nudny kraj. Nic bardziej mylnego, zapewniam Cię.
                      • ruczaj.x a ja się nie zgadzam 15.09.05, 10:16
                        Cała Polska to może nie Finlandia, ale już twoja okolica taką Finlandią może się stać, musisz tylko o to zadbać, można np. zacząć od swojej ulicy, czy nawet klatki. Dresiarzy u nas zbyt wielu nie ma na szczęście (ja tam nie widziałem u siebie żadnego), jeden problem z głowy ;)

                        Może powinniśmy zacząć dyskusje, co zrobić żeby było u nas jak w Finlandii :)))
                        Brakuje mi szkoły czy jakiegoś innego centralnego punktu, szkoda, że w Polsce nie planuje się zabudowy dzielnic, wielka szkoda.
                        • solowjow Twoje prawo 18.09.05, 00:56
                          Bardzo dbam o swoją okolicę, więc w tym zakresie nie potrzebuję żadnych,
                          zwłaszcza wypowiadanych protekcjonalnym tonem porad.
                          I nie sądze, że powinniśmy zaczynać dyskusję nad sposobem upodobnienia Polski
                          do Finlandii. To chyba strasznie nudny kraj...
                          • ruczaj.x Re: Twoje prawo 18.09.05, 12:41
                            chyba raczej marzycielskim ;)
                            troszkę pomieszkałem za granicą i wiem, że dbanie o WŁASNĄ OKOLICE to podstawa... i troszkę wkurza mnie jak ktoś mi mówi, że u nas musi być gorzej niż w Finlandii, wcale tak nie musi być, kiedyś sam się przekonasz.
                            Może nudny, ale niesłychanie cywilizowany i o wiele wyższej jakości życia.

                            Co do psów, jeśli jakaś wspólnota postawiła sobie znak: "psów wyprowadzać nie wolno" to jest to święte prawo tej wspólnoty, ich prywatny trawanik, mogą sobie robić co im się podoba.
                            Nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz, jeśli gdzieś na Obozowej to masz przecież sporą niezabudowaną łąkę.

                            pozdrawiam serdecznie
                • magueen Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 12.09.05, 18:36
                  > Uważam, że rozwiązaniem problemów psich odchodów byłyby wyznaczone, ogrodzone
                  > wybiegi do załatwiania się przez zwierzęta utrzymywane z podatków od
                  > właścicieli. No ale skoro na naszych super zaprojektowanych osiedlach nie ma
                  > miejsca na wystarczającą ilość miejsc parkingowych, na place zabaw, to na
                  taki
                  > przybytek tym bardziej go nie będzie i psy będą dalej brudzić i niszczyć te
                  > skrawki zieleni, które mamy. No i już widzę to oburzenie w związku z pomysłem
                  > podatku.

                  Nie wiem czy sie orientujesz, ale podatek od posiadania psa juz jest. Jest
                  przeznaczany na Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami, wiec pewnie na psie
                  ubikacje trzeba by wprowadzic drugi. Co w naszym panstwie nie jest niemozliwe...
                  Poki co psich ubikacji nie ma, wiec co wlasciciele psow maja robic ze swoimi
                  psami? Ze sloiczkiem biegac czy cewnik zwierzakowi zalozyc?
                  Ja pilnuje zeby moj pies zalatwial sie tylko na lakach. I szczerze mowiac nie
                  mam pomyslu co moglabym zrobic wiecej zeby sie sasiadom nie narazac.
                  • pinkdotr Re: "psow wyprowadzac nie wolno" 13.09.05, 01:06
                    magueen napisała:

                    > Nie wiem czy sie orientujesz, ale podatek od posiadania psa juz jest. Jest
                    > przeznaczany na Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami,

                    Coś mi się wydawało, że jakiś podatek jest ale nie byłem pewien. Pewnie są z
                    niego pokrywane koszty utrzymania w schroniskach psów, które się komuś
                    znudziły. Dobrze, że funkcjonuje takie rozwiązanie.

                    > wiec pewnie na psie
                    > ubikacje trzeba by wprowadzic drugi.

