Dodaj do ulubionych

Płyta Rynku

30.01.03, 03:41
Gazeta:




Co dalej z remontem Rynku?




Przez popękane płytki przecieka woda, zagrażając m.in. fundamentom Sukiennic
Fot. Wojciech Matusik/AG




Magdalena Kursa 29-01-2003, ostatnia aktualizacja 29-01-2003 21:22

- Zanim zaczniemy wymieniać płytę Rynku, sprawdzimy, w jakim stanie są
znajdujące się pod jej powierzchnią pozostałości kramów bogatych - zapowiada
Bogusław Krzeczkowski, koordynator remontu.
czytaj dalej »
r e k l a m a



Poprzedni prezydent Krakowa Andrzej Gołaś, za którego kadencji na Rynku
Głównym wymieniono chodniki, jezdnie i latarnie, uważał, że pod płytą nie ma
sensu grzebać, bo odsłonięcie podziemi jest zbyt kosztowne. Teraz koncepcja
się zmieniła. Podczas spotkania prezydenta Jacka Majchrowskiego z Bogusławem
Krzeczkowskim i prof. Andrzejem Kadłuczką, autorem koncepcji nowej płyty,
ustalono, że wymianę nawierzchni poprzedzą odkrywki archeologiczne.

- Badania pokażą, w jakim stanie są kramy bogate, które kiedyś otaczały
Sukiennice. Czy jest sens je odsłaniać - mówi Krzeczkowski. - Miasta nie stać
na pokrycie szkłem sporej powierzchni Rynku, ale byłoby interesująco pokazać
chociaż niektóre fragmenty dawnych zabudowań.

Prezydent Majchrowski zapowiada, że za jego kadencji remont Rynku zostanie
dokończony. Co czeka nas w tym roku? Na pewno nie ma szans na nową
nawierzchnię płyty, bo wciąż nie powstał projekt drogowo-architektoniczny, a
w budżecie miasta nie zarezerwowano pieniędzy na ten cel. - Wymiana
kosztowałaby kilkadziesiąt milionów złotych, ostateczna suma zależy od tego,
co znajdziemy pod ziemią - mówi Krzeczkowski.

W tym roku zajdą tylko drobne zmiany koło kościółka św. Wojciecha i Bazyliki
Mariackiej. - Chcemy wyremontować otoczenie kościoła Mariackiego od strony
Floriańskiej. Wstrzymujemy się z pracami, bo brakuje tam odwodnienia, a
deszczówka z rynien wpływa wprost pod fundamenty kościoła - narzeka
Krzeczkowski.

W planach na ten rok jest też opracowanie projektu budowlano-drogowego nowej
płyty Rynku, a także projektu architektonicznego. Jeśli starczy pieniędzy,
rozpoczną się badania archeologiczne. Tymczasem konserwatorzy ostrzegają, że
z wymianą nawierzchni Rynku nie można zwlekać. Przez popękane płytki
przecieka woda, zagrażając m.in. fundamentom Sukiennic.






Dziennik:


Odkrywki i osuszanie
W tych dniach miejska konserwator zabytków Genowefa Zań-Ograbek,
koordynująca remont Rynku, oraz geolodzy z AGH mają przyjrzeć się
proponowanemu na nawierzchnię wokół kościoła św. Wojciecha wapieniowi z
nowego złoża. Jeśli kamień okaże się odpowiednio wytrzymały, zostałby tam
położony w kostkach zaokrąglonych, udających kocie łby. Nowa nawierzchnia
otoczenia kościoła św. Wojciecha na Rynku ma być wykonywana w ramach
planowanego tu remontu, mającego uratować kościół przed dalszym jego
zalewaniem i niszczeniem ekspozycji archeologicznej w podziemiach. Na Rynku
planuje się też w tym roku m.in. odkrywki, które pokażą, co można urządzić
pod spodem...

- Przede wszystkim przewidujemy wykonanie dla całego Rynku projektu
wysokościowego, drogowego (pokazuje wszystkie spadki, wyniesienia). Mając
taki projekt, będzie można planować etapy poszczególnych prac na Rynku. Na
początek pozwoli on kontynuować prace przy kościółku św. Wojciecha, gdzie na
razie postawiony jest murek, ochraniający przed zalewaniem od strony jezdni,
jeszcze staną na nim pachołki. Kościołowi św. Wojciecha potrzebne jest
odwodnienie, osuszenie i wymiana nawierzchni wokół niego - wymienia Bogusław
Krzeczkowski, przewodniczący zespołu zadaniowego ds. remontu Rynku Głównego.

Jak podaje, w tym roku z braku finansów nie myśli się o wymianie
nawierzchni płyty Rynku - nadal będzie łatana miejscami, jak dzieje się to
teraz. - Natomiast powinny być zrobione odkrywki - głównie wzdłuż Sukiennic,
tam, gdzie Kramy Bogate. Trzeba by też dotrzeć do basenów przeciwpożarowych,
między wieżą ratuszową a płytą Kościuszki. Jest ok. 3 tys. m kw. powierzchni
pod Rynkiem, którą być może można by wykorzystać np. na sale konferencyjne,
do działalności komercyjnej, kulturalnej itp. Ale najpierw trzeba tam
zajrzeć, sporządzić dokumentację, ustalić - co można tam zrobić - wyjaśnia
Bogusław Krzeczkowski.

W najbliższym sąsiedztwie Rynku planuje się jeszcze dokończenie wiosną
remontu otoczenia Bazyliki Mariackiej (w stronę ul. Mikołajskiej), poza tym
odwodnienie bazyliki i odnowienie pachołków i krawężników przy niej.

W ramach remontu Rynku, w minionym roku wymieniona została nawierzchnia
chodników i jezdni wokół płyty głównej, na powierzchni 16 tys. 821 metrów
kw., zamiast asfaltu ułożono tam płyty i kostkę granitową. Na Rynku i
wyremontowanym odcinku ul. Grodzkiej (do ul. Dominikańskiej) pojawiły się też
nowe latarnie. 4 z nich - niskie, każda za 4 tys. 652 zł 70 gr - zostały
ufundowane przez sponsorów, a ci zyskali mosiężne tabliczki, umocowane u
posadowienia lamp (fundatorzy to: Grażyna i Zbigniew Przewoźnik, firma ABB,
Krak-Sped i Stowarzyszenie Kupców Prowadzących Handel Obwoźny w Centrum
Krakowa). Do "kupienia" jest jeszcze 10 lamp małych i 12 wysokich (te po ok.
29 tys.). - Mamy nadzieję, że sponsorzy się znajdą, wtedy środki tą drogą
uzyskane przeznaczylibyśmy na kontynuację prac związanych z remontem Rynku -
mówi Bogusław Krzeczkowski. Wskazuje, iż prezydent miasta jest za kontynuacją
remontu Rynku Głównego - plany zostały mu właśnie przedstawione.



______________________________________
Moje zdanie:

Zrobić wszystko, by wykorzystać podziemia rynku (akcja wśród sponsorów).
Chyba nie muszę zaznaczać oryginalności, atrakcyjności i zysku z
zagospodarowania piwnic.
(a darmowy chłodek latem?).
Poza tym, zaczyna brakować na rynku ciekawych miejsc na knajpki i puby, a
chętnych przybywa (zwłaszcza chętnych na coś czego nie spotkają nigdzie
indziej na świecie).


Gdybym miał kasę, to wyremontowałbym płytę rynku za możliwość wykorzystania
tych podziemi. (qrde może się zadłużę? ;) - trochę długo bym spłacał, ale za
to gdybym miał kasę, to pozostawiłbym po sobie wkład w remont rynku [ czy
tylko kasa się w życiu liczy? ] ).
Dla sponsorów mogą zostać umieszczone pamiątkowe szklane tabliczki - na
szklanych taflach, które przykryją rynek (najlepiej takie, które do czytania
będą przyciągały panienki w krótkich spódniczkach ;).
Wyobrażacie sobie to? Faceci spacerują po całym rynku, a panny tylko,
wytyczonymi przez odstępy między szklanymi taflami, szlakami :).
Musiałoby to wyglądać bardo komicznie :).
Zbłąkane i odważne byłyby w cenie :) (oczywiście najbardziej w cenie tych,
którzy posiadaliby w podziemiach knajpki - z resztą mogliby np. sami
zatrudniać takie panie ;). Pub "klient z piwem z podniesioną głową".

Ale mi się marzy :)

Przykrycie podziemi nową kamienną płytą (bez szkła i dostępu do podziemi)
zmarnuje je na kolejnych wiele lat.
Obserwuj wątek
    • Gość: Doktor_Hiszpan Re: Płyta Rynku IP: centrum:* / *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 10:04
      I to wszystko na Placu Centralnym? Bardzo rozsądnie.Pochwalam
      pzdr

      DH (-:
    • Gość: Gatsby Re: Płyta Rynku IP: *.chello.pl 30.01.03, 10:26
      myślę, że tak 1/4 Rynku można by pokryć szkłem. nie wiem, czy oszklona całość
      wyglądałaby tak dobrze. swoją drogą, w Krakowie ma sznsę powstać coś, czym nie
      może się pochwalić żadne inne miasto na świecie (?)
      • rz_19357 Re: Płyta Rynku 30.01.03, 10:53
        Gość portalu: Gatsby napisał(a):

        > myślę, że tak 1/4 Rynku można by pokryć szkłem. nie wiem, czy oszklona całość
        > wyglądałaby tak dobrze. swoją drogą, w Krakowie ma sznsę powstać coś, czym
        nie
        > może się pochwalić żadne inne miasto na świecie (?)


        W Rzeszowie są trzykondygnacyjne podziemia pod rynkiem. Ale nie zaszkone.
        Ja nie wiem, może ktoś wie, czy na świecie są gdzieś takie zaszklone podziemia
        rynku, jakie mogłyby powstać w Krakowie?


        www1.gazeta.pl/krakow/1,35811,739004.html

        • meehaw Artykuł 30.01.03, 11:20
          Komentarz do podanego wcześniej artykułu:

          www1.gazeta.pl/krakow/1,35811,739004.html?as=1

          treść:

          Leszek Olszański: W latach 60. zdecydował się Pan wskrzesić element Rynku,
          który w XIX wieku zdążył ulec zapomnieniu - piwnice. Jak do tego doszło?

          Wiktor Zin: Do piwnic zeszliśmy z ciekawości i konieczności. Gdy zabieraliśmy
          się do pracy, stan techniczny Rynku, którym nikt nie interesował się od czasów
          Franciszka Józefa, był katastrofalny. Różnego typu instalacje zamontowane pod
          powierzchnią nie były nawet spisane i zinwentaryzowane. Waliła się - to nie
          przesada - Wieża Ratuszowa. Na pierwszym piętrze - mieściło się tam wtedy
          planetarium - na filarach pojawiły się niebezpieczne spękania. Wśród niektórych
          reprezentantów władz pojawiały się nawet głosy, żeby zburzyć tę "bezużyteczną
          budowlę". Remont okazał się idealną okazją do badań, architektonicznych i
          archeologicznych, których nie prowadzono tutaj wcześniej.

          I cóż odkryliście?

          - Fenomen. Trudno to sobie wyobrazić, ale od czasu powstania pierwszych budowli
          na Rynku jego poziom podniósł się, w niektórych rejonach o ponad pięć metrów!
          Spójrzmy choćby na obecne piwnice Wieży Ratuszowej. To nasze odkrycie. Gdy
          przystępowaliśmy do prac - piwnice były w całości zasypane. Wypełniał je gruz
          wsypany do środka podczas burzenia budynków ratusza. Odgruzowaliśmy i częściowo
          odbudowaliśmy 500 metrów kwadratowych gotyckich piwnic, w których mieści się
          obecnie kawiarnia ratuszowa i teatr "Maszkaron".

          To z pewnością nie wszystkie atrakcje, które kryją podziemia Rynku?

          - Piwnic po zburzonych budowlach, czekających dopiero na odgruzowanie jest
          mnóstwo. Ostatecznie Rynek - jako otwarty plac funkcjonuje stosunkowo od
          niedawna. Mało kto wie, że istnieje podziemne połączenie między Wieżą Ratuszową
          a Sukiennicami. Nie używane, czeka na kogoś, kto wymyśli sposób jego
          wykorzystania. Pod Sukiennicami, poniżej głównej hali kryje się długa na 100
          metrów a wysoka na 5 średniowieczna hala Sukiennic. Tam są zasypane okna, XIV
          wieczne portale, których nikt nie ogląda. Tam mogłaby powstać na przykład
          galeria sztuki współczesnej - przeciwwaga dla tradycyjnej sztuki wystawianej na
          piętrze Sukiennic albo wyjątkowa zupełnie restauracja. Kolejna przestrzeń to
          leżące od strony ulicy Siennej - Kramy Bogate. Tysiąc dwieście metrów
          kwadratowych pod poziomem obecnego rynku mogłoby służyć mieszkańcom, w niczym
          nie przeszkadzając stojącemu na górze Mickiewiczowi. Dochodzą jeszcze
          pomieszczenia budynków tzw. wagi małej i dużej.

          Myśli Pan, że te podziemia kiedyś staną się dostępne?

          - Część na pewno tak. Pytanie, czy warto odkrywać je w całości. Już teraz Rynek
          jest niesłychanie zatłoczony. Drewniane pomosty i estrady, kawiarnie zwykłe i
          internetowe, imprezy, akcje dobroczynne. Jeśli nie jestem pewien, czy warto
          odkopywać podziemia, to dlatego, że obawiam się, czy Rynek pomieści dodatkowy
          napływ ludzi.

          _________________________________
          SPOKOJNIE POMIEŚCI. DZIŚ, NA CODZIEN, NIE JEST WYKORZYSTANY NAWET W 1/3 WIEC TE
          NOWE PRZESTRZENIE POMOGLYBY UZYSKAC TA PELNA LICZBE
          ________________________________


          Już teraz system transportowy miasta bez przerwy zakorkowuje się w rejonie
          Starego Miasta. Jeśli odjadę w ciągu dnia samochodem spod Instytutu Historii
          Architektury przy ulicy Kanoniczej, już nie wrócę na to miejsce - zaraz stanie
          na nim inny posiadacz identyfikatora. Odpowiedź na pytanie, czy warto
          uruchamiać podziemia Rynku leży w planie zagospodarowania miasta. Wiek XXI musi
          się dopiero w tej sprawie określić.

          _______________________________________
          WIEC MAMY 21 WIEK I OKRESLAMY:
          MAJA W OKOL PLANT POWSTAC PODZIENE PARKINGI (SIC! W KONCU! PO TYLU LATACH KTOS
          ZACZYNA MYSLEC)
          KRAKOW ZACZYNA NARZEKAC NA ZMNIEJSZAJACA SIE LICZBE TURYSTOW (JEST TO TROCHE
          SPOWODOWANE TYM, ZE BRAKUJE MIEJSCA W KAWIARNIACH I PUBACH. OBECNA ICH LICZBA
          NIE JEST W STANIE POMIESCIC ZADNYCH ROZRYWKI MIESZKANCOW I WSZYSTKICH TURYSTOW.
          BRAK MIEJSCA DO PARKOWANIA I BRAK MIEJSCA DO KNAJPINGOWANIA NIE MOZE BYC
          POWODEM ODSTRASZAJACYM.
          NA CALYM SWIECIE LUDZIE CIESZA SIE Z CORAZ WIEKSZEJ LICZBY NAPLYWAJACYCH
          TURYSTOW, ROBIA WSZYSTKO BY POMIESCIC ICH JESZCZE WIECEJ. A MY CO? NAPISZEMY W
          FOLDERACH ZE PRZYJMIEMY TYLKO OGRANICZONA ILOSC? NAPISZEMY ZE NIE BEDZIEMY
          ROBILI WIECEJ KNAJPEK I PARKINGOW? NAPISZEMY ZE RUCH W MIESCIE SIE WZMAGA I
          MIESZKANCY CIERPIA NA TYM OGROMNIE? (ZWLASZCZA ZARABIAJAC NA TYM)?
          SPOOJNIE, RYNEK JEST JESZCZE W STANIE POMIESCIC I OBSLUZYC DRUGIE TYLE KNAJPEK
          I INSTYTUCJI ROZRYWKOWYCH JAKIE OBECNIE POSIADA, ALE NIE MA GDZIE ICH JUZ W
          TYCH KAMIENICACH SYTUOWAC A PRZECIEZ W PODZIEMIACH TYLE ICH NIE MA WIEC TYLE
          ICH NIE POWSTANIE. CIERPIMY WIEC NA DEFICYT PRZESTRZENI. TRZEBA ZROBIC WSZYSTKO
          BY WYKORZYSTAC TO CO SIE TERAZ NADAZA. TAM SPOCZYWAJA OGROMNE PIENIADZE, KTORE
          TYLKO WYSTARCZY PODNIESC. ZRESZTA MOWIMY O SAMYCH KNAJPKACH A PRZECIEZ MOZNA
          TEZ MIEC INNE BARDZO CIEKAWE POMYSLY NA PRZYNOSZACE OGROMNE DOCHODY
          ZAGOSPODAROWANIE TYCH PRZESTRZENI, WYSTARCZY TYLKO CHWILE LOGICZNIE POMYSLEC,
          TO NIE BOLI, A TAKA OKAZJA NIE NADAZA SIE CODZIENNIE. CZASMI TRZEBA WIELU LAT
          BY WYPRACOWAC TAKA SYTUACJE, A TU LEZY ONA I SOBIE CZEKA.
          __________________________________________
          POZDRAWIAM


          Kolejny remont Rynku staje się faktem. Płyta zużywa się, byle jakie, postawione
          kiedyś latarnie sodowe też domagają się wymiany. Czym je zastąpić?

          - Na pewno nie kolejną, pseudo-XIX-wieczną kostką. Wszyscy zgadzamy się chyba,
          że Rynek stał się miejskim salonem, a wystarczy spojrzeć na place w miastach
          francuskich, by przekonać się, że takie rozwiązania nie uchodzą. Poza tym, w
          Rynku nie dominuje żaden styl architektoniczny. To, mówiąc poetycznie, otwarty
          podręcznik polskiej architektury. Nie na darmo postanowiłem urządzić muzeum
          archeologiczne w podziemiach kościoła świętego Wojciecha. Pod XII-wiecznym
          kościołem leży o wiele starsza, przedromańska budowla, a pod nią pozostałości,
          prawdopodobnie świątyni pogańskiej, drewnianej z paleniskiem na środku i
          szkieletami ludzkimi odnalezionymi w narożnikach. Na tych samych czterech
          hektarach Rynku spotykamy modernistycznego "Feniksa" Adolfa Szyszko-Bohusza. A
          pomiędzy tymi dwoma biegunami wszystkie style i neostyle. Gdy wprowadzamy do
          kościoła Mariackiego profesora historii sztuki z Włoch, to jego zachwyt
          budzi... "osobliwa patologia". Mało gdzie na świecie można spotkać strzelisty,
          gotycki filar, u stóp którego królują barokowe ołtarze. Zupełny brak
          jednolitości. Dlatego uważam, że nie powinno się "na siłę" wracać do XIX wieku.
          Zarówno dla nawierzchni, jak i dla małej architektury musimy znaleźć
          rozwiązania współczesne. Nie bójmy się dopisać nowego rozdziału do tego
          podręcznika architektury. Tylko róbmy to szeptem, nie krzykiem.

          Prof. dr. hab. arch. Wiktor Zin jest historykiem architektury, autorem projektu
          obecnej płyty Rynku Głównego
          • Gość: Gatsby Re: Artykuł IP: *.chello.pl 30.01.03, 14:41
            z całym szacunkiem dla pana Profesora, nie rozumiem dlaczego mamy limitować
            liczbę atrakcji na Rynku, tylko dla świętego spokoju - żeby tłoku nie było?
            przecież miłośnicy większego luzu mogą się wybrać choćby na Kazimierz...aha,
            trzeba oczywoście pamiętać, że Rynek jest tradycyjnym miejscem zgromadzeń i
            jakiekolwiek przeróbki nie powinny tego zmieniać. nie chciałbym w Sylwestra
            nagle wpaść do jakiejś piwnicy:)
            • meehaw Re: Artykuł 30.01.03, 15:25
              Gość portalu: Gatsby napisał(a):

              > z całym szacunkiem dla pana Profesora,

              ALEZ OBEJDZIE SIE BEZ TYCH TUTUŁÓW, DROOGI GATSBY ;)

              nie rozumiem dlaczego mamy limitować
              > liczbę atrakcji na Rynku, tylko dla świętego spokoju - żeby tłoku nie było?
              > przecież miłośnicy większego luzu mogą się wybrać choćby na Kazimierz...aha,
              > trzeba oczywoście pamiętać, że Rynek jest tradycyjnym miejscem zgromadzeń i
              > jakiekolwiek przeróbki nie powinny tego zmieniać. nie chciałbym w Sylwestra
              > nagle wpaść do jakiejś piwnicy:)

              A TAK ;)POWAZNIE TO, ZGADZAM SIE W ZUPELNOSCI. PRZECIEZ NIECHCEMY ABY JAKA
              NIEUZYWANA PIWNICA SIE POD NAMI ZAPADLA :) (ZALAC BETONEM I UZBROIC DRUTEM -
              KRZYKNA ZAZDROSNICY :)
              OKI - WEJSCIA DO PIWNIC USYTUOWANE BYLYBY W UDAJACYCH KRAMY, KRAMACH. W
              UDAJACYCH TYCH KRAMACH PEWNA CZESC PRZESTRZENI, NIE WYKORZYSTANA NA ZEJSCIA W
              DOL, BYLABY WYKORZYSTANA NA SPRZEDAZ PAMIATEK ITP (POZWOLILO BY TO TYM NIE
              KRAMOM SWIETNIE UDAWAC KRAMY KTORYMI SA W RZECZYWISTOSCI - POGUBILEM SIE A
              WY? ;)

          • Gość: behemot Re: Artykuł IP: *.geo.uj.edu.pl 06.02.03, 13:46
            > Kolejny remont Rynku staje się faktem. Płyta zużywa się, byle jakie,
            postawione
            >
            > kiedyś latarnie sodowe też domagają się wymiany. Czym je zastąpić?
            >
            > - Na pewno nie kolejną, pseudo-XIX-wieczną kostką. Wszyscy zgadzamy się
            chyba,
            > że Rynek stał się miejskim salonem, a wystarczy spojrzeć na place w miastach
            > francuskich, by przekonać się, że takie rozwiązania nie uchodzą. Poza tym, w
            > Rynku nie dominuje żaden styl architektoniczny. To, mówiąc poetycznie,
            otwarty
            > podręcznik polskiej architektury. Nie na darmo postanowiłem urządzić muzeum
            > archeologiczne w podziemiach kościoła świętego Wojciecha. Pod XII-wiecznym
            > kościołem leży o wiele starsza, przedromańska budowla, a pod nią
            pozostałości,
            > prawdopodobnie świątyni pogańskiej, drewnianej z paleniskiem na środku i
            > szkieletami ludzkimi odnalezionymi w narożnikach. Na tych samych czterech
            > hektarach Rynku spotykamy modernistycznego "Feniksa" Adolfa Szyszko-Bohusza.
            A
            > pomiędzy tymi dwoma biegunami wszystkie style i neostyle. Gdy wprowadzamy do
            > kościoła Mariackiego profesora historii sztuki z Włoch, to jego zachwyt
            > budzi... "osobliwa patologia". Mało gdzie na świecie można spotkać
            strzelisty,
            > gotycki filar, u stóp którego królują barokowe ołtarze. Zupełny brak
            > jednolitości. Dlatego uważam, że nie powinno się "na siłę" wracać do XIX
            wieku.
            >
            > Zarówno dla nawierzchni, jak i dla małej architektury musimy znaleźć
            > rozwiązania współczesne. Nie bójmy się dopisać nowego rozdziału do tego
            > podręcznika architektury. Tylko róbmy to szeptem, nie krzykiem.
            >
            > Prof. dr. hab. arch. Wiktor Zin jest historykiem architektury, autorem
            projektu
            >
            > obecnej płyty Rynku Głównego


            Szczerze mowiac to zdania ze do rynku KONIECZNIE trzeba dodac cos wspolczesnego
            dowodza kompletnego braku wizji architektow ktorzy maja ksztaltowac wizerunek
            Krakowa XXI wieku. Przywolano miasta francuskie - tylko ze w tych miastach nie
            probuje sie na sile wpychac w sredniowieczne uklady szklanej architektury tylko
            tworzy sie nowe dzielnice. To troche wyraz szacunku dla poprzednich epok
            ktorego poprzedni remont rynku byl zupelnie pozbawiony.
            • gregry Re: Artykuł 06.02.03, 15:15

              > Szczerze mowiac to zdania ze do rynku KONIECZNIE trzeba dodac cos
              wspolczesnego
              >
              > dowodza kompletnego braku wizji architektow ktorzy maja ksztaltowac wizerunek
              > Krakowa XXI wieku. Przywolano miasta francuskie - tylko ze w tych miastach
              nie
              > probuje sie na sile wpychac w sredniowieczne uklady szklanej architektury
              tylko
              >
              > tworzy sie nowe dzielnice. To troche wyraz szacunku dla poprzednich epok
              > ktorego poprzedni remont rynku byl zupelnie pozbawiony.

              Drogi behemoocie, ale czy wyrazem szacunku wobec tych podziemi jest zasypanie
              ich gruzem? Czy mam odebrać jako wyraz braku szacunku fakt, że obecna jak i
              przyszła nawierzchnia będzie inna od tej jaka ułożona była w różnych
              poprzednich epokach? Czy za wyraz braku szacunku mam uznać niegdysiejsze
              przebudowanie sukiennic? etc. etc. etc.

              Napiszę Ci jakie jest moje zdanie:
              We wszystkich epokach starano się coś piękniejszego dodać do tego co już
              istnieje. Zawsze robiono to z przysłowiową "głową" i nie licząc się z kosztami.
              Wtedy powstają naprawdę niezapomniane dzieła, które mimo swej współczesnej
              awangardowości, kiedyś stają się cenne (teraz spróbuj cofnąć się przez
              wszystkie epoki i sprawdź czy nie mam racji). Obecna epoka w architekturze
              cechuje się skąpstwem i unifikacją wszystkiego. Sądzę jednak, że można zrobić
              coś pięknego - tylko trzeba chcieć (przecież dostępne nam są techniki i
              technologie z wszystkich poprzednich epok - nie musimy się ograniczać).

              Kasa Kasa Kasa?(ale nie wygląda na to, by o to Cię "głowa bolała")
              • Gość: behemot Re: Artykuł IP: *.bratniak.krakow.pl 06.02.03, 22:44
                BEDE PISAL CAPSEM ZEBY SIE ODROZNIALO:

                > Drogi behemoocie, ale czy wyrazem szacunku wobec tych
                podziemi jest zasypanie
                > ich gruzem?
                TO BYLO SPOWODOWANE GLOWNIE MOZLIWOSCIAMI TECHNICZNYMI,
                BYC MOZE URATOWALO PODZIEMIA PRZED KATASTROFA BUDOWLANA.
                ZRESZTA NIE PISALEM O TYM JESTEM JAK NAJBARDZIEJ ZA
                ODGRUZOWANIEM, SAM CHETNIE BYM JE ZOBACZYL (OJ BARDZO
                CHETNIE :)
                Czy mam odebrać jako wyraz braku szacunku fakt, że obecna
                jak i
                > przyszła nawierzchnia będzie inna od tej jaka ułożona
                była w różnych
                > poprzednich epokach?
                NIE. ALE WYRZUCENIE XIX WIECZNEGO BRUKU, STYLIZOWANYCH
                LATARN I DRZEW Z RYNKU BYLO. CO INNEGO JEST NIE ODTWARZAC
                TEGO CO ZOSTALO ZNISZCZONE A CO INNEGO NISZCZYC JAKAS
                WARTOSC KTORA DOTRWALA DO NASZYCH CZASOW I ZASTEPOWAC JA
                NOWA. PRZECIEZ MOZNA BYLOBY TEZ ZASTAPIC FIGURY SPRZED
                KOSCIOLA PIOTRA I PAWLA NOWOCZESNA INSTALACJA ZE STALI.
                CIEKAWE CZY BYLBYS ZACHWYCONY??

                Czy za wyraz braku szacunku mam uznać niegdysiejsze
                > przebudowanie sukiennic? etc. etc. etc.
                NIE WIEM CZY WIESZ ALE SUKIENNICE TEZ PLANOWANO WYBURZYC
                I TYLKO SPRZECIWY SZANOWANYCH MIESZKANCOW ZAPOBIEGLY
                TEMU. NIE MOZNA POROWNYWAC SYTUACJI KRAKOWA Z 1. POL XIX
                WIEKU- TWIERDZA I ZWIAZANE Z NIA OGRANICZENIA BUDOWLANE,
                PODUPADLE MIASTO, KTORE NIE MOGLO JUZ UTRZYMYWAC
                "STOLECZNYCH" MONUMENTOW Z CZASOW SWIETNOSCI, PO PROSTU
                MALE PROWINCJONALNE MIASTO KTORE NIE MA FUNDUSZY NA
                ZABYTKI. PRZECIEZ NAWET WSPOLCZESNIE PRZY WIELE WIEKSZYCH
                FUNDUSZACH I MOZLIWOSCIACH TECHNICZNYCH NIE WYGLADA TO ZA
                ROZOWO.
                >
                > Napiszę Ci jakie jest moje zdanie:
                > We wszystkich epokach starano się coś piękniejszego
                dodać do tego co już
                > istnieje. Zawsze robiono to z przysłowiową "głową" i
                nie licząc się z kosztami.

                TAK, TYLKO ZAUWAZ ZE MIASTA KTORE BYLY PRZEZ WIELE WIEKOW
                BOGATE TWORZYLY CORAZ TO NOWE ZALOZENIA URBANISTYCZNE W
                DUCHU AKTUALNEJ EPOKI. W KRAKOWIE MAMY WIELKIE
                SREDNIOWIECZNE STARE MIASTO ALE NIE MAMY NP. ZALOZEN
                BAROKOWYCH (TYPU OS SASKA W WARSZAWIE) CZY
                KLASYCYSTYCZNYCH (NP. WERSAL)ANI TEZ TYPOWYCH DLA XIX
                WIEKU BULWAROW(JAK NP. W PRADZE). MAMY BAROKOWE I
                KLASYCYSTYCZNE PALACE UPCHNIETE W SREDNIOWIECZNY UKLAD
                SZACHOWNICOWY I TEATR SLOWACKIEGO NA MIEJSCU WYBURZONYCH
                ZABUDOWAN. NO I KATEDRE ZE ZNISZCZONA GOTYCKA SYLWETKA.
                OCZYWISCIE WYBITNI ARCHITEKCI RADZILI SOBIE I Z TYM ALE
                NIE JEST TO JAK TWIERDZISZ REGULA ALE RACZEJ WYJATEK.

                >
                > Wtedy powstają naprawdę niezapomniane dzieła, które
                mimo swej współczesnej
                > awangardowości, kiedyś stają się cenne (teraz spróbuj
                cofnąć się przez
                > wszystkie epoki i sprawdź czy nie mam racji).
                NO WLASNIE NIE MASZ. NAJBARDZIEJ PODZIWIANE DZIELA NA
                SWIECIE POWSTAWALY ZWYKLE "W SZCZERYM POLU" A NIE Z
                PRZEROBKI WCZESNIEJSZYCH.

                Obecna epoka w architekturze
                > cechuje się skąpstwem i unifikacją wszystkiego. Sądzę
                jednak, że można zrobić
                > coś pięknego - tylko trzeba chcieć (przecież dostępne
                nam są techniki i
                > technologie z wszystkich poprzednich epok - nie musimy
                się ograniczać).
                >
                > Kasa Kasa Kasa?(ale nie wygląda na to, by o to Cię
                "głowa bolała")
                ALEZ W TYM WZGLEDZIE NIC SIE NIE ZMIENILO OD
                SREDNIOWIECZA. PRZECIEZ NAJWIEKSZE DZIELA MAMY W KRAKOWIE
                OD XIII - XVII WIEKU - CZYLI WTEDY GDY BYLA TU "KASA".
                POZNIEJ Z NIEWIELKIMI WYJATKAMI BYLO TYLKO GORZEJ.
                NA SWIECIE POWSTAJA DZIELA WSPOLCZESNEJ ARCHITEKTURY
                KTORE SA KOSZTOWNE NP. OPERA W SYDNEY CZY MUZEUM W
                BILBAO. PROBLEM W TYM ZE U NAS KASY NIE MA NADAL. NIESTETY
                pozdrav
                behemot



                • gregry Re: Artykuł 07.02.03, 00:07
                  No wszystko ładnie i pięknie. Ale teraz wracając do tematu. Jesteś rozumiem
                  przeciw zaszkleniu pewnych obszarów rynku, pod którymi znajdują się piwnice?
                  (pamiętaj że to nie mój pomysł - ja jestem zwolennikiem tego pomysłu)
                  • Gość: behemot Re: Artykuł IP: *.geo.uj.edu.pl 07.02.03, 13:29
                    gregry napisał:

                    > No wszystko ładnie i pięknie. Ale teraz wracając do tematu. Jesteś rozumiem
                    > przeciw zaszkleniu pewnych obszarów rynku, pod którymi znajdują się piwnice?
                    > (pamiętaj że to nie mój pomysł - ja jestem zwolennikiem tego pomysłu)

                    Po pierwsze caly czas bylem w temacie. Jesli przeczytales uwaznie to powinienes
                    zauwazyc ze odpisalem ci punkt po punkcie na Twoje pytania.
                    Po drugie jestem przeciwny bo nie lubie brzydoty a Mickiewicz stojacy na szybie
                    bedzie wygladal po prostu brzydko (przeciez przeszklenie moze dotyczyc
                    wlasciwie tylko kramow bogatych ktore sa wlasnie pod Adasiem i ewentualnie
                    Wielkiej Wagi, reszta jest pod budynkami)
                  • 013y Re: Artykuł 07.02.03, 14:05
                    Nie dajmy się zwariować.Jak chodzić po szklanej płycie? Ani stylizacje na
                    kostkę na której nogi można połamać, ani nowoczesne przeszklenia nie są dobre.
                    Pamiętajcie, że to służy do chodzenia.Jak podziemia są ciekawe, to na pewno
                    ludzie do nich trafią i bez "przeźroczystości". Zarówno rewitalizacja ( ach,
                    jakie to modne słowo od kilku lat - a najlepsze są "rewitalizacje" ze wstawkami
                    szkło-alu) jak i wszelkie unowocześnienia nie powinny ludziom utrudniać życia.
                    Nie pozbawiamy przecież zabytkowych budynków wc-tów i łazienek, choć
                    pierwotnie ich tam nie było. Nie jest wskazany także rozpęd w drugą stronę -
                    ekspozycja ciekawego elementu za wszelką cenę-choćby złamanych nóg i
                    odszkodowań na tę okoliczność wypłacanych przez miasto. Nie mówiąc o tym , że
                    co urok ma piwnica oświetlona z góry? I to jeszcze zabytkowa piwnica...
                  • 013y Re: Artykuł 07.02.03, 14:06
                    Nie dajmy się zwariować.Jak chodzić po szklanej płycie? Ani stylizacje na
                    kostkę na której nogi można połamać, ani nowoczesne przeszklenia nie są dobre.
                    Pamiętajcie, że to służy do chodzenia.Jak podziemia są ciekawe, to na pewno
                    ludzie do nich trafią i bez "przeźroczystości". Zarówno rewitalizacja ( ach,
                    jakie to modne słowo od kilku lat - a najlepsze są "rewitalizacje" ze wstawkami
                    szkło-alu) jak i wszelkie unowocześnienia nie powinny ludziom utrudniać życia.
                    Nie pozbawiamy przecież zabytkowych budynków wc-tów i łazienek, choć
                    pierwotnie ich tam nie było. Nie jest wskazany także rozpęd w drugą stronę -
                    ekspozycja ciekawego elementu za wszelką cenę-choćby złamanych nóg i
                    odszkodowań na tę okoliczność wypłacanych przez miasto. Nie mówiąc o tym , że
                    co urok ma piwnica oświetlona z góry? I to jeszcze zabytkowa piwnica...
                    • Gość: behemot Re: Artykuł IP: *.geo.uj.edu.pl 07.02.03, 14:39
                      moim zdaniem na płycie powinna sie znalezc podobna kostka jak na jezdni, bez
                      zadnych wzorkow, kwadracikow i zaznaczania obrysow dawnych budynkow. Dobrze ze
                      przywrocono XIX wieczne eklektyczne latarnie ale nie trzeba zaraz klasc XIX
                      wiecznej kostki ani tym bardziej udowadniac jak duzo zabytkow bylo na rynku. A
                      juz na pewno stylizowac koszy na smieci i budek telefonicznych na pozny barok!
                      • 013y Re: Artykuł 07.02.03, 15:31
                        Bez yay-późnobarokowe budki telefoniczne? To może i kompy w kafejach przy Rynku
                        jakieś stylizowane? Aby tylko barokowo nie działały :-)))
                        • Gość: behemot Re: Artykuł IP: *.geo.uj.edu.pl 07.02.03, 15:50
                          013y napisała:

                          > Bez yay-późnobarokowe budki telefoniczne? To może i kompy w kafejach przy
                          Rynku
                          >
                          > jakieś stylizowane? Aby tylko barokowo nie działały :-)))

                          Sorki pomieszalem cos mialo byc "nie stylizowac koszy..."itd. Zreszta kosze
                          teraz to my wlasnie mamy stylizowane na "pozny barok" a wlasciwie to nie
                          wiadomo na co - brzydkie i niefunkcjonalne ("barokowo dzialajace hehe :)).
                          budki na rynku tez mialy byc zielone i "stylizowane" ale na szczescie
                          zrezygnowano z tego.
                          pozdrav
                      • gregry Re: Artykuł 07.02.03, 16:13
                        Gość portalu: behemot napisał(a):

                        > moim zdaniem na płycie powinna sie znalezc podobna kostka jak na jezdni, bez
                        > zadnych wzorkow, kwadracikow i zaznaczania obrysow dawnych budynkow. Dobrze
                        ze
                        > przywrocono XIX wieczne eklektyczne latarnie ale nie trzeba zaraz klasc XIX
                        > wiecznej kostki ani tym bardziej udowadniac jak duzo zabytkow bylo na rynku.
                        A
                        > juz na pewno stylizowac koszy na smieci i budek telefonicznych na pozny barok!


                        Więc tak:
                        jedyny przemawiający argument, jaki widzę, na "nie" to: "złamane nogi" (teraz
                        warto zapytać inicjatora pomysłu: "jak on to widzi"). (ja zastanawiałem się nad
                        rozwiązaniem tego problemu już od dawna - mam pewien pomysł - ale może go
                        sprzedam? :) ).
                        Wracając do wypowiedzi, które uważasz, za będące w temacie, to chcę Ci
                        powiedzieć, że nie wspomniałeś tam ani słowem o modyfikacjach, które
                        przemawiają na korzyść tego o czym ja mówiłem. Potraktowałeś i przytoczyłeś
                        przykłady wybiórczo, czyli tylko te które Ci pasowały. Dlatego też, wiedząc i
                        widząc co robisz, uznałem dalszy komentarz za zbędny (brak obiektywizmu?).
                        Nie chciałem aby nasza rozmowa straciła na merytoryce i aby zaczęła być
                        komentarzem do komentarzy (na końcu wygląda to tak, że rozmawia się już
                        zupełnie o czymś innym). Mnie interesują argumenty "zdrowe rozsądne argumenty"
                        określające Twoje stanowisko wobec tego pomysłu. (takie: stanowisko człowieka,
                        który spojrzy na to oczyma estety [nawet estety nie będącego w temacie])(nie
                        wolno też zapominać o względach praktycznych, przykładem są wspomniane "złamane
                        nogi").

                        (swoją drogą zauważ jakie to ciekawe: tam gdzie ja jestem na "tak", to Ty
                        zawsze jesteś na "nie" i na odwrót. Przykładem są wieżowce, ja chciałbym je
                        wyekspediować jak najdalej - tworząc swoisty Manchatan lub La Defanse, Ty
                        natomiast byłbyś wręcz skłonny budować je blisko śródmieścia [nie bacząc na
                        komplikacje]. - z czego bierze się ta różnica między nami, bo nie rozumiem? Raz
                        opowiadasz się za architekturą/urbanistyką a drugim razem masz ją za nic. Tam
                        gdzie można trochę unowocześnić [płyta rynku] jesteś na "nie", a tam gdzie nie
                        powinno się naruszać naturalnej panoramy i klimatu miasta jesteś na "tak").
                        Popraw mnie jeśli się mylę, bo to tylko moje wrażenie i dlatego pytam: czy tak
                        jest w istocie?
                        • Gość: behemot Re: Artykuł IP: *.geo.uj.edu.pl 07.02.03, 16:49
                          > Więc tak:
                          > jedyny przemawiający argument, jaki widzę, na "nie" to: "złamane nogi" (teraz
                          > warto zapytać inicjatora pomysłu: "jak on to widzi"). (ja zastanawiałem się
                          nad
                          >
                          > rozwiązaniem tego problemu już od dawna - mam pewien pomysł - ale może go
                          > sprzedam? :) ).
                          > Wracając do wypowiedzi, które uważasz, za będące w temacie, to chcę Ci
                          > powiedzieć, że nie wspomniałeś tam ani słowem o modyfikacjach, które
                          > przemawiają na korzyść tego o czym ja mówiłem. Potraktowałeś i przytoczyłeś
                          > przykłady wybiórczo, czyli tylko te które Ci pasowały. Dlatego też, wiedząc i
                          > widząc co robisz, uznałem dalszy komentarz za zbędny (brak obiektywizmu?).
                          > Nie chciałem aby nasza rozmowa straciła na merytoryce i aby zaczęła być
                          > komentarzem do komentarzy (na końcu wygląda to tak, że rozmawia się już
                          > zupełnie o czymś innym). Mnie interesują argumenty "zdrowe rozsądne
                          argumenty"
                          > określające Twoje stanowisko wobec tego pomysłu. (takie: stanowisko
                          człowieka,
                          > który spojrzy na to oczyma estety [nawet estety nie będącego w temacie])(nie
                          > wolno też zapominać o względach praktycznych, przykładem są
                          wspomniane "złamane
                          >
                          > nogi").
                          >
                          > (swoją drogą zauważ jakie to ciekawe: tam gdzie ja jestem na "tak", to Ty
                          > zawsze jesteś na "nie" i na odwrót. Przykładem są wieżowce, ja chciałbym je
                          > wyekspediować jak najdalej - tworząc swoisty Manchatan lub La Defanse, Ty
                          > natomiast byłbyś wręcz skłonny budować je blisko śródmieścia [nie bacząc na
                          > komplikacje]. - z czego bierze się ta różnica między nami, bo nie rozumiem?
                          Raz
                          >
                          > opowiadasz się za architekturą/urbanistyką a drugim razem masz ją za nic. Tam
                          > gdzie można trochę unowocześnić [płyta rynku] jesteś na "nie", a tam gdzie
                          nie
                          > powinno się naruszać naturalnej panoramy i klimatu miasta jesteś na "tak").
                          > Popraw mnie jeśli się mylę, bo to tylko moje wrażenie i dlatego pytam: czy
                          tak
                          > jest w istocie?

                          1. jakiez to rzeczowe argumenty przedstawiles na korzysc szklanej podlogi?ja
                          postawilem jeden - bedzie to brzydkie bo od czasu zburzenia kramow rynek
                          zmienil sie zupelnie.
                          2. nie naruszac "naturalnej" (a co to??)panoramy miasta i klimatu???Ze niby
                          blekitek zaburza klimat miasta bardziej niz pancerna szyba na rynku??
                          3.Od miesiecy pisze w roznych watkach o potrzebie nowego centrum finansowego w
                          rozsadnej odleglosci od historycznego centrum. nie trzeba tu przywolywac La
                          Defense bo np. Praga ma takie centrum a to znacznie blizsze porownanie. Ale jak
                          ktos czyta tylko wybiorczo to juz nie moja wina.
                          4. Prosze Cie bardzo podaj te przyklady kozystnych modyfikacji np. gotyckich
                          kosciolow. Najlatwiej jest napisac ze:
                          > "wiedząc i
                          > widząc co robisz, uznałem dalszy komentarz za zbędny (brak obiektywizmu?)"
                          Robisz tak ZAWSZE kiedy dyskusja staje sie dla Ciebie zbyt trudna i brak Ci
                          argumentow.
                          5. Apropos komentarzy i zmian tematu: co maja wiezowce do plyty Rynku??
                          6. Nie bardzo rozumiem co ma znaczyc:

                          >"Raz opowiadasz się za architekturą/urbanistyką a drugim razem masz ją za nic"
                          to ze mam inne niz Ty zdanie nie znaczy ze sie za czyms opowiadam albo mam cos
                          za nic. nie lubie jak mi ktos mowi co mysle. a poza tym jak sie mozna opowiadac
                          za/przeciw architekturze??to nie partia polityczna ;)
                          • gregry Re: Artykuł 07.02.03, 18:05
                            Gość portalu: behemot napisał(a):

                            > > Więc tak:
                            > > jedyny przemawiający argument, jaki widzę, na "nie" to: "złamane nogi" (te
                            > raz
                            > > warto zapytać inicjatora pomysłu: "jak on to widzi"). (ja zastanawiałem si
                            > ę
                            > nad
                            > >
                            > > rozwiązaniem tego problemu już od dawna - mam pewien pomysł - ale może go
                            > > sprzedam? :) ).
                            > > Wracając do wypowiedzi, które uważasz, za będące w temacie, to chcę Ci
                            > > powiedzieć, że nie wspomniałeś tam ani słowem o modyfikacjach, które
                            > > przemawiają na korzyść tego o czym ja mówiłem. Potraktowałeś i przytoczyłe
                            > ś
                            > > przykłady wybiórczo, czyli tylko te które Ci pasowały. Dlatego też, wiedzą
                            > c i
                            > > widząc co robisz, uznałem dalszy komentarz za zbędny (brak obiektywizmu?).
                            > > Nie chciałem aby nasza rozmowa straciła na merytoryce i aby zaczęła być
                            > > komentarzem do komentarzy (na końcu wygląda to tak, że rozmawia się już
                            > > zupełnie o czymś innym). Mnie interesują argumenty "zdrowe rozsądne
                            > argumenty"
                            > > określające Twoje stanowisko wobec tego pomysłu. (takie: stanowisko
                            > człowieka,
                            > > który spojrzy na to oczyma estety [nawet estety nie będącego w temacie])(n
                            > ie
                            > > wolno też zapominać o względach praktycznych, przykładem są
                            > wspomniane "złamane
                            > >
                            > > nogi").
                            > >
                            > > (swoją drogą zauważ jakie to ciekawe: tam gdzie ja jestem na "tak", to Ty
                            > > zawsze jesteś na "nie" i na odwrót. Przykładem są wieżowce, ja chciałbym j
                            > e
                            > > wyekspediować jak najdalej - tworząc swoisty Manchatan lub La Defanse, Ty
                            > > natomiast byłbyś wręcz skłonny budować je blisko śródmieścia [nie bacząc n
                            > a
                            > > komplikacje]. - z czego bierze się ta różnica między nami, bo nie rozumiem
                            > ?
                            > Raz
                            > >
                            > > opowiadasz się za architekturą/urbanistyką a drugim razem masz ją za nic.
                            > Tam
                            > > gdzie można trochę unowocześnić [płyta rynku] jesteś na "nie", a tam gdzie
                            >
                            > nie
                            > > powinno się naruszać naturalnej panoramy i klimatu miasta jesteś na "tak")
                            > .
                            > > Popraw mnie jeśli się mylę, bo to tylko moje wrażenie i dlatego pytam: czy
                            >
                            > tak
                            > > jest w istocie?
                            >
                            > 1. jakiez to rzeczowe argumenty przedstawiles na korzysc szklanej podlogi?ja
                            > postawilem jeden - bedzie to brzydkie bo od czasu zburzenia kramow rynek
                            > zmienil sie zupelnie.
                            > 2. nie naruszac "naturalnej" (a co to??)panoramy miasta i klimatu???Ze niby
                            > blekitek zaburza klimat miasta bardziej niz pancerna szyba na rynku??
                            > 3.Od miesiecy pisze w roznych watkach o potrzebie nowego centrum finansowego
                            w
                            > rozsadnej odleglosci od historycznego centrum. nie trzeba tu przywolywac La
                            > Defense bo np. Praga ma takie centrum a to znacznie blizsze porownanie. Ale
                            jak
                            >
                            > ktos czyta tylko wybiorczo to juz nie moja wina.
                            > 4. Prosze Cie bardzo podaj te przyklady kozystnych modyfikacji np. gotyckich
                            > kosciolow. Najlatwiej jest napisac ze:
                            > > "wiedząc i
                            > > widząc co robisz, uznałem dalszy komentarz za zbędny (brak obiektywizmu?)"
                            >
                            > Robisz tak ZAWSZE kiedy dyskusja staje sie dla Ciebie zbyt trudna i brak Ci
                            > argumentow.
                            > 5. Apropos komentarzy i zmian tematu: co maja wiezowce do plyty Rynku??
                            > 6. Nie bardzo rozumiem co ma znaczyc:
                            >
                            > >"Raz opowiadasz się za architekturą/urbanistyką a drugim razem masz ją za n
                            > ic"
                            > to ze mam inne niz Ty zdanie nie znaczy ze sie za czyms opowiadam albo mam
                            cos
                            > za nic. nie lubie jak mi ktos mowi co mysle. a poza tym jak sie mozna
                            opowiadac
                            >
                            > za/przeciw architekturze??to nie partia polityczna ;)

                            :)
                            Eh behemoocie :). Przyrzekam sobie że odtąd nie wdaję się w żadne dyskusje :).
                            to nie ma sensu. Napiszę tylko swoje argumenty za i na tym koniec. Nie
                            interesują mnie spory, lecz tworzenie. Mam dosyć tych wszystkich sporów :)

                            Muszę wziąć przykład z kilku ludzi na tym forum, którzy tylko się wypowiadają,
                            a nie pozwalają się wciągnąć w głupie dyskusje (wymiana spornych poglądów).
                            Napisałem co miałem napisać. Jeśli kogoś interesuje (w co wątpię) moje zdanie,
                            to może je przeczytać, jeśli nie, to tylko i wyłącznie jego sprawa.

                            Pozdrawiam:
                            Zmęczony (ale mający wciąż energię do czego innego) GregRy :D

                            Idę się trochę pouczyć i zostawiam Was z tym problemem... ;)
                            • Gość: behemot Re: Artykuł IP: *.geo.uj.edu.pl 07.02.03, 19:10
                              > Eh behemoocie :). Przyrzekam sobie że odtąd nie wdaję się w żadne
                              dyskusje :).
                              > to nie ma sensu. Napiszę tylko swoje argumenty za i na tym koniec. Nie
                              > interesują mnie spory, lecz tworzenie. Mam dosyć tych wszystkich sporów :)
                              >
                              > Muszę wziąć przykład z kilku ludzi na tym forum, którzy tylko się
                              wypowiadają,
                              > a nie pozwalają się wciągnąć w głupie dyskusje (wymiana spornych poglądów).
                              > Napisałem co miałem napisać. Jeśli kogoś interesuje (w co wątpię) moje
                              zdanie,
                              > to może je przeczytać, jeśli nie, to tylko i wyłącznie jego sprawa.
                              >
                              > Pozdrawiam:
                              > Zmęczony (ale mający wciąż energię do czego innego) GregRy :D
                              >
                              > Idę się trochę pouczyć i zostawiam Was z tym problemem... ;)

                              Coz tak to jest...najpierw ktos zaczyna dyskusje pouczajacym tonem, przywoluje
                              blizej nieokreslone przyklady i stara sie byc "mondry" a kiedy rzeczowo sie mu
                              odpowie to teatralnie stwierdza ze "to nie ma sensu".
                              W sumie to tez jakis sposob. Nawet poslem mozna zostac. Szczegolnie niektorych
                              partii.
    • Gość: daniel amfiteatr IP: *.int.bromley.gov.uk / 172.17.115.* / *.bromley.rmplc.co.uk 30.01.03, 11:21
      A moze by tak urzadzic jakis kameralny amfiteatr w odslonietej czesci rynku?
    • Gość: No i tak Przewalanie cudzych tekstów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 11.02.03, 20:00
      gregry napisał:

      > Gazeta:
      >
      >
      >
      >
      > Co dalej z remontem Rynku?
      >
      >
      >
      >
      > Przez popękane płytki przecieka woda, zagrażając m.in. fundamentom Sukiennic
      > Fot. Wojciech Matusik/AG
      >
      >
      >
      >
      > Magdalena Kursa 29-01-2003, ostatnia aktualizacja 29-01-2003 21:22
      >
      > - Zanim zaczniemy wymieniać płytę Rynku, sprawdzimy, w jakim stanie są
      > znajdujące się pod jej powierzchnią pozostałości kramów bogatych - zapowiada
      > Bogusław Krzeczkowski, koordynator remontu.
      > czytaj dalej »
      > r e k l a m a
      >
      >
      >
      > Poprzedni prezydent Krakowa Andrzej Gołaś, za którego kadencji na Rynku
      > Głównym wymieniono chodniki, jezdnie i latarnie, uważał, że pod płytą nie ma
      > sensu grzebać, bo odsłonięcie podziemi jest zbyt kosztowne. Teraz koncepcja
      > się zmieniła. Podczas spotkania prezydenta Jacka Majchrowskiego z Bogusławem
      > Krzeczkowskim i prof. Andrzejem Kadłuczką, autorem koncepcji nowej płyty,
      > ustalono, że wymianę nawierzchni poprzedzą odkrywki archeologiczne.
      >
      > - Badania pokażą, w jakim stanie są kramy bogate, które kiedyś otaczały
      > Sukiennice. Czy jest sens je odsłaniać - mówi Krzeczkowski. - Miasta nie stać
      > na pokrycie szkłem sporej powierzchni Rynku, ale byłoby interesująco pokazać
      > chociaż niektóre fragmenty dawnych zabudowań.
      >
      > Prezydent Majchrowski zapowiada, że za jego kadencji remont Rynku zostanie
      > dokończony. Co czeka nas w tym roku? Na pewno nie ma szans na nową
      > nawierzchnię płyty, bo wciąż nie powstał projekt drogowo-architektoniczny, a
      > w budżecie miasta nie zarezerwowano pieniędzy na ten cel. - Wymiana
      > kosztowałaby kilkadziesiąt milionów złotych, ostateczna suma zależy od tego,
      > co znajdziemy pod ziemią - mówi Krzeczkowski.
      >
      > W tym roku zajdą tylko drobne zmiany koło kościółka św. Wojciecha i Bazyliki
      > Mariackiej. - Chcemy wyremontować otoczenie kościoła Mariackiego od strony
      > Floriańskiej. Wstrzymujemy się z pracami, bo brakuje tam odwodnienia, a
      > deszczówka z rynien wpływa wprost pod fundamenty kościoła - narzeka
      > Krzeczkowski.
      >
      > W planach na ten rok jest też opracowanie projektu budowlano-drogowego nowej
      > płyty Rynku, a także projektu architektonicznego. Jeśli starczy pieniędzy,
      > rozpoczną się badania archeologiczne. Tymczasem konserwatorzy ostrzegają, że
      > z wymianą nawierzchni Rynku nie można zwlekać. Przez popękane płytki
      > przecieka woda, zagrażając m.in. fundamentom Sukiennic.
      >
      >
      >
      >
      >
      >
      > Dziennik:
      >
      >
      > Odkrywki i osuszanie
      > W tych dniach miejska konserwator zabytków Genowefa Zań-Ograbek,
      > koordynująca remont Rynku, oraz geolodzy z AGH mają przyjrzeć się
      > proponowanemu na nawierzchnię wokół kościoła św. Wojciecha wapieniowi z
      > nowego złoża. Jeśli kamień okaże się odpowiednio wytrzymały, zostałby tam
      > położony w kostkach zaokrąglonych, udających kocie łby. Nowa nawierzchnia
      > otoczenia kościoła św. Wojciecha na Rynku ma być wykonywana w ramach
      > planowanego tu remontu, mającego uratować kościół przed dalszym jego
      > zalewaniem i niszczeniem ekspozycji archeologicznej w podziemiach. Na Rynku
      > planuje się też w tym roku m.in. odkrywki, które pokażą, co można urządzić
      > pod spodem...
      >
      > - Przede wszystkim przewidujemy wykonanie dla całego Rynku projektu
      > wysokościowego, drogowego (pokazuje wszystkie spadki, wyniesienia). Mając
      > taki projekt, będzie można planować etapy poszczególnych prac na Rynku. Na
      > początek pozwoli on kontynuować prace przy kościółku św. Wojciecha, gdzie na
      > razie postawiony jest murek, ochraniający przed zalewaniem od strony jezdni,
      > jeszcze staną na nim pachołki. Kościołowi św. Wojciecha potrzebne jest
      > odwodnienie, osuszenie i wymiana nawierzchni wokół niego - wymienia Bogusław
      > Krzeczkowski, przewodniczący zespołu zadaniowego ds. remontu Rynku Głównego.
      >
      > Jak podaje, w tym roku z braku finansów nie myśli się o wymianie
      > nawierzchni płyty Rynku - nadal będzie łatana miejscami, jak dzieje się to
      > teraz. - Natomiast powinny być zrobione odkrywki - głównie wzdłuż Sukiennic,
      > tam, gdzie Kramy Bogate. Trzeba by też dotrzeć do basenów przeciwpożarowych,
      > między wieżą ratuszową a płytą Kościuszki. Jest ok. 3 tys. m kw. powierzchni
      > pod Rynkiem, którą być może można by wykorzystać np. na sale konferencyjne,
      > do działalności komercyjnej, kulturalnej itp. Ale najpierw trzeba tam
      > zajrzeć, sporządzić dokumentację, ustalić - co można tam zrobić - wyjaśnia
      > Bogusław Krzeczkowski.
      >
      > W najbliższym sąsiedztwie Rynku planuje się jeszcze dokończenie wiosną
      > remontu otoczenia Bazyliki Mariackiej (w stronę ul. Mikołajskiej), poza tym
      > odwodnienie bazyliki i odnowienie pachołków i krawężników przy niej.
      >
      > W ramach remontu Rynku, w minionym roku wymieniona została nawierzchnia
      > chodników i jezdni wokół płyty głównej, na powierzchni 16 tys. 821 metrów
      > kw., zamiast asfaltu ułożono tam płyty i kostkę granitową. Na Rynku i
      > wyremontowanym odcinku ul. Grodzkiej (do ul. Dominikańskiej) pojawiły się też
      > nowe latarnie. 4 z nich - niskie, każda za 4 tys. 652 zł 70 gr - zostały
      > ufundowane przez sponsorów, a ci zyskali mosiężne tabliczki, umocowane u
      > posadowienia lamp (fundatorzy to: Grażyna i Zbigniew Przewoźnik, firma ABB,
      > Krak-Sped i Stowarzyszenie Kupców Prowadzących Handel Obwoźny w Centrum
      > Krakowa). Do "kupienia" jest jeszcze 10 lamp małych i 12 wysokich (te po ok.
      > 29 tys.). - Mamy nadzieję, że sponsorzy się znajdą, wtedy środki tą drogą
      > uzyskane przeznaczylibyśmy na kontynuację prac związanych z remontem Rynku -
      > mówi Bogusław Krzeczkowski. Wskazuje, iż prezydent miasta jest za kontynuacją
      > remontu Rynku Głównego - plany zostały mu właśnie przedstawione.
      >
      >
      >
      > ______________________________________
      > Moje zdanie:
      >
      > Zrobić wszystko, by wykorzystać podziemia rynku (akcja wśród sponsorów).
      > Chyba nie muszę zaznaczać oryginalności, atrakcyjności i zysku z
      > zagospodarowania piwnic.
      > (a darmowy chłodek latem?).
      > Poza tym, zaczyna brakować na rynku ciekawych miejsc na knajpki i puby, a
      > chętnych przybywa (zwłaszcza chętnych na coś czego nie spotkają nigdzie
      > indziej na świecie).
      >
      >
      > Gdybym miał kasę, to wyremontowałbym płytę rynku za możliwość wykorzystania
      > tych podziemi. (qrde może się zadłużę? ;) - trochę długo bym spłacał, ale za
      > to gdybym miał kasę, to pozostawiłbym po sobie wkład w remont rynku [ czy
      > tylko kasa się w życiu liczy? ] ).
      > Dla sponsorów mogą zostać umieszczone pamiątkowe szklane tabliczki - na
      > szklanych taflach, które przykryją rynek (najlepiej takie, które do czytania
      > będą przyciągały panienki w krótkich spódniczkach ;).
      > Wyobrażacie sobie to? Faceci spacerują po całym rynku, a panny tylko,
      > wytyczonymi przez odstępy między szklanymi taflami, szlakami :).
      > Musiałoby to wyglądać bardo komicznie :).
      > Zbłąkane i odważne byłyby w cenie :) (oczywiście najbardziej w cenie tych,
      > którzy posiadaliby w podziemiach knajpki - z resztą mogliby np. sami
      > zatrudniać takie panie ;). Pub "klient z piwem z podniesioną głową".
      >
      > Ale mi się marzy :)
      >
      > Przykrycie podziemi nową kamienną płytą (bez szkła i dostępu do podziemi)
      > zmarnuje je na kolejnych wiele lat.
      >
      >
      >
    • Gość: !? Re: Płyta Rynku IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 17.02.03, 17:46
      .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka