hukers
30.05.06, 21:59
Widziałem go wczoraj, kręcił się koło alberta...Długo szukał klamki,
obmacując szklane powierzchnie, potem siadł na chodniku i zaczął dłubać w
nosie. Wzrok miał mętny, oddech chrapliwy. Kiedy wstał rozpoznałem go po
niezbornym kroku.
Maximus, minęło tyle lat...
Wtedy jeszcze alkohol który wypijałeś nie zapowiadał niczego złego. Mówiłeś,
że jesteś panem sytuacji, że to ty rozdajesz karty. Potem ta przygoda w kinie
kiedy rzuciłeś się na ekran, aby ratować głównego bohatera. To dawało do
myślenia...Ale nie chciałeś słuchać, przekonywałeś, że nie masz żadnego z
objawów osiowych. Wierzyliśmy do czasu, kiedy przyniosłeś taboret i zacząłeś
kierować ruchem na skrzyżowaniu świętokrzyskiej z marszałkowską. To był
moment kiedy leki stały się niezbędne. Przez jakiś czas pomagało, ale potem
znowu się zaczęło.
Przeprowadzka do krakowa na niewiele się zdała, nowi ludzie, nowe środowisko,
stare problemy...
Zobaczymy jak podziała internet jako nowa forma terapii, krzysiek mówi, że
pomógł już w ten sposób wielu ludziom. Tylko trzeba zrozumienia innych,
akceptacji, miłego słowa...Trzymam kciuki i prosze o wsparcie dla kolegi.
hukers