Dodaj do ulubionych

mam jedno marzenie

27.03.06, 20:09
żeby mnie wszystkie pisiaki cmoknęły!
Obserwuj wątek
    • Gość: maksimus Quo vadis Prezesie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 22:39
      Quo vadis Prezesie???
      Ktoś z członków Prawa i Sprawiedliwości musi w końcu zadać to pytanie. PiS
      został tak pomyślany, że nie postawi go nikt z władz partii (i żaden z
      parlamentarzystów). Na razie... Sukces Jarosława Kaczyńskiego jest faktem-wiara
      w jego „geniusz” powszechna wśród członków naszej partii i obecna również poza
      nią (np. część komentatorów politycznych; wielu
      polityków Platformy itd. itp.). Właściwie PiS to Jarosław Kaczyński-i to on
      jest odpowiedzialny za politykę partii. Rola trybika w pisowskiej maszynie
      niespecjalnie mi jednak odpowiada-tym bardziej, że jej działanie-moim zdaniem-
      szkodzi: raz Polsce, dwa polskiej centroprawicy. Mój głos jest słaby-cóż może
      szary członek-niemniej jednak, jako się rzekło: ktoś musi zacząć...
      Gwoli porządku-przypomnę wszystkim dzisiejszym krytykom PiS-u, dlaczego tacy
      ludzie jak ja (niekoniecznie kochający Ojca Dyrektora, całkiem nieźle
      wykształceni-czyli niestereotypowi „fani bliźniaków”) głosowali na PiS . Po
      pierwsze, Polacy łaknęli (i łakną!) uczciwości w życiu publicznym. Uczciwości
      rozumianej jako zaprzeczenie złodziejstwa (pamiętamy AWS-owski i SLD-owski TKM)
      i wyrzeczenia się korzyści, które są pochodną sprawowanej władzy (czyli
      bezinteresowności). Po drugie, Polacy chcieli być dumni z
      własnej tożsamości narodowej-z własnego dziedzictwa. Po trzecie, Polacy
      chcieli (i nadal chcą!) wzmocnienia instytucji państwa, które
      wielokrotnie w ciągu ostatnich szesnastu lat, okazywało się bezsilne wobec
      patologii (korupcji, ale też kolesiostwa, czy pospolitego
      bandytyzmu).
      Prawo i Sprawiedliwość wyszło naprzeciw tym oczekiwaniom. Kto był w Muzeum
      Powstania Warszawskiego, ten wie, że Lech Kaczyński spełnił oczekiwania Polaków
      czekających na upamiętnienie i rozpropagowanie tego, co w naszej-polskiej
      historii...(„brakuje”mi przymiotnika) wielkie. Kto czytał program PiS-u i
      śledził działania polityków naszej partii, ten wie, że jak mantra przejawiało
      się w nich żądanie wzmocnienia sądów i usprawnienie admninistracji
      publicznej. „Podkładkę” intelektualną do tego punktu programu dorobiła profesor
      Staniszkis, wołająca od lat o wzmocnienie państwa, bez
      którego i wolny rynek nie może sprawnie funkcjonować (ostatnio zresztą pisał o
      tym guru republikanów i liberałów-Milton Friedman). Dorzucić do tego trzeba
      (zapomnianą?) ideę zmian własnościowych w tzw. spółdzielniach mieszkaniowych, o
      co nie zadbał żaden (!) z rządów wolnej Polski, w tym żaden z tych,
      które szermowały ideologią liberalną (a własność jak
      wiadomo...). Jeżeli dodamy niewątpliwą uczciwość braci
      Kaczyńskich i ogromnej większości polityków PiS-u, mamy już
      gotową odpowiedź na pytanie o przyczyny sukcesu. I nawet hasło solidaryzmu,
      który nie jest tożsamy z socjalizmem (a przynajmniej nie miał być!), świetnie
      trafiało i do tych, którzy z sentymentem wspominali czas pierwszej
      Solidarności, i do tych, którzy na co dzień spotykają się z łamaniem swoich
      praw (np. pracowniczych) i takiego solidaryzmu oczekują (ze
      strony państwa i innych Polaków). Na koniec dodam jeszcze, że alternatywą dla
      PiS-u były zaklęcia w stylu 3 razy 15 (a dlaczego nie 3
      razy 12.5?) i kilkanaście (!) stroniczek „programu”, który wstyd było pokazać w
      wersji papierowej (później się okazało, że Jan Rokita pracował z grupą znanych
      ekonomistów nad programem gospodarczym-wyłącznie!, ale wyniki prac pokazał
      dopiero po wyborach!!!).
      Powie ktoś: a gdzie sojusz z Ojcem dyrektorem, wyraźnie zaznaczony w czasie
      kampanii? Jak mogłem go nie zauważać? Ależ zauważałem! Ale jestem
      czterdziestolatkiem, śledzę politykę nie od dziś i pamiętam, że to Jarosław
      Kaczyński określił działanie neoendeckiego ZChN-u mianem „prostej drogi do
      dechrystianizacji Polski”. Pamiętam, że bracia Kaczyńscy wyrośli
      w tradycji zupełnie odmiennej-piłsudczykowskiej i akowskiej, czyli obcej
      nacjonalizmowi. Pamiętam, że Jarosław Kaczyński wiele razy oskarżał (i
      słusznie) Ojca Rydzyka o otaczanie się byłymi działaczami PZPR-u i Grunwaldu.
      Pamiętam oskarżenia (słuszne!!!) o prorosyjskość (dostało się kiedyś nawet
      Giertychowi-do pewnego czasu pupilowi Radia Maryja). Mogłem więc mieć nadzieję,
      że wizyty w telewizji Trwam, to jedynie czasowy sojusz, obliczony
      na zwycięstwo wyborcze i „uwiedzenie” elektoratu „neoendeckiego”-jego
      ucywilizowanie. Pomyliłem się...
      Pomyliłem się albo zostałem zrobiony w bambuko. Tak, czy siak, zauważam, że
      kapitan wiedzie statek na mielizny, że nie zauważa skał i gór lodowych.... I
      chcę o tym napisać.
      Pierwsze moje zaskoczenie budzi język jakiego prezes, od pewnego czasu
      używa. I nie chodzi mi o to, że jest dosadny. Na to mógłbym
      się z oporami zgodzić. Język, którego używa Jarosław Kaczyński to... bełkot. To
      mowa, która niczego nie tłumaczy, nie nazywa. Gdybym chciał go sparafrazować-
      napisałbym, że to łże-język, ale nie muszę. Mogę się odnieść do konkretów. Cóż
      znaczy określenie: „lumpenliberalizm/lumpenliberałowie”? Konia z rzędem temu,
      kto znajdzie desygnat dla tej nazwy! Że niby liberałowie, ale
      niedouczeni? Że liberałowie werbalnie, ale w działaniu
      etatyści??? Ale lumpenliberałowie? Nie rozumiem.
      A cóż znaczy, że Gazeta Wyborcza jest „mutacją Komunistycznej Partii Polski”?
      Można nie zgadzać się z liberalna linią Gazety; można się z nią spierać (i
      trzeba!). Ale, że mutacja KPP? To co-przemycają myśli Marksa pod płaszczykiem
      liberalnej doktryny? Nie? Więc co? Że liberalizm szkodzi Polsce tak samo jak
      żądania rewolucji proletariackiej i wyrzeczenie się
      (programowe) niepodległości? Absurd!
      A łże-elity? Że niby zawsze kłamią? A kto konkretnie? I kiedy?
      A „Pan który prawie zawsze się mylił”? Że niby co: prezes Kaczyński wie lepiej,
      jak kontrolować podaż pieniądza, tak, żeby nie wywołać inflacji?
      I tu przechodzę do mojego drugiego zaskoczenia: jak można było dyskusję o
      polityce monetarnej (zna się na tym paru ludzi w Polsce!) sprowadzić do
      wrzasków człowieczka, którego zawsze się miało w pogardzie??? Jak można było,
      będąc wiernym przekonaniom i uczciwości (!), odwoływać się do
      najniższych instynktów prostych ludzi, którzy za
      wszystkie swoje niepowodzenia gotowi są winić profesora Balcerowicza??? Jak
      można było tak mocno dopieścić homo-sovieticusa??? Żeby nie powiedzieć po
      prostu:chama (albo Polactwo-jak napisał Rafał Ziemkiewicz). To,
      co dzieje się wokół osoby Leszka Balcerowicza i instytucji NBP, jest po prostu
      antypaństwową destrukcją Panie Prezesie! Jeżeli chce Pan budować partię chamsko-
      nacjonalistyczną (bo wszak nie ludowo-narodową), to trzeba
      było to powiedzieć przed wyborami!
      Czemu służy bowiem kluczenie w kwestii: będzie Lepper w rządzie, czy nie
      będzie? Wchodzenie w alians z Lepperem jest błędem-Pana błędem-za który zapłaci
      cały naród. Czym różni się dla Pana PZPRowski dyrektor PGR-u, od
      sekretarza Millera? Ten drugi przynajmniej udaje, że się czegoś nauczył! Ten
      pierwszy-nie nauczył się niczego (poza doskonaleniem postpańszczyźnianego
      cwaniactwa). Nie wolno igrać z ogniem! Szczególnie wtedy, gdy poparzyć się mają
      inni!
      A gdzie ustawy Panie Prezesie: wzmacniające polskie sądy, policję,
      administrację? Gdzie pomysł uwłaszczenia spółdzielców? Gdzie gospodarka-w tym
      dbałość o młode pokolenie, które musi wszak utrzymać nie tylko siebie!??

      Czas się obudzić-członkowie PiS-u! Kapitan (z wiadomych sobie powodów) chce
      rozbić łajbę, w której płyniemy! Zwinął już dumną banderę i wywiesił...kaftan!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka