Gość: Aghr
IP: 212.160.210.*
13.02.03, 14:51
Gdy już wiem, że jutrzejszy dzień już zawsze będzie taki sam jak wczorajszy i dzisiejszy, gdy
wiem, że nic się nie zdarzy, gdy codziennie rano wstaję do pracy z "kurwa" na ustach,
gdy nagle zdaję sobie sprawę, że jedynym powodem, dla którego tam idę jest pensja
na koniec miesiąca i tylko to i gdy wieczorem nie chcę z tej pracy wyjść bo - mimo, że mam dom -nie
mam tam po co wracać, gdy patrzę na ludzi którzy na mnie w tym domu czekają, bo mnie potrzebują i
kochają a ja wiem że to nie są już ci ludzie z którymi chciałbym być do końca, gdy nocą, pchany jakąś
niewidzialną siłą wsiadam ni z tego ni z owego w samochód i jadę na oślep przed siebie byle dalej,
byle szybciej, byle zostawić ten cholerny pusty świat jak najdalej za sobą i dojechać wreszcie do ....,
no właśnie dokąd (?!), to oznacza chyba, że czas na ucieczkę.
Jak mam uciec ?
Po prostu wstać, wyjść i więcej nie wrócić ?
Zorganizować wszystko dokładnie i oficjalnie (złożyć wymówienie, pożegnać się z familią itd)
Pogodzić się że na ucieczkę za późno i emigrować "wewnętrznie"
Zwariować i dać się zamknąć ?
Macie jakiś pomysł ?