Gość: urzednik gminy K.
IP: *.waw.cdp.pl
09.09.02, 21:37
Co ja widze? Jeszcze rano byl tutaj watek "Dziennikarze i artysci"
opowiadajacy jak redaktor B. z GW z kolesiami chleje i sieje zgorszenie na
krakowskim Rynku. W ciagu dnia watek zniknal. Jak rozumiem, nie wzbudzil on
nalezytego zainteresowania czytelnikow i nalezalo zwolnic miejsce pod inne,
jakze wazne i zajmujace watki, na przyklad czy pieszy jest swiety (Ktos
powinien zwrocic na ten problem uwage Jana Pawla D.). Tak, moi drodzy wyglada
wolnosc slowa, o ktora redaktor M., kolega redaktora B., wylegiwal styropian.
Tak jak w dowcipach o szefie: redaktor naczelny nie chleje, redaktor naczelny
stymuluje umysl do celnych komentarzy pietnujacych glupote i hipokryzje...
P.S. Czytajcie szybko, bo pewnie zaraz zdejma.