trudny2002
23.01.03, 08:23
Dwie sprawy wokół tradycji ostatnio się głośne toczą.
Jedna to tradycyjne nazewnictwo i ten cały nieszczęśliwy kłopot
ze "stołecznością" Miast.
Kolejna to kulinaria, a konkretnie tradycyjna kuchnia orientalna...
Pieskie życie jakoby dawać miało samo to, ze Kraków historycznie Stolicą był,
a zapedy Millerów i Toberów pewnie i odbiorą tytuł zimowej Stolicy Zakopanemu.
Bzdury to, ale przecież nikt chyba nie oczekiwał, że taka ekipka potrafi sie
zajmować nie bzdurami. Ot, winiety jako bubel, Fundusz zdrowia jako
arcybubel, hipoteczne prawo jako wykwit chorej wyobraźni indolentów...
eeee nie ma co wymieniac , bo znacznie łatwiej pozytywy. Np. dzis Pan Premier
był starannie uczesany i miał właściwie dobrany krawat. Różowy.
Psi żywot natomiast spotkał tych co to psie żywoty skracali, by ucieszyć
tradycyjnie podniebienia smakoszy . Nieszczescie chyba i w tym, ze
owa "tradycyjna" kuchnia to niemal symboliczny znak i wielka informacja na
niemal każdym barze orientalnym. A ta "tradycja" to właśnie m.in pies na
stole.
U mnie na stole niekiedy pojawia się kot.
Nikomu z domowników to nie odpowiada, ale jeśli go upomnieć to zgrabnie
zeskakuje...
Tradycyjnie z rana przynudziłem, to idę na tradycyjna kawusię i tradycyjnie
posłucham co w trawce piszczy...
Dzień dobry..
trudny