Dodaj do ulubionych

Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł

IP: *.chello.pl 27.01.06, 16:32
następny wielki myśliciel. gdyby tylko tacy byli, to Krakowa w ogóle by nie
wybudowano, bo oczywiście zasłaniałby Wawel. a to Pana nie interesuje?:
www.ludwinow.pl
jasne, woli Pan populistycznie atakować głośny projekt Dunikowskiego, a nie
gniota, który ma cichcem powstać kilkanaście metrów obok...
Obserwuj wątek
    • Gość: behemot Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.hi.is / *.rhi.hi.is 27.01.06, 17:20
      Konrad Myslik?? Z Terra Casa??
      Firmy ktora chciala "upiekszyc" palac Tarnowskich na szlaku szklanym akwarium?
      Teraz juz wstydliwie usuniety z ich strony. Czy to aby nie "lekka" hipokryzja?
      • konrad_myslik Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł 27.01.06, 19:09
        1. Konrad Myslik nie z Terra Casa.
        2. Nie jest to moja firma, a także w niej nie pracuję. Pańskie podejrzenia nie
        polegają więc na prawdzie
        3. Nie mogłem też być autorem wspomnianego projektu, albowiem nie mam
        odpowiednich uprawnień
        4. Czy pisząc o Pałacu Tarnowskich ma Pan może na myśli tę budowlę z lat 50-
        tych ubiegłego wieku, która powstała na miejscu wypalonego w 1945 roku (
        nieomal do szczętu)dawnego Pałacyku Tarnowskich na Szlaku całkowicie uprzednio
        przebudowanego przez Hitlerjugend, któremu T. Stryjeński dobudował ok 1880 roku
        dwa XIX-wieczne skrzydła pozbawione fundamentów?
        5. Skąd pochodzi Pańska wiedza o tym, że projekt o którym - jak rozumiem - mowa
        został "wstydliwie" usuniety z tej to strony?

        W kontekście tego co powyżej chętnie dowiedziałbym się, co rozumie Pan pod
        pojęciem "hipokryzja"?

        Z poważaniem

        Konrad Myślik
        • Gość: behemot Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.rhi.hi.is 27.01.06, 19:20
          1.2. W takim razie przepraszam. Widac zbieg nazwisk...i wygladu:
          64.233.179.104/search?q=cache:MD-
          HomGS_40J:www.terracasa.pl/pl/kim_jestesmy-zespol.htm+terra+casa+konrad+my%C5%
          9Blik&hl=is&gl=pl&ct=clnk&cd=1
          albo kolejna 'wpadka' wyborczej ze zdjeciami

          4. Owszem. Podobnie jak mowiac 'Wawel' mam namysli te budowle doszczetnie
          zniszczona przez Szwedow i Austriakow. Ktora od 1905 roku mozolnie przywroca
          sie do swietnosci staraniem kilku pokolen architektow. Na ktorej hitlerowskie
          przebudowy tez odcisnely swoje pietno.
          5. Bo byl, a go nie ma, a jego poziom byl taki ze raczej nalezalo go usunac.

          • konrad_myslik Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł 28.01.06, 00:07
            1. To ciekawe. Mimo usilnych starań odnalezienia oryginału u mnie ta sama
            strona wygląda dziś tak:

            "Doświadczenie firmy jest dodatkowo wzbogacane wszechstronną praktyką
            zatrudnionych w niej osób. Nasz zespół jest młody nie tylko duchem ale i
            średnią wieku, która wynosi ok. 30 lat. Jednocześnie każdy z członków zespołu
            może się pochwalić osiągnięciami w pracy zawodowej, w realizowaniu swoich
            pasji, zainteresowań i rozwoju osobowości.

            Podróżujemy po świecie, prowadzimy działalność obywatelską, artystyczną,
            charytatywną i publicystyczną. Część z nas ma doświadczenia w samodzielnej
            działalności gospodarczej.

            Tego rodzaju aktywność pomaga nam w nawiązywaniu i utrzymywaniu stosunków ze
            społecznościami lokalnymi, z którymi mamy okazję pracować, a także pomaga w
            relacjach z lokalnymi liderami opinii publicznej.

            Dwa Zespoły Firmy są w swej pracy sprawnie wspomagane przez księgowość,
            recepcję oraz sekretariat. Ponadto każdy z pracowników, niezależnie od podziału
            pracy wykonuje zadania powierzone, leżące w sferze potrzeb firmy jako całości.
            W swojej pracy uzupełniamy wzajemnie nasze kompetencje.

            Zespół firmy jest spójny wewnętrznie i umiejętnie potrafi rozwiązywać
            wewnętrzne konflikty. Łączą nas więzi społeczne."

            Zatem przeprosiny przyjęte. Kolejnych "wpadek" Gazety Wyborczej ze zdjęciami
            nie śledzę z uwagą równą Pańskiej, nie chciałbym więc o nich orzekać.
            Oczywiście dla krótkiej wprawki w odwadze cywilnej oczekuję na link do strony
            zawierającej Pańskie zdjęcie. To umożliwi nam dalszy dialog - na oczach mile
            zaskoczonej Pańską odwagą publiczności...hm?

            4'. Z przykrością zmuszony jestem stwierdzić, że podany przez Pana przykład,
            mający ukryć niewiedzę nt Pałacu na Szlaku (brak odniesień do faktów
            historycznych) nie daje się porównać ani ze stopniem zmian , ani ze stopniem
            zniszczeń obiektu, który do rodziny Tarnowskich należał przez lat niespełna
            sto. (Róża z Branickich przeżyła męża zmarłego w r. 1917, a pałac otrzymała od
            ojca przed ślubem, jako majatek osobisty.) Nie daje się porównać nawet przy
            znacznej dozie życzliwości, którą darzę Pańską sumienność w ustalaniu
            składowych mojego domniemanego życiorysu.
            5'. przycałym szacunku dla tego nowatorskiego sposobu dowodzenia zmuszony
            jestem stwierdzić, że z pkt widzenia logiki pragmatycznej jest on dość łatwy do
            obalenia.
            Jeżeli coś było, a tego nie ma, to nie znaczy, że zostało
            usuniete "wstydliwie", ale oznacza jedynie to - co oznacza.
            Poziom czegoś, który był taki, że nalażało to coś "wstydliwie" usunąć? Nawet na
            drugi rzut oka widać, że próbuje Pan oceniać coś, co nie istnieje ani w świecie
            realnym - ani w wirtualnym. Zatem co próbuje Pan oceniać?

            W razie wątpliwości proszę o przywołanie sobie końca akapitu rozpoczynającego
            się od słów "Przeprosiny przyjete".

            Z poważaniem

            Konrad Myślik
            • Gość: behemot Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.hi.is / *.rhi.hi.is 28.01.06, 15:31
              1. Google cache'uje stare wersje stron internetowych...prosze szukac dalej
              W odroznieniu od sz.p. nie usiluje byc osoba publiczna i nie publikuje ostrych
              opinii w lokalnym dodatku gazety. Jezeli sz.p. nie jest laskaw zauwazac tej
              istotnej roznicy - trudno. Nie pierwszy to casus tego typu w II czy IV RP.
              Apropos odwagi cywilnej-poza wzmianka ze jest pan czlonkiem pewnego towarzystwa
              nie podano czym konkretnie sz.p. sie zajmuje i czy sz.p. ostre i wyrazane tonem
              prawd objawiopnych opinie -szczegolnie te dotyczace ksztaltowania krajobrazu sa
              poparte jakimkolwiek wyksztalceniem. Tym bardziej ze (sadzac z wypowiedzi dla
              wyborczej) coo najmniej kilku pojec uzytych sz.p. nie rozumie (np.
              metropolizacja, czy powodz tysiaclecia)
              2. Z przykroscia musze stwierdzic, ze ton sz.p. wypowiedzi mi nie odpowiada.
              Nadmienie jedynie ze porownanie zniszczen zabudowy Wawelu z zniszczeniami
              zabudowy palacu budowanego na miejscu dawnej krolewskiej posiadlosci jest
              bardziej celowe niz sz.p. porownania Wisly z Sekwana. A dlaczego nie z Weltawa
              np.? A skoro przywolano Florencje to dlaczego nie porownac z tamtejsza zabudowa
              nad Arno. Obie rzeki sa krotkie - ale z pewnocia nie nizinne? Rozumiem, ze
              sz.p. ma zawsze w zwyczaju dopierac fakty pod z gory wybrana teze, ale to nie
              zawsze skutkuje, na szczescie. To, ze sz.p. wypowiada sie stanowczo i tonem nie
              znoszacym sprzeciwu nie znaczy jescze ze sz.p. ma jedynie sluszna racje, choc z
              sz.p. wypowiedzi wynika ze tak sz.p. sie wydaje. Okraszenie wywodu kilkoma
              datami nie czyni go madrzejszym. Mimo laskawego zauwazenia ze istnieja rozne
              poglady na zabudowe Krakowa (ale juz z nastepnego zdania wynika sz.p. poglad
              jest znow jedyniesluszny)
              5. Przepraszam, jesli zacznie sz.p. uzywac gramatyki jezyka polskiego w sposob
              prawidlowy -ustosunkuje sie do wypowiedzi. a to ze sz.p. czegos nie widzial
              albo nie potrafi sz.p. znalezc w wirtualnym swiecie z punku widzenia logiki
              pragmatycznej nie oznacza, ze tego nie bylo.
              Chyba ze jest sz.p. zwolennikiem pogladu ze nie istnieje dzwiek nieslyszany i
              zjawisko nieobserwowane.
              • Gość: W. Gatsby Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.chello.pl 28.01.06, 15:51
                popieram. ma Pan mój głos;)

              • konrad_myslik Właśnie. 28.01.06, 16:10
                A teraz proszę o tę fotografię, imię oraz nazwisko.



                PS: "Ha, ha, fugas chrustas!"
                (Aleksander Fredro)
                • Gość: behemot Re: Właśnie. IP: *.hi.is / *.rhi.hi.is 28.01.06, 16:20
                  Sz.P. nie doczytal. Szkoda. Ale powtarzal sie nie bede.
                  • konrad_myslik Luby Panie Nauczycielu 28.01.06, 16:28
                    gramatyki polskiej... mogę tylko żałować. Ale form czasu przyszłego nie
                    rozpoczyna się od czasownika w czasie przeszłym.
                    Oczekuję dalszych lekcji.
                    Jak widzę kontenansu nie starczyło na długo, co w korespondencji anonima z kimś
                    wyposazonym w nazwisko zdarza się często. Także i tu.
                    Powodzenia.
                    • Gość: behemot Re: Luby Panie Nauczycielu IP: *.hi.is / *.rhi.hi.is 28.01.06, 16:58
                      ...palac na Szlaku pzebudowal 'kolo 1880' (dokladnie 1878) Antoni
                      Luszczkiewicz. Tadeusz Stryjenski (wraz z Tadeuszem Maczynskim) byl autorem
                      nigdy nie zrealizowanego budynku hotelu Bristol w Warszawie na miejscu innego
                      palacu Tarnowskich.
                      Fakty te oczywiscie nijak maja sie do zagospodarowania dzialki na Ludwinowie.
                      Ale rozumiem ze sz.p. (nota bene dla mnie nadal anonimowy, bo nadal nie znam
                      profesji - moja ekologia krajobrazu) tego typu erystyczne chwyty; majace na
                      celu oniesmielenie przeciwnika porcja nieprzydatnej w danym kontekscie, ale
                      efektownej wiedzy; uwielbia.
                      • Gość: behemot errata IP: *.hi.is / *.rhi.hi.is 28.01.06, 17:17
                        Maczynskiemu Franciszek bylo oczywwiscie
                      • konrad_myslik Pałac na Szlaku 28.01.06, 17:34
                        , jak podaje Jacek Purchla (cytowałem z pamięci)został wyremontowany i
                        przebudowany "ok. 1880" przez Łuszczkiewicza. Ale spodziewam się, że ma Pan
                        lepsze źródła? Sam się na to nabrałem - część projektów nosi podpis
                        Stryjeńskiego, który niechętnie wypuszczał z rąk zlecenia bogatych ziemian.
                        Miałem te projekty w rękach i wiem o czym mówię. Nazwisko Łuszczkiewicza mogło
                        pełnić rolę oficjalną, bo projektował koszary naprzeciwko, a działka (dwie
                        parcele) została odsprzedana CK Armii przez Taidę Rzewuską nieledwie kilka lat
                        wczesniej.Może jako projektant pobliskich koszar zrobił projekt "w
                        rozliczeniu"? a Stryjeński go podpisał?
                        Nie wiem.
                        A! Warszawa nie pomyliła mi się z Krakowem.
                        Staram się dociec prawdy, erystyczne chwyty mnie nie pociągają, ale mam prawo
                        do obrony. A poniewaz wystepuję pod własnym nazwiskiem, a różnej maści pieski
                        próbują mnie skubać, więc takie prawo zachowuję.
                        Przypominam, że jest Pan tu obecny ładnych parę lat, odpowiedzi udziela Pan
                        nieodmiennie rzeczowych (także i mnie) - ten tytuł nie Panu więc jest
                        przypisany - żeby uniknąć nieporozumień.
                        Nieprędko pojmę, dlaczego sądzi Pan, że wiedza, która słuzy mi do zobrazowania
                        problemu (a przypominam,że odpowiadam na anonimowy atak)ma kogokolwiek
                        onieśmielić? Czy Pański wyrok o jej nieprzydatności jest ostateczny? A może
                        zwyczajnie nie lubi Pan, by ktoś wiedział coś, czego Pan nie wie? Ciekawe - ja
                        Pańskiej wiedzy nie deprecjonuję... Czyżby sądził Pan wg siebie? To się podobno
                        zdarza.
                        Co do mojego wykształcenia, to brnie Pan w niebezpiecznym kierunku przywiązania
                        do wiedzy akademickiej. Na najstarszym uniwersytecie w tej części Europy
                        nauczono mnie, że najistotniejsza jest wiedza o zdobywaniu źródeł i
                        metodologii. A tymczasem polski zdobywca dwóch biegunów jest filozofem
                        (filozofia pracy) a nie doktorem polarnictwa. Proszę to spokojnie rozważyć.W
                        tzw Ameryce istnieje osobna gałąź wiedzy pomagająca ludziom w przenoszeniu jak
                        największej ilości kompetencji z jednej profesji do drugiej ("Cross skilful
                        training"). A teatrolodzy nie muszą występować na scenie.
                        Zachęcam BTW do zapoznania się z poglądami Pascala.
                        Dobrze byłoby (może?)także dokonać rozdziału pomiędzy atakiem osobistym, a
                        merytoryczną rozmową. Bo się Pan kompromituje. Tak "na oko" (c:
                        • Gość: behemot Re: No to po kolei... IP: *.hi.is / *.rhi.hi.is 02.02.06, 22:06
                          ...z opoznieniem ale w koncu.
                          Jesli chodzi o palac nie bede sie spieral. Ma Pan nade mna taka przewage, ze w
                          razie watpliwosci moze sie pan udac do wlasnej czy publicznej biblioteki i
                          sprawdzic. Biblioteka Narodowa Islandii ksiazkami o drugorzednych polskich
                          palacach nie dysponuje...natomiast pewne fakty odnosnie tego palacu zaistnialy -
                          na szczescie tylko wirtualnie. I to czy zaprojektowal go pan Stryjenski czy kto
                          inny i czy jest oryginalny czy odbudowany jest dla mnie drugorzedne.
                          Fakt 'wirtualny' byl taki, ze pewna firma chciala do tylow klasycystycznego
                          palacu, stojacego na miejscu dawnej renesansowej rezydencji i 'krolewskiej
                          kostnicy' dobudowac szklane pudlo mocno watpliwej jakosci architektonicznej.
                          Pan moze palac uwazac za malo wartosciowy -dla mnie jest to cenna pozostalosc
                          przed-XIX wiecznej zabudowy willowo-parkowej, posrod co tu mowic-przecietnych
                          dosc kamienic. I z tego powodu cenny. Tym bardziej, ze tego typu rezydencji w
                          centrum (i nie tylko) Krakowa nie pozostalo wiele. Wymaga dzis remontu i
                          rewaloryzacji ale z pewnoscia nie szklanych upiekszen.
                          A co to ma z Panem i Pana wyksztalceniem wspolnego? Otoz wystepuje Pan jako
                          ekspert GW, podpierajac sie autorytetem Towarzystwa Miłośników Historii i
                          Zabytków Krakowa. Osoba o tym samym nazwisku (a przyzna Pan, ze to nie Jan
                          Kowalski) i cokolwiek podobnym wygladzie (jak pisalem google zapisuje na
                          wlasnych serwerach stare wersje stron) pracowala w owej firmie majacej
                          zmasakrowac palac. Wnioski sam niech Pan wyciagnie.
                          Moje pytanie o kompetencje rowniez nie wzielo sie z niczego. Otoz, jak
                          wspomnialem, wystepuje Pan na lamach -badz co badzopiniotworzczej- GW jako
                          ekspert i wypowiada ostre sady o konkretnej inwestycji. To oczywiscie Panskie i
                          GW prawo. Natomiast moim prawem jest pytanie o Panskie kompetencje. Na tym
                          samym, wcale nie najstarszym w tej czesci Europy (chyba, ze wyrzuca Pan Czechy
                          poza Europe Srodkowa, co uwazam za mocno nieuprawnione-mimo nieco odmiennej
                          historii praskiego i krakowskiego uniwersytetu), ze zanim przyjmie sie czyjes
                          poglady za sluszne/niesluszne nalezy sprawdzic kompetencje osobnika, tudziez
                          sprawdzic czy sa zgodne z obowiazujacymi paradygmatami (wzglednie w sposob
                          wystarczajacy je obalaja). I Pan wybaczy-czym innym jest zdobywanie szczytow
                          czy biegunow (nie przypominam sobie wielu zawodowych geografow- zdobywcow) a
                          czym innym recenzja takiego czy owego dziela kultury. Oczywiscie ktos taki jak
                          doktor (czy nawet magister) polarnictwa nie istnieje. Badaniami obszarow
                          polarnych zajmuja sie glacjolodzy, geomorfolodzy, botanicy itd. I przy calym
                          szcunku do Marka Kaminskiego to oni, mniej spektakularni i bez telewizyjnych
                          relacji buduja wiedze tzw. ludzkosci na temat tych srodowisk. Wiedze, na ktorej
                          podstawie Kaminski moze zdobywac bieguny. To porownanie zatem to typowa 'kula w
                          plot' i niespecjalnie nadaje sie do spokojnego rozwazania. Podobnie malo celne
                          jest porownanie sie przez Pana do teatrologa. O ile wiem na naszym i nie tylko
                          uniwersytecie istnieje kierunek czy specjalizacja 'teatrologia' - z gory
                          przygotowujaca ludzi do recenzowania i porownywania dziel teatralnych, a nie do
                          grania na scenie.
                          Co do ataku-nie atakuje Pana - bo nie mam powodu. Atakuje co niektore Pana
                          poglady i -moim zdaniem-wyrazone tonem prawd absolutnych, osady. Juz sam tytul
                          artykulu sugeruje, ze nie bedzie pana probowal oceniac tego projektu, wskazywac
                          dobre i zle strony czy alternatywne rozwiazania. Tym czasem dla Pana projekt
                          jest szkodliwy- i basta. Ja juz nie wspominam o absurdzie z gdanskim kosciolem
                          Mariackim. Jesli tak jest to niech Pan powie dlaczego ow kosciol po dzis dzien
                          nie jest na liscie UNESCO? Tekst niestety sugeruje, ze dla Pana Krakow to
                          zabytkowe srodmiescie a poza tym jedynie zbior widokow i panoram na nie. I wg
                          prostego schematu: to co zaslania jest zle, to co nie zaslania jest dobre -
                          przynajmniej na tyle zeby nie pisac o tym jako o zagrozeniu dla miasta.
                          Tymczasem z mojego punktu widzenia najwiekszym zagrozeniem dla Krakowa -tak z
                          punktu widzenia dziedzictwa, jak i czystego pragmatyzmu jest zalew tandetnej
                          architektury (tynk na styropianie) w miejscach predysponowanych do zaistnienia
                          przynajmniej sredniej jakosci, poprawnych budynkow. Przyklad ma Pan po drugiej
                          stronie ulicy. Tam powstanie blok, w odroznieniu od projektu DDJM ogrodzony
                          parkanem. A panskie domysly o trudnosci w upublicznainiu przestrzeni, ze
                          zacytuje, trudno obronic z punktu widzenia logiki (niekoniecznie
                          pragmatycznej). Nie istnieje tam ogrodzenie ani w rzeczywistosci realnej ani
                          wirtualnej, a jedynie w sferze Panskich domyslow. Dosc dziwacznie brzmi
                          natomiast stwierdzenie o wysokiej jakosci projektu. No to jest w koncu zly czy
                          dobry? Bo jezeli architektura jest wysokiej jakosci -to dlaczego nazywa pan
                          projekt szkodliwym? Niepredko-jesli wo ogole to zrozumiem. Nie rozumiem takze
                          stwierdzen nt. braku zabezpieczen. To nie powod do zaniechania zagospodarowania
                          bulwarow, bo idac tym tropem nalezaloby kazdego lata, przed domniemanymi
                          wezbraniami letnimi ewakuowac wiekszosc najcenniejszych, a narazonych na
                          najwieksze zagrozenie zabytkow. Nie widze zreszta w projekcie DDJM jakiegos-
                          znaczniejszego niz teraz -przystawiania budynkow do rzeki. Budynki w tym
                          miejscu juz sa. Zaden park w tym miejscu natomiast nie ozywi Ludwinowa. Park
                          Jordana czy parki Manhattanu sa otoczone gesto zabudowanymi obszarami z wielka
                          liczba mieszkancow (Miasteczko Studenckie!!). Niech Pan teraz porowna je do
                          polozonego 'nie po tej stronie Wisly' i odcietego od Osiedla Podwawelskiego
                          ruchliwa ulica Ludwinowa. Czy ktokolwiek pojdzie do takiego parku?
                          Tego typu porownania sa niestety na porzadku dziennym w Krakowie. Z
                          klasycznym , dosc nieszczesliwym, porownaniem Krakowa do Florencji. Co w
                          przypadku bulwarow zreszta, powinno prowadzic do gestego ich zabudowania. Ot,
                          paradoks
                          B.
                          • konrad_myslik Tak? 03.02.06, 13:53
                            > ...z opoznieniem ale w koncu.
                            > Jesli chodzi o palac nie bede sie spieral. Ma Pan nade mna taka przewage, ze
                            w > razie watpliwosci moze sie pan udac do wlasnej czy publicznej biblioteki i
                            > sprawdzic. Biblioteka Narodowa Islandii ksiazkami o drugorzednych polskich
                            > palacach nie dysponuje...natomiast pewne fakty odnosnie tego palacu
                            zaistnialy