                    Albo podnieść/inaczej wykorzystać obecny. Problem psich odchodów wraca bardzo
                    często w dyskusjach co oznacza, że wymaga rozwiązania. W wielu krajach ten
                    problem zupełnie nie istnieje, czyli da się go rozwiązać. Padł tu przykład
                    rozwiązania w Finlandii: infrastruktura + system kar pieniężnych. Nie wiem jak
                    są finansowane psie toalety, ale najuczciwsze wydaje mi się obciążenie
                    właścicieli i dlatego o tym napisałem.

                    > .
                    > Poki co psich ubikacji nie ma, wiec co wlasciciele psow maja robic ze swoimi
                    > psami? Ze sloiczkiem biegac czy cewnik zwierzakowi zalozyc?

                    Dążyć do wprowadzenia sprawdzonych gdzie indziej rozwiązań, a do tego czasu
                    robić to co napisałaś, że robisz ze swoim psem + sprzątać. Jeżeli ktoś tego nie
                    potrafi, to nie trzymać psa w bloku.

                    > Ja pilnuje zeby moj pies zalatwial sie tylko na lakach. I szczerze mowiac nie
                    > mam pomyslu co moglabym zrobic wiecej zeby sie sasiadom nie narazac.

                    Nie wiem co na to właściciel tych łąk, ale sąsiedzi powinni być zadowoleni, że
                    nie zamieniasz osiedlowej zieleni na toaletę dla psa. Jeśli pytasz, co możesz
                    więcej zrobić, to nie naśladować części właścicieli psów wypuszczających swe
                    pupile na wiele godzin na balkon, żeby wyszczekały się na wszystko co się rusza
                    w zasięgu ich wzroku. Niektórzy właściciele potrafią upomnieniami wychować
                    swoje zwierzęta, aby tak się nie zachowywały, ale są tacy, którzy mają to
                    gdzieś.

                    pinkdotR
                    • solowjow talent prawodawczy pinkdotr 14.09.05, 18:12
                      no proszę, toż to prawie jak projekt nowego aktu prawnego;
                      pinkdotr - wyraźnie marnujesz się na forum ruczaj...
                      • pinkdotr Re: talent prawodawczy pinkdotr 15.09.05, 09:42
                        Możesz się wyśmiewać z wszystkich, którzy zabierają głos i mają inne zdanie od
                        Twojego. Sama do dyskusji wniosłaś mniej więcej tyle, że są większe problemy,
                        tu jest Polska i tu ma być brudno, odp... się ode mnie i mojego srającego psa,
                        będę go dalej wyprowadzać na trawniki.

                        Zmiany w naszym otoczeniu nie pojawiają się tylko w wyniku zmian w prawie ale
                        też w obyczajach. Zabieram głos na tym forum, bo tu mieszkam i tu głównie
                        zależy mi na tych zmianach. Dobre przykłady istnieją więc jest realne, że i u
                        nas kiedyś zaczną funkcjonować.

                        Jestem zdania, że taka dyskusja ma szanse to „kiedyś” przybliżyć. Oczywiście
                        część osób zostanie przy swoich przekonaniach, część nawet się obrazi, ale będą
                        też tacy, którzy nie myśleli, że załatwianie się psa na trawniku tylu osobom
                        przeszkadza a teraz pomyślą, że w sumie mogą się z nim przejść gdzieś dalej,
                        wziąć na spacer torebkę wiadomego przeznaczenia albo nie kupować psa
                        nalegającym dzieciom przewidując problem z jego wyprowadzaniem.

                        A na temat prawa jeszcze jedno słówko. Oddziaływanie przez kieszeń (kary)
                        niestety najszybciej skłania do pożądanych zachowań. W ten sposób
                        zostały "wychowane" zachodnioeuropejskie społeczeństwa, które teraz stawiamy tu
                        za przykład w kwestii psich kup, (nie) parkowania na chodnikach, ustępowania
                        pierwszeństwa pieszym na pasach itd.

                        No ale to wszystko jest godne wyśmiania, tu jest Polska i tu ma być tak jak
                        jest.

                        pinkdotR
                        • solowjow pinkdotr-zestresowany? 18.09.05, 00:30
                          Witam,
                          sądząc po temperaturze Twojej wypowiedzi, to mocno. Współczuję. Ale naprawdę
                          nie rozumiem, dlaczego stres każe Ci czynić mnie kobietą?
                          Nie rozumiem też, dlaczego wkładasz mi w usta słowa, których nie
                          wypowiedziałem.
                          Jeżeli chodzi o wkład w dyskusję: sądzę, że Twoje posty (pełne tzw.
                          logicznych,ale przyznam, że mało oryginalnych argumentów - raczej przeciętnych,
                          obiegowych opinii)nie wnoszą absolutnie nic.

                          I przyjmij do wiadomości, że ja również zabieram głos na tym forum, bo tu
                          mieszkam. Mnie równiez zależy na zmianach. Głównie zależy mi na tym, żeby
                          ludzie, kórzy nie lubią psów, nie utrudniali mi życia. Żebym nie był narażony
                          na wątpliwą przyjemność rozmowy z nimi. Doświadczenie uczy,że to z reguły
                          zaślepieni krzykacze (chociaż pewnie są wyjątki).
                          Sam robię wiele dobrego dla mojej dzielnicy, sprzątam, sadzę drzewa i zbieram
                          leżące na chodniku papiery.

                          Co do kar - proponuję wprowadzić takowe dla krzykaczy, którzy są od wieków
                          prawdziwie polską plagą.

                          A na koniec - przyjmij też do wiadomości, że kupienie psa to nie to samo, co
                          kupienie np. telewizora. Jedynym uzasadnieniem są dla Ciebie nalegania dzieci,
                          co mnie nie dziwi. Psa, mój drogi kupuje się, bo pies to przyjaciel. To jest
                          rozumne stworzenie i nie sra, tylko się załatwia. No chyba, ze Ty też srasz.
                          • pinkdotr Re: pinkdotr-zestresowany? 19.09.05, 09:59
                            solowjow napisała:

                            > Witam,
                            > sądząc po temperaturze Twojej wypowiedzi, to mocno. Współczuję. Ale naprawdę
                            > nie rozumiem, dlaczego stres każe Ci czynić mnie kobietą?

                            Przeczytaj sobie w pierwszej linijce co pokazuje Forum Gazety przy cytowaniu
                            Twoich wypowiedzi. To nie ja Ci zmieniłem płeć tylko Ty sam konfigurując swoje
                            konto.

                            Uwag na temat temperatury i wartości wypowiedzi ani tego, czy coś Ci włożyłem w
                            usta czy nie, nie będę komentował. Osoby czytające ten wątek same sobie
                            potrafią to ocenić.

                            pozdrawiam

                            pinkdotR
    • arcus_caelestis Małe pytanko 14.09.05, 23:52
      Tak tu sobie o psich G... konewrsujemy, wiec mam pytanko: kto mi powie co mogę
      zrobic (oprócz spuszczenia mojego pupila ze smyczy ewentualnie odpięcia mu
      kagańca) kiedy podlatuja do mnie "psiaczki" puszczone luzem bez smyczy,
      kagańca , ba bez obroży nawet a własciciela brak? Psiaczki o raczej niezbyt
      przyjaznych zamiarach dodam. Czy w Krakowie sa jacys rakarze albo coś? Bo
      dzwonienie po straz miejska nic nie daje : " czasu brak im na pierdoły " (ale
      na spcer po łąkach z dala od osiedli i wlepianie psiarzom mandatów to czas
      maja :/)
      No więc jak? Są od tego jakieś służby, czy pozostają tylko panowie ze straży
      miejskiej?
      • olastas Re: Małe pytanko 15.09.05, 13:47
        kto mi powie co mogę
        > zrobic (oprócz spuszczenia mojego pupila ze smyczy ewentualnie odpięcia mu
        > kagańca) kiedy podlatuja do mnie "psiaczki" puszczone luzem bez smyczy,
        > kagańca , ba bez obroży nawet a własciciela brak?

        Koło stadniny obserwowałam podobną sytuacje, szli ludzie na spacer z dużym psem
        na smyczy.Po chwili wyleciał na nich inny równie duzy pies ale luzem, kaganiec
        chyba miał ale rzucił się na tego ze smyczą.Właściciele ledwo mogli utrzymać
        psa na smyczy bo ujadał a włascicielka podbiegła do psa w kagańcu i co- zaczeła
        go smyczą okładać, co wcale nie uspokoiło ani psa ani pozostałych.I co w takiej
        sytuacji robić?I powiem że własciciele niektórych psów nie wykazują się chyba
        inteligencją

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka