emrg
29.03.06, 20:26
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3245155.html
"Apartamenty będą stały puste?
Małgorzata Wach
Prawie 300 mieszkań, które miasto kupiło na wolnym rynku za 39 mln zł, jeszcze długo może świecić pustkami. Dlaczego? Bo chętnych na nie jest o połowę mniej niż lokali
Wczorajszy artykuł "Apartamenty dla ludzi z kwaterunku", w którym pisaliśmy, że w Krakowie prawie 300 nowych mieszkań kupionych przez gminę to pusto stany, wywołał burzę. 19 z nich (z ogródkami i tarasami przy ul. Obozowej) stoi pustych już ponad pół roku!
- Jak to możliwe w sytuacji, gdy 3 tys. osób stara się od dawna o jakiekolwiek lokum? - pytali nasi czytelnicy. Magistrat tłumaczył, że czekał na zmianę przepisów. - Bardziej kalkuluje się za kilka miesięcy wprowadzić do nowych lokali mieszkańców, którzy będą o nie dbać, niż chaotycznie je zasiedlać - mówiła Marta Bury, wicedyrektor wydziału mieszkalnictwa UMK.
Urzędnicy twierdzą, że nowelizacja uchwały w sprawie zasad najmu lokali mieszkalnych, która weszła w życie 1 marca, pozwoli m.in. na "prześwietlenie" przyszłych lokatorów, a to z kolei - jak twierdzi magistrat - będzie gwarancją, że nowe mieszkania trafią w odpowiednie ręce. Tyle że - jak się dowiedziała "Gazeta" - chętnych na nowe lokale przy ul. Borkowskiej, Cieślewskiego i Obozowej jest o połowę mniej niż mieszkań, które kupiło miasto. W zeszłym roku, kiedy program zamiany był jeszcze na etapie projektu, wydział mieszkalnictwa przygotował wstępną listę chętnych. Zgłosiło się około 120 osób. Ile z nich kwalifikowałoby się do zamiany? Tego już magistrat nie sprawdził.
Skąd tak małe zainteresowanie nowymi lokalami z zasobów gminy? Główny problem stanowi najprawdopodobniej to, że nowych mieszkań nie można otrzymać na własność. Lokatorzy, którzy zdecydują się na przejście z lokalu o niższym standardzie do wyższego, nie będą też mogli go wykupić za 10 proc. wartości, tak jak w przypadku mieszkań w starszych budynkach. Jaki jest plan awaryjny na wypadek, gdyby program zakończył się fiaskiem?
- Wówczas rozważymy możliwość zasiedlenia tych lokali przez osoby z listy, ubiegające się o pomoc gminy z powodu niskich dochodów - mówi Katarzyna Bury, wicedyrektor Wydziału Mieszkalnictwa UMK - Pod uwagę weźmiemy również wnioski osób, które otrzymały trzyletnie wypowiedzenia umowy najmu.
- To może potrwać kolejne kilka miesięcy. Dlaczego miasto kupiło prawie 300 nowych mieszkań, wiedząc, że może mieć kłopot z ich zasiedleniem, zamiast kupić dużo tańsze lokale z tzw. drugiej ręki?
- Kiedy podpisywaliśmy przedwstępne umowy kupna-sprzedaży nie mogliśmy przewidzieć, że spotkamy się z tak silnymi protestami mieszkańców - wyjaśnia Katarzyna Bury. - W tej chwili mamy komitety protestacyjne w niemal każdym z budynków, w których chcemy umieścić naszych lokatorów. Sytuacja jest naprawdę trudna. Co do zakupu nowych mieszkań, mogę tylko powiedzieć, że staramy się korzystać ze wszystkich możliwości, jakie daje rynek. Zakup z pierwszej ręki jest jedną z nich. Oczywiście, każdy z lokali podlega wcześniejszej ocenie rzeczoznawcy.
- Ile wynosi górna granica, której gmina nie może przekroczyć przy takim zakupie?
- Nie ma ściśle określonej ceny.
- Kiedy te 300 mieszkań zostanie zasiedlonych?
- Najszybciej jak to tylko możliwe. Chcielibyśmy, żeby pierwsze osoby wprowadziły się jeszcze w maju.
Co na to radni?
Kajetan d'Obyrn, radny PO: W mojej ocenie każde z 19 mieszkań przy ul. Obozowej, które gmina zyskała w wyniku zamiany, powinno zostać sprzedane albo zamienione na dwa mniejsze, np. w Hucie. Bo ludzie potrzebują przede wszystkim dachu nad głową, a nie ogródka i tarasu. Miasto powinno zadbać o to, żeby mieć ich jak najwięcej. W tym kontekście trzymanie pustych lokali jest po prostu niedopuszczalne.
Wiesław Misztal, radny LPR: To skandal, żeby kilkaset mieszkań stało pustych, gdy mamy dramatyczną sytuację mieszkaniową, a nad miastem wisi 1300 wyroków eksmisyjnych. Sytuacja tak jak ta pokazuje, jak bardzo potrzebne są zmiany w polityce mieszkaniowej Krakowa.
Bogusław Kośmider, radny PO: To kolejny dowód na to, że urząd nie radzi sobie z problemem mieszkaniowym. Stara się forsować budowę lokali na gruntach gminnych, bo tak jest łatwiej."