                            A zatem jednak drugorzędny. No proszę.
                            To, że coś akurat wiem, niech nie będzie przez Pana traktowane w kategoriach
                            przewagi, bo dla mnie to publiczna wymiana poglądów i sprawdzonych faktów - a
                            nie walka. Polecam taki pkt widzenia.


                            > na szczescie tylko wirtualnie. I to czy zaprojektowal go pan Stryjenski czy
                            kto
                            >
                            > inny i czy jest oryginalny czy odbudowany jest dla mnie drugorzedne.

                            A to ciekawe, poprzednio nie było drugorzędne, sądząc z prób sprostowania

                            > Fakt 'wirtualny' byl taki, ze pewna firma chciala do tylow klasycystycznego
                            > palacu, stojacego na miejscu dawnej renesansowej rezydencji i 'krolewskiej
                            > kostnicy' dobudowac szklane pudlo mocno watpliwej jakosci architektonicznej.


                            Ten pałac, wbrew Pańskiemu przekonaniu nigdy nie był klasycystyczny, obie
                            kolumnady, tę z tyłu i tę z przodu doprojektowali mu Niemcy podczas okupacji. O
                            dobudowie oficyn była już mowa.

                            > Pan moze palac uwazac za malo wartosciowy -dla mnie jest to cenna pozostalosc
                            > przed-XIX wiecznej zabudowy willowo-parkowej, posrod co tu mowic-przecietnych
                            > dosc kamienic. I z tego powodu cenny. Tym bardziej, ze tego typu rezydencji w
                            > centrum (i nie tylko) Krakowa nie pozostalo wiele. Wymaga dzis remontu i
                            > rewaloryzacji ale z pewnoscia nie szklanych upiekszen.

                            Proszę to powiedzieć tym, którzy go kupili i zamierzają przeprojektować. Na
                            hotel. Co do reszty - zgoda. Przypominam tylko, że sam pałac oraz park są
                            własnością dwóch oddzielnych podmiotów. Przyszłść ich współpracy jest dla mnie
                            nieznana.
                            A'propos? Co upowaznia Pana do potępiania w czambuł projektowanych - jak
                            czytam - szkalnych upiększeń? Wykształcenie?


                            > A co to ma z Panem i Pana wyksztalceniem wspolnego?

                            Nie wiem, co to ma wspólnego. To Pan mnie indaguje w sprawie mojego
                            wykształcenia. Ja tylko odpowiadam. Lekko zdumiony, ale odpowiadam. Kwestia
                            standardów - jeśli rozumie Pan, co mam na myśli.

                            Otoz wystepuje Pan jako
                            > ekspert GW, podpierajac sie autorytetem Towarzystwa Miłośników Historii i
                            > Zabytków Krakowa.

                            Przechodzi Pan tu na ton ataku personalnego, czego nie pochwalam. Nie jestem
                            ekspertem GW, co najwyżej dziennik zapytał mnie o zdanie.Autorytetem
                            towarzystwa podpieram się w granicach jego autorytetu, Już sam fakt, że uznał
                            Pan ten autorytet za istniejący jest ważny w tej rozmowie. Ale uczulam Pana, że
                            grono do którego zostałem wy-bra-ny nie jest kompletowane poprzez cenzus
                            majątkowy, albo poprzez to, że ktoś zna jeszcze-bogatszego-inwestora. Decydują
                            inne składowe.Hm?

                            Osoba o tym samym nazwisku (a przyzna Pan, ze to nie Jan
                            > Kowalski) i cokolwiek podobnym wygladzie (jak pisalem google zapisuje na
                            > wlasnych serwerach stare wersje stron) pracowala w owej firmie majacej
                            > zmasakrowac palac. Wnioski sam niech Pan wyciagnie.

                            To ciekawa analogia. A czy np rzecznika Rządu chciałby A czy np Michaela
                            Schumachera byłby Pan skłonny oceniać z pkt widzenia sprzedaży samochodów przez
                            firę Ferrari? Tak? A skąd pochodzi Pańska wiedza o moim poglądzie nt projektu
                            przebudowy Pałacu na Szlaku?
                            A skąd pochodzi Pańska wiedza o dotychczasowych przebudowach Pałacu?

                            Przechodzi Pan z cierpliwością godną lepszej sprawy na grunt ataków
                            personalnych. A ponieważ publiczne rozmowy na tematy osobiste z kimś, kto do
                            tej pory się nie przedstawił - mnie nie interesują, więc zachęcam do prywatnej
                            korespondencji pod moim adresem w publicznym portalu "Gazety".

                            > Moje pytanie o kompetencje rowniez nie wzielo sie z niczego. Otoz, jak
                            > wspomnialem, wystepuje Pan na lamach -badz co badzopiniotworzczej- GW jako
                            > ekspert i wypowiada ostre sady o konkretnej inwestycji. To oczywiscie Panskie
                            i GW prawo.


                            Uznaje Pan niniejszym za dowiedzione coś, co nieledwie przed chwilą Pan
                            zaprezentował. A tymczasem ja nie jestem ekspertem Gazety. Pan tak uważa - ale
                            to uważanie nie ma mocy sprawczej.

                            Natomiast moim prawem jest pytanie o Panskie kompetencje. Na tym
                            > samym, wcale nie najstarszym w tej czesci Europy (chyba, ze wyrzuca Pan
                            Czechy
                            > poza Europe Srodkowa, co uwazam za mocno nieuprawnione-mimo nieco odmiennej
                            > historii praskiego i krakowskiego uniwersytetu), ze zanim przyjmie sie czyjes
                            > poglady za sluszne/niesluszne nalezy sprawdzic kompetencje osobnika, tudziez
                            > sprawdzic czy sa zgodne z obowiazujacymi paradygmatami (wzglednie w sposob
                            > wystarczajacy je obalaja).

                            Kiedy piszę o "tej częsci Europy" to nie nazywam jej "Europą Środkową". To Pan
                            tak czyni.Proszę więc nie budować krytyki mojej wypowiedzi na czymś, czego nie
                            napisałem. Ponadto wie Pan doskonale, że ówczesna Europa (dzisiejsza też) nie
                            może być mierzona cyrklem i linijka, ale dostepnością terenów warunkowaną przez
                            bariery naturalne, polityczne (żelazna kurtyna np), czy klimatyczne. Nie
                            przypadkowo Cesarstwo Rzymskie sięgało do Dunaju - poza Dacją.

                            I Pan wybaczy-czym innym jest zdobywanie szczytow
                            > czy biegunow (nie przypominam sobie wielu zawodowych geografow- zdobywcow) a
                            > czym innym recenzja takiego czy owego dziela kultury. Oczywiscie ktos taki
                            jak
                            > doktor (czy nawet magister) polarnictwa nie istnieje. Badaniami obszarow
                            > polarnych zajmuja sie glacjolodzy, geomorfolodzy, botanicy itd. I przy calym
                            > szcunku do Marka Kaminskiego to oni, mniej spektakularni i bez telewizyjnych
                            > relacji buduja wiedze tzw. ludzkosci na temat tych srodowisk. Wiedze, na
                            ktorej podstawie Kaminski moze zdobywac bieguny. To porownanie zatem to
                            typowa 'kula w plot' i niespecjalnie nadaje sie do spokojnego rozwazania.

                            Jak rozumiem przykład z MK Panu nie odpowiada, i próbuje go Pan pomniejszyć i
                            zdeprecjonować. Przecież to widzą nasi czytelnicy. No i ja też.
                            Bardzo się cieszę, że uznał Pan, że oto Marek Kamiński może zdobywać bieguny w
                            oparciu o wiedzę fachowców z róznych dziedzin, przekazywaną mu zapewne
                            osobiście - lub poprzez źródła.

                            Proszę jedynie przyjąć, że ja też mogę.
                            Tym to sposobem zwolnił mnie Pan z obowiązku dowodzenia, że oto nie trzeba być
                            glacjologiem, geografem, żeglarzem, botanikiem, ani nawet geomorfologiem - by
                            osobiście zdobywać bieguny. Proszę może przyjąć, że w świecie istnieją inne
                            sposoby zdobywania szerokiej wiedzy w oparciu o źródła - inne, aniżeli
                            akademickie wykształcenie. (nb zauwazyłem, że niewygodne przykłady Pan pomija -
                            czy to się godzi?)
                            CBDO

                            > Podobnie malo celne jest porownanie sie przez Pana do teatrologa. O ile wiem
                            na naszym i nie tylko uniwersytecie istnieje kierunek czy
                            specjalizacja 'teatrologia' - z gory przygotowujaca ludzi do recenzowania i
                            porownywania dziel teatralnych, a nie do grania na scenie.

                            Zatem domagałby się Pan ode mnie dyplomu Krytyka Architektury? Zbliżyliśmy się -
                            jak się zdaje - do absurdu (c:
                            Czy naprawdę sądzi Pan, że obywatel Krakowa, a za takiego się uważam,
                            pozbawiony jest prawa do krytyki efektów pracy architektów, lekarzy, prawników
                            tylko ( i innych zawodów publicznej słuzby), dlatego że sam nie jest
                            architektem, lekarzem, albo prawnikiem? Tak??

                            > Co do ataku-nie atakuje Pana - bo nie mam powodu. Atakuje co niektore Pana
                            > poglady i -moim zdaniem-wyrazone tonem prawd absolutnych, osady. Juz sam
                            tytul artykulu sugeruje, ze nie bedzie pana probowal oceniac tego projektu,
                            wskazywac dobre i zle strony czy alternatywne rozwiazania. Tym czasem dla Pana
                            projekt jest szkodliwy- i basta.

                            To, że nie ma Pan powodu nie oznacza, że mnie Pan nie atakuje. Bardzo często
                            przeżywam ataki
                          • konrad_myslik CD 03.02.06, 13:59
                            ...pozbawione powodu. Co do treści umieszczonych w Gazecie, to trzeba Panu
                            wiedzieć, że nadawanie tytułów tekstom jest przywilejem redakcji - tak starym,
                            jak sama prasa. A nie moim. Polecam lekturę klasyków w tej mierze, np E.E.
                            Kischa. Tekst, który Pan przeczytał nie jest artykułem, ale wywiadem. Mówiłem w
                            nim różne rzeczy, także pochlebne, ale na użytek krytyki używa Pan tylko
                            tego,co nie odpowiada PANU.

                            Ja juz nie wspominam o absurdzie z gdanskim kosciolem
                            > Mariackim. Jesli tak jest to niech Pan powie dlaczego ow kosciol po dzis
                            dzien nie jest na liscie UNESCO?

                            To, że przykładowi Kościoła Mariackiego w Gdańsku próbuje Pan nadać miano
                            absurdu, opisuje tylko Pańskie poglądy - oraz wskazuje, że nie dość dokładnie
                            przeczytał Pan moją wypowiedź. Chodziło wszak o odtworzenie bryły w panoramie
                            miasta. O odbudowanie tego, co mieli pod powiekami i na niezliczonych sztychach
                            mieszkańcy Gdańska - od stuleci. Prawdziwego zabytku nie da się zbudować raz
                            jeszcze.
                            A! Krakowski Kościół Mariacki, mimo, że prawdziwy, także nie jest na liście
                            UNESCO - oddzielnie.

                            Tekst niestety sugeruje, ze dla Pana Krakow to
                            > zabytkowe srodmiescie a poza tym jedynie zbior widokow i panoram na nie. I wg
                            > prostego schematu: to co zaslania jest zle, to co nie zaslania jest dobre -
                            > przynajmniej na tyle zeby nie pisac o tym jako o zagrozeniu dla miasta.

                            Krótki tekst nie jest zdolny sugerować nawet, czym jest dla mnie Kraków. A
                            ponieważ korzysta Pan przy pisaniu swoich wypowiedzi z kilku moich postów oraz
                            tekstu w Gazecie, więc sądzi Pan, że mogą być oceniane łącznie. Nie mogą. Każdy
                            z wątków wymagałby oddzielnego omówienia.

                            > Tymczasem z mojego punktu widzenia najwiekszym zagrozeniem dla Krakowa -tak z
                            > punktu widzenia dziedzictwa, jak i czystego pragmatyzmu jest zalew tandetnej
                            > architektury (tynk na styropianie) w miejscach predysponowanych do
                            zaistnienia
                            > przynajmniej sredniej jakosci, poprawnych budynkow. Przyklad ma Pan po
                            drugiej
                            > stronie ulicy. Tam powstanie blok, w odroznieniu od projektu DDJM ogrodzony
                            > parkanem.

                            Skala niebezpieczeństw jest o wiele szersza od "Pańskiej". Niestety nie
                            pilotuje Pan, w przeciwieństwie do mnie , procesu lobbowania ustaw o
                            zagospodarowaniu przestrzennym, cudownych zniknięć dokonujących się w
                            dokumencie pn "ROZPORZĄDZENIE MINISTRA GOSPODARKI PRZESTRZENNEJ I BUDOWNICTWA
                            z dnia 14 grudnia 1994 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny
                            odpowiadać budynki i ich usytuowanie etc etc", uchwał Rady Miasta o planach
                            miejscowych, losów tzw Studium B, sieci powiązań majątkowo-decyzyjnych
                            tworzonych dookoła tego Studium etc, etc

                            A panskie domysly o trudnosci w upublicznainiu przestrzeni, ze
                            > zacytuje, trudno obronic z punktu widzenia logiki (niekoniecznie
                            > pragmatycznej). Nie istnieje tam ogrodzenie ani w rzeczywistosci realnej ani
                            > wirtualnej, a jedynie w sferze Panskich domyslow.

                            Domysły? Oj Panie...a skąd Pan wie, że tam nie będzie płotów?

                            Dosc dziwacznie brzmi
                            > natomiast stwierdzenie o wysokiej jakosci projektu. No to jest w koncu zly
                            czy
                            > dobry? Bo jezeli architektura jest wysokiej jakosci -to dlaczego nazywa pan
                            > projekt szkodliwym? Niepredko-jesli wo ogole to zrozumiem.

                            To, że ktoś czegoś nie rozumie niekiedy się zdarza. Architektura wysokiej
                            jakości może np nie respektować kontekstu. Podług mnie np budynek mieszkalny
                            obok synagogi Izaaka jest architekturą wysokiej jakości, a kontekstu nie
                            respektuje W OGÓLE. Istniejąw Krakowie przykłady architektury BARDZO WYSOKIEJ
                            JAKOŚCI, któe nie dość, że nie respektują kontekstu, to go rujnują.

                            Nie rozumiem takze
                            > stwierdzen nt. braku zabezpieczen. To nie powod do zaniechania
                            zagospodarowania
                            >
                            > bulwarow, bo idac tym tropem nalezaloby kazdego lata, przed domniemanymi
                            > wezbraniami letnimi ewakuowac wiekszosc najcenniejszych, a narazonych na
                            > najwieksze zagrozenie zabytkow.

                            Oj - Pan nie uważa niestety. Odsyłałem już do źródeł, a próby "reductio ad
                            absurdum" nie przystoją w naszej wymianie zdań. Jeśli chciałby Pan zobaczyć, co
                            to jest zagospodarowanie bulwarów, to proszę rzucić okiem na drugi brzeg Wisły:
                            obmurowania SPOJONE z projektem kanału ulgi, przekopem Rudawy w inne miejsce,
                            polderem Rudawy powyżej mostu na ul. Jesionowej/Na Błonie. Zamysł dotyczył
                            pewnej całości, a nie wydarcia kawałka gruntu z tej miejskiej całości.
                            A czy nie słyszał Pan (przypadkiem!), który to ze znaych krakowskich
                            architektów zaprojektował koncepcję wysokiego budynku w miejscu całkowicie
                            ignorującym przyszłe istnienie kanału ulgi?

                            Nie widze zreszta w projekcie DDJM jakiegos-
                            > znaczniejszego niz teraz -przystawiania budynkow do rzeki. Budynki w tym
                            > miejscu juz są.

                            Przecież piszę o niebezpieczeństwie precedensu. A w tym miejscu budynków nie
                            ma. Są dalej od obwałowań. No i polecam lekturę Prawa Wodnego.

                            Zaden park w tym miejscu natomiast nie ozywi Ludwinowa.

                            Czy sądzi Pan, że domagam się zamiany Ludwinowa na Park? Odpowiadam tylko na
                            zadane mi pytanie o martwocie parków...

                            Park
                            > Jordana czy parki Manhattanu sa otoczone gesto zabudowanymi obszarami z
                            wielka liczba mieszkancow (Miasteczko Studenckie!!).

                            Oj Panie... robi się coraz trudniej. Czy w czasach, kiedy Park Jordana miał
                            swoje pierwsze sukcesy miasteczko studenckie też istniało? Może by tak chwila
                            refleksji...

                            Niech Pan teraz porowna je do
                            > polozonego 'nie po tej stronie Wisly' i odcietego od Osiedla Podwawelskiego
                            > ruchliwa ulica Ludwinowa. Czy ktokolwiek pojdzie do takiego parku?
                            > Tego typu porownania sa niestety na porzadku dziennym w Krakowie. Z
                            > klasycznym , dosc nieszczesliwym, porownaniem Krakowa do Florencji. Co w
                            > przypadku bulwarow zreszta, powinno prowadzic do gestego ich zabudowania. Ot,
                            > paradoks

                            No tak, tak. Po kolei: co do parków, to już pisałem co należy. Bryant Park był
                            przez kilkadziesiąt lat kompletnie do niczego, mimo, że leżał tam, gdzie
                            poprzednio (środek dolnego Manhattanu). To nie położenie warunkuje sukces
                            parku, ale funkcje w nim realizowane. Park Bednarskiego leży w centrum
                            Podgórza, a przez cały okres PRL-u można w nim było dostać najwyżej po pysku -
                            koncertowo.
                            Próba deprecjonowania przykładu Frorencji nie zasługuje na komentarz, proszę
                            może dowiedziec się tego i owego o florenckiej powodzi w latach 50-tych, i o
                            jej skutkach. Oraz o zabezpieczeniach, które Włosi poczynili po tej powodzi.
                            Arno we Florencji bardziej przypomina Kamienicę w Nowym Sączu niż Wisłę w
                            Krakowie. Miasto historyczne jest najcenniejszym towarem, który Kraków ma do
                            zaoferowania w świecie, podstawą budowy jego marki i wizerunku. Podstawą
                            sukcesu ekonomicznego i bezprecedensowego rozwoju usług. Potwierdzają to
                            niezbicie liczne badania prowadzone na zlecenie Magistratu w Polsce i w
                            świecie. Proszę się może z nimi zapoznać...?
                            > B.
              • konrad_myslik Jeszcze jeden niewielki kłopot 28.01.06, 16:18
                Pałac na Szlaku nigdy nie był królewską posiadłością. Pan jest źle
                poinformowany. Może wrócimy do rzeczy kiedy już uda się to zmienić?
            • Gość: Knight of Wands I szanowny Pan sie zajmuje Pubic Relations??? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 28.01.06, 16:12
              Polecam Google i hasło: Konrad Myślik Terra Casa?

              Wyskakuje:
              www.liceum.spine.pl/bywsze/konkurs_stypendialny2003.php - "Konrad Myślik
              (Terra Casa S.A.)"

              www.w-a.pl/new/images/czat_murator_10_VI.htm - "Konrad Myślik z
              krakowskiej firmy deweloperskiej Terra Casa, który zamierza przeszczepić na
              polski grunt zasady Project for Public Spaces."

              Oraz nieaktualny, ale zapamietany w cache Googla link:
              www.internetpr.pl/listapr.php?set=1&l=M
              który tłumaczy wszystko: "Konrad Myślik Od 2001 do 2004 związany z firmą
              dewelopersko-konsultingową Terra Casa SA."

              I po co pisać prawdę, którą wszyscy odczytamy jako kłamstwo?
              • konrad_myslik zawziętość zgubiła już niejednego 28.01.06, 16:23
                ...autora anonimów.
                Ale jeśli - Drogi Królu - szuka Pan/Pani kolegów, to nie jest to właściwy adres.
                Uważne przeczytanie tego, co napisałem do tej pory z pewnością Panu/Pani nie
                zaszkodzi.

                PS: zarówno konstrukcja jak i zasoby wyszukiwarek dotyczące mojej osoby są mi
                znane. A ponieważ zapomiał się Pan/Pani przedstawić, więc dalszy dialog wygląda
                na utrudniony.
                • Gość: Knight of Wands Re: zawziętość zgubiła już niejednego IP: *.gprspla.plusgsm.pl 28.01.06, 16:32
                  konrad_myslik napisał:

                  > Ale jeśli - Drogi Królu - szuka Pan/Pani kolegów, to nie jest to właściwy
                  > adres

                  Z pewnością. Nie szukam kolegów, tylko szukam uciechy z dętych bufonów.

                  > Uważne przeczytanie tego, co napisałem do tej pory z pewnością Panu/Pani nie
                  > zaszkodzi.

                  Ano nie. A powinno?

                  Nawiasem mówiąc - google naprowadziło mnie na właściwy trop:

                  www.internetpr.pl/pr_community_who_is_who.php?offset=14&letter=M&what_find=surname
                  "Konrad Myślik: Od 2001 do 2004 związany z firmą dewelopersko-konsultingową
                  Terra Casa SA. Ostatnio jako konsultant, poprzednio jako kierownik projektu.
                  Odpowiadał za wizerunek Spółki (www.terracasa.pl) oraz o wizerunek utworzonej
                  przez Nią- wspólnie z ING Real Estate - spółki Parkowe Wzgórze
                  (www.parkowe-wzgorze.pl). Doświadczenie w branży: od 1996, oraz doświadczenie w
                  zawodach pokrewnych od 1980. Zwolennik Krakowa (bez szowinizmu). Dorosła córka
                  pracuje w Warszawie (sic!) . Odpowiada na pytania dotyczące szczegółów
                  dotychczasowej pracy. Na kompletny opis nie ma tu miejsca. "

                  Ponieważ obserwuję Pańską działalność od pewnego czasu, pozwolę sobie zauważyć,
                  że szczytne cele wymagają subtelnych i przemyślanych metod.

                  W przeciwnym razie można sporo zaprzepaścić. Tytuły Pan daje zgrabne, warto się
                  nad nimi zastanowić.
                  • konrad_myslik Pańskie zainteresowanie mnie zaszczyca 28.01.06, 16:42
                    - a co do reszty, to - jak wyżej.
                  • Gość: Luby To pasuje do twojej poetyki. Witkacy! : IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 20:38
                    Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
                    I myślę sobie, och psiakrew! czyż wszyscy są gó..arze?
                    Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
                    A reszta? Ach, reszta, proszę pani, to jest gó.., wprost na szmelc.
                    Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
                    O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
                    Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz.
                    A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym "Roneo".
                    O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
                    Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
                    Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,
                    A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty
                    (Bo krzywych zabrakło już),
                    A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,
                    Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,
                    I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani, wieczorna,
                    ta tak zwana, ach, poświata,
                    I wszystko to na tle zupełnej nędzy
                    W smrodzie u gospodyni jakiejś potwornej wprost jędzy,
                    W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,
                    Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -
                    Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
                    I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
                    A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe
                    I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...
                    W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach
                    Trudniej jest niż w afrykańskich najtropikalniejszych choćby wprost stosunkach.
                    Gdy człowiek gębą sra,
                    A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,
                    Gdy mu muzyczka skądiś gra,
                    A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gniazd,
                    Gdy beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora,
                    Gdy człowiek sobie siebie widzi jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora -
                    Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,
                    W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
                    A do tego napisane nie krwią a gównem, bardzo źle.
                    Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!
                    Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
                    I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
              • konrad_myslik Z rozpędu, w miejsce rycerza. 28.01.06, 16:24
                ...zrobiłem z Pana/Pani króla.
                Przepraszam za to niedopatrzenie.
    • konrad_myslik Jeśli w miejsce anonimowego gryzienia się 27.01.06, 19:18
      ...po kostkach byłby Pan (Pani) tak uprzejmy i przedstawił się imieniem i
      nazwiskiem - to odpowiem niezwłocznie, w razie potrzeby także osobiście.

      Z poważaniem

      Konrad Myślik
      • Gość: behemot Re: Jeśli w miejsce anonimowego gryzienia się IP: *.rhi.hi.is 27.01.06, 19:24
        A swoja droga -nie uwaza pan ze 'ludwinow' Budostalu jest szkodliwy?
        • konrad_myslik Re: Jeśli w miejsce anonimowego gryzienia się 28.01.06, 00:16
          W razie wątpliwości patrz koniec akapitu...etc, etc

          Z poważaniem

          konrad Myślik
      • Gość: centuś Re: Jeśli w miejsce anonimowego gryzienia się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 21:45
        Nazywam się Andrzej Zalewski i chciałbym niezwłocznie uzyskać odpowiedź na
        postawione pytanie.
        • konrad_myslik Czy pytanie brzmi: 28.01.06, 00:10
        • konrad_myslik Szanowny Panie Andrzeju, czy pytanie brzmi: 28.01.06, 00:14
          "A to Pana nie interesuje?"

          Jeśli tak, to odpowiadam: sąsiedztwo zdarzeń nie sprawia, że się łączą.

          Ale

          projekt Budostalu mi się nie podoba.
    • Gość: doc Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 21:43
      Budynek od strony Konopnickiej jest bardzo dobry. Konopnicka jest arterią
      samochodową - pieszych praktycznie tam nie ma, a długie budynki z perspektywy
      pasażera autobusu czy samochodu wyglądają znakomicie. Obawy mam tylko co do tych
      bloków po stronie Wisły :/, ale ogólnie projekt nie jest taki zły i napewno
      lepszy niż hotel Forum ! Myślę że opinia pana Myślika jest bardzo nieobiektywna,
      a w kontekście powstającej na działce obok archi...obory stawia wiele znaków
      zapytania pod tym artykułem.
    • Gość: sand Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.saska.krakow.pl 28.01.06, 02:38
      "Najczęściej oglądaną panoramą tego miejsca jest widok z zakola Wisły u wylotu
      Zwierzynieckiej, z Wawelu czy od strony ronda Matecznego i ul. Konopnickiej. A
      tam będzie straszyć wielka, masywna zasłona."

      Zwierzyniecka to rozumiem. Ale od strony ronda Matecznego i Konopnickiej????
      A z którego _konkretnie_ miejsca? 150 czy może 250 metrów od tunelu pod rondem
      idąc w kierunku ronda Matecznego?
      • Gość: no i tak Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 03:00
        A na to Tadeusz odpowie:

        "Majorze! Jeśli jesteś tak śmiałym rycerzem,

        A czegoż ty się chowasz za jegrów kołnierzem?

        Nie tchórzę ja przed tobą, wynidź no zza płotów,

        Dostałeś w twarz, jam przecie bić się z tobą gotów!

        Po co krwi rozlew! Między nami była zwada,

        Niechajże ją rozstrzygnie pistolet lub szpada.

        Daję ci broń na wybor, od działa do szpilki;

        A nie, to was wystrzelam jako w jamie wilki".

        • sandbender Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł 28.01.06, 03:15
          :)

          To ponawiam pytanie: z którego konkretnie miejsca?

          Jarosław Musiał
          • konrad_myslik Szanowny Panie Jarosławie 28.01.06, 15:39
            odpowiadam:
            Odbiór panoramy miasta oabrczony pytaniem "z którego konkretnie miejsca" każe
            mi ocenić Pańskie widzenie panoramy Krakowa jako obciążone dogmatem "Kopca
            Kościuszki".
            I jakkolwiek panorama z Kopca niema sobie równych, czy to w dzień czy w nocy,
            to oddziaływuje ona na nasze ( a więc i Pańskie) widzenie panoramy odbieranej z
            jednego tylko punktu.
            Dlatego też zastosowane przez Pana ograniczenie nie jest - z mojego pkt
            widzenia - zasadne. Oto bowiem są liczne przykłady czy to z wędrówek górskich,
            czy miejskich, że własnie postepujący odbiór, odbiór w ruchu daje nam
            przyjemność podziwiania odkrywającego się stopniowo krajobrazu.
            Nie chciałbym mnożyć przykładów, bo nie przybiżają nas do dowodu.
            Ulica ze swej natury wykorzystywana jest w ruchu, czy to przez pasażerów,
            kierowców, czy przez pieszych. To pozwala na podziwianie niezrównanego, choć
            coraz bardziej dewastowanego obrazu Krakowa, jedynego - przypominam - ocalałego
            po ostatnmiej wojnie miasta historycznego tej miary, leżącego dziś w granicach
            RP( to wasnie dlatego kolejne kancelarie kolejnych prezydentów RP przeznaczają
            na odnowę krakowskich zabytków znaczne kwoty, bo zaniedbanie tego procesu grozi
            nam wieloma szkodami - realnymi, np natury psychologicznej - na których
            opisanie brak tu miejsca). Urok tego odbioru potęguje jego POŁOŻENIE, dzięki
            któremu ze wzniesień Bramy Krakowskiej możemy podziwiać zabudowę wiślanej
            kotliny, wawelskiego wzgórza, oraz wzgórz okolicznych.
            Nie wymaga chyba komentarza liczba podróżnych - w tym naturalnie zamiejscowych -
            przemierzających ul. Konopnickiej w obie strony, czy to w drodze do/z
            Wieliczki, Zakopanego lub dziesiątków innych znanych miejsc położonych na
            prawym brzegu Wisły.
            Proponowany projekt ( w obecnym kształcie)sugeruje potrzebę wystawienia
            dwustumetrowej kurtyny wzdłuż jezdni ul Konopnickiej. Oznacza to, że w imię
            urbanistycznego akademizmu ktoś, KTOŚ postanawia udać, że krajobraz w tym
            miejscu nie jest otwarty, i spaskudzony jedynie bryłą hotelu (dobra, może nawet
            bardzo, ale czy w tym miejscu??), ale że jest, lub powinien być zamknięty.
            A zatem nie hotel-okręt na palach, dający (o naiwni czytelnicy renderów)niby-
            wgląd "podspodni" na Zamek i Skałkę, ale LITA ŚCIANA.
            Ściana zaczynająca się od przejazdu pod jezdnią Konopnickiej na południu i
            ciągnąca się do przejścia podziemnego pod tąże jezdnią - na północy. Dwieście
            metrów długości i nie-wiadomo-ile wysokości. Dla porównania dwieście metrów to
            tyle, ile od "Baranów" do "Jaszczurów".
            Pytanie Pańskie - Panie Jarosławie - gdyby potraktować je powaznie , musiałbym
            porównać do pytania o realność łysiny jegomościa z ośmioma włosami. No przecież
            nie jest łysy...
            A jeśli to Panu nie wystarcza, to zapraszam w teren.
            Zamiast chwili dłuższej podziwiania (plus korki...(c: )otrzyma Pan, jako
            podróżny kilkusekundowe okienko na Skałkę i ciut Zamku, zanim samochód /autokar
            zniknie w tunelu pod Rondem Grunwaldzkim.
            Z poważaniem

            Konrad Myślik
            • Gość: doc Re: Szanowny Panie Jarosławie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 00:48
              Idąc dalej tym tokiem rozumowania należałoby zlikwidować tunel pod rondem
              Grunwaldzkim. Tak się składa, że codziennie jeżdże ulicą Konopnicką i to co mnie
              razi to rozpadający się od kilku lat Forum i paskudne zabudowania wokół niego.
              Wawelu z perspektywy jadącego samochodem/autobusem wogóle nie widać. Skałki
              praktycznie też nie. Z Błoń od strony ul Piastowskiej była panorama na Wawel
              która moim zdaniem nie miała sobie równych i nie przeszkadzało to w postawieniu
              słupów oświetleniowych stadionu Cracovi. W ten sposób to miasto się degraduje.
              Dobre i ciekawe projekty są z góry odrzucane natomiast ciągle jakimś cudem
              powstają nowe szkaradztwa typu Sheraton, Galeria Krakowskam, apartamenty na
              Ludwinowie i sporo innych by się znalazło.
            • sandbender Re: Szanowny Panie Jarosławie 30.01.06, 11:13
              konrad_myslik napisał:
              > Ściana zaczynająca się od przejazdu pod jezdnią Konopnickiej na południu i
              > ciągnąca się do przejścia podziemnego pod tąże jezdnią - na północy. Dwieście
              > metrów długości i nie-wiadomo-ile wysokości. Dla porównania dwieście metrów
              to
              > tyle, ile od "Baranów" do "Jaszczurów".
              > Pytanie Pańskie - Panie Jarosławie - gdyby potraktować je powaznie ,
              musiałbym
              > porównać do pytania o realność łysiny jegomościa z ośmioma włosami. No
              przecież
              >
              > nie jest łysy...
              > A jeśli to Panu nie wystarcza, to zapraszam w teren.
              > Zamiast chwili dłuższej podziwiania (plus korki...(c: )otrzyma Pan, jako
              > podróżny kilkusekundowe okienko na Skałkę i ciut Zamku, zanim
              samochód /autokar
              >
              > zniknie w tunelu pod Rondem Grunwaldzkim.
              > Z poważaniem
              >
              > Konrad Myślik

              Witam
              Specjalnie zadałem w ten sposób pytanie. Co do uroków otwierających się panoram
              nie dyskutuje bo i nie ma z czym. Zgadzam się.
              Ale w sprawe Konopnickiej to i tego nieszczęsnego sformułowania "od Ronda
              Matecznego" to nadal polemizowałbym.
              Na początek trzeba się zastanowić nie czy blok bedzie mial 10 czy 1000 metrów
              wysokości tylko czy on faktycznie zasłoni to nieszczęsne "kilkusekndowe
              okienko". Jeżeli ono jest bo ja nie wiem, nie widziałem. Muszę sprawdzić. I
              narysować sobie Forum na tle tego nowego osiedla żeby zobaczyć jak daleko ten
              blok wystaje.
              Bo on mnie się równiez nie podoba, ale nie ze względu na to, że coś zasłania
              czy nie zasłania. Po prostu jest nudny.
              A co do samego zasłaniania. Dla mnie miasto posiada taką cechę że coś ciągle
              coś innego zasłania. Wyjątek to pewnie Brasilia.

              Z resztą nie byłoby tej dyskusji gdyby były plany uchawalone, prawda?
              Jarek
              • konrad_myslik Re: Szanowny Panie Jarosławie 30.01.06, 15:34
                Zatem ogólnie - zgoda.

                Że miasto ma to do siebie?
                A to znowóż jak w dialektyce - w jednych zasłania - a w innych nie zasłania...
                Proszę zwrócić uwagę, że towarem sprzedawanym przez firmy deweloperskie jest
                widok z okna. I w reklamach możemy przeczytać sobie co też z okien naszej
                inwestycji będzie widać.
                A co do planów, to w przeciwieństwie do np Wrocławia , żyjemy w mieście, w
                którym grunty są najczęściej własnością prywatną. To przedłuża procedury
                planistyczne w nieskończoność, oraz rodzi u wiekszosci właścicieli przekonanie,
                że każda ich działka nadaje się do wybudowania na niej CO NAJMNIEJ
                ośmiopiętrowego bloku mieszkalno-hotelowo-biurowego. Posiadane metry
                niewielkich zagoników mnożą więc oni przez niezliczone metry kwadratowe
                przyszłych wieżowców a następnie...oddają się snom o wielkim placu zastawionym
                złotymi Maybachami. Nazywam to "wychyleniem się wahadła posiadania w drugą
                stronę". Tak zbiera swoje żniwo polityka przestrzenna PRL-u.
                Życzę właścicielom jak najlepiej.

                Ale jako osoba, która uzyła terminu "plan" wie Pan zapewne, że procedury
                planistyczne mają w Krakowie samych tylko wrogów (poza nielicznymi wyjątkami),
                co stwierdzam naocznie, odwiedzając w charakterze publiczności niektóre sesje
                Rady Miasta.
                Na tych to sesjach mnożą się jak króliki przeciwnicy planów lub projektów
                planów, które mają np objąć ochroną (przed nieograniczoną działalnością
                inwestycyjną) tereny najoczywiściej chronione.
                Podczas trwania procesu opracowania planów zainteresowani "czarodzieje"
                umiejętnie kładą pod nogami autorów mnogie przeszkody, posiłkując się w tej
                mierze niedoskonałym polskim prawem. Ono w swojej niespójności pozwala na nie-
                takie-rzeczy.
                A kiedy juz usadzą w projektach planów swoje czteropiętrowe kamienice w
                dzielnicach willowych - to nagle wszystko się zmienia.
                Prawda - czy fałsz?

                Z poważaniem

                Konrad Myślik
                • sandbender Re: Szanowny Panie Jarosławie 30.01.06, 17:33
                  konrad_myslik napisał:

                  > Zatem ogólnie - zgoda.

                  pojade, zobacze, wroce i opowiem wrażenia

                  > Że miasto ma to do siebie?
                  > A to znowóż jak w dialektyce - w jednych zasłania - a w innych nie
                  zasłania...
                  > Proszę zwrócić uwagę, że towarem sprzedawanym przez firmy deweloperskie jest
                  > widok z okna. I w reklamach możemy przeczytać sobie co też z okien naszej
                  > inwestycji będzie widać.

                  > Ale jako osoba, która uzyła terminu "plan" wie Pan zapewne, że procedury
                  > planistyczne mają w Krakowie samych tylko wrogów (poza nielicznymi
                  wyjątkami),
                  > co stwierdzam naocznie, odwiedzając w charakterze publiczności niektóre sesje
                  > Rady Miasta.
                  > Na tych to sesjach mnożą się jak króliki przeciwnicy planów lub projektów
                  > planów, które mają np objąć ochroną (przed nieograniczoną działalnością
                  > inwestycyjną) tereny najoczywiściej chronione.
                  > Podczas trwania procesu opracowania planów zainteresowani "czarodzieje"
                  > umiejętnie kładą pod nogami autorów mnogie przeszkody, posiłkując się w tej
                  > mierze niedoskonałym polskim prawem. Ono w swojej niespójności pozwala na nie-
                  > takie-rzeczy.

                  Jeżeli pozwala na nie-takie-rzeczy to mozna i w nie-taki-sposob go nagiac i
                  plan uchwalic. To oczywiscie skrot. Ze sie da to pokazuja swietnie i przyklady
                  ś.p. Falandysza Lecha i obecnie Kaczyński braders.

                  Tylko że u nas nie ma planu również z tego powodu, że... nie wiadomo co to ma
                  być za miasto. Każda publiczna dyskusja dotycząca czegokolwiek schodzi na
                  Wawel, widok na Wawel, oś widokową i wietrzenie (vide nasza) oraz różne tego
                  typu SZCZEGÓŁY. To tak jakby najpierw wybrać do nowo urządzanego mieszkania
                  kolor sofy a potem się zastanawiać w jakim stylu urządzić i czy w ogóle sofa ma
                  być.
                  Te wszystkie rzeczy powinny wynikać z POMYSŁU jaki ktoś ma na miasto. A nie
                  odwrotnie. Kraków to nie tylko zakole Wawel i Skałka, ale również Prokocim.
                  Niech mi ktoś łaski swojej podeśle jakieś opracowanie dotyczące koncepcji
                  jakiejkolwiek, ale całościowej, na rozwój tego miasta. Tak żeby u pdstawy leżał
                  jakiś pomysł, z którego wszystko wynika. Np. Robimy skansen stąd wynika, że
                  budujemy tylko pseudo XIX-wieczne pseudo-kamienice. Albo robimy coś na wzór
                  Metropolis i wtedy Wawel pod szklaną kopułę. Albo ani to ani to ale to.
                  Nie przez przypadek w poprzednim poście przywołałem Brasilie. Miasto od
                  początku zaprojektowane (wiem, wiem było łatwiej) i zbudowane według
                  konkretnego pomysłu. Żyjącego i obowiązującego do dziasiaj. Tam wszystko jest
                  właśnie jego pochodną, również wzystkie wady takiego podejścia.

                  > Prawda - czy fałsz?

                  To znany przypadek. Podobno każdy nowy kandydat na ministra finansów najpierw
                  mówi mniejsze podatki, mniejsza akcyza, itp, a potem przestepuje takie magiczne
                  drzwi w ministerswie i kierunek pozostaje ten sam tylko się mu zwrot zmienia.

                  pozdrawiam
                  Jarek
                  • sandbender Re: Szanowny Panie Jarosławie 30.01.06, 17:35
                    Aha
                    A w sprawie tego co sprzedaje developer czy ktos sobie wyobraża że coś zbuduje
                    to mnie to...
                    To nie moj, Pana ani miasta problem. To ich problem.

                    J.
    • Gość: eko-architektura czy Chorzow nauczy architektow pokory? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 09:53
      Dyskusja o projekcie Dunikowskiego wydaje sie czyms nie na miejscu po niedawnej tragedii w
      Chorzowie, ale...
      Tam na ludzi zawalil sie budynek, twierdze - zle zaprojektowany.
      Zle zaprojektowany, bo nie uwzgledniajacy oczywistej, rzucajacej sie w oczy w Polsce niskiej
      kultury eksploatacyjnej.
      Jesli ktos zna nasze realia, to musi przeciez wiedziec o powszechnej niedbalosci i nagminnym
      lekcewazeniu obowiazkow przez administratorow, dozorcow, sprzataczy itp. i ta wiedza musi
      byc uwzgledniona w projekcie.
      Nie wolno zakladac, ze plaski dach w Polsce bedzie sprzatany ze sniegu, bo takie naiwne
      zalozenie kosztuje zycie 66 osob i cierpienia fizyczne 141 osob.
      A co ma z tym wspolnego Dunikowski?
      Otoz Dunikowski otwiera swoje osiedle na polnoc a zamyka od strony poludniowej.
      We wszystkich wnetrzach tego osiedla bedzie, szczegolnie zima dominowal mrozny cien.
      We wszystkich pokojach dziennych bedzie ciemnawo, a przylegajace do nich tarasy takze beda
      pozbawione slonca.
      Ja wiem: widok na Wawel, Kazimierz, Wisle jest tam akurat od polnocy, a slonce bywa zwykle od
      poludnia.
      To bardzo trudna sytuacja i Dunikowski sobie z nia nie poradzil.
      Gorzej, ze on nawet dostrzega tego, ze sobie nie poradzil.
      Podobnie zreszta wyglada sytuacja z blokowiskiem projektowanym obok.
      Co to ma wspolnego z hala w Chorzowie?
      Wspolne jest totalne lekcewazenie przez projektantow uwarunkowan zewnetrznych:
      klimatycznych, eksploatacyjnych (zalodzone chodniki i tarasy), akustycznych , zwiazanych z
      wentylacja przestrzeni miedzyblokowych itp.
      Nawiasem mowiac, dwustumetrowa sciana od strony poludniowej chroniaca blokowisko
      Dunikowskiego przed halasem ul. Konopnickiej, bedzie ekranem odbijajacym dzwieki w strone
      osiedla Podwawelskiego, gdzie w zwiazku z tym halas bedzie wiekszy niz obecnie.
      A jak zapewni sie wentylacje ul. Konopnickiej odcietej projektowana sciana od doliny Wisly?
      Dunikowski i projektant sasiedniego blokowiska nie biora pod uwage tego rodzaju
      uwarunkowan bo sie po prostu na tym nie znaja.
      Trudno jednak zakladac, jak czynia to lekkomyslni projektanci i nadzor architektoniczny miasta,
      ze lekcewazenie tego rodzaju uwarunkowan z pewnoscia nie bedzie mialo jakichkolwiek
      negatywnych, czy byc moze nawet dramatycznych konsekwencji dla mieszkancow osiedli jak tez
      dla uzytkownikow ul. Konopnickiej.

      • Gość: ryter Re: czy Chorzow nauczy architektow pokory? IP: *.chello.pl 30.01.06, 10:46
        Z jednej strony dyskusja pozwoli zaistnieć problemowi w sferze publicznej i być
        może zwróci uwagę części grupy utożsamiającej rozwój miasta ze stawianiem coraz
        to większej ilości gett dla bogatych, na rzeczywiste interesy miasta i jego
        obywateli. Z drugiej jednak, racje po stronie zwolenników utrzymania zabytkowego
        charakteru centrum Krakowa są tak oczywiste, że samo dopuszczanie do głosu tak
        ordynarnych pomysłów jak proponowana zabudowa okolicy Forum, niebezpiecznie
        "oswaja" tego typu idee.
        Własność nie oznacza dowolności robienia "czegokolwiek co się podoba". Odrobina
        odpowiedzialności również jest potrzebna - przypominają o tym wydarzenia z
        Chorzowa. Odmiennie od chorzowskiej tragedii nie chodzi tu co prawda o
        odpowiedzialność za bezpieczeństwo użytkowników, ale o odpowiedzialność za
        panoramę miasta. To też coś ważnego.
      • Gość: stach Re: czy Chorzow nauczy architektow pokory? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 16:38
        > Dunikowski i projektant sasiedniego blokowiska nie biora pod uwage tego
        rodzaju
        >
        > uwarunkowan bo sie po prostu na tym nie znaja.

        Znają się znają, ale kasa czyni cuda
        • zielonki Re: czy Chorzow nauczy architektow pokory? 31.01.06, 00:41
          Dyskusja jak widać i ciekawa i namiętna, z czego wniosek wynika, że POTRZEBNA!
          --
          Architekci i pokora?
          To sprzeczność u rasowego archtekta, a poza tym architekci nie licza na szczęście obciążeń. Oni jedynie liczą na innych, no i kasę oczywiście.
    • Gość: Krzysztof K. Re: Konrad Myślik: to szkodliwy pomysł IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 31.01.06, 15:41
      Kto to jest Konrad Myślik!
      • konrad_myslik ? 01.02.06, 11:28
        to ktoś, kto nie rozmawia z anonimami. A co konkretnie Pana interesuje, Panie
        Krztysztofie?
        • u.boot Re: Szanowny Panie 02.02.06, 17:53
          A jak by sie Pan odniósł do uwag wygłoszonych przez P. arch. Krzysztofa Bienia?
          • u.boot Re: Szanowny Panie 02.02.06, 17:53
            zapomniałem dodać:
            miasta.gazeta.pl/krakow/1,35812,2670244.html
          • konrad_myslik Snadź przemyślane 02.02.06, 18:44
            nic dodać, nic ująć. Tzn dodać można by niejedno, ale szczupłość miejsca nie
            pozwala.
            W tekstach p. Bienia - a szczególnie w tym - widać wyraźnie tę cechę, która
            jest nieznana większości jego kolegów po fachu : odpowiedzialność za całość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka