Dodaj do ulubionych

PiS korupcyjnym liderem

15.09.06, 00:42
fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/PiS_liderem_w_dziedzinie_kt%F3r%B1_zaciekle_zwalcza,788191,2943
Obserwuj wątek
    • trudny2002 Re: PiSz konkretnie...który bierze a który daje 15.09.06, 00:43

      • kolomyia Re: PiSz konkretnie...który bierze a który daje 15.09.06, 00:51
        A zasłyneli z tego już w dzieciństwie.
        Dark Side of the Moon
        • kolomyia SKOK jednak nie na bok 15.09.06, 19:17
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3619703.html
          • henryk.kowalski Re: SKOK jednak nie na bok 15.09.06, 20:00
            PiSdy przejadą się na SKOKACH !
            • longwehicle Re: SKOK jednak nie na bok 15.09.06, 20:12
              Przejada po pile tarczowej!!hehhehe
              • 333a3 Re: SKOK jednak nie na bok 17.09.06, 05:37
                Materialna naturalność Życia – czyli skromność członków PiS-u. Takiego
                określenia użył marszałek Sejmu, Marek Jurek, broniąc swych kolegów partyjnych
                przed zarzutami „ciemnego ludu” o korupcję. Zgodnie z badaniami Fundacji
                Batorego to politycy tej partii postrzegani są jako ci, którzy mają największą
                skłonność do brania łapówek. Przez „ciemny lud” określenie to zostało wypaczone,
                używa się go wymiennie zamiast słowa afera, łapówka lub korupcja.
                • kaczkawrydzykach SKOKi wyjdą pisowi na boki 17.09.06, 07:12
                  Rozmiar tej afery poraża nic dziwnego, że PiS chciał wyłączenia SKOK-u z badań
                  komisji śledczej:
                  Przez ponad dwa lata wyciekały pieniądze ze SKOK-u Warszawa. Kilkadziesiąt
                  sfałszowanych umów kredytowych bada prokuratura, 22 osobom postawiono zarzuty.
                  "Gazeta" dotarła do dokumentów, które mogą świadczyć o nieprawidłowościach w
                  zarządzaniu SKOK-iem. Mamy m.in. kopie dwóch różnych umów pożyczkowych o tym
                  samym numerze i formularz poręczenia, na którym widnieją podpisy trzech osób
                  kreślone tym samym charakterem pisma
                  SKOK Warszawa to jedna z większych Spółdzielczych Kas
                  Oszczędnościowo-Kredytowych. Działa na Mazowszu, ma 18 placówek. Podobnie jak
                  inne kasy udziela pożyczek, gromadzi depozyty, prowadzi konta osobiste,
                  sprzedaje swoim członkom ubezpieczenia. Z ustaleń "Gazety" wynika, że w latach
                  2002-04 r. ze SKOK-u Warszawa wyciekło w formie "lewych" kredytów ponad milion
                  złotych.
                  Pan Darek, na oko trzydziestolatek, to były klient warszawskiego Zakładu Terapii
                  Uzależnień od Alkoholu. Według Biura Informacji Kredytowej przez rok miał wziąć
                  - głównie w SKOK-u - osiem kredytów (największy na ponad 20 tys. zł), a cztery
                  poręczyć. - Mój terapeuta z zakładu odwykowego był bratem męża pracownicy
                  SKOK-u. Zaproponował wzięcie pożyczki. Dostałem część pieniędzy - opowiada pan
                  Darek. Potem były kolejne kredyty na spłatę poprzednich. O większości z nich pan
                  Darek nie wiedział.
                  Pan Darek twierdzi, że w podobny sposób pieniądze ze SKOK-u wyłudzono na konto
                  kilku jego kolegów. Kiedy zjawił się komornik, pan Darek chciał odebrać sobie
                  życie. Kilka miesięcy spędził w szpitalu psychiatrycznym. Dziś prokurator
                  zarzuca mu sfałszowanie zaświadczenia o dochodach.

                  Pani Teresa, ociemniała inwalidka, która ma 500 zł miesięcznej renty, w ciągu
                  kilku miesięcy rzekomo wzięła w warszawskim SKOK-u kredyty na kilkadziesiąt
                  tysięcy złotych. Z zaświadczeń o zarobkach wynikało, że pracuje jako
                  sprzedawczyni, a jej pensja sięga 1,5 tys. zł.

                  Pani Teresa opowiada, że do wzięcia pierwszego kredytu zachęciła ją Bożena M.,
                  sąsiadka i zarazem pracownica SKOK-u. - Mówiła, że ma kłopoty finansowe, że odda
                  za kilka miesięcy - relacjonuje pani Teresa. O kolejnych kredytach wziętych na
                  jej konto pani Teresa dowiedziała się dopiero wiosną tego roku, gdy z sądu
                  przyszło pismo od komornika.

                  Pani Ania w październiku 2003 r. poręczyła kredyt w SKOK-u osobie ze swojej
                  rodziny. Znała Bożenę M., dlatego nie oponowała, gdy ta poprosiła o podpisanie
                  in blanco trzech egzemplarzy poręczenia. - Tłumaczyła, że trzeba złożyć kilka
                  wniosków kredytowych, bo nie wiadomo, kto z członków rodziny będzie miał
                  zdolność kredytową. Poza tym dokumenty wypełniane są ręcznie i może nastąpić
                  pomyłka - mówi pani Ania.

                  Po kilkunastu miesiącach okazało się, że dwa podpisane in blanco dokumenty stały
                  się poręczeniami kredytów o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych. W marcu
                  2006 r. pani Anna otrzymała sądowy nakaz zapłaty.

                  Prokurator liczy pożyczki
                  Prokurator Zbigniew Gosk z Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota, która od
                  grudnia 2004 r. prowadzi śledztwo dotyczące SKOK-u Warszawa: - Kwota wyłudzonych
                  pożyczek to blisko 1,2 mln zł. Do tej pory zarzuty wyłudzania pożyczek i
                  fałszowania dokumentów postawiono 22 osobom, w tym Bożenie M.
                  Według prokuratury w kręgu podejrzanych jest ok. 60 kredytobiorców i
                  poręczycieli. - Z naszych informacji wynika, że pośrednicy i większość
                  pożyczkobiorców to byli znajomi i znajomi znajomych - opowiada prokurator Gosk.
                  Prokuratura potwierdza, że w niektórych przypadkach fałszowano podpisy na
                  umowach i zaświadczenia o dochodach. Śledztwo utknęło w martwym punkcie w lipcu.
                  Brakuje opinii eksperta od badań porównawczych pisma. Policja nie zaakceptowała
                  kosztorysu badań opiewającego na niespełna 15 tys. zł.
                  Ile osób może być pokrzywdzonych? Nie wiadomo. Część z nich dopiero w tym roku
                  dowiedziała się z pism sądowych, że wzięli lub poręczyli jakieś kredyty. W
                  pięciu warszawskich sądach rejonowych na 830 pozwów o zapłatę zgłoszonych w
                  ostatnim półroczu przeciwko członkom SKOK-ów ponad 450 przypada na SKOK
                  Warszawa.Czy to możliwe, że zarząd SKOK-u Warszawa przez dwa lata nie zauważył
                  wyciekania pieniędzy? Dopiero jesienią 2004 r. szefowie SKOK-u dyscyplinarnie
                  zwolnili Bożenę M. i skierowali doniesienia o popełnieniu przestępstwa do
                  prokuratury. "Gazeta" dotarła do dokumentów, które mogą świadczyć o
                  nieprawidłowościach w zarządzaniu SKOK-iem. Mamy np. kopie dwóch różnych umów
                  pożyczkowych o tym samym numerze, formularz poręczenia, na którym widnieją
                  podpisy trzech osób kreślone tym samym charakterem pisma oraz umowy, na których
                  widnieje podpis i pieczątka wiceprezes zarządu, która do Krajowego Rejestru
                  Sądowego została wpisana kilka miesięcy później.
                  Wspomniana wyżej Anna K. w marcu tego roku złożyła w warszawskiej prokuraturze
                  doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez członków zarządu SKOK-u Warszawa.
                  Twierdzi, że kredyty wypłacano mimo braków we wnioskach kredytowych, umowy
                  kredytowe były zatwierdzane przez nieuprawnione do tego osoby, kredyty
                  wypłacano, mimo że poręczyciele żyrowali już wcześniej dwa lub więcej kredytów
                  (co jest sprzeczne z ustawą o SKOK-u).
                  - Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte, ale jeszcze się nic nie wykluło,
                  wezmę je pod lupę - informuje szefowa prokuratury na Ochocie Katarzyna Kazimierczak.
                  Od szefowej SKOK-u Warszawa Joanny Wysockiej-Turek otrzymaliśmy oświadczenie, w
                  którym zapewnia, że zarząd "skrupulatnie prowadzi statystyki dotyczące
                  funkcjonowania SKOK we wszystkich istotnych aspektach". Wysocka-Turek dodaje, że
                  prokuratura została zawiadomiona "natychmiast po udaremnieniu przez kontrolę
                  wewnętrzną próby wyłudzenia i nieprawidłowości związanych z udzielaniem kredytów
                  i pożyczek".Jednak z dokumentów zgromadzonych w prokuratorze wynika, że punkt
                  kasowy SKOK-u, w którym pracowała Bożena M., był kontrolowany już w 2001 lub
                  2002 r. przez wewnętrzne służby. - Wykryto braki w dokumentacji i bałagan - mówi
                  prok. Gosk. To nie pierwsza afera związana z funkcjonowaniem SKOK-ów, Niedawno
                  opisaliśmy, jak na konta kilkunastu członków SKOK-u Ziemi Śląskiej zawierano bez
                  ich wiedzy umowy pożyczkowo-kredytowe, które potem musieli spłacać. Zarzut
                  niedopełnienia obowiązków i narażenia kasy na stratę 2,6 mln zł prokurator
                  przedstawił już Alfredowi S., byłemu prezesowi SKOK-u Ziemi Śląskiej.
                  Czy popularne kasy oszczędnościowe-kredytowe, w których 1,5 mln osób gromadzi
                  ponad 5 mld zł oszczędności, są właściwie nadzorowane?
                  Andrzej Dunajski, rzecznik Kasy Krajowej, w której SKOK-i obowiązkowo się
                  zrzeszają, wystosował oświadczenie: "Nie udzielamy informacji związanych z
                  nadzorem. Zapewniam, że nadzór ten sprawdza się bardzo dobrze, zaś żaden członek
                  SKOK-u od początku istnienia kas nie stracił ani złotówki".
                  SKOK-i, w odróżnieniu od banków i firm ubezpieczeniowych, nie są objęte
                  niezależnym nadzorem, choć korzystają z przywilejów podatkowych (od 1998 r. nie
                  płacą podatku dochodowego z podstawowej działalności).
                  SKOK-i kontroluje Kasa Krajowa. Jej działalność może budzić pewne wątpliwości,
                  m.in. z powodu powiązań rodzinno-towarzyskich we władzach Kasy, a także różnych
                  spółek, fundacji i spółdzielni związanych z systemem i mających wpływ na jego
                  funkcjonowanie. Kasie Krajowej szefuje Grzegorz Bierecki, były prominent
                  "Solidarności" i były bliski współpracownik braci Kaczyńskich.
                  Bierecki jeszcze ponad miesiąc temu ostro sprzeciwiał się obejmowaniu SKOK-ów
                  nadzorem, jakiemu podlegają banki. Również posłowie PiS przy okazji uchwalania
                  ustawy o Komisji Nadzoru Finansowego (to nowe ciało nadzorujące banki,
                  ubezpieczycieli i fundusze inwestycyjne) sprzeciwili się przekazaniu SKOK-ów pod
                  opiekę KNF.
                  • republika-jednojajowa W ciągu 12 miesięcy SKOK korupcji w Polsce 17.09.06, 08:22
                    Piąty pomiar opinii menedżerów i przedsiębiorców o poziomie korupcji w Polsce
                    nie daje podstaw do optymizmu. Barometr Korupcji, który można uznać za wskaźnik
                    patologii konsumpcyjnej, znowu poszedł w dół i powrócił do stanu wyjściowego —
                    obecnie jest to minus 12,43, a pierwszy pomiar dał wynik minus 12,39. Korupcja
                    ma zatem charakter zwyżkowy i przewlekły, a środki zaradcze są nieskuteczne.
                    Liczne publikacje prasowe, wyroki sądowe i przesłuchania sejmowych komisji
                    śledczych nagłaśniają problem, nie zmieniając jednak skali zjawiska. Co więcej,
                    wzrosło przekonanie, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy nasilenie korupcji w
                    Polsce jeszcze się zwiększy. Czy jest to efekt zawłaszczania przez PiS państwa?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka