Dodaj do ulubionych

Czym jest Kraków, kim są krakowianie?

07.04.06, 22:32
Wszelkie opinie (wrażenia) na temat specyfiki Krakowa i jego mieszkańców,
składające się na obraz krakowskiego stylu życia, wesprą moje badania, które
prowadzę w ramach pracy magisterskiej...

Z góry dziękuję za zainteresowanie!
Obserwuj wątek
    • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 22:35
      W Krakowie panuje M A R A Z M nazywany przez przyjezdnych klimatem. Poza tym
      jest fajnie ;)
      • k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 22:41
        Dzięki ;)
        • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 22:45
          A na poważnie, to jeśli piszesz jakąś pracę to daj znać na maila co jest Ci
          potrzebne. Może będę w stanie podesłać coś przydatnego :)
        • Gość: Kuba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.bulldogdsl.com 11.04.06, 16:39
          Mam 26 lat, urodziłem się w Krakowie, skończyłem studia w Krakowie a od 1,5
          roku mieszkam w Anglii, zawsze jak przyjerdzam na urlop do mojego kochanaego
          Krakowa stwierdzam jedno...że nic się tutaj nie zmienia.
          • tim999 Re: Kopnij się w głowe! 13.04.06, 10:16
            ...najbardziej rozwalają mnie tacy ludzie...oddaje się mnóstwo nowych mieszkań,
            wystarczy popatrzeć na Ruczaj (las żurawi) jak pięknie rośnie niczym Nowa Huta
            w swoich latach, rośnie też lotnisko w Balicach, a jeżeli ktoś uważa że nie to
            znaczy że lotniska w takich miastach jak Wrocław, Poznań czy Gdańsk nie
            istnieją. Podobnie ma się z mieszkaniami. Polecam zresztą turystom wycieczke na
            Ruczaj, bo niektórzy mają jakąś błędną opinie o mieście
            • jazzinator Re: Kopnij się w głowe! właśnie to zrobiłem ! 13.04.06, 15:45
              Ten las żurawii najbardziej cieszy tych mieszkańców którzy za swe oszczedności
              kupili tam mieszkania bądż apartamenty a teraz Preziozo wystawia
              im "apartamentowce " dla ubogich czyli mieszkanka socjal,z wszelkimi tego
              dobrodziejstwami jak rodziny patologiczne itp.bardzo sie ludziska ciesza.Ty zas
              obrońco Prezia zrób to co ja tez sie ko[pnij w głowę,chyba że z urzedu masz
              takie powołanie?
      • Gość: krak10000lat Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.04.06, 01:10
        secesja2005 napisała:

        > W Krakowie panuje M A R A Z M nazywany przez przyjezdnych klimatem. Poza tym
        > jest fajnie ;)

        Sukiennice to "marazm"??? Pokaz mi gdzie jeszcze w Polsce sa tak wygladajace sukiennice??? Zamki sa, rynki sa ale gdzie sa sukiennice??? Gdzie???
        • Gość: ed Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 24.04.06, 18:15
          sukiennice są także we wrocławskim rynku, mieście które uważaj za przynajmniej
          równie fajne jak kraków
    • czaspokaze Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 22:52
      Ma specyficzny klimat, który jest chyba największą atrakcją Krakowa. Tak
      naprawde życie jest tu takie jak w innych miejscach Polski. Ludzie są tacy jak
      wszędzie,no może z wyjątkiem tego, że w centrum miasta nie spotka się "dresów"
      (jak na przykład w Łodzi).Ale to jest akurat godne pozazdroszczenia.
      • istna Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 22:55
        czaspokaze napisała:

        w centrum miasta nie spotka się "dresów"

        Czy aby na pewno mówisz o tym Krakowie nad Wisłą, tym koło Nowej Huty?
        • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 22:58
          Też mnie to właśnie zastanowiło ;)
        • Gość: stachu.i.Nel Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.range81-132.btcentralplus.com 07.04.06, 22:59
          Klimat tego miasta lezacego kolo Nowej Huty probuje dzielnie ratowac longi
          nadsylajac brednie z Crazy Shit
        • czaspokaze Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:01
          Nie,miałam na myśli bardziej reprezentacyjną część miasta,czyli Rynek. W
          Łodzi,gdzie do niedawna mieszkałam, na ulicy Piotrkowskiej i w okolicach,
          większość ludzi to właśnie taki element,który wg mnie odstrasza nie tylko
          turystów, ale i mieszkańców.
          • istna Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:03
            Hmm, czy ktoś ci już mówił, że masz tendencje do idealizowania?;) Ja też miałam
            na myśli Rynek:)
            • czaspokaze Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:05
              oj mówili, mówili. Ale naprawdę po kilku latach mieszkania właśnie na ulicy
              Piotrkowskiej w Łodzi Kraków wydał mi się rajem:) i już niedługo mam zamiar
              zamieszkać tu na stałe. Chyba, że nie jest tu tak wspaniale jak mi się wydawało.
              • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:07
                Zawsze to czego nie mamy wydaje się nam lepsze niż jest :)

                Aczkolwiek Łódź... No nie powiem, mocne wrażenia ;)))
      • k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:07
        dzięki :) a ten specyficzny klimat...na czym polega? co go tworzy?
        • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:07
          Opary z Nowej Huty, ołów w powietrzu...
          • k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:09
            no tak... ale to raczej brak klimatu
            • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:13
              Wręcz przeciwnie. Z tego powodu mieszkańcy chodzą ospali bo nie mogą inaczej i
              dlatego mówi się, że tu życie toczy się wolniej - bo rzeczywiście tak jest ;)
              • k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:15
                No tak, ale poza ołowiem w powietrzu jeszcze coś wisi... Albo nie :)
                • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:17
                  Oj wisi...Najlepiej to widać z górki na Zakopiance jak się wjeżdża do miasta od
                  południa ;)
              • czaspokaze Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:27
                Jak przyjechałam pierwszy raz do Krakowa (oczywiście nie mam na myśli
                wycieczek,tylko dłuższy, "stały" pobyt)to zastanawiałam się na czym polega ten
                klimat. I chyba na tym,że mieszkańcy sprawiają wrażenie jakby się nigdzie nie
                spieszyli, życie toczy się trochę wolniej niż gdzie indziej. I w Krk panuje
                większa swoboda jeśli chodzi o garderobe. Ludzie ubieraja się jak chcą i nikt
                nie patrzy sie na nich dziwnie, nie wytyka palcami i głośno nie komentuje.
                • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:28
                  ...Noooo z tym nie komentowaniem to chyba przesadziłeś ;)
                • k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:28
                  Hmmm... a knajpy? Kawiarniane życie - mit?
                  • secesja2005 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:29
                    Knajpy są naprawdę dobre jeśli tylko ktoś to lubi.
                  • czaspokaze Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:29
                    kawiarniane życie jak wszędzie
                    • k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:33
                      A kultura - dostęp informacja? Jakieś możliwości poza instytucjami tworzonymi w
                      tym celu? Repertuar... Czy warto?
                      • czaspokaze Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:38
                        Można pozazdrościć teatrów. Dostęp do ich repertuarów bardzo dobry. Kraków
                        nadal ma w Polsce opinie miasta kultury i takiego, w którym coś się zawsze
                        dzieje. I chyba jest w tym sporo racji
                        • k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:43
                          Gdzie w Krakowie odbywają się najciekawsze spektakle, koncerty, wernisaże -
                          gdzie można się spotkać z "sztuką"?
                          • czaspokaze Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 07.04.06, 23:51
                            to wszystko zależy co kogo interesuje. Ja na przykład nie mogę się doczekać
                            wystawy fotografii Julii Margaret Cameron w Muzeum Historii Fotografii. W
                            Krakowie każdy znajdzie coś dla siebie
                            • Gość: CYK,CYK Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.veranet.pl 08.04.06, 00:30
                              NOOOO, i jak tu nie wspomniec o wychodzeniu na "POLE" ! :-) tego nie masz
                              nigdzie :-)
                            • Gość: Janek Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 22:16
                              ale jakie "bidne" to muzeum Fotografi
                              zenada
                      • Gość: K> Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 12:04
                        Kilmat...hmm bajka, najlepiej zgubić się w którejś z malych uliczek.
                        Kawiarniane życie..o taak wieczorami (szczegolnie latem i wiosną) KRK kwitnie,
                        juz nie tylko Rynek ale także Kazimierz...
                        ehh piekne miasto ;)
      • Gość: Kaziemierz-nie! Czasem jednak spotyka się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 13:58
        Szczególnie dresiarski jest Kazimierz (nie ten Dolny nad Wisłą) Odradzam spacery
        między tymi ruderami! Nic ciekawego i w zęby można dostać! Ja sam dostałem.
      • Gość: Maxx Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 19:45
        > wszędzie,no może z wyjątkiem tego, że w centrum miasta nie spotka
        się "dresów"
        > (jak na przykład w Łodzi).Ale to jest akurat godne pozazdroszczenia.
        Mieszkam to 39 i pierwsze slysze, byles kiedys w klubach na Szewskiej?Zlote
        lancuchy, karki i dresy- wlasciwie tylko oni i ich rozowe niunie.
      • Gość: fanatyk Łodzi Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.toya.net.pl 23.04.06, 17:44
        W ostatni weekend byłem w Krakowie - FAJNE MIASTO, NA SERIO i... spodkałem
        pewne "elementy" siędzące pod jakimś pominiem na Rynku. Pozdrawiam wszystkich ;)
    • kumlok Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 08.04.06, 01:10
      ..i nigdy nie kupujcie weki w wielkopolskich sklepach bo powiedzą Wam że sklep
      ze słoikami jest obok.

      Urodziłem się w Krakowie i mieszkałem w nim przez prawie 26 lat. Teraz mam 31
      lat Czy jestem dalej krakowiakiem ? Ehhh

      Bardzo mi brakuj lodów na starowiślnej, hektolitrów piwa i czegoś o czym dużo
      ostatnio myśle. Czego? ...zapachu Krakowa, stukotu tramwaju ... sam nie wiem

      Terez niby jest wiosna ale w krakowie zawsze była inna.
      To tak jak w reklamie Zywca- Prawie robi różnice ... W krakowie wszystko było
      inne...
      • Gość: downunder Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 08.04.06, 02:18
        zupelnie przypadkowo-spedzilem tu 5lat beztroskiego zycia-sex w kosciolku na
        woli justowskiej, stadionie cracowia w upalne noce... doskonale golonki na
        szewskiej z grochem, kapusta i piwem... jama michalikowa, jazz band (boba-czy
        jeszcze zyje?), male kino w przecznicy od rynku-zwalo sie dobrych filmow- no i
        ja mlody i piekny jak adonis - gdybym musial wrocic do polinezyji osiadlbym
        tylko w cracowie...
        • Gość: * Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 12:12
          Centrum Kinowe ARS gdzie na grają starsze filmy za 5 zł =)
        • Gość: Piter Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 19:48
          Gość portalu: downunder napisał(a):

          > zupelnie przypadkowo-spedzilem tu 5lat beztroskiego zycia-sex w kosciolku na
          > woli justowskiej
          Onanizowales sie w kosciele?Hmm - a ksiadz byl az tak przystojny??
      • Gość: bibiska Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.bulldogdsl.com 29.04.06, 22:00
        chyba cos zemna nie tak, bo wlasnie uronilam lze....
    • Gość: &POD Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.04.06, 08:28
      Krakow, stolica Malopolski (dawniej Sklawenia, albo Biala Chrobacja) nazwany
      jest na czesc kagana (awarskiego?) Kraka, ktory zbudowal pierwszy Wawel, a za
      Ptolemeusza nazywalo sie Carodunum (Carodom) na czesc dawniejszego wladcy...
      • Gość: stachu.i.Nel Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.hss.ed.ac.uk 08.04.06, 13:23
        No i wreszcie tu mowia ze dziecko SKUCZY a nie placze
        • Gość: yyy skuczy ci w glowie z nadmiaru wolnego miejsca IP: *.compower.pl 08.04.06, 13:46
          lol
          • Gość: stachu.i.Nel [...] IP: *.hss.ed.ac.uk 08.04.06, 14:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: yyy masz nakaz prokuratorski? IP: *.compower.pl 08.04.06, 15:04
              dam ci dobra rade, nie wracaj
              • Gość: stachu.i.Nel Re: masz nakaz prokuratorski? IP: *.hss.ed.ac.uk 08.04.06, 15:06
                Dam Ci dobra rade:
                Wiesz gdzie sobie mozesz wsadzic swoja dobra rade.......
        • Gość: havi Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: 80.50.251.* 08.04.06, 13:53
          i tylko w krakowie na płytki (kafelki, glazurę)mówi się oficjalnie z niemiecka:
          FLIZY, czy gdzies indziej miałaby sens nazwa firmy maxfliz?
          a bilet miesięczny to KARTA, u wielu osób można zauważyć że mówią że coś
          się "sprzyda" a nie przyda do czegoś,
          (o wece i polu nie wspomnę)
          a poza tym u nas czas płynie wolniej, zwłaszcza na salwatorze.
          • Gość: edwina Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 16:08
            nie tylko w Krakowie ale również w okolicach
          • Gość: krakuszeuropy Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.04.06, 19:22
            Z "sprzyda" - nie spotkalem sie ale wychodze zawsze na dwor a nie na pole.
            • Gość: krakuszeuropy Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.04.06, 19:27
              sorry! mialo byc na odwrot: oczywiscie na pole
          • Gość: martinko w Poznaniu też są fliski! O! IP: 195.149.124.* 25.04.06, 10:13
            w poznaniu tez są fliski ale kolo co je klei to nie flisak tylko fliskarz.
            sobie mieszkam w poznaniu i jest mi dobrze chociaż tęsknię do krakowa. w
            poznaniu najbardziej lubię knajpy (na równie z krakowem a mocno odstawiają w
            tyle inne metropolie z warszawa na czele), niepoliczalne stada dziwnie ubranych
            studentek, parki i zielone tramwaje.
            • Gość: jazzinator Re: w Poznaniu też są fliski! O! IP: *.nandu / *.nandu.com.pl 25.04.06, 12:05
              Jednym słowem moda na knajpy,to tak jak w "Chłopach" Reymonta,historia zatacza
              koło.Kapitalna przyszłość rysuje sie dla nastepnych pokoleń!
    • jazzinator Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 08.04.06, 14:55
      Prawdziwy klimat krakowa był jeszcze odczuwalny ok.30 lat temu(niestety za
      komuny)od tego czasu rodowitych krakowian szcuje się w porywach na ok.25-35% to
      trudno określić nie przeprowadzając sondażu.W końcu lat 60tych zaczeto budować
      osiedla Azory ,nieco póżniej Kozłówek itd.na tych osiedlach zamieszkiwała w
      większości napływowa ludność,przeważnie ze wsi,byli też robotnicy i wreszcie
      prawie wszyscy studiujacy w krakowie,którzy w większości po studiach
      pozostawali w naszym mieście.Miało to kolosalny wpływ na kulture i atmosferę
      Krakowa,którym dzisiaj można się zachwycić o 5.30 nad ranem gdy jest pusto,po
      wejściu "aktorów" na scene zamienia się w jarmark z Bżdziny Dolnej...
      Tak to wygląda w dużym uproszczeniu i wg.mnie,co nie znaczy że tak jest w
      oczach innych.
      • eeeee1 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 08.04.06, 15:49
        zgadzam sie;
        w kraku 'krakusow' jest jak na lekarstwo;
        wiekszosc to motloch z kazimierza, podgorza i shuty;
        • Gość: lewkonia Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 16:07
          a co waszym zdaniem znaczy rodowity Krakowianin? tzn,legitymujący się
          krakowskim pochodzeniem ile pokoleń wstecz?pytam z ciekawości,bo trochę mnie
          śmieszy jak ktos podkreśla to swoje pochodznie,a przyszedł np.ze wschodu tuz po
          wojnie
          • kumlok Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 09.04.06, 00:16
            chyba Ci się pomieszało ..rodowity to ten który się urodził w Krakowie ... każdy
            inny to adoptowany ...
            • Gość: yyy ja sie urodzilem w krakowie, ale IP: *.compower.pl 09.04.06, 12:50
              mieszkam w hucie. ile mam procent szans na dobre pochodzenie?
              • Gość: eeeee Re: ja sie urodzilem w krakowie, ale IP: *.wolfson.cam.ac.uk 09.04.06, 14:20
                chłopie ciesz się, że nie szczekasz - tak szybko tę hutę zasiedlali
                • Gość: yyyy Re: ja sie urodzilem w krakowie, ale IP: *.compower.pl 09.04.06, 21:16
                  widze, ze pakistan znow ci podlaczyl internet w twoim pokoiku. ale na wode w
                  lazience ci juz nie starczy.
                  • Gość: eeeee Re: ja sie urodzilem w krakowie, ale IP: *.wolfson.cam.ac.uk 09.04.06, 21:22
                    obecnie mam wlasny ensuite;
                    Ł89 pw;

          • Gość: p Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: 145.225.60.* 08.05.06, 18:27
            Od 1914 do 1939 roku ludność Krakowa wzrosła ponad 2 razy.
            W 1850 roku mieszkało tu 50 tys. ludzi.
            To tyle na temat "rodowitości".
      • helenka17 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 09.04.06, 13:05
        Dzielnica VI, strona www.:
        "...W 1954 r. w urbanizujących się Bronowicach zlokalizowano Zakład Farmakologii
        PAN, a w latach 1955-57 wniesiono zespół budynków Instytutu Fizyki Jądrowej. W
        latach 50. i 60. w sąsiedztwie powstało jedno z największych osiedli
        mieszkaniowych w Krakowie - osiedle Azory, noszące nazwę archipelagu znanego z
        racji katastrofy lotniczej, w której podczas próby przelotu przez Atlantyk
        zginął major Ludwik Idzikowski. Obok znajduje się drugie duże osiedle
        mieszkaniowe - Krowodrza Górka, wznoszone od lat 60. z kościołem św. Jadwigi
        Królowej, nawiązujące swą nazwą do dawnej wsi Krowodrza, po raz pierwszy
        wzmiankowanej w przywileju lokacyjnym Krakowa z 1257 r., której tereny w części
        także leżą w obecnych granicach Dzielnicy IV.

        Tekst: Agnieszka Kruszyńska, Iwona Wendel"

        Małe przesunięcie budowy Azorów (o 10 lat) nikomu przecież nie szkodzi (c:
        A na owe Azory przesiedlono przede wszysykim ludność zajmującą KAZIMIERZ od
        czasu holocaust.
        Przyjemnie jest tworzyć WŁASNĄ historię Krakowa, no nie - chłopcy od szewca?
        H.






        ...
        • 374.4w Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 09.04.06, 17:11
          i na Krowodrzę Górkę jeszcze nie tak dawno (15 lat???) zwaną osiedlem XXX-lecia
        • jazzinator Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 09.04.06, 21:39
          No cóz , kolejny raz potwierdza się brak logiki w wywodach h17tej,tym razem
          przynajmniej nie ukrywa że korzysta ze żródeł,cytujac podręczną encyklopedie,to
          nie istotne,nie pisałem w którym roku zaczęto budować osiedla ,tylko kiedy
          zaczeto zasiedlać przyjezdnymi,jesli chodzi o powojennych autochtonów kazimierza
          to w tamtych latach wysiedlono ich taką ilość że zapełnili całłłłłłłłłłłłłłłłe
          dwa bloki.Jeszce nie było właścicieli tych prawdziwych i tych którzy wyłudzili
          kamenyce,jeszcze ludziska mogli żyć spokojnie bez stresu i jazzgotu i tylko
          muchy bzykały na Placu Żydowskim.Ale tego nie ma w podrecznikach więc h 17 ta
          wygłupiła się kolejny raz.
          • Gość: ryszard Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 23:57
            o jeju ale masz problemy,
            • Gość: annamarta Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.ny325.east.verizon.net 10.04.06, 03:59
              Dla mnie Krakow to osrodek kultury i historii. Miasto, w cieniu ktorego
              wyroslam. Tutaj studiowalam, tutaj mieszkala moja rodzina i przyjaciele. Kazde
              miejsce przypomina mi kogos lub cos. Jesli mysle o swoim miejscu na swiecie to
              jest to Krakow. Tutaj ojciec pokazal mi "Kosci mamuta" na Wawelu kiedy bylam
              malym dzieckiem. Tutaj najstarszy brat zostawial mnie i moja siostre w Muzeum
              Czartoryskich i po zajeciach na Akademii Medycznej odbieral nas i szlismy do domu.
              Tutaj mieszkali ludzie, ktorzy mieli najwiekszy wplyw na moje zycie i moje wybory.
              Nie sposob nie kochac Krakowa, acha! - i jeszcze do tego na calym swiecie wiedza
              co to jest Krakow - wiec i dumnym mozna byc z Krakowa. Jednak najwazniejsze to
              to cos w sercu. Ta gleboka (organiczna) lacznosc z miejscem i poczucie
              przynaleznosci.
              • Gość: ko Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 09:04
                KRAKÓW: precle czy jak kto woli obwarzanki, sklep z piernikami toruńskimi na
                ulicy Grodzkiej, Wawel co dumnie zaprasza w swoje stare progi, wijąca się do
                okoła Wisła(troche brudna al ejuż mniej niż przed laty:))seanse kinowe w ARSIE
                za 5zł- wspaniałe dzieła kina w centrum miasta.
                MÓJ KRAKÓW: moi znajomi, przyjaciele moja rodzina. Moje ulubione księgarnie,
                bulwary moje miejsce nauki...moje miejsce szczęscia:)
                KRAKÓW NOCĄ: knajpy, bary, puby i muzyka na każdej ulicy lokal do którego można
                zaglądnąc choćby na chwile:)

                ...ukochany Kraków
                • Gość: k.zaremba Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.crowley.pl 10.04.06, 11:27
                  A co o Krakowie myslą Ci, którzy tutaj nie mieszkają - o czym jest jego
                  legenda? Jakie wyobrażenie o Krakowie i jego mieszkańcach mają odwiedzający to
                  miasto polscy i zagraniczni turyści?
                  • jazzinator Re:K.Zaremba 10.04.06, 12:16
                    Uważaja Go za teatr z piekną scenografią lecz z kiepskimi aktorami.
                  • Gość: cvf Mocno przereklamowane... IP: *.kom / *.os1.kn.pl 11.04.06, 23:32
                    Choć nie ukrywam, że ładne miasto. Ogólnie trochę szare, bure, architektonicznie
                    bałaganiarskie, ale mimo wszystko dość urokliwe. I co mnie najbardziej
                    zaskoczyło w Krakowie - nie czuć, że jest to jednak duże miasto. Nie ma tego
                    wielkomiejskiego zgiełku w centrum co Warszawa, ale także Gdańsk, Poznań, czy
                    Wrocław. Ot taki trochę większy Kazimierz Dolny, czy Sandomierz, do którego wali
                    masa turystów. Niestety, w porównaniu także z wymienionymi przeze mnie wcześniej
                    dużymi polskimi miastami, wydaje mi się, że po centrum kręci się więcej
                    dresiarzy... :( Na pocieszenie dodam, że Kraków i tak pod tym względem w Polsce
                    prezentuje się bradzo dobrze.

                    Ale to moje odczucia z miasta, które znam w zasadzie z dość krótkich pobytów w
                    nim. Być może niektóre krzywdzące...
                    • Gość: Dresiarz Ja noszę dres IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 00:06
                      A co, każdy ma nosić ćpuńskie łachy?
                      • Gość: Walenrod Re: Ja noszę dres IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 20:10
                        Dresiarz to niekoniecznie osoba nosząca dres ;-)
                        • jazzinator Re: Ja noszę dres,a ja kalesony cały rok bez prani 14.04.06, 20:49
                          żeby było ciepło i capiło.
                  • Gość: Magda Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.radiokrakow.pl / *.radiokrakow.pl 24.04.06, 11:45
                    Przygotowuje Pan jakieś zbiorcze opracowanie? Jetsem zbieraczem tematów i ludzi
                    niebanalnych, pracuję w Radiu Kraków jeśli jest Pan zainteresowany współpracą
                    prosze o kontakt mkowalska@radiokrakow.pl
                • Gość: krakuszeuropy Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.04.06, 19:19
                  a propos precli, to my nazywalismy je BAJGLE.

                  Pozdrowienia dla wszystkich rodowitych krakusow i nie tylko!
              • Gość: krakus Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.04.06, 19:36
                BRAWO! To sa rzeczy ktorych nie-Krakusy nie czuja. Powiedziane prosto od serca a
                tak wiele znaczy dla takich jak ja, zyjacych (niestety) z dala od ukochanego
                miasta. Jeszcze raz dzieki.
          • helenka17 Cześc Chłopczyku od szewca? 10.04.06, 11:22
            Jak tam nowy tydzień? Pazurki naostrzone?
            No to jazda.
            Nie wiesz niestety, co to jest logika, i dodatkowo dajesz tego dowody na pismie,
            A to zawsze miło patrzeć, jak durnie kompromitują się publicznie.
            Nie cytuję podręcznej encyklopedii, ale stronę TEJ dzielnicy. Nie zadałeś sobie
            trudu by sprawdzić, kto to mianowicie są te dwie panie podpisane pod tekstem. To
            co z ciebie za partner do sporu?
            Tę stronęcytują jedynie dlatego, że za wiele czasu pochłonęłoby mi cytowanie
            źródeł, które też istnieją, a nawet pisze się o nich habilitacje na AE. Nazywa
            się to "Gospodarka zasobami mieszkaniowymi w Krakowie w latach... etc".
            Hm?
            Może podać autora?
            Oczywiście, e jeśli TY sięmylisz to to jest "nieistotne":. Nie jest to zbyt
            wyszukanysposób zblatowania własnego błędu rzeczowego.
            Budowy Azorów nie rozpoczęto z końcem lat 60-tych, jak piszesz, ale o 10 lat
            wcześniej.
            To jest istotne, bo każda epoka budownictwa powojennego ma swojąhistorię, swoje
            technologie, błędy i matactwa ubowców.
            Np ludzi z rozmaitych dzielnic przesiedlano mozliwie daleko od miejsca
            dotychczasowego zamieszkania, by zdezintegorwać dzielince i łatwiej umieszczać
            donosicieli wśród nowych mieszkańców.
            Czytaj, nie pyskuj - i ucz się.
            Jeśli piszesz, że przesiedleni z Kazimierza mieszkańcy zasiedlili całe dwa
            bloki, to wiedz, że więcej bloków tam podówczas nie było.
            Wyjasnij mi także, co to znaczy "powojenni autochtoni Kazimierza"? Bo "na oko"
            wygląda to na tzw oksymoron.
            Masz znaczne kłopoptyu z tzw chronologią - nie pierwszy raz zresztą, co to
            bowiem oznacza, że JESZCZE nie było na Kazimierzu tych prawdziwych właścicieli?
            Własnośc nie ustaje z powodu przebywania w innym kraju. Kup sobie dom w
            Niemczech i mieszkaj w Polsce, to prędko zobaczysz, czy on przestanie być Twój
            tylko dlatego, że mieszkasz gdzieś indziej.
            O fałszowanych testamentach nie ma co mówić, bo sprawa nas nie różni. To już
            typowo polskie matactwa i skłonność do oszustwa. Te wywodzą się zapewne z
            chłopskiej biedy i zawziętości.
            Co do spokoju na Placu Żydowskim, to panował on na nim jedynie w latach ~1945 -
            1990. Nigdy przedtem, ani nigdy później.

            Był to spokój uzyskany drogą masowej zagłady 1/4 ludności Krakowa, jaką
            stanowiła społecznośc żydowska, oraz ta, którą Niemcy za żydowską UZNALI.
            Słyszałeś kiedyś o tym?

            Teraz oceń sobie, kto się wygłupił.
            • jazzinator Re: Cześc h 17ta 10.04.06, 12:00
              Jaki nowy tydzień ? czas pokaże, nie jestem jasnowidzem.Słowo jazda dośc
              adekwatne do twoich pokretnych wypowiedzi ,pozwól ze zacznę od końca by nie być
              żle zrozumianym iz od tyłu.Przede wszystkim gratuluje pamięci,jak atmosfera
              panowała na Placu Żydowskim przed 45 tym.Mając na myśli tzw.autochtonów
              powojennych to własnie ludziska którzy chcąc nie chcąc zostali tam przesiedleni
              w miejsce nieszczęśników wysłanych do getta a nastepnie w wiekszości
              straconych.Przesiedlili ich niemcy nie polacy jak praną to przedstawiać obecni
              mądrale typu Stern.Jazzgot nie zaczął się od 90 roku lecz kilka lat
              póżniej,jedyne dwa Ariele o które się pokłociło paru żydów nie stwarzały
              problemów mieszkańcom .Ci nieliczni którzy jeszcze pozostali tez wkrótce znikną
              wywaleni na bruk przez tzw.nowych gospodarzy,wśród nich wielu moich znajomych i
              przyjaciół,skrót myślowy polega na tym że nie było ich fizycznie i prawnie w
              latach komunizmu i zgrywaj nietoperza że nie rozumiesz o co biega.Jeśli chodzi
              o osiedla krakowskie to sama grzężniesz twierdząc że były tylko dwa bloki,otóż
              to powtarzam zatem po raz trzeci,nie pisałem w którym roku zaczeto budowę
              osiedli lecz w którym zaczęto je osiedlać,kombinacje bezpieki to jedno
              zasiedlanie zaś napływową ludnością to był dalszy plan zniszczenia krakowskiego
              środowiska kulturalnego zapoczatkowany budową Nowej Huty, tej która komuchom
              stanęła ością w gardle jak ja Tobie.Zaiste niewiele sie można od Ciebie
              nauczyć,różnica między nami (po za wszystkim innym)jest taka że ja posługuje
              się pamięcią a nie ściągami coby błyskać intelektem nie szczędząc przy tym
              złoślowości wszelakich i bałwochwalstwa wobec siebie samej,Zyczę Ci miłego
              tygodnia (może spełnią się sny o upadku łojca derektora) i jazdy,uważaj tylko
              na zakretach.
              • helenka17 To nie jest liczebnik porządkowy. 10.04.06, 13:08
                Jako taki miałby kropeczkę po liczbie. A ten nie ma. Rozumiem,że to była jakaś
                wybitna szkoła, i takich drobiazgów tam nie uczyli. I tak jestem wzruszona, bo
                metoda okazuje się skuteczna: jesli Panów opiurgać - to i takt się pojawia i
                jakoś tak bardziej rzeczowo się robi.
                Do rzeczy:

                jazzinator napisał:

                > Jaki nowy tydzień ? czas pokaże, nie jestem jasnowidzem.Słowo jazda dośc
                > adekwatne do twoich pokretnych wypowiedzi ,pozwól ze zacznę od końca by nie być
                >
                > żle zrozumianym iz od tyłu.Przede wszystkim gratuluje pamięci,jak atmosfera
                > panowała na Placu Żydowskim przed 45 tym.

                Do odświeżania pamięci słuzą mi fotografie historyczne i tzw źródła (uwaga -
                trudne słówko) historyczne i literackie. Oraz ówczesna prasa. Jej niestety nie
                ma w internecie, na co Waści uczulam.

                Mając na myśli tzw.autochtonów
                > powojennych to własnie ludziska którzy chcąc nie chcąc zostali tam przesiedleni
                >
                > w miejsce nieszczęśników wysłanych do getta a nastepnie w wiekszości
                > straconych.Przesiedlili ich niemcy nie polacy jak praną to przedstawiać obecni
                > mądrale typu Stern.

                Jakkolwiek oboje wiemy, kto ich tam przesiedlił - i tu zgoda - to po pierwsze
                zalecałabym lekturę źródeł dot. składu społecznego tych to przesiedlonych,
                albowiem nie był to skład przypadkowy.Oj nie-nie.
                A po drugie prawda, jakkolwiek ładna, jest tylko częściowa, bo przesiedleń
                dokonywano także i po wojnie.I także w sposób rozmyślny, by nie rzec
                wyrachowany. Na Kazimierz kierowano najgorsze szumowiny z rodzin
                wielopokoleniowo przestępczych.

                Jazzgot nie zaczął się od 90 roku lecz kilka lat
                > póżniej,jedyne dwa Ariele o które się pokłociło paru żydów

                Ja wiem, że to była szkoła dla wybitnych jednostek, ale nazwy własne nacji pisze
                się wielką litera. Słyszał Pan kiedy o tym, Panie polaku?


                nie stwarzały
                > problemów mieszkańcom .Ci nieliczni którzy jeszcze pozostali tez wkrótce
                znikną,wywaleni na bruk przez tzw.nowych gospodarzy,wśród nich wielu moich
                znajomych i przyjaciół,

                Określenie "wywaleni na bruk" zdradza Pańskie skłonności do ideologii Janosika.
                To się nazywa w świecie cywilizowanym "rozwiązanie umowy najmu". Ale ci, jak Pan
                pisze "Autochtoni" jakoś się specjalninie martwili o to, w czyich mianowicie
                domach mieszkają, i czy o te domy należy dbać, czy też nie.

                skrót myślowy polega na tym że nie było ich fizycznie i prawnie w
                > latach komunizmu i zgrywaj nietoperza że nie rozumiesz o co biega.

                Skoro już o zgrywaniu mowa, to zamierzam zgrywać kogo tylko zechcę, ale za
                poradę dziękuję. Już Panu pisałam, że fizyczna nieobecność nie zmienia stanu
                prawnego. To tylko PRL-owi się tak wydawało.Pan sobie poczyta to i owo z prawa
                cywilnego. Później możemy wrócić do tematu, bo Pańska niewiedza mnie wyczerpuje.

                Jeśli chodzi
                > o osiedla krakowskie to sama grzężniesz twierdząc że były tylko dwa bloki,otóż
                > to powtarzam zatem po raz trzeci,nie pisałem w którym roku zaczeto budowę
                > osiedli

                A i owszem , Panie Ambasadorze, własnie dowiódł Pan własnego kłamstwa, które
                przez wzgląd na niedostatki w wykształceniu Pańskim nazwiemy pomyłką. Zawsze to
                przyjemnie, jeśli ktos najpierw nakłamie, a później się przyznaje. Odświeżymy
                Panu pamięc nt tego, co mianowicie Pan napisał:
                O tiu-tiu
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=39952980&a=39974908
                Cytuję:"...W końcu lat 60tych zaczeto budować
                osiedla Azory ,nieco póżniej Kozłówek itd.na tych osiedlach zamieszkiwała w
                większości napływowa ludność,przeważnie ze wsi..."

                I owszem - pisze Pan, kiedy zaczęto budowac. Tak, tak. A następnie pisze Pan, że
                pan tego nie pisał.
                Tak? A osiedlać to można ludnośc napływową. Osiedla i bloki się ZASIEDLA. Niby
                podobne, a jednak nie to samo.



                lecz w którym zaczęto je osiedlać,kombinacje bezpieki to jedno
                > zasiedlanie zaś napływową ludnością to był dalszy plan zniszczenia krakowskiego
                >
                > środowiska kulturalnego zapoczatkowany budową Nowej Huty, tej która komuchom
                > stanęła ością w gardle jak ja Tobie.

                Ona staneła zatem w gardle komuchom - jak i mnie. Z tego wynika, że zostałam
                oddzielona od komuchów. Dzieki Ci Panie. Ale na Twoim miejscu już bym się była
                zorientowała, ze przypisywanie mi komunizmu naraża Cię na , hm...śmieszność? Tak
                łagodnie bym to ujęła. Z racji tej Twojej szkoły - wiesz...

                Zaiste niewiele sie można od Ciebie
                > nauczyć,różnica między nami (po za wszystkim innym)jest taka że ja posługuje
                > się pamięcią a nie ściągami

                To akuratnie nas nie różni. Twój kłopot polega jednakowoż na tym, że masz gorszą
                pamięć. A moje ściągi nazywają się źródła. To taki termin, który nie bardzo lubisz.

                coby błyskać intelektem nie szczędząc przy tym
                > złoślowości wszelakich i bałwochwalstwa wobec siebie samej,Zyczę Ci miłego
                > tygodnia (może spełnią się sny o upadku łojca derektora) i jazdy,uważaj tylko
                > na zakretach.

                Uważam nawet na prostej. Życzenia przyjete.
                H.
                • jazzinator Re: To nie jest liczebnik porządkowy. 10.04.06, 21:26
                  To b.ciekawe że na fotografiach mozna zobaczyc czy na Kazimierzu było głośno i
                  przestrzegano ciszy nocnej? jak zwykle czepianie sie słówek w dalszym ciągu
                  wywodu a do tego na deser udajemy że nie rozumiemy?cóż to za różnica budowano
                  czy dobudowywano a może rozbudowywano,jakaś Pani małostkowa,porównanie z ością
                  w gardle jest tematem przewodnim nie zas porównywanie do komuchów,jest mi to
                  zupełnie obojetne z jakiego miotu waćpani sie wywodzi.Piszę wysyłam nie
                  kontempluję swych tekstów,więc i zdarzy sie przejezyczenie itp.bzdety,jak widać
                  bardzo skrupulatnie badane.Jest mi niezmiernie miło że tyle czasu poświęca mi
                  Pani,choć nadaremno.Jeśli ktoś rozwiazuje umowę najmu to najpierw powinien ją
                  nawiazać,luidfzie których niemcy wysiedlili na kazimierz,w większości
                  pochodzili z dobrych rodzin zamieszkujacych na swe nieszczescie tereny które
                  okupant upatrzył sobie na dzielnicę nur fur deutsche,owszem pomioeszane było
                  towarzystwo i po latach z normalnych rodzin powstawały patologiczne ,nie mniej
                  jednak mieszkało tam sporo inteligencji a nie jak Pani sobie znalazła w trudnym
                  słowie żródełko opowieści lasku wiedeńskiego.Na koniec mam pytanie skad
                  pochodzi to arcyciekawe okreslenie -opiurgać? z kieleckiego? bo jak bum cyk cyk
                  cyk pierwsze widzę.

                  • helenka17 Byćmoże nie trafiłam z regionalizmem, ale 11.04.06, 00:24
                    sama skłonność do ułatwienia Panu Ambasadorowi odbioru komunikatu powinna zostać
                    doceniona.
                    A co do reszty - mój Boże. Przeprosiny przyjete. Choć długo to trwało.
                    Jak rozumiem, w sprawie przesiedleń obywatelskich z "Berlinki" na Kaźmirz
                    korzysta Pan Ambasador z własnych doświadczeń?

                    Pyta Pan Ambasador, jak to możliwe, bym z fotografii wnioskowała o hałasie? Ano
                    wystarczy nie przywoływać wybiórczo podanych źródeł - a i odpowiedź się znajdzie.
                    • Gość: jazzinator Re: Byćmoże nie trafiłam z regionalizmem, ale IP: *.nandu / *.nandu.com.pl 11.04.06, 14:13
                      Nareszcie choć raz w coś Pani nie trafiła,ciesze sie że przeprosiny zostały
                      przyjęte,wszak zbliżają się Święta Wielkiej Nocy ,nie można zyć w złości do
                      bliżniego ,chocby był trudny dla otoczeniajak jasna cholera.Poza tym nie
                      wszystko dla mnie jasne ? cóż u licha mam wspólnego z "berlinką" i skąd ten
                      ambasador? ni przypiął ni przyłatał,troche mętnej wody ,reszta może być.
                      • helenka17 Jeśli się gra 11.04.06, 15:49
                        w szachy w 16 osób, tak jak to Pan robisz wespół z koleżkami - zalogowanymi i
                        niezalogowanymi, to trudno się dziwić, żeście się chłopacy pogubili. Odpowiedź i
                        rozwiązanie zagadki znaleźć można w obszernej korespondencji powyższej.
        • Gość: p Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: 145.225.60.* 08.05.06, 18:30
          Domyślam się że mieszkańcy Kazimierza żyjący tam od czasu holocaustu, pochodzili
          ze starego Podgórza, dzielnicy specyficznej nieco.
      • ranki Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 11.04.06, 00:42
        Jeżeli chodzi o Azory to ciężko mi się z tobą zgodzić ja na azorach mieszkam od
        39 lat a moja rodzina mieszkała w krakowie od 1764 tyle udało mi się wyszukać
        badając moje drzewo genealogiczne.Moimi sąsiadami sa przeważnie ludzie urodzeni
        na starym podgórzu i na kazimierzu.Nie mówię oczywiście tu o blokach wojskowych
        których jest tu parę. Pozdrawiam.
        • Gość: jazzinator Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.nandu / *.nandu.com.pl 11.04.06, 14:35
          Sorry Ranki,jeśli poczułeś się urażony,jednak ja nie twierdziłem że na
          osiedlach nie było krakusów z tzw.dziada i pradziada,twierdzę jedynie że na
          przestrzeni od ok. lat 60 tych do chwili obecnej napływ ludności wszelakiej na
          Kraków zrobił swoje,co widac i słychać. Przykładem niech będą choćby włodarze
          M.K pochodzący w wiekszości(Prezydenci)z poza krakowa
          (który każdy rodowity kocha i szanuje),czego efektem są coraz boleśniejsze
          skutki zarzadzania i niszczenia bezpowrotnie spuścizny Narodowej w imie
          ekonomicznych celów.
          • helenka17 Józef Dietl, Mikołaj Zyblikiewicz, Juliusz Leo, 11.04.06, 15:54
            krakusi?
            • Gość: Wielokropek Re: Józef Dietl, Mikołaj Zyblikiewicz, Juliusz Le IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 12:49
              Postaci ważne dla Krakowa, a nie dla Polski.
            • jazzinator Re: Józef Dietl, Mikołaj Zyblikiewicz, Juliusz Le 12.04.06, 17:18
              No i po co ta zgrywa?wszak wiadomym Pani jest iz miałem głównie na myśli
              Prezydentów M.K ostanich 3 kadencji,wiec uwłacza Pani, porównując te miernoty
              do naukowca,pioniera bahneologii,twórcy wielu uzdrowisk,bądż do
              stańczykowskiego konserwatysty walczacego o język ojczysty,wreszcie twórcy
              nowych dzielnic krakowskich.Jak wyglądają przy nich obecni Panowie ? mizeria i
              jeszcze na to wszystko mętnie to wygląda merytorycznie i etycznie.A czy
              wymienieni bohaterowie minionych epok byli krakusami czy tez nie to naprawde
              drugorzędne,licza sie czyny a nie chęci.
    • Gość: Wielokropek Galicyjskimi zakompleksieńcami. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 12:48
      Co nie mogą się otrząsnąć z tego, że król Zygmunt III przeniósł stolicę w lepsze
      miejsce czyli do Warszawy. Do dziś są wściekli na niego. A jeszcze im się wydaje
      że są wielką metropolią.
      Poza tym to straszne kutwy i zdziercy - nikt w Polsce nie wynajmuje mieszkania
      za 500 zł. ze sraczem na podwórku i bez podstawowych "wygód".
      Po prostu zaścianek.
      • Gość: misio przewidujacy zygmunt IP: *.75.59.253.brzesko59.ptc.pl 12.04.06, 14:26
        patrzac z perspektywy czasu przeniesienie stolicy do Warszawy jest bardzo
        szczesliwym wydarzeniem dla Krakowa i jego mieszkancow - chociazby ze wzgledow
        estetycznych - nie ma tutaj tej holoty przez niektorych niefrasobliwie
        nazywanej "elita polityczna" i towarzyszacych im licznych zastepow zlodziei i
        oszustow ; nie musimy sie obawiac najazdu na nasze piekne miasto zdziczalych
        hord gornikow , hutnikow , czy partyzantki andrzeja leepieja - a juz strach
        pomyslec jak wygladalby teraz Krakow po 50 latach stolicowania dla Prl-u i jego
        swiatlych wyznawcow

        myli sie ten kto twierdzi , jakoby Krakow tesknil za wypelnianiem roli wielkiej
        metropolii - jest to funkcja calkowicie zbedna i do niczego niepotrzebna
        naszemu miastu - wyjatkowosc Krakowa wynikajaca z historii , tradycji i
        wawelskiego czakramu :) jest jedyna wartoscia , ktora powinnismy pielegnowac ---
        Londyn , Paryz , Nowy Jork moga zauroczyc- ale jesli ktos prawdziwie poczul
        krakowska magie i ducha ten sercem zawsze bedzie przy wawelskim wzgorzu - jest
        bowiem wiele pieknych miejsc na ziemi , ale tylko o jednym mnowi sie - Extra
        Cracovia non est vitae


        a ceny , no coz najwyzsze podobno sa w Londynie i to nawet ze wspolnym wc-
        etem , sypiaca sie podloga i materacem przy lodowce - to dopiero musi byc
        zascianek
        • Gość: Wrocki Magi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 00:00
          Są lepsze miasta na świecie. I w Polsce też. Do Wrocka czy Gdańska wam bardzo
          daleko.
        • Gość: Wrocki Janina Maria Rokita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 00:01
          Zapomniałeś o niej - to główny przebój hołocki z Krakowa!
      • jazzinator Re: Galicyjskimi zakompleksieńcami.?czyzby? 12.04.06, 16:37
        W tonie Twojej wypowiedzi jest tyle złości ,zawiści że to juz dobitnie
        świadczy kto tu jest zakompleksiony.Argument z czynszami też g.wart,w
        Warsiawie za 5 stów to by Ci nawet samego sracza nie wynajęli.Kutwy powiadasz
        jesteśmy? a może oszczędni ? może szanujemy ciężko zarobione pieniądze i
        wydajemy je rozumnie? Ta wersja nie pasi co? więc powiem Ci krótko wolę kutwy
        od naciągaczy i cwaniaczków,w stolycy nawet w tym sraczu papieru nie ma ale
        tzw.szcząca woła 5 zł.Z galicji zaś jesteśmy dumni,przynajmniej nikt przez
        okresy zaborów nie wpojił nam ruskiego bajzlu i syfu.
    • Gość: Człowiek północy Krakowianie są najgorliwszymi katolikami w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 23:58
      Tak katolickiego regionu jak Kraków-Rzeszów nie ma nigdzie w Polsce.
      I takiego tradycyjnie polskiego antysemityzmu.
      Powściągliwy człowiek Północy.
      • helenka17 Jasne 13.04.06, 00:08
        To pewnie dlastego w Krakowie odbywa się największy w tej części Europy festiwal
        Kultury Żydowskiej, na który szpilki wetknąc nie sposób, bo wszyscy tam balujemy.
        • Gość: jazzinator Re: Jasne IP: *.nandu / *.nandu.com.pl 13.04.06, 09:38
          Może mówmy za siebie,baluje kto lubi takie spędy,za tyle kasy co dostaje Pan
          Makuch od miasta na ten festiwal,wszystkie domy i ośrodki kultury zrobiłyby w
          ciagu roku wiele ciekawych imprez i projektów,przykładowo trwajacy w mcu lipcu
          letni festiwal jazzowy w Piwnicy Pod Baranami otrzymuje pare procent tej sumy
          co FKŻ a trwa cały miesiac (co jest ewenementem na skalę światową)i grają
          miedzynarodowe gwiazdy jazzu,codziennie przez miesiąc a do tego jeszcze imprezy
          towarzyszace,natomiast FKZ trwa kilka dni bodajże 3.Ale jesli chodzi o argument
          mający udowodnić że nie jestesmy antysemitami to zgadzam sie,jes to kosztowny
          argument.Ciekawi mnie tylko jedno czy w Państwi Izrael także odbywa sie
          analogiczny festiwal Kultury Polskiej ? A może po prostu my nie posiadamy już
          swojej Kultury?
          • Gość: Człowiek północy Zapraszanie Żydów to antysemityzm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 12:02
            Kiedyś na forum Lublin wszcąłem wątek "Psuedoturyści z Izraela" - że oprócz
            zwiedznia Majdanka, Kirkuta, Jeszybotu może zainteresowaliby się również
            zwiedzaniem Starego Miasta i Śródmieścia w Lublinie, notabene jednego z
            najpiękniejszych w Polsce. Zostałem nazwany antysemitą bo zapraszam Żydów do
            mojego miasta.
            Po Polacy prawie zawsze zwiedzają zabytki po nich - wcale nie zawsze cudowne
            (uważam że Podgórze w Krakowie jest ładniejsze od Kazimierza)
            Czy widzieliście tyle żydowskich wycieczek na Rynku Wielkim w Krakowie co gojów
            na Kazimierzu?
            • Gość: &POD Re: Zapraszanie Żydów to antysemityzm IP: *.nsw.bigpond.net.au 13.04.06, 12:32
              wycieczki sladami Wieniawskiego ich nie interesuja? a to dziwne
              • Gość: Człowiek Północy Czy Wieniawski był Żydem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 13:11
                Jana Kochanowskiego, Franciszki Arnsztajnowej (nomen omen) oraz Józefa
                Czechowicza...
                Czy tu chodzi o to, że Wieniawski był Zydem z pochodzenia? Fakt, jest taka
                kamieniczka z freskiem przedstawiającym jego twarz oraz skrzypce...
                • Gość: &POD tak twierdzą IP: *.nsw.bigpond.net.au 13.04.06, 13:52
                  www.jinfo.org/Violinists.html


        • Gość: Człowiek północy A te napisy na ścianach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 11:56
          Typu "WISŁA ANTYJUDE" albo: "ZABIJ ŻYDA, TO SIĘ PRZYDA"? Przecież takiego czegoś
          nigdzie w Polsce się nie widuje, tylko w Krakowie.
        • helenka17 Glossa 13.04.06, 13:29
          Oczywiście pisząc "wszyscy", miałam na mysli tych, który tam balują, a nie tych,
          którzy tam nie balują.
          Musiałam to dodać, bo jak widzę są i tacy, którzy sądzą, że jeśli ich tam nie
          ma, to określenie "wszyscy tam balujemy" dotyczy także ich.
          H.

          PS: - Marcheweczko powiedz przecie - kto jest najmądrzejszy w świecie?
          - Ja.
          • jazzinator Re: Glossa,Hessa hop sasa do lasa. 13.04.06, 15:26
            A dlaczego Milosciwa Pani ani me ani be o pieniadzach? do niewygodnych faktów
            sie nie odnosimy? taka to zasada miłościwie nam panujaca.Zreszta wykasowany
            zostałem ,bo prawda po oczach po oczach dawała jak słoneczko na niebie.
            Wprawdzie nie zalogowałem się,lecz jak widzę wielu niezalogowanych jakoś
            dziwnie nie wycięto.Cokolwiek Pani nie napisze to fakty i tak weryfikują
            wszelkie mądrości.Przy okazji ,Pani aktywnośc w temacie "semityzm" jest
            zadziwiajaca,czytałem pare myśli na temat jak to Edelman Marek dolożył
            komuś,ile pamietam to owszem dołozył ale niejakiemu Sternowi za dyletanctwo(no
            powiedzmy)wygłaszanie bzdur.Pozatym pare jeszcze innych kwiaruszków których
            nie wymienie by nie zagęścić atmosfery przedświatecznej.
            jeden z 32-ch jazzinatorów
            mnożymy się teraz w tempie 64
            bo dzis dla nas Małopolska
            a jutro cały świat.
            • jazzinator Oj ,przepraszam najmocniej,moja wypowiedż 13.04.06, 15:28
            • jazzinator powróciła cudownie 13.04.06, 15:29
              • peteen nie była wycięta... 13.04.06, 15:46
                a zatem kłamaliście...
                • jazzinator Re: nie kłamaliśmy ! zawsze prawdę piszemy 13.04.06, 16:04
                  Przez pewien czas wyświetlało się że wypowiedz jest nie do przczytania lub
                  została usunieta,czy coś w tym rodzaju,po mojej odp.H17tej nagle pojawiła sie
                  znowu,istne cuda na tym FK
          • helenka17 A Marcheweczka nic 13.04.06, 15:58
            Jakby tak jeden z drugim wiedział o tym festiwalu zakichanym piwnicznym tyle co
            Helenka, a szczególnie o niezwykłych talentach organizacyjnych pewnego
            kuwejckiego pianisty, to by się wahał, czy w ogóle pysk otwierać.
            Kierowanie kasy na Makucha to jedne z najlepiej wykorzystanych pieniędzy
            publicznych w tym kraju.
            • jazzinator Re: A Marcheweczka nic a nic 13.04.06, 16:17
              Dla Helenki zakichany festiwal piwniczny dla jazzinatora zakichany festiwal
              kazimierski,różnimy się pięknie,prosze mi zatem odpowiedzieć czy Helenka ma
              także pewne wiadomości o organizatorach każmirskich? i jak to mozliwe że ten
              własnie festiwal jest dotowany najwięcej z kasy Miasta Krakowa czyli za
              pieniądze Gminne czyli podatników czy sobie tego życza czy nie,mówimy o bardzo
              dużej kwocie porównywalnej z ta którą otrzymywał Pan Derecki zanim sie nie
              obraził i przeniósł festiwal Bethovenowski do stolycy.Pani wiadomości są
              pochodzenia maglowego,a człowiek o którym Pani sie wyraza z takim lekceważeniem
              stosujac przy tem niedwuznaczne sugestie,w przeciwieństwie do Pani dokonał w
              Krakowie wielu istotnych dla kultury przedsiewzięc,min ... a zresztą pal licho
              szkoda słów.Mam tylko nadzieję że wreszcie tylu ludzi zmądrzeje że wasze wpływy
              jeszcze bardziej zostana nadwątlone.
            • helenka17 A Marcheweczka nic 13.04.06, 16:58
              No jak nic - to nic.
              Magiel jako dostępny Marcheweczce ideał pozyskiwania informacji.
              Konstrukcja mentalna opisująca dysponowanie pieniędzmi z budżetu miasta.
              Bardzo ciekawe.
              Bardzo.
              Panie - co za błazen.
              Budżet Miasta - decyzja prezydenta - starbnik miasta, tenze sam od lat,p. Fijał.
              (nb bardzo dobry skarbnik)- decyzja prezydenta - uchwała rady-wybór
              prezydenta-wybory spełniające standardy demokratycznych wyborów. Wybory do rady
              Miasta - także samo.
              A ten cymbał, tak, jak to afrykańskie plemię, któremu chodzenie do łózka nie
              kojarzyło się z rodzeniem się dzieci:
              "No skąd ta pozycja w budżecie? No skąd taka duża? No dlaczego taka duża? No
              dlaczego on mnie bije? No dlaczego słońce świeci?"
              Bo zachodzą na nim - moje dziecko - reakcje termojądrowe wysokiej mocy.
              Budżet i jego podział jest dokonywany uchwałą demokratycznie wybranej Rady
              Miasta i demokratycznie wybranego Prezydenta.
              Trzeba się było martwić podczas wyborów. Najgłosnie zwykle drą mordę Ci, którzy
              w wyborach udziału nie biorą.

              Tak świat jest ułożony, że podczas konstruowania budżetu (czy to państwa, czy
              miasta)nie pytają o zdanie idiotów na ulicy, ale takich, którzy to już kiedyś
              robili.
              To dlatego między innymi niezapomniany minister cezary Mech nie jest już
              ministrem, a Leszek Balcerowicz jest dalej Prezesem NBP, a Andrzej Lepper może
              go ...co najwyżej oglądać w TV. I fuzja BPH i PEKAO SA właśnie się dokonuje.


              Festiwal Kultury Żydowskiej jest festiwalem nieźle znanym w Świecie i bardzo
              znanym w Polsce.
              A festiwaj jazzowy organizowany na pozostałościach po dziele Piotra, i
              slizgający się na tych pozostałościach - nie jest taki sławny.
              Także i dlatego, że jazz gromadzi znacznie mniej zainteresowanych, bo wymaga
              większego znacznie wyrobienia muzycznego.
              Także i dlatego, że ludyczne zabawy zydowskie są popularyzowane przez takie
              arcydzieła światowej sceny i kinematografii jak "Skrzypek na dachu" - a tak
              znanych filmów o jazzie się nie robi. I nawet sympatyczne obrazki w rodzaju
              "Cotton Club" (ważny film)nie oświecają publiki należycie.
              Tyle ma Ci publiko do powiedzenia Helenka w tym świętym dla wszystkich
              chrześcijan dniu, jakim jest Wielki Czwartek.
              H.
              • jazzinator Re: A Marcheweczka nic a nic 13.04.06, 17:18
                To zaiste niewiele ma do powiedzenia Helenka w Wielki Czwartek,poza
                wyswiechtanymi banałami, kilkoma brzydkimi wyrażeniami i zupełnej ignorancji w
                dziedzinie X muzy.Jedż WaćPani do londynu ,ba bliżej paryża i zapytaj o FKŻ w
                krakowie? nie mówiąc juz o ameryce nie licząc zapraszanych stamtąd
                klezmerów.Jak to się mówi tyle Pani wiesz co zjesz,nie wiedząc nawet co to
                JAZZ.A o rozdawnictwie kasy przez tzw.demokratycznie wybranych to sza, bo to
                szambo nie mające dna.Co z pytaniem moim o Fest.Kultury Polskiej w Izraelu?
                Nie dość że dajemy kasę to jeszce nam obrabiają,nie dość że oddano
                wyremontowane (Estery) budynki to jeszcze odszkodowania sie zachciewa,a cóż to
                my jesteśmy jakaś kasa chorych,zapomoga ,SKO ? Wg. Helenki promowanie polskiej
                kultury jest nie na miejscu? chyba że w postaci Disco-Polo albo Dody Elektrody?
                jednym słowem im gorzej tym lepper ! A błazna to sobie w rodzinie poszukaj !
            • helenka17 Zaglądam ci ja między Marcheweczki, a tam błazen 13.04.06, 23:28
              Błazen tak się już zbisurmanuił ,że kiedy Helenka piosze sama do siebie, to on w
              swojej zachwytliwości sądzi, że to do niego. Ciekawy syndrom. Ale tym razem
              błazen - napisałabym nawet błazen skończony, doskonałośc wśród błaznów, ale tych
              gorszych - przechodzi sam siebie.
              Dobrze, że sam siebie nie przejechał, bo to mogłoby być groźne.
              Ten to błazen bierze się do oceniania, co ja mam do powiedzenia w Wielki
              Czwartek, zupełnia tak, jakby rozumiał, co ja napisałam. A to sto pociech.
              Okazuje się np że błazen zapomniał sobie na chwilkę, że X muza jest umowną muzą
              filmu, i tak mu się palnęło.
              Londyn i Paryż nasz błazen - zapewne dla oryginalności - pisze małymi literami,
              to taka staromiejsko-marchewkowa przypadłość. Błazen sądzi, że ASMF z Londynu
              przyjedzie na Festiwal Kultury Żydowskiej, albo inny ktoś. No zasadniczo, to
              ktos inny przyjeżdża.Błazen ku mej wielkiej wesołości bierze się za uczenie
              księdza paciorka. No dobra.
              Panie, czego ja dożyłam, żeby mnie jakiś błazen uczył, co to jest jazz?
              Do tego błazen nie rozumie niestety zjawiska delegacji i legitymacji władzy, a
              może nawet nigdy o tym nie słyszał. To każe mi powątpiewać w dobrodziejstwa
              demokracji.
              Błazen sądzi, że jesli zada głupie pytanie, to uzyska rzeczową odpowiedź. No -
              nie uzyska. Na głupie pytanie istnieją tylko głupie odpowiedzi, a festiwale
              organizuje się w miejscach, w których znajdują one dostateczną ilość odbiorców.
              Błaznowie ze swojej natury nie organizują festiwali, a kiedy Helenka
              zorganizowała pierwszy festiwal, to błaznowie byli hm...nieco młodsi.
              Czyli, jak to mawiano na moim przedmieściu - "ze srocami nie gadam". W Izraelu
              nie znajdzie się publiczności dla festiwalu kultury polskiej, a pojęcie kultury
              żydowskiej znacznie przekracza granice pojmowania błaznów po pierwsze, a granice
              państwa Izrael po drugie.
              Taki - weźmy - Gershwin. Typowy aryjczyk i to z Izraela?
              Błazen nie rozumie także niestety zjawiska własności oraz obowiązującego w
              Polsce prawa, które nakazuje zwrot budynków należących do związków wyznaniowych.
              Prawo nakazuje zamknąć bysk błazna i bez gadania, ale za to od razu, oddać
              budynek należący do związku wyznaniowego. Następnie sąd, w razie prawomocnego
              wyroku nakazuje zapłacićodszkodowanie i przegrany płaci to odszkodowanie, a
              błazen stoi - i drze mordę, jak na swoim ulubionym meczu, typowo polskiej
              rozrywce: "sen-dzia-buc; sen-dzia-buc"
              Błazen ma w tej sprawie do gadania tyle co kura w perspektywie rosołu.
              Bardzo się przyjemnie gada w miłym towarzystwie.
              A błazny stoją na chodniku, zagladają przez okna, stają na paluszkach, plują na
              szyby - i krzyczą "duu-paaa".
              I tak upływa życie błazna.
              • jazzinator Re: Zaglądam ci ja między Marcheweczki, a tam bła 14.04.06, 11:43
                Koniecznie muszę sobie to wydrukować,takiego bełkotu blekotu dawno nie
                czytałem,H17 przeskoczyła juz samą lub sam bo sie je(jemu) czasem płeć kiełbasi.
                Co do zwrotu budynków to przy ul.Estery gdzie mieściła sie przychodnia,miasto
                zainwestowało wielkie pieniądze,gdyz jak zapewniał P.Jakubowicz nie bylo
                spadkobiercy,po wyremontowaniu( a ktoś o to zadbał,by nie wpisać kosztów w
                hipotekę)nagle P.Jakubowski twierdzi że oto jest znalazł sie cudownie ocalonego
                spadkobierca i poniewaz koszty remontu nie zostały wpisane miasto oddało
                pięknie (za społeczne pieniążki wyremontowany budyneczek.To tylko jeden z wielu
                przykładów uczciwości naszych przyjaciół.Resztę wypocin przemilczę bo cóż tu
                komentować.Pani się sama poniża takim tekstem.Dodam jedynie że działalność
                niektórych wpływowych osób pochodzenia żydoiwskiego sama napędza
                antysemityzm,tak jakby im na tym właśnie zależało ,by móc nas póżniej oczerniać
                przed światem,tylko za co pytam? za co ? za to że wiele rodzin polskich oddało
                życie ratując ich z hekatomby hitlerowskiej? nie oczekuję odpowiedzi,to pytanie
                zadaje sam sobie.
      • helenka17 Powiązanie żarliwego katolicyzmu z antysemityzmem 13.04.06, 13:24
        ?? Co powiesz Człowieku z północy?

        To chyba jakieś nieporozumienie. Chrześcijaństwo, którego częścią katolicyzm
        pozostaje zabrania swoim wyznawcom takich świństw jak antysemityzm.
        Dlatego Twoje enuncjacje muszę uznać za atak na Święty Kościół Katolicki. To
        jest przecież całkowicie wykluczone, bu zbiorowość kierująca się w swoich
        poczynianiach dekalogiem robiła takie rzeczy, jak akty antysemityzmu.
        Społecznośc katolicka kieruje się przecież cała - bez wyjątku - przykazaniami
        miłości, z których pierwsze poświęcone jest miłości do Pana Boga, a drugie - do
        bliźniego, którego to bliźniego nakazuje miłować "...jak siebie samego".
        Najlepszym przykładem są przecież polscy księża, wśród których nie znajdzie się
        ani jednego antysemity. Mogą oni brać przykład ze zmarłego niedawno
        Papieża-Polaka, który sam udał się (pierwszy raz w historii Kościoła) do
        rzymskiej synagogi, w której spotkał się z żydowską społecznością Rzymu, a w
        swoich czasach studenckich osobiście przeciwstawiał się aktom antysemityzmu na
        Uniwersytecie Jagiellońskim.

        Nieprawdaż?

        H.
        • Gość: Człowiek Północy Fakt jest faktem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 14:18
          Kraków-Rzeszów to najbardziej katolicki region Polski. I najbardziej antysemicki.
          • helenka17 Co to znaczy "najbardziej"? 13.04.06, 15:00
            Czy można prosić o przytoczenie źródeł?
            • Gość: zeev Re: Co to znaczy "najbardziej"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 09:09
              Zdecydowanie najwyższe wskaźniki praktyk religijnych odnotowujemy w
              województwach południowych: podkarpackim i małopolskim, w których ponad cztery
              piąte ludności systematycznie uczestniczy w praktykach religijnych, a tylko
              jedna dziesiąta deklaruje, że nie bierze w nich udziału. Drugą grupę pod
              względem częstości uczestnictwa w praktykach religijnych tworzą województwa:
              opolskie, lubelskie, świętokrzyskie, wielkopolskie, pomorskie i podlaskie, w
              których do systematycznych praktyk przyznaje się średnio niemal dwie trzecie
              ludności, jedna piąta zaś nie bierze w nich udziału. Wyraźnie mniej
              zaangażowani w praktyki religijne są mieszkańcy województw: śląskiego, kujawsko-
              pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, dolnośląskiego, mazowieckiego i lubuskiego,
              gdzie ponad połowę mieszkańców stanowią gorliwi katolicy, lecz prawie jedna
              trzecia deklaruje co najwyżej sporadyczne kontakty z Kościołem. Zdecydowanie
              najniższy poziom praktyk religijnych obserwujemy natomiast w województwach:
              zachodniopomorskim i łódzkim, w których systematycznie praktykuje jedynie dwie
              piąte mieszkańców, tyle samo przyznaje się do sporadycznych praktyk lub
              nieuczestniczenia w nich w ogóle. W tych dwóch województwach o połowę mniej
              osób niż w regionie o najwyższej religijności (podkarpackie i małopolskie) jest
              zaangażowanych w praktyki religijne, a zarazem czterokrotnie więcej w ogóle nie
              praktykuje lub czyni to jedynie "od wielkiego święta".

              Poziom religijności mieszkańców poszczególnych województw wiąże się z odsetkiem
              ludności wiejskiej zamieszkującej te tereny. Można więc uznać, że to
              specyficzna dla tradycyjnej wsi kultura, typ więzi społecznej sprzyjają
              religijności ludzi, co szczególnie widoczne jest w województwach podkarpackim i
              małopolskim. Religijność mieszkańców południowo-wschodniej Polski
              współkształtowana jest jednak także przez dzieje, tradycję i kulturę tego
              regionu. Oddziaływanie historyczno-kulturowych czynników widoczne jest również
              na przykładzie mieszkańców województwa śląskiego, którzy są bardziej religijni
              (58% systematycznie praktykujących) niż mieszkańcy województwa łódzkiego
              (odpowiednio 38%), mimo że w ostatnim z wymienionych jest dwa razy więcej
              ludności wiejskiej niż na Śląsku (37% wobec 18%). Różnicę tę można wytłumaczyć
              lokalnymi tradycjami i kulturą, w tym silnym przywiązaniem do tradycji
              religijnych na Górnym Śląsku oraz znacznie słabszym w tradycyjnie "czerwonej"
              Łodzi. Znaczące różnice w poziomie religijności obserwujemy też między
              województwami: pomorskim (60%) oraz zachodnopomorskim (42%), chociaż odsetki
              ludności wiejskiej na tych terenach są zbliżone (odpowiednio: 26% oraz 28%). W
              tym przypadku o różnicach religijności w obu województwach może decydować m.
              in. odmienny charakter społeczności wiejskiej - w pomorskim bardziej
              tradycyjnej, w zachodniopomorskim w większym stopniu popegeerowskiej, bez
              tradycji, kultury, o osłabionych więziach społecznych m. in. z powodu wysokiego
              bezrobocia i związanej z nim patologii życia. Podobnie można tłumaczyć różnice
              w religijności mieszkańców województw: opolskiego i wielkopolskiego, z jednej
              strony, oraz warmińsko-mazurskiego z drugiej (odpowiednio: 73% i 62% oraz 50%).
              W tych województwach odsetki ludności wiejskiej są zbliżone (odpowiednio: 43%,
              41%, 42%), z tym że w opolskim i wielkopolskim społeczność wiejska jest
              tradycyjna, w warmińsko-mazurskim zaś przeważa popegeerowska. Warto dodać, że
              odnotowujemy także odwrotną sytuację - kiedy poziom religijności jest zbliżony,
              mimo że odsetki ludności wiejskiej znacznie się różnią.

              Widać więc, że do wyjaśnienia podobieństw i różnic w religijności mieszkańców
              poszczególnych województw nie wystarczy znajomość odsetka ludności wiejskiej,
              lecz konieczna jest również wiedza o tym, jakiego typu jest to społeczność
              wiejska - tradycyjna czy popegeerowska. Niezbędna jest także znajomość
              historii, tradycji i kultury poszczególnych regionów kraju, one bowiem również
              tłumaczą poziom uczestnictwa w praktykach religijnych.

              www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2001/KOM053/KOM053.HTM
              • maxxman Do zeeva 01.05.06, 16:11
                Nazywanie Lodzi "tradycyjnie czerwona" jest stereotypem i wielkim bledem w
                postrzeganiu mieszkancow tamtego miasta. Najlepszym przykladem jest obecny
                prezydent Lodzi, bynajmniej nie "czerwony", i mowi sie ze w nadchodzacych
                wyborach nie ma z nim szans nikt.

                maxxman
              • helenka17 Cytat wyglada na rzetelny 08.05.06, 19:21
                ale nie wskazuje związków z antysemityzmem. A taką właśnie tezę poddaję w
                wątpliwość. Ponadto powody religijności wyglądają na pobieżnie wnioskowane BTW
                H.

                PS: historia obfitości powołań koniecznie powinna być uzupełniona o badania
                motywów powołania. A to nie wygląda tak różowo.
                Często fajna posada. I tyle.
            • Gość: zeev Re: Co to znaczy "najbardziej"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 09:10
              Sama "geografia powołań" jest trudna do zinterpretowania. Najwięcej kleryków w
              Polsce pochodzi z obszarów rolniczych, zamieszkałych przez rodziny od pokoleń
              związanych z regionem, nie dotkniętych powojenną migracją i wypędzeniami. Od 10
              lat krajową "rekordzistką" jest diecezja tarnowska. W tarnowskim seminarium
              kształci się 298 kleryków, co jest ewenementem na skalę europejską. Bardzo
              liczne powołania mają archidiecezje katowicka, krakowska, przemyska i
              lubelska.Bp tarnowski Wiktor Skworc wśród czynników sprzyjających wyborowi
              kapłaństwa wymienia budownictwo rodzinne. Wyjaśnia, że diecezja tarnowska jest
              jedną z najmniej "ublokowionych" regionów w kraju. Ludzie mieszkają w domach
              jednorodzinnych, rodziny są wielopokoleniowe, co sprzyja przekazowi tradycji.
              Jednak od kilku lat właśnie w jego diecezji najwięcej powołań pochodzi z
              blokowisk Mielca

              ekai.pl/serwis/?MID=2091
          • Gość: p Re: Fakt jest faktem IP: 145.225.60.* 08.05.06, 18:52
            Drogi Panie,
            to już Pan napisał powyżej.
    • Gość: taaa Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.net.autocom.pl 13.04.06, 12:14
      a ja się urodziłam w Kraku, żyje tu jakiś czas i nudzi mi się tu - ale może
      dlatego, że nie lubię przebywać ciągle w jednym i tym samym miejscu - pora się
      gdzieś wynieść - za to Ci, którzy są przyjezdnymi pewnie będą mieli się czym
      zachwycać - dla mnie te wszystkie zabytki i atrakcje są już "objechane", więc
      mnie to nie fascynuje...
    • Gość: Lubelska Kraków jest miastem a Krakowianie jego mieszkańcam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 20:02
      Jasne? O co się tu wykłócać. Dzielą się jeszcze na mniejsze plemiona i
      podplemiona: na Staromieszczan (Łobzowian, Kazimierzan i Podgórzan), Krowodrzan,
      Nowohutczan (tutaj Osiedlosłoneczczan czy Złotojesienian bądź Skarpian),
      Bronowiczan i Kurdwanowian.
      Widzicie jak dużo wiem o waszym mieście? A co wy możecie powiedzieć o innych
      miastach Polski???
    • Gość: &POD Krak-ev i Kij-ev to bratnie miasta IP: *.nsw.bigpond.net.au 14.04.06, 04:05
      ev = dom po turecku, ktory byl niegdys dominujacym jezykiem w tej czesci
      swiata, ze wzgledu na dwa kaganaty, Chazarow i Awarow, kontrolujace proto-
      Slowian
    • lady.k Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 14.04.06, 20:47
      zależy od którego momentu w historii rozpatrujesz tą specyfikę Krakowa....Dla
      mnie, rodowitej Krakuski, największe piętno (i to całkiem pozytywne) na to,
      jaka tu jest teraz specyfika odcisnął zabór austriacki i panowanie Franciszka
      Józefa. Kraków był wtedy mały, zgniły, to fakt ale coś się ruszyło. Do Wiednia
      jeździło się jak do siebie, pozostała do dziś fantastyczna kuchnia, mnóstwo
      kawiarni i ten styl "niespieszący się". Byliśmy zaledwie miastkiem na mapie
      Austro-Węgier ale w pełni czuliśmy, że żyjemy w lepszym świecie niż ten np. z
      Kongresówki. Świetnie czuję się np. w Bratysławie czy Budapeszcie a wyjazd do
      Warszawy to jest jak za granicę i nie dlatego, że nie lubię tego miasta tylko
      dlatego, że inaczej postrzegają oni świat, życie biegnie inaczej. Krakus rasowy
      na co dzień namiętnie tytułuje, przechadza się, kogo trzeba spotka na Rynku,
      wpada do kawiarni aby tam BYĆ (picie kawy to dodatek). w Krakowie który co
      prawda rozrasta się i mieszkańców przybywa ci, którzy maja się znać, znają się
      bo tak naprawdę ten prawdziwy Kraków jest mały. Krakowianin używa specyficznego
      słownictwa wcale nie po to, by zaszpanować tylko dlatego, że taki wpływ miały
      Austro-Węgry. Denerwujące przyjezdnych zdrobnienia usłyszysz także w wydaniu
      austriackim języka niemieckiego.
      Co dla mnie Kraków znaczy:
      -do 6 roku życia mieszkałam w obrębie Plant więc mam to wryte w pamięć-spacery
      po Plantach, klomby, trasa koło fontanny, akademii dla kleryków, rynek,
      kupowanie drewnianej laleczki w Sukiennicach prawie zawsze
      -w okresie świątecznym bożo-narodzeniowym odwiedzanie wszystkich staromiejskich
      kościołów i oglądanie szopek, teraz dopiero wiem, jak dzięki temu nauczyłam się
      historii sztuki patrząc na te stare mury
      -koktajl u Czarodzieja na Karmelickiej zawsze w plastikowym kubeczku i zawsze
      na kefirze
      -zakupy na Kleparzu i twaróg od "baby ze Mszany"
      -lody na Starowiślnej
      -Wawel o każdej porze roku, siedzienie na Dziedzińcu, patrzenie na te balkony,
      kto tam kiedyś chodził
      -ulubiona trasa Kanoniczą i szukanie rzeźbionych kapeluszy kardynalskich na
      portalach
      -przechodzenie ul. Jana i zawsze ktoś machał z Rio
      -z Vis-a-vis też ktoś zawsze coś krzyknął do rodziców
      -chęć zobaczenia zmarłych polskich królów którzy podobno raz w roku spacerują
      po Wzgórzu, jak ja chciałam znac ten dzień
      -paniczny strach przed Czarną Damą z Krzemionek:-)
      -takiż strach przed głowami z Sali Poselskiej:-)
      -starch przed Lajkonikiem, ależ on umiał przywalić
      -hejnalista-ale ja się cieszyłam kiedy można było zwiedzać wieżę!!
      -karmienie gołębi bo wierzyłam, że to zaklęci rycerze księcia Probusa (teraz
      gonię kijem z balkonu:-))
      -ciastka u Cichowskich i pieczone jabłka u Michalskich
      -kupowanie "na borg" np. "sztolwerków" aby załagodzić "rajzefiber" od którego
      można dostać "heksenszus" i marzyć o wyjściu "na pole"
      -stukot tramwaju i te szybko zamykające się drzwi
      -5 rano wiosną-wtedy Kraków pachnie tak jak nic na świecie, powietrze jest
      wilgotne, wszystko zamglone
      -uwielbiałam przechodzić Bramą Floriańską wieczorem bo myślałam sobie, że w XV
      wieku o tej porze nie miałabym szans
      -i zawsze to myślenie-po tym ktoś przede mną chodził, ktoś tego dotykał, ktoś
      sie na to patrzył...bo tu wszystko ma historię tą oficjalną z książek i tą
      małą, którą każdy sam sobie tworzy.

      Pozdrawiam i gratuluję wyboru tematu parcy.
      • jazzinator Lady K.Wreszcie jakas bratnia dusza 14.04.06, 20:59
        Kimkolwiek jesteś ,wylałaś miód na me serce swoim tekstem,tyleż pieknym co
        prawdziwym.Zgadzam się że i w dzisiejszym krakowie znają sie ci którzy znać się
        powinni,jednakże zaczynają ginąć w dżungli wszechobecnego chłamu i obcych
        naleciałości,ale to może tylko moje subiektywne odczucie może troche
        wyolbrzymione.Jeszcze raz dzieki za piekną wypowiedż.
        • peteen Re: Lady K.Wreszcie jakas bratnia dusza 14.04.06, 21:01
          jednakowoż, to ja ją pierwszy doceniłem...
          ;c)
          • jazzinator I za to Cię cenię Peteen,choć odrobina skromności 14.04.06, 21:47
            byłaby mile widziana.
            • peteen no doobra, zarozumiały jestem... 14.04.06, 21:58
              ale powiem wam szczerze, że dobra dyskusja w tym wątku byłaby mniam!
              • jazzinator Re: no doobra, nie jesteś! 14.04.06, 22:03
                Też za taka tesknie,lecz cóż zrobić skoro trzeba się opędzać od
                nieuzasadnionych napaści(zreszta nie na temat)niezrównoważonych emocjonalnie
                osób?Wiem iz wielu z nas ,miałoby coś ciekawego w zanadrzu,ale nikt się nie
                wychyla coby go nie wyśmiano,więc jest jak jest.
                • peteen a ja ci gwarantuję... 14.04.06, 22:08
                  że ciekawy watek i dobra dyskusja przyciągnie helenki, skksów, trudnych
                  giepehów i wszystkich innych, którzy tworzyli to forum i jego niegdyś wysoką
                  renomę, w ich najlepszej formie

                  dodam jeszcze,że nad takim wątkiem jestem gotów rozłozyć, wraz z barrinem
                  specjalny parasol ochronny tak, iżby żaden oszołom doń nie przeniknął...

                  zaryzykujesz i rozpoczniesz?
                  • jazzinator Re: może kiedyś,poszwendam sie jeszcze troche 14.04.06, 22:21
                    bo Was nie znam a jeśli to ze złej strony jako i Wy mnie.Ogólnie interesuje
                    mnie polityka przez małe "p" czyli sprawy naszego miasta,kultura a głównie
                    muzyka i jej wplyw na ludzi.
                    • peteen pisz (-cie) o kulturze, o muzyce, o tradycji... 14.04.06, 22:27
                      w politykę nas tu wciągnęli, przed ostatnimi pieprzonymi wyborami praktycznie
                      nie było tu watków politycznych...

                      a jak się znamy? faktycznie tylko z jednej, "jesiennej strony", tymczasem i wy
                      i my mamy jedną twarz, ale w wielu wersjach i odsłonach, zobaczysz jeszcze będa
                      tu normalne dyskusje i zyczliwe spory...
                      • jazzinator Re: pisz (-cie) o kulturze, o muzyce, o tradycji. 14.04.06, 22:31
                        Być może ,daj Boże !
                        • Gość: kiko Re: pisz (-cie) o kulturze, o muzyce, o tradycji. IP: *.net.autocom.pl 14.04.06, 22:40
                          Się wtrącę, jeśli pozwolicie. Wydaje mi się, że tematy kulturalne nie mają
                          obecnie (?) dużych szans. Nawet taka dziedzina ,popularna przecież, jak kino
                          pozostaje bez odzewu.
                          • Gość: &POD nareszcie watek wkroczyl na wlasciwe tory! IP: *.nsw.bigpond.net.au 15.04.06, 03:39
                            przepraszam za wczesniejsze prowokacje... to takie oczywiscie bylo, ze Krakow i
                            jego atmosfere nalezy laczyc z sympatycznymi Habsburgami;))Boze zaslon, Boze
                            ochron, nam Cesarza i swoj lud, z Habsburgami po wsze czasy zlonczon bedzie
                            polski lud
                            • Gość: p Re: nareszcie watek wkroczyl na wlasciwe tory! IP: 145.225.60.* 08.05.06, 19:03
                              Habsburgowie nie zawsze byli tacy sympatyczni.
                              Ani za Jagiellonów kiedy sięgali po polską koronę, ani później kiedy gnębili,
                              gorzej niż Turcy, naszych bratanków, ani na poczatku zaborów, kiedy to za
                              obrońcę Polaków uważany był car Aleksander, entuzjastycznie przyjmowany w
                              Krakowie, ani w 1948r. kiedy to strzelano jak do kaczek do ludzi w rynku, a
                              artyleria autriacka wywołała pożar Kościoła Mariackiego.
                              Troszkę chłodnego rozsądku proszę.
      • Gość: annamarta Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.ny325.east.verizon.net 16.04.06, 15:43

        Brawo dla postu lady.k:

        Nie moglabym tego ujac lepiej! Bardzo piekne.
        Pozdrowienia:):)
        • Gość: kiko Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.net.autocom.pl 16.04.06, 15:48
          Ale może nie traćmy nadziei....
          Wzajemnie pozdrawiam :))
          • jazzinator Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 16.04.06, 21:23
            Sorry,są Święta więc tylko na chwile,obiecuje podjąć temat od
            wtorku.Kiko,właśnie jeśli coś nie jest "trendy" (fuj co za słownictwo)to należy
            to drążyć! Peteen,jak widzisz "twoja" H17 juz burczy i piórczy pod nosem że
            zachciewa mi sie dialogu,nie pamiętając jak pluła na Kiko i coś o rzece i myciu
            rąk bredzi.Nie zamierzam wdawać sie w dyskusję z ta osoba,bom za cienki dla
            helenki.Pozdro.
            • helenka17 Uff... 16.04.06, 21:49
      • swing przyłączam się do należnych słów uznania... 16.04.06, 23:11
        dodam jeszcze, z jakiegoś niewyjaśnionego powodu, w Krakowie jakby łatwiej się
        ciszyć i "żyć" takimi drobiazgami, jak te węrówki po Plantach, bita śmietana
        z czekoladą w Rio, czy podwawelskie zachody słońca... to nie jest całkiem
        oczywiste...
        co do ludzi - myślę, że miewają skłonność do kontestowania rzeczywistości, przy
        czym stać ich także na rozumną samokrytykę, co bywa dość inspirujące...

        ja tego rodzaju dystans postrzegam jako lokalny koloryt, a kto innny nazwie
        Kraków zaściankiem, a jego mieszkańców - malkontentami...
        ja jednak wierzę w magię miejsc i ludzi...

        pozdrowienia dla wszystkich
        :-)
    • Gość: LB Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.06, 21:28
      Normalnym miastem jak i wszystkie inne w Polsce, z blokowiskami, dresiarstwem,
      chamskimi kierowcami i tysiącem knajp zrobionych na jedno kopyto (a'la
      chłopskie jadło lub coś podobnego) z tą tylko różnicą, że PRL-owskiej
      propagandzie udało się wmówić wszystkim że jest to jedyne "historyczne" miasto
      w kraju.
      Normalnymi ludźmi z tą jedynie różnicą, że są święcie przekonani o swojej
      wyższości bo mieszkają w pępku świata.
      • Gość: izka Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 22:07
        Nadzwyczjany klimat naszego Krakowa tworzy idealny (średniowieczny) a zachowany
        do dziś w niezmienionej formie - plan zabudowy. To właśnie dzieki naszemu
        kochanemu ryneczkowi wszystko jest tu na swoim miejscu: i puby i ogródki i
        muzea i stare zabytki i pełno sklepów no i przede wszystkim stadka krakowian,
        którzy dzięki niemu nieustannie (ponoć "przypadkowo" ;-) ) na siebie
        natrafiają (i kolejna okazja do pogaduszek gotowa;-)).
        Kraków zatem to takie przyjazne człowiekowi miejsce, gdzie każdy znajdzie coś
        dla siebie ( o monotonii nie ma mowy !) czy to będzie ciekawe miejsce,
        wydarzenie czy człowiek. A Krakowianie - różnie z nimi bywa - łączy ich
        lokalny patriotyzm, niekiedy pierwiastek doskonałości, bądź przebłysk talentu.
        Na wzór hszpańskiego "manana" ( "jutro")i nieco zmienionym mottem "co możesz
        zrobić dziś - zrób jutro", spokojnie delektują się magią tego miejsca...
    • Gość: eurofanatik starowka, wawel i kazimierz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.04.06, 01:07
      Krakow to trzy rzeczy:

      1. Starowka. Wyjatkowa przede wszystkim ze wzgledu na jej wielkosc i sukiennice.
      2. Wawel. Dawna siedziba krolow polskich. Ladnie sie prezentuje na tle miasta.
      3. Kazimierz. Dawna dzielnica zydowska. Dzis niestety strasznie zaniedbana ale moze juz wkrotce odzyska dawny blask.
      • 374.4w Re: starowka, wawel i kazimierz 17.04.06, 09:27
        w Krakowie nie ma Starówki, jest Stare Miasto Gościu
      • peteen Re: starowka, wawel i kazimierz 17.04.06, 12:20
        1. stare maisto
        2. tylko sukiennice uważasz za istotne starym miescie?
        3. Kazimierz nie jest dawną dzielnicą żydowską, a juz ne pewno nie jest bardzo
        zaniedbany, gdybyś nie wyjechał z Polski w latach 80, pewnie byś to wiedział
        • jazzinator Re: Nie jest zaniedbany? Peteen pożycz mi tych 18.04.06, 13:30
          swoich rózowych okularów,bo może ja zle widzę?
          • peteen figę z makiem! 18.04.06, 13:34
            moje są niepowatzralnie i niepożyczalne
            ale trzeba wam widzieć Kazimierz moim sprzętem, zwłaszcza że jeszcze 10 lat
            temu miałem inny i inaczej widziałem to miejsce...
            • jazzinator Re: figę z makiem! rozmawiamy poważnie czy nie? 18.04.06, 13:42
              Nie mam na myśli powstających lokali i ich wystroju bo to jest rzecz
              gustu,chodzi mi o ogólne wrażenie i wygląd Kazimierza(zwłaszcza wszechobecnego
              brudu i zgruzowanych elewacji większości domów (zdecydowanej większości)
              • peteen Re: figę z makiem! rozmawiamy poważnie czy nie? 18.04.06, 13:55
                szeroka odnowiona prawie w całości, żyd odnowiony, józefa odnowiona, miodowa
                j.w., synagogi odnowione, kościoły po obu stronach krakowskiej kwitną, wolnica
                zadbana, dajwór już prawie piękny - o co wam chodzi?
                • jazzinator Re: figę z makiem! rozmawiamy poważnie czy nie? 18.04.06, 14:13
                  Plac Żydowski odnowiony? no to gratuluje,Bożego
                  Ciała,Miodowa,Józefa,Wawrzyńca,Wąska,Ciemna, Kupa itd nie mówiąc o
                  Augustiańskiej,Agnieszki i wielu innych.Prócz posmarkanych byle jak elewacji do
                  1 piętra tak by knajpy jakoś wyglądały ,reszta w tragicznym stanie i Ty wiesz
                  dlaczego.
                  • peteen ech... 18.04.06, 14:22
                    chyba przyjdzie nam sie umówić kiedys na spacer po Kazimierzu, bo nijak się
                    dogadać nie możemy
                    Św. Agnieszki bym do Kazimierza jednak nie zaliczył, bo to Stradom (choć kiedyś
                    stanowiły całość), Ciemna jest ok z wyjątkiem jednej rudery w oficynie, Kupa
                    już w znacznej części odnowiona, Józefa prawie cała na cacy, Miodowa w dobrym
                    stanie
                    pozostały na pewno: Wąska (póki nie zmienią się mieszkańcy - nie widzę szans,
                    Wawrzyńca (miejscami już ok, ale sporo zostało do zrobienia) i fragmenty Bożego
                    Ciała (tam mieszka moja rodzina, wiem jak ładnie odnowiono juz mieszkania od
                    wewnątrz, teraz czas na elewację)...
                    • mrug Re: ech... 18.04.06, 14:38
                      Wąska to raczej częściowo do wyburzenia, bo nawet jak odnowią ten blockhouse
                      naprzeciwko szkoły, to i tak będzie szpecił...
                    • jazzinator Re: ech...jednym słowem nie jest wcale tak różowo 18.04.06, 14:38
                      Choć przyznać musze iż wolałem ten stary zapyziały Kazimierz ,wtedy miał
                      prawdziwszy urok,nawet w co pewnie trudno Ci będzie uwierzyć,specyficzny zapach
                      zatechlych podwórek czuje jeszcze w nozdrzach i dlatego niechetnie tam obecnie
                      przebywam,bo to juz nie to miejsce i nie Ci ludzie,nie ta atmosfera.Zrobiło sie
                      galeryjnie i sztucznie.
                      • peteen ale strachu mniej, zwłaszcza nocą... 18.04.06, 14:43
                        na www.kazimierz.com jest przewodnik skksa odnoszący się wprost do twoich
                        sentymentów...
                        wolęż jednak zdecydowanie Kazimierz odnowiony, niż meliniarski z lat 70 i nawet
                        80 (o wcześniejszych to by krzychut mógł dużo powiedzieć)
                        tak czy siak prace na Kazimierzu postępują cały czas, czasem nawet niezgodnie z
                        przepisami (vide szeroka 12) i nazywanie tej dzielnicy "zapuszczoną", "brudną",
                        czy "pełną ruder" jest niesprawiedliwe...
                        • jazzinator Re: ale strachu mniej, zwłaszcza nocą... 18.04.06, 16:58
                          Może nie do końca sprawiedliwe,jednakże pamietaj że dzielę się subiektywnymi
                          spostrzezeniami,co do strachu to już z pewnościa nie masz racji.Kazimierz
                          dawnych lat cieszył sie zła sławą,gdyz istotnie była tam ekipka która mogła byc
                          postrachem ,jednakże w porównaniu z tym co obecnie sie dzieje to był jedynie
                          tzw,folklor miejski nieobcy także w innych dzielnicach jak choćby Podgórze za
                          Wisłą,Zwierzyniec ,Grzegórzki itd.każde z tych miejsc miało
                          swojego"Mongoła","Czarnego Cześka" i innych watażków sprawujących swe "Rządy".
                          Zabrzmi to może trochę jak legenda,ale Ci ludzie mieli swoje kodeksy honorowe
                          do których min.należał(uzywając dzisiejszego języka)brak szpanu zaatakować
                          kogoś w kilku naraz nie mówiąc o tym że jak szedłes z dziewczyną to prócz
                          komentarzy nic Ci nie groziło.Zdarzały sie i owszem bitwy grupowe jak słynna z
                          Podgórzem na moście,z którego chlopcy skakali po interwencji MO,ale póżniej
                          grało się w piłkę na Olszy przy cmentarzu Zydowskim i z Podgórzem i
                          Grzegórzkami o skrzynke piwa i tak to mniej więcej wyglądało.Zapewniam Cie że
                          dzisiaj prędzej zarobisz na maskę niż wtedy.
    • Gość: Jakub Sz. Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.04.06, 10:09
      Widomym przykładem, że tchórzostwo popłaca.
      • Gość: &POD Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.04.06, 10:24
        masz na mysli to ze w Krakowie nie bylo tzw. powstan narodowych, ktore sluzyly
        nie-polskim interesom?
        • Gość: Jakub Sz Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.aster.pl 18.04.06, 19:16
          Jak to nie było? A Jakub Szela i koledzy to co?
          • helenka17 Z Krakowa do Niebieszczan 18.04.06, 19:42
            trzeba by Cię pogonić pieszo, a następnie do podstawówki na lekcję geografii Polski.
            To pomogło by Ci zrozumieć, co to jest odległość kulturowa i metryczna.
            Nawet z nazwy wywodzi się różnice, bo rabacja była galicyjska, a Kraków nigdy w
            Galicji nie leżał.

            Ceść.
            • Gość: Jakub Sz Re: Z Krakowa do Niebieszczan IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.06, 21:17
              Czem prędzej w podskokach udałem się na lekcję i oto com ujrzał:

              dr1.domeny.com/~piwkowski/locations/galicja/galicja.html
              republika.pl/hermanowie/mapa_galicji.htm

              To pomogło mi zrozumieć, że odległość kulturowa to odległość między mniemaniem
              (z silną domieszką chciejstwa za to bez domieszki wiedzy) a rzeczywistością.

              No ceść.
              • jazzinator Re: Z Krakowa do Niebieszczan! wszyscy teraz 18.04.06, 21:32
                z zapartym tchem czkają co H.na to? y..y...y.. przepraszam to z nerwów.
                • Gość: y...y...y... PSssss... ssSss... IP: *.pnet.com.pl 20.04.06, 14:17
              • helenka17 Ale super 19.04.06, 20:04
                nareszcie mozna wbić w kogoś zęby.
                Tak to bywa, jesli cała wiedza pochodzi z internetu, niczym cała władza - od Boga.
                Te mapki Galicji - śliczności, Jedną mam nawet w oryginale.
                A teraz zachęcam do lekturki podręczników szkolnych - tych lepszych.
                To pozwoli Ci zrozumieć rozmiar porażki.
                "Rozpad Austro-Węgier" Henryka Batowskiego
                albo też
                "Franciszek Józef Pierwszy" Stanisława Grodziskiego
                Kraków, jakkolwiek widać go na mapie Galicji - nigdy w Galicji nie leżał.
                Był odrębnym krajem koronnym
                a cesarz Austro-Węgier
                korzystał
                z przysługującego mu
                tytułu
                Wielkiego Księcia Krakowa
                o czym jednak nigdy nie słyszałeś
                albowiem cała wiedza pochodzi z internetu.
                Tytuły cesarskie wymienione były w kazdym porządnym tzw "Szematyzmie"
                i w niezwykle popularnych
                Kalendarzach Czecha.
                Prawda?

                Pełny tytuł cesarza Austrii:
                "Z Bożej Łaski cesarz Austrii, apostolski król Węgier, król Czech, Dalmacji,
                Chorwacji, Sławonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, król Jerozolimy etc, etc...
                arcyksiążę Austrii, wielki książę Toskanii i Krakowa, książę Lotaryngii,
                Salzburga, Styrii, Karyntii, Krainy i Bukowiny, wielki książę Siedmiogrodu,
                margrabia Moraw, książę Dolnego i Górnego Śląska, Modeny, Parmy, Piacenzy,
                Guastalli, Oświęcimia i Zatoru, Cieszyna, Friaul, Raguzy i Zary, hrabia
                Habsburga i Tyrolu, Kyburga, Goricy i Kradiski, książę Trydentu i Brixen,
                margrabia Łużyc Dolnych i Górnych oraz Istrii, hrabia Hohenembs, Feldkirch,
                Bregenz, Sonnenebergu, pan Triestu, Cattaro i Marchii Wendyjskiej, wielki
                wojewoda województwa Serbii, etc, etc, ..."

                Napisz coś jeszcze.
                Koniecznie.
                A najlepiej to wpadnij.
                Pośmiejemy się razem.
                Może nawet nie z Ciebie - kto wie?
                Ceść
                • Gość: Jakub Sz Re: Ale super IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.04.06, 22:22
                  "Rozpad Austro Węgier 1914 - 1918" tak brzmi pełny tytuł dzieła, widać lata
                  były już niewygodne dla helusi.
            • helenka17 Rabacja Galicyjska 19.04.06, 20:19
              objęła ziemie połozone w tarnowskiem, jasielskiem i przemyskiem. Dobrze jest
              poczytać sobie wspomnienia z tamtych czasów, albo co insze.
              Przykład Niebieszczan, jakkolwiek połozonych dalej niż centrum rozruchów, jest
              opisany w szlacheckich wspomnieniach dość barwnie.
              • Gość: Jakub Sz Re: Rabacja Galicyjska IP: *.aster.pl 19.04.06, 20:25
                Tak tak, a Wadowice leżą najpewniej pod Krasnystawem.
                • helenka17 Serwus Laluniu 19.04.06, 20:37
                  umiemy przegrywać - czy nie?
                  Bo tego nie ucząw szkołach - tylko w domu
                  Tzn jednych uczą - a innych nie
                  To zależy od domu.
                  A Wadowice leżą tam - gdzie poprzednio.
                  Zaś co do Krasnegostawu, to także leżał w granicach zaboru austriackiego, ale
                  krótko:
                  ...Po III rozbiorze Polski miasto znalazło się w granicach cesarstwa
                  austriackiego a w 1809 r. włączono je do Księstwa Warszawskiego..."

                  Bardzo to miło, że coś jeszcze napisałeś.
                  Bardzo na to liczyłam.
                  Ceść
                • helenka17 O tiu-tiu 19.04.06, 20:38
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=39952980&a=40510361
                • helenka17 Tylko mi się nie zgub 19.04.06, 20:39
                  Mądralo. Taki Mądrala to skarb.
                  • Gość: Jakub Sz Re: Tylko mi się nie zgub IP: *.aster.pl 19.04.06, 20:42
                    13 minut na sprawdzenie na mapie gdzie Wadowice a gdzie Krasnystaw - niezły
                    wynik ! Chylę czoła.
                    • helenka17 Do takich rzeczy 19.04.06, 20:46
                      mapa słuzy Tobie. O tym było w poście o nauce geografii. Ja używam do tego celu
                      głowy. To jest to owalne, na szyi. Nos na przedzie - uszy po bokach.
                      Ale ładnie przepadłeś.
                      Szkoda, że bez klasy.
                      Ceść.
                      • Gość: Jakub Sz Re: Do takich rzeczy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.04.06, 22:06
                        Nie mnie marnemu szarakowi dyskutować z helenką co ma na szyi owalne (nos na
                        przedzie a uszy po bokach) i w związku z tym nie potrzebuje patrzeć na mapę ani
                        chodzić na lekcje geografii. Jednak nieśmiało chciałem przypomnieć, że tzw
                        Wolne Miasto Kraków zostało po upadku powstania krakowskiego (wystarczyła jedna
                        salwa wojska austriackiego) włączone do cesarstwa. Niech spojrzę na mapę - hmm,
                        gdzie mogło się znależć ... Na Węgrzech? chyba nie, Czechy? blisko, ale chyba
                        też nie, w Dalmacji,Chorwacji,Sławonii,Styrii,etc. etc. ??? - na mojej
                        niegodnej helenki mapie nie ma nawet niektórych z tych nazw. Ale zaraz, Galicja
                        i to zachodnia - rzeczywiście, może tutaj? Tak Tak heluniu, same uszy i nos nie
                        wystarczą.
                        • peteen ale 19.04.06, 23:03
                          zacząłeś od historycznego samobója, pisząc o powstaniu (?) Szeli w kontekście
                          krakowskim...
                          teraz zboczyliście w mało znaczącą dygresję...
                        • helenka17 Zastanów się chłopie 20.04.06, 01:32
                          co ja mam z Tobą zrobić?
                          Jeśli już zdołasz odróznić cesarstwo (stolica we Wiedniu) jako całość, od
                          Galicji (stolica we Lwowie),czyli jednego z krajów koronnych, to się zgłoś.
                          Przedtem jednak naucz się może rozrózniać także takie oto subtelności jak kraje
                          koronne. Pośród nich Kraków był osobnym krajem koronnym, a Galicja - osobnym.
                          Vide spos tytułów cesarza.
                          Kraków, co już napisałam parokrotnie, nie leżał w Galicji, a Galicja go w sobie
                          nie zawierała. Po 1846 roku też. I to niezależnie (dodatek bez związku, mający
                          odwrócić uwagę czytelnika - pudło)od ilości salw.
                          Przynajmniej przestań się kompromitować.
                          Bo na dobre imię swoich nauczycieli historii przestałeś zważać.
                          • Gość: Stachu.i.Nel Re: Zastanów się chłopie IP: *.range81-132.btcentralplus.com 21.04.06, 10:25
                            Helenka a skad sie wziela nazwa LODOMERIA????
                            • peteen a mogę ja? 21.04.06, 10:45
                              od Włodzimierza, któren był założycielem Księstwa ze swoim imieniem w nazwie...

                              dostanę jakąś nagrodę?
                              • helenka17 Pszewidziane som lody 21.04.06, 13:52
                                Bo
                                Pomiendzy Wisłom
                                Odrom
                                I Nysom
                                Najlepsze
                                My som.
                                • peteen oszczekuję z niecierpliwością 21.04.06, 14:04
                                  no to do zrobaczenia...
                            • helenka17 Jak sobie Austriacy - 21.04.06, 13:59
                              - zwani w pewnych kręgach "Kasztanami" - dorabiali do zaborów swoje mocno
                              naciągane dynastyczne teorie, to im wyszło, że z racji
                              jakichś-tam-habsbursko-jagielońskich koligacji sprzed set-lat mogą sobie dorobić
                              do Cesarstwa także księstwo Halickie (stąd Galicja) i Włodzimierskie - patrz
                              objasnienie Peteena.
                              Że to niby jak będzie po łacinie, to tak bardziej elegancko - czy cuś. No i z
                              Włodzimierza wyszło im "Lodomeriae"
                              • Gość: &POD Re: Jak sobie Austriacy - IP: *.nsw.bigpond.net.au 21.04.06, 15:41
                                Lodolamacz Lenin wyszedl gdzie indziej
                                • helenka17 Ale gdzie indziej też wchodził 21.04.06, 16:36
                                  to nie ma się co dziwić, że wyszedł gdzie indziej.
                              • Gość: stachu.bez.Nel Re: Jak sobie Austriacy - IP: *.range81-132.btcentralplus.com 21.04.06, 22:49
                                Mnie sie wydaje ze powod byl prostszy. Po prostu trudno bylo im wymawiac to
                                slowo Wlodzimierz i stad uproszczenie.
                                Tak samo proste wyjasnienie jak to: Dlaczego w Rosji tory sa szersze niz innych
                                krajach Europy?
                              • Gość: LaMarthe Re: Jak sobie Austriacy - IP: *.3.14.vie.surfer.at 23.04.06, 14:07
                                Hej
                                Ja nie urodzilam sie w Krakowie, ale mieszkalam 30 lat, Kocham 'moj' Krakow, ma
                                klimat i urok jak nie wiele miast na swiecie. Obecnie mieszkam w Wiedniu, inne
                                miasto, podobne czesciowo, moze piekniejsze, wieksze i bardziej zadbane
                                budowle, nowsze. Panstwo z inna historia niz Polska, z innym ludzmi i inna
                                kultura. Tutaj wiedenczycy chodza rano na kawe, nie na piwo, lubia spotykac sie
                                w kafejkach. Wszystko tu jest podobne ale inne, chyba lepsze - bo ludzie maja
                                inna mentalnosc, ale pewnie wynika to z historii i w duzej czesci zasobnosci
                                mieszkancow. Ale to masto tez kocham, i tez nazywam 'moj' Wieden. :-)
                                pozdrawiam z Wiednia - nie krakowiana ale moze troszeczke :-)
                • Gość: kkk Krakow to katolicki zascianek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 21:56
                  Fundamentalisci i tyle!
    • irish76 czlowieku z polnocy- jestes kretaczem 21.04.06, 16:48
      jestes kretaczem. niech sobie poczytaja ludzie co pisales na forum lubelskim.
      Twoje zaproszenia byly troche w innym tonie niz przedstawiasz.
      a co Krakowa: miasto cukierkowe. wytrzymuje max tydzien.
      Przykro to stweirdzic ale w Kra nic sie nie dzieje. A ile mozna lazic na Rynek
      i pic piwo?? bo to najwieksza atrakcja dla turystow. Mam nadzieje ze cos tam
      zacznie sie w koncu dziac.
      • helenka17 Biiiiiis... 21.04.06, 16:56
        A ja mam nadzieję, że nic się dziać nie zacznie.
        W każdym razie w TWOIM rozumieniu (recepta na przebywanie w Krakowie: łazić na
        Rynek i pić piwo)
        No to jest 1 : 1
        • Gość: mikolaj jakiez to krakowskie...... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.04.06, 16:12
          Zamiast zastanawiac sie co poprawic w miescie, co zmienic zeby bylo lepiej
          najgoretsza dyskusja komu odebrac a komu przyznac prawo o bycia krakusem.jakiez
          to mile plawic sie swiadomosci ze jestem lepszy bo sie tutaj urodilem i znam
          wszyskich ktorych znac krakus powinien.cala reszta to smiec, niepotrzebn
          dodatek ohdniejszy nawet od golebi na rynku bo tutaj nie urodzony.
          spedzilem w krakowie ponad 7 lat i uwazam sie takze za krakowianina.kiedy
          spotykam czlowieka ktory wlasnie wybiera sie do naszego miasta potrafie
          doradzic mu czego unikac a czego sprobowac i jestem z tego dumny.i nie jest to
          duma frustrata ktory nie potrafi sie znalec w zmieniajacym sie swiecie-ktory
          obwinia za wzystko obcych.nie jestem frustratem ktory chcialby z krakowa zrobic
          skansen ze soba w roli glownej- roli chochola, rekwizytu plaiacego sie w
          formalinie-ten kto kocha krakow to czlowiek ktory akceptuje jego europejski
          charakter.bogactwo bowiem miasta to bogactwo i roznorodnosc ludzi ktorzy w nim
          mieszkaja.pzdr
          • helenka17 Mikołaju 27.04.06, 19:42
            - czy aby nie przerosło Cię nieco to, co napisałam?
            Poczucie humoru?
            Rozumienie podtekstów?
            Pouczanie Krakusów jak być Krakusami?
            Czy to nie wygląda zabawnie BTW?
            Przecież walicie do nas drzwiami i oknami - do takich , jacy jesteśmy dziś, a
            nie takich, jakich byście sobie wymarzyli...
            Mieszkam w Krakowie ok 7x dłużej od Ciebie, ale zapewniam Cię, że najwięcej
            dobrego dla Krakowa zrobili, i najwięcej sławy mu przydali, nie-Krakusi.
            Rzecz statystycznie potwierdzona.
            To zatem, ile tu mieszkasz nie ma tak wielkiego znaczenia, a już z pewnością nie
            powinno być powodem zmartwień.
            Czy ta przemowa o robieniu z Krakowa skansenu ma jakieś osobiste przytyki w
            zanadrzu?
            Największa katastrofa na tej drodze już się nam przytrafiła: siły na równi
            krakowskie (Gołaś & Co., miejscowi architekci oraz jeden z ówczesnych
            wiceprezydentów u Gołasia) jak i niekrakowskie (minister skarbu AWS niejaki
            Chronowski, poprzednio brygadzista ZNTK w Nowym Sączu)bardzo rzetelnie się
            napracowały, by przegonić z Krakowa lokomotywę nowoczesności czyli firmę Tishman.
            Dlatego zamiast Nowego Miasta mamy galerię z biurami marki ECE, a nie mamy
            dworca, ani jego otoczenia (patrz: budy na zapleczu kościoła Św. Floriana).
            Dlatego zamiast lokomotywy amerykańskiej obecności inwestycyjnej w Polsce mamy
            to, co mamy.
            Dobrze, że mamy chociaż to.
          • Gość: jazzinator Re: jakiez to krakowskie...być Mikołajem. IP: *.nandu / *.nandu.com.pl 29.04.06, 11:02
            Wlasnie tym tekstem udowodnileś swą frustrację,spowodowan chyba brakiem
            akceptacji własne osoby przez samego siebie.Nieprawda bowiem jest jak piszesz
            że krakowianie nie szanują innych,przez cale lata naplyw ludzi do krakowa
            zmienil mentalnośc dawnej tzw.dulszczyzny,najlepszym przykładem sa ludzie
            którzy robia tu kariery,sa znnymi i uznanymi postaciami od artystów począwszy
            na politykach skończywszy( choć Ci ostatnie jak np.Prezydenci chwały nam nie
            przysparzają)wiec Twoje wywody Sz.Mikołaju są skrajnie subiektywne co nie
            oznacza że prawdziwe,ba nawet mijaja sie z prawda dość godnie.
    • Gość: Scotch Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 18:36
      Jestem rodowitym krakusem (jak cała rodzina zresztą), ale z przykrością muszę przyznać że większość mieszkańców tego miasta to skończone ponuraki zachowujące się tak jakby co najmniej kija połknęli... Zero luzu, kamienne twarze, każdy (prawie) się wszystkiego wstydzi, konserwatyzm aż do przesady. Czasami to mam wrażenie że otaczają mnie jakieś pie***one za przeproszeniem cyborgi a nie ludzie z krwi i kości obdarzeni uczuciami. Zobaczcie jak ludzie w innych krajach potrafią być na luzie i otwarci na innych - chociażby w Stanach, Australii czy Irlandii... ludzie w Polsce są strasznie sztywni a w Krakowie to już szczególnie, niestety.
    • Gość: wrocławianka Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: 212.244.78.* 30.04.06, 13:27
      Kraków to wspaniałe miasto z cudowną atmosferą. Pozwala wypocząć, zrelaksować
      się , większość krakowian (których znam) to bardzo sympatyczni ludzie...żyć
      wolę jednak we wrocławiu, odpoczywać w krakowie. pozdrawiam:)
    • mar_log Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? 30.04.06, 17:16
      Śledzac treści niektórych postów można stwierdzić tylko:"magiel w galicyjskim
      wydaniu, przy wydatnym udziale pokojówki imć Pani Profesorowej, służącej imć
      Pani doktorowej oraz ciecia jednej z kamienic w okolicach Krakowskich Plant". A
      człowiek potrzebujący materiałów do pracy naukowej(?)(sprawca dysputy) pomocy
      waszej się nie doczekał, ot małoskowość, zaściankowość (chyba nie krakowska?)
      wzięła górę! Opamiętajcie się Rodacy - a fee!
      • Gość: Hela Taki z Ciebie mój rodak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.06, 03:22
        , jak z koziej d... trąba. Toż ktoś tu pisał, że Kraków to nie Galicja, a Ten swoje.
        Człowiek szuka materiaów do pracy naukowej? A to niechże się stara. Watek - a w
        wątkunajwięcej dio powiedzenia mająnie-krakowianie. Może się najlepiej znają? A
        może z daleka lepiej widać?
        A może ja bym wolała, żeby mnie nikt nie pouczał, jako krakowianki, jak
        mianowicie mam udzielać info - pośrednio, czy bezpośrednio?
        W końcu to mnie pytają.
        • siur.calowy Re: Taki z Ciebie mój rodak 02.05.06, 15:24
          Hela. a gdzie masz "17"?
          wetło?
          • Gość: Hela Lenistwo robi swoje IP: *.pnet.com.pl 02.05.06, 18:59
    • Gość: kasiczka_18 Re: Czym jest Kraków, kim są krakowianie? IP: *.elomza.pl 02.05.06, 17:05
      może ci się to nie przyda do pracy ale ja po 3 godzinnym pobycie w krakowie postanowiłam że będe tam studiowac na ujocie a mieszkam na drugim końcu polski (łomża). Najbardziej mi się podobało to że na uliczkach ciągle są jacyś ludzie-jedni malują inni grają-po prostu kraków wprawił mnie w świetny nasrój.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka