viking73
04.10.02, 11:14
Przez lata chodziłem do tego samego zakładu fryzjerskiego. Ściany pomalowane
na zielono, Matka Boska Częstochowska na centralnym miejscu, radio nastawione
na Program Pierwszy PR, dla czekających do przeglądnięcia najnowsze
numery "Naj" "Życie na gorąco" ostatnio nawet pojawiły się "Dobre rady".
Starsza pani fryzjer zawsze wiedziała jak ścinać moje resztki włosów, dużo
nie gadała, nie wypytywała o nic, po prostu strzygła.
Wczoraj zachodzę a tu na drzwiach kłódka. Szyld wprawdzie wisi, ale ogólnie
podejrzanie posępnie. Jak niepyszny poszedłem do konkurencji. A tam pan
fryzjer od razu zaczyna mi gadać nad głową, opowiadać jakieś zabawne historie
z których sam się śmieje. No tak. Ostrzygł mnie jak trzeba. Ale może moja
pani fryzjer wróci? Może to tylko urlop? Nawet nie wiedziałem, że człowiek
tak się przywiązuje do swojego fryzjera - chyba jeszcze bardziej niż do
dentysty.