billewicz
30.06.06, 15:40
Nie widziałem bójki Cyganów, o powtarzających się u nich kłótniach tylko mi
opowiadano – ale to co przeczytałem na forum mnie przeraziło. I nie chodzi mi
o ich wybryki (akcja z nożem podchodzi pod kryminał, jest sprawą naszego
osiedla ale przede wszystkim policji i być może naszej ochrony), ale przeraża
mnie ton niektórych wpisów. Czy sąsiedztwo Cyganów i to że ich dzieci mówią
dla nas niezrozumiale i zachowują się swawolnie to jakiś koszmar? Czy
mieszkanie na osiedlu gdzie za chwilę będzie kilka tysięcy osób a w tym kilka
(? - widziałem jedną) rodzin cygańskich jest powodem do paniki? Czy
uogólnianie że jak Cyganie to od razu ghetto, Słowacja, lepkie ręce, drobne i
większe kradzieże, brud, fawele i Brooklyn w jednym? Czy w cywilizowanym
świecie na który się powołuje bodaj julaa, ktoś wyskoczyłby z takim tekstem –
że nie po to kupiła mieszkanie żeby mieszkać wśród cyganów, żydów, portoryków
czy meksyków? Dla mnie takie wypowiedzi to czystej wody rasizm. Swoją drogą
zawiadamianie mediów byłoby interesujące – już widzę tytuły „Mieszkańcy
elitarnego osiedla nie chcą Cyganów”, „Osiedle nie dla kolorowych” albo lecąc
już po bandzie „Sąsiedzi – 65 lat później”.
Może to ja mam skrzywione podejście – bo sam korzenie mam niepolskie i
wychowałem się w mieście gdzie cyganie stanowili sporą społeczność, nierzadko
też za dzieciaka się z nimi bawiłem - przez co krew się we mnie burzy jak
wyczytuje różne takie teksty (o CD romach czy kompaktach).
Pozdrawiam