Dodaj do ulubionych

Knajpy i restauracje...

02.09.02, 12:18
... schodza na psy!

w ciagu weekendu troche posiedzialem i co mnei ruszylo:

na karty czeka sie od 10 do 20 minut, na jedzenie prawie
godzine, na rachunek nastepne 15, w miedzyczasie jestem
obrzucany niechetnymi spojrzeniami i czuje sie jak
persona non grata!

a jak sie siadzie w ogrodku to jest jeszcze gorzej - w
sobote wszedl miedzy nas jakis pieprzony menel i zaczal
grac na fujarce, oczywiscie obsluga (same kobiety)
takiego chama nie wyprosi, bo slowa 'prosze odejsc' to on
nie zrozumie. obszedl tak kilka stolikow, myslalem, ze
zaraz ktos mu przylozy..

kapel cyganskie (?) tez nie lepsze.

kiedys po rynku jezdzily patrole justusa, teraz ich nie
widze i efekty sa... czy wlasciciele ogrodkow nie moga
zadbac o bezpieczenstwo (a gdyby tak przyszla banda
dresow?) klientow?

to sa tylko dwa przyklady z wielu. niestety w okolicach
rynku jest coraz gorzej :-(
Obserwuj wątek
    • joseph.007 Re: Knajpy i restauracje... 02.09.02, 12:23
      Święta racja. Nie dość, że drogo, obsługa nierychliwa i od koników śmierdzi
      fizjologią, to jeszcze do tego co chwila albo kapela cygańska, albo grają na
      cymbałach, albo zbieraja na chleb, albo na PCK, albo żonglują pochodniami...
      Nie dość, że podwyższa to jeszcze koszty (bo jak takiemu nie dasz to się nie
      odczepi, a z obsługą najwyraźniej mają jakiś układ), to jeszcze ogólnie
      wkurzające jest.
      • mikolaj7 Re: Knajpy i restauracje... 02.09.02, 12:28
        joseph.007 napisał:

        > Święta racja. Nie dość, że drogo, obsługa nierychliwa i od koników śmierdzi
        > fizjologią, to jeszcze do tego co chwila albo kapela cygańska, albo grają na
        > cymbałach, albo zbieraja na chleb, albo na PCK, albo żonglują pochodniami...
        > Nie dość, że podwyższa to jeszcze koszty (bo jak takiemu nie dasz to się nie
        > odczepi, a z obsługą najwyraźniej mają jakiś układ), to jeszcze ogólnie
        > wkurzające jest.

        kiedys nie dalismy i cham pozegnal nas dosc obrazliwym
        gestem...

        moj kolega byl ostatnio siwadkiem bojki miedzy dwiema
        kobietami, tuz za plotkiem knajpy, w ktorej siedzial. niby
        nie jest to wina obslugi, ale psuje ogolne wrazenie
        • m.in Re: Knajpy i restauracje... 02.09.02, 12:36
          dlatego na Rynku siedziec mozna tylko w zwisie, bo zebracy, grajkowie inny tego
          typu element omija knajpke z daleka. że nie wspomne o innych plusach :)
    • wodnik74 Re: Knajpy i restauracje... 02.09.02, 14:30
      A ja w związku z tym wszystkim na Rynku nie siadam z założenia. Myśle, że i tak
      nie ma tam czego szukać i jest o wiele drożej. Fakt, że zwis jest calkowitym
      wyjątkiem, ale i tak najfajniej tam jest bardzo wcześnie rano.
      A rekord obsługi (1,5h) pobiła nowa restauracja hinduska na Starowislnej,
      bardzo smaczna zresztą i naprawdę miła obsługa :))))))) (tylko powolna)
      • Gość: tomCrac gdzie ten zwis? IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 14:41
        > Fakt, że zwis jest calkowitym wyjątkiem, ale i tak najfajniej tam jest bardzo
        > wcześnie rano.

        ??
        • wodnik74 Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 14:44
          zwis czyli Vis a Vis - knajpa z rzeźbą Piotra Skrzyneckiego przed nią
          (niedaleko komisariatu) :)))
          • Gość: tomCrac Re: gdzie ten zwis? IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 14:48
            > zwis czyli Vis a Vis

            tak mi mowic! :) Nieopodal jest(byl? bo cos sie tam remontuja..) Bambus, odwiedzilem kilka razy i tylko ceny troszke przerazaly jak na studencka kieszen, poza tym bardzo przyjemnie.
          • m.in Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 14:50
            ja bym raczej napisał: sklepu z policjantami
            • wodnik74 Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 14:56
              m.in napisał:

              > ja bym raczej napisał: sklepu z policjantami


              ! :))))))
            • Gość: tomCrac Re: gdzie ten zwis? IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 15:08
              > ja bym raczej napisał: sklepu z policjantami

              i to w dodatku samoobslugowego! gdybym o tym wczesniej wiedzial, poszedlbym tam i zamowil dwoch palkarzy na kiboli, ktorzy mnie okradli 100m od tego 'sklepiku'
              • wodnik74 Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 15:13
                uuuu! To nie za bardzo przyjemna historia :((
              • m.in Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 15:14
                kiboli? 100 metrów od rynku? ile miałes lat?
                • mikolaj7 Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 15:19
                  m.in napisał:

                  > kiboli? 100 metrów od rynku? ile miałes lat?

                  teraz szyja wszedzie!

                  mnie obrobili kiedys na anny, n rynku przy okazji kiermaszu
                  zrobilo sie niebezpiecznie, nie ma sie co dziwic, skoro i tak
                  z daleka widac gdzie jest policja (tajniacy by sie przydali,
                  bo na patrole uwazaja)
                  • m.in Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 15:32
                    choroba czegoś nie rozumiem
                    co to znaczy "szyją wszedzie"? piszesz o kieszonkowcach (to rozumiem) czy o
                    napaści "fejs tu fejs"? na Rynku???
                    • mikolaj7 Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 15:37
                      m.in napisał:

                      > choroba czegoś nie rozumiem
                      > co to znaczy "szyją wszedzie"? piszesz o kieszonkowcach (to rozumiem) czy o
                      > napaści "fejs tu fejs"? na Rynku???

                      nie wazne, czy wyciagnie mi z kieszeni, jak o tym nie wiem,
                      czy na moich oczach, efekt ten sam, a zaradzic zwykle nie
                      mozna. na rynku jest bezpieczniej, ale zdarza sie. poza
                      rynkiem, ale w obrebie plant jest juz gorzej
                      • wodnik74 Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 15:44
                        mikolaj7 napisał:


                        > nie wazne, czy wyciagnie mi z kieszeni, jak o tym nie wiem,
                        > czy na moich oczach, efekt ten sam


                        !!! wcale nie ten sam. Sorry że się wtrącam, jestem dziewczyną i generalnie
                        sytuacja jest inna - ale z dwojga złaego wyjęcie czegoś z kieszeni (co może
                        nastąpić naprawdę wszedzie) a kontakt bezpośredni z żulami lub kibolami - to
                        chyba jednak jest co innego :?
                        • mikolaj7 Re: gdzie ten zwis? 02.09.02, 15:57
                          wodnik74 napisała:

                          > mikolaj7 napisał:
                          >
                          >
                          > > nie wazne, czy wyciagnie mi z kieszeni, jak o tym nie wiem,
                          > > czy na moich oczach, efekt ten sam
                          >
                          >
                          > !!! wcale nie ten sam. Sorry że się wtrącam, jestem dziewczyną i generalnie
                          > sytuacja jest inna - ale z dwojga złaego wyjęcie czegoś z kieszeni (co może
                          > nastąpić naprawdę wszedzie) a kontakt bezpośredni z żulami lub kibolami - to
                          > chyba jednak jest co innego :?

                          no faktycznie, w drugim przypadku mozna zostac
                          poturbowanym

                          chodzilo mi o to, ze tak, czy inaczej musze pozegnac sie z
                          kasa i innymi wartosciowymi rzeczami :-(
                          • m.in bezpieczeństwo 02.09.02, 16:03
                            generalnie przed sprytnym kieszonkowcem jest mało mozliwości ochrony,
                            ale przed dresem,
                            w biały dzień,
                            na starym mieście
                            to chyba jest szansa? bez jaj...
                            • mikolaj7 Re: bezpieczeństwo 02.09.02, 16:56
                              m.in napisał:

                              > generalnie przed sprytnym kieszonkowcem jest mało mozliwości ochrony,
                              > ale przed dresem,
                              > w biały dzień,
                              > na starym mieście
                              > to chyba jest szansa? bez jaj...

                              m.in, kiedys mnie zaczepili na anny. na chodniku, ulica
                              jezdzily samochody, wiec ludzie chodzili chodnikiem na
                              calej dlugosc, a tam gdzie zostalem przez dwoch
                              przycisniety do muru odwracali sie i obchodzili nas z daleka
                              :-(

                              owszem, we dwoch, czy trzech predzej daloby sie cos
                              zrobic, ale czesto nie ma czasu na reakcje.

                              moj kolega np. wchodzi do roznych sklepow i mowi, ze na
                              zewn. stoja dresy i chca go przeszyc, oni wtedy znikaja
                              zwykle, ale kiedy chcialem zrobic to samo byla niedziele
                              przed poludniem...

                              prawda jest, ze w obrebie plant jest wiele mozliwosci
                              'ratunku', ale to zalezy tez od sytuacji i prawie zawsze od
                              otoczenia i ludzi, ktorzy sa w poblizu.
                • Gość: tomCrac Re: gdzie ten zwis? IP: *.wola-duchocka.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 16:59
                  > kiboli?

                  powinienem raczej uzyc stwierdzenia bardziej trafiajacego w 'kolegow': bigstary (kiedys zreszta czesto w Krakowie uzywanego :)

                  > 100 metrów od rynku?

                  100 metrow od 'sklepiku', a dokladniej u wylotu Florianskiej na Rynek, moze troszke wiecej niz 100..

                  > ile miałes lat?

                  15
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka