keth
02.06.06, 09:31
Moja 22 miesięczna córeczka trafiła w zeszłym tygodniu do szpitala z
zapaleniem płuc. W szpitalu wprawdzie zapalenie jej wyleczyli ale za to
zaraziła sie wirusem Rota. W poniedziałek przywiozłam małą ze szpitala, w
środę byłam u mojego lekarza z obajawiamy roty. Lekarka szybko przepisałam mi
lek robiomy i zaznaczyła ze im szybciej je dziecko dostanie tym mniejsza
szansa ze wróci do szpitala. Objechałam wszystkie w okolicy apteki i
dowiedziałam sie ze najwczesniej lek zrobia na czwartek na godz. 15. a pani
aptekarka sprzedała mi inny lek w zastepstwie. Poprosiłam jeszcze aby do mnie
zadzwoniły gdyby sie udało go zrobić wczesniej, ze względu na to ze dziecko
prawie nic nie je od poniedziałku. Oczywiście Pani nie zadzwoniła. Wczoraj
pojechałam do apteki o godz. 15,30 po lekarstwo a tam dowiedziałam sie ze
lekarstwa nie zrobili bo zle sobie zapisali i ze lek bedzie dopiero na
piatek. Pani odpowiedziała ze jest jej przykro ale nie ma czasu aby mi to
wczesniej zrobic. I ze jej nie interesuje ze ja mam odbiór na dzisiaj. Ona ma
na swojej części zapisane na piątek na godz. 15 i wczesniej mi tego nie zrobi.
to tak w ramach ostrzezenia.
pozdrawiam